dadagun
26.01.11, 10:45
Nie chcę nikogo atakować, ale nie rozumiem utrudniania sobie życia nocnikami, gdy dostępnych jest wiele rodzajów nakładek na sedes. Nocnik trzeba opróżniać po każdym użyciu, do tego dochodzi problem z wizytami u znajomych/krewnych, gdy trzeba myśleć jak tam rozwiązać problem załatwienia się przez dziecko. Podejrzewam, że wtedy rodzice zakładają pieluchę i myślą, że mają problem z głowy, a przecież nie o to chodzi chyba?Przecież dziecko korzystające z takiej nakładki o wiele szybciej załapie kwestię siadania na normalny sedes. Nocnik stoi na podłodze, zawsze się może coś wylać, "wysypać", a z taką nakładką to i tak wszystko ląduje do kibelka i po sprawie. Myślę, że na nocniki decydują się głównie osoby, którym nie chce się za każdym razem iść z dzieckiem do łazienki i posadzić je, bo uważają że skoro nocnik stoi na podłodze, to dziecko samo zacznie siadać. Ale pewnie nie mam racji. Pytanie wzięło się stąd, że czytając wątki o odpiekluchowaniu najczęściej czytam o nocnikach, a nie o nakładkach właśnie. Ja od początku założyłam, że u mnie będzie właśnie nakładka i nie żałuję. Widzę same pozytywy takiego rozwiązania.