Dodaj do ulubionych

klapsy i bicie po łapkach

    • jsulkowski [...] 09.10.09, 15:21
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • mama-ola Re: klapsy i bicie po łapkach 09.10.09, 15:47
      Daj mamie przykład, jak reagować na niepożadane zachowania córki,
      niech mama Cię naśladuje.
    • hammerdin Re: klapsy i bicie po łapkach 09.10.09, 16:04
      Klapsy i uderzenia po łapkach stosuję, a jakże - ale tylko w jednej
      sytuacji. Kiedy maluchy próbują zrobić, lub zrobią coś, co jest
      zagrożeniem dla ich zdrowia i/lub życia. Na przykład wybieganie na
      ulicę, wpychanie czegoś do kontaktu itp. Ale nigdy w przypadku gdy coś
      zepsują, stłuką, pobrudzą. Muszą odbierać jasny sygnał - klaps albo
      uderzenie w łapkę oznacza NIEBEZPIECZEŃSTWO.
    • gosc_nie_dzielny Bardzo slusznie! 09.10.09, 16:14
      malwisul napisała:

      > Nie wiem co zrobic mała skończy w tym miesiącu roczek, chce
      [...]
      > rozmowy z mamą nic nie dają już sama nie wiem co robic co
      > myślicie?

      Bardzo dobrze - bierz przyklad z matki, kobiety madrej i doswiadczonej.

      Nie dajmy sie sterroryzowac zwolennikom bezstresowego wychowania. Bachor
      powienien byc bity, inaczej nie bedzie mial szansy w pelni rozwinac swojego
      charakteru i osobowosci.
      • bj32 Re: Bardzo slusznie! 09.10.09, 16:25
        Dobre.
        Metodycznie tłuczony będzie szybko samodzielny i asertywny. Oraz
        chętny do poznawania świata.
        • ahhna Re: Bardzo slusznie! 09.10.09, 22:35
          No ale przecież osobowośc to bynajmniej nie ciekawośc świata ani
          asertywność. Osobowość oraz charakter to, jak wiadomno, ciche i
          pokorne siedzenie w kącie i bycie "grzecznym". Nie wiedziałaś?
          • bj32 Re: Bardzo slusznie! 10.10.09, 12:48
            Przepraszam. W rzeczy samej masz rację. Po przemyśleniu dochodzę do
            wniosku, ze tkwiłam w błędnym mniemaniu.
      • mariusz_lublin Re: Bardzo slusznie! 09.10.09, 18:34
        Powiedz koleżko gdzie mieszkasz a wpadnę i rozwinę twój charakter i osobowość
        ,będziesz miał okazję się przekonać o słuszności swoich przekonań .Bo te zasady
        stosujesz również do siebie a nie tylko do słabych i bezbronnych ?
        • maminka-2 [...] 09.10.09, 18:47
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • mama_anuszy skasowane posty 09.10.09, 18:55
            ciekawe co w moim poście było nieregulaminowego, że go usunięto?
            Autorka pyta się na forum co zrobić gdy ktoś bije JEJ DZIECKO? Więc
            mówię: matka (autorka wątku) jest niewydolna wychowawczo. Skasujcie,
            ok.
            • bj32 Re: skasowane posty 10.10.09, 12:46
              www.tinyurl.pl?yBvLGdmx
        • gosc_nie_dzielny [...] 09.10.09, 23:42
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • ahhna Re: klapsy i bicie po łapkach 09.10.09, 21:25
      Moja noga więcej by u matki nie postała. Bicie rocznego dziecka..? I
      za wywalanie rzeczy z szuflady, za ciekawośc świata, co jest
      normalnym etapem rozwoju..? Chore. Dla matki nie byłoby przebacz.
      • sikorka68 Re: klapsy i bicie po łapkach 09.10.09, 23:58
        Już to sobie wyobrażamsmile Sama pewnie długo byś się zastanawiała, co z tym fantem
        zrobić. Ograniczyć wizyty, ale zerwać? W końcu to twoja matka...
        • ahhna Re: klapsy i bicie po łapkach 11.10.09, 01:34
          Ho, ho, nie znasz mnie smile
          Oczywiście że przy pierwszej czy drugiej wpadce matki bym się
          zastanawiała. Ale nie przy dziesiątej, na bank smile
          Ja już mam takie rozmowy za sobą, może nie w kwestii bicia, ale paru
          innych tak. Mój ojciec wmuszał w moje dziecko jedzenie. No jak,
          schabowego jeść nie będzie? Nie będzie, jeśli nie zechce,
          powiedziałam na to ja, pamiętająca z dzieciństwa godziny płaczu nad
          znienawidzonym zimnym niezjedzonym obiadem, okraszonym często moimi
          wymiocinami. I słowa dotrzymałam. Jeździ do dziadka pod warunkiem,
          że nie będzie zmuszana do jedzenia.
          Mój teśc klnie jak szewc. Dopóki nie było dziecka, nie przeszkadzało
          mi to. A potem powiedziałam mu bardzo wyraźnie: proszę tatę, żeby
          nie przeklinał przy dziecku, bo potem idzie do przedszkola i k.rwami
          tam rzuca. Oburzony był, ale przestał.
          Moja mama ma w zwyczaju komentować najdrobniejsze niedociągnięcia w
          cudzym wyglądzie. Nie jest to życzliwy komentarz. Zapłaciłam za to
          masą kompleksów w dzieciństwie. Po kilku głupich uwagach pod adresem
          mojej córki powiedziałam jej, że nie pozwolę zrobić tego mojemu
          dziecku. kontakty osłabły: niby nie z tego powodu, ale matka
          wyczuła, że z tego. Okazało się, że można troche tę cechę w sobie
          zwalczyć. Jak ma jakieś uwagi, to ja je słyszę pierwsza, nie dziecko.
          Nasi rodzice nas wychowywali, mieli swoją szansę, ale moje dzieci ja
          sama wychowam. Dlatego nie korzystam z ich pomocy, ani finansowej,
          ani w opiece, bo to się jedno z drugim wiąże, niestety.
    • czarna_mysz Re: klapsy i bicie po łapkach 09.10.09, 21:58
      Kobiety.. ja nie raz dostałam po łapach i w dupe i żyje.. o tak jak lekko
      klepniecie w rączkę nic się nie stanie nie będzie kaleką. Jesteście
      przewrażliwione i tyle uważacie swoje dziecko za Boga/królową. Nie istnieje coś
      takiego jak wychowanie bezstresowe to nowa mania powstała od kilku/kilkunastu
      lat. Była taka sytuacja, że matka jechała z chłopcem autobusem i chłopiec kopal
      staruszkę mama tylko mówiła spokojnie by przestał (wych. bezstresowe) a potem
      gdy zobaczyła że nie działa olała to. Staruszka się przesynęła a on dalej, wiec
      młody chłopak wstał napluł matce na kurtkę i powiedział "moja matka też
      wychowała mnie bezstresowo" i bardzo dobrze, cieszyłam się z tego co z robił.
      Takie jest moje zdanie i takie bachorki będziecie miały. AMEN
      • abcd777 Re: klapsy i bicie po łapkach 09.10.09, 22:10
        no tak, ale trzeba wszystko dostosowac do okolicznosci! MOja mala ma
        3 latka i w zyciu klapsa nie dostala, bo nie bylo po temu powodu.
        Owszem, zarobila z 3 kary (1 minuta zamknieta w pokoju, albo
        siedzenie na krzeselku tylem do tv- Boze ta kara byla
        najstraszniejsza dla niej, choc nie wiem dlaczego, bo tv oglada
        sporadycznie). Mnie tez czasem nerwy puszczaja, ale jakos do klapsa
        mi daleko, bo to przeciez bez sensu.... dorosylych tez sie nie bije,
        choc wkurzaja po wielokroc wiecej.... tak wiec????
      • l1k2 Re: klapsy i bicie po łapkach 09.10.09, 22:15
        Gdyby moja szanowna mamusia lub tesciowa biła moje malutkie dziecko, to ja tez
        bym chyba im przywaliła i to nie po łapkach. Karać dzieci trzeba, jesli robią
        źle. Ale bic roczne dziecko po rączkach, za to, ze probuje wziąc zabawkę do
        buzi? Przeciez to normalne, że dzieci tak robią.
      • ahhna Re: klapsy i bicie po łapkach 09.10.09, 22:43
        Wiesz co, to jest sztandarowa głupia jak stąd do Zaleszczyk
        opowiastka zwolenników bicia. Skończcie z tą gumą do żucia
        przyklejoną na czole w autobusie, bo niedobrze się robi. Czy tacy
        jak ty nie mogą pojąć, że nie chodzi tu o bezstresowe wychowanie
        (oksymoron - sprzecznośc sama w sobie), ale o wychowanie bez bicia?
        Dziecko, które kopie staruszke w autobusie mimo zwracania uwagi, nie
        było wychowywane prawdopodobnie w ogóle. Tu chodzi o wychowywanie,
        ale innymi metodami niż bicie. Też aje efekty, a nie łamie
        charakteru. Od złamanego charakteru większaość nie umiera (choć
        zdarzają sie samobójstwa), za to wiedzie smutne, depresyjne życie.
      • naamahia Re: klapsy i bicie po łapkach 10.10.09, 16:37
        Wychowanie bezstresowe nie polega na olewaniu problemu, tylko zwracaniu uwagi w
        sposób bezpośredni, bez krzyku ale stanowczy i konsekwentny. Matka powinna
        zareagować bardziej stanowczo a nie olewać sytuacji, niestety w naszym kraju
        popada się w skrajności tradycja i nowoczesność tradycja popiera klapsy, agresje
        a nawet bicie i jest z gruntu rzeczy społecznie uznawana o czym świadczy wiele
        waszych wypowiedzi. Natomiast nowoczesność polega na olewaniu problemów z
        którymi sobie nie rodzic nie radzi. Na pewno nie tędy droga.
    • cichociemny80 zabawa w dorosłych- żenada 09.10.09, 23:45
      na temat bicia dzieci >>krotko>>

      tak jak na prowadzenie samochodu zdobywa sie Prawo Jazdy, w tym samym przypadku na posiadanie dzieci pseudodorośli powinni zdobywac Prawo Rodziecielstwa - posiedania dzieci>> niestety niekazdy sie na to nadaje
    • zielony.raj Babcia nie ma obowiązku opiekować się TWOIM 09.10.09, 23:58
      dzieckiem
      Oczywiście, że nikt, nawet babcia, nie ma prawa bić twojego dziecka.
      Ale twoje dziecko nie ma prawa zachowywać się w czyimś domu jak zbójnik i
      terrorysta.
      Rodzice o wszystko mają pretensje tylko nie o to, ze źle wychowują swoje dzieci
      pozwalając im na wszystko.
      Babcia ma prawo do spokoju we własnym domu i wcale nie musi opiekować się twoimi
      dziećmi. Tak, tak, to nie jest żaden zasrany obowiązek (a wielu się tak
      wydaje), opiekowanie się dziećmi przez babcie. To twoje dzieci, a
      nie jej. Ona co najwyżej może ci pomóc, jeśli ja o to
      poprosisz.
      Widzisz, że babcia nie daje sobie rady. więc jeśli coś ci nie pasuje to wynajmij
      profesjonalną opiekunkę za pieniądze. Straszy człowiek z reguły nie ma
      już tyle zdrowia i nerwów, aby ze spokojem zając się małym, rozbrykanym
      dzieckiem. Az tak trudno to zrozumieć?
    • emed1 Kanada - klapsy dozwolone 10.10.09, 05:54
      W Kanadzie rodzice , nauczyciele , opiekunowie maja prawo szczawikowi dac po lapach ( od 2 - 12 lat , ponizej tego wieku dziecko nie rozumie powyzej 12 lat delikwentem zajmuje sie policja ) i nie jest to przemoc ale jedna z form edukacji .


    • randolka Re: klapsy i bicie po łapkach 10.10.09, 08:57
      Po prostu sobie tego nie wyobrażam!!!!!!!!! Jeśli proszenie nic nie
      daje to po prostu bym do niej nie chodziła i tyle!!! Jak można
      (nawet lekko) uderzyć tak maleńkie dziecko???
      Porażka po prostu...
    • jackie71 Re: klapsy i bicie po łapkach 10.10.09, 09:57
      Mamuśka ma chyba kuku na móniu. Ja też przestałabym ją odwiedzać i jasno
      wytłumaczyłabym, dlaczego, może dotrze...
    • gocha34 Re: klapsy i bicie po łapkach 10.10.09, 10:11
      To potwór a nie babcia. Nie można na to pozwolic nawet własnej mamie
      żeby biła dziecko. Ja miałam podobną sytuacje z teściową. Wysłaliśmy
      córke na tydzień na wakacje( córka 7lat). Rzadko się widujemy ale
      córka lubi dziadkow i sama namawiałam ją żeby tam pojechala , żeby
      mialy obie strony możliwość związania się i lepszego poznania
      się.Trzy dni było nieżle, w miarę zagospodarowywali jej czas i była
      zadowolona. Dzwoniła do nas z komórki którą jej zostawiliśmy .
      Czwartego dnia co chwile przysyłala sms że nas kocha itp i td, nie
      skarżyla sie ale widać było ze tęskni. No a babcia cóż.... na
      pytanie co robi dowiedziałam się od córki ,że babcia leży na kanapie
      i śpi, dziadzio gdzieś poszedł i tak przez kilka godzin co trochę
      do nas dzwonila i sms-owala . Podpowiadaliśmy różne zajęcia ,które
      mogłaby robić i myśleliśmy ,że po poludniu już jest dobrze. Jednak
      przy którejś rozmowie słyszałam w tle poirytowany głos
      babci....Potem tradycyjnie zadzwoniliśmy wieczorem mysląc, że juz
      wszystko w porządku i że wszyscy udobruchani ... niestety usłyszałam
      od teściowej ,że mam niewychowana córkę ,że kłamie , że jest
      niedobra, nasłuchałam się " ja sobie nie pozwole żeby ona rządzila "
      itp itd. dziecko płakalo, zaklinalo się że nic zlego nie
      zrobilo..... Choć miała tam być jeszcze 2 dni ,to mąż natychmiast (
      mimo tego ,że to ponad 200 km ) po nią pojechał.
      Ja myślałam ,że babcia która widuje wnuczkę co 2-3 miesiące nieba
      przychyli dziecku, jak ono zostanie u niej na wakacje. Pomyliłam się
      efekt jest taki, że córka nie chce nawet słyszeć o wyjeżdzie do
      dziadków. A upłynęło już kilka miesięcy od tego zdarzenia i mąż
      kilkakrotnie tam dzwonił - teściowa nawet z synem nie chce
      rozmawiać , teść w miarę normalnie się zachowuje.
      Ani ja ani moje dziecko nic złego nie zrobiłyśmy babci, chce to
      niech się obraża, trudno . Wspomnę, że z córką ani w szkole ani w
      przedszkolu nie mielismy kłopotów wychowawczych , wręcz przeciwnie ,
      zawsze same pochwały ,że taka zdolna , rozsądna ,komunikatywna itp .
      No ale jest dzieckiem ,które potrzebuje poświecenia uwagi i
      pojechała do babci dla przyjemności obu stron , żeby mieli okazję ją
      trochę porozpieszczać ....
    • nombrilek Jak czytam te opowiastki 10.10.09, 20:35

      mamus co nigdy i wogole itd to sie we mnie gotuje.
      Jestem przeciwniczka bicia i nie bije, ale TAK DOSTAŁ NIERAZ PO
      ŁAPKACH, bo wole go uderzyc po łapkach niz prad ma go zabic, albo
      garnek ma zrzucic i zrobic cos niebezpiecznego. Jak 10 razy NIE
      Wolno nie skutkuje to wole uderzyc po łapce niz ma sie cos zlego
      stac.
      i to ze w domu mam gniazdka pozatykane to nie znaczy ze babcie wujki
      itd tez maja np, Zreszta zamkniecie szuflad, kurków, gniazdek uwazam
      ze nie uczy, i moze doprowadzic do tragedi bo w domu jest ozatykane
      a gdzie indziej niestety niekoniecznie.
      • mama-ola Re: Jak czytam te opowiastki 11.10.09, 22:38
        nombrilek napisała:

        > mamus co nigdy i wogole itd to sie we mnie gotuje.

        Jak się w Tobie gotuje, bo coś tam przeczytałaś, to chyba problem z
        nadpobudliwością masz?...

        > Jestem przeciwniczka bicia i nie bije, ale TAK DOSTAŁ NIERAZ PO
        > ŁAPKACH, bo wole go uderzyc po łapkach niz prad ma go zabic, albo

        Jaki prąd zabić??? Z ciekawości pytam - jak to możliwe, że na
        dziecko w domu czyha zabijający prąd?
        U mnie w domu nie czyha, mam normalne mieszkanie, moje babcie,
        ciocie itp. też. Kontakty najzwyklejsze na świecie - można podejść,
        coś włączyć, nawet palcem pomacać owe dziurki i NIC tam nie zabija.
        Zresztą do tych dziurek nie wejdzie nawet najchudszy palec
        maleńkiego dziecka. A żeby prąd zabił (mocno teoretycznie) trzeba by
        wsadzić dwa palce i to dość głęboko - czynność niewykonalna dla
        każdego, dla małego dziecka też nie.

        > garnek ma zrzucic i zrobic cos niebezpiecznego.

        Garnek stawia się na tylnych palnikach.

        > Jak 10 razy NIE Wolno nie skutkuje to wole uderzyc po łapce
        > niz ma sie cos zlego stac.

        Wolisz 10 razy gderać nie wolno, nie wolno, nie wolno...
        niż zająć/zabawić roczniaka czymś co wolno? Niż usunąć źródło
        zagrożenia, np. w postaci owego garnka? Ale dlaczego? W czym
        przestawienie owego hipotetycznego garnka czy włożenie dziecku do
        rąk interesującego i bezpiecznego przedmiotu jest gorsze od
        walnięcia po łapach?
        • bj32 Re: Jak czytam te opowiastki 11.10.09, 23:32
          "jak to możliwe, że na dziecko w domu czyha zabijający prąd?" A
          wystarczy zwarcie... Albo się gniazdko poluzuje. Albo przebicie
          będzie... Albo dwa gwoździe czy inne cudeńka metalowe... Możliwości
          jest sporo. I to, co dorosłego jedynie popieści - dziecku może
          bardziej zaszkodzić.
          "Garnek stawia się na tylnych palnikach."
          I dlatego przygotowania do Wigilii zaczynamy w lipcu, a pieczemy
          wyłącznie nocą. Albo jeśli mamy duże palniki z przodu, a małe z tyłu,
          to czekamy, aż nam się zupa ugotuje nie godzinę, tylko cztery.
          "W czym przestawienie owego hipotetycznego garnka czy włożenie
          dziecku do rąk interesującego i bezpiecznego przedmiotu jest gorsze
          od walnięcia po łapach?"
          Może w tym, że interesujący przedmiot jest interesujący przez 20
          sekund, a impreza nie polega na tym, żeby do osiemnastki odwracać
          uwagę? Albo na przykład z rozmaitych przyczyn człowiek się spieszy?
          Dorośli czasem mają coś pilnego... Wiem, ze to niewychowawcze,
          ponieważ matka powinna istnieć wyłącznie dla dziecka, ale bywa czasem
          i tak.
          Albo na przykład nie chodzi o to, że roczniak lezie do kuchenki,
          tylko mnie tłucze, bo tak, bo dzieci w tym wieku miewają takie
          zagrania, bo to zabawne szalenie. Też mam w takiej sytuacji
          przestawić garnek?
          • mama-ola Re: Jak czytam te opowiastki 13.10.09, 11:49
            > wystarczy zwarcie... Albo się gniazdko poluzuje. Albo przebicie
            > będzie... Albo dwa gwoździe czy inne cudeńka metalowe...
            Możliwości
            > jest sporo. I to, co dorosłego jedynie popieści - dziecku może
            > bardziej zaszkodzić.

            Czyli jednak czyha. Straszne! Tzn. Wasza wyobraźnia.

            > "Garnek stawia się na tylnych palnikach."
            > I dlatego przygotowania do Wigilii zaczynamy w lipcu, a pieczemy
            > wyłącznie nocą. Albo jeśli mamy duże palniki z przodu, a małe z
            tyłu,
            > to czekamy, aż nam się zupa ugotuje nie godzinę, tylko cztery.

            Jak się akurat pichci, to się siedzi w kuchni, np. w Wigilię. A jak
            coś się wstawia na dłużej, to mozna z tyłu. Palniki są zazwyczaj
            mały i duzy z tyłu oraz mały i duzy z przodu.

            > Albo na przykład nie chodzi o to, że roczniak lezie do kuchenki,
            > tylko mnie tłucze, bo tak, bo dzieci w tym wieku miewają takie
            > zagrania, bo to zabawne szalenie. Też mam w takiej sytuacji
            > przestawić garnek?

            Nie odnosiłam się do każdej sytuacji, tylko do prądu, którego
            czyhanie jest przereklamowane. Ja wsadziłam drut do kontaktu, jeden
            koniec w jedną dziurkę, drugi w drugą, korki wywaliło, nie piszę z
            zaświatów i nie bynajmniej ustami czy stopami.

            Z poluzowanego kontaktu też nic człowiekowi nie grozi, zapewniam.
            Nie piszę, że nie ma sytuacji, w której klaps byłby uzasadniony,
            tylko że nikt jej jeszcze tu nie podał, łącznie z Tobą, bo Czyhający
            Prąd to IMHO cóś jak Yeti wink
      • sisley84 Re: Jak czytam te opowiastki 16.10.09, 12:23
        nombrilek napisała:

        >
        > mamus co nigdy i wogole itd to sie we mnie gotuje.
        > Jestem przeciwniczka bicia i nie bije, ale TAK DOSTAŁ NIERAZ PO
        > ŁAPKACH, bo wole go uderzyc po łapkach niz prad ma go zabic, albo
        > garnek ma zrzucic i zrobic cos niebezpiecznego. Jak 10 razy NIE
        > Wolno nie skutkuje to wole uderzyc po łapce niz ma sie cos zlego
        > stac.
        > i to ze w domu mam gniazdka pozatykane to nie znaczy ze babcie wujki
        > itd tez maja np, Zreszta zamkniecie szuflad, kurków, gniazdek uwazam
        > ze nie uczy, i moze doprowadzic do tragedi bo w domu jest ozatykane
        > a gdzie indziej niestety niekoniecznie.

        a ja się bedę upierać że można dziecku wytłumaczyć, że można je czymś zająć i
        wytłumaczyć co się może stać i jakie będą tego konsekwencje.Moja ma 2 lata ale
        nie wkłada palców do gniazdka bo wie że będzie buba i szpital.Sama powie co się
        może stac jak ją ktoś zapyta.Gdy gotuję to staram się dawac jej jakieś zajęcie i
        mieć oczy "dookoła głowy".To tylko dziecko, jest ciekawe świata i nieświadome
        zagrożeń.Czy dlatego mam ją bić?W szufladach i na niskich półkach jest to czym
        nie zrobi sobie krzywdy.I zawsze wyciaga garnki, łyzki drewniane, miski
        plastikowe i "jobi ziupe".A gdy uparcie się czegoś domaga to jej tłumaczę-czasem
        złapię za rączki zeby mieć kontakt wzrokowy i prosto i stanowczo mówię o
        konsekwencjach.Uważam że matki które za takie rzeczy bija dzieci są...leniwe.nie
        obraźcie się ale uważacie że lepiej dać w tyłek i po sprawie niż poświęć chwilkę
        i wytłumaczyć oraz zająć czymś dziecko....przykre
    • Gość: rudakazia Re: klapsy i bicie po łapkach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.09, 11:30
      Ja mam coś lepszego. Ostatnio pewnia moja sąsiadka, posiadająca 9
      miesięcznego synka była świadkiem, jak mój półtoraroczny chłopczyk
      odstawił na dworze małą histerię. Krótko to trwało i nei pierwsza to
      i nie ostatnia histeria,jakto u dziecka. Zresztą mniejsza o to , jak
      długo to trwało. Chwilę później nawiązała się rozmwoa z ową sąsiadka
      i usłysząłam co następuje:
      "a nie próbowała pani pasem tyłka złoić? Jakby tak mój robił to bym
      pasem tyłek złoiła raz drugi i by przestał". Półtoraroczny
      chłopczyk, hmmm...nei dyskutowałam.
      • anmanika Re: klapsy i bicie po łapkach 13.10.09, 12:44
        Bicie nigdy niczego nie nauczyło: no może oprócz bicia co można przeczytać w tym
        wątku.
        Jeżeli ktoś mówi, że nie ma innej formy wychowawczej, nie nadaje się na rodzica.
        argument o bezstresowym wychowaniu jest nonsensem, bo coś takiego w Polsce nie
        istnieje. Występuje wyłącznie wychowanie przez bicie lub kompletny brak
        wychowania czymże przykładem jest opowiastka z rodem urban legends o babci w
        tramwaju.
        • afeila Bicie dziecka uczy! 14.10.09, 14:18
          Bicie dziecka uczy dziecko bicia!!!! I tylko tego, tak małe dziecko
          gdy zostanie uderzone zapamięta tylko tyle, że bicie jest ok bo
          jeśli rodzice to robią i babcia to robi... a później spotka się z
          rówieśnikami i udarzy inne dziecko, bo tamto zabierze mu zabawkę.
          Ostatnio przyjechała do mnie kuzynka ze swoim maluszkiem, mniej
          więcej w wieku mojego (15 miesięcy) myslałam, że będą się śwetnie
          bawić, a tamten za kazdym razem kiedy mój zabierał mu zabawkę bił
          moje dziecko, które było lekko zdezorientowane co się dzieje. Jak
          się okazało kuzynka od czasu do czasu daje swojemu synkowi klapsa.
          Najgorsze jest to, że mój po kilku dniach przebywania z kuzynem
          zaczął zachowywać się tak samo.
          • anmanika Re: Bicie dziecka uczy! 15.10.09, 10:19
            Dzieci, które dostają klapsy rozwijają się wolniej i mają niższe IQ - dowodzą
            najnowsze badania, o których informuje serwis EurekAlert.

            Prof. Murray Straus z Uniwersytetu New Hampshire zmierzył iloraz inteligencji
            806 amerykańskich dzieci w wieku od 2 do 4 lat oraz 704 dzieci w wieku od 5 do 6
            lat. Takie same badania powtórzył po upływie czterech lat.

            Okazało się, że maluchy, które w wieku 2 - 4 lat dostawały klapsy miały po 4
            latach o 5 punktów niższe IQ niż dzieci, które klapsów nie dostawały. -
            Znaczenie ma także to, jak często dzieci dostają lanie. Im więcej klapsów, tym
            wolniejszy jest rozwój umysłowy dziecka - mówi prof. Straus

            Jak twierdzi prof. Straus, kary cielesne bywają przyczyną chronicznego stresu u
            dzieci, które doświadczają ich trzy razy w tygodniu lub częściej. W wielu
            przypadkach ciągnie się to nawet latami. Badania wykazały, że skutki takiego
            stresu można porównać ze stresem pourazowym, a związek kar cielesnych z ilorazem
            inteligencji najbardziej widoczny jest u nastolatków, których rodzice nie
            zaprzestali ich stosowania.

            Co więcej, naukowiec zauważył, że średni iloraz inteligencji społeczeństwa jest
            niższy w tych krajach, gdzie częściej stosuje się kary cielesne wobec dzieci.
    • sisley84 Re: klapsy i bicie po łapkach 16.10.09, 12:13
      moja ma 2 latka i czasem juz mnie ręka świerzbi...ale nigdy nie dostała.Zawsze
      jej tłumaczę jak nakręcona, czasem jak przegina to podniose głos.wychodze z
      założenia że bicie(nawet klaps) to oznaka słabości rodziców...nigdy w życiu nie
      pozwoliłabym żeby moja mama lub ktokolwiek uderzył moją córcie.Rozniosłabym chyba.
    • memphis90 Re: klapsy i bicie po łapkach 16.10.09, 20:50
      Ja bym oddała. Według zwolenników bicia dzieci, jak nie działa 10x powiedzenie
      'nie", to już można walnąć. I wtedy dziecko ponoć zrozumie. Babcia tez powinna -
      w końcu starsza i mądrzejsza (?) jest.
    • memphis90 Re: klapsy i bicie po łapkach 16.10.09, 21:16
      A, wiecie, co Wam powiem- mój mąż był bity w domu. Również pasem. I to wtedy,
      kiedy był na tyle duży, żeby zrozumieć związek przyczynowo - skutkowy między
      niepożądanym zachowaniem a nieuchronną karą. Kiedyś dużo na temat wychowywania
      (przyszłych wtedy) dzieci rozmawialiśmy- w tym na temat klapsów, bicia itd. Dla
      mojego małżonka takie kary były wtedy normalne i nie wyobrażał sobie wychowania
      bez nich, ja z kolei nigdy nie byłam w domu bita. Zadałam mu jedno pytanie- czy
      kiedykolwiek swiadomość, że dostanie na d... pasem sprawiła, że nie nabroił,
      więcej się uczył itd. Odpowiedź brzmiała- nie. Jak w dowcipie-" jeszcze tylko
      lanie i zaczynam wakacje". Na tym temat bicia naszych dzieci się skończył, jako
      że mój mąż uświadomił sobie, że skuteczność kary była w jego przypadku zerowa,
      powodowała tylko brak szacunku dla rodzica.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka