dziub_dziubasek
10.03.10, 22:11
Córka ma obecnie 1,5 roku. od kiedy skończyła rok zrobiła się strasznie
nieufna wobec nieznanych sobie osób- tyle, że do nieznanych osób zaliczają się
absolutnie wszyscy poza rodzicami, bratem i ciociami w żłobku. Każda wizyta u
nas dziadków czy kogokolwiek innego powoduje, ze młoda z rykiem wbija się do
mnie na ręce i za diabła zejść nie chce, tylko cały czas wisi na mnie (czasem
na tatusiu). Ja oczywiście słysze wyrzuty, ze dziecko jest takie, ze do
"dziadka na ręce nie pójdzie" i tp.
Problem jest jeszcze z jej przejściem do starszej grupy w żłobku- reakcja na
próby adaptacji jest dokładnie taka sama- wbicie się z rykiem w "swoją"
ciocię. Z jednej strony (tak mi przynajmniej przekazują ciocie) widać, ze się
nudzi w tej niemowlęcej grupie, ale w tej starszej nie potrafi się odnaleźć...
Przyznam, ze trochę mnie martwi takie jej zachowanie, chociaz ostatnio
zupelnie fajnie zareagowała na moją koleżankę, którą widziała pierwszy raz w
życiu (ani razu nie przyleciała się tulić, tylko przywiozła lalki w wózku i
zaczęła zachęcac dziewczynę do zabawy). No ale to jednostkowy przypadek.
Do tego dochodza jeszcze nocne histerie- budzi się z wrzaskiem "mama, mama" i
tylko ja mogę ją przytulić, bo inaczej histerii dostaje.
Nie wiem, może to normalne w tym wieku, chcoiaż starszak taki nie był.
Poza tym córka jest strasznie pogodnym i radosnym dzieckiem.