Dodaj do ulubionych

początki przedszkola...

11.09.09, 20:09
Na początku chcę się przywitać - jestem tu nowa smile

Moja córka od początku września chodzi do przedszkola. Tzw. aklimatyzacja przebiega pomyślnie. Z jednym wyjątkiem: fizjologia. Córka wpada ze skrajności w skrajność: albo trzyma przez 8 godzin, albo zalewa każdą zmianę ubrania (4-5 razy w ciągu dnia). Nie chce się wypróżniać przy obcych - nawet nie usiądzie na sedesie ani na nocniku. W domu biega na nocnik, wymaga tylko pomocy przy wycieraniu, noce też przesypia na sucho.

Drugi problem: po powrocie z przedszkola córka awanturuje się 15-30 minut. Wrzeszczy wniebogłosy, rzuca wszystkim, raz się przytula, raz odpycha, kopie itd. Wczoraj odwaliła mi taki numer w samochodzie, gdy wracałyśmy do domu (łącznie z kopaniem dźwigni biegów - nie mogłam się zatrzymać, niestety). Przyznam szczerze, że jestem wykończona - dotychczas córka była spokojnym dzieckiem.

Czy ktoś z Was miał taki problem? I jak sobie radziłyście? Mam nadzieję, że to się kiedyś unormuje...

Pozdrawiam i czekam na Wasze rady.
Obserwuj wątek
    • pajesia Re: początki przedszkola... 11.09.09, 22:26
      moim zdaniem aklimatyzacja wcale nie przebiegła pomyślnie.

      porozmawiaj z paniami, co się dzieje w ciągu dnia - to nie jest normalne, by
      dziecko tak awanturowało się po wyjściu z p=kola. przeżywa jakieś stresy - co
      dokładnie - pani Ci powie, bo to ona widzi dziecko w ciągu dnia.

      o wypróżnianiu - to może być metoda na wymuszenie pozostania w domu, u mojego
      syna było podobnie: potrafił przyjść do pani, której naówczas nie lubił i
      patrząc jej prosto w oczy oświadczał: sikam. I sikał.
      zużywał wtedy cały zapas ubrań na zmianę, swoich i brata. tłumaczenie i spokój
      to podstawa.
      Nie ukrywam, że i w domu nie było za wesoło - zgrzyty między rodzicami nie
      ułatwiały dziecku życia w p-kolu
      • ofka73 Pajesiu 12.09.09, 15:25
        Dziękuję za odpowiedź.

        Codziennie wypytujemy panie (różne) o córkę - podobno jest pogodna, nie płacze, bawi się, je, a nawet śpi podczas drzemki. Córka zostaje w przedszkolu może nie z entuzjazmem, ale spokojnie. Wita odbierającego rodzica raz z płaczem, raz ze spokojem. Wrzaski i 'napady szału' są naszym zdaniem próba odreagowania zmian, które nastąpiły (rozstanie z nianią, pójście do przedszkola).

        Jeśli chodzi o wypróżnianie: z nami (rodzicami) chodzi do toalety i bez kłopotu się załatwia. Myślę, że problem 'siedzi' w głowie: trzeba się przestawić na załatwianie potrzeb fizjologicznych w towarzystwie obcych - córka sie wstydzi.

        > Nie ukrywam, że i w domu nie było za wesoło - zgrzyty między rodzicami nie > ułatwiały dziecku życia w p-kolu - dziekuję za to zdanie, podobnie jest teraz w naszym domu.

        Pozdrawiam,
        Ofka73
    • monikaa13 Re: początki przedszkola... 11.09.09, 22:42
      U mnie jest trochę podobnie.
      Córka najpierw to chciała iść do przedszkola i to bardzo. Pierwszy
      tydzień luzik, nawet nie chciała do domu wracać. Teraz ryczy na
      maksa, nie chce iść do przedszkola. Jak ją zaprowadzę to wrzeszczy i
      nie daje sie puścić.
      W ciągu dnia, w przedszkolu też płacze.
      W domu wydaje mi się jest ciągle jakaś taka inna. Ciągle mi mówi, że
      do przedszkola nie chce. Za każdą prośbą popłakuje. Jest taka
      nerwowa.
      Jak coś jest nie tak to od razu płacze i mówi, że nie chce do
      przedszkola.
      Mam nadzieję, że to tylko chwilowy kryzys. Boję się ją tam
      odprowadzać normalnie, bo ciężko mi patrzeć jak tak płacze i nie
      chce tam iść.
      • alika77 Re: początki przedszkola... 11.09.09, 22:52
        u mnie podobnie jak u Moniki, z tym, że młoda nie płacze w
        przedszkolu. tzn.: pierwszy tydzień wielka radość, drugi tydzień ok
        do czwartku. w czwartek wielki płacz już w drodze do przedszkola, w
        przedszkolu niemal odrywanie na siłę. W piątek marudzenie po drodze
        i w przedszkolu, ale na szczęście na miejscu udało się małą
        zainteresować plasteliną i płaczu nie było. Wychowawczynie mówią, że
        w ciągu dnia nie płacze i jest wesoła. Myślę, że to taki kryzys,
        który trzeba przeczekać. Dziecko nacieszyło się nowością, fascynacja
        minęła, więc teraz dziecko sprawdza, czy jak popłacze to mama
        zostawi w domu. Tak myślę i biorę na przetrzymanie wink
        Do autorki wątku: z sikaniem nic Ci nie pomogę, bo nie miałam takiej
        sytuacji. Natomiast mam podobnie w kwestii agresji, krzyczenia itd.
        Młoda zrobiła się rozdrażniona, krzykliwa itp. Jest to po prostu
        sposób na odreagowanie, dziecko jednak spędza cały dzień z grupą
        dzieci, które są na równych prawach z nią, jakaś pani mówi jej co ma
        robić, musi słuchać czy jej się podoba czy nie... Więc po prostu
        odreagowuje i tyle. Trzeba uzbroić się w cierpliwość, nie pozwalać
        oczywiście na jakieś ekscesy typu bicie, ale też przymknąć oko na co
        się da. Mam nadzieję, że za jakiś czas minie smile
        • ofka73 Aliko77 12.09.09, 15:36
          Dziękuję za odpowiedź.

          Nam też sie wydaje, że te wrzaski i agresja (również autoagresja)
          jest sposobem odreagowania dnia spędzonego w przedszkolu.

          Trzeba uzbroić się w cierpliwość, nie pozwalać
          > oczywiście na jakieś ekscesy typu bicie, ale też przymknąć oko na
          co
          > się da.
          - nie wiem, jak mam nie pozwalać na bicie - gdy córka
          zaczyna się wściekać, nic do niej nie dociera. Przestałaby może,
          gdybym ją związała, he he. Błahostki odpuszczam, ale workiem
          treningowym być nie chcę.


          Mam nadzieję, że za jakiś czas minie smile - ja tez smile

          Pozdrawiam,
          Ofka73
      • ofka73 Monikoo13 12.09.09, 15:29
        Dziękuję za odpowiedź.

        Współczuję i rozumiem, choć moja córka nie buntuje się przeciw pójściu do przedszkola. Oby jak najszybciej to się zmieniło!

        Pozdrawiam,
        Ofka73
    • mondovi Re: początki przedszkola... 13.09.09, 15:44
      mam dokładnie to samo z moim trzylatkiem. nie robi siku w przedszkolu wcale,
      albo moczy się patrząc przedszkolance w oczy... w domu: horror - do tej pory był
      pogodnym dzieckiem, teraz jedna wielka awantura o wszystko, potrafi mi z byle
      powodu mówić, ze jestem głupia, że idzie w daleki świat, wszystko jest nie tak,
      cały jest jednym wielkim buntem... żal mi synka bardzo, ale jedyne co moge
      zrobić, to cierpliwie przeczekać
      • ofka73 Mondovi 14.09.09, 21:00
        Dziękuję za odpowiedź. Może to wredne, ale cieszę się, że nie tylko ja mam taki problem. Muszę Ci powiedzieć, że dzisiaj było lepiej - fizjologia nadal o bani, ale popołudnie było spokojne smile musimy to jakos znieść. Ciepliwości nam życzę smile

        Pozdrawiam,
        Ofka73
    • pajesia lektura uzupełniająca... 16.09.09, 22:15
      forum.gazeta.pl/forum/w,587,100153893,,poczatki_przedszkola.html?v=2

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka