Dodaj do ulubionych

Jak jeść przy niani?

22.02.11, 14:56
Jak w tytule- mam takie poczucie, że grzeczność wymaga, żeby nianię poczęstować. No ale przecież chyba jej nie będę stale karmić? Mam wrażenie, że niania w poprzednim domu jadła z domownikami. I że jest głodna. I kółko się zamyka. Uważam, że jak raz zacznę karmić nianię, to będę musiała jej proponować talerz przy każdym moim posiłku. W efekcie nie jem we własnym domu, gdy jest nim niania. Bo to rpzecież niekulturalnei- jeść samemu a drugiemu nie dać... Jak to rozwiązujecie?
Obserwuj wątek
    • lacitadelle Re: Jak jeść przy niani? 22.02.11, 15:05
      Jeżeli niania pracuje na pełny etat, to logiczne, że musi w czasie pracy jeść i pić. Ustalam kwestię przed zatrudnieniem niani - tzn. pytam, czy będzie posiłki przynosić, czy chciałaby mieć zapewnione u nas, czy będzie gotować dla siebie i dziecka - jest kilka dostępnych opcji, i trzeba to przedyskutować, żeby pasowało obydwu stronom.

      Jeżeli nie zrobiłaś tego na początku, porozmawiaj z nianią otwarcie teraz.
    • frida_a Re: Jak jeść przy niani? 22.02.11, 15:05
      Nie mam niani , ale osobiście uważam że takie sprawy winny być ustalone podczas zatrudniania niani .
    • justak1 Re: Jak jeść przy niani? 22.02.11, 15:09
      Żartujesz??? Byłam nianią przez cały czas studiów. W każdej rodzinie byłam traktowana jak członek rodziny, był to wspaniały czas. Ja np. gotowałam dla wszystkich, i nie było mowy żebym wyszła nie jedząc (było to dziesięć lat temu nie montowało się kamer, nie kontrolowało się niań -mieliśmy do siebie zaufanie). Takie były zasady w każdej z tych rodzin. No ale może tak trafiałam i teraz przyjmuje się nianie na innych zasadach. Życzę Ci niani która pokocha Twojego smyka i będzie się oddawała całym sercem opieki nad nim.
      • mumi7 Re: Jak jeść przy niani? 23.02.11, 12:28
        Właśnie - gotowałas obiady dla całej rodziny, czyli byłaś i niania, i kucharką. To zupełnie ina sprawa. Byc może ianczej sprawa by wyglądała, gdybyś tego nie robiła. A kamery nie mają tu nic do rzeczy, osobny temat.
        Najlepiej takie zasady suatalić na początku współpracy.
    • mikams75 Re: Jak jeść przy niani? 22.02.11, 15:22
      ja jak mialam nianie, to nie bylo mnie wowczas w domu.
      Niania gotowala papki dla dziecka i przynosila tez sobie cos z domu. Ja ja nawet prosilam, zeby sobie brala co tam potrzebuje czy ma ochote. Kupilam specjalnie dla niej kawe jaka lubi, bo nie pilam a jak juz mialam kupic, to taka zeby jej smakowalo.
      Czasem brala maslo do wlasnych bulek (u mnie nigdy nie bylo swiezego pieczywa...), cukier do kawy, jogurt . Skromna osoba, nie objadala sie zawartoscia mojej lodowki, choc miala pozwolenie, przynosila swoje. Czasem cos zostawialam specjalnie dla niej.

      Nasza niania sama powiedziala, ze bedzie swoje przynosic. Ale nas nie bylo w domu, obiadu tez nie bylo. Gdyby byla to chyba bym zaproponowala, przeciez nie mozecie wszyscy o glodzie siedziec i czekac az glodna niania wyjdzie.
      • wszystko-wiedzaca Re: Jak jeść przy niani? 23.02.11, 19:44
        Wlasnie, co autorka postu robi w domu jak jest niania? Ja pracuję niania jest w domu, przychodzę niania wychodzi, Mała je dania ze słoiczków, niania ma swoje kanapki, a nawet kawe i herbatę. Ja jej mówiłam że oczywiście może sobie brać naszą kawę herbatę, owoce czy co tam będzie w lodówce, ale ona powiedziała że woli swoje.
        Zgadzam się też że w sytuacji że jemy obiad przy niani to bym na pewno zaproponowała, a czy codziennie to nie wiem, ale jakbym była zadowolona to pewnie tak.
        • mumi7 Re: Jak jeść przy niani? 25.02.11, 10:24
          > Zgadzam się też że w sytuacji że jemy obiad przy niani to bym na pewno zapropon
          > owała, a czy codziennie to nie wiem, ale jakbym była zadowolona to pewnie tak

          A jakbys była niezadowolona to nie?wink Chyba nie wies,z jak to działa, jak cos robisz, robisz z tego zwyczaj. I jak zaczynbasz dawac obiad, to już dalej dajesz, bo co - przychodzisz pewnego dni i mówisz: "Pani Haniu, jestem dziś z Pani średnio zadowolona, proponuje Pani dziś wobec tego tylko zupęconfusedsmile

          Wlasnie, co autorka postu robi w domu jak jest niania?
          Hello? A może to jej sprawa, co robi w domu? Nie to jest tematem postu
    • monia76 Re: Jak jeść przy niani? 22.02.11, 16:19
      tak jak zostało powiedziane, powinnyście te sprawy omówić wcześniej. dla mnie naturalne jest, że niania je z Wami lub korzysta z Waszej lodówki, kiedy zajmuje się dzieckiem, chyba że ustalicie inaczej. teraz dziecko jest małe, ale jak będzie starsze, będzie jadło dorosłe posiłki, trudno, żeby niania je podawała, a potem łykała ślinę patrząc jak dziecko je lub żywiła się kanapkami przyniesionymi z domu. u mnie w pierwszych miesiącach pracy niani tak się złożyło, że często bywaliśmy w restauracjach i oczywiste dla mnie było, że płaciliśmy za jedzenie niani. drugą sprawą jest, że dziewczyna jest bardzo taktowna, nigdy nie miałam poczucia, że nadużywa naszej gościnności.
    • ancymon123 Re: Jak jeść przy niani? 22.02.11, 17:42
      Dwa lata (w młodości smile) byłam nianią, ale już takiego większego dziecka 7-8 lat. Miałam za zadanie przyprowadzić ze szkoły, pomóc w pracy domowej i odgrzać obiad. Nigdy nie jadłam tego posiłku z dzieckiem. I nie czułam się z tym źle. Z tym, ze ja byłam tam od 14 do 18 więc byłam już po własnym obiedzie. Gdybym siedziała cały dzień z maluchem pewnie brałabym swoje i tylko odgrzewała, korzystając ze sprzętu domowego.
    • halapta Re: Jak jeść przy niani? 22.02.11, 20:17
      Jako niania jadałam u pracodawców ich jedzenie (śniadania, lunch, przekąski, kawa). Z tymże jak oni wracali do domu to ja wychodziłam, więc nie było takich sytuacji, ze oni jedli przy mnie obiad, dopiero zaczynali go robić. Jak zostawałam po godzinach gotowałam jakiś szybki obiad dla nas z ich produktów lub zostawiali mi pieniądze na zamówienie jedzenia dla dzieci i siebie. Robiąc zakupy, jak pamiętali to kupowali jakieś tam produkty, które widzieli, ze ja lubię (to było bardzo miłe).
    • minnetaki Re: Jak jeść przy niani? 22.02.11, 20:43
      Myślę, że powinnaś to z nianią omówić i już. Dla mnie było naturalne, że skoro niania przychodzi na cały dzień, to będzie jadła obiad z nami. Niby co, ma żyć na kanapkach?! W pracy normalnie też człowiek wychodzi na lunch, jeśli kończy w kolacyjnej porze... od nas niania wychodzi o 18tej, do domu ma godzinę drogi, i miałabym jej nie wliczyć do obiadu?! Toż chyba by mnie wyrzuty sumienia zjadły smile
      Na początku przychodziła na kilka godzin rano bądź po południu i wtedy z reguły u nas nie jadła, nawet jeśli nam wypadał obiad - ja zawsze proponowałam, ale z reguły mówiła, że nie jest głodna smile Teraz zawsze gotuję tyle, żeby dla wszystkich starczyło i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, żebym miała robić inaczej. Także obiad niania je z nami, śniadania i kolacje już u siebie smile Pracuję częściowo w domu, więc jak sobie robię kawę do komputera, to też jej zawsze proponuję... itd. Niania też człowiek, dzieci ją kochają, a ja miałabym jej nie częstować...?! Spędza z nami więcej czasu niż z własną rodziną, to niby jak to rozwiązać? smile
      • mumi7 Re: Jak jeść przy niani? 23.02.11, 12:32
        Dla mnie było naturalne, że skoro
        > niania przychodzi na cały dzień, to będzie jadła obiad z nami. Niby co, ma żyć
        > na kanapkach?! W pracy normalnie też człowiek wychodzi na lunch, jeśli kończy w
        > kolacyjnej porze...

        Aha, rozumiem, ze wychodzisz na lunch, który ktoś Ci zapewnia za darmo? Nie? To ciekawe, że sama masz prace, gdzie Cie nie karmią obiadem, a Ty zapewniasz niani wszystko.
        Nie sądze, żeby Twój pracodawca miał z tego powodu wyrzuty sumieniawink

        Uważam, że jak kto woli, tak robi. Ale ludzie, nie dajmy się zwariować, zwłaszcza w domu, gdzie rodzice jadają na mieście, gotowanie obiaduy dla niani byłoby dziwne i nieekonomiczne. Poza tym podkreslam, że to nasz pracownik. Poza tym zazwyczaj praca zajmuje więcej czasu niz spędza się go z rodziną, niania nie jest wyjatkiem i za to chyba nie należa się specjalne bonusywink
        • halapta Re: Jak jeść przy niani? 23.02.11, 13:16
          Wiesz niania prcuje w miejscu, gdzie Aha, rozumiem, ze wychodzisz na lunch, który ktoś Ci zapewnia za darmo? Nie? To
          > ciekawe, że sama masz prace, gdzie Cie nie karmią obiadem, a Ty zapewniasz nia
          > ni wszystko.
          > Nie sądze, żeby Twój pracodawca miał z tego powodu wyrzuty sumieniawink


          Pracując w "biurze" trudno o obiad w miejscu pracy, pracując w restauracji podejrzewam pracownicy jedzą na koszt pracodawcy. Niania pracuje w miejscu, gdzie jest dobry dostęp do jedzenia, więc naturalne się wydaje, ze jej się tego jedzenia nie odmawia. A gotowanie obiadów specjalnie dla niani, gdy samemu się jada poza domem to już nadgorliwość.
          Ale w temacie jest jedzenie obiadu w domu w obecności niani. Ja bym zaproponowała poczęstunek.
        • minnetaki Re: Jak jeść przy niani? 23.02.11, 14:15
          No więc tak... ja nie pracuję na etacie, to i obiadów nie mam zapewnionych. Ale już mój mąż, w pracy 9-18, dostaje bony Sodexho na obiad i ma przerwę na lunch. Więc część pracodawców jednak zapewnia obiad - i zgadnij, u kogo wolałabym pracować, u takiego, co mnie wyśle na lunch, czy takiego, co mi każde jeść kanapkę przy biurku? smile
          Druga sprawa - mam w domu dwoje dzieci, które coś jeść muszą. Gotuję więc dla nich obiad, przy okazji zjadam go również ja (one są powodem gotowania, dla siebie samej by mi się nie chciało). A skoro w porze obiadowej zwykle jestem w domu i wszyscy siadamy razem do stołu, nie mam zamiaru wyganiać o tej porze niani do drugiego pokoju, żeby jadła przyniesione z domu kanapki - nawet jeśli Tobie się wydaje, że dałam się zwariować. Nikogo nie zmuszam do takiego postępowania, po prostu opisałam swoją sytuację.

          Aha, rodzice jadający na mieście muszą też jakoś rozwiązać żywienie dzieci, prawda? Oprócz maluchów na mleku i słoiczkach pozostałe dzieciaki też jakiś obiad zjeść muszą, a kto im go ugotuje, i kto go potem będzie jadł, to kwestia dogadania. Ja zatrudniam nianię jako nianię, więc nawet gdybym wychodziła na 10h z lunchem na mieście, pewnie gotowałabym dzieciom sama (bo wiem, że ugotować obiad z 2 biegających wokół dzieci łatwo nie jest i wolę, żeby niania poświęciła ten czas im, zamiast się od nich oganiać i stać przy kuchni). I jak siebie znam nie sprawiłoby mi kłopotu upieczenie 100 g mięsa więcej... ale jeśli np Tobie sprawia, to jasne. Wszyscy wiemy, że niania to pracownik, ale ja zawsze uważałam, że pracownicy to też ludzie i trzeba ich po ludzku traktować. smile Nasza niania kocha moje dzieci dużo mocniej niż ja moich szefów, więc też ja, jeśli mogę, chcę zapewnić jej oprócz pensji jakąś wartość dodaną. Tym bardziej, że jak mówię - dla mnie ugotowanie jednej porcji jedzenia więcej nie jest ani wielkim kłopotem, ani wielkim wydatkiem.
          • joanna_poz Re: Jak jeść przy niani? 23.02.11, 14:25
            > No więc tak... ja nie pracuję na etacie, to i obiadów nie mam zapewnionych. Ale
            > już mój mąż, w pracy 9-18, dostaje bony Sodexho na obiad i ma przerwę na lunch
            > . Więc część pracodawców jednak zapewnia obiad - i zgadnij, u kogo wolałabym pr
            > acować, u takiego, co mnie wyśle na lunch, czy takiego, co mi każde jeść kanapk
            > ę przy biurku? smile

            to takie dobrodziejstwo wg Ciebie?smile
            nie znam osoby, która cieszyłaby się z obowiązkowej przerwy na lunch i 9- godzinnego czasu pracy.
            większość oddałaby by to "dobrodziejstwo" w zamian za 8-godzinny czas pracy, nawet z kanapką przy biurku i wcześniejszy powrot do domu.
            • minnetaki Re: Jak jeść przy niani? 23.02.11, 19:20
              Ja bym wolała mieć wybór smile Pewnie nieraz chciałabym wrócić wcześniej, a innym razem zjeść coś ciepłego i na spokojnie. A najlepiej mieć obiad sponsorowany przez pracodawcę na przerwie wliczonej do czasu pracy - bo tak też bywa, w tych lepszych firmach smile

              I teraz mi powiedzcie: co dziwnego jest w tym, że chcę dla naszej niani być tą "lepszą firmą"? smile
              • joanna_poz Re: Jak jeść przy niani? 24.02.11, 10:04
                > I teraz mi powiedzcie: co dziwnego jest w tym, że chcę dla naszej niani być tą
                > "lepszą firmą"? smile

                nic dziwnegosmile
                aczkolwiek rozpatrujmy to w ramach rzadko spotkanego bonusa, a nie normysmile
                • mumi7 Re: Jak jeść przy niani? 25.02.11, 10:00
                  Otóż to. To nie zwykła rzecz tylko wyjątek
          • mumi7 Re: Jak jeść przy niani? 25.02.11, 09:59
            ja nie pracuję na etacie, to i obiadów nie mam zapewnionych. Ale
            > już mój mąż, w pracy 9-18, dostaje bony Sodexho na obiad i ma przerwę na lunch
            > . Więc część pracodawców jednak zapewnia obiad - i zgadnij, u kogo wolałabym pr
            > acować, u takiego, co mnie wyśle na lunch, czy takiego, co mi każde jeść kanapk
            > ę przy biurku? smile

            1. praca na etacie nie gwarantuje obiadu; co więcej, nie znam nikogo, kto by miał obiady zapewniane przez pracodawcę. Widze, że ma tak Twój mąż, ok, czyli to sie zdarza, ale ale jest reguła.

            2. dla mnie praca nigdy nie była kwestią wyboru ze względu na posiłki zapewniane przez pracodawce lub koniecznośc jedzenia kanapek przy biurku. Kwestia priorytetów.

            3. tak, ja nie gotuje, więc dla mnie gotowanie dla niani jest bez sensu. Zwłaszcża ze syn jeszcze je nieco inne jedzenie niż my, co by znaczyło, z e gotowane sa dwa rodzaje obiadów: dla syna i dla niani.
    • shellerka Re: Jak jeść przy niani? 22.02.11, 21:33
      a ubędzie Ci bardzo, jeśli tej niani będziesz dawała jeść?
      • zjawa1 Re: Jak jeść przy niani? 22.02.11, 21:36
        A po co Ci niania jak jestes w domu?
        Jesli wracasz do domu i niania jest w dalszym ciagu to razcej staje sie ,,pomoc domowa" bardziej niz niania wiec posilek wskazany wg. mnie!
        • mama-ola Re: Jak jeść przy niani? 22.02.11, 22:38
          > A po co Ci niania jak jestes w domu?

          A co Cię to obchodzi, Zjawo?
          • zjawa1 Re: 22.02.11, 22:45
            Jak to co??
            Skoro ktos orusza temat na forum, to sila rzeczy upublicznia swoj problem masowo!
            Ja pytam o to z tego wzgledu, ze clkowicie zmienia to postac problemu!
            Bo tak, jak isala, jesli rodzice wracaja do domu, zasiadaja do obiadu podczas obecnosci ,,niani", to ta staje sie autoatycznie ,,pomoca domowa". Wiec w tkim wypadku posilek nalezy sie jejsmile
            • mama-ola Re: 22.02.11, 23:00
              Zapytałam może dość obcesowo, ale Twoje pytanie brzmiało jak przygana. "Skoro jesteś w domu..." - napisałaś. Tak jakby mama będąca w domu nie mogła mieć niani.
              Nie bardzo rozumiem nagłą przemianę niani w pomoc domową ze względu na pojawienie się w otoczeniu mamy.
              Też mam nianię i nie sądzę, by ona nagle przeistaczała się w pomoc domową, gdy ja jestem w pobliżu. Nie bardzo wiem, na czym by to miało polegać. Została zatrudniona, by zajmować się moim dzieckiem (czyli niańczyć) i ma to robić, czy jestem w domu, czy nie. U autorki wątku, jak sądzę, jest tak samo. A pomoc domowa to chyba sprząta, pierze czy takie tam inne przydomowe czynności wykonuje, nie przy dziecku.
              • zjawa1 Re: 22.02.11, 23:15
                Moze masz racje, ja po prostu nie rozumiem matek, ktore korzystaja z uslog niani kiedy sa juz w domusmile Dla mnie jest to bardzo dziwne zjawisko....
                • mikams75 Re: 23.02.11, 07:49
                  niektorzy pracuja w domu, maja firme we wlasnym domu itp.
                • mama-ola Re: 23.02.11, 08:52
                  > Moze masz racje, ja po prostu nie rozumiem matek, ktore korzystaja z uslog nian
                  > i kiedy sa juz w domusmile Dla mnie jest to bardzo dziwne zjawisko....

                  A ja rozumiem, bo nie daję niani wolnego w dni, kiedy jestem w domu, ponieważ np. moje dziecko jest chore i mam na nie zwolnienie lekarskie. Gdybym została wówczas z dzieckiem sama w domu, to bym nie mogła nawet wyjść do sklepu, bo chorego dziecka przecież ze sobą nie zabiorę. I co w sytuacji, gdy mi koniecznie czego potrzeba, np. do ugotowania obiadu lub jakieś lekarstwo?
                  Inny powód - obowiązki domowe. Zazwyczaj sprzątam, piorę, gotuję, robię zakupy w markecie na następny dzień między 20 a 24 wieczorem. Potem się kładę spać, a wstaję przed 6 rano. Czemu miałabym tak zasuwać, jeśli następnego dnia nie idę do pracy? Przecież mogę wyskoczyć do sklepu i posprzątać przed południem. Oczywiście, jeśli z dzieckiem ktoś jest.

                  Mam nadzieję, że wystarczająco naświetliłam Ci to dziwne zjawisko smile Dodam jeszcze, że u mnie niania jest pół dnia, jeśli ja jestem w domu. Nie zatrzymuję jej dla zasady, tylko jest mi naprawdę niezbędna do opieki nad dzieckiem, bo inaczej nia dałabym rady.
                  • zjawa1 Re: 23.02.11, 12:02
                    No, nie dokonca wyjasnilas mi to.... Ok, rozumiem jesli matka ma firme w domu, jesli dziecko chore, ale w pozostalych przypadkach abstrakcja jak dla mnie!
                    Nie wiem, troche dowartosciowalyscie mnie pod tym katemsmile Bo mimo tego, ze mam prace, dom i dziecko na glowie to absolutnie sama daje sobie z tym wszystkim radesmile
                    Mam tez czas na to, aby zadbac o siebie: pomalowac paznokcie, wydepilowac itpsmile
                    • mumi7 Re: 23.02.11, 12:39
                      To nie jest kwestia dawania sobie rady, to jest kwestia komfortuwink Załatwiasz wszystko, tyle, że nie z wywieszonym językiem. Zrestzą, zalezy ile ma dziecko. Mój syn zanim skończył rok, był bardzo absorbujący, a sypiał w dzeń niewiele. Inne zajęcia niz opieka nad nim w zasadzie były wykluczone. Zalezy od dziecka
                  • mumi7 Re: 23.02.11, 12:38
                    Dokładnie, mam tak samo. Pomoc inna niż niani nie wchodzi na co dzień w grę. Więc niania była u mnie na 5-6 godzin 3 razy na tydzień w czasie, gdy byłam na wychowawczym
                • mumi7 Re: 23.02.11, 12:36
                  Ja korzystałam z pomocy niani będąc na wychowawczym. Nie było to dziwne, bo nie mam koło siebie rodziny tj. babci czy brata, którzy zajeliby się dzieckiem. Stanowiło to dla mnie dużą wyręke, mogłam w tym czasie załatwić zakupy czy inna sprawy na mieście, a nawet poprasować - z dzieckiem czasem się nie da. Poza tym mąż wraca póxno z pracy, więc nie był wówczas specjalna pomoca w ciągu tygodnia pracy.

                  Zjawa, czy masz kogoś, kto Ci pomoga przy dziecku np. mamę czy rodzeństwo? Jesli tak, to nie znasz tego problemu i dlatego wydaje Ci się dziwne korzystanie z usług naini na wychowawczym.
                  • halapta Re: 23.02.11, 13:01
                    mumi7 napisała: > Ja korzystałam z pomocy niani będąc na wychowawczym.

                    Ale nie chodzi o to, ze mama niepracująca zawodowo korzysta z usług niani, tylko, że mama będąca w domu wymaga jeszcze obecności niani - to może dziwić.

                    a nawet poprasować - z dzieckiem czasem się nie da.

                    A to ja bym wolała wynająć panią do prasowania i sprzątania niż nianie do dziecka.

                    Zresztą prasując, czy sprzątając nie jesz obiadu. Tu jest kwestia taka (o zdziwienie chodzi), ze matka siedzi w domu (nie ważne, czy na wychowawczym, czy właśnie wróciła z pracy) no i potrzebuje niani żeby zjeść obiad w spokoju?
                    • mama-ola Re: 23.02.11, 14:46
                      > A to ja bym wolała wynająć panią do prasowania i sprzątania niż nianie do dziec
                      > ka.

                      To ma sens tylko teoretycznie. Np. u mnie - nianię już mam, a pomocy domowej nie. Prasowanie to pół godziny roboty, wyskoczenie do sklepu też gdzieś tyle. Szukać innego pracownika na takie dorywcze prace?... Dużo prościej poprosić nianię, by robiła to, co zwykle, i samemu się uwinąć z tym, czego z dzieckiem na rękach zrobić się nie da.
                      No i taniej. Bo niani i tak płacę miesięczną pensję, a pomocy domowej musiałabym dodatkowo zapłacić. A niania byłaby u siebie i brała pieniądze za nic. Nie chodzi o to, że żałowałabym tych pieniędzy niani (sama daję jej wolne, kiedy tylko mogę i nic z tego nie potrącam ani nie żałuję), ale żebym miała jej unikać tylko dlatego, że jestem w domu, a płacić komuś innemu za prasowanie? IMHO nieracjonalne.

                      > Zresztą prasując, czy sprzątając nie jesz obiadu. Tu jest kwestia taka (o zdziw
                      > ienie chodzi), ze matka siedzi w domu (nie ważne, czy na wychowawczym, czy właś
                      > nie wróciła z pracy) no i potrzebuje niani żeby zjeść obiad w spokoju?

                      Zapewne nie po to potrzebuje niani, by zjeść obiad w spokoju, tylko wypadło jej zjedzenie obiadu (jak co dzień zresztą taki moment wypada...) w dzień, kiedy przychodzi niania, bo mama ma dużo roboty. Trudno odsyłać nianię na kwadrans.
                    • mumi7 Re: 25.02.11, 10:03
                      czasem mama potrzebuje niani, żeby coś zrobić i żeby nie było to robione o północy w połaczeniu z padaniem na twarz. Pani do prasowania i sprzątania czasem też bywa przez niektórych dodatkowo zatrudniana. Ale sa rezczy, których taka Pani nie zrobi, bo Ty wolisz zrobić sama (rzeczy osobiste etc).
                      Kwestia jest taka, żeby i posprzatac, i uprasować, i zjeść obiad. Jesli ktoś chce tak to ułożyc, że pomaga niania, nie widze w tym nic dziwnego. Po prostu pomoc, którą każda ze znanych mi osób chce mieć, ma albo do niej tęskni, nie mogąc z różnych względów (glównie finansowych) jej sobie zapewnić
                  • ancymon123 Re: 23.02.11, 13:07
                    Jeśli kogoś stać to nie widze problemu. Sama bym chętnie zatrudniła kogoś do dziecka, kiedy był wyjcem.
                    • mumi7 Re: 25.02.11, 10:09
                      Dokładnie tak. Własnie wydaje mi się, że ta dyskusja o tym, że ktoś jest "zdziwiony" tandemem matka+ niania, jest troche w bok. Chodzi o to, że jak kogos stać, to zwykle zatrudnia nianię. Jak kogoś nie, to nie zatrudnia. Ale nie wiem, po co pisac o "zdziwieniu"
                      • halapta Re: 25.02.11, 11:59
                        Zdziwienie, ze po co mieć dzieci, skoro one tylko zawadzają. Stać czy nie nic tu nie ma do rzeczy.
                        Ciągle się czepiasz, ze ludzi na coś nie stać, na podstawie jednego wpisu robisz ludziom analizy ich finansów. Masz jakieś kompleksy na tym punkcie?
                        Ludzie używają zwykle niań na czas ich nieobecności a tu kobita pisze, że nie wie jak ma jeść obiad przy niani i zero innych okoliczności, To się snuje różne domysły - tak jak ty domniemasz, że skoro ktoś pyta po co niania gdy mama w domu to pewnie jest zrujnowany finansowo smile
                        • zjawa1 Re: halapta 25.02.11, 20:10
                          Swietnie ujete! Wlasnie o to mi chodzismile
                          Ja jesli nie potrafilabym sobie poradzic z dzieckiem i codziennymi obowiazkami to wynajelabym pania do sprzatania itp. a nie nianie. Wole wole sama zajmowac sie dzieckiem.
                          Inna sprawa, ze nie wyobrazam sobie jakos obcej osoby chadzajacej po moim domu i grzebiacej w moich szafkach czy nawet kuchni...Wole wszystko zrobic po swojemu.
                          ... A do ,,zrujnowanych" finansowo raczej nie nalezesmile
                          • mumi7 Re: zjawa 28.02.11, 10:14
                            Ja jesli nie potrafilabym sobie poradzic z dzieckiem i codziennymi obowiazkami
                            > to wynajelabym pania do sprzatania itp. a nie nianie. Wole wole sama zajmowac s
                            > ie dzieckiem.

                            Zjawa, czasem nie ma sie pod bokiem nawet babci, któa może zając się dzieckiem na czas choroby czy raz w tygodniu, żeby matka mogła pójśc cos załatwić w urzędzie, na mieście etc. To nie jest kwestia "wolenia" tylko konieczności, więc nie ta argumentacja.

                            > Inna sprawa, ze nie wyobrazam sobie jakos obcej osoby chadzajacej po moim domu
                            > i grzebiacej w moich szafkach czy nawet kuchni...

                            Jasne. Moja teściowa też tak twierdziła. Zwłaszcza że jej szanowny małzonek nie chciał nikogo do pomocy dla żony - bo sam palcem w domu nie ruszył, więc jemu nie zależało, żeby żonie ktoś pomogł. Kiedy jednak wreszcie teściowa kogoś wzięła (ja jej powiedziałam, że wszystko jedno, kto mi się po domu kręci, byle było zrobione, i chyba to do niej trafiło), teraz juz nie bredzi o tym, że nie lubi, jak jej się po domu obcy kręcą. Kręci się zaufana sprzataczka, a teściowa zachwycona. Wystarczy raz skorzystać i już pewne argumenty weryfikuje życie.

                            >Wole wszystko zrobic po swojem
                            > u.

                            Wiesz, że jak powiesz sprzataczce czy niani, że życzysz sobie, żeby sprzatała/opiekowała się dzieckiem w okreslony sposób czyli "po twojemu" , to ona to zrobi? Naprawdewink

                            A kwestia korzystania z usług kogoś to nie kwestia niesamowitego bogactwa czy zrujnowania, w Polsce jakoś zwłaszcza usługi sprzataczek nie są szokująco drogie.
                        • mumi7 Re: 28.02.11, 10:07
                          Nie czepiam się. Z mojego doświadczenia wynika, że lekceważące wypowiadanie sie o matkach, które korzystają z usług nani mimo że nie pracują, wypływa zwykle od koleżanek, które na to nie stac i które zazdrość zżera. Niestety, taka prawda i takie mam doświadczenia. Zazdrośc skrywana jest pod płaszczykiem stwierdzania z pobłażliwością, że widać taka matka nie umie się zorganizować, jest leniwa, niezaradna. A ona nie musi po prostu wypruwać sobie żył.
                          Autorka wątku pisze tylko o tym, jak się zachować w obecności niani z obiadem - więc skąd pytania o to, po co trzyma nianię, jesli jest w domu? Jej sprawa. A roztrząsanie tego, czemu to robi, jest wtrącaniem się w nie swoje sprawy. Więc wybacz, ale na takie wtrącanie moge chyba odpowiedzieć, co mi sie podoba.
                  • zjawa1 mumi7 23.02.11, 21:25
                    Troche zle trafilassmile
                    Mieszkam praktycznie od urodzenia dziecka sama z nim.
                    Moje dziecko nigdy nie nalezalo do tych,, spokojnych".
                    Do ok 12 misiecy non stop domagalo sie noszenia na rekach. Nie mozna bylo go odlozyc do lozeczka bo od razu plakal.
                    Jesl bawil sie tak do 2 roku zycia to wylacznie ze mna, sam gora na 30 min i bylo po wszystkim.
                    Dodatkowo tak do przeszlo 1 roku, maly budzil sie w nocy srednio co 2,5 godziny! W dzien po 1,5 roku wogole nie spal.
                    Przez pierwszy rok chodzilam jak zombi. Dodatkowo w miedzy czasie wieczorami uczylam sie do studiow podyplomowych, sprzatalam, robilam obiad itp.
                    Jakos potrafilam to pogodzic choc wiadomo, ze konfort byl zerowy. Rodzina wpadala do nas raz na 3 dni i siedziala maks 2 godzinki.
                    Czasami raz na jakis czas zabierali malego do siebie jak skonczyl 1,5 roku na 1 dobe!
                    Od czasu kiedy wrocilam do pracy, a maly zachorowal.... oczywiscie siedzial w domu z babcia.
                    Mimo wszystko i tak jest na mojej glowie i jakos radze sobie z tym dlatego naprawde dziwi mnie obecnosc opiekunek w domach kiedy matka wrocila juz z pracy.
                    • agni71 Re: zjawa 24.02.11, 11:18
                      Czy twoja wyobrażnia pozwala ci wyobrazic sobie, że ktos nie ma w poblizu babci, cioci czy innej spokrewnionej osoby, ktora zajmie sie dzieckiem gdy ty nie możesz? Alternatywą jest wynajmowanie kogos na godziny, z doskoku, ale to musi byc osoba zawsze dyspozyjcyjna. Trudno o taką. Czy potrafisz sobie wyobrazic, że ludzie miewaja więcej niz jedno dziecko?
                      • zjawa1 agni71 24.02.11, 21:08
                        Chyba mylisz zasadniczo dwa zdarzenia i sytuacje.
                        Mmnie nikt nie pomaga w opiece nad dzieckiem kiedy: gotuje, sprzatam i prasujesmile
                        Ogolnie na codzien radze sobie caly czas sama przy dziecku. Jedyny wyjatek stanowi czas, kiedy dziecko zachoruje.
                        Nie moge sobie pozwolic na 2 tygodniowe zwolnienie, bo jak juz pisalam sama utrzymuje caly dom-rozumiem, ze ciezko jest sobie to wyobrazic skoro przekreca sie tresc wypowiedzismile

                        Sprawa 2. Nie musze wyobrazac sobie tego, jak to jest posiadac 3 dzieci, bo moja matka wlasnie tyle masmile I swietnie ze wszystkim sobie zwasze radzila-nie potrzebowala niani do ugotowania obiadu.
                        Powiem nawet wiecej mam sasiadke, ktora ma 5-cioro dzieci, rok w rok. Absolutnie sama dawala sobie z nimi rade w domusmile
                        Takze, jest to chyba kwestia nie ,,wyobrazania sobie" ale zaradnosci zyciowejsmile
                        • mumi7 Re: agni71 25.02.11, 10:15
                          Ogolnie na codzien radze sobie caly czas sama przy dziecku. Jedyny wyjatek stan
                          > owi czas, kiedy dziecko zachoruje.

                          Świetnie. Tyle że gdy nastepuje ten wyjątek, Ty masz babcię, niektórzy np. ja nie mają wokól siebie nikogo z rodziny, wtedy niania to jedyne rozwiązanie. Gdybys nie miała babci i niani, podejrzewam, że musiąłabys pozwolic sobie na 2 - tyg. zwolneinie, bo co bys zrobiła? No chyba że zatrudniłabys jednak nianię...

                          Nie musze wyobrazac sobie tego, jak to jest posiadac 3 dzieci, bo moj
                          > a matka wlasnie tyle masmile I swietnie ze wszystkim sobie zwasze radzila-nie potr
                          > zebowala niani do ugotowania obiadu.

                          Przykład z sąsiadką z 5 dzieci ok, ale Twoja mama...prosze Cię, w socjaliźmie praca była praca na pół gwizdka, praca to był czas na zakupy, śniadania i obiady, plotki, odpręzenie. Wiele razy moja teściowa wspomina te słodkie lata w szpitalu, gdzie robota w przyszpitalnej aptece była na 1 osobę, a zatrdunionycyh było 8. Tez miała mnóstwo zcasu dla dzieci i świetnie sobie radziła.

                          A ostatnia rzecz jest taka: zaradnośc życiowa nie ma tu znaczenia. Jak musisz, to sobie radzisz, takie są matki, w ogóle rodzice. To raczej zawsze kwestia funduszów, które pozwalaja w ogóle pomysleć o tym, że można nieco odpuścić zaradnośc i zastąpic ja wygodą. Poza matkami - Polkami nie znam kobiet, które w imię nazwania jej super zaradną urabiaja sobie ręce po łokcie i padaja na twarz wieczorem, kiedy mogą zatrudnić kogoś do pomocy.
                          W tym skorzystac z uslug babci - nieodpłatna to, ale tez pomoc.

                          • zjawa1 mumi7 25.02.11, 20:16
                            Gdybym nie miala pod reka babbci na czas chorboy to musialabym wynajac piekunke -to fakt niezaprzeczalny.Natoiast ta opiekunka nie bylaby ,,pomoca" kiedy ja jestem w domu! To jest zasadnicza roznica-nie sadzisz? i o to wlasnie mi chodzi!
                            O nic wiecej, nie widze nic zlego w wynajmowaniu niani, ale dziwi mnie sytuacja kiedy niania siedzi z dziekiem w domu, a wtym czasie mama tego dziecka prasuje, sprzata czy gotuje.

                            > Przykład z sąsiadką z 5 dzieci ok, ale Twoja mama...prosze Cię, w socjaliźmie p
                            > raca była praca na pół gwizdka, praca to był czas na zakupy, śniadania i obiady
                            > , plotki, odpręzenie. Wiele razy moja teściowa wspomina te słodkie lata w szpit
                            > alu, gdzie robota w przyszpitalnej aptece była na 1 osobę, a zatrdunionycyh był
                            > o 8. Tez miała mnóstwo zcasu dla dzieci i świetnie sobie radziła.
                            Taaaa zalezy jak ,,odpowiedzialna" prace mialas, nie kazdy w PRl-u siedzial i nic nie robil!
                            Zreszta to i tak bylo odwolanie sie do pani wyzej, ktora siedzi w domu, nie pracuje zawodowo, ma jak napisala 3 dzieci i potrzebuje do tego opiekunki, zeby mogla posprzatacsmile
                            • agni71 Re: mumi7 25.02.11, 20:47
                              zjawa1 napisała:

                              > Gdybym nie miala pod reka babbci na czas chorboy to musialabym wynajac piekunke
                              > -to fakt niezaprzeczalny.

                              Myslisz, że tak łatwo wynając z doskoku opiekunke na godziny? Która tylko czeka a nuż zjawie sie rozchoruje dziecko i będzie mogła przyjśc zarobić? Opiekunki oczekuja stałego zatrudnienia, a jesli mam płacić pani za gotowośc do pracy, to lepiej płacić za faktyczna pracę. Chyba równiez nie doczytałaś, że osoby wypowiadające sie w tym watku, a mające opiekunkę, mimo, ze są w domu - zatrudniają ja w niepełnym wymiarze pracy (ja np. 4 godziny, któś inny pisał o 5)

                              > O nic wiecej, nie widze nic zlego w wynajmowaniu niani, ale dziwi mnie sytuacja
                              > kiedy niania siedzi z dziekiem w domu, a wtym czasie mama tego dziecka prasuje
                              > , sprzata czy gotuje.

                              ale co w tym dziwnego? W czasie, kiedy była opiekunka ja mogłam spokojnie, bez obawy o bezp. dziecka (czy dzieci) wstawic pranie, zrobic zakupy, czy ugotowac obiad.
                              >
                              > Zreszta to i tak bylo odwolanie sie do pani wyzej, ktora siedzi w domu, nie pra
                              > cuje zawodowo, ma jak napisala 3 dzieci i potrzebuje do tego opiekunki, zeby mo
                              > gla posprzatacsmile

                              Nie wiem, czy to o mnie, bo o sprzątaniu chyba nic nie pisalam. Jeśli jednak o mnie, to dowartościuj sie jeszcze bardziej smile bo do sprzątania przychodzi pani.
                              A jesli naprawdę interesuje cię, dlaczego nie pracując zawodowo miałam nianię, to przeczytaj jeszcze raz moje wypowiedzi. Tylko tym razem uważnie i ze zrozumieniem. Jesli czegos nie rozumiesz - chętnie wyjaśnię.

                              • zjawa1 Re: mumi7 25.02.11, 20:52
                                Jak mam byc szczera to jakos srednio interesuje mnie Twoja osobasmile
                                A co, do nianiu na ,,chorobe".... jesli mieszkasz w bardzo malej miescinie, to faktycznie mozesz miec problem ze znalezieniem takiej osoby, w duzych miastach raczej nie stanowi to problemu-wiem, bo kilka razy musialam juz kozystac z takich ,,uslog"smile
                                • agni71 Re: mumi7 25.02.11, 20:53
                                  No, wyobraż sobie, że nie mieszkam nawet w mieścinie, a na wsi. Taka ze mnie niezaradna biedota sad
                            • mumi7 Re: mumi7 28.02.11, 10:19
                              > Taaaa zalezy jak ,,odpowiedzialna" prace mialas, nie kazdy w PRl-u siedzial i n
                              > ic nie robil!

                              Nie pracowałam w PRL, oglądałam wtedy bajkiwink

                              > Zreszta to i tak bylo odwolanie sie do pani wyzej, ktora siedzi w domu, nie pra
                              > cuje zawodowo, ma jak napisala 3 dzieci i potrzebuje do tego opiekunki, zeby mo
                              > gla posprzatacsmile

                              No i co z tego? Cyhce miec nianię i chce sama ogranąc dom - i ok, jej sprawa. Po co od razu pietnowac kogoś, kto korzysta z usług innych ludzi, żeby móc więcej w tym czasie zrobic i nie padac o połnocy na twarz? Nie rozumiem Was. Niania pewnie przychodzi na godziny i zajmuje się dzieckiem pół dnia. A reszta dnia matka - rozumiem, że chodzi Wam o to, że biedne dziecko ma za mame opiekunke, a nie nianię? No to chyba niania zajmuje się dziekciem tylko na chwilę. Zresztą, z mojegp pkt widzenia jest to oswajanie dziecka z faktem, że ma wokół siebie nie tylko matke i ojca (po pracy). Lepiej to dla wszystkich, bo dziecko nie histeryzuje, jak matka musi wyjść z domu i czuje sie bezpieczne z kimś innym, kto akurat się nim opiekuje. Nie bez znaczenia jest też to, że dziecko otwiera sie na kontakty z innymi ludźmi. Dla mnie to też jest argument (uprzedzając wypowiedzi, że dorabiam argumentację)
                        • agni71 Re: agni71 25.02.11, 12:36
                          chyba wyrażnie pisalam, ze chodzi głównie o sytuacje, kiedy nie powinnam ciagnąc niemowlaka lub małego dziecka na dwor (bo jest chore, bo na dworze jest temp. -20 stopni), a musze wyjść (po dzieci do przedszkola przede wszystkim, bo zakupy to może mąz zrobić w drodze z pracy). Tez sie kłania czytanie ze zrozumieniem.
                        • quilte Re: agni71 25.02.11, 12:53
                          cNie musze wyobrazac sobie tego, jak to jest posiadac 3 dzieci, bo moj
                          > a matka wlasnie tyle masmile I swietnie ze wszystkim sobie zwasze radzila-nie potr
                          > zebowala niani do ugotowania obiadu.
                          > Powiem nawet wiecej mam sasiadke, ktora ma 5-cioro dzieci, rok w rok. Absolutni
                          > e sama dawala sobie z nimi rade w domusmile
                          > Takze, jest to chyba kwestia nie ,,wyobrazania sobie" ale zaradnosci zyciowejsmile

                          Rozumiem, że obie mogły wynająć nianię, ale nie chciały - wolały demonstrować swoją "zaradność życiową"? Bo jeśli nie mogły niani wynająć, to wiesz, nie miały wyjścia, musiały sobie radzić. I wtedy to, co piszesz nie trzyma się kupy.
                          • zjawa1 Re: agni71 25.02.11, 20:19
                            Znw to samo, strasznie plytkie mysleniesmile
                            Nic nie demonstrowaly po prostu wolaly wychowywac same swoje dzieci, a nie przez obce osobysmile
                            • quilte Re: agni71 28.02.11, 10:36
                              zjawa1 napisała:

                              > Znw to samo, strasznie plytkie mysleniesmile
                              > Nic nie demonstrowaly po prostu wolaly wychowywac same swoje dzieci, a nie prze
                              > z obce osobysmile

                              A ta płytkość to czym się objawia? Jeszcze raz ci napiszę, co miałam na myśli bo najwyraźniej nie zrozumiałaś: "WOLEĆ" wychowywać swoje dzieci samodzielnie może TYLKO ktoś, kto ma WYBÓR - w tym wypadku, ktoś, kto ma kasę na opiekunkę, ale jej nie wynajmuje bo tak WOLI. I to jego wybór, nikomu nic do tego. Ktoś, kto kasy na opiekunkę nie ma, nie ma również wyboru, MUSI wychowywać sam i nie ma co do tego dorabiać ideologii. Czyli rozumiem, że twoja matka i sąsiadka MOGŁY wynająć opiekunkę, ale NIE CHCIAŁY. Wolały samodzielnie wychowywać trójkę i piątkę bo - chociaż stać je było na pomoc - uważały, że tak będzie najlepiej. I fajnie.
                              • agni71 Re: agni71 28.02.11, 11:27
                                Czyli rozumiem, że twoja matka i sąsiadka MOGŁY
                                > wynająć opiekunkę, ale NIE CHCIAŁY. Wolały samodzielnie wychowywać trójkę i pią
                                > tkę bo - chociaż stać je było na pomoc - uważały, że tak będzie najlepiej. I fa
                                > jnie.

                                pomijając juz fakt, ze, mimo niani, i tak przebywałam z dziećmi więcej niż mamy pracujące. Bo niania zajmowała się dzieckiem/dziećmi przez 4 godziny dziennie. Śmieszy mnie w takim kontekście zarzucanie mi, ze nie wychowuję dzieci sama. No, fakt - sama nie, bo z mężem smile
                                • mumi7 Re: agni71 28.02.11, 12:46
                                  Agni71, nie ma sensu dyskutować. Zarzut niby jest kierowany do Ciebie jako osoby niezaradnej, wygodnickiej, wyrodnej matki, która nie chce wychowywac dzieci. A tak naprawdę chodzi o to, czy jest wybór: płacę i wynajmuje nianię albo mam kase, ale nie płacę i sama się zajmuję przychówkiem. Nie ma wyboru w sytuacji, gdy nie mam kasy na nianię i wobec tego i tak muszę zając się dzieckiem, ale za to roboię z siebie przy okazji super zaradną Matkę - Polkę. To nic, że z przymusu. Ważne, żeby dosolic tej, która nie musi orać jak wół. Stanowiska chyba nie do pogodzenia
                            • mumi7 Re: agni71 28.02.11, 12:41
                              Woleć to można, jak sie ma wybór - moge pozwolić sobie na nianię i biore nianie albo - moge pozwolic sobie na nianię, ale chcę wszystko zrobić przy dzieciach sama. I wtedy można mówić o świadomej i wolnej decyZji. Jak się nie ma tego wyboru, to nie ma "wolenia". Więc trzeba by ustalic, jaki był punkt wyjścia
                    • mumi7 Re: mumi7 25.02.11, 10:08
                      Rodzina wpada
                      > la do nas raz na 3 dni i siedziala maks 2 godzinki.
                      > Czasami raz na jakis czas zabierali malego do siebie jak skonczyl 1,5 roku na 1
                      > dobe!
                      > Od czasu kiedy wrocilam do pracy, a maly zachorowal.... oczywiscie siedzial w d
                      > omu z babcia.

                      Zdziwiłabyś się, jaka to duża pomoc. Wiem, bo nie mam nawet tej. Jak raz na jakis czas w weekend sa u nas babcie (2 dni na pare miesięcy) pojawia sie możllwość wypoczynku i spokojniejszego życia bez ciągłej nerwówki. Moze wydaje Ci się, że4 to mało. Ja, nie mając nawet tego, co Ty, wiem że to BARDZO DUŻO.

                      Poza tym podziwiam z tymi studiami. To cos faktycznie dodatkowego, co zabiera czas i siły.

                      dlatego napr
                      > awde dziwi mnie obecnosc opiekunek w domach kiedy matka wrocila juz z pracy.

                      Chyba tam, gdzie matka do pracy NIE wróciła. Bo jak wróciła, to opiekunka to chyba norma, jesli nie posyła się dziecka do żłobka
                      • zjawa1 Re: mumi7 25.02.11, 20:21
                        No ja jakos takiego,,wypoczynku" nie zauwazylam. Wpadaja raz na jakis czas, robie im kawe, herbate i oni wlasciwie sa goscmi, a nie niania, ktora w czym kolwiek pomaga!
                • agni71 Re: do zjawy - mama w domu a niania 24.02.11, 11:11
                  Nie pracuje zawodowo, a nianie miałam. Mam trojke dzieci urodzonych w małych odstepach czasu, niania w pewnym momencie stała sie niezbędna (na 4 godziny dziennie akurat u mnie), zebym ja mogła zrobic zakupy, obiad i odebrac starsze dzieci z przedszkola bez ciagania, wszędzie i przy każdej pogodzie, zdrowego lub chorego - niemowlaka.
      • daga_j Re: Jak jeść przy niani? 23.02.11, 14:10
        Są takie zawody, w których ludzie "głupieją" i myślą, że trzeba tych usługodawców "karmić", choć się im za pracę płaci. A sami do pracy rano szykują sobie kanapki, nierzadko herbatę do termosu, albo biorą coś tam innego we własnym zakresie. W pracy mają czajnik, mogą sobie wodę zagotować. A tymczasem mając nianię w domu pozwalają korzystać jej z lodówki, częstują obiadem.. o ile jest to uwzględnione w płacy (jesz u nas ale mniej zarabiasz) to ok, jasne, ale jak "z grzeczności" to nie rozumiem. Z grzeczności to bym pozwoliła herbatę/kawę sobie zrobić (choć jeśli pije np. 5 kaw dziennie to mi słoiczek szybko wyczerpie).
        Inny taki zawód to "fachowcy", którzy coś u nas remontują. Nierzadko słyszałam o przynoszeniu panom obiadów, donoszeniu kompotów na dzbanki, bułeczek i ciastek, kawki to jasne. Byłam w szoku, płacę i wymagam, a nie dokarmiam! Albo jasna umowa, że panowie przychodzą 8-20 i dostają obiad (potrącone nie wiem np. 10zł), albo mają przerwę koło 15 i sami coś jedzą, czy swój przyniesiony czy w jakimś barze.
        Wcale codzienne wyżywienie dodatkowej dorosłej osoby nie jest tanie!
        • my_valenciana Re: Jak jeść przy niani? 24.02.11, 22:18
          Są też takie zawody, w których daje się z siebie więcej niż tylko usługę. Teraz sobie wyobraź, ze taka niania może traktować twoje dziecko jak członka rodziny lub jak pracę do wykonania - co wolisz? To nie jest jakiś wyrobnik, tylko osoba która ma też dziecku dac trochę ciepła i moze to ciepło dać by też jej?
          Odpowiadając na pytanie autorki wątku - uprzedziłabym nianię, ze może korzystać ze wszystkich produktów spożywczych, które są w domu. Gdybym robiła obiad dla rodziny - poczęstowałabym też nianię, jeśli tylko szybki posiłek dla siebie - to już nie - czułabym, ze ją obsługuję i nie odpowiadałoby mi to.
    • mama-ola Re: Jak jeść przy niani? 22.02.11, 22:36
      Moja niania przynosi jedzenie dla siebie ze sobą. Znajoma niania też nosiła ze sobą kanapki do pracy. Mnie też w pracy pracodawca nie karmi, przynoszę własne jedzenie. Ja rozumiem, że możesz nie mieć ochoty karmić niani, ostatecznie jej rolą jest Ci pomagać w obowiązkach domowych, wyręczać Cię przy dziecku, a tak dochodziłby Ci dodatkowy obowiązek: uwzględniać nianię przy gotowaniu posiłków.

      Fakt, że takie rzeczy powinno się wcześniej ustalić, ale i tak wszystko zależy od charakteru niani. Ja mojej powiedziałam, że wszystko jest do jej dyspozycji: kawa, herbata, mleko i obiad, który jest dla synka, jeśli chce - może też jeść. A moja niania odpowiedziała, że nie, że wszystko będzie przynosić sama. I nosi: kanapki, kawę, herbatę, mleko w małym słoiczku, pierogi sobie przynosi i inne obiadowe dania. I jeszcze nasze dziecko swoim jedzeniem karmi. Sama tak to ustawiła.
      • zawszeolga111 Re: Jak jeść przy niani? 22.02.11, 23:15
        mam znajoma ktora pracuje jako niania,nie je u tych ludzi.przynosi swoje jedzenie,ktore w wiekszosci zjada jej dziecko,ktorym sie opiekuje,jej pracodawcy wykazali sie super taktem,po powrocie do domu zobaczyli,ze brakuje wiecej kaszanki niz powinien zjesc mlody ,niania uslyszala ,ze to niemozliwe,aby antek czytam inny diabel nie pamietam zjadl tyle tej kaszanki i powiedzieli,ze to niania zjadla,traktowali ja tak jak by ukradla cos,ale niestety kaszanke zjadl synek mial chlopak wtedy apetyt,ludzie sa straszni teraz. nawet gdyby zjadla ja ,nie powinni tego nawet komentowac ,mi by bylo wstyd poruszac taki temat,niestety sa tacy co by g.. z pod siebie zjedli.zreszta to zabawne,ze chodzilo akurat o kaszanke.kazdy kto przebywa w moim domu ma prawo poczestowac sie czym chce,niania to osoba ktora cos znaczy w naszym zyciu,zostawiamy z nia nasze dziecko,przebywa wiele godzin w naszym domu wiec chyba ma prawo jesc ,korzystac z toalety ,telewizji itp.inaczej tego nie widze.
      • paliwodaj Re: Jak jeść przy niani? 22.02.11, 23:22
        ja nie widze nic dziwnego w tym ze niania jest w domu i matka w tym samym czasie. A moze matka pracuje w domu w swoim domowym biurze?
        Co do posilkow, pewnie powinno sie ustalac przed zatrudnieniem, zeby chociaz nie zdazylo sie ze niania przychodzi bez swojego prowiantu, a tymczasem siedzi caly dzien glodna.
        Z drogiej strony dla dziecka to tez bardzo malo wychowawcze gdy niania siedzi w jednym pomieszczeniu i zajada kanapki a w jadalni rodzina je obiad.
        Wiem ze sa nianie ktore przy opiece dziecka czasami bez uprzedniego ustalenia w umowie, gotuja dla rodziny, no ale gotujac nie zajmuja sie dzieckiem i tak kolo sie zamyka
        • halapta Re: Jak jeść przy niani? 23.02.11, 08:08
          Ja jeszcze jako studentka trochę pracowałam jako niania. Miałam rozmowę z jednymi rodzicami kandydatami na pracodawców. Dziecko było małe i spało w dzień, więc oni,żeby mi nie płacić za siedzenie chcieli abym w tym czasie gotowała, sprzątała etc. Nie zgodziłam się na to, powiedziałam, ze jestem nianią a nie sprzątaczką, oni się upierali, że kiedy mały będzie spał ja nie będę potrzebna w takim razie więc oni sobie odliczą za ten czas, odpowiedziałam, ze ok, w takim razie na czas snu małego będę wychodzić pozałatwiać swoje sprawy, skoro nie jestem potrzebna. Pozwoliłam sobie bo i tak byli u mnie spaleni.
          Wiem (od osoby, która mnie im poleciła), ze zatrudnili jakąś emerytkę, którea im gotowała i sprzątała, ale mieli pretensje, że z małym się nie bawi, nie stymuluje go intelektualnie i takie tam.
    • leneczkaz Re: Jak jeść przy niani? 23.02.11, 08:18
      Nani nie mam, więc nie wiem, ale jak jestem raczej z tych co to nie lubią jeść obiadów z nieznajomymi, więc pewnie zaprosiłabym nianię do korzystania z lodówki przez cały dzień, ale obiadu bym z nią nie zjadła.. Obiad z resztą jem zawsze z mężem i synem..
      • halapta Re: Jak jeść przy niani? 23.02.11, 11:42
        leneczkaz napisała: ale jak jestem raczej z tych co to nie lubią jeść
        > obiadów z nieznajomymi, więc pewnie zaprosiłabym nianię do korzystania z lodówk
        > i przez cały dzień, ale obiadu bym z nią nie zjadła..

        Jakbyś kiedyś zatrudniała nianię, to lepiej, żeby ona szybko stała się twoją znajomą, to będzie dużo lepsze dla twojego dziecka.
        Ludzie jak wy traktujecie te niańki, bardziej dbacie o relacje z fryzjerem, żeby wam nie zespół fryzury, a nie dbacie o relacje z osobami, z którymi zostawiacie swoje dzieci na całe dnie. Żeby nie było, dawno etap niańki mam za sobą, na razie też nie planuję korzystać z ich usług, ale naprawdę bałabym się z góry traktować niańkę, bo to się może złe odbić potem na dzieciach.
    • masafiu Re: Jak jeść przy niani? 23.02.11, 12:17
      hmy ... dziwne. A ile godzin dziennie ta niania u Ciebie pracuje? Bo jak caly dzien, to glodna nianie masz? Herbaty tez jej nie proponujesz i kawy?
      Moja niania ma pozwolenie na jedzenie wszystkiego co znajdzie. Ona u nas mieszka, wiec pytam sie jej jakie rzeczy lubi i jej to kupuje, lub ona jedzie z nami na zakupy i wybiera. Gotuje sobie sama lub czasami jak chce to je z nami. Ja nigdy nie gotuje nic na styk i zawsze jest zapas jakby ktos chcial dokladke itp.
      Ale jakby byla to niania dochodzaca, to zalezy co by wolala. Moglaby u nas jesc lub przynosic swoje.
      Najedzona niania = zadowolona niania smile
    • mumi7 Re: Jak jeść przy niani? 23.02.11, 12:26
      Mam dość szerokie doświadczenie na tym polu. Po stopniowym doprowadzeniu do absurdu sytuacji z poprzednia nianią (codzienne jedzenie u nas śniadań i obiadów, kawa, przegryzki etc., odwożenie do domu podczas, gdy jest autobus w odległości ok. 400 metrów od domu) przy drugiej niani postanowiłam kierowac się tym, że chcę stworzyć zdrowe stosunku typu pracodawca - pracownik, bo w końcu niania jest specyficznym, ale pracownikiem.

      Obecnie niania sama transportuje się do nas i od nas, kanapki, co sama zaproponowała, przynosi sobie sama. Obiadów, sniadan nie je u nas, zapewniamy kawę i herbate, jak jest ciasto czy cistka otwarte, częstujemy.

      Jesli jestem w domu i niania tez jest, a jem obiad (obecnie juz pracuje, więc w sumie takie sytuacji sa wyłaczone, a były codziennościa przy poprzedniej wykarmionej przez nas nianiwink), to jem go na osobności. Niania ma swoje kanapki, a ja obiad, który zjadam w swoim pokoju. I tyle.

      Podkreslam, stosunki z niania mają być przyjazne i dobre, kobieta opiekuje się naszym dzieckiem, ale z drugiej strony jest to pracownik - mój pracodawca nie częstuje mnie obiadami i śniadaniami w miejscu pracy, więc uważam, że mój pracownik u mnie też dba o swoje wyżywienie
      • halapta Re: Jak jeść przy niani? 23.02.11, 13:10
        mumi7 napisała: o jem go na osobności. Niania ma swoje kanapki, a
        > ja obiad, który zjadam w swoim pokoju. I tyle.

        No ale jednak ci głupio i chowasz się z obiadem w swoim pokoju. Chyba że normalnie jadacie obiady każdy w swoim pokoju zamiast w kuchni, czy jadalni.

        Ja nie miałam nigdy takich sytuacji bo praktycznie wychodziłam zaraz po powrocie któregoś z rodziców do domu. Zdałam relacje, pytanie czy jutro jak zwykle i wychodziłam. Nigdy nie musiałam siedzieć byle tylko wysiedzieć do ustalonej godziny.
        Nikt przede mną nie musiał się ukrywać z żarciem i wyczyniać alpejskich kombinacji.
        • mumi7 Re: Jak jeść przy niani? 25.02.11, 10:21
          Nie, nie było mi głupiowink Czasem jadłam tez przy niani. szłam do pokoju, bo tam miałam gazety, net, przy którym trzeba było usiąść i zrobic np. przelewy, przejrzec jakies papiery. Łączyłam posiłek z innymi zajęciami, pożytecznymi lub tylko przyjemnymi. W końcu miałam kogoś, kto w tym czasie zajmował się dzieckiem, wię cnie widziałam potrzeby, aby siedzieć z nią w celu dotrzymania jej towarzystwa, kiedy chciałam zrobić cos innego.

          U mnie niania siedziała do ustalonej godziny. Ja w tym czasie robiłam zakupy, załatwiałam sprawy na mieście, jadłam po powrocie obiad i robiłam różne rzeczy w domu, łącznie - o zgrozo ! - z własnym odpoczynkiemwink Nie widze powodu, żeby cos kombinować. Mam w domu pracownika, a nie gościa, którego przyjmuję z honorami i usuwam pył sprzed jego stóp. Ja mam pracę na 8 godzin, ona miała wtedy na 5 godzin. I tyle miała zajmowac się moim dzieckiem. A to, co ja wtedy robię, to wyłącznie moja sprawa.
    • jerzozwierza Re: Jak jeść przy niani? 23.02.11, 13:25
      Bardzo dziękuję za szeroki odzewsmile
      Odpowiadając: niania jest u nas do 16.00, ja pracuję w domu, bez niani nie mam szans pracować. Niania nie umie gotować i nie chce gotować nawet dla dziecka, ale ma inne zalety jako niania, więc się na nią zdecydowałam (w końcu nie chodziło mi o kucharkę). Niania jest dobrze opłacana, na marginesie.
      Kiedy jeszcze pracowałam poza domem, nie zdarzało mi się, by pracodawca gotował mi obiad- stąd moje pytanie. Bo ja tu jestem jednak pracodawcą- i, żeby niania mogła zjeść, musiałabym w godzinach jej i mojej pracy gotować dla niej obiad zamiast pracować- może to niedokładnie opisałam na początku. Nie chodziło mi o sytuacje, gdzie cała rodzina siada do stołu. Chodziło mi o sytuacje, gdy robię sobie kanapki, sałatkę, nawet robię coś ciepłego (lubię sobie pogryzać w trakcie pracy)- i mam poczucie, że powinnam to niani zaoferować. Niania nie jestmoją gosposią, ale ja też nie jestem jej gosposią i chyba nie muszę poświęcać mojego czasu przeznaczonego na pracę (a żeby go mieć płacę przecież niani)- na przygotowywanie posiłków dla niani? Która sama nie chce przygotowywać żadnych posiłków. Teraz rozumiecie? Czy po to jej płacę, żeby zamiast pracować robić jej kanapeczki itp? Ja nie mam na to czasu... Pokazałam szafki z kawą, herbatą, lodówkę, ciacha. Powiedziałam, żeby sobie korzystała- ale sięga tylko po herbatę. Może robię z igły widły, po prostu trudno mi traktować nianię jak pracownika a nie jak gościa- czuję się winna, że jej tych kanapeczek nie robię. Ale czuję, że jak zacznę... To będę musiałą zapłacić niani za więcej godzin, bo się nie wyrobię z pracąsmile)))))
      Ps. Zjawa odfajkuj się frustratko. Dowartościowuj się na kim innym.
      • joanna_poz Re: Jak jeść przy niani? 23.02.11, 13:31
        Powiedziałam, żeby sobie korzystała- ale sięga tylko po herbatę. Może r
        > obię z igły widły, po prostu trudno mi traktować nianię jak pracownika a nie ja
        > k gościa- czuję się winna, że jej tych kanapeczek nie robię.

        robisz z igły widłysmile
        nie chce, niech nie je - jej sprawa.
        a Ty jedz i się nie przejmuj.

        miałam przez 3,5 roku nianię, ale do głowy by mi nie przyszło zapewniać jej wyżywienie.
        oczywiscie mogła korzystać z herbaty, cukru itp (choć i tak przynosiła swoje).
        żeby nie było - układ z czasem miałysmy koleżenski, a nawet przyjacielski, ale pomimo to nie czułam się w obowiązku czetsowania jej swoim obiadem.
        • agulle Re: Jak jeść przy niani? 23.02.11, 13:41
          > Powiedziałam, żeby sobie korzystała- ale sięga tylko po herbatę. Może r
          > > obię z igły widły, po prostu trudno mi traktować nianię jak pracownika a
          > nie ja
          > > k gościa- czuję się winna, że jej tych kanapeczek nie robię.
          >

          eee to ok, nie masz obowiązku jej podawać jedzenia pod nos. Siadaj i jedz kobieto. Niania spędzając tak długi czas w waszym domu staje się gościem, który powinien sam się obsłużyć.
      • minnetaki Re: Jak jeść przy niani? 23.02.11, 14:34
        W takiej sytuacji jak najbardziej - przekazałaś, że może się obsłużyć, jeśli chce, i jak będzie chciała, to skorzysta. Oczywiście absurdem byłoby szykowanie jedzenia specjalnie dla niani, skoro masz w tym czasie pracować smile Ja też siedzę w domu nad komputerem, a niania z dziećmi się bawią. Razem jedzą sobie przekąski, owoce, etc., które niania wyciąga i szykuje. Obiad robię ja - dla wszystkich. Ale u nas niania jest do 18tej i domownicy w tym czasie jedzą 2 dania... Jeśli u Was obiad jest po wyjściu niani, to przecież nie będziesz robić dla niej specjalnie smile Ja robiąc sobie kawę/herbatę proponuję zwykle również niani - czasem korzysta, czasem nie. Kanapki przed kompem też czasem jem, ale wtedy nie robię dodatkowych - najwyżej przy okazji mimochodem przypominam, że jeśli chce, to może sobie wziąć/zrobić jeść.
      • zjawa1 jerzozwierza 23.02.11, 21:30
        Jestes strasznie tupeciarska i beszczelna.... Brak Ci poczucia humoru niestetysmile
        A wiec w ramach odwetusmile Nie dziwie sie, ze ,,duzo" placisz tej niani, bo pewnie jedna z jej ,,zalet" jest to, ze jako jedyna nie uciekla jeszcze od takiego ,,pracodawcy" jak Tysmile
        • jerzozwierza Re: jerzozwierza 25.02.11, 08:59
          Z Twoich postów nie przebijało poczucie humoru, a zawiść- że Tobie jest ciężko a inni mają za lekko. Przykro mi, że Twój komfort życia jest tak niski. Zawiść, jaką prezentujesz nie jest chyba uczuciem, z którego jesteś dumna. Ty sobie w życiu radzisz na tyle, że jesteś w stanie ugotować obiad przy dziecku- a ja sobie w życiu radzę na tyle, że stać mnie na dobrą nianię- na czas, gdy pracuję- czego nie założyłaś, choć wiele osób tu Ci to sugerowało- bo miałaś wielką potrzebę, żeby się dowartościować. Rozumiem, że jesteś z siebie dumna, że sobie dajesz radę z obowiązkami. Zakładam, że nosisz swoje dziecko na plecach, gdy pracujesz. Lub oddajesz je do żłobka. Moje bawi się za ścianą z super nianią- a ja mogę spokojnie pracować, słysząc, jak się razem śmieją. Tak, daję sobie w życiu radę na tyle, że stać mnie na taki komfort. Czego szczerze każdej z mam, które tęsknią za swoim maluszkiem w pracy, życzęsmile
          • zjawa1 Re: jerzozwierza 25.02.11, 20:34
            Moja droga zawisc i atak jest wyczowalny tylko z twojej strony. Wiesz, to nie ja zrobilam Ci dzieko i nikt Cie do tego nie zmuszalsmile Twoje infantylne problemy w stylu: jak jesc, zeby niani nie dac zjescsmile sa skrajnie infantylne. Powiem tak, zapewniam Cie, ze jesli zdecyduje sie na nianie to bedzie mnie rowniez stac na to, zeby ja zywic dodatkowosmile
            Nie rozumiem dlaczego tacy ludzie jak ty, z gory zakladaja, ze jesli ktos nie ma niani to automatycznie jest biedniejszy od nich???
            Oj, bardzo bys sie zdziwilasmile
            Twoje ,,radzenie sobie w zyciu" jest nieudolna proba wmowienia innym osoba, ze ,,dajesz rade". Nie dajesz rady, bo zeby zjesc obiad musisz miec osobe, ktora zaopiekuje sie Twoim dzieckiemsmile
            To, co robisz nazywasz komfortemsmile to po co zdecydowalas sie na dziecko? Mialabys wiekszy!
            Ja jestem matka i to ja chce wychowac wlasne dziecko.

            .....Zakładam, że nosisz swoje dziecko na plecach, gdy pracuj
            > esz. Lub oddajesz je do żłobka.
            Widzisz i tym sie roznimy, ja mialam na tyle ,,komfortowa" sytuacje, ze nie musialam isc do pracy kiedy moje dziecko bylo w wieku zlobkowymsmile Moglam osobiscie, przez caly czas uczestniczyc w tym pieknym okresie jego wzrastaniasmile Wrocilam do pracy dopiero kiedy rozpoczelo okres,, przedszkolny".... teraz troche zaluje bo mogalm jednak do 4 roku zycia odczekac...
            • jerzozwierza Re: jerzozwierza 25.02.11, 21:11
              Wzbudzasz we mnie wyłącznie współczucie. Życzę Ci szczerze, żebyś się kiedyś wydobyła z tego stanu umysłowego, w jakim się obecnie znajdujesz. Nie będę Ci odpisywać. Nie walczę z ludźmi chorymi.
              • zjawa1 Re: jerzozwierza 25.02.11, 21:48
                A co Cie tak zabolalo?
                Brak trafnosci wlasnych wypowiedzi?

                Heheh pod warunkiem, ze jest to swiadome wspolczucie jakim ja ciebie darzesmile
                A tak ogolnie to nie musisz mi wspolczuc,ja swoje obiady jem w spokoju i delektuje sie nimismile
      • masafiu Re: Jak jeść przy niani? 24.02.11, 10:18
        eee no to teraz jasne.
        Jesli pokazalas jej,ze moze korzystac z waszego jedzenia, to ok. Juz sie przestan nia przejmowac. Jak bedziesz cos jadla to ewentualnie mozesz sie spytac czy ona juz sobie cos przekasila i jakby byla glodna, to niech pamieta,ze moze korzystac z lodowki. I tyle smile

        Moim zdaniem wszystko jest w normie smile
    • camel_3d nie jesc... 25.02.11, 11:27
      nie wiem..ja bym zaproponowalwspolny obiad, albo bym nie jadl przy niej.
      ok..rozumiem, ze to osoba,ktora u ciebie pracuje i nie musisz jej karmic...ale chyba ja bym nei bardzo tak mogl palaszowac, jednoczesnie wiedziac, ze np ona nie jadla obiadu,...
      • camel_3d errata 25.02.11, 11:30
        doczytalem twoj inny wpis...
        skoro niania jest dobrze oplacana,a ty pracujesz w domu to ja mysle, ze powinniscie ustalic, za ona sobia sama cos do jedzenie na ten czas przynosi i tyle.
    • lilly_about Re: Jak jeść przy niani? 25.02.11, 11:51
      Dobrze płacisz niani, a żałujesz jej czegoś do jedzenia. Dobre! Dawno nie było na tym forum takiej żenady. Pomijam już kwestie dogadania pewnych rzeczy z kobietą i twojego strachu przed jedzeniem w jej obecności. Świetne!
      • camel_3d a pracodawca si placi za obiady? 25.02.11, 11:53
        powidz, ze tam gdzei pracujesz pracodawcaplaci ci za obiady? czy tez musisz sama sobei lunch zafundowac?
        • lilly_about Re: a pracodawca si placi za obiady? 25.02.11, 12:45
          Wiesz... niania mojego dziecka to nie pracownik biurowy, sprzedawca czy mechanik. Jeśli zatrudniam kogoś, kto nadaje się na opiekuna córki, to traktuje go jak członka rodziny. Jest dla mnie nie do pomyślenia wydanie obiadu i pominięcie opiekunki albo jedzenie w ukryciu przed nią. Ale to jest kwestia kultury i podejścia do drugiej osoby.
          • halapta Re: a pracodawca si placi za obiady? 25.02.11, 13:17
            Ot to, to właśnie. Jak wkurzysz sekretarkę itp albo ja źle potraktujesz to ona najwyżej będzie chodzić naburmuszona cały dzień, ty to lekko zniesiesz, ale dziecka nie narażałabym na naburmuszoną nianię. To jest jak z tym hasłem: "nie wk....aj kelnera"
            Tym się różni traktowanie zwykłego pracownika od niani. Sekretarce powierzasz swoje papiery do poukładania, a niani swoje dziecko na całe dnie.
            • camel_3d Re: a pracodawca si placi za obiady? 25.02.11, 13:44
              a..to zapytaj czy zaopiekuje sie twoim dzieckiem za darmo... przeciez to prawie czlonek rodziny..
              niania przychodzido pracy... to jej zawod i jej praca. nie mam obowiazku jej karmic jezeli zarabia dobrze. chociaz moja niania jadla ze mna czasem..
              • lilly_about Re: a pracodawca si placi za obiady? 25.02.11, 14:06
                A moja je z nami zawsze. Ot co.
              • mumi7 Re: a pracodawca si placi za obiady? 28.02.11, 10:37
                Własniewink Taki członek rodziny sui generis - niby członek, a jednak sie mu płaciwink

                Moja niania je owoce, jak jest ciasto tez ja częstuję, ma oczywiście zapewniana u nas kawę, herbatę, wodę mineralną etc. Mnie pracodawca nie zapewnia nawet tego, ale ja nianie mam nosić na rekachwink No cóż, ja juz przy pierwszej niani za bardzo poleciałam z ta grzceznością, która mi potem czkawka się odbiła, bo niania spozycjonowała się jako koleżanka, cioca, gośc, wszytsko, tylko nie niania.
            • mumi7 Re: a pracodawca si placi za obiady? 28.02.11, 10:25
              No własnie, tak wygląda ta kultura i podejście do drugiegi człowiekawink Nie dlatego, że tak wypada, ale dlatego, żeby moje dziecko nie odczuło, że niania nie dostała papu. ale argumentwink
      • joanna_poz Re: Jak jeść przy niani? 25.02.11, 11:57
        > Dobrze płacisz niani, a żałujesz jej czegoś do jedzenia.

        a co ma piernik do wiatraka?
        skoro jej dobrze płaci to tym bardziej z jakiej paki ma jej sposorowac obiady?
        co innego, gdyby mało jej płaciła - to moglaby wprowadzić wyżywienie jako bonus do pensjismile
    • ewcia1980 Re: Jak jeść przy niani? 28.02.11, 11:59
      Prawdę mówiąc kwestii jedzenia nie ustalałam z niania gdy ja zatrudniałam ale było dla mnie jasne, ze może jesc wszystko co jest w lodówce.

      Od poczatku gdy niania zaczeła u nas pracowac (czyli 1,5roku temu )pilnuje zeby w lodówce zawsze było cos do jedzenia anie tylko światło.
      zawsze tez w zamrażarce mam cos co może sobie zagrzac na ciepło i w słoikach zawekowany bigos lub cos w tym stulu.
      obiady niania tez je u nas.

      czasem jest to problem bo np mój synek uwielbia zupy i tylko to mógłby jesc na obiad.
      córka je obiady w przedszkolu, a mąz przez 3/4roku poza domem.
      wiec bywa, ze szykuje obiad tylko po to zeby był dla niani.
      no synek wtedy tez je - no bo skoro jest zrobione....

      ale czasem tez bywa tak, ze to niania szykuje obiad dla mnie.
      ja tylko zostawiam składniki a ona robi.

      dla mnie to nie problem i
      głupio bym sie czuła gdyby niania musiała przychodzic ze swoim prowiantem.

      • mumi7 Re: Jak jeść przy niani? 28.02.11, 12:38
        >czasem jest to problem bo np mój synek uwielbia zupy i tylko to mógłby jesc na obiad.
        córka je obiady w przedszkolu, a mąz przez 3/4roku poza domem.
        wiec bywa, ze szykuje obiad tylko po to zeby był dla niani.

        O rany...
        • joanna_poz Re: Jak jeść przy niani? 28.02.11, 12:47
          dobresmile
    • mama_amelii Kulturalnie,nożem i widelcem,nie mlaskać:) 28.02.11, 15:10
      Właściwie to wszystko już zostało napisanesmileKwestia dogadania.Myślę,że powinnaś była tę kwestię omówić na początku,żeby nie było nieporozumień.Byłam kiedyś nianią i choć pracodawcy proponowali mi,żeby korzystać z lodówki wolałam kupić sobie coś po drodze lub zabrac kanapkę(ewentualnie zupkę z torebkismile).Pracowałam tez u takich ludzi,którzy wręcz obrażali się,że nie jem(mieli mnóstwo jedzenia od rodziców ze wsi,same swojskie wyroby-zawsze dostawałam na święta jakieś super szyneczkismileitp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka