oraw
16.04.08, 19:14
W tym szaro-burym zamęcie , który aż kipi na wszystkich łamach i
ekranach , przyda się trochę jaśniejszych akcentów i optymizmu .
Wyszedłem właśnie ze Szpitala po poważnej operacji i myślę , że
należy powiedzieć o tym parę słów.
Jak we wszystkich sprawach decydującym czynnikiem są konkretni
ludzie . Nie istnieje coś takiego jak SŁUŻBA ZDROWIA – są tylko
ludzie ,którzy nadają kształt często , jakże pustym pojęciom .
Operacja , o której wspomniałem miała miejsce w Szpitalu im.
Rydygiera na Zawodziu w Częstochowie , na Oddziale Ortopedii ,
kierowanym przez Ordynatora dra Debudaja . Zespół kierowany przez
Pana Ordynatora ,ograniczany jedynie skromnymi warunkami
materialnymi , osiągnął pełne mistrzostwo w przeprowadzaniu
ortopedycznych zabiegów , nawet tych o znacznym stopniu trudności .
Od pierwszej do ostatniej chwili pobytu w Szpitalu czułem się
otoczony opieką kompetentnego i życzliwego mi- pacjentowi -
ZESPOŁU . Także w czasie samej operacji przeprowadzonej przez
Zespół pod kierownictwem dra Matyji . Ci z Leśnej Góry mogliby się
od nich uczyć . Mogę tylko powiedzieć , że wszyscy na sali działali
jak jedna osoba nikt nie czekał na wezwanie , wszystko wyglądało
podobnie jak praca mechaników w boksie Formuły 1 .
Ciekawe , co ? A nawet te wspomniane wcześniej skromne warunki
nie raziły , bo przecież nie przyjechałem do hotelu , a już teraz
mogę powiedzieć , że z nowym , „zamontowanym „ tu biodrem czuję się
lepiej niż przed całą tą medyczną przygodą . Muszę tu dodać , że
byłem w Szpitalu i na jakimkolwiek zabiegu po raz pierwszy w życiu .
Za to , że pozwolili mi kolejny raz uwierzyć w CZŁOWIEKA ,
wszystkim Członkom Zespołu Oddziału Ortopedii na Zawodziu serdecznie
dziękuję .
Janusz z Częstochowy