hej, pisze pierwszy raz, choc podczytuje juz od dawna
Mam pytanie, syn 25m. i jego mowa, mowi bardzo niewiele (pieknie nasladuje zwierzatka-ogolnie wyrazy dzwiekonasladowcze-bez problemu), pozniej kilka innych wyrazow, ale to rozgryzlam ja co oznaczaja-no poza "mama" zrozumianym dla kazdego. Koniecznie musze wspomiec, ze mieszkamy we Wloszech, maz jest Wlochem, ja do syna mowie tylko po polsku-spedza caly dzien ze mna (chwila rano z tata, w poludnie 40min i weekendy). Widze, ze naprawde rozumie prawie wszystko po polsku, nawet zlozone polecenia. No ale do problemu: co robic jak syn pokazuje np. na slonce i mowi "mama yyyy?" Odpowiadac 1000raz, ze to slonce? Wie, ze to slonce bo jak spytam gdzie jest to pokaze na pelnej ilustracji stonie w ksiazce, ale jak spytam co to jest to juz nie nazwie (poza kilkoma rzeczami, ktore nazywa w "swoim" jezyku). Jesli nie odpowiadam to albo pyta maly uparciuch do skutku albo sie wkurza, ze nie odpowiadam. Co robic? Odpowiadac, olac, jakos (jak?) zachecic zeby sam nazywal?
Potrafi przyjsc i powiedziec np. "mama ko (mama jablko)" wiec "wyrazy" laczy i potrafi nazwac, ale co z reszta?