otto.veanius
27.01.08, 23:26
Witam,
Cieszy mnie Twoje poszanowanie dla regulaminu, kultury i norm społecznych.
Cieszy mnie Twoje zaangażowanie. Jednak nadal nie rozumiem jednego - skąd wzięło
się mylne spostrzeżenie, że gdy pracuje się za granicą to jest to coś "lepszego"?
Drugie spostrzeżenie, dla wszystkich Polaków żyjących poza granicami. Jak
możecie psioczyć na waszą ojczyznę? Na ziemię za którą nie raz krew oddawali
wasi przodkowie? Rozumiem - krytyka. Odpowiednio uargumentowana - ale nawet i
taka jest czasami niestosowna. Nie chcę propagować ślepej miłości do kraju, ale
chcę powiedzieć - spójrz na tą ziemię. Spójrz na lata niewoli. Na powstania.
Spójrz na wojny. Spójrz na ludzi którzy będąc młodsi od Ciebie oddawali życie za
ojczyznę. I nie obchodziło ich, że straciliśmy wolność przez własną głupotę. Że
nie byliśmy przygotowani do wojny "bo rozgrywki polityczne zaprzątały głowy".
Obchodziło ich to, że tutaj, gdzie wychowała ich matka, gdzie ojciec nauczył
żyć. Gdzie stawiali pierwsze kroki, gdzie dostali nie raz prosto w twarz surową
prawdą o bezkompromisowości życia, gdzie jego pradziad własnym potem krzepił w
swoich dzieciach nadzieję i kształtował tą ziemię - że tutaj, ktoś chce im
zabrać ojczyznę. Narodowość.
wyjeżdżasz z kraju. Nie dajesz mu nic w zamian za lata młodości. Jeszcze
pyskujesz na Polaków. Jacy byśmy nie byli - Kaczmarski ma rację - to dzięki nam
runęły Mury.
Nie jestem nacjonalistą, rasistą ani żadnym fobem- anty- itd. Ale kocham Polskę.
Kocham ją za to, że dała mi to co dała. Kocham za samą pamięć o poległych
bohaterach. Bohaterach często młodszych ode mnie. Kocham za historię.
Krytykuję, za błędy. Za niektóre głupstwa. Ale zawsze nadrzędna jest dla mnie
miłość do ojczyzny. Po drugie, tak jak z politykami - nie głosowałeś - nie
krytykuj. Nie mieszkasz - więc pluj. Ale pisz po niemiecku. Bo plując na Polskę
zza granicy, dajesz przykład cudownego potoku ogłupiania.
Radzę zaznajomić się z historią Polski (jestem pewien, że nie znasz jej
chociażby w 20%). Z historią bohaterstwa i poszperać w swoim drzewie
genealogicznym - bo być może Twój pradziad właśnie płacze krwawymi łzami.