karramba29
09.11.16, 09:37
Witam serdecznie, mam problem ze swoim dwulatkiem, może macie podobnie i poradzicie co robić...
Ma straszny uraz do lekarzy, wystarczy że wejdziemy do przychodni, już się zaczyna bać, tulić do mnie i płakać. A w gabinecie to już w ogóle masakra. Przy badaniu drze się jakby go ze skóry obdzierali, nic nie da sobie zrobić. Czeka nas bilans dwulatka i wiem, że on ani nie stanie na wadze, ani nie pozwoli się zmierzyć, nawet nie będę mogła spokojnie z lekarzem rozmawiać, bo będzie ryk.
Wczoraj byliśmy u dentysty, bo zauważyłam czarną plamkę na czwórce. To samo. Ryk, trzęsie się cały, nie pozwolił zajrzeć do buzi, a dentystka na siłę nic zrobić nie mogła.
Czy to normalne u dwulatka?
Czy to może mieć związek z tym że jak miał 7-8 miesięcy byliśmy w szpitalu i wiem, że to przeżył, bo pielęgniarki nie mogły mu się wkuć w żyłę....Ale w sumie już trochę czasu minęło.
W domu czytamy z nim książeczki o lekarzach, badamy się na niby, badamy misie, oglądamy filmiki. Wszystko rozumie, nie boi się, a jak wchodzimy do gabinetu, strach jest silniejszy od niego...
Poradźcie coś...