Dodaj do ulubionych

"Nasz" prezydent :)

30.03.06, 22:15
Kurdupel - można podać do prokuratury że obrażam najwyższego urzędnika :)-
nie wie co podpisuje :) jaja - kacze. Fajny prezydent. Dał Spawaczowi medal
za "sybiraków" bo po aneksji Litwy przez ZSRR wysłali jego rodzinę na Syberię
i on tam "aż" 2 lata spędził... ale nie to przecież PO jest winna: to w nocy
agenci PO w kanelari prezydenta papiery podmienili lub dopisali i w ogóle PO
jest winna powodzi na południu kraju...PO nie odpowiada tylko za trzęsienia
ziemi w polsce, za gradobicie i za koklusz :) No tak ale prezydent mieszka w
Monako :)
Obserwuj wątek
    • mw66 Braci jest czterech 31.03.06, 19:39




      Cyt. za gazeta wyborczą. Oryginalny artykuł w Polityce.


      Fot. Sławomir Kamiński / AG
      Czterech braci - rozmowa ze Sławomirem Mizerskim
      mp 31-03-2006, ostatnia aktualizacja 31-03-2006 17:26

      Sławomir Mizerski w "Polityce"(nr. 13) odkrywa tajemnicę skuteczności i
      pracowitości braci Kaczyńskich. Wpływowych braci wspierają bowiem
      ich...bliźniacy.


      Sprawa ma związek z przypomnianą niedawno przez Braci instrukcją 0015, na
      podstawie której inwigilowano środowisko prawicy na początku lat '90.
      Kaczyńskimi zajmował się niejaki major Lichota, który tajemnice swoich działań
      zawarł w zaginionej czarnej teczce po czym sam zaginął.

      Mizerski podąża śladem Lichoty. - [...]Wiem, że zaczął pić. Zdaje się, że
      wylądował na odwyku - mówi mu kolega majora z UOP. Autor natrafia na ślad
      zaginionego w Tworkach, gdzie dowiaduje się, że Lichota miał niewytłumaczalną
      obsesję na punkcie Kaczyńskich i cyfry "4". - Pewnego dnia spytał mnie czy nie
      dostrzegam nic zastanawiającego w numerze instrukcji 0015. Mówię, że nie, a on
      na to, że przecież pięć odjąć jeden to cztery - opowiada żona Lichoty. Według
      niej wściekły małżonek rzucił w nią pilotem za ten brak logicznego myślenia.

      Mizerski odnalazł w końcu majora w zakładzie opieki na Dolnym Śląsku. Ten
      zdradził mu swój sekret odkryty w toku inwigilacji. - To była nudna rutynowa
      robota, aż do momentu, kiedy któregoś dnia w gazetach natknąłem się na dwie
      informacje o Kaczyńskich - opowiada Lichota. Jego zdaniem Bracia byli na dwóch
      imprezach w tym samym czasie. Po kilku miesiącach żmudnych badań doszedł do
      wniosku, że braci jest czterech...

      - Pozostała dwójka, co udało się ustalić żmudnymi metodami operacyjnymi, to
      Czesław i Roman - mówi major.

      Bracia to zatem czworaczki: Lech, Jarosław, Czesław i Roman. Z ustaleń Lichoty
      wynika, że Roman i Jarosław są apodyktyczni, ale "Roman jest bardziej
      porywczy". Czesław jest za to kulturalny, a Lech chciałby mu dorównać. Bracia
      zamieniają na potęgę, szczególnie Czesław z Lechem. Natomiast to Roman, a nie
      jak się powszechnie sądzi Lech, był autorem nie sławnego "spieprzaj dziadu".

      Lichota opisuje szereg perypetii Braci, co układa się w bardzo logiczne
      rozwiązanie zagadki ich niezdecydowania w polityce. Dla przykładu: Jarosław,
      zdaniem majora mądrzejszy od Romana, parł do koalicji z PO, ale ten drugi był
      przeciw. - Wiele wskazuje na to, że [Roman] zainicjował także wojnę z
      dziennikarzami, prawnikami i Balcerowiczem - twierdzi Lichota.

      Major rozpoznaje Braci głównie po butach, ale ostatnio ma z tym problem. Jego
      telewizor jest dość stary i "bardzo zniekształca", co uniemożliwia śledzenie
      największego spisku IV RP.





      • mw66 Zamiana 31.03.06, 19:53
        Cytat z art, w NIE nr 13/2006
        Kaczyńscy zamienili się miejscami. Od 8 do 12 lutego 2006 r. z oficjalną
        wizytą do Stanów Zjednoczonych pojechał Kaczyński, tyle że nie Lech, tylko
        Jarosław. Rządzące Polską bliźnięta zrobiły taki sam numer, jaki wielokrotnie
        robiły w dzieciństwie, np. na klasówce z matematyki. Szczegóły tego, jak w
        Ameryce jeden Kaczor udawał drugiego - w artykule Przemysława Ćwiklińskiego i
        Jędrzeja K. Urbana "Prawie Prezydent".


        • flyguy71 Re: Zamiana 31.03.06, 21:40
          Nie cierpie urbanka i jego kolesi ale dobre :-)
          • ciech01 Czy to śmieszne? 01.04.06, 08:11
            Płacz i zgrzytanie zębami nam pozostaje.
    • dyletantka Re: "Nasz" prezydent :) 01.04.06, 19:42
      no to do cholery, kto go wybrał ???? !!!!!
      bo nikt się nie przyznaje !!!
      • flyguy71 Re: "Nasz" prezydent :) 02.04.06, 17:15
        jak to nikt się nie przyznaje? JA się przyznaję : od 89 na nikogo nie
        głosowałem :-) przecież tam się nie głosowało "na kogoś" tylko "na coś"
        przecież we wszelkich mediach jest fajnie... no ale "mohery tylko w eterze
        żondzom" internet jest siedzibą diabła: apage, apage - 06 tka sie cieszy mamy
        wirualną społeczność i wirtualną rzeczywistość i wirtualne pie..nie o ...i
        możemy wyrażać "sfoją" bytność ale fajowo jest...
    • jajco13 Re: "Nasz" prezydent :) 01.04.06, 20:01
      kto wie jakie jest najmniejsze i najbrzydsze panstwo swiata????
      • 06-400c Re: "Nasz" prezydent :) 01.04.06, 20:17
        Oczywiśie Państwo Kaczyńscy :))
    • jajco13 Re: "Nasz" prezydent :) 01.04.06, 20:25
      i to sie zgadza :)
      • magik1985 Re: "Nasz" prezydent :) 02.04.06, 09:13
        Co do tego kto go wybrał, no to chyba nie możemy mieć wątpliwości...Ludzie z
        kompleksami, tacy pokroju Kurskiego, Wassermana(który wszędzie węszy podstęp),
        Dorna, Jarosława, Lecha etc. Takich ludzi w tym naszym kraju-raju nie brakuje.
        Niestety...Ja głosowałem na Tuska, bo uważam że ma prezencję, nie to co ten
        miłościwie Nam panujący kurdupel. Pozdrawiam!
        • clint_eastwood Re: "Nasz" prezydent :) 03.04.06, 09:37
          Drogi Magiku, głosowałem na posła z PO i prezydenta z PiS i wyobraź sobie nie
          mam żadnych kompleksów. Wyobraź sobie, że nie cierpię Wassermana i Kurskiego,
          lubię Rokitę i Gilowską, Ziobrę i Komorowskiego....
          Natomiast szczerze Ci współczuję głównego (tak wynika z Twego postu) powodu
          głosowania na Tuska - czyli "prezencji". Rzeczywiście patrząc tymi kategoriami,
          to Lech Kaczyński nie może się równać nawet ze swym poprzednikiem, który był
          wzorem "prezencję" zakłócanej tylko chwilami takimi jak wsiadanie w Brześciu do
          bagażnika auta Łukaszenki, czy pijackim zataczaniem się nad grobami polskich
          patriotów w Charkowie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka