mateusz572
08.11.08, 23:20
czyli tłuste koty wolno się uczą
"Uwagi Drogich Czytelników nic nie ujdzie, nawet w środku sezonu
wakacyjnego! Kilku z nich zwróciło uwagę na zamieszczony ostatnio w
Rzepie w charakterze płatnej reklamy artykuł prezesa grupy Generali
Polska, A.Jarczyka. Artykuł pod łacińskim tytułem Pacta sunt
servanda (umów trzeba dotrzymywać) jest rodzajem trenu żałobnego.
Pan Jarczyk żali się w nim że złe państwo chce nieco przyciąć tłuste
prowizje czerwonych krawatów w OFEs. Pobierane są one za tzw.
zarządzanie zgromadzonymi w OFEs aktywami przyszłych emerytów na
zasadzie czy się stoi czy się leży .
W czasie hossy oczywiście się stoi. Przypływ podnosi wtedy wszystkie
łajby, nawet te z najbardziej niekompetentnymi czerwonymi krawatami.
Nikt wtedy nie kwestionuje (i niesłusznie) wysokich prowizji
pobieranych przez zarządzających OFEs. Niewielu klientów ma zacięcie
aby się wgłębiać w to za jakie konkretnie "zarządzanie" pobierana
jest ta wysoka prowizja skoro często czerwone krawaty mają trudności
nawet z wyrównaniem indeksu rynku. Wszystko jakoś tam rośnie i
giełdowa hossa wszystko wybacza.
Sytuacja się jednak zmienia podczas odpływu, w generalnej bessie.
Czyli plus minus teraz. Zgromadzony kapitał nie tylko nie rośnie
ale, o zgrozo, szybko wyparowuje. Co oczywiście wzmaga
zainteresowanie mas w rzeczywistej “performance” czerwonych
krawatów. W tym roku na przykład OFEs leżą na twarzy, i zamiast
pomnażać kapitał ubezwłasnowolnionych przyszłych emerytów tracą go
całymi wiadrami na prawo i lewo. Ludzie stają się więc nerwowi i
zadają sobie pytanie którego kamaryla OFEs wolałaby nie słyszeć- czy
OFEs i ich zarządzanie warte są chociaż części ściąganego
za “zarzadzanie” haraczu.
Otóż nie będziemy tutaj czytelników trzymać dłużej w napięciu i
odpowiemy na to pytanie od razu – w obecnym kształcie nie są.
Przyszły emeryt prawdopodobnie wyszedłby lepiej gdyby zamiast żywić
OFE mógł zainwestować 1/3 swoich składek w pasywny fundusz indeksowy
na WGPW, a pozostałe 2/3 w przypadkowy mix obligacji państwowych.
Ale – ważne - mając OPCJĘ SCHRONIENIA SIĘ W GOTÓWKE w czasach takich
jak obecnie. To wszystko."
To fragment z blogu do którego link :
dwagrosze.blogspot.com/2008/07/plenus-venter-non-studet-libenter.html
Państwo trochę sobie zadrwiło z nas tj.mas pracujących miast i
wsi :-)
Zarobki czerwonych krawatów winny być uzależnione od wypracowanych
zysków.Opłata za zarządzanie winna być ustawowo podzielona na dwie
części :część stała (mniejsza 0,5%) i część zmienna(premia 6.5% ) za
zysk,a za stratę 0%.Byłoby sprawiedliwiej ,a czerwone krawaty
miałyby dwie możliwości : pracujemy i zarabiamy lub szykujemy się do
odejścia na zasiłek dla bezrobotnych.;-))