mogadishu
03.01.13, 14:44
Mój syn chodzi do pkola publicznego, pierwszy rok. Pkole nie zbierało deklaracji dotyczących obecności w okresie między świętami a nowym rokiem, więc sądziłam że pracują normalnie, tylko połączą grupy. Tak było w czwartek i piątek po świętach. W Sylwestra rano okazało się, że nasz syn jest jedynym dzieckiem w pkolu. Żal mi się go zrobiło, ale sądziłam, że ktoś jeszcze przyjdzie. Godzinę później zadzwoniła dyrektor pkola i kazała odebrać małego, bo jest jedyny i opieka nad nim jest "nieekonomiczna". Gdy go odbierałam, pani dyrektor poinformowała mnie, że pkole ma taka praktykę, że w dni około świąteczne dyżuruje - czyli zapisów nie zbierają, nauczycielki są, ale jak jest mało dzieci to dzwonią do rodziców żeby je odebrać. Poza tym zasugerowała, że jakoś inni rodzice mogą zapewnić dzieciom opiekę w domu, tylko ja mam z tym problem. Kurcze, jakbym wiedziała wcześniej, że mój syn będzie jedyny, to nie posłałabym go do pkola tego dnia, tylko zawiozła do babci. Sprawdziałam umowę z pkolem, statut pkola, ustawę, zadzwoniłam do gminy i wiem, że działanie dyrektorki było niezgodne z przepisami. Zastanawiam się nad złożeniem skargi. Nie bardzo chcę wchodzić na wojenną ścieżkę, ale obawiam się że jeśli tego nie zrobię to taka kuriozalna praktyka będzie kontynuowana bo pani dyrektor nie widzi w swoim zachowaniu nic zdrożnego, działają tak od lat. Co byście zrobiły?