beniamama
30.03.04, 00:09
jak tu zacząć...no może poprostu: chłopcy mają siusiaki, a dziewczynki?
Nie ma sensu rozwodzić się tutaj nad ubóstwem języka polskiego tyczącym się
sfer seksualnych, cóż musimy w tej kwestii liczyć na własną inwencję, czy
nawet poczucie humoru. Otóż Drogie Mamy, jak opisujecie anatomię swoich
córeczek? Chodzi mi, o język jakiego ich uczycie, o określenia używane na
nazywanie narządów płciowych dziewczynki.
Mam nadzieje ,że nikt się nie obrazi.Przeprowadziłam juz malutką ankietę
wsród koleżanek mamuś dziewczynek i mam kilka propozycji: np."muszelka"
czy "szparka", słyszałam również "cipulka" ale jakoś mnie to ostatnie nie
przekonuje, wydaje mi się jakieś jednak zbyt wulgarne.Z kolei wyrażenia
żywcem wyjete z podręcznika anatomii też jakoś wydaja się niewłaściwe. Sama
nie wiem, może przesadzam.Jak sobie z tym poradziłyście Drogie Mamusie?