Witam. Chciałam Was zapytać o pewną kwestię związaną z 16 miesięcznym dzieckiem. Otóż moje dziecko nie chce samo chodzić. Tzn. dobrze opanowała tą umiejętność (zaczęła chodzić jak miała 11 miesięcy), ale jej się nie chce. Woli być cały czas noszona na rękach. Jak była niemowlakiem naprawdę była dużo noszona. Praktycznie cały czas, nigdy jej tego nie odmawialiśmy. Myśleliśmy, że jak nauczy się chodzić, to przynajmniej wtedy nasze kręgosłupy i ręce odpoczną, a ona sama straci zainteresowanie bycia na rękach. A tu jest jeszcze gorzej.
Sytuacja głównie dotyczy domu. Żeby pójść do innego pomieszczenia musimy mieć ją na rękach, bo inaczej jest wrzask. Dosłownie wygląda to tak, że żeby pójść się nawet wysikać muszę ją wziąć na ręce, żeby pójść do kuchni po herbatę musi być na rękach. Żeby pójść gdziekolwiek (w domu) musi być na rękach. Na początku myślałam, że to lęk separacyjny (zaczęło się jak miała 8-9 miesięcy i jeszcze nie chodziła, a straciła mnie z oczu i wtedy płakała. Myślałam, że jej to przejdzie jak zacznie chodzić. Sytuacja jest dla nas z dnia na dzień coraz bardziej uciążliwa, bo nie możemy się dosłownie poruszać po domu bez dziecka na rękach, co nas fizycznie wykańcza. Zawsze mówię córce kiedy się oddalam (mama pójdzie do kuchni po picie, mama pójdzie do łazienki, mama pójdzie wywiesić pranie itd.) i zachęcam ją żeby poszła ze mną. Oczywiście zawsze chce iść ale na rękach. No to tłumaczę, że na nóżkach, za rączkę z mamą, ale nie! Musi być na rękach. Przez kilka miesięcy godziliśmy się na to, bo myśleliśmy, że po prostu tego potrzebuje, ale teraz chcemy coś z tym zrobić. Tzn. nauczyć ją chodzić samą po domu bez płaczów i rozpaczy. Przecież nie stanie jej się krzywda?
Wczoraj rozpoczęliśmy pierwszy dzień oduczania noszenia no i jest momentami strasznie. Płacz jest taki jakbyśmy maltretowali dziecko

Co robić? Odpuścić i nosić i mieć nadzieję, że kiedyś polubi chodzenie po domu? Czy uczyć ją chodzić samej pomimo takiego sprzeciwu?
Dodam jeszcze, że córka na polu chodzi, a nawet biega sama (czasem tylko jak się zmęczy, to prosi, żeby ją wziąć na ręce), wózka nie używamy w ogóle, bo to jej największy wróg, nie da się do niego włożyć nawet na 3 minuty. Dlatego często jak wychodzimy na spacer lub nawet na dłuższe wycieczki, to bez wózka. Ona wtedy trochę trasy zrobi sama, a reszte na rękach. Próbowałam ją przekonać do wózka, ale bezskutecznie (ma tak od małego, jak była niemowlakiem, to też nie tolerowała gondoli), zawsze wtedy spacer kończył się tym, że wózek jechał pusty, a córka na rękach, albo na nogach. Niechęć do wózka mi nie przeszkadza, chciałabym tylko, żeby w domu chodziła samodzielnie…
Czy macie jakieś sugestie/propozycje/uwagi jak pomóc dziecku polubić chodzenie po domu?