Dodaj do ulubionych

Moja córka się boi...

04.01.05, 10:52
Dziewczyny dawno nie pisałam na tym forum,bo wszystko bylo o.k i nie
potrzebowałam.Niestety teraz potrzebuję rady,i liczę na waszą pomoc.Otóż moja
Kasia ma juz prawie 4 latka i od jakiegoś czasu panicznie boi się ciemności,i
wymyslonych potworów.Doszło do tego,że boi się nawet być sama w swoim
pokoju,a zasypia tylko przy zapalonym swietle i musi leżeć koło sciany!
Powiem tylko,że od wrzesnia poszła do przedszkola a te jej lęki zaczęły się w
listopadzie.W przedszkolu wszystko dobrze,mała lubi tam chodzić.
Pozatym stala się strasznie marudna nie wiem byc może to przezemnie,ja już
nie mam do niej cierpliwości.Czasami łapię się na tym,ze nie mam ochoty
kolejny raz bawić się z nią lalkami,a póżniej mam wyrzuty sumienia.
No i co ja mam robić,przeczekać ten okres lęków czy udać się z małą do
psychologa???Pozdrawiam.Magda
Obserwuj wątek
    • antonina_74 Re: Moja córka się boi... 04.01.05, 10:57
      To jest chyba taki wiek. Kuba (5 lat) też się różnych rzeczy boi - ciemnści
      oczywiście, zostawienia go samego w pokoju wieczorem, reklamy
      filmu "Iniemamocni", odkurzacza. też nie zasypia sam. Strachy się co jakiś czas
      zmieniają smile np. patyczek do gardła u lekarza przestał być straszny jakiś czas
      temu.
      Ja pamiętam z dzieciństwa że po przeczytaniu jakiejś bajki potwornie bałam się
      Śmierci - szkieletu z kosą (ten szkielet "mieszkał" w moim pokoju pod
      grzejnikiem). Wyrosłam dopiero po paru latach.
      • grrrrw Re: Moja córka się boi... 04.01.05, 22:32
        Nie trac czasu na wmawianie dziecku, ze jego problem to głupoty, ze te strachy
        nie istnieja, ze wymysliło coś sobie.

        Moja mama, gdy byłam mala potraktowła mnie bardzo powaznie.
        A bałam się konkretnie, ze cos przyjdzie i mnie porwie.
        Powiedziała, ze wie z pewnych i naukowych zródeł,ze zawsze jest porywany ten,
        kto ma wiecej nóg, w moim przypadku porwany zamiast mnie bedzie pies.
        Pomogło, jak ręka odjął. Chodziłam wszedzie z psem. Nawet do toalety.
        I samo z wiekiem minęło.
    • sdomitrz Re: Moja córka się boi... 05.01.05, 12:33
      Ja w dzieciństwie miałam takie nocne koszmary. Wynikało to wg mnie z wielkie
      wrażliwości i wielkiej wyobraźni oraz braku poczucia bezpieczeństwa, które jak
      się teraz mówi, jest podstawą dla dzieci.
      Nauczyłam się czytać mając 3 latka i czytałam wszystko, co wpadnie do rąk (!!! -
      trzeba było jednak selekcjonować lektury, ale kto by tym się zajmował...).

      Żródłem nocnych strachów były zwykłe bajki. Miałam powtarzające się sny, które
      pamiętam dotychczas - o wilku, lub Babie Jadze, które się pojawiały wtedy, gdy
      nie ma mamy i zazwyczaj było to w ciemnym miejscu smile, więc zaczęłam się bać
      ciemności. Później (w wieku ok. 5 lat) przeczytałam książkę o różnych
      dynozaurach i innych stwrach prehistorycznych(z dużymi obrazkami)i przez kilka
      następnych lat już nie miałam wilka czy Baby Jagi, tylko te straszydła
      (porywające mnie, zaglądające w okna - no bo było napisane, że mają wielkość
      domu smile Inny sen, podczas którego budziłam się z krzykiem w nocy -
      rozpoczynająca się wojna atomowa (musimy znaleźć schronisko pod ziemią, a nie
      nadążamy... syreny wyją, a my widzimy wybuch bomby) - oczywiście efekt
      propagandy lat 70-pocz.80ch, leciało z TV, radio i t.d. Na co dzień były
      robione próby alarmów "na wypadek wojny". Cóz takie małe dziecko ma czuć?

      Pamiętam, jak zasypiając w swoim pokoju ciągle wsłuchiwałam się w warkot
      telewizora i rozmowy w sąsiednim pokoju - to mi pomagało odciągnąc uwagę od
      strasznych przedmiotów w ciemności. Czasem nie dało się zasnąć bez mamy -
      musiała mnie trzymać za rękę. czasem pomagało to, że zasypiałam z głową pod
      kołdrą (niejako odcinałam się od świata tą kołdrą) Ale i tak w nocy prawie
      codziennie był krzyk i pobudka dla wszystkich domowników.

      Powiem tak - teraz, 25 lat później mogę powiedzieć, że przyczynami było:
      - rozwód rodziców i widocznie ja podświadomie to przeżywałam (raczej czułam że
      jestem przeszkodą dla ojca (alimenty i inna rodzina) oraz dla matki (tak i nie
      wyszła zamąż ponownie, a mówiła przy byle okazji, jak jest ciężko być samotną
      matką i że nikt jej z dzieckiem już nie weźmie - czułam winę swojego
      istnienia), że rodzice mnie nie chcą i t.d.)
      - brak mamy na co dzień - pracowała w sąsiednim mieście w tym okresie i wracała
      do domu często po tym, jak już zasnę. Zajmowali się mną dziadkowie.
      -zbyt poważne traktowanie mnie - jako osoby dorosłej. Ode mnie przez całe moje
      dzieciństwo wymagano więcej niż trzeba na ten wiek, zawsze uczestniczyłam w
      rozmowach "dorosłych", dzielono się ze mną wszelkimi uwagami, mówiono o
      trudnościach codziennych, konfliktach w pracy - a ja będąc dzieckiem wrażliwym
      to wszystko wciągałam jak gąbka. Stąd to poczucie braku stabilności, zagrożone
      poczucie bezpieczeństwa.
      -nigdy nie filtrowali programów TV i lektur, które oglądałam i czytałam. Nikt
      ze mną się nie bawił jak trzeba się bawić z dzieckiem. Za mało byłam przytulana
      zawsze byłam jakby "przy okazji", obok spraw codziennych, a wiem, jak bardzo
      potrzebowałam uwagi.
      Może dziadkowie i mama po rozwodzie (miała wtedy 21 lat!)nie umieli zachować
      się inaczej.... Ja to rozumiem, bo teraz sama jestem mamą i starając się z
      całych sił często łapię się na myśli - mam tego dość, nie umiem się bawić, być
      dzieckiem... Mąż ma zupełnie inne podejście i ma o wiele lepszy kontakt. A ja
      chyba jestem "za poważna" w swoich stosunkach z synkiem.
      Moje koszmary trwały od jakiegoś 3 roku życia aż do 7-8 (oczywiście co raz
      rzadziej, w wieku 7 lat zdarzało się to raz na kilka miesięcy, ale i tak to był
      jeden z tych standardowych snów).
      Mnie pomagała też obecność mojej kotki smile
      Nie wiem, czy Ci pomogłam swoją tak długą wypowiedzią, ale wg mnie trzeba 1)
      przeanalizować swoje podejście do dziecka, 1) wykluczyć wszystkie bodźce
      negatywne - książki, opowiadania, TV, radio - żeby dziecko nie widziało
      przykrych wiadomości, i t.d. - ma czas jeszcze na to, by stać się dorosłą osobą
      zawaloną informacjami negatywanymi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka