Spotkałam się z dwojakim podejściem w stosunku do wychowywania małych dzieci (ok. 9 -18 miesięcy). W jednej rodzinie, widząc zainteresowanie dziecka płytkami CD, schowano je przed nim, udostepniając kilka niepotrzebnych do zabawy. W drugiej w analogicznej sytuacji płyty leżały w zasięgu dziecka, ale miało ono wyraźny zakaz ruszania ich i nigdy żadnej nie dostało, żeby zaistniał wyraźny przekaz: płyty nie są do zabawy.
Ciekawa jestem, która metoda wydaje się Wam lepsza.