Dodaj do ulubionych

Mamy, radzicie sobie?

22.07.11, 12:04
Dwulatek śpi, czterolatka koloruje, a ja szykuję powoli obiad... Oczy mi się zamykają, bolą, głowa pęka... Na nic nie mam ochoty, plucha za oknem od tygodnia... Ogarnia mnie czarna rozpacz. Coraz częściej mam wrażenie, że nie ogarniam , że nie jestem wystarczająco dobrą mamą i gospodynią. Nie pamiętam, kiedy ostatnio czułam się wyspana. Wstaję z dziecmi o 7 rano- siedem dni w tygodniu, zaparzam herbatę, robię kakao- co tam sobie zażyczą. Szykuję śniadanie, podczas, gdy jedzą ubieram się, myję, jem w biegu (pomiędzy kęsami kanapki wstawiam pranie, ścielę łóżka). Po śniadania doprowadzam dom i dzieci do ładu. Gotowe. Jest godzina 9 rano. Szykuję , ile mogę do obiadu, żeby miec maksimum czasu na wyjście z dziecmi na dwór. Spacer, zabawa- powrót do domu, drugie śniadanie, drzemka małego. 1.5 godziny spokoju- czas na ewentualne prasowanie, sprzątanie, mycie podłóg, okien.... Po obiedzie na dwór, ewentualnie do sklepu z dziecmi. Jak mam coś do zrobienia na działce- ogródeczek uprawiam, biorę ekwipunek, maluchy i siedzimy tam do wieczora. Powrót do domu, kolacja, sprzątanie zazwyczaj kuchni i łazienki, resztki prac domowych, których nie zdążyłam zrobic w dzień. O 20 zamykają się drzwi dziecięcego pokoju, 20.30- błogi spokój i kupa prasowania- mam fobię, uwielbiam czyste pachnące ubrania, firanki, pościel.... Mimo, że o 22 ustac na nogach nie mogę, ciągle mi się wydaje, że coś nie zrobione, że -mówiąc wprost- syf mam w domu. Jestem na prawdę bardzo zmęczone... A wy? Czujecie tą radośc życia, towarzyszaca posiadaniu dzieci codziennie, non stop? Bo ja chociaż kocham nad życie, uwielbiam, gdy spędzamy razem czas- najszczęśliwsza czuję się, gdy śpiąsad Brak mi energii- chciałabym robic coś więcej, obiecuję sobie- jutro, od soboty za coś się wezmę, ale końcem końców nawet nóg mi się nie chce balsamem nakremowac po kąpieli.... Napiszcie, jak radzicie sobie z obowiązkami w domu i opieką nad dziecmi? Starcza wam czasu dla siebie? Mamy pracujące oczywiście podziwiam i niepojęte jest dla skąd w nich tyle sił psychicznych i fizycznych, żeby swój czas dzielic jeszcze na pracę. Pozdrawiamsmile
Obserwuj wątek
    • matka_karmiaca Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 12:13
      Prasowanie? Mycie podłóg i okien? Łazienki i kuchni codziennie? Ile Ty sprzątasz? Jak to w jakiejś reklamie było "dom jest do mieszkania, a nie do sprzątania".
      • batutka Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 16:06
        prasuję tylko rzeczy, które wymagają prasowania (typu koszule męża, choć rzadko w nich chodzi, spodnie i spódnice lniane itp rzeczy) - dziecięcych rzeczy w ogóle nie prasuję
        nastawiam pranie z funkcją prasowania, rzeczy są rzeczywiście nie pogniecione
        chyba bym padła trupem, na miejscu, gdybym po ciężkim dniu z dziećmi, fundowała sobie jeszcze kupę roboty w stylu prasowanie
        moje córki idą spać, a ja kładę się na wyrko z mężem i oglądamy tv, internetujemy, czytamy książki itp.
        dodam,że też lubię mieć czysty dom, jestem pedantką, u mnie musi być czysto, nie ma mowy o bałaganie czy talerzach w zlewie, ale to robię w dzień
    • ma_niusia Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 12:22
      Zazdroszczę! Chciałabym móc spędzać całe dnie z dziećmi! Na razie mam "tylko" jednego synka, więc nie porównuję się z Tobą w żaden sposób, ale ja za to muszę pracować aby nas jakkolwiek utrzymać a do tego jestem samotną matką, nie mam partnera, mieszkamy sami z Synkiem.
      Rozumiem Twoje zmęczenie i frustrację. Wiesz, mnie na początku też wkurzał syf w domu, monotonia... Mam na to nietypowy sposób, który nie u wszystkich się sprawdzi, ale u nas tak - aktywność! Mój dzień? O 6 pobudka, szykowanie, po 7 wychodzimy Radek do żłobka ja do pracy (dojeżdżam godzinę w jedną stronę), co mogę to telefonicznie i internetowo z pracy załatwiam, w drodze powrotnej zakupy, o 17 odbieram Synka, obowiązkowy minimum 1,5 godzinny spacer, rower lub basen, plac zabaw, codziennie co innego. Po powrocie Synek się bawi lub pomaga mi w codziennych zajęciach. Sprzątanie (tylko to co trzeba, np nie prasuję już od dawna a gniecące rzeczy oddałam), zmywanie, gotowanie na następny dzień (Syn alergik więc sama gotuję i noszę mu całe jedzenie do żłobka codziennie). Kąpiel, czytanie bajek i staram się jak najczęściej kłąśc spać razem z Radkiem abyśmy oboje byli wyspani.
      Czas dla mnie? Czytanie książki w drodze do pracy. Czasami jak Radzio zaśnie oglądam tv, robię na drutach, robię manicure. W czasie spaceru czasem pozwalam sobie na mrożoną kawkę dla siebie itp. Raz na miesiąc babcia zabiera Radka i mam czas na kino/solarium/spotkanie ze znajomymi. A najważniejsze co się nauczyłam - szukać wspólnych z dzieckiem aktywności i cieszyć się nimi! relaksuję się na huśtwkach obowiązkowo wspólnie z Synkiem się bujam! Wypady na basen. Kawiarnie dla matek z dziećmi. Weekendowe wycieczki za miasto - patrzę na to oczami dziecka i czerpię autentyczną radość smile Wiem, dla niektórych to trudne, są osoby, których nie ucieszy zbieganie z górki na pazurki po raz siedemnasty pod rząd. Ja się tego uczę od ponad 2 lat i nie w 100% tak czuję, ale wiele się już nauczyłam!
      To nie jest moja "rada" dla Ciebie bo nie każdy tak samo to odbiera. Jedyna rada: nie doprowadzaj do "przemęczenia", lepiej zareaguj na swoje potrzeby wcześniej, żeby nie było za późno! Żeby nie doprowadzić do kryzysu, przelania frustracji na dzieci! Pozdrawiam i życzę znalezienia swojego własnego sposobu smile
    • pagaa Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 12:24
      a ja Ciebie podziwiam, że nie zluzowałas jeszcze przy pierwszym dzieckuwink
      • ma_niusia Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 12:33
        Ja trochę jednak rozumiem tą obsesję porządków, bo zanim nastała era "dziecko" miałam w domu błysk non stop wink Ale zluzowałam wink Ja nie prasuję, ale jak już musisz to rób to może raz w tygodniu albo zatrudnij jakąs studentkę do prasowania tylko jeśli masz taką możliwość?
        Co do sprzątania to ja mam małe mieszkanie i sprzątam na bieżąco co mogę, ale np. jeśli nie ma syfu to odkurzam raz w tygodniu, podłogi myję co 3-4 dni chyba że wyjątkowo się nasyfi w międzyczasie, no zmywam na bieżąco, pranie nastawiam 2 razy w tygodniu a w rozwieszaniu Młody jest wybitnym pomocnikiem i oboje mamy frajdę wink Gotuję wspólnie z dzieckiem i to dla nas mega zabawa, Syn miesza, próbuje rózne smaki, dosypuje coś do zupy - ubaw po pachy smile Gotuję hurtowo, zamrażam w porcjach i wmam w zamrażalniku zaps różnych obiadów i zup i potem tylko np. dogotowuję tylko makaron/ryż/ziemniaki + warzywa (używam mrożonek bo szybciej i nie musze stać nad obieraniem). Okna myję 2-3 razy w roku. Kurze wycieram raz w tygodniu. Na bieżaco to tylko zmywam i wycieram co się rozlało, rozchlapało. Zabawki trzymamy w wielkich pudłach żeby łątwiej było sprzątać a nie układać równo na półeczkach.
        Niektórzy mają system typu:
        poniedziałek: pranie
        wtorek: sprzątanie łazienki
        środa: prasowanie
        czwartek: odkurzanie i mycie podłóg
        piątek: wycieranie kurzu i podlewanie kwiatków
        itp.
        U mnie się to nie sprawdza, ale może u Ciebie?
    • ancymon123 Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 12:37
      Przede wszystkim pracuję, co powoduje, że chce mi się wracać do domu, do synka. Gdy wracam syn jest najedzony, wyspacerowany, wybawiony w przedszkolu. Po drugie sprzątamy raz w tygodniu - po co co chwila myjesz okna, podłogi itp.), mąż gotuje, ubrań nie prasuję, wkładam do szaf, a jak coś chce założyć to sobie prasuje na bieżąco, tak samo mąż. Właściwie po pacy w ciągu tygodnia mam wolne, nic nie robie tylko czytam, oglądam TV i/lub gadam z małym. W weekendy na jeden dzień zdarza sie "dać" syna babci.
      • linkap_wawa Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 15:17
        ancymon - empatii troche by ci sie przydalo...
        • syswia Re: Mamy, radzicie sobie? 23.07.11, 04:50
          ale o co Ci chodzi... ona przeciez opisuje jak sobie urzadzila zycie, zeby nie byc notorycznie zmeczona i niezadaowolona z siebie - a czy nie o rady czy ilustracje autorce chodzilo...
          ja mam podobnie: pracuje, o 7 wychodzimy z domu, biore dziecko pod pache i zostawiam u dziadkow, wracam o 6, odbieram syna od dziadkow, jedziemy do domu, gotuje obiad, maz w tym czasie zajmuje sie dzieckiem, czasem jednoczesnie cos robi dla domu np podlewa z nim ogrod (u nas wczoraj bylo z wilgotnoscia plus 50 stopni)
          jemy obiad, ja klade syna spac, maz zmywa naczynia i sprzata kuchnie
          w weekend maz sprzata caly dom, na zmiane lub razem zajmujemy sie dzieckiem, ja robie pranie
          nie prasuje - maz sam sobie prasuje koszule z rana
          mam czas na joge 2-3 razy w tygodniu

          a jej maz cos w domu robi, czy zaklada, ze jak baba nie pracuje, to ma w domu blyszczecÉ
    • jagienkas70 Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 12:37
      Musisz odpuścic z tym sprzątaniem. Po zaśnięciu dzieci, zrób czas tylko dla siebie. 1, 5-2 h możesz oglaać tv, czytać, nacierac się balsamem, albo leżeć w wannie z maseczką błotną na twarzy. Przełam monotonię w weekend. Zrób wycieczkę dzieciom z jedzeniem poza domem (nie będzie zmywania, ani sprzątania). Ale przede wszystkim odpuść to mycie podłogi, kuchni, łazienki. To jakis horror! W porównaniu z Tobą jestem portwornym leniem i nie zdarza mi sie odkurzyć cześciej niż raz w tygodniu.
      • elan-o100 Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 12:53
        za dużo sprzątania i to codziennie!! mycie podlog, łazienki? ile razy w tygodniu?
        mycie okien? ile razy w miesiącu?
        prasowanie? ile razy w tygodniu?
        gotowanie obiadu codziennie?
        a jak dzieci zjedzą dwa dni pod rząd to samo, tylko odgrzane to co im się stanie?

        Czy jesteś samotną matką?
        gdzie jest mąż i ojciec dzieci?

        dlaczego każdy!! wieczór poswięcasz na prace domowe?


        niepojęte to dla mnie, jak można zrobić z siebie niewolnicę sprzątania, mycia, prasowania?
        najlepszy sposób żeby odzyskać wolnośc to odpuścić trochę...i zaangażować męża!
    • naana26 Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 13:01
      ja sobię radze doskonale.

      po 1 - nie doprowadzam do tworzenia sie bałaganu, usmiercam go w zalążku. sprzątam na bierząco, pokroję ogórka - myje deske, zdejme dziecku sweter - od razu wkładam do szafy itd - rynek ma być czysty, wszystko na swoim miejscu, no poza pokojem młodego on tam sam robi sajgon na bieżąco.

      po 2 - prasuję raz w tygodniu, piorę dwa razy. poświęcam na to czas po 20 jak śpi mały ale w miedzy czasie patrze na film

      po 3 - gotuję obiad w 30 minut. uwierz mi, w tym czasie zrobisz obiad dla 3 osób i dziecka, tylko trzeba to dobrze zorganizować.

      po 4 jak mąż wraca z pracy o 18 idziemy albo na spacer - albo razem na zakupy. i to jest jedyny czas kiedy jestem w sklepie, ew podczas spaceru zahaczymy o jakiegoś lidla i kupujemy razem na bieżąco to co trzeba

      po 4 - odkurzanie/kurze itd - raz w tygodniu, dajemy sobie czas że robimy to do południa w sobotę i razem. 3 godziny dla dóch dosołych to jest dom na błysk.

      Pracuję na cały etat, mąż też.

      Nie jemy roladki cielęcej w sosie szparagowym na obiad tylko byle kotleta/pierś z kurczaka bo po 15 minutach i tak nie mam smaku obiadu w ustach a nie bede życia spędzać przy garach dla idei jedzenia jakiś wykwintnych dań.

      A dodatkowo nie popadam w obsesję sprzątania - bo ucieka na tym czas i wszystko co cenne. Masz czystą podłogę i co? chodzi po niej wykończona kobieta która ma dość i która nie miała czasu dla dziec,i a nogi ma niepobalsamowane. Wyglądasz przez lśniące okno na dwór na którym wolałabyś być ale nie byłas, bo wolałaś mieć szybę umyta na błysk.

      zastanów się przez moment jakby wyglądało wideo z twojego dnia - ile godzin zajęło ci mycie okien, pranie, czyszczenie dywanu, zamiatanie, ścieranie kurzów, mycie szafki, itd. Pewnie kilka godzin dziennie. Pomnóż to razy 10 lat i zobacz ile czasu marnujesz i co ci z niego przychodzi. Zamiast czerpać radość z codzienności, cieszyć się dniem, dziećmi - robisz tak głupie i niepotrzebne rzeczy jak mycie okien. Po co? ABy potem w sterylnym i wypucowanym domku paść ze zmęczenia na twarz w czyściutką i wyprasowaną pościel?

      ja dziękuję, nie żyję w syfie, mam czysto, ale olewam 90% tych rzeczy które ty robisz. z premedytacją olewam zakurzoną półkę i idę do parku z dzieckiem. na starość będę wspominać jego śmiech i wygłupy a nie to czy miałam czystą półkę 12 lipca 2011 roku. to mam gdzieś.

      nie jestem gospodynią, jestem spełnioną kobietą i mamą. ty też sie przekwalifikuj bo zwariujesz, szczególnie że harujesz cały dzień i jeszcze uważasz że robisz za mało.

    • princessa.of.persia Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 13:10
      Jejku il Ty sprzatasz!
      Ja sprzatam na bieżąco, większe porządki jak przyjeżdża mama. Prania nie prasuje. Ubrania tylko przed wyjściem z domu, pościel wcale,po 2 dniach sama sie prostuje. Obiady mroze więc mam więcej czasu w ciągu dnia. Ogólnie mega uproszczenia. Mąż nie narzeka, ja tez. W brudzie nie żyjemy ale bez przesady jak raz w tyg odkurze czy umyje podłogę tp i tak nikt różnicy nie widzi.
    • amulka1987 Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 13:26
      Dziewczyny aż mi łezka poleciała jak to przeczytałam... Jak mi się marzy móc beztrosko spędzic czas z dziecmi, na prawdę.
      To już nie tylko o mnie chodzi- jak dzieci są szczęśliwe to i ja jestem... Mąż i ojciec jest- czasem pozmywa, czasem wykąpie dzieci i położy spac, jednak poprawiam po nim ciągle. Sprzątam na bieżąco, ubrania, zabawki... ale podłogi ciągle mam brudne- wszędzie panele, widac odbicie rączki brudnej od jabłka... Okna, brrr upalcowane non stop. Po za tym okropnym dyskomfortem psychicznym jest dla mnie obecnośc teściowej, która ciągle siedzi i patrzy- gdziekolwiek jestem .Chętnie bym pojechała gdzies sama z dziecmi na weekend, na basem , na plac zabaw do miasta, ale dopiero zdaję prawo jazdysmile A poza tym nikt, absolutnie nikt, żadna babcia, dziadek, ciocia wujek nikt nigdy nie zaproponował mi, że zabierze dzieci na dwór, na spacer...
      • pagaa Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 13:31
        podłogę przetrzyj szmatką w miejscu zabrudzenia-nie musisz myć całej od razu-ja już tak robię. a szyby-z raz w tygodniu przecieram te brudne odbicia i tyle, musiałam wyluzować, bo bym zwariowała. a Ty nie czekaj na propozycję, tylko poproś sama-mamo/tato weź dzieci na spacer proszę. i już, myślę, że nie odmówiąwink a mężowi pozwól samemu sprzątac, myć i nie poprawiaj po nim, kilka razy zrobi nie tak, a potem się nauczy, albo będzie robił po swojemu-dzieci przezyjąwink
      • ma_niusia Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 13:38
        Nie poprawiaj po mężu! Tłumacz, pokazuj (wiem, potrzebne morze cierpliwości), ale nie poprawiaj bo inaczej tak będziesz do końca życia!
        Czas kiedy się zajmuje dziećmi, kąpie je, wykorzystuj dla siebie! Na kąpiel z bąbelkami, na kawusię, na film, na książkę, balsam czy co tam lubisz!
        Na podłodze rozłóż chodniki/pianki/dywany i nie będzie widać brudu wink
        Albo.
        Wdrażaj dzieci do sprzątania po sobie - mój jak coś rozchlapie czy ubrudzi potrafi sam po sobie wytzreć (nie zawsze to robi, ale wie, że taka jest zasada i zazwyczaj sam leci po szmatę - a ma dopiero 2 lata!).
        Albo.
        Olej to i przetrzyj te podłogi raz dziennie np. wieczorem jak już śpią i nie nabrudzą więcej smile

        To samo z oknami. Niech myją po sobie (dla mojego Synka to dzika frajda psikanie na okno i co z tego że niedokładnie umyje, ale ma zabawę! ogólnie jest nauczony, że szyb nie dotykamy, a ramy przecieram raz w tygodniu przy wycieraniu kurzu).

        Ja mam prawo jazdy ale nie mam samochodu. Wiem, że to co innego z jednym dzieckiem niż z dwójką, ale w takiej sytuacji dłuższe wycieczki możesz zarezerwowac na weekend jak radziła poprzedniczka, a w tygodniu "odkrywajcie" pobliskie miejsca. Nie wiem w jakiej okolicy mieszkasz, ale wszędzie da się znaleźć coś ciekawego i połączyć to z atrakcją dla dzieci. Np. codziennie spacer w innym kierunku czy podjechać autobusem dwa przystanki i zwiedzać dalsze okolice? A jak macie te same trasy to zabzwy z dziećmi np. dziś szukamy wszystkiego w kolorze czerwonym albo dziś szukamy wszystkiego na liteę "p" a dziś wszystkiego co się nadaje do jedzenia smile Po powrocie dzieci mogą się zająć rysowaniem tego co znaleźliście a Ty masz chwilę dla siebie (lub na sprzątanie).

        Porozmawiaj z mężem a potem może wspólnie z babcią dziadkiem czy kimś i umówcie się na jakieś "wychodne". Może skoro patrzą, że tak sobie świetnie radzisz to uważają, że nie potzrebujesz żadnej pomocy więc jej nie oferują?????
        • senait Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 13:52
          Mam jedno dziecko, czasem jestem zmęczona, zniechęcona, ale ogólnie mam plan dnia i sprzątania i tego się trzymam. Nie dajmy się zwariować, przecież trzeba mieć też czas na odpoczynek. Też wstaję o 7.00. Ogarniam mieszkanie po porannym spacerze, odkurzam co drugi dzień, podłogę i łazienkę myję raz w tygodniu, nie prasuję, bo tego nienawidzę, obiad gotuję, gdy mały śpi, a w między czasie siedzę sobie z laptopem i kawką, tak jak teraz. O 17-tej wraca mąż i przejmuje opiekę nad dzieckiem, pomaga mi w różnych czynnościach. O 21-ej mały idzie spać i mamy czas tylko dla siebie, TV, czasem lampka wina, rozmowy, o 23-ej idziemy spać. Tak to u nas najczęściej wygląda, jest czas dla dziecka i czas dla siebie.
    • an_ni Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 13:46
      masz 24 lata ? z nicku tak sadze?
      wspolczuje takiego zycia w tym wieku, szczerze wspolczuje
      masz jakas szkole skonczona? pracowalas w ogole? zamierzasz?
      dwulatek to za rok do przedszkola chyba idzie, to juz planuj co wtedy zrobisz ze soba zamiast udupiac sie w domu
      tesciowa traktuj jak mebel chyba ze ona juz zdazyla ciebie potraktowac jak sluzaca
      • amulka1987 Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 14:00
        Hehe no 24 zaraz skończę... Zaraz po maturze, slub, potem jednen maluch, drugi (chciałam, żeby różnica wieku była mała). Marze o studiach zaocznych, ale boję się że utonę w bałaganie, że dzieci będą tęsknic... Proszę nie do dopinac mi od razu metki niedouczonej gó...ary, która się zachciała bawic w mamusię, albo broń Boże nie snujcie domysłów, że wpadłam i teraz moje dzieci cierpią na tym... Mieszkam na wsi zabitej dechamismile i wystarczy mi pogardliwych spojrzeń i durnych domysłów z którymi spotkałam się jak chodziłam z córką w ciąży. Ja CHCIAŁAM miec dziecko , tak, mając 20 lat chciałam byc mamą, bo kocham dzieci- moje, czyjeś i niczyje też. Ja po prostu kocham dziecismile
        • ma_niusia Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 14:08
          Ja to potrafię zrozumiec bo tez kocham dzieci.

          Ale wracając do tematu.
          Jak kochasz dzieci to9 skup się na nich i na ich dobru (tak to się odmienia? patrz, ja po studiach a nie wiem). Sprzątanie im szczęścia nie da, a spokojna i szczęsliwa mama - tak!

          Po drugie wieś daje tyle możliwości! jak mówię: codziennie spacer w inną stronę, roślinki, zwierzątka, organizowanie pikniku w lesie, na łące, może jakaś woda jest wpobliżu - ja jakbym mieszkała na wsi to bym całe dnie poza domem spędząła smile
        • elan-o100 Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 14:09
          przestań odgrywać przed teściową gospodynię idealną, bo jak sądzę jej obecnośc ta na Ciebie działa, że lecisz na szmcie całe dzionki.
          Dlaczego poprawiasz po mężu? Pani idealna się włącza? takim poprawianiem zniechęcasz go do robienia czegokolwiek...
          Widać, ze sama wtłoczyłaś się w ten kierat niestety. Może wymyślony obraz idealnej matki i gospodyni próbujesz realizować, ale naprawdę nie warto.
          Już się wypaliłaś, czas zrobić teraz coś dla siebie...Szkoda życia, jeśli chcesz studiować to zrób to! nie martw się, że przez to okna będą brudne, czy podłoga nieumyta.
          A ludzie na wsi niech sobie gadają do woli...
          Trzymam za Ciebie kciuki! smile
        • an_ni Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 14:36
          a kto ci da na te studia?

          niepotrzebnie masz dostep do netu, takie zycie sobie wymyslilas i wybralas a tu nagle wyzwolona kobieta chcialoby sie zostac
          • amulka1987 Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 14:44
            Wyzwoloną kobietą? Na Boga, ja tylko pytam jak inne mamy radzą sobie z dziecmi, czy ogarnią wszystko bez problemu... Wyzwolona to ja bym na pewno nigdy byc nie chciała. Jedyne, czego chcę, to wysypiac się i miec sił za troje, żeby zawsze było wszystko w domu ok.
            • an_ni Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 14:52
              poza silami za troje (bo to bez sensu) to nawet wyspanie sie juz by uczynilo cie wyzwolona
            • banaszka82 Re: Mamy, radzicie sobie? 25.07.11, 08:58
              mam 29 lat, dwójkę dzieci,trzylatke i 6miesięczniaka i tak, ogarniam wszystko a na dodatek w międzyczasie zrobiłam studia zaoczne.O pracy też myślę oczywiście.Ale nie jestem nawiedzona i nie latam ze szmatą 24 h. Dom nie jest zaklajstrowany, lśnić też nie lśni ale skoro czuję się w nim dobrze a facet uwag nie robi to chyba znaczy, że jest ok. Aha i nie ważę sto kilo, jestem zadbana bo trochę czasu dla siebie też się znajdzie. Po prostu przesadzasz i to grubo...
    • mikams75 Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 14:06
      stanowczo za duzo sprzatasz!
      i odpusc z tym prasowaniem, ja nie prasuje nic, od swieta jakas koszule.
      Pracuje na czesc etatu i ta odskocznia pozwalami zatesknic za dzieckiem i domem.
      Sama wychowujesz dzieci?

      Postaraj sie tak zorganizowac, zebys wieczor miala dla siebie a nie na sprzatanie, przeciez tyle godz. dziennie sprzatasz.
    • budzik11 Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 14:26
      o rany, po co się tak zamęczasz? Ja prasuję średnio raz w miesiącu, z odtwarzaczem mp3 na uszach słuchając ulubionych książek - to przyjemność. Podłogę myję pewnie raz na 2 tygodnie, odkurzam raz w tygodniu. Okna Myję raz w roku albo jak tego wymagają tez bez firanek. Nie przejmuję się bałaganem, wolę pojść z dziećmi na podwórko, one się bawią a ja czytam książkę albo gapię się na chmury wink Też mam dzieci z różnicą 2 lat, też mieszkam na wsi. Mam dużo czasu bo nie mam ambicji być perfekcyjną panią domu wink Robię tyle, ile mi się chce.
      • amulka1987 Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 14:33
        Dobre duszyczki z wassmile Nie latam ze szmatą cały dzień, ale nie usiądę, póki wiem, co gdzies czeka coś, co trzeba zrobicsmile Męczy mnie bardzo to zmęczenie, źle sypiam i przez to jestem nerwowa cały dzień, na mężu niestety czasem też się to odbija. Myslałam o następnym dziecku,więcej miłości i radości ale też więcej obowiązków. Niestety wspomnienia poprzedniego porodu skutecznie odganiają te plany, byc może na przyszłoścsmile
        • kiniox Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 15:21
          Z całego serca polecam Ci ten wątek ku refleksji: Kiedyś i dziś
          Pomyśl sobie, że za to wszystko, co robisz, nikt Ci nie da medalu z kartofla, nawet jeśli ze zmęczenia padniesz na posterunku. Uszczęśliwianie siebie oraz ludzi, których kochasz, wcale nie polega na tej orce, którą uprawiasz każdego dnia. Spróbuj zastanowić się, co jest obecnie priorytetem w Twoim życiu, a co być powinno, abyś nie czuła się tak, jak to opisujesz. Spróbuj uczciwie z samą sobą ustalić, które z obowiązków są dla Ciebie osobiście naprawdę nie do porzucenia, a resztą się nie przejmuj. Nie poprawiaj po mężu, ani w ogóle po nikim, bo to okropnie demotywujące dla tych osób, a dla Ciebie stanowi dodatkowy obowiązek. W ogóle się nie przejmuj tym, jak eweentualną zmianę skomentują ludzie. Zawsze znajdzie się ktoś, komu nie dogodzisz. Psy szczekają, karawana jedzie dalej. Jak Ty o siebie nie zadbasz, to nikt inny też nie zadba. Zdziwiłabyś się, jak często członkom rodziny (głównie mężom) się wydaje, że żona jest zadowolona z obecnego stanu rzeczy. Mężczyźni rzadko kiedy robią coś, co im nie odpowiada, więc sądzą po sobie. Zdziwiłabyś się, jak często mężom wcale nie zależy na tej orce. Woleliby zadowoloną, bardziej wypoczętą żonę, która ma dla nich czas i uśmiech. Co do dzieci, to w ogóle nie ma co do tego wątpliwości, że wolałyby bardziej wypoczętą i szczęśliwszą mamę, niż czystą podłogę. Powodzenia.
          • angela10086 Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 15:36
            ja czuje sie tak samo i tez mam manie sprzatania...uncertain
        • jasia-mama Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 15:30
          Wiesz co, przypominasz mi moją mamę. Jak jej niedawno powiedziałam, że z dzieciństwa to ja ją głownie ze szmatą pamiętam a tak bardzo chciałam iść z nią na spacer, do kina, albo nawet w domu się pobawić, to się kobitka popłakała. Teraz ma 55 lat i najczęściej słyszę "ale mam syf w domu (przesadza oczywiście), ale za tydzień będzie tak samo, to wtedy posprzątam" i idziemy na zakupy. Lepiej późno niż wcalebig_grin
          Odpuść z tą sterylnością - ty i dzieci ważniejsze.
          • kiniox Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 15:34
            Ja się ostatnio popłakałam, kiedy moja babcia, która ma obecnie 96 lat i całe życie upłynęło jej właśnie na takiej orce, powiedziała mi "wiesz, najbardziej to żałuję, że się w życiu nigdy tańczyć nie nauczyłam".
        • budzik11 Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 19:50
          amulka1987 napisała:

          > Dobre duszyczki z wassmile Nie latam ze szmatą cały dzień, ale nie usiądę, póki wi
          > em, co gdzies czeka coś, co trzeba zrobicsmile

          oj tam. Kto jest ważniejszy - ty i dzieci czy dom? Zapewniam cię, że KAŻDY kot kurzowy poczeka i nie będzie mu przykro, jeśli każesz mu czekać aż pobawisz się z dziećmi. W przeciwieństwie do dzieci i siebie. Nie stawiaj kurzu przed sobą i rodziną. Mówię to ja, współmodka Wystarczająco Dobrej Pani Domu.
      • sole-luna Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 18:05
        budzik11 napisała:

        > o rany, po co się tak zamęczasz? Ja prasuję średnio raz w miesiącu, z odtwarzac
        > zem mp3 na uszach słuchając ulubionych książek - to przyjemność. Podłogę myję p
        > ewnie raz na 2 tygodnie, odkurzam raz w tygodniu. Okna Myję raz w roku albo jak
        > tego wymagają tez bez firanek. Nie przejmuję się bałaganem, wolę pojść z dzieć
        > mi na podwórko, one się bawią a ja czytam książkę albo gapię się na chmury wink
        > Też mam dzieci z różnicą 2 lat, też mieszkam na wsi. Mam dużo czasu bo nie mam
        > ambicji być perfekcyjną panią domu wink Robię tyle, ile mi się chce.



        Podoba mi sie!smileMoze dlatego,ze robie podobnie i jakos brudem nie zarastamywink
        A przed wizyta tesciòw poprosilam kolezanke o pomoc przy myciu okiensmile
    • dzoaann Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 15:44
      no, coz...
      jak dla mnie to sama sie umeczasz i tyle...
      mam taka sama kumpele i szczerze mówiac to dziwie sie, ze sa jeszcze takie kobiety...
      dla ktorych wyprasowane ciuchy i posprzatany dom znacza tyle, ze przedkładaja go nad siebie i swoje potrzeby...
      mam troje dzieci i nigdy nie bylam w stanie umyslu takim jak ty... owszem bywałam zmeczona, sfrustrowana, zła, znudzona itp. Ale nie z takich powodow i zazwyczaj stany te trwały krotko. Szybko nauczyłam sie wygospodarowac czas dla siebie- na film, ksiażke, kąpiel, jakies wyjscie czy co tam kto lubi... trzeba umiec powiedziec stop poczuciu winy...
      odpucilam sporo prac domowych w tym upiorne, bezsensowne i czasochlonne potwornie prasowanie i uwierz mam w domu czysto, wygladamy tez schludnie, a prasuje tylko niezbedne minimum...
      i dzieki temu lubie byc mama na caly etat, lubie spedzac czas z dziecmi, bawic sie z nimi, wyglupiac, jezdzic na wycieczki. Jestem zadowolona i usmiechnieta.
      Mpja kumpela tylko narzeka i choc dzieci rosna ona dalej nieogarnieta i nieszczesliwa... i tego nie potrafie zrozumiec- jak mozna trwac w takim stanie i nic nie zmienic?
      • an_ni Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 15:48
        dokladnie, tez sie dziwie ze takie kobiety i to tak mlode istnieja w tych czasach!
        ale pewnie jej matka obecnie nieco ponad 40-tke i jej babka nieco ponad 60 tke takie wlasnie zawsze prowadzily zycie
        • dzoaann Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 16:21
          pewnie tak... smutne to...
        • leneczkaz Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 20:45
          > dokladnie, tez sie dziwie ze takie kobiety i to tak mlode istnieja w tych czasa
          > ch!
          > ale pewnie jej matka obecnie nieco ponad 40-tke i jej babka nieco ponad 60 tke
          > takie wlasnie zawsze prowadzily zycie

          Jest nadzieja, że poznają swoją pra a nawet pra pra babkę. ALBO.. że będą 3-pokoleniowo w ciąży big_grin aahahhahah.
          • an_ni Re: Mamy, radzicie sobie? 23.07.11, 13:02
            nie chce sobie nawet tego wyobrazac ! big_grin
        • aganiunia_1977 Re: Mamy, radzicie sobie? 25.07.11, 12:07
          an_ni a może trochę więcej wyrozumiałości by się przydało. To, że ktoś jest inny od Ciebie nie upoważnia Cię do (mimo wszystko) uszczypliwych i złośliwych tekstów. Dziewczyna pyta o rady i pomysły, żeby być może coś w swoim życiu pozmieniać i tyle, a z Twoich wypowiedzi wieje krytycyzmem i złośliwością. I co Cię interesuje kto jej da na studia?
    • mikams75 Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 17:50
      co do wyspania sie dodam jeszcze - nie mozez w sobote czy niedziele pospac dluzej a M zajmie sie dziecmi? Czy M tez wstaje o 7 w weekendy?
      Jesli M caly tydzien wstaje rano, ty tez to w weekend dla kazdego jeden dzien na wyspanie sie moze byc.
      mieszkasz z tesciowa, ona nic nie robi, nawet sie dziecmi nie zajmie a ty zasuwasz w kolko?

      jak masz manie sprzatania, to wyznacz sobie czas na to sprzatanie np. godzine. Mnie to bardzo pomagalo - M zabawial dziecko a ja przez godzine z zegarkiem w reku szalalam ze scierka. A po godzinie koniec i byl czas na lezenie na kanapie. Ile zrobilam, tyle zrobilam przez te godzine, ale uwierz, ze jak sie wlaczy mocny motorek to mozna zrobic bardzo duzo przez te godzine. Lepiej tak i miec spokoj niz co i raz ciagle cos tam robic przez caly dzien, bo wowczas to konca nie widac.
    • scarlet_s Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 19:01
      Ja mam trójkę, ale chyba jestem dobrze zorganizowana bo ogarniam. Ewentualnym bałaganem się nie przejmuję. Nie wszystko musi być na TIP TOP.
    • ascii2 Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 19:06
      Mam właśnie taką koleżankę wiecznie sprzątającą, chlubiącą się tym, że jej to nikt nie zaskoczy, zawsze ma czyściutko, efekt ręce mocno zniszczone, szczególnie teraz kiedy nie pracuje zawodowo, bo bardziej dom pucuje, gazet nie czyta, internet nie, często odmawia nam spotkań bo czasu jej brak a dzieci najmłodsze 6 lat, mówi, że jak chce z mężem oglądnąć film wieczorem to się nie da jest tak zmęczona... że zasypia, a u mnie sprzątnięte z grubsza i już biegnę na podwórko, zawsze mam czas na spotkania, dom poczeka, no a jak córka śpi to siedzę przy kompie lub śpię, tak się wyluzowałamsmile
    • leneczkaz Re: Mamy, radzicie sobie? 22.07.11, 20:39
      Matko. Brzmi jak jakiś koszmar O_o
      U mnie sprząta/prasuje sprzątaczka, więc ja tylko ogarniam z grubsza.. Gotuję co 2 dzień, bo czasem mama robi i dla nas obiad a czasem zamawiamy. Syn 5h. w p-kolu (od września 8). No i MĄŻ!! Mąż wraca o 16 i zajmuje się synem, domem.. Robi mi kolację, podaje książkę do wanny.. Da się żyć wink
      • banaszka82 Re: Mamy, radzicie sobie? 25.07.11, 09:04
        Blondi,nie każdego stać ma sprzątaczkę i nie każda ma taki skarb jak Two mąż dyrektortongue_outPPP
        • leneczkaz Re: Mamy, radzicie sobie? 25.07.11, 11:29
          Banasiu, Ciebie by było stać jakbyś wykorzystała swoje walory big_grin big_grin
    • sole-luna pytanie do amulki1987 22.07.11, 23:12
      po wszystkich odpowiedziach,do jakiego doszlas wniosku?
      odpuscisz sobie chociaz troche tego sprzatania?
      pozdrawiam i zycze wiecej luzu!smile
      • amulka1987 Re: pytanie do amulki1987 23.07.11, 08:52
        Bardzo się będę starac, wiele wypowiedzi podniosło mnie na duchu, a wzmianka o moich rodzicach- zabolała. W moim domu rodzinnym czasem nawet na chleb nie było, mama wróciła do pracy jak mój najmłodszy brat miał roczek, ja miałam 13 lat. Całe wakacje niańczyłam go (z wielką radością), gotowałam i sprzątałam dla 7 osobowej rodzinysmile Moja mama i tata tyrali jak woły, żeby tylko było co jeśc.
    • asia06 Re: Mamy, radzicie sobie? 23.07.11, 02:19
      Mam sześciolatką i dwulatka.Tak, czuję radość i nie czuję zmęczenia, ale...
      - wstaję także razem z dziećmi, ale zazwyczaj nie wcześniej niż o 8 - 9 rano;
      - robię śniadanie nie wcześniej niż godzinę po wstaniu, ale wtedy to maluchy oglądają jakąś bajkę, więc nie przeszkadzają; zjadamy śniadanie na spokojnie wszyscy razem;
      - potem dzieci się bawią, ja z nimi czasami też; jak jest dobra pogoda, idziemy na plac zabaw, basen albo bawimy się pod domem;
      - obiad - zupa jest tak koło trzynastej (zupa gotowana tak raz na trzy dni), więc też się nie przemęczam;
      - dzieci się bawią, ja sprzątam w kuchni i przygotowuję drugie danie;
      - koło 14 znowu gdzieś wychodzimy albo się bawimy;
      - około 16 zjadamy drugie danie (jego przygotowanie niewiele mi zajmuje, bo robię proste rzeczy);
      - po obiedzie bawimy się, sprzątamy trochę w kuchni, bawimy się pod domem albo wychodzimy na wieczorne wycieczki;
      - około 19 jakaś lekka kolacja
      - koło 20 kąpiel;
      - koło 21 zasypia młodsze;
      - koło 22 zasypia starsze.

      Pranie robię z reguły raz na tydzień. Mam dużą pralkę i wystarczającą ilość ubrań. Wyprane i wysuszone ląduje w koszu. Domownicy w miarę potrzeb wygrzebują sobie z nich ubrania. Nie pprasuję, nie układam na półkach.

      Przynajmniej raz w tygodniu jadam gotowe jedzenie z knajpki albo pizzerii, więc robienie obiadu odpada. Mąż też pierze, sprząta, gotuje od czssu do czasu. Mieszkanie sprzątamy wspólnie raz w tygodniu, łącznie z układaniem zabawek. Zwykle zostają zabawki tylko z lekka poukładana, tak żeby się nie przewrócić.

      Uwaga!
      Nie mam brudu. Nie mam kurzu. Jestem wyspana i zadowolona.
      Da się!


    • morgen_stern Re: Mamy, radzicie sobie? 23.07.11, 10:35
      Pojadę trochę na ostro - wyobraź sobie, że leżysz, jak to się mówi, na łożu śmierci. Czy myślałabyś wtedy o tym, że za mało się w życiu nasprzątałaś? Chyba nie? Ustaw sobie wreszcie priorytety i przestań się umartwiać, bo zapewniam cię -NIKT, absolutnie nikt tego nie doceni.
    • deela Re: Mamy, radzicie sobie? 23.07.11, 11:46
      omg, że tez ci sie chce
      ja tam olewam ile moge - podlogi myje jak sie zaczynam przyklejac, okna - od roku sie nie dotknełam big_grin, dziesi - 2 i 4,5 latek do 9-10 w weekend radza sobie same - czyli spozywaja kanapki z kefczupem - donosza mi do lozka materialy a ja im na spiaco robię big_grin, obiady robie na 2 dni a jak mi sie nie chce robie tak proste zeby sie czasem nie narobic - firany prasujesz???? AAAAAAAAAAAAAAAAAA firany to sie odwirowane strzepuje i wiesza - wtedy sie ladnie ukladaja - pozbadz się tej fobii, prasuje raz na tydzien - fakt jest sterta ale to se odpalam na komie jakis serial i w 3 h sie obrobie
      ale ja wygodnicka i leniwa z natury jestem - che mi sie robic w ogrodzie to robie - nie to patrze jak zarasta big_grin
      • naomi19 Re: Mamy, radzicie sobie? 27.07.11, 11:16
        kanapki z kefczupem - donosza mi do lozka materialy a ja im na spiaco robię
        Jak mogłam żyć bez tego.... Dzięki, od jutra stosuję tę zasadę! big_grin
    • thorgalla Re: Mamy, radzicie sobie? 23.07.11, 13:24
      Kolejna kobieta,która aspiruje do tytułu idealnej matki Polki.Presja otoczenia jest wielka.
      Ale skoro zauważyłaś,że coś jest nie tak to jest dla Ciebie nadzieja.
      A może to tzw.nerwica natręctw,która objawia się ciągłym sprzątaniem.
      Tak czy inaczej musisz sobie dać na luz bo któregoś dnia nie wytrzymasz i źle to się skończy.

      Co do teściowej.Nie rozumiem do końca.Mieszka z Wami?
      Jeżeli tak to czy ona nie może też posprzątać czasami?
      Jeżeli nie to zapewne wpada często i bez zapowiedzi więc nie pozostaje nic jak ukrócić tę praktykę.
    • camel_3d Dzieci skazane na matke 23.07.11, 13:39
      W zasadzie zawsze mnie zastanawia czemu 4 latem musi przebywac non stop z matka..szczegolnie kiedy ta juz nie wyrabia. Takie dzeicko...jak i dwuletnie potrzebuje wiecej kontaktu z rowiesnikami i innymi dziecmi... A nie z matka non stop... Tonie jest udrowe ani dla dziecka, ani dla matki..jak widac... Polecam ci znalezienie dla dzieci klubiku lubprzedszkola a sobiepracynapol etatu,,,
      • amulka1987 Re: Dzieci skazane na matke 23.07.11, 15:01
        Camel- obrażasz mnie. Dzieci mają kontakt z rówieśnikami, na naszej ulicy mają po kilkoro dzieciaków każdy ze swojego rocznika i zazwyczaj albo matki wpadają z dziecmi do nas, albo podrzucają swoje maluchy i zostawiają na pół dnia w moim ogródku. Moje dzieci nie trzymają się mojej spódnicy non stop- a takie też tu mam jedno w okolicy.
      • amulka1987 Re: Dzieci skazane na matke 23.07.11, 15:05
        Ach i jeszcze zapomniałam dodac, że tylko dla mojego komfortu psychicznego nie będę podrzucac dzieci gdziekolwiek i do kogokolwiek, żeby poleżec przed TV. Mieszkam na wsi, nie mam prawa jazdy, mąż pracuje, do najbliższego klubu malucha 20 km- pieszo mam latac z tymi dziecmi? Chętnie bym poszła na etacik, albo chociaz pół, ale mam dzieci i nie mam ich z kim zostawic. Do przedszkola małą zapisałam od wrzesnia,ale wolnych było UWAGA 8 miejsc, więc jej nie przyjęli.
        • mamaurwisa Re: Dzieci skazane na matke 23.07.11, 21:32
          amulka1987 napisała:

          > Ach i jeszcze zapomniałam dodac, że tylko dla mojego komfortu psychicznego nie
          > będę podrzucac dzieci gdziekolwiek i do kogokolwiek, żeby poleżec przed TV.

          Nikt nie mówi, że masz podrzucać gdziekolwiek, dzieci mają przecież babcie, dziadków, ciotki, a nawet dzieci twoich koleżanek, które bawią się w waszym ogródku mogą zaprosić twoje dzieciaki do siebie, oczywiście pod opieką ich matki.
          Czemu masz w wolnym czasie leżeć przed TV??? możesz iść do fryzjera, zrobić sobie kąpiel, pomalować paznokcie czy wyskoczyć po nowy łaszek, bo z tego co opisujesz to dbasz o wszystko, wszystkim dogadzasz, a sama zmęczona i zaniedbana (soorki jestem prawie pewna że tak jest) nie masz ochoty na nic więcej niż sen.

          Mie
          > szkam na wsi, nie mam prawa jazdy, mąż pracuje, do najbliższego klubu malucha 2
          > 0 km- pieszo mam latac z tymi dziecmi?

          Może warto zainwestować w prawo jazdy? Będziesz bardziej niezależna i wreście ruszysz tyłek z domu. Nie mniej do nikogo pretensji, że mało inwestujesz w swój rozwój. To, że mieszkasz na wsi wcale cię nie tłumaczy, nie jedna wsiowa baba ma szkołę, prawko, niezły styl i gromadkę dzieci. Potrafi jakoś to wszystko pogodzić i nie robi z siebie kury domowej latającej non-stop ze ścierami przy garach.

          Chętnie bym poszła na etacik, albo choci
          > az pół, ale mam dzieci i nie mam ich z kim zostawic. Do przedszkola małą zapisa
          > łam od wrzesnia,ale wolnych było UWAGA 8 miejsc, więc jej nie przyjęli.

          A szanowny mąż to 24h na dobę i 360 dni w roku tyra jak dziki osioł i nie ma dni wolnych?
          Ludzie sobie jakoś radzą, dostosowują swoje zmiany i wspólnie potrafią się zgrać, nie koniecznie oddając swoje dzieci do żłobków i przedszkoli.
          Sama sobie jesteś winna, żeś ten kierat sobie zgotowałaś. Tak jak słusznie proponują ci inni wrzuć na luz z tym ciągłym sprzątaniem,praniem,prasowaniem,sraniem i gotowaniemuncertain
          Chłop nie zawsze musi mieć ciepły obiadek pod nos podstawiony, dzieci też nie zagłodzisz jak raz na jakiś czas zamiast zupki, dasz kalafiorka czy kanapeczkę.
          Mam dzieci dokładnie w wieku twoich, które pełnowartościowy obiad jedzą co drugi dzień, często jedzą zupę z poprzedniego dnia, jeżeli nie gotuję robię jakieś szybkie danie typu kluski z serem, pizze,fasolkę,kalafiora itp Jesteśmy w bardzo zbliżonym wieku, a ja nie dałam się udomowić tak jak ty, albo lubisz swój styl życia uncertain albo chcesz wszystkim udowodnić jaka to doskonała jesteś gospocha i kwoka w jednym. Mój mąż ma duży wkład w wychowanie naszych dzieci, ja również pracuję, co prawda na 1/2etatu, bo tylko tak możemy się zgrać w opiece nad dziećmi. Generalne porządki robię raz w tyg, w sobotę (mycie podłogi,pranie,prasowanie,zmienianie pościeli itd) w pozostałe dni tylko ogarniam, jedyna rzecz którą robię codziennie to mycie naczyń i ścielenie łóżek.
          Można? Można tylko trzeba zmienić coś w swoim życiu. Samo narzekanie nic nie zmieni. Pozdrawiam.
        • thorgalla Re: Dzieci skazane na matke 24.07.11, 11:52
          >>że tylko dla mojego komfortu psychicznego nie będę podrzucac dzieci gdziekolwiek i do >>kogokolwiek
          No tak,jak dziecko spędzi parę godzin u babci/dziadka/cioci/kuzynki/sąsiadki to będzie to trauma na całe życie,popadnie w alkoholizm,narkotyki i zostanie seryjnym mordercą.

          >>pieszo mam latac z tymi dziecmi
          Autobusów nie ma a prawko całkowicie nieosiągalne,co?
          • amulka1987 Re: Dzieci skazane na matke 24.07.11, 12:18
            Tak , właśnie, autobus do miasta jedzie rano o 7 i o 18 wieczorem- wiem, bo do szkoły tym dziadem jeździłam. JEdni dziedkowie pracują , drudzy nie lubią dzieci i nie mają ochoty się nimi zajmowac. Poza tym, jedna ciocia, która wybyła za granicę tego lata, nad czym ubolewam + 3 smarkatych wujków.. Hmmm podrzucic dzieci do tego 9latka, 18latka, czy pracującego 12h dziennie 22latka? Sąsiadki, koleżanki? Wiedzą, gdzie mieszkam , jak się wybierają na zakupy i nie maja z kim dzieciaków zostawic. Jak to sobie wyobrażasz? Mam dzwonic po znajomych i pytac "Weźmiesz dwójkę moich dzieci na parę godzinek bo chcę odpocząc"- tak, będę się bili o to, kto pierwszy. Irytuje mnie taki brak wyobraźni, fakt, że ty masz mnóstwo znajomych i ogromną rodzinę, nie znaczy, że ja też mam. Poza ty, w mojej okolicy jestem jedyną młodą mamą z dwójką dzieci- wszystkie koleżanki mają po jednym i ciągle słyszę, jak im jest mnie żal, że one by z dwójką oszalały...
            • matka_karmiaca Re: Dzieci skazane na matke 25.07.11, 10:31
              amulka1987 napisała:

              > Sąsiadki, ko
              > leżanki? Wiedzą, gdzie mieszkam , jak się wybierają na zakupy i nie maja z kim
              > dzieciaków zostawic.

              Nie piszę tego ze złośliwością, ale Ty chyba po prostu masz problem z asertywnością. Czy dobrze rozumiem z tego zdania, że koleżanki traktują Cię jako darmowe przedszkole, nie dając nic w zamian? Że normalnie masz na głowie nie tylko swoją dwójkę, ale jeszcze jakieś "podrzutki"?
    • klubgogo Re: Mamy, radzicie sobie? 23.07.11, 15:02
      Mam wprawdzie jedno dziecko, ale wiesz, wykonuję dokładnie te same obowiązki, co i Ty i pracuję na pełnym etacie. Nie sprzątam wprawdzie codziennie i nie mam firan do prasowania, bo nie lubię utrudniac sobie życia. O 21-ej odprawiam dziecko spac i padamna twarz, ale zadowolona i szczęśliwa.
    • anianiunia2507 Re: Mamy, radzicie sobie? 23.07.11, 15:08
      Czescsmile mam nadzieje ze teraz po tych wszystkich radach dasz sobie troche spokoj z tymi porzadkami.Przymknij oko kiedy cos jest nie tak jak bys chciala,plame na podlodze przetrzyj szmatka a i okna tylko tam gdzie widac odciski malych paluszkow.Prasowanie odloz na jakis konkretny dzien w tygodniu albo zaangazuj meza!!!!I NIE POPRAWIAJ PO NIM!!!! w koncu sie nauczy a jesli nawet nie to co z tego??? przezyjesz!!!!Glowa do gory!!!Wykorzystaj ten czas na zabawe i leniuchowanie z dzieciakami a jesli boisz sie co pomysli ktos kto zastanie u ciebie nie umyta podloge to go nie wpuszczaj wink trzymam kciuki i nie przejmuj sie idiotkami ktore probuja na tym forum zgrywac paniusie i wysmiewac sie z ludzi ktorzy zyja na innym poziomie i w innym stylu-wazne ze sa szczeliwi i nikt ich do niczego nie zmuszal!!!!chcialas miec rodzine w mlodym wieku to masz!!! nikomu nic do tego!!!Pozdrawiam!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka