Dodaj do ulubionych

"Wdzięczność" schroniska za wolontariat...

02.02.08, 21:58
Wolontariat w naszym częstochowskim schronisku jest obecny już od ponad roku. A wszystko zaczęło się z inicjatywy obecnej prezes Fundacji For Animals oddział Częstochowa. To ona zaraziła nas, wolontariuszy, miłością do zwierząt. To dzięki niej nasze grono systematycznie się powiększa. To ona stara się by psiakom w schronisku było jak najlepiej...

Jednak nie wszystkim jest to na rękę. Dziś kierownictwo schroniska w dobitny sposób „podziękowało” jej za uwagi na temat warunków panujących w schronisku. A przecież wytknęła im „tylko” to co my wszyscy oglądamy tam co tydzień – psiaki toną we własnych odchodach. Pracownicy widzą jak wyrzucamy brudną słomę, dosypujemy świeżej i dolewamy wody i nie kwapią się, by nam pomóc. A z całym szacunkiem, nikt nam za to nie płaci - nie przychodzimy tam w soboty, żeby pracownicy mieli dzień wolny, ale by zwierzaki zaznały trochę miłości, wybiegały się i zjadły choć raz w tygodniu coś innego niż kasza. Mamy tez inne obowiązki i nie musimy wstawać rano w każdą sobotę, niezależnie od pogody, żeby wyjść na spacer z psami, robimy to wyłącznie dla tych psiaków, które cały czas spędzają zamknięte w przepełnionych boksach... A traktuje się nas jak wrogów - za co? że zwracamy uwagę na błoto?? na brudną słomę czy zamarzniętą wodę w garnku?? Jednak mimo szczerych chęci i wykonywania już nawet brudnej roboty czujemy się w schronisku jak intruzi. Kierownictwo przygotowało identyfikatory które musimy zdawać o godzinie 13 ( i ani minuty później!!)a ponieważ nie możemy zacząć wcześniej niż o 10 - mamy TYLKO trzy godziny na wyprowadzanie psów - i tylko raz w tygodniu - co to jest dla 200 psów?? Renata (czyli wspomniana prezes FFA) otrzymała dzisiaj ZAKAZ przychodzenia do schroniska, a jeśli pojawi się tam dodatkowo z aparatem, kierownictwo zagroziło policją (nie ma do tego żadnego prawa, ale groźba jest groźbą...), bo oczernia ona ponoć schronisko!

A my nie chcemy wojny z kierownictwem tej placówki. Chcemy tylko by traktowano poważnie zarówno nas jak i nasze uwagi co do działalności schroniska. Bo przecież zależy nam chyba na tym samym – pomocy zwierzętom i zapewnieniu im godnych warunków życia...
Obserwuj wątek
    • Gość: xxx Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... IP: 80.54.168.* 02.02.08, 23:39
      Nie od dziś wiadomo że w częstochowskim schronisku nigdy dobro
      zwierząt nie było na pierwszym planie, zawsze był syf i przysłowiowa
      umieralnia zwierząt.A teraz zachowanie kierowniczki i pracowników
      tylko to potwierdza.Co to oznacza że Pani kierownik
      Fundacji ,,oczernia schronisko ,,?? Po prostu jest dla personelu
      schroniska niewygodna bo za dużo widzi złego i im to wytyka i co
      najgorsze PRZESZKADZA.Jeżeli w schronisku wszystko by funkcjonowało
      tak jak należy to wolontariat nie byłby zawadą i nie spędzałby snu z
      powiek pani kierowniczce i jej parobom.Zabronili zdjęcia robić ! A
      dlaczego?? No bo boją się tych zdjęć, zdjęcia nie kłamią.Schronisko
      nie jest prywatą pani kierownik i każdy kto chce
      pomagać ,wyprowadzać psy powinien mieć do tego prawo.Bo tak jak
      napisała Marynienka tu chodzi tylko i wyłącznie o pomoc dla
      zwierzaków.
      • Gość: ala Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.08, 23:54
        Mądrala z kierowniczki.A co mi zrobi jak jutro pójdę po psa i cyknę
        parę zdjęć ? Jasne ,że coś chcą ukryć..
        • Gość: Stary Praktyk Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.08, 10:26
          Do wolontariuszy!! - a co Wy myśleliście, że za to co robicie spodka
          Was wdzięczność ze strony kierownictwa??????? Ha,ha, ha!
          To przecież dzięki Wam, spokojna dotąd praca w firmie, w której nikt się
          nie skarżył/ zwierzęta głosu nie mają /, - zmieniła się w
          piekło. A to ktoś rozlicza rachunki, dopatruje się bałaganu na terenie
          posesji,patrzy na ręce zatrudnionych ludzi i wytyka, wytyka, wytyka.
          Tylko, moi kochani, właśnie o to chodzi! To dzięki takim jak Wy
          cokolwiek można zmienić na lepsze w tego typu placówkach.
          W całym cywilizowanym świecie te sprawy zostały dawno rozwiązane w
          sposób ustawowy. U nas niestety trochę to jeszcze potrwa,/ przynajmniej do
          czasu, aż w szkołach zaczniemy uczyć nie religii a etyki /. I nie chodzi " alu "
          o to byś musiała cichcem "z rękawa"
          robić zdjęcia, ale by ta czynność nie była konieczna.
          Jednak w naszym " dobrym" mieście będzie to możliwe dopiero,
          po zmianie kierownictwa schroniska, bo personel można zdyscyplinować.
          A na razie chyba konieczne będzie zorganizowanie pokazania tego wszystkiego w
          telewizji, najlepiej ogólnopolskiej. Podejrzewam bowiem, że własnymi siłami
          /wolontariatu / nie da się tego załatwić.
          Dobrze by było również zaangażować w to lokalną prasę.
          Niestety, przy dzisiejszej władzy nic innego zrobić się nie da z tym
          problemem.
          Słowa uznania Pani Renato! - tak trzymać.
          Stary........etc,etc.
    • Gość: Ola Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... IP: 80.54.170.* 03.02.08, 13:17
      Kiedyś znalazłam psa- lekarz przebadał- mial chipa- zgłoszenie
      zrobiliśmy w schronisku - pies u nas był aż tydzień - właścicielka
      trafiła do nas po naszych ogloszeniach -w schronisku była, ale jak
      się okazało później po 15 nikt z pracowników /oprócz kierowniczki/
      nie ma dostępu do komputera i udzielano złej informacji.Zmienić
      szefostwo.
    • Gość: depreściak Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... IP: *.adsl.inetia.pl 03.02.08, 14:10
      Jeśli się mylę to mnie poprawcie, ale myślę, że schronisko podlega pod UM więc
      może Pan Rzecznik wypowie się w tej, jakże interesującej nas wszystkich, sprawie?
    • liber.all O Pani prezes Fundacji For Animals kilka słów... 03.02.08, 16:16
      Wolontariusze w Schronisku są mile widziani!
      Ale tylko Ci, którzy faktycznie pracują dla dobra zwierząt!
      Wszyscy, którzy tam przychodzą faktycznie pracują - wyprowadzają psy, pomagają sprzątać w boksach, za co Schronisko jest im bardzo wdzięczne!
      I chcemy, żeby nadal tak było!
      Tylko z JEDNYM małym wyjątkiem! NIE CHCEMY Pani prezes Renaty z fundacji For Animals! Ze wszystkimi można się dogadać, ale nie z tą Panią!
      Dlaczego Schronisko zrezygnowało z pomocy tej Pani? Już wyjaśniam.
      Głównymi powodami rezygnacji z jej wolontariatu są:
      - działanie na szkodę Schroniska rozpowszechniając nieprawdziwe informacje o sytuacji panującej w Schronisku (robienie ośmieszających zdjęć mających na celu szantaż, patrz: wykorzystanie ich do wylansowania własnej osoby i argumentu przy próbie narzucenia własnych wytycznych w sprawie funkcjonowania Schroniska (cyt. „Jak nie przystaniecie na moje warunki to pokarzę te materiały mediom!”)
      - naruszanie zasad pracy, powodujące dezorganizację pracy oraz zakłócanie jej porządku poprzez ustalanie własnych godzin przebywania na terenie Schroniska i wydawanie poleceń pracownikom nie będąc do tego upoważnioną (częste pyskówki z pracownikami w stylu: "Uważaj, bo jak ja tu będę rządziła, to wylecisz na...."),
      - próby zniesławienia Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami jako zarządcy Schroniska oraz pogróżki wypowiadane pod jego adresem (że cytuję: "napuszczę na was wszystkie możliwe kontrole, z Urzędu Skarbowego, Ministerstw i innych! Napiszę na was skargi gdzie się tylko da! I jeszcze obsmaruję Was w mediach i na forum! I pożałujecie, że mnie tutaj nie chcecie!"),
      - próby szantażu Kierownictwa Schroniska mające na celu wymuszenie przyjęcia zasad narzucanych przez Panią Renatę, na które Kierownictwo z przyczyn oczywistych i racjonalnych nie może się zgodzić (np. w/w zdjęcia, o rzekomej niekompetencji TOZu w prowadzeniu schroniska na stronie internetowej Fundacji For Animals),
      - całkowity brak zrozumienia trudnej sytuacji Schroniska.
      Oprócz tego straszy nas, że jak nie będziemy robić tego co ona wymaga obsmaruje nas w Gazecie Wyborczej (chwali się, że ma tam świetne układy i napiszą co tylko będzie chciała!).
      Bardzo łatwo być w pozycji atakującego, w jakiej ustawiła się Pani prezes Renata. Ale sama stwierdziła, że "umie się ustawić w życiu!"
      Nie wątpię! Łącznie z tym, gdy próbowaliśmy tej Pani uświadomić, że są to pomówienia pod naszym adresem, po raz kolejny próbowała nas zastraszyć, ale tym razem jej chłopakiem, który jest prawnikiem w Warszawie i to z nim będziemy mieć do czynienia! A co!
      Są to wszystko dla nas oczywiste pomówienia! Nie boimy się takich szantaży – z jedno powodu! Nie mamy nic na sumieniu!
      Schronisko w Częstochowie budowaliśmy od ZERA (było to puste pole z kilkoma barakami!) Pani Renata przyjechała do Częstochowy około 1,5 roku temu i zaczęła wprowadzać własne zasady! Nie mając pojęcia ile pracy (i pieniędzy) w obecny stan Schroniska włożył częstochowski Oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami!
      A czemu ma służyć taka polityka pani Renaty? Polityka szantażowania, ośmieszania i zastraszania? Można się tylko domyślać.
      Ale na pewno nie pomocy zwierzętom!
      Powtarzam jeszcze raz! Wolontariusze w Schronisku są mile widziani. Zapraszamy osoby pełnoletnie w soboty od godz. 10.00 do 13.00!
      A dla Fundacji For Animals mam taką radę - zmieńcie Prezesa, bo kto mieczem wojuje – od miecza ginie!
      • Gość: do liber.all Re: O Pani prezes Fundacji For Animals kilka słów IP: 212.87.241.* 03.02.08, 16:43
        Przepraszam kogo Ty chcesz oszukac ??!! Bo nie rozumiem, bylam w
        schronisku dokladnie 7 razy w ostatnich 2 tygodniach,kierowniczka
        byla zajeta, pracownik nie potrafil udzielic informacji, a jak juz
        uzgodnilam tel. wizyte u PANI KIEROWNIK to po przyjechaniu UPRZEJMIE
        pinformowala ze ma tylko 10 minut i nie ma czasu na glupstwa.
        Pozdrawiam, chcialam tylko adoptowac psa , ktorego zdjecie widzialam
        w internecie, ale juz mi skrzydla podcieli...
      • liber.all Re: O Pani prezes Fundacji For Animals kilka słów 03.02.08, 16:50
        Dziwne, bo nawet ostatnio byli ludzie, którzy przyjechali obejrzeć sobie
        upatrzonego psa na kwarantannie całą rodziną i jakoś nie mieli limitu czasowego
        i nikt nie robił problemów.
        A tak poza tym, to dlaczego odchodzisz od tematu wyrzucenia z wolontariatu pani
        prezes Renaty?
        Może celowo? ;)
      • Gość: romeo Re: O Pani prezes Fundacji For Animals kilka słów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.08, 08:26
        No i wyszło ,że Fundacja Animals,jest po ty by niszczyć to co
        działa,zeby Renatka Mizera dawała upust swoim chorym ambicją.Ona nie
        potrafi rozmawiać,tylko szkodzić wszystkim w koło.Dla jednych jest
        słodka ,innych niszczy.Tak mają /poprawcie mnie jeśli żle napiszę/-
        jednostki chwiejne emocjonalnie z zaburzeniami własnego ego,kościół
        nazywa to obłudą.Ciekaw jestem też roli jaką w tym odgrywa
        dziennikarka Kwiatkowska.Czy nie jest tak ,że Mizera z Kwiatkowską
        kreują rzeczywistośc i stwarzają konflikty ,aby Kwiatkowska mogła
        pokazać ,że jest potrzebna w Gazecie.Podobnie było w przypadku
        osławionego kaukaza-rozszarpał nogę,zagryzł psa-a niestety prawda
        jest inna P.Kwiatkowska.Pies nikogo nie ugryzł,ani nie zagryzł.Ale
        przy okazji można było dokopać pracownikom Schroniska,pokazać w
        Gazecie Renatę.Proste.Mała dygresja na koniec.W wakacje szukałem
        kota dla mamy i w pomieszczeniu dla kotów siedziały cztery młode
        wolontariuszki,które same pomagały mi wybrać kicie,był to
        czwartek .Więc nie rozumie wrzasku ,że jesteście tam tylko w soboty.
      • Gość: Jogo Re: O Pani prezes Fundacji For Animals kilka słów IP: *.tktelekom.pl 13.04.08, 20:17
        Panie liber.all tak jak pan się umie ustawić ... to mało kto ma tyle
        cwaniactwa . To pan rządzi w schronisku za mało sprawną
        kierowniczkę. Pewnie się kobieta zdziwi jak wymienią ją ... na pana?
        czy pana partnerkę?
        Miłośnik zwierzad się znalazł , z aparatem to na spacer do lasu
        lepiej fotografować ptaszki.
    • Gość: hose- Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... IP: *.pcz.pl 03.02.08, 16:58
      to jak schronisko niema nic do ukrycia, to proponuje zawiadomic to jakies media, wowczas nawet nie beda wiedzieli kiedy co i jak zrobiono zdjecia,
      • Gość: onea Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... IP: 80.54.168.* 03.02.08, 17:13
        ja wczoraj bylam zaiwezc bude, było ciemno, ale i tak zobaczylam
        cierpienie zwierzat. Popieram wolontariuszy, miło ze sa tacy ludzie
        jak wy
      • Gość: gosc Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... IP: 212.87.241.* 03.02.08, 17:14
        Nie celowo, rzekomej Pani Renaty nie znam osobiscie wiec nie moge
        sie odniesc do tematu jej osoby, wiem tylko jakie ja mialam
        przejscia w schronisku,rozumiem ze kazdy broni swego ale to jest juz
        jawna reklama, bo kazdy widzi jakie sa tam warunki.
        Pozdrawiam.
        • liber.all Re: O Pani prezes Fundacji For Animals kilka słów 03.02.08, 17:35
          Szkoda, że nie znasz, bo wtedy byś zauważyła, kto robi sobie tutaj reklamę
          kosztem innych...
          Ja też popieram wolontariuszy! Bo większość robi dobrą robotę pomagając.
          Szkoda, że nie wszyscy...
    • Gość: burek wolontariusze IP: *.apus-net.pl 03.02.08, 17:55
      Istnieją inne sposoby rozwiązania tej sytuacji.

      Piszecie, że chodzi Wam o dobro zwierząt i stąd te wszystkie krytyczne uwagi.
      To można zrozumieć - szczytne idee, warte poparcia.

      Dlaczego więc, zamiast trwonić czas na drobiazgi, na utarczki, forsowanie swego
      pomysłu na prowadzenie schroniska - dlaczego więc nie zdecydujecie się na
      przejęcie tego zadania od gminy Częstochowa? Co oczywiste ludzie i tak będą
      pamiętać, że schronisko dla zwierząt tworzyła obecna ekipa. Że dzięki jej
      wysiłkowi od 10 lat ma się kto zajmować zwierzakami, ma je kto odławiać o
      różnych porach dnia i nocy. Że to ta ekipa żebrze o żarcie dla zwierząt, o
      środki na jego utrzymanie.
      Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami radzi sobie całkiem sprawnie w tej niełatwej
      sytuacji.
      Ale jeśli potraficie to zrobić lepiej - dlaczego nie próbować?.

      Co prawda nie można wam obiecać taryfy ulgowej jesli przejmiecie obowiązki
      schroniska dla zwierząt - bagatela, nocne wyjazdy do potrąconych zwierząt,
      wałęsających sie kundli, szukanie sponsorów, zatrudnienie prawdziwych fachowców
      w ilości wystarczającej do opieki nad wzrastająca ilością bezpańskich zwierząt -
      ale w końcu - może wy lepiej wiecie o co biega w tym temacie - może warto byście
      spróbowali?

      Można też otworzyć własne schronisko. Jestem pewien, że zdobędziecie środki na
      budowę należytych boksów i na jego utrzymanie. Częstochowa z pewnością wydzieli
      wam nieodpłatnie jakiś solidny kawał gruntu na obrzeżach miasta. Spójrzcie jaka
      to szansa, by pokazać w praktyce że można lepiej prowadzić schronisko.

      Nie można być tylko do połowy w ciąży.
      A tak to niestety wynika z postu - Weźmy się i zróbcie -taki sposób na działanie
      nie jest w porządku.
      Schronisko prowadzone przez TOZ ma swoje standardy.
      Jeśli uważacie, że są niewłaściwe - przejmijcie to zadanie od gminy lub
      otwórzcie schronisko "konkurencyjne". Bo na razie wygląda to na szarogęszenie
      się w nie swoim domu.
      Gospodarza i jego zasady należy szanować.
      Nie odpowiadają wam zasady, macie inne wyjście - bardziej pożyteczne dla
      zwierząt. Bo to przecież o ich dobro chodzi, prawda?
      Jak na razie , przypomina to walkę o stołek wytoczoną przez członkinię FFA.
      Wiem że zaprzeczy i jej słowa nic dla mnie nie znaczą bez dowodu. A tego
      niestety nie ma, podobnie jak nie ma schroniska prowadzonego przez Fundację for
      Animals -czy to przejętego od TOZu czy też pod własnym szyldem.
      Jeśli to zabieg, by przejąć schronisko - życzę powodzenia, wszak tak wiele jest
      do zrobienia dla ludzi dobrego serca.
      Jeśli to wybieg by przejąć stołek - też życzę powodzenia i twardej skóry wobec
      krytykantów, którzy potrafią wyssać z człowieka sporo energii.
      Zaś jeśli to gra by tworzyć drugie schronisko - chętnie dorzucę parę groszy, bo
      przecież z publicznej kasy nie będzie tego zbyt wiele. Ale warto próbować. Prawda?

    • Gość: magda Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... IP: *.pl 03.02.08, 19:25
      Sorry, ale żaden z Twoich argumentów nie przemawia do mnie (mam
      nadzieję, że do innych też). Czy chodzi Ci o dobro zwierząt w
      schronisku czy o dobre imię schroniska?
      Widzę, że o to drugie.
      Skoro w schronisku jest wszystko w porządku to czego sie obawiasz?
      Co to znaczy, że p. Renata ma "osmieszające zdjęcia"? W kontekście
      cierpienia zwierząt w schronisku - nie potrafie sobie tego nawet
      wyobrazić...
      W końcu ktoś zwraca uwage na to co się tam dzieje!
      A na marginesie - wolontariat jest właśnie dzięki niej, nieprawdaż??
      ile lat się przed tym broniliście i dlaczego??
      • liber.all Re: wolontariusze 03.02.08, 19:38
        Magda! Czytaj dokładnie co piszę!
        TOZ nie ma czego się obawiać bo nie ma nic na sumieniu!
        Chodzi o szantaże i próby zastraszania jakie stosuje wasza pani prezes!

        Zróbcie jak napisał "burek" post wcześniej!
        Zacznijcie budować swoje schronisko od zera!
        Tak jak to robił TOZ kilkanaście lat temu!
        Zobaczycie jakie to "proste"!

        • Gość: magda Re: wolontariusze IP: *.pl 03.02.08, 20:20
          Magda! Czytaj dokładnie co piszę!
          TOZ nie ma czego się obawiać bo nie ma nic na sumieniu!
          Chodzi o szantaże i próby zastraszania jakie stosuje wasza pani
          prezes!


          A czym szantazuje was P. Renata?? czym straszy?? i dlaczego - skoro
          jej relacje są nieprawdziwe to czego sie boicie??
          w jaki sposob moze Was zastraszyc skoro wszystko jest OK?
          Rozumiem ,ze bez dowodow nie macie sie czego obawiac? A zdjęia sa
          tylko "osmieszające" ??
          • Gość: magda Re: wolontariusze IP: *.pl 03.02.08, 20:34
            i tylko dodam jeszcze - wolontariat, który ponoc tak chętnie
            widzicie - jest tylko dzieki p. Renacie; tylko dzięki jej naciskom
            wolontariusze przychodza do schroniska. Nie mam racji?
        • liber.all Re: wolontariusze 03.02.08, 20:36
          Przeczytaj sobie dziewczyno dokładnie mój post jeszcze raz (albo i więcej razy
          żeby zrozumieć) i nie powtarzaj się!
          • Gość: xxx Re: wolontariusze IP: 80.54.168.* 03.02.08, 21:58
            Panie lub Pani liber.all nie ośmieszaj się a przy okazji
            kierownictwa schroniska .Kiepski z Ciebie adwokat.
            Wy budowaliście schronisko ???? Tylko podziwiać tupet!!
            Od zawsze wiadomo było że w schronisku niemile są widziane osoby z
            zewnątrz.Każda pomoc była odrzucana.Panią Renatę należy tylko
            podziwiać że przebiła się przez to towarzystwo WZAJEMNEJ ADORACJI i
            pokątnych interesów.
            Dziwnym trafem tak się składa że schroniska dziadowskie , żle
            prowadzone tzw.umieralnie zwierząt (a do tej kategorii
            niezaprzeczalnie zalicza się częstochowskie schronisko) bronią się
            przed wolontariatem i operatywnymi osobami.Im mniej ludzi widzi
            warunki tym lepiej.Natomiast są też w Polsce schroniska dobrze
            prowadzone ,dbające aby zapewnić jak najlepsze warunki zwierzakom i
            dlatego wolontariat tam jest bardzo mile widziany bez żadnych
            ograniczeń .A w Częstochowie -proszę wolontariat z łaski 3 godziny
            tygodniowo.Wam już się chyba na tym zadupiu w głowach
            poprzewracało.Schronisko nie jest Waszym prywatnym obiektem ani tym
            bardziej zwierzęta Waszą prywatną własnością.Ale przez tyle lat
            ciszy ,pracy na zasadzie <<róbta co chceta>> i nikt się nie wtrąca
            to ciężko zaakceptować osobę która rozkręciła coś fajnego dla
            zwierzaków .Dlatego kibicuję Pani Renacie i trzymam za nią kciuki a
            Twoje wywody liber.all typu ,,jacy Wy biedni i ile musicie znosić
            od przewodniczącej fundacji,, wogóle do mnie nie przemawiają.
            Co do częstochowskiego TOZ-u to on jest tak samo wydolny jak
            schronisko.W sprawie katowanego psa dzwoniłem ponad tydzień bez
            efektów bo nikt nie odbierał (sekretarka się włączała)a jak już się
            dodzwoniłem to pan znudzonym głosem powiedział że tak on już ma
            zgłoszenie o tym psie ale w zasadzie to inne psy jeszcze gorzej mają
            więc może jak będzie miał czym to tam podjedzie .Ale nie
            podjechał.Wiem napewno ,psa sam odebrałem.
            Mam nadzieję że sprawa wolontariatu i Pani Renaty będzie miała jak
            najlepsze zakończenie dla zwierzaków w schronisku .
            • liber.all Re: wolontariusze 03.02.08, 22:20
              www.czestochowa.schronisko.net/page21.html
    • Gość: Zbulwersowany Do LiberAll IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.08, 21:41
      Szanowny Panie LiberAll.

      Zbulwersowała mnie Pana wypowiedź i czuję się w obowiązku przywołać
      Pana do porządku. Przede wszystkim stosując formę pierwszej osoby
      liczby mnogiej czasowników (np. próbowaliśmy, budowaliśmy) próbuje
      Pan wypowiadać się w imieniu TOZ. Nie był Pan jednak łaskaw
      podzielić się z innymi informacją, jaką funkcję Pan piastuje w
      Towarzystwie. Słowem trudno traktować poważnie faceta, który pluje
      żółcią i podpisuje się LiberAll. Albo ma Pan upoważnienie Zarządu
      Towarzystwa do wypowiadania się w jego imieniu albo jest Pan
      pieniaczem, którego nie należy traktować poważnie. Dajmy Panu jednak
      szansę, przecież brak ogłady nie musi oznaczać braku racji.

      Wypowiedź p. Liber.All jednoznacznie wskazuje na fakt, iż w
      Schronisku w Częstochowie nie dzieje się dobrze. Należy sobie jednak
      postawić pytanie, gdzie leży przyczyna owego stanu rzeczy.

      Dla uporządkowania należy przypomnieć, iż TOZ podjął się opieki nad
      schroniskiem na mocy rozstrzygniętego przetargu ogłoszonego przez
      Urząd Miasta. Działalność schroniska jest opłacana z budżetu miasta
      (kwota 450tys zł rocznie), a więc z naszych pieniędzy. Każdy-w tym
      także wolontariusz-ma prawo do zgłaszania zastrzeżeń do działalności
      tej instytucji oczekując w zamian wyjaśnień dotyczących
      zaobserwowanych nieprawidłowości.

      Wypowiedzi Pana trudno zarzucić merytoryczny charakter. Jest to
      pyskówka odnosząca się do osoby a niezgłaszanych problemów. Sądzę,
      że wiele osób chętnie zobaczyłoby owe "ośmieszające zdjęcia". Co się
      na nich znajduje? A może jest tam bulwersujący widok zwierząt, które
      są przetrzymywane w opłakanym stanie? Schronisko nie jest ani
      obiektem o strategicznym znaczeniu dla obronności kraju ani też
      prywatną posesją. Nie widzę zatem przeciwwskazań by jego zdjęcia
      były publikowane. Jeśli jest Pan odmiennego zdania proszę o podanie
      przyczyny.

      Zaprasza Pan wolontariuszy do pomocy w wymiarze 3 godzin tygodniowo.
      Może warto przyjrzeć się, w jaki sposób z nieodpłatnej pomocy
      korzystają inne tego typu instytucje. Co mówi Google: Schronisko w
      Jeleniej Górze sugeruje (nie narzuca) pracę wolontariuszy 2 godziny
      dziennie (źródło jelenia.schronisko.net/page7.html). Ze
      sprawozdania krakowskiego TOZ
      (bopp.pozytek.gov.pl/177514.doc) wynika iż wolontariusze
      przepracowali 6200 godzin w 2006 roku (średnio 120/h tydzień). Można
      szperać dalej. Jak to się ma do Pana zaproszenia? Może warto się
      zastanowić czy podwoje schroniska nie otwierają się zbyt rzadko?

      Powołuje się Pan na to ile pieniędzy TOZ przeznaczył na organizację
      schroniska w Częstochowie. Po pierwsze jest to statutowe działanie
      Towarzystwa. Po drugie (jak wynika ze sprawozdania
      www.toz.pl/sprawozdania.php) ok 4% środków na działalność
      pochodzi ze składek, zaś pozostałe 96% z różnego rodzaju darowizn.
      Podziękowania za hojność należą się zatem darczyńcom- tak chyba jest
      uczciwiej.

      Reasumując: Realizując podjęte zadania (czestochowa.bip-
      gov.pl/zalacznik?idZalacznika=155443) TOZ winien sprawować należytą
      opiekę nad powierzonym schroniskiem i jego mieszkańcami. Jeśli-jak
      Pan twierdzi- wszystko jest w porządku obalenie zastrzeżeń p. Renaty
      winno sprowadzać się do przedstawienia stosownych faktów, a tych
      jest brak. Oficjalne oświadczenie osoby upoważnionej okraszone
      zdjęciami byłoby miłym gestem Władz TOZ. Tymczasem mamy do czynienia
      z wypowiedzią pełną nienawiści. Szanowny Panie! Jedyne, co Pan
      osiągnął to postawienie Towarzystwa w dość kłopotliwej sytuacji.
      Pogratulować przebiegłości, bo w tej sytuacji powinien Pan ponieść
      konsekwencje przekroczenia uprawnień. W przeciwnym wypadku będzie to
      dowodem na tolerowanie w TOZ chaosu kompetencyjnego. Tak źle i tak
      niedobrze. W kolejnych wypowiedziach sugeruję mniej oszczędne
      odnoszenie się do faktów, gdyż do tej wypowiedzi można swobodnie
      zastosować przysłowie o ryczącej krowie i dawaniu mleka.
      • Gość: xxx Re: Do LiberAll IP: 80.54.168.* 03.02.08, 22:02
        BRAWO , BRAWO i po 100-kroć BRAWO !!!!
        • Gość: xxx Re: Do LiberAll IP: 80.54.168.* 03.02.08, 22:06
          Te brawa to oczywiście dla Zbulwersowanego:-))
          • Gość: mgada Re: Do LiberAll IP: *.pl 03.02.08, 22:27
            ja tylko zoptytam - jestem glupia bolndynką -czemu sie boicie p.
            Renaty?
        • Gość: Janinka Re: Do LiberAll IP: 195.16.91.* 16.05.08, 19:15
          Pan Liberr.all to przecież nasz kochany pan Piotr...sekretarz TOZ i
          on z całą pewnością wypowiada się w imieniu zarządu TOZ . Jego
          zadaniem jest pilnowanie nas podłych i wrednych wolontariuszy i
          wspieranie psychiczne Kierowniczki schroniska. O i jeszcze wszystko
          fotografuje co przydaje się ...
      • liber.all Re: O Pani prezes Fundacji For Animals kilka słów 03.02.08, 22:16
        Do "Zbulwersowany" (może "Zbulwersowana") ;)
        Ja się mogę tylko domyślać kim Ty jesteś podając pseudo-argumenty, próbując
        "przywoływać do porządku" i inne oszczerstwa które już nie raz słyszałem z ust
        pewnej osoby pod adresem Schroniska i TOZu.
        Zapraszam do Schroniska w sobotę. Ja tam będę. Poznasz mnie, jeżeli się jeszcze
        nie znamy (w co wątpię). I pokaże Ci Schronisko, jeśli w nim nie byłeś/aś.
        A co do dokumentu na który się powołujesz to przeczytaj sobie dokładnie
        Regulamin Schroniska narzucony przez Urząd Miasta:
        np.
        X .Godziny przyjęć interesantów.
        1. Schronisko przyjmuje interesantów w godzinach od 10.00 do 14.00
        (...)
        2. Zabrania się osobom przychodzącym do schroniska:
        a) zbliżać się do zwierząt bez asysty personelu schroniska,
        b) karmić zwierzęta, a w razie przyniesienia produktów dla zwierząt należy je
        oddać personelowi schroniska,
        itd...

        I na koniec - poczytaj sobie o wolontariacie w Schronisku na Paluchu!
        • Gość: magda Re: O Pani prezes Fundacji For Animals kilka słów IP: *.pl 03.02.08, 22:33
          a masz jakies konstuktywne odpwiedzi? panie L.B.?
        • Gość: Żal Re: O Pani prezes Fundacji For Animals kilka słów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.08, 00:04
          Panie liberall ciekaw jestem czy zdołacie umyc i dożywić wszystkie
          psy do soboty ;) chyba je będziecie słomą wypychać żeby kości nie
          było widać........
    • Gość: Zbulwersowany Wolontariusz interesantem - cuda, cuda ogłaszają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.08, 23:02
      Kilkukrotnie byłem w schronisku w Częstochowie, choć nie jestem
      zaangażowany bezpośrednio w jego pracę. Ot taki obywatel, któremu
      sumienie nie pozwala na patrzenie jak zdycha kot pod blokiem. Moja
      pomoc dla zwierząt nie jest objęta żadnymi formalnymi ramami. Nie
      należę ani do TOZ ani do FFA, choć obie te organizacje są mi znane.

      Z analizy Pana wypowiedzi wnioskuję, iż dzieli nas przepaść, zarówno
      jeżeli chodzi o kulturę osobistą jak i obiektywność oceny sytuacji.
      Proponuję, zatem pozostanie przy oficjalnej formie
      tytułowania: „Pan” zwłaszcza, że pomimo Pana przypuszczeń, nie
      mieliśmy okazji do tej pory się poznać.

      Apeluję do Pana instynktu samozachowawczego, aby nie ośmieszać się
      dalej. Wolontariusz nie jest interesantem, zatem do jego
      działalności nie odnosi się Regulamin, na który się Pan powołuje.
      Cytując regulaminy warto je rozumieć, bo wtedy unikamy chaosu.

      Aktami prawnymi regulującymi współpracę z wolontariuszami są:
      -Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej z 1 września
      2000 r., - “W sprawie placówek opiekuńczo-wychowawczych”, które
      określa warunki angażowania wolontariuszy w tych placówkach.(Dz. U.
      Nr. 80 poz. 900)
      -Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z 11 grudnia
      2002 r. – “W sprawie szczegółowych zasad działania publicznych
      poradni psychologiczno-pedagogicznych, w tym publicznych poradni
      specjalistycznych”, które określa warunki angażowania wolontariuszy
      przez te poradnie.

      Zgodnie z art. 2 pkt. 3 Ustawy wolontariuszem jest każda osoba
      (fizyczna), która dobrowolnie (ochotniczo) i bez wynagrodzenia
      wykonuje świadczenia na rzecz uprawnionych organizacji i instytucji
      na zasadach określonych w Ustawie o działalności pożytku publicznego
      i o wolontariacie. Za działalność „pożytku publicznego” uznawana
      jest m.in. działalność związana z „ekologią i ochroną zwierząt oraz
      ochroną dziedzictwa przyrodniczego”

      Szczególne warunki współpracy ustawodawca określa dla wolontariuszy
      pracujących dłużej niż 30dni, a z takimi-jak sądzę- mamy tutaj do
      czynienia. Wolontariusz, jak Pan zapewne wie, wykonuje świadczenia
      odpowiadające świadczeniu pracy. Przysługuje mu ubezpieczenie, zwrot
      kosztów związanych z prowadzonym wolontariatem, itp. Jakież to
      szaleństwo podpowiedziało Panu, iż można tu zastosować Regulamin???

      Zwyczajem Pana jest unikanie konkretów, a w mojej poprzedniej
      wypowiedzi było ich kilka: „ośmieszające zdjęcia” i możliwość ich
      publikacji, Pana umocowanie do wypowiadania się w imieniu TOZ.
      Jedyne, co zostało poruszone to czas pracy wolontariuszy – jak się
      okazuje nietrafnie.

      Przywołanie Pana do porządku wynika z Pana wypowiedzi: atak na osobę
      bez podania dowodów. Niezależnie od tego, kto ma rację – tak się nie
      godzi. Zarzucanie mi posługiwanie się pseudo-argumentami jest
      zdumiewające, gdyż kilkakrotnie powołałem się na umieszczone w
      Internecie materiały. Proszę polemizować z ich autorami, o ile
      treści tam zawarte nie pokrywają się z prawdą. Tymczasem Pana uwagę
      mogę traktować tylko za impertynencję.

      Na Pana miejscu byłbym także ostrożniejszy z tymi oszczerstwami,
      gdyż – bazując na definicji tego słowa – zarzuca mi
      pan „przestępstwo polegające na podnoszeniu lub rozgłaszaniu
      nieprawdziwych zarzutów o postępowaniu lub właściwości innej osoby,
      grupy osób lub instytucji”. Jeśli, któraś z podanych przeze mnie
      informacji jest nieprawdziwa, to jestem skłonny ją sprostować i
      zadośćuczynić poniesionego uszczerbku na honorze. Tak więc pytam: w
      czym minąłem się z prawdą?

      Nie widzę możliwości podjęcia z Panem merytorycznej dyskusji o losie
      zwierząt, gdyż jak na pracownika TOZ (o ile nim Pan jest) słowo to
      pada w Pana wypowiedziach nader rzadko. Jest natomiast wiele spraw,
      o których dyskusją nie jestem zainteresowany.



      • liber.all Re: Wolontariusz interesantem?????? 03.02.08, 23:10
        Nie uważam forum gazety.pl za miejsce do takich dyskusji.
        Szczególnie z anonimową osobą!
        Dalsza polemika jest tylko odchodzeniem od tematu ws. powodu z jakiego
        Schronisko zrezygnowało z pomocy pani prezes Renaty jako wolontariusza.
        • Gość: magda Re: Wolontariusz interesantem?????? IP: *.pl 03.02.08, 23:32
          dlaczego??
          nie masz odpowiedzi na wysuniete pytania?
          • Gość: Żal Jednego nie rozumiem... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.08, 00:15
            Tak sobie czytam tą waszą polemikę i mam tylko jedno pytanie do pana
            libera. Osoby od strony fundacji cały czas mówią i wysuwają
            argumenty dotyczące zwierząd i ich "godności" a pan broni rekami i
            nogami schroniska (czyli kolegów jak mniemam). Osoby z fundacji
            mówią o słomie, gnoju itp.a pan mówi że pokaże pan schronisko. Nie
            wiem jakim cudem doprowadzi pan te psy do porządku do soboty, bo
            nawet jakby pracownicy schroniska ruszyli dupska do roboty, to
            zesracie sie a tego pie..nka nie posprzątacie. Nie mówiąc już o
            psach.. Pozatym proszę pamiętać o jednym. To pan jest tam dla tych
            psów a nie one dla pana. Jak panu zajęcie nie odpowiada to
            codziennie o 6.25 z Pyrzowic odlatuje samolot do UK....

            Reasumując niech pan mnie ciemnemu wyjaśni po co Ci ludzie są w tym
            schronisku (pracownicy)...
        • Gość: magda Re: Wolontariusz interesantem?????? IP: *.pl 04.02.08, 00:17
          szkoda - bo moze bys cos madrego wywnioskowal z poprzedniej
          wypowiedzi....a wartobylo poczytać...tak, żeby miec jakiekolwiek
          pojęcie pnaie l.b :-)
      • Gość: dog Re: Wolontariusz interesantem - cuda, cuda ogłasz IP: 212.87.241.* 04.02.08, 07:52
        Co za bełkot! To jest forum, a nie sala sądowa człowieku!
        • Gość: dog Re: Wolontariusz interesantem - cuda, cuda ogłasz IP: 212.87.241.* 04.02.08, 07:53
          do Zbulwersowanego oczywiście!
    • florida_blue Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... 03.02.08, 23:26
      liber.all, piszesz, że zapraszacie wolontariuszy - cieszy mnie to, bo jak sam
      przyznałeś robimy wiele dobrego. Miło. Chociaz, po wypowiedzeniu umowy naszej
      Pani Prezes nasuwają się obawy - kto będzie następny do usunięcia??? kto teraz
      odważy się pójść i zwrócić uwagę na brudne boksy?


      Wszelkie uwagi odnośnie wychudzonych psów, brudnych boksów, przegniłej słomy w
      budach, brudnej lub zamarzniętej wody w miskach, zniszczonych bud, błota, czy
      wrosniętej obroży psa - wszystko to wolontariusze kierowali do Renaty, która,
      jako nasza przedstawicielka i jednocześnie Prezes Fundacji, zwracała się z tymi
      problemami do kierownictwa schroniska i próbowała osiągnąć porozumienia w
      sprawie zapewnienia ELEMENTARNYCH warunków bytowania zwierząt (nikt przecież nie
      awanturuje się o puchowe podusie dla psiaków - wystarczy chociaż sucha słoma,
      zeby miały się gdzie położyć, czysta woda do picia, odpowiednia ilość jedzenia)

      Z tego powodu otrzymała zakaz wstępu na teren schroniska - pod pretekstem
      szkodzenia i niszczenia opinii!


      sugerujesz, żebyśmy sami stworzyli schronisko - tak byłoby najłatwiej - i dla
      Was i dla nas - ale nie zrobimy tego, ponieważ schronisko w częstochowie już
      istnieje i mieszka w nim ok 200 psiaków, których nie zostawimy bez opieki.

      Skoro schronisko prowadzone jest tyle lat przez TOZ i "zbudowane od podstaw"
      pokażcie, że radzicie sobie z tym zadaniem - w koncu jest 7 pracowników na
      etacie i zawsze słyszymy, że brak czasu/środków/mozliwości/(chęci??)

      Odwiedzamy schronisko pani Bożeny Wahl w Rawie Mazowieckiej. p.Bożena jest 75
      letnią malarką (!), która ma pod opieką swojej fundacji około 700 psów i do
      opieki nad nimi 7 pracowników! Wszystkie psy są pokastrowane/posterylizowane i
      ZADBANE!!!
      • ola.klajn Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... 04.02.08, 13:37
        Florido...
        Nie było Cię przy ostatniej rozmowie p. Renaty z kierowniczką o zmianie warunków
        bytowych psów. Ja byłam. Zaczęło sie spokojnie, temperatura rozmowy rosła, próba
        sprowokowania przez p. Renate swoich rozmówców do kłótni prawie sie udała,bo p.
        Renata zaczęła swoje zwyczajowe szantaże (zrobiłam zdjęcia! zamieszczę na
        stronie!),ale na proste pytania o rozwiązanie problemu zamilkła. Dopiero po
        naciskach ze strony liber.all podsunęła rozwiązania ze schroniska w Opolu. I co?
        Z tego co mi wiadomo, zarządcy schroniska zajęli się problemem (chodziło o słomę
        w budach) i zastosowali rozwiązanie zaproponowane przez p. Renatę. Tego nie piszesz.

        Nie chodzi o to, że macie uwagi dotyczące działania schroniska. Ale forma, którą
        reprezentuje p. Mizera, jest nie do przyjęcia. Nikt w swoim domu nie zniesie
        gościa, który krzykiem, szantażem będzie zmuszał go do zmiany dywanu. Wy nadal
        jesteście gościem w schronisku TOZu, a p. Renata notorycznie o tym zapomina. Co
        więcej - dobrze wiesz, że spokojem dużo osiągniesz w schronisku, współpracujesz
        z liber.all i nie ścinacie sie na każdym kroku. Co więcej! Udaje Wam sie dojść
        do porozumienia.

    • Gość: Zbulwersowany Panie(Pani)Dog-przepraszam za "Salę Sądową", ale.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.08, 08:15
      Szanowni Państwo! Pan Liber.All powołał się na Regulamin w odniesieniu do pracy wolontariuszy. Ciemnotę trzeba tępić w zarodku: 5 minut googlowania i łatwo odnaleźć stosowne dokumenty.
      Ciężko żądać od TOZ skutecznego działania, jeśli warunki współpracy z wolontariuszami opierają na regulaminie dla klientów. Być może listę swoich obowiązków stworzyli na podstaie Karty Praw Podstawowych lub Porozumienia o Redukcji Broni Knwencjonalnej w Azji Środkowej zamiast na Umowie z Urzędem Miasta. Sądząc po krytycznych uwagach zgłaszanych przez Grupowiczów jest to prawdopodobne. Apel do zarządcy schroniska: poczytajcie sobie papierki, które regulują wasze obowiązki i do pracy.
      • Gość: Częstochowianka Re: Panie(Pani)Dog-przepraszam za "Salę Sądową", IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.08, 09:55
        Imię Pani Prezes Fundacji "FOR ANIMALS" znamy. A kto jest prezesem TOZ-u?, bo
        jakoś nigdzie nie można się doczytać?
        • Gość: lex Re: Panie(Pani)Dog-przepraszam za "Salę Sądową", IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.08, 11:31
          może przydała by się w końcu kontrola ze strony urzędu miasta?
          panie LEŚNIKOWSKI co pan na to?
        • ola.klajn Re: Panie(Pani)Dog-przepraszam za "Salę Sądową", 04.02.08, 13:38
          Czestochowianko! Prezesem oddziału częstochowskiego TOZu jest p. Andrzej
          Stolarczyk. Długi okres czasu był tez prezesem TOZu w Polsce.
      • ola.klajn Re: Panie(Pani)Dog-przepraszam za "Salę Sądową", 04.02.08, 13:26
        Panie Zbulwersowany!
        Wolontariusze przystępujący do pracy w schronisku dla zwierząt podpisują umowę o
        wolontariat i regulamin dla wolontariuszy. Wolontariuszy nie obowiązuje
        regulamin dla zwiedzających z prostego powodu: wolontariusze pracują na rzecz
        schroniska i w czasie tej pracy są narażeni na różne sytuacje, regulamin i umowa
        określają zachowanie wolontariusza i schroniska w konkretnych przypadkach, np.
        pogryzienia. Wolontariusze są również ubezpieczeni od nieszczęśliwych wypadków.
        Przypomnę Fundacji, że byliście przeciwni tej biurokracji i ubezpieczeniu,
        chcieliście pracować na żywioł, wbrew ustaleniom prawnym dotyczącym wolontariatu.

        To tyle odnośnie tępienia ciemnoty liber.all w zarodku.
        • Gość: Malleus Meritum problemu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.08, 13:54
          tak sobie czytam i czytam. Spory kto ma gorzej kto ma racje. Kogo
          wpuszczać a kogo nie itp., więc chciałem dorzucić i swoje trzy
          grosze.

          Pare razy byłem w schronisku, widziałem jak wyglądają zwierzaki,
          jaki mają porządek w kojcach itp.

          Domyślam się że pieniędzy jest mało, zresztą dla każdego jest do
          wygodna wymówka na własną nieduolność, ale nie zawsze co dodać muszę.

          Czytam argumentację od strony fundacji i od pana liberalla który jak
          mniemam jest pracownikiem schroniska.(jeśli się mylę to proszę o
          sprostowanie)

          Przechodząc do meritum, widziałem wychudzone psy, widziałem w jakim
          stanie (czystość) znajdują się w kojcach. Oglądałem sobie pieski bo
          chciałem wziąć sobie jednego. Dość długo tam byłem i widziałem a
          raczej nei widziałem jak pracują pracownicy schroniska.
          Stosują oni tak popularną w moim fachu (budowlanka) metodę pracy "na
          chodzonego" tzn. łażą w te i wefte zeby było widać ze coś sie dzieje
          a tak naprawdę (co widać) robią nie wiele. Tutaj mozne ktoś dać
          argument że liche zarobki więc się nie przykładają. Dodzy
          państwo "zachód" stoi otworem" nikt wam nie każde tam pracować.

          I tutaj doszedłem do sedna mojego wywodu, czyli:
          Nie wiem tego, ale z tego co czytam to raczej nie ludzie z fundacji
          srają do tych kojców, nie oni niedorzywiają psów i nie wynoszą
          nieczystości.
          Może się myle ale odnosze wrażenie że strona schroniska (liberall)
          schronisko jako plac, budynek czy też firmę a nie tak jak być
          powinno, czyli najważniejsze powinno dobro zwierząt.
          TOZ = Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami (jeśli się nie mylę) drodzy
          państwo OPIEKI NAD ZWIERZĘTAMI a nie opieki nad schroniskiem i
          pracownikami...

          Reasumując, czyny świadczą o ludziach a tutaj czyny i skutek pracy
          jest jasno widoczny. Skoro TOZ nie radzi sobie finansowo, pronouje
          zrezygnować i zająć się czymś w czym dadzą sobie radę...

          Dziękuję.....
          • liber.all Re: Meritum problemu 04.02.08, 14:11
            Jestem członkiem TOZu i pomagam w Schronisku od kilku lat.
            Zauważ, że bardzo łatwo ustawić się w pozycji atakującego jak
            zrobiła to p.Renata.
            Wszystko to pięknie podsumował w swoim poście burek!
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=55&w=75206654&a=75229026
            A meritum problemu zeszło na boczny tor - jak zawsze z resztą gdy
            próbuje się dojść do czegoś sensownego z p.Renatą...
            Najlepszym potwierdzeniem jej toksycznego zachowania jest fakt, że
            gdy jej nie ma schronisku świetnie współpracuje się z
            wolontariuszami (Martą, Floridą itd.). Gdy ona się pojawi zaczynają
            się awantury i burdy...
            Taka "współpraca" w jej wykonaniu!
            Ale są tacy ludzie i nic na to nie poradzisz.
            • Gość: Malleus Re: Meritum problemu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.08, 15:30
              Faktycznie śweitne podsumowanie:
              " Co oczywiste ludzie i tak będą
              pamiętać, że schronisko dla zwierząt tworzyła obecna ekipa. Że
              dzięki jej
              wysiłkowi od 10 lat ma się kto zajmować zwierzakami, ma je kto
              odławiać o
              różnych porach dnia i nocy. Że to ta ekipa żebrze o żarcie dla
              zwierząt, o
              środki na jego utrzymanie."

              Skoro wygląd tych zwierząt w obecnym stanie jest obrazem troski
              i "zajmowania się" zwierzętami to faktycznie nie macie sobie nic do
              zarzucenia(sic!).

              "ma je kto odławiać o różnych porach dnia i nocy" - chyba za to wam
              płacą prawda? nie wiem co tu kolega gloryfikuje. A co do nocy? wolne
              żarty :)

              "Że to ta ekipa żebrze o żarcie dla zwierząt, o
              środki na jego utrzymanie." - Czy możesz przedstawić mi jakieś
              przykłady tego żebrania. nie drwie tutaj i wiem że to metafora ale
              hmm nie spotkałem się z żadną dodatkową inicjatywą, dlatego
              chciałbym się dowiedzieć co robicie poza braniem pieniędzy od urzędu
              miasta.
              I co do tego jeszcze jakie nakłady finansowe są wam potrzebne aby w
              boksach było czysto? premie motywacyjne dla pracowników?

              Aha i jeszcze jedno, ja się pytam o zwierzęta a ty mi piszesz o
              prezez fundacji. CZy ja o to pytałem? Nie znam tych ludzi i mało
              mnie obchodzi czy ta pani Renata jest dla was miła czy nie.

              "Prawda obroni się sama" więc skoro was szkaluje bezpodstawnie to o
              co chodzi? Nie jesteście restauracją żeby reputacja była dla was
              najważniejsza. I tutaj wychodzi to co mówiłem zamiast na zweirzętach
              zależy wam na reputacji...

              To tylko moje odczucie żeby nie było że się uwziąłem...bo tak nie
              jest.
              • Gość: burek Re: Meritum problemu IP: *.apus-net.pl 04.02.08, 20:39
                "ma je kto odławiać o różnych porach dnia i nocy" - chyba za to wam płacą
                prawda? nie wiem co tu kolega gloryfikuje. A co do nocy? wolne żarty :)

                I właśnie z tego powodu nie powinieneś myśleć o prowadzeniu schroniska dla
                zwierząt. Czy pochopnie wydawać osądów o jakości pracy innych.
                Zwyczajnie jesteś niedoinformowany w tej kwestii, podobnie zresztą jak 98
                procent mieszkańców.

                Jeśli zakładasz, że błąkające się psy, zwierzęta potrącone przez samochód, czy
                stadko rotweilerów hasające po ulicy mogą się pojawić tylko w godzinach pracy
                większości urzędów i instytucji - to jesteś w błędzie.

                Spróbowałbyś wytłumaczyć ok godz 5.00 mieszkańcom ulicy Kościelnej, Sabinowskiej
                i Piastowskiej, że wcale nie widzieli 3 rotweilerów. Podobnie zresztą jak
                kierowcy samochodu, który upierał się w tym samym czasie, że te rysy na
                karoserii jego samochodu to ślady pazurów owych 3 psiaczków, a nie efekt
                wczorajszej balangi. Możesz spróbować jeśli chcesz się dowiedzieć paru
                szorstkich słów o sobie.

                Możesz próbować wytłumaczyć pewnemu małżeństwu z Grabówki, że samochód wcale nie
                potrącił psiaka na ulicy św.Rocha. Zwyczajnie nie mógł tego zrobić, bo o
                pierwszej w nocy to niemozliwe, a to że pies leży pokrwawiony w rowie i skowyczy
                - to taka jego natura.

                Ojejku jej - to wprost nie do wiary - tak powiedziałbyś pewnie mieszkańcom
                ul.Bystrej, którzy w niedzielny wieczór dzwoniliby, że po ulicy hasa 2
                agresywnych owczarków. To pewnie taka sama lipa jak ze zgłoszeniem z osiedla
                Trzech Wieszczów, po którym w niedzielne popołudnia biegały sobie 2 psiaczki,
                zagryzające kolejno psa, kota i rzucające się na ludzi. W dni powszednie, w
                godzinach urzędowania to zrozumiałe, ale żeby w czasie wolnym? To niepojęte.

                Mało wiesz kolego o pracy schroniska. Za mało.
                I to jest meritum problemu.
                • Gość: burek Re: Meritum problemu IP: *.apus-net.pl 04.02.08, 21:04
                  Liczę się z tym, że zakwestionujesz te przykłady.
                  Zanim to jednak zrobisz, chciałbym byś dla stanu kadrowego schroniska ułożył grafik.
                  Zgodny z kodeksem czas pracy, nieprzekraczalnośc tygodniowych limitów godzin dla
                  każdego; uwzględnij przy tym konieczność "obsadzenia dyżurów popołudniowych i
                  nocnych. Należny każdemu wymiar urlopu, przypadki absencji chorobowej i tak
                  dalej i tak dalej.

                  Obsada kadrowa schroniska jest niewielka. Powinna być powiększona, powinno
                  posiadać drugi środek transportu, wszak czasem jest tak, że trafia sie darczyńca
                  pod warunkiem, że dary trzeba przewieźć we własnym zakresie. Co zrobić w
                  sytuacji, gdy w tym samym czasie jest potrzeba wyjazdu do potrąconego, czy
                  błakającego się zwierzęcia?

                  Postaw się w sytuacji kierownika takiej jednostki.
                  Jak potraktujesz intruza, który zamiast pomagać zaczyna aspirować do roli
                  zarządzającego.
                  Wolontariusza w grafiku pracy nie ujmiesz. Dziś przyjdzie,jutro coś mu wypadnie
                  - taka istota wolontaryzmu - kazdy poświęca tyle czasu ile może. Owszem, są
                  bardzo przydatni i pomocni. I to wielka pomoc dla pracowników schroniska. Bez
                  nich byłoby znacznie gorzej.
                  Ale zaśpiew, że dzięki wolontariuszom schronisko funkcjonuje - to grubo nie w
                  porządku.
                  Jakiś mądrala popełnił tekst, że pracownik schroniska włóczy się po jego terenie
                  bez celu.
                  A przypomnij sobie, ile razy schronisko wyjeżdżało do kaukaza z Cyrklowej, ile
                  czasu pracownicy spędzili uganiając się po wertepach za psim terrorystom.
                  Zmarznięci, uszargani w błocie. To pewnie w twojej ocenie bułka z masłem. To
                  tak ma teraz wyglądać rzetelna ocena innych?
                  • Gość: burek Re: Meritum problemu IP: *.apus-net.pl 04.02.08, 21:08
                    > psim terrorystom.

                    psim terrorystą

                    hau hau :)

                    PS. Załóżcie drugie schronisko.
                    gwarantuję, że w krótkim czasie będziecie mieli podobna obsadę zwierząt.
                    Podzielcie się dyżurami wyjazdowymi - tu również dam gwarancję, że będzie sporo
                    pracy - bo ludzie niestety coraz bardziej kundleją. Za nic mając zwierzęta i za
                    nic mając drugiego człowieka.
    • florida_blue Re: "wdzięczność" .... 04.02.08, 15:29
      liber.all i olu, to asne, że z nami się mozna dogadać - bo my nie zwracamy Wam
      uwagi - Marta troche tak, ale ja już nic się nie odzywam - ostatnio
      rozmawialiśmy z liber.all tylko o Miśku.

      Ustaliliśmy sobie, że będziemy WSZYSTKIE uwagi jakie mamy zgłaszać do Renaty i
      nie będzie każdy z osobna biegał do was żeby nie robić zamieszania. Dlatego
      tylko sama Renata z Wami rozmawia - a ciągłe zwracanie uwagi na TE SAME PROBLEMY
      chyba i świętego wyprowadziłyby z równowagi.

      To co Renata Wam ostatnio powiedziała: gdyby psy miały czysto i sucho, miały
      wodę, były porządnie karmione, miały normalne budy ze słomą i odpowiednią opiekę
      weterynaryjną - jednym słowem - miały zapewnione PODSTAWOWE WARUNKI -
      pracownicy mogliby leżeć na hamakach i słowem byśmy się nie odezwały!!! Nie
      wymagamy, żeby leżały na puchowych pierzynkach - ale powinny być w takim stanie,
      żeby odwiedzający schronisko mogli patrzeć na nie bez wstrętu w oczach a
      zabierając do domu nie musieli po drodze pędzić do weterynarza...

      Tylko o to nam chodzi i tylko o to Renata się awanturuje - jako przedstawicielka
      nas wszystkich: wolontariuszy oraz naszego oddziału Fundacji.

      Pozdrawiam
      Kamila
      FFA
      • ola.klajn Re: "wdzięczność" .... 04.02.08, 17:11
        Florida - nie chodzi o zwracanie uwagi - przyjmowane są i nawet wdrażane w życie
        - patrz mój post wcześniejszy. Ale nie w ten sposób, który próbowała wdrożyć p.
        Mizera. Jeśli tego nie rozumiecie, to trudno. Groźby, szantaże, pomówienia - to
        nie droga do pomocy zwierzętom, to nawet nie jest normalne w stosunkach
        międzyludzkich. Z tego co piszesz wynika, że Wasze uwagi, to rozkazy, które
        natychmiast powinny zostać zrealizowane, bo piszesz "ciągłe zwracanie uwagi na
        TE SAME PROBLEMY chyba i świętego wyprowadziłyby z równowagi".
        • Gość: xxx Re: "wdzięczność" .... IP: 80.54.168.* 04.02.08, 19:18
          Skoro <<ciągle była zwracana uwaga na te same problemy>> przez
          P .Mizerę to o czym to świadczy???? O dziadostwie w schronisku !!!
          Tylko i wyłącznie ! Taka osoba jest dla personelu schroniska i
          członków TOZ-u przysłowiową drzazgą w d...e. A weżcie się wreszcie
          do pracy tak żeby efekty były widoczne to nikt Was nie będzie się
          czepiał. Czy to tak trudno zrozumieć????
        • Gość: burek Re: "wdzięczność" .... IP: *.apus-net.pl 04.02.08, 21:23
          Olu, powiem tak:

          Jeśli faktycznie przedstawicielka FFA posiada jakieś kompromitujące schronisko
          zdjęcia powinna je czym prędzej upublicznić, by móc zaradzić nieszczęciu.

          W przeciwnym wypadku będzie bezduszną, małą i obrzydliwą istotą.
          Jeśli te zwierzęta cierpią w parszywych warunkach jak piszą "ci którzy widzieli"
          i ta osóbka ma na to dowody - to z każdą chwilą zwłoki odbiera sobie prawo do
          występowania w obronie tych zwierząt. Sama przyczyni się do dalszego cierpienia
          zwierząt, przez co podda w wątpliwość swoją uczciwość.

          Człowiek który posiada dowody na nieprawidłowości nie powinien ich skrywać czy
          uzależniać ich publikacji od osiągnięcia okreslonego celu. Bez względu na to
          jaki by ten cel szczytny nie był.

          • Gość: Julka Re: "wdzięczność" .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.08, 21:30
            Powiem tak: Niestety burku masz rację. Jeśli ktoś ma zdjęcia
            kompromitujace schronisko, to nie może nimi nikogo szantażować!!!
            Trzeba zapobieć nieszczęściu zwierzaków!!! Trzeba upublicznić te
            zdjęcia, by pomóc zwierzaczkom!
            • Gość: burek O co właściwie chodzi? IP: *.apus-net.pl 04.02.08, 22:36
              Na stronie częstochowskiego FFA pojawił się film do którego link poniżej
              foranimals.czest.pl/www/wp-content/uploads/mov02684.MPG
              Przyznam, że w trakcie oglądania, (przeświadczony o jego drastyczności)
              zaskoczyły mnie słyszalne w tle komentarze rozbawionych kobiet poświęcone
              słodkiemu psiakowi. Prawdę mówiąc liczyłem raczej na głosy oburzenia. Nic z
              tych rzeczy. Misio czy jak tam go zwał, był słodki i już.

              Pytam więc, o co chodzi?.
              O to że psy od spodu uwalane w błocie? Przecież na filmie widać, że na dworze
              roztopy i teren wybiegu za budami nie jest utwardzony. Mój pies (nota bene też
              ze schroniska) po spacerze na Stradomiu też wygląda na uwalanego.
              Myślę sobie, może na zdjęciach będzie coś więcej.
              foranimals.czest.pl/www/category/wolontariat/wolontariat-w-obiektywie/
              foranimals.czest.pl/www/category/wolontariat/wolontariat-w-obiektywie/page/2/
              foranimals.czest.pl/www/category/wolontariat/wolontariat-w-obiektywie/page/3/
              też nic takiego, boksy wysprzątane, psy mają słomę, ale możem ślepy.
              Może na stronie w newsach coś napisane? Przecież wolontariat od roku w
              schronisku - więc pewnie coś dramatycznego udało się uchwycić.

              Nadal nic. Nie zrażam się, nadal przeglądam ten portal może w końcu na coś się
              natknę.
              Bo na razie nie widzę nic zdrożnego. Widzę natomiast różnice w wyglądzie
              schroniska z początku lat 90 i teraz - różnicę na plus. Zamiast błotnistego
              bajora pojawiły się nowe pawilony, choć może znalazłby się kolejny sponsor i
              zdrenował ten wybieg ujęty na filmie.

              Tylko błagam, nie wylewajcie betonu- psy latem będa jak na patelni. Już lepiej
              zdrenujcie miejsce i posiejcie trawę.

              Więc o co właściwie tu chodzi? Choć zdjęcia nie zawsze oddają dramatyzm
              sytuacji, jak można było przez rok wolontariatu nawet słowkiem nie zająknąć się
              na temat wybiegu. I nagle , przy zaognieniu sytuacji pojawia się film, który tak
              na dobrą sprawę tez nic, poza słabą kondycją finansową schroniska nie ujawnia?
              Wręcz przeciwnie, wygląda na to że filmujące osoby tez w tym nie widza nic
              niewłaściwego.

              Nie rozumiem takiego postępowania, a tłumaczyć sobie nie chcę - bo może
              pokrzywdziłbym podejrzeniami przedstawicielkę FFA, o której mowa w wątku
    • Gość: kasandra Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.08, 20:14
      No i mamy po Schronisku/teraz hieny medialne już się o to
      postarają.Wspólczucia dla tych,którzy muszą tam pracować.Jeszcze
      trochę obok tematu.Jestem ciekawa ile prawdy jest w tym ,że
      uczniowie byli szantażowani gorszymi stopniami,jak nie chcieli
      uczestniczyć w wolontariacie? Renato i psie Sabo nie idzcie tą
      drogą.Moje dwa kundelki pozdrawiają braci ze Schroniska>
      • marynienka Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... 04.02.08, 20:26
        > Jestem ciekawa ile prawdy jest w tym ,że
        > uczniowie byli szantażowani gorszymi stopniami,jak nie chcieli
        > uczestniczyć w wolontariacie?

        Zero. Sama jestem, że tak powiem, wolontariuszką z naboru "szkolnego".
        Aczkolwiek to myśmy zagadali Renatę o ten wolontariat, a nie ona nas. No a teraz
        już nie jestem jej uczennicą, a do schroniska nadal przychodzę regularnie. Więc
        to nie był żaden przymus.
        • Gość: Kasandra Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.08, 21:24
          Marynienko mówisz tylko o sobie.Za innych jesteś do końca pewna?W
          zyciu nie warto nadstawiać głowy.Zobaczymy jak to dalej będzie.
          • marynienka Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... 04.02.08, 22:21
            Tak, jestem pewna. Po pierwsze znam Renatę i wiem, że to jest złoty człowiek. Po
            drugie znam swoich rówieśników i wiem, że gdyby wolontariat miał jakiekolwiek
            wpływ na oceny, to waliliby tam drzwiami i oknami byle tylko go odbębnić i mieć
            spokój. A tłumów młodzieży tam nigdy nie było i nie ma. Są ludzie, którzy
            naprawdę robią to z własnej NIEPRZYMUSZONEJ woli.
    • Gość: magda Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... IP: *.pl 04.02.08, 23:31
      miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,35271,4898914.html
      • Gość: burek Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... IP: *.apus-net.pl 04.02.08, 23:49
        Jedno wiemy na pewno:
        Nazwisko pracownicy Gazety Wyborczej, która opisuje temat. Zresztą w taki
        sposób, aby móc zrewidować stanowisko, gdyby okazało się że skala zarzutów nie
        odpowiada prawdzie.
        Poniekąd tak właśnie przewidywał liber.all

        Chętnie zapoznałbym się z wersją kierowniczki schroniska, o której niestety (tak
        sprawna zazwyczaj warsztatowo) pani redaktor nawet nie wspomniała.

        O swoim nastawieniu do problemu opieki nad zwierzętami w Częstochowie już pisałem.
        Jest miejsce na dwa przytułki dla zwierząt. Miasto tak czy inaczej nie może
        bazować tylko na finansowaniu niezbędnego minimum w tym zakresie. Te wszystkie
        "rewelacje" o propozycji odsprzedaży nadmiarowej karmy - powinien wyjaśnić
        prokurator. Mnie nie przestaje dziwić, że temat nagłośniono dopiero po roku
        wolontariatu.
        Albo wcześniej nie było takich ocen albo co gorsza były, ale z niewyjaśnionych
        powodów nie zostawały nagłosnione. Bo w to że tylko w styczniu był błotnisty
        dzień - w to nie wierzę.

        Chyba jednak, wbrew wcześniejszemu stanowisku muszę sobie zacząć tłumaczyć - te
        wszystkie "zbiegi okoliczności".
        • Gość: magda Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... IP: *.pl 05.02.08, 00:01
          Burek idź do schroniska i zobacz czy to deszczowy dzień czy odchody
          psów! Psy wychodza na spacer raz w tygodniu - dzieki wolontariuszom.
          • Gość: burek Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... IP: *.apus-net.pl 05.02.08, 00:08
            Gość portalu: magda napisał(a):

            > Burek idź do schroniska i zobacz czy to deszczowy dzień czy odchody
            > psów! Psy wychodza na spacer raz w tygodniu - dzieki wolontariuszom.
            A weź prosze zerknij na jeden z moich ostatnich postów. Ten w którym podniosłem
            wątpliwości na temat upublicznienie tematu błota w schronisku

            W to akurat moge uwierzyć, że są rzadko wyprowadzane. Zwyczajnie nie mogę sobie
            wyobrazić żeby codziennie kilku pracowników nie robiło nic innego tylko
            wyprowadzało ponad setkę psów na półgodzinny spacer. Dlatego cieszy mnie że są
            wolontariusze, którzy ten problem chociaż w części rozwiązują.
            Wcale mnie nie zdziwi, jeśli w ostatnich dniach, żaden z tych psów nie wyściubił
            nosa poza kojec - jeśli przypomnę sobie, ile godzin spędzili pracownicy
            schroniska chcąc złapać przykładowego kaukaza z Cyrklowej. A przecież to nie
            jedyny wypadek.
            W mojej ocenie ci ludzie robią co do nich nalezy. A jeśli jest między nimi
            czarna owca - to należy ją wyeliminować - dla dobra zwierząt.
            • Gość: magda Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... IP: *.pl 05.02.08, 00:23
              Rozumiem, ze psy sa wyprowadzane na spacer przez pracownikow i
              sprawa kaukaza byla przyczyna zaniedbań w schronisku??
              Skoro pomoc jest w tym wzgledzie potrzebna - to dlaczego
              wolontariuszom pozwala sie na pomoc tylko raz w tygodniu przez 3
              godziny? Przeciez - jak sam piszesz - wolontariat jest potrzebny bo
              pracownicy nie dają sobie rady
              • Gość: burek Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... IP: *.apus-net.pl 05.02.08, 00:37
                Nie sprowadzaj wszystkiego do sprawy kaukaza o którym wspominam - To tylko
                przykład, wskazówka, że nie jest tak, jak chcecie to przedstawić, że siódemka
                ludzi siedzi w schronisku i nic nie robi. Sądzę, że prowadzą statystykę wyjazdów
                (chociażby po to by rozliczać paliwo) z której wynika, że nie siedzą na dupie w
                schronisku.
                Ja mam przykłady, które to potwierdzają.
                Nie wiem dlaczego wolontariuszom pozwala się na pomoc tylko raz w tygodniu.
                To pytanie do Was i do kierowniczki schroniska. Wydaje mi się oczywiste, że
                wpuszczając ludzi z zewnątrz, należy ich poznać, ocenić ich odpowiedzialność.
                Osobiście, gdybym był kierownikiem takiego schroniska byłbym w kłopocie, gdyby
                moi pracownicy musieli wyjechać do jakiegoś psiaka i schronisko zostało pod
                nadzorem tylko wolontariuszy. gdyby coś im się stało - byłaby to moja
                odpowiedzialność.
                Uważam, że wiele rzeczy w kwestii wspólpracy wolontariuszy i schroniska można
                dogadać wykazując dużo zrozumienia dla racji drugiej strony.
                Natomiast bezwzględnie jestem przekonany, że stosowanie argumentacji o której
                mowa w tym wątku - tej nawiązującej do opublikowania zdjęć w razie braku
                spolegliwości personelu schroniska - jest najzwyczajniej nieuczciwie i niegodne.
                Że o zamknięciu drogi do dialogu nie wspomnę. Ze szkodą dla zwierząt - bo
                przeciez nikt nie kwestionuje, że wolontariat jest pożyteczny a przynajmniej nie
                mogłaś tego wyczytać w moich postach
    • Gość: magda Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... IP: *.pl 04.02.08, 23:51
      Kiedys podrzucono mi pod drzwi kociaka - w strasznym stanie - mam 10
      kotow i już nie mogę nic przyjąć do siebie na tymczas. Zawiozłam do
      schroniska, został zamknięty w transporterze i mial czekać do
      poniedzialku......jak bedzie wet...
      przeciez to nie jest normalne! Schronisko to powinno byc miejsce,
      gdzie zwierzeta maja opiekę! A nie umieralnia...
      zdzwoniłam dzień póżniej - kotek ponoć sam odszedł...nie wiem...ale
      caly czas mnie to boli.. bo wiem ,że oddając go tam skazalam na
      śmierc..
      • Gość: burek Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... IP: *.apus-net.pl 05.02.08, 00:02
        Pojechałem kiedyś do schroniska z karmą, wyjechałem z psiakiem, zdołowany.
        Zdołowany tym, że stać mnie tylko na jednego.

        Zanim go dostałem został zaszczepiony w mojej obecnosci przez Garbaciaka, dostał
        ksiażeczkę szczepień, ja dostalem instruktaż na co zwracać uwagę; po tym co
        psina wyrzygała w czasie transportu wnoszę że nie żarła suchej karmy.

        Magda, o czym to świadczy?
        Ty twierdzisz, że to umieralnia. ja jestem przekonany że jest inaczej.
        Psa brałem, zanim jeszcze w schronisku pojawili się wolontariusze, był zadbany -
        jak na kundla który kilka miesięcy spędził w tej "mordowni" (nie ufajdany w
        odchodach - jak chcieliby niektórzy).
        Czasem zaglądam do schroniska, może upatrzę jakiegoś psa, którego będę mógł
        wcisnąć dla znajomych. Czasem dzwonię o różnych porach bo się jakimuś kundlowi
        coś stało i trzeba go zabrać. Czasem dodzwonię się od razu czasem za pół godziny
        - bo akurat pracownik karmi psy.
        Kiedyś po 19.00 zawiozłem im rannego gołebia - nie było problemów z przyjęciem.
        To jak mam to rozumieć, że żyję jak Alicja w krainie Czarów?


        • Gość: Nie zainteresowany Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.08, 07:15
          No i proszę, zamówiony artykuł w gayzecie już jest. Mówisz - masz.
    • Gość: Romeo Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.08, 08:44
      No i wyszło szydło z worka.Mizera niszczy Schronisko.Ciekawe,jak
      można współpracować z taką osobą,która nie pomaga ,a szkodzi.Czy
      nikt tego nie widzi?Ciekawa jest rola P.Kwiatkowskiej ,która jej w
      tym pomaga.To jest tak ,jak z tym kaukazem,który według
      Kwiatkowskiej rozszarpał nogę,zagryzł psa.A okazało się,że nikogo
      nie ugryzł ani nie zagryzł.Ale przy okazji lans Renacie
      poszedł.Wyborcza zeszła na psy.Ciekawe czy tym razem mój post
      wejdzie na forum?bo poprzedniego cenzura nie puściła
      • ola.klajn podziękowania dla Burka 05.02.08, 09:23
        Burku - nic dodać nic ująć, dziękuje Ci w imieniu schroniska za obiektywizm.
        Niestety podejrzewam, że głos zdrowego rozsądku zaginie wśród głosów "empatii".
        Jak często w czasie podobnych dyskusji.
    • Gość: elka poznałam "dobroć" p. Renaty Mizery IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.08, 11:44
      w działaniu. Zamiast psu pomóc, zaszkodziła i to bardzo.
      Jej powierzchowna opinia,wyciągane pochopnie wnioski, bezprawne
      machanie legitymacją, wykorzystanie nieznajomości prawa, wdarcie sie
      na prywatna posesję oraz straszenie "ja napiszę gdzie trzeba" to
      tylko część "wolontariatu" tej Pani.
      Manipulując mlodymi osobami szkodzi wolontariatowi na rzecz pomocy
      zwierzętom.
      Jeżeli tak wygląda pomoc w każdym przypadku to uchowaj nas Boże od
      wolontariatu.
      • liber.all Re: poznałam "dobroć" p. Renaty Mizery 05.02.08, 12:02
        Elka - jak można się z Tobą skontaktować?
        Opisz sprawę dokładnie proszę!
        Napisz maila na czestochowa@schronisko.net
      • stary_tetryk Pseudo miłosniczka zwierząt !R.M ! 05.02.08, 20:07
        Popieram !!
        p.Mizera to rządna "krwi" i władzy osobą !
        Pozornie zaangażowana w losy zwierząt- faktycznie to chciwa dominacji władzy osoba !
        Nia dajmy się ogłupić ! Nie dajmy sobą manipulować !
        • Gość: Ewa Re: Pseudo miłosniczka zwierząt !R.M ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.08, 09:41
          Bardzo nie podoba mi się ton wypowiedzi jakie padają tutaj na forum.
          Jak to się mówi dopoki nie ruszy sie kupy to nie śmierdzi?? Bardzo
          dobrze że wreszcie ktoś zajmie się towarzystwem wzajemnej adoracji w
          postaci bardzo niesympatycznego kierownictwa TOZ-u, rzekomo
          dbającego i wypruwającego sobie żyły , a wszystko dla dobra zwierząt
          oczywiście. Skończmy z tą obłudą. Doskonale wiem jak jest w tym
          schronisku, zimno, mokro, a pracownicy siedza sobie w kanciapie i
          jedzą kanapki, jakoś psami, które w tym czasie siedza głodne czy
          pogryzione nikt się nie zajmuje. Atak na jedną z osób aktywnie
          zaangażowanych w sprawę wolontariatu w schronisku jest próbą
          odwrócenia uwagi od rzeczywsitej sytuacji. Nie ma co przerzucać
          tutaj winy z jednej na drugą stronę, bo tak naprawdę ucierpią na tym
          tylko i wyłacznie zwięrzęta. Wiem ile nas kosztowało wywalczenie w
          ogóle wolontariatu i wejście do schroniska, które jest miasta, a TOZ
          traktuje jak swoją własność. Dobrze że głośno zaczęło być o tej
          sprawie, obudziło to może parę osób z letargu i zwróciło uwagę na
          los zwierzaków w schronisku.
          • Gość: Obywatele Niech prawda wyjdzie na jaw. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.08, 11:39
            Popieramy w całosci słowa Ewy i tych wszystkich ,których boli
            krzywda ,złe traktowanie,niedokarmianie,brak prawidłowej opieki
            weterynaryjnej oraz dostatecznych starań personelu o powierzone im
            przez miasto i obywateli-psy i koty oraz warunki w jakich muszą
            wegetować .A nawet gdyby było to ich prywatne schronisko /nie daj
            Boże/ -to i tak zawsze będą i są ludzie ,którzy nie będą tolerować
            złe traktowania i niedokarmiania zwierząt i skazywania ich na
            poniewierkę.
    • mallwia Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... 11.02.08, 11:30
      Jestem oburzona i zdruzgotana postawą pracowników schroniska jak i pyszałka-weterynarza.Nie rozumiem totalnie postępowania tych ludzi wobec bezbronnych zwierząt,które również powinny żyć w godnych warunkach.Przecież to tak jak my istoty rozumujące,czujące,pragnące miłości itd.No ale czegóż się spodziewać jeżeli w grę wchodzi łatwa kasa,bo przecież cóż innego dzisiaj się liczy jak nie forsa,forsa i jeszcze raz forsa.Ludzie są najgorszymi istotami na kuli ziemskiej i zasługują na wymarcie,bo to oni odpowiadają za samo zło.Założę się,że ci wszyscy,którzy tam pracują(włączając weterynarza)są postrzegani w społeczeństwie jako ludzie szlachetni i dobroczynni,już słysze te komentarze:o pani/pan taka/i dobra/y,bo pomaga pan/i zwierzakom,a tu gó.. prawda,obłuda i fałsz i pogoń za kasą -to teraz rządzi światem,za grosz współczucia,pomocy.Przykre, ale niestety prawdziwe.
      • Gość: Obywatel Popieramy ludzi walczących o dobro zwierząt w schr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.08, 11:46
        Słowa dotyczące wypowiedzi Ewy dotyczą także słow Mallwii -a także
        wszytkich innych ,którzy widzą i mają odwagę oraz chęc zmienić to co
        i jak dzieje sie w schronisku w Cz-wie. Musi sie to zmienić an
        lepsze -a to wiąże się ze zmianą personelu i patronatu schroniska.
        8 lat takiego podejścia do zwierząt w schronisku i braku
        odpowiedniego weterynarza- to stanowczo za długo . Mówimy : NIE !!!
        Niech tym schroniskiem zajmą się ludzie ,ktorzy mają do tego serce
        oraz chęć poświecenia się takiej pracy i pomocy zwierzętom -aby nie
        byla to andal wykanczalnia psów i kotów -bo są tam tylko balastem.
    • Gość: Faja Re: "Wdzięczność" schroniska za wolontariat... IP: *.apus-net.pl 18.05.08, 15:01
      Ogladał ktoś wczoraj wiadomości TV3 po 18 ? Nareszcie władze częstochowskiego schroniska znalazły sposób jak pozbyć się niewygodnych wolontariuszy, chcących poprawy warunków psiaków w schronisku.Zrobiono nowy nabór,wszystkich niewygodnych za płot.Kilkanascie osób z wielomiesięcznym stażem wolontariuszy,którzy szukali domów tymczasowych,walczyli o uratowanie chorych psów i przyjeżdżając co sobotę starali się spacerami i dokarmianiem polepszyć los psiaków, na codzień zamknietych w przepelnionych boksach, nie wpuszczono na teren schroniska.Siedmioro nowych wolontariuszy spacerowało z psami z wskazanych boksów w kagańcach. Brawo, oto metoda na zapewnienie sobie bezpiecznej, bezstresowej pracy. Po co ktoś ma obserwować czy schronisko zapewnia dobre warunki psom.Najlepiej pod przykrywką nowego naboru wolontariuszy, wyrzucić zagrażajacych (nie tylko z for animals),ograniczyć liczbę i
      zniechęcić młodzież poniżej 16 roku życia,kóra już wiele miesięcy pracowała w schronisku do jakiegokolwiek działania.Wtedy wolontariat umrze śmiercią naturalną i wreszcie władze schroniska odetchną z ulgą......








      ,

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka