Dodaj do ulubionych

no i zaczęło się...

11.09.11, 20:41
zaczęło się przedszkole, i zaczęła się jazda... nie mam siły, nie potrafię dotrzeć do mojego dziecka...

w ubiegłym roku przerabialiśmy to samo przez jakieś półtora miesiąca, "boli mnie brzuch, będę rzygał, a jakby rzygałem to by teraz by rzygałem???" chodziliśmy po lekarzach, robiliśmy badania, aż w końcu okazało się, że w pewnych sytuacjach, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, brzuch przestaje boleć - dopiero jak go naprawdę przetrzepało przy anginie, jak mu naprawdę było niedobrze i bolał brzuch przez pół nocy, to się uspokoił i przez rok był spokój...

do czwartku, bo w czwartek przyszedł z przedszkola i powiedział, że jakaś dziewczynka zwymiotowała przy jedzeniu, bo ugryzła z duży kawałek czy jakoś tam...
i od czwartku powtórka z rozrywki: kilka razy dziennie idzie rzygać, boli go brzuch, dziś wieczorem to już przeszedł sam siebie, a zaczeło się dziś dokładnie w momencie, gdy młodszy krzyknął: "Ałł, boli" i złapał się za buzię - wtedy mój prawie 7-letni syn natychmiast i w jednej chwili zaczął wrzeszczeć w niebogłosy, że jego też boli, poleciał do łazienki, bo będzie rzygał i wył już tak do momentu, aż nie usnął.
wczoraj mężowi wieczorem zrobił dokładnie to samo przedstawienie - co ciekawe wszystko minęło jak mąż pozwolił mu zejsć na dół, pooglądać telewizję, ja wróciłam koło 22ej - zdrowy jak koń!
W nocy spi spokojnie, je za dwóch, kupy ma normalne - tylko kilka razy dziennie powtarza, że boli go brzuch, obserwując przy tym dokładnie moją reakcję

nie mam już siły ani pomysłów, jak z tym walczyć, czy jakiegoś psychologa szukać, czy co...
Obserwuj wątek
    • przeciwcialo Re: no i zaczęło się... 11.09.11, 21:03
      Pewnie brutalnie dałabym miskę w garśc i kazała rzygac.
      On ewidentnie chce waszego zainteresowania tylko dla siebie.
      • i_love_my_babies Re: no i zaczęło się... 11.09.11, 21:05
        już mu dzisiaj palce do gardła chciałam wkładać, ale mąż mi nie pozwolił...
        • emila.dudek Re: no i zaczęło się... 11.09.11, 21:14
          I jeszcze dietę ryżowo-marchwiankową zastosować.
    • pade Re: no i zaczęło się... 11.09.11, 21:15
      a czy on czasami nie obawia się czegoś w tym przedszkolu?
      wygląda mi to na reakcję psychosomatyczną, porozmawiaj z psychologiem, koniecznie
      mój syn przechorował całe przedszkole z jednego powodu-bał się pani
      • i_love_my_babies Re: no i zaczęło się... 11.09.11, 21:25
        tak myślę, to zawsze zaczyna się na początku września, nie wiem, może chodzi o rozstanie z nami po wakacjach? ja w czasie wakacji jestem z nim w domu, ale wyjeżdża np z dziadkami nad morze i jest ok
        mówi, że panie lubi - rozmawiałam z nim, ale nic mi nie powiedział, może nie umiem, więc należałoby zdać się na specjalistę...
    • przeciwcialo Re: no i zaczęło się... 11.09.11, 21:30
      A dlaczego prawie siedmioletnie dziecko chodzi do przedszkola?
      • i_love_my_babies Re: no i zaczęło się... 11.09.11, 21:48
        do zerówki chodzi przedszkolnej
    • minnie_su Re: no i zaczęło się... 11.09.11, 21:32
      > będę rzygał, a jakby rzygałem to by teraz by rzygałem???"

      ciekawie zdania forumuluje. szczera sympatie wzbudza we mnie ten maly... smile
      • dlania Re: no i zaczęło się... 11.09.11, 21:36
        Tez mnie gramatyka wypowiedzi rozłozyła ze wzruszenia na łopatkiwink Normalnie słyszę tę wyczekująca intonacjęwink
      • i_love_my_babies Re: no i zaczęło się... 11.09.11, 22:35
        ja to zdanie w zeszłym roku słyszałam jakieś 50 razy dziennie przez prawie 2 miesiące
    • dzoaann Re: no i zaczęło się... 11.09.11, 21:38
      a moze potraktuj go niby serio, zaserwuj mu diete z jakis malo zjadliwych rzeczy, zapakuj do lozka, nie pozwol robic fajnych rzeczy, wszystko w imie niby dbalosci o jego samopoczucie? Jesli sciemnia, to dlugo raczej nie wytrzyma...

      z drugiej strony jego moze faktycznie bolec brzuch ze stresu...
      • verdana Re: no i zaczęło się... 11.09.11, 22:18
        Tak, a czy wiesz, czy on udaje, czy sie źle czuje? Ja , mając pięć lat wylądowałam na dłuższy czas w szpitalu, z powodu niewyjasnionych ataków bólu brzucha. Lekarze to lekceważyli, poki u jednego nei dostałam ataku - i natychmiast wypisał skierowanie.
        Po wszystkich badaniach padła diagnoza - nerwica. Brzuch nie rozbolał mnie juz nigdy wiecej, ale to nie znaczy,z ę przedtem nie miałam autentycznych, okropnych ataków i ze bylo to udawane, czy w jakikolwiek sposób ode mnie zalezne.
        • dzoaann Re: no i zaczęło się... 11.09.11, 22:26
          eeee, ciebie akurat nie podejrzewalam o brak czytania ze zrozumieniem....
          napisalam przeciez, ze brzuch moze go bolec ze stresu.... ale moze tez sciemniac.... udawac, bo widzi wtedy zainteresowanie rodzicow.... jesli udaje, to po takim potraktowaniu moze sie znudzi, a jesli nie udaje, to moze tez poczuje sie lepiej taki zaopiekowany?

          do tego, ze jednak moze sciemniac sklonil mnie ten opis, jak to szybko przeszlo, gdy mogl tv wieczorem ogladac...
          --
          https://images.okazje.info.pl/p/inne/4786/th100/pluszak-looney-tunes-diabel-tasmanski-24-cm.jpg
          • i_love_my_babies Re: no i zaczęło się... 11.09.11, 22:32
            dlatego nie sądzę, że go naprawdę boli, choć zarzeka się, że owszem - budzi się rano i pierwsze słowa - boli - ale dziś nie zareagowałam, wstał, pobiegł się bawić, zjadł śniadanie, już przerobiłam to w ubiegłym roku - jak umiejętnie odwróciłam jego uwagę, przestawało go boleć...

            może rzeczywiście to i na tle nerwowym, wydaje mi się, ze chodzi o strach przed wymiotowaniem, ostatnio wymiotował ze 3 lata temu i już nie pamięta nawet, jakie to uczucie... pewnie dlatego...
            • heca7 Re: no i zaczęło się... 11.09.11, 23:37
              MÓj syn wykorzystywał fakt, że od początku łatwo wymiotował -taki wiotki przełyk. Potrafił od kaszlnięcia albo jak się popłakał-codziennie. Więc jak był większy to zaczynał płakać i od razu prowokować wymioty. Początkowo go uspokajaliśmy ale w pewnym momencie zauważyłam , że robi to świadomie i celowo. I powiedziałam na początku kolejnej takiej akcji głośno i stanowczo- jak zwymiotujesz to osobiście posprzątasz! i... jak ręką odjął. Zatkało go i przestał. Odtąd jak tylko próbował ten numer przypominałam o sprzątaniu.
            • yenna_m Re: no i zaczęło się... 11.09.11, 23:53
              i_love a nigdy nie bolal Cie brzuch z nerwow?
              mozliwe, ze jednak to chodzenie do przedszkola ksoztuje go sporo emocji i nerwow, w takim wypadku szczerze mlodemu wspolczuję, niefajnie jest sie tak denerwowac przed kazdym wyjsciem do przedszkola/szkoly/pracy i te de

              (ale wyniki tez bym na wszelki wypadek zrobila)
    • sarling Re: no i zaczęło się... 12.09.11, 08:32
      Tak jak daleka jestem od ciućkania się nad każdym kichnięciem, tak tu po prostu żal mi się zrobiło dzieciaka.
      Od września się zaczyna? No to przecież WIADOMO, że to jst psychosomatyczne. Brzuch może go NAPRAWDĘ boleć, ale najprawdopodobniej ze stresu.
      No ja bym już dawno zainteresowała się tym co w tym przedszkolu się dzieje, może poszła do psychologa dziecięcego.
      Ty jesteś bezradna, ale pomyśl jak bezradny czuje się on!

      Pomysły z paluchami do buzi wspaniałomyślnie uznaję za ironię.
    • b.bujak Re: no i zaczęło się... 12.09.11, 11:03
      ja sama będąc w pierwszej klasie miałam ataki bólu brzucha przed wyjsciem do szkoly;
      chłopak nie radzi sobie z przedszkolem - radzę rozmowe z wychowawcą, analizę problemu i próbe jego rozwiązania; może przydalby się i psycholog...
    • suazi1 zignorować 12.09.11, 16:01
      Moja córka czasem miewała zagadkowe napady kaszlu, zawsze dokładnie wtedy, gdy trzeba było zakładać kurtkę. Parę razy dalismy sie nabrać, aż w końcu ja wyczuliśmy. Zazwyczaj krótkie "Przestań się wygłupiać" wystarcza.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka