Witajcie,
chciałam się poradzić, czy problem z moim synkiem wymaga już jakiejś interwencji, czy nie
Od początku - mały rozwijał się na początku dobrze, szybko zaczął się obracać, stanął na czworakach mając 5 msc, mając 7 zaczął raczkować, 7,5 - wstawać.
Potem jakby zwolnił - był problem z siadaniem (opanował na granicy normy, w 10 msc). Teraz ma 16 i nie chodzi ani nie stoi samodzielnie. Z podparciem - nie ma problemu. Pchając coś przed sobą - również ok.Zaczęliśmy ostatnio prowadzać za rączki, co mu się nawet spodobało, ale widać przy tym, że jego postawa nie jest poprawna (tyłek do tyłu). Ogólnie mam wrażenie, że u niego to jest raczej kwestia braku motywacji, że jakby chciał, to by poszedł....ale nie idzie

Za każdym razem, gdy byłam z nim u jakiegoś lekarza, to próbowałam poruszać ten temat, ale odbijałam się od "ma czas, proszę czekać". Nie mamy jednego lekarza prowadzącego, jak chorował (a chorował sporo, bo chodzi do żłobka od marca), to szliśmy tam, gdzie akurat się dało zapisać. Widziało go więc sporo lekarzy, każdy coś tam ciumkał, ale skierowania do neurologa ani na rehabilitację nie otrzymaliśmy.
I moje pytanie brzmi - czy to jest już ten moment, że trzeba przycisnąć lekarzy o jakąś diagnostykę? Nie chcę wyjść na matkę-wariatkę, ale z drugiej strony chciałabym, żeby ktoś chociaż sprawdził, czy aby na pewno wszystko u niego ok.