Na początku chcę się przywitać - jestem tu nowa
Moja córka od początku września chodzi do przedszkola. Tzw. aklimatyzacja przebiega pomyślnie. Z jednym wyjątkiem: fizjologia. Córka wpada ze skrajności w skrajność: albo trzyma przez 8 godzin, albo zalewa każdą zmianę ubrania (4-5 razy w ciągu dnia). Nie chce się wypróżniać przy obcych - nawet nie usiądzie na sedesie ani na nocniku. W domu biega na nocnik, wymaga tylko pomocy przy wycieraniu, noce też przesypia na sucho.
Drugi problem: po powrocie z przedszkola córka awanturuje się 15-30 minut. Wrzeszczy wniebogłosy, rzuca wszystkim, raz się przytula, raz odpycha, kopie itd. Wczoraj odwaliła mi taki numer w samochodzie, gdy wracałyśmy do domu (łącznie z kopaniem dźwigni biegów - nie mogłam się zatrzymać, niestety). Przyznam szczerze, że jestem wykończona - dotychczas córka była spokojnym dzieckiem.
Czy ktoś z Was miał taki problem? I jak sobie radziłyście? Mam nadzieję, że to się kiedyś unormuje...
Pozdrawiam i czekam na Wasze rady.