Dodaj do ulubionych

Dziecko na smyczy...:)

22.02.05, 12:28
Witam.
Ostatnio przeczytałam o specjalnych "smyczach" dla dzieci.Są to szelki na
odpowiednio długim,regulowanym pasku dla małych dzieci,które już chodzą
oczywiście.Są przydatne np. na spacerze.Wiadomo,że nie zawsze mozna pozwolić
dziecku na bieganie wszędzie tam gdzie chce i często trzymamy je za ręke,co
nie specjalnie mu się podoba,a i nam często
nieco "utrudnia"spacer.Na "smyczy" nasza pociecha ma większą swobodę,a my
mamy je pod kontrolą.Poruszam ten temat ,bo jestem ciekawa Waszych
opinii,gdyż nie jest to rzecz często spotykana w Polsce.Jak mój maluch
zacznie chodzić chętnie spróbuje kontrolowanego spaceru i sądzę,że obojgu nam
się to spodoba.Pozdrawiam mama Dominika smilesmilesmile
Obserwuj wątek
    • mamatysi1 Re: Dziecko na smyczy...:) 22.02.05, 12:42
      Ostatnio widziałam, jak pewien pan uczył swoje dziecko jeździć na nartach. Też
      stosował taką smycz. Moja córka ma 21 miesięcy i jest na etapie "wszystko
      sama". Nie chce nawet chodzić za rękę, tylko sama. Próbowałam nawet trzymać ją
      za kaprur, ale jest wrzask:"Sama!!!" Jak zobaczyłam tego pana ze smyczą na
      stoku, to pomyślałam, że to genialna rzecz. Przecież teraz jest tak ślisko i o
      upadek nie jest trudno. A taka smycz może przed nim uchronić. Dziecko ma pewną
      swobodę, ale w razie czego mamy je pod kontrolą.
      • wierzba_b Re: Dziecko na smyczy...:) 22.02.05, 12:45
        Smycz na stoku?!?!? Matko Boska! Przecież to jest proszenie się wypadek!
        Dziecko, które się uczy, przewraca się co chwilę, co będzie, jak się w tą smycz
        zaplącze? Albo jak inny narciarz nie zauważy i wjedzie między tatusia i
        dziecko, prosto na tę smycz? Przy odrobinie pecha może byc sześć złamanych nóg
        za jednym zamachem.
        • mamatysi1 Re: Dziecko na smyczy...:) 22.02.05, 12:54
          Ale ta smycz była bardzo krótka. Może z 30 cm.
    • wierzba_b Re: Dziecko na smyczy...:) 22.02.05, 12:43
      Heh, mnie w takich mama prowadzała jak miałam roczek wink Nawet jest w albumie
      zdjęcie: mama i jej koleżanka z córeczkami na spacerze - na smyczach... Śmieszy
      mnie to zdjęcie, wyglądamy z Gabą jak psiaki wink Ale może to i jest jakaś metoda?
    • gagunia Re: Dziecko na smyczy...:) 22.02.05, 12:58
      kiedys bedac w sklepie kupilam to, bo myslalam, ze sie przyda jako
      zabezpieczenie przed upadkiem kiedy dziecko zacznie stawiac pierwsze kroki.
      nigdy tego nie uzywalam, poza 1 czy 2 probami w domu. kacper sie przewracal z
      tymi szelkami bardziej niz bez (wystarczylo, ze sie rozpedzil, ja przytrzymalam
      i bach!). a kiedy zaczal smigac zupelnie samodzielnie to chyba by sie zaplakal
      gdybym mu ograniczyla wolnosc.
    • lenadm Re: Dziecko na smyczy...:) 22.02.05, 13:17
      Myślę,że smycz to dobry pomysł i dzięki za dotychczasowe wypowiedzi.Sądze,że
      zanim dojdę do placu zabaw(a jest to kawałek)smycz będzie niezastąpiona.Nie
      pomyślałam żeby stosować ją w domu,bo napewno nie uchroni przed upadkami,ale na
      dworze to super sprawa!Teraz pozostaje mi poczekać aż mały zacznie sam
      stabilnie chodzić smile(ma 11msc.)Ciekawa jestem reakcji "osób starszego
      pokolenia"jak zobaczą mamę z Kacperkiem na smyczy! wink hihihihi pozdrawiam......
      • sylwus.ka Re: Dziecko na smyczy...:) 22.02.05, 15:23
        Ja stosuję, jestem zadowolona. synek ma 14 m-cy, chodzi o 1,5 m-ca.
        W domu oczywiście chodzi swobodnie, przewraca się też ... swobodnie, czasem
        trzeba porządnie pocieszyć.
        Ale na podwórku prowadzam go w szelkach, bo jest ślisko, śnieg i inne
        nierówności. Z pomocą szelek sprowadzam go też ze schodów, trzymając
        równocześnie za rączkę, jest bardzo ciężki i staram się go jak najrzadziej
        dźwigać, zwłaszcza w zimowych ubraniach.
        Jedno dziecko w rodzinie też kiedyś było tak prowadzane, teściowa się z tego
        naśmiewała a ja powiedziałam, że to bardzo wygodne rozwiązanie i też pewnie
        będę tak robić. Teraz jej się to nawet podoba.
        Wygląda to może dziwnie lub śmiesznie dla kogoś kto nie ma takiego problemu lub
        potrzeby, nie trzeba się tym przejmować, najważniejsze bezpieczeństwo dziecka i
        nasza wygoda w zapewnieniu mu go. Prowadzanie dziecka za ręce jest bardzo
        męczące, zwłaszcza dla kręgosłupa.
        Polecam i nie ma co się przejmować uwagami starych bab
    • anek.anek Re: Dziecko na smyczy...:) 22.02.05, 13:20
      Sama nie używałam, ale jak mały miał tak ze dwa latka i zwiewał zawsze i
      wszędzie, nie patrząć czy biegnie wprost pod samochód, to nie raz, nie dwa o
      tym zakupie myślałam. Jakoś się tak rozmyło. Ale jeśli następny maluch będzie
      taki sam jak syn, to kupię na pewno. Szkoda nerwów w niektórych sytuacjach.
      • arla5 Re: Dziecko na smyczy...:) 23.02.05, 22:30
        a my takowe dostalismy i nigdy ich nie uzylam...nie uwazam, zeby nam sie
        przydaly,zreszta moj maly nie zaakceptowalby ich,jestem pewna,na spacerze sam i
        gra gitra a ma 14 mieseicy,mnie sie to nie podoba ale sa inni z innym podejsciem
    • martucha1 Re: Dziecko na smyczy...:) 22.02.05, 13:31
      Ja już kupiłam takie specjalne szelki ze smyczką Canpolu ale chyba dokupię
      dłuższą smycz bo ta przy szelkach jest raczej przeznaczona na sytuacje kiedy
      idziesz z dzieckiem za rękę żeby się nie schylać więc na spacer raczej za krótka
      Marta
      • beatale Re: Dziecko na smyczy...:) 22.02.05, 13:56
        Ja tez jakis czas uzywalam takich szelek do których mozna bylo doczepic taki
        pasek z tylu - fajna rzecz jak jeszcze niestabilnie chodzi a nie chce dac reki.
        Z tym ze kolezanki dziecko wyczailo ze mozan sie na nich wieszac i juz nie
        korzystala z nich bo musiala corke tak nosicsmile))
      • detinka Re: Dziecko na smyczy...:) 22.02.05, 13:57
        ... to może taką automatyczną flexi na taśmie 20 m i kaganiec (jeśli ma
        ząbki) ....
    • coronella Re: Dziecko na smyczy...:) 22.02.05, 14:04
      Na "smyczy" przezylismy pół roku, i nie wyobrażam sobie tego czasu bez szelek.
      Dominika nigdy nie chodziła, od początku biegała! A ja za nia, dopuki nie
      zaczełam zakładac szelek.
      Młoda bardzo je polubiła, nawet chcąc iść na spacer, sama się w nie ubierała-
      tzn próbowała smile)))
      Dawały jej chyba poczucie bezpieczeństwa, a jednocześnie swobodę, spokój od
      mamy, nie było trzymania za rękę na siłe, krzyczenia na nia. Dla mnie super.

      I nie zauwazyłam, żeby coś skrzywiły w jej nauce chodzenia. Dzisiaj ma 2 latka
      i o szelkach juz nikt nie pamięta. Bardzo ładnie chodzi na spacery za ręke.
      • mamamajki Re: Dziecko na smyczy...:) 22.02.05, 14:23
        kiedyś gdy sama nie miałam dziecka zobaczyłam panią prowadzącą dziecko w takich
        szelkach i pomyślałam że to głupie
        tym bardziej ciężko było mi kupić szelki później dla mojej Mai
        kupiłam gdy samochód zatrzymał się jakieś 50 cm przed Majką - trzymałam ją za
        rękę a ona i tak się wyrwała sad
        zresztą nigdy nie chciała chodzić trzymana za rękę
        szelki to dobry zakup dla uciekających szkrabów

        baardzo bardzo polecam
        Asia mama Mai
        na ostatnim zdjęciu Majka w szelkach smile
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8979215&a=14649481
        • lenadm Dziecko na smyczy...:) 22.02.05, 15:17
          Drogie Mamy!
          Bardzo dziekuje raz jeszcze za opinie.Znając temperament mojego Kacpra myśle że
          szelki będą na 100%!!!.....a może i kaganiec hihihi.Nie wiem jak wasze
          śliczności ,ale mój ostatnio gryzie niemiłosiernie smilesmilesmileniezliczę już miejsc z
          siniakami (łatwiej chyba doliczyć się tych bez!!!)Gorąco pozdrawiam Wszystkich.
          MamoMaji-cieszę się że nic się nie stało!!!!
          mama Dominika
        • sylwus.ka Re: Dziecko na smyczy...:) 22.02.05, 15:31
          tak to wydaje się śmieszne dopóki samemu nie ma się takiego problemu, widać
          mama, która "proponuje" jeszcze kaganiec nie miała go.
          że tak trudno jest niektórym zrozumieć sytuację innych
          • akseinga Re: Dziecko na smyczy...:) 22.02.05, 15:39
            U mas się nie sprwadziła. Po dwóch dniach Martyna przyzwyczaiła się do tego ,że
            zanim upadnie jest podnoszona szelkami i potem już bez szelek lądowała prosto
            na twarz bo nie wyciągała rączek aby się podeprzeć i dlatego zrezygnowaliśmy.
          • detinka Re: Dziecko na smyczy...:) 23.02.05, 14:38
            mama, która "proponuje" jeszcze kaganiec to detinka smile i uwierz że używała
            dla swojego synka, właśnie szelek Canpolu. Młody chodził od kiedy skończył 8 m-
            cy i było to bardzo wygodne szczególnie dlatego ze mogłam go często poratowć
            przed upadkiem. Zauważ że odpowiedziałam na post w którym jedna z mam ( smile
            proponuje dłuższą smycz, bo typowa nie nadaje sie na spacery Poprostu wydało mi
            sie to smieszne ale to moja subiektywna ocena SZELKI POLECAM i moja Matyldzia
            tez będzie chodziła na nich smile
            Pozdrawiam
            • martucha1 Re: Dziecko na smyczy...:) 24.02.05, 09:12
              A ta jedna z mam to matrucha1 smile
              Myslalam o dluzszej bo ta od szelek starcza zaledwie na trzymanie dziecka
              zamiast za reke. A ja mysle o takim rozwiazaniu zeby mala mogla sobie biegac i
              byla mozliwosc natychmiastowej reakcji w sytuacjach niebezpiecznych
              Marta
    • arozanska Re: Dziecko na smyczy...:) 23.02.05, 15:53
      My używaliśmy smyczy jak byliśmy nad morzem na wakacjach. Czysta wygoda jak
      również bezpieczeństwo. Adasiowi wcale to nie przeszkadzało. Tyle, że ludzie
      różnie reagowali, czasem byli nawet obruszeni. Mało kto przechodził obojętnie.
      My to olewaliśmy. POzdrawiam
      Mamania
    • mamazuzika Re: Dziecko na smyczy...:) 24.02.05, 13:10
      ja jako jedyna w nasztm miasteczku prowadzalam mala na smyczy jak uczyla sie chodzic -dzieki temu obylo sie bez upadkow a mnie nie bolal kregoslup. mala jest teraz bardzo ostrozna i sztbko chodzila pewnie a ci co sie smiali ,teraz niesmialo podpytuja gdzie ja kupic
    • robszym Re: Dziecko na smyczy...:) 24.02.05, 14:00
      No to ja się dopiszę w tym wątku.
      Moje dziecko nie nosiło specjalnych szelek, kiedy uczyło się chodzić, a raczej
      biegaćsmile
      Prawdziwą smycz, taką dla psa(dla dobermana) założyłam swojemu dwulatkowi gdy
      byłam w 7 m-cu ciąży, bo ważniejsze dla mnie było jego bezpieczeństwo na ulicy,
      niż zdziwione spojrzenia przechodniów. A wierz mi, nikt obok nas nie przeszedł
      bez komentarza(o smycz!, itp.)(jedni z podziwem dla patentu, inni z dezaprobatą)
      A ja spokojnie odpowiadałam: to nie smycz, to lina(synek wiedział,że taka jak
      mają wspinacze w skałkach, ta wiedza to z albumu mężowego była).
      Mały nosił linę do mojego rozwiązania i potem jeszcze miesiąc, zanim zakupiłam
      kiddy bord, teraz już nie ma potrzeby go przypinać!
      • krasulas Re: Dziecko na smyczy...:) 24.02.05, 16:26
        Ja też parokrotnie korzystałam ze smyczy (szelek) - narazie w domu i faktycznie
        dziecko może (ale nie musi) mieć problem z nabywaniem umiejętności upadania.
        Potem zrezygnowałam. Zuzka teraz już chodzi, a smycz "pójdzie w ruch" przy
        spacerach podwórkowych i marketowychsmile Aha - przydała mi się wielokrotnie w
        krzesełku. I częściej powinnam w tym przypadku z niej korzystać! Mała jak się
        odwrócę wierci się i kombinuje na wszystkie sposoby. Kojarzy, że to coś ją
        krępuje, nie pasują jej za bardzo, ale... trzebasmile
      • monia420 pozdrawiam Cię Aniu i maluchy 08.03.05, 15:20
        Ja też skorzystałam z dobrodziejstwa smyczy i uprzęży.Zresztą za przykładem
        koleżanki. Rysiowi się podobało, że ma linę i że ta lina go zatrzymuje.
        Oczywiście nie obyło się bez komentarzy, ale trudno. Liczy się bezpieczeństwo
        dziecka. Poza tym nie wyobrażam sobie siebie biegnącej z wielkim, ogromnym
        brzuchem za dwulatkiem po ulicy, bo jemu akurat zachciało się wbiec na ulicę
        czy do kałuży...
    • ewunia19 Re: Dziecko na smyczy...:) 24.02.05, 18:06
      Ja tem mam taka smycz. Bardzo mi sie przydaje. Moj skarb ma 15 miesiecy i biega
      jak z propelerem. Nie zawsze musze brac wozek a szczegolnie w centrach
      handlowych Jakubinek ma radoche. Ostatnio wlaczyl alarm w sklepie (otwartym)
      Ale i tak uwazam ze jest to super pomysl.
      Szczegolnie ze teraz jest straszne bloto.
    • agamamastasia Pewnie by gadali co z niej za matka ... 25.02.05, 10:34
      Hej, też myślałam o takich szelkach, tylko dziwnie bym wyglądała z małym "na
      smyczy" a w drugiej ręce z naszym psiurem dość pokaźnych rozmiarówsmile
      Pewnie ludzie by się gapili i gadali, co za matka, dziecko jak psa na smyczy
      prowadzi ! Ale mi to nie przeszkadza, pewnie i tak sparawimy sobie te szelki i
      wypróbujemy smilesmile

      Pozdrawiam
      Aga i Staś /21.06.2004/
      • lenadm Re: Pewnie by gadali co z niej za matka ... 25.02.05, 14:45
        a niech gadają!!!!! ja też mam psa i mam zamiar chodzić na specery z dwoma
        smyczamismilesmilesmiletylko boję się żeby mi się nie poplątali!!!!!!no nic...jak już
        dojdę do placu zabaw to dam im obu wolność od linysmilesmilesmile
        pozdrawiam mama Dominika
        • robszym Re: Pewnie by gadali co z niej za matka ... 25.02.05, 14:53
          Dziewczyno, zastanów się i pomyśl, nie wchodzi się na plac zabaw z psem!!!
          U nas są 2 place zabaw publiczne i na każdym jest oznakowanie, na szczęście
          ludzie kulturalni tu mieszkają i do zakazu się stosują, ale nawet jeśli
          oznakowania nie ma to wypadałoby psa jednak nie wprowadzać!
          • lenadm Re: Pewnie by gadali co z niej za matka ... 25.02.05, 15:00
            oczywiście że nie wejdę z psem na plac zabaw!!!!!!....ale nie o to chodzi w tym
            wątku.....
    • miracll Re: Dziecko na smyczy...:) 08.03.05, 23:02
      Nauczyłam dziecko jeździć na nartach korzystając ze smyczy i żałowałam, że jej
      nie miałam, kiedy Filip uczył się chodzić. Dodam, że właśnie dzięki smyczy
      synek był bezpieczny na stoku, a ja mogłam wystarczająco szybko zareagować na
      jego upadek lub większą prędkość. Inni narciarze omijali nas szerokim łukiem,
      bo wyglądaliśmy na tyle interesująco, że każdy nas zauważył, a to zwiększyło
      bezpieczeństwo podczas jazdy. Filip miał wtedy 3 lata, dzisiaj jest bardzo
      dobrym narciarzem, a nie skończył jeszcze sześciu lat. Polecam wszystkim
      aktywnym mamom.
      • lenadm Re: Dziecko na smyczy...:) 08.03.05, 23:26
        Cześć.Mój maluch zaczyna naukę chodu!parę razy stanął już bez trzymaniasmileTemat
        smyczy jest wiec bardzo bliski.Ciesze sie z kilku wypowiedzi o nartach,bo
        widzę,że smycz posłuży nam na latasmileTu nastaje problem.Nie mam zbyt dużo czasu
        na chodzenie po sklepach,więc może któraś z Was podpowie mi gdzie w Katowicach
        można kupić to cacko? Dziekuję i pozdrawiam smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka