mama_kubusia2 Re: zdaniem teściowej...:))) 07.03.05, 19:07 Ale sie uśmiałam))) Ja natomiast od narodzin synka musialm wysluchiwac jakie to cudowne wlasciwosci ma koper włoski." Ja Wam dobrze radze, idzcie na rynek i kupcie koper wloski" Oczywscie tesciowa nie mogla zrozumiec jak moge karmic tylko wylacznie piersią i nie dawac kopru do picia!Po jakims czasie zrozumiala, że mam gdzies jej dobre rady wiec teraz za kazdym razem pyta( tesc zreszta tez)czy mam dosc pokarmu.Kubus ma 5 mscy tyje 200 gr na tydzien ale to widocznie malo przekonywujace.No bo jak mozna wykarmic dziecko wlasna piersia i nie dac kopru do picia) Pozdrawiam wszystkie mamy Odpowiedz Link Zgłoś
pantheraleo Re: zdaniem teściowej...:))) 07.03.05, 20:12 moim najwiekszym widzimisiem bylo zafundowanie sobie porodu rodzinnego (osobna sala) i znieczulenie zewnatrzoponowe (jakies fanaberie!!!). potem poszlo lawinowo - zle przystawiam do piersi, nic nie dorowna pieluchom tetrowym, niepotrzebnie tak czesto do niej zagladam i tak kolo niej latam, i tak babcia jest najwazniejsza (serio!!), powinnam ja poic herbatka i dawac biszkopciki, a nie tylko jej piers dawac, bo moje mleko jej nie wystarczy, niepotrzebnie nagrzewam pokoj do kapieli i zupelnie niepotrzebnie kupilismy termometr do wody (zreszta lista niepotrzebnie kupionych rzeczy jest naprawde dluga, np, 3czesciowy wozek) teraz gdy podrosla: gotujesz jej na wodzie mineralnej??? moje dzieci pily normalna i nic im nie bylo. jak to nosi jeszcze pieluchy (17miesiecy), moje dzieci juz nie nosily, to przez te pampersy. i tak dalej. .. Odpowiedz Link Zgłoś
pantheraleo Re: zdaniem teściowej...:))) 08.03.05, 09:45 dziewczyny, przypomnialo mi sie jeszcze jedno!!! a wlasciwie dwa: rozpaskudzilam dziecko, bo bralam na rece i nosilam i przytulalam bez powodu, a poza tym, to moja tesciowa preferuje ZIMNY WYCHOW, slyszalyscie o czyms takim? (czy ma to cos wspolnego z hodowla swin??) Odpowiedz Link Zgłoś
shady27 Re: zdaniem teściowej...:))) 26.07.05, 16:57 niestety wiem co to zimny wychow (cielat) bo sama zostalam tak wychowana....pozniej przez prawie 3 lata moj maz prostowal to co moja matka zniszczyla przez 25 lat (czyli mnie)....teraz spodziewam sie dziecka i napewno nie pozwole aby moja matka wtracala sie w sprawe wychowania (na szczescie ja g... obchodzi moja ciaza, bo dziecko to samo zlo) a tesciowa to zloty czlowiek kazdy ma swoj rozum i uwazam ze wtracanie sie w czyjejs zycie to poprostu chamstwo......trzymajcie sie dziewczyny i nie dawajcie sie terroryzowac przez tesciowe i inne "cudaki" Odpowiedz Link Zgłoś
melena2 Re: zdaniem teściowej...:))) 08.03.05, 09:31 Boże, ten wątek jest cudowny... Nie mam jeszcze dzidziusia (rodzę w końcu lata), ale już sobie mogę wyobrazić, ile podobnych "złotych rad" wygłosi teściowa pod moim adresem! Niestety, jeszcze mieszkamy razem Spędziłam w szpitalu kilkanaście dni (zagrożenie poronieniem), jestem na lekach, mam zwolnienie i przykazane surowo od lekarzy "leżeć! oszczędzać się!". No, więc zdaniem "kochanej" teściowej: pieszczę się ze sobą, jakbym tak codziennie pochodziła z godzinę po parku, to na pewno byłoby i lepiej, a tych leków to jest za dużo i pewno nie mam na co wyrzucać pieniędzy, że je tak wszystkie wykupiłam! Pozdrawiam wszsytkie mamy, trzymajmy się! Odpowiedz Link Zgłoś
mamamarcinka Re: zdaniem teściowej...:))) 08.03.05, 12:11 ZGROZAAAAAAAAA! Do tej pory było śmiesznie, ale to co mówi twoja teściowa to już przesada. Skąd się biorą takie "dobre rady"? W końcu ona też kiedyś urodziła... Życzę zdrówka tobie i dzidzi oraz wiele cierpliwości (której mi brakuje niestety, ale mieszkamy bez teściów, więc...) Odpowiedz Link Zgłoś
edka05 Re: zdaniem teściowej...:))) 08.03.05, 11:02 O bosze, dzisiaj mam wizytę teściowej i już się zastanawiam czym mnie dzisiaj zaskoczy, moje dzieciaczki 15 mcy i 3 lata oboje chorzy, kaszel, katar itd. Jakiś wirus pewnie, dziś idziemy do lekarza i już słyszę te teksty, że to nasza wina , bo w domu jest za ciepło. No nie wiem czy temp. 21 c to takie karaiby. Jak u nas bywa zimą to ciągle stęka , że jej gorąco. Trudno żeby nie było goraco, jak ktoś ma na sobie trzy warstwy. Odpowiedz Link Zgłoś
dorfip Re: zdaniem teściowej...:))) 08.03.05, 14:10 Zdaniem mojej mamy: moje dziecko chodzi głodne jak jest ze mną je tylko wybrane produkty chodzi z kupą w pieluszce jak ona z nim jest to w ogóle nie krzyczy pod jej opieką nigdy sobie nic nie zrobiło ( siniak, skaleczenie itp) Wszystkie tego typu uwagi puszczam mimo uszu Odpowiedz Link Zgłoś
zuza2be Re: zdaniem teściowej...:))) 28.11.05, 13:30 ja uslyszalam w wakacje, że najlepiej jak mój syn zamieszka z teściami jak będzie chodził do szkoly (czyli za rok, bo O to tez szkoła) bo szkoła jest blisko ich domu, dzieki temu my bedziemy mieli wiecej czasu w tygodniu. A jak bedziemy chcieli to będziemy mogli zabrac go na weekend. I byli bardzo zadziwienie jak zapytałam tylko czyje to właściwie dziecko? myslałam, ze ich zamorduję ale w świetle wcześniejszych moich odpowiedzi to krótkie pytanie wystarczyło. A to, że na pewno więcej wnuków nie będzie to też słyszałam. Aczkolwiek nie zdziwili sie jak się dowiedzieli, że jestem w ciąży. Odpowiedz Link Zgłoś
slonek1 Re: zdaniem teściowej...:))) 09.03.05, 14:04 Ja jestem wyrodną matką, bo nie zaprowadziłam dziecka do bioenergoterateuty, zielarza (i co tam jeszcze się pojawi w okolicy z serii medycyna naturalna) tylko do jakiegoś konowała (konował = każdy lekarz, który ma inne zdanie niż teściowa). I zamiast całej fury zaleceń i leków od nich wszystkich (na raz) stosuję tylko jeden lek i dietę. A że okazuje się to słuszną metodą (mały ma 4 lata i powoli wyrasta z alergii) to dlatego, że teściowa odprawiła jakieś swoje zabobony (lanie wosku przez klucz, czerwone kokardki, zmawianie czy odmawianie). Do czego się niechcący przyznała. Lista przewinień jest jescze długa ale większość już wymieniłyście Odpowiedz Link Zgłoś
paraga Re: zdaniem teściowej...:))) 09.03.05, 14:39 Właśnie usłyszałam, że nie hartuję mojej pięciolatki, która średnio raz w miesiącu choruje i: -niepotrzebnie zatrzymuję ją w domu, zamiast puścić do przedszkola, jak tylko zaczyna katarzyć lub gorączkować, -nie wysyłam jej do przedszkola jak tylko najgorsze objawy choroby ustąpią tylko zatrzymuję ją jeszcze kilka dni w domu dla wzmocnienia, ...a powinnam ją puścić, skoro nie ma już gorączki, bo przecież dziecko musi się hartować w ten sposób! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_m Re: zdaniem teściowej...:))) 10.03.05, 11:49 Ale fajny wątek! Naprawdę, popłakałam się ze śmiechu! Zlewki w słoiczkach z żywnością dla dzieci są po prostu powalające! Oszczędzę własną teściową (na razie), mam koleżankę o ciekawych poglądach. Ostatnio nawrzeszczała na mnie, że zaglądam do leżącego niemowlaka od tyłu (od góry). Według niej nie wolno tego robić, bo jak się na dziecko patrzy z tej strony, to mu się mogą OCZY PRZEWRÓCIĆ. Pozdrawiam wszystkich doradców! )) Odpowiedz Link Zgłoś
mama_milenki Re: zdaniem teściowej...:))) 12.03.05, 00:15 Ja wprawdzie nie mam aż tak upierdliwej teściowej jak niektóre tutaj ) bo moja nie wtrąca się zbytnio w nasze życie i tym samym wychowywanie córci (chwała jej za to). Ale obowiązkowo: - u nas domu jest za ciepło (tylko ze u nich muszę małej ubrać co najmniej 2 warstwy, bo zawsze zmarznie) - no i z tym jedzeniem: w wieku 6 m-cy powinna już prawie wszystko jeść, bo jej dzieci jadły, typu ziemniaczki ze śmietaną, obowiązkowo chleb (córka jest alergikiem i obecnie w wieku 10 m-cy nie je jeszcze wielu rzeczy) - a o słoiczkowym jedzeniu to w ogóle nie powinnam przy niej wspominać! Tylko że pod względem "dobrych rad" moja mama jest gorsza. Bo jest ich dużo więcej i z racji częstszego widywania się w większej częstotliwości. - powinnam jej dawać wszystkiego po trochu, to alergia minie - obowiązkowo oczywiście na nocnik - kiedy przychodzi zawsze każe mi małą ubrać, bo ma zimne rączki - no i mnóstwo innych małych bzdetów Wiem, że nie napisałam nic oryginalnego. Ale takie posty tu są. Naprawdę się uśmiałam. Fantastyczny wątek! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
basiekbb Re: zdaniem teściowej...:))) 12.03.05, 18:42 Ja wprawdzie rodzę dopiero za jakieś 2 miesiące, ale już zdążylam sie naslychac różnych przesądów odnosnie samej ciąży. Nie wolno oczywiście kupować wcześniej wózka, najlepiej nie szykowac pokoiku, jak dzidziuś po raz pierwszy kopnie po prawej stronie to będzie chłopczyk a jak po lewej to dziewczynka, czy może na odwrót...ale jak tak czytam wasze posty ( naprawdę, niektóre nieźle mnie rozbawiły)to dochodzę do wniosku, ze moja mama i teściowa to sa chyba jednak normalne kobiety i nawet juz do nich dotarło, że nie trzeba dziecka karmić regularnie co 3 godziny. Ale trudno im się dziwić. 30 lat temu było inaczej... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
dziunia_7777 Re: zdaniem teściowej...:))) 02.11.05, 07:29 A teksty teścia.....przy mnie dziecku by sie nic nie stało .....gdy mały nabił sobie guza na czole, a tydzien pozniej spadł dziadkowi z łóżka, rozwalił nosek i jeszcze miał siniaki pod oczami.......a potem tłumacz się obcym.....wyrodna matko.......................A dwuletnią corke kazał uczyc czytac , dlaczego tego nie robicie , mój syn czytał jak był mały/ p.s. jak miał 5 lat/.......i dlaczego syn sąsiadki nie zna cyferek , przecież ma już 3 lata Odpowiedz Link Zgłoś
mikaa7 Re: zdaniem teściowej...:))) 13.03.05, 19:19 Moja teściowa przyniosła mojemu synkowi Kinder czekoladkę, kiedy skończył 3 miesiące, gdy miał 4 sprawdzała czy odpadł mu już pępek, a jakiś miesiąc temu spytała czy obcinałam mu już paznokcie (Mikołaj ma obecnie 6 m-cy). Przy tym ostatnim pytaniu nie wytrzymałam i odpowiedziałam, że gdybym do tej pory nie obcięła mu paznokci wyglądałby jak Edward Nożycoręki- obraziła się! Pozdrawiam!!! Odpowiedz Link Zgłoś
akastel Re: zdaniem teściowej...:))) 13.03.05, 21:38 może młode mamy nie mają poczucia humoru i nie rozumieją, że to są takie wygłupy z tą czekoladą i w ogóle... Może jest jakieś tajne forum teściowych, na którym dzielą się uwagami typu: spytałam dzisiaj synowej, czy obcinała sześciomiesięcznemu dziecku paznokcie. Żebyście widziały, jakie zrobiła oczy! Żeby nie wybuchnąć śmiechem musiałam przybrać kamienną twarz. Chyba pomyślała, że się obraziłam... Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Re: zdaniem teściowej...:))) 13.03.05, 23:34 To by wyjaśniało wszystko... Hej, synowe! Dajemy się tym babkom robić jak dzieci!!! ))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
dorianne.gray Re: zdaniem teściowej...:))) 15.01.06, 01:19 Popłakałam się ze śmiechu, chociaż twardo się trzymałam do tej pory! Odpowiedz Link Zgłoś
annawis1980 Re: zdaniem teściowej...:))) 15.03.05, 01:19 Fajny watek.Niezle sie usmiałam i przekonałam,ze nie tylko ja slysze takie"dziwne"czasami rady.Np.ostatnio usłyszałam,ze powinnam pić kawe zbożową,mocno osłodzona to mój synek bedzie sie lepiej rozwijal,albo powinnam mu rozcierac czolko,zeby mialo ladny ksztalt.Paranoja.A tesciowa z czekolada to standart przez co moja corcia nabawila sie zaparcia. Odpowiedz Link Zgłoś
nikusia20 Re: zdaniem teściowej...:))) 16.03.05, 01:53 Moja mama i teściowa są świtnymi babciami.Wychowuje córke po swojemu.Nikt mi nie mówi co mam robić.Chyba mam szczęście.Tylko obawiam się teściowej że będzie wpychać słodycze mojej myszce.Jak córka miała 3 m-c teściow dała jej troszke czekolady po kryjomu,ale się wszystko wydało bo się sukienka ubrudziła.Teściowa się przyznała.Wtedy to mnie śmieszyło,ale teraz nie.Ponieważ sytuacja się powtórzyła .Moja córka ma 9m-c i dała jej ptasie mleczko,oczywiście terz po kryjomu.Nie wiem co w tej sytuacji robić,tłumaczyłam jej ,że córka jest za mała.Nic to nie daje,ona swoje :że kiedyś to.....Mnie terz nauczyli w dzieciństwie jeś słodycze i tak mi pozostało.Jak mam do wyboru obiad czy ciasto ,wybieram to drugie.Jestem szczupła,ale w środku sam cukier.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
510a Re: zdaniem teściowej...:))) 17.03.05, 23:17 Mówicie o teściowych. ale mnie zaskoczyła moja siostra cioteczna (młoda dziewczyna). Z pretensja w głosie zapytała mnie dlaczego nie daję mojemu 6 miesięcznemu synkowi czekolady!!! Załamka!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mamakasienki1 Re: zdaniem teściowej...:))) 18.03.05, 18:27 Świetny pomysł z tym wątkiem Ja nie narzekam na teściową bo to w porządku kobieta. Ale nie dowierzałam własnym uszom kiedy pani doktor na oddziale noworodków w szpitalu przyszła mnie nastraszyć że jeśli nie pozwolę dokarmiać dziecka to pod kroplówką wyląduje odwodnione, bo o pielęgniarkach nie wspomnę. Od początku postanowiłam karmić małą piersią i nie zamierzam rezygnować. Moja mała ma dopiero 2 miesiące ale waży już 6 kg. Przy narodzinach ważyła 3 kg. Ale z tym karmieniem to nieźle musiałam się namęczyć żeby udowodnić że małej cycuś wystarcza. Od teściowej dostałam nawet wagę żeby kontrolować przyrosty małej. Ale teksty o kąpieli w ubrankach i czekoladzie to największe hity. Pozdrawiam i trzymajcie się. Życzę cierpliwości i wytrwałości. Mama Kasi Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: mamakasieńki1 09.09.05, 14:08 Ciekawe, jak odbije się na Twoim dziecku w przyszłości hipoglikemia, na którą je naraziłaś? Uwielbiam takie mamuśki, co wiedzą lepiej od lekarza i "karmią cycusiem za wszelką cenę", również za cenę niedowagi i niedoboru glukozy, co dla ośrodkowego układu nerwowego noworodka może mieć poważne skutki Odpowiedz Link Zgłoś
mamakasienki1 Re: mamakasieńki1 09.09.05, 17:30 Hej No nie wiem kto miał rację moja mała ma już prawie 8 miesięcy i jest zdrowiutka jak rybka. No i waży 9860 gram - nawet jak na jej wiek to nie mało, a wagę uroszeniową na cycusiu podwoiła w dwa miesiące więc to ja miałam rację. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: mamakasieńki1 10.09.05, 10:34 O tym przekonasz się dopiero za parę lat, jak pójdzie do szkoły. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_grzes Re: mamakasieńki1 09.09.05, 21:29 mój synek urodził się przed czasem z wagą 2500g.teraz ma 9m-cy i waży 8kg.przez 7 m-cy byl tylko na piersi.lekarz jest zachwycony jego rozwojem.unikalam nabiału,cytrusów,nie jadłam truskawek ani innych uczulajacych pokarmów dzięki czemu maly nie ma alergii na mleko a jest dziedzicznie obciażony.karmiłam i karmie wciaz malego przy pełnej aprobacie lekarza.poza tym przedwczesny poród był przyczyna przeprowadzania wielu specjalistycznych badan z rezonansem magnetycznym włącznie i wszędzie pytano mnie o sposób karmienia synka pochwalając karmienie piersia.neurolog dziecięcy,pediatra,arelgolog-wszyscy optowali za naturalnym pokarmem matki.wiec dałam dziecku wszystko co najlepsze.owszem sa przypadki matek o toksycznym skladzie mleka,ale zanim lekarz /ROZSADNY I KOMPETENTNY!/zleci odstawienie dziecka od piersi potwierdzi to badaniami. MATKI KARMIACE GORĄ! ps.nie wierzcie w bajki o zniszczeniu piersi karmieniem,jestem dowoden na obalenie tych bzdur Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: mamakasieńki1 10.09.05, 10:37 Jeśli dziecko ubywa na wadze w okresie noworodkowym, jest poważnie zagrożone okresami hipoglikemii, które mogą poważnie odbić się na jesgo ośrodk. Ukł. nerwowym. Jeśli lekarz zaleci dokarmianie (mówię o DOKARMIANIU, a nie odstawieniu), to należy się go słuchać. Nie ma powodu fanatycznie utożsamiać dokarmianie z odstawieniem. Ale cóż, propagand laktacyjna robi swoje z mózgów niektórych mam. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_grzes Re: mamakasieńki1 10.09.05, 13:13 NA SZCZESCIE MY NIE MUSIMY SIE MARTWIC O OUN NASZEGO DZIECKA,KTÓRE MIALO WYKONANE BADANIE REZONANSU MAGNETYCZNEGO .POZA TYM TO LEKARZE-PROWADZACY I NEUROLOG DZIECIECY POLECALI karmienie tylko piersia!!!NASZ SYNEK ROZWIJA SIĘ BARDZO DOBRZE ,A Z WIELOMA TZW.KROKAMI MILOWYMI ROZWOJU DZIECKA PRZEGONIL SWOICH ROWIESNIKOW Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi ledzeppelin i asia_grzes 10.09.05, 15:21 asia_grzes napisała: NASZ SYNEK ROZWIJA SIĘ > BARDZO DOBRZE ,A Z WIELOMA TZW.KROKAMI MILOWYMI ROZWOJU DZIECKA PRZEGONIL > SWOICH ROWIESNIKOW ... a w wieku pięciu lat będzie fruwał Nie to, żebym była czepliwa, ale czy nie pomyliłyście wątku? Tu miały się znaleźć "dobre rady " krewnych i znajomych - patrz post początkowy. A nie awamturki na temat karmienia Asia - Caps Lock wyłącz, bo sama spójrz jak to się czyta Odpowiedz Link Zgłoś
mamakasienki1 Re: mamakasieńki1 20.09.05, 12:12 no to wcale nie jest tak jak piszesz ledzeppelin. Moja Kasia urodziła się z wagą 3050 gram ,następnego dnia po urodzeniu ważyła 3000 gram, ale już kolejnego 3100 gram, a kolejnego 3150 gram więc żadnych znaczących ubytków nie było, a ten następneo dnia po porodzie jest normalny. Moje dziecko jest do tej pory na piersi i podaję jej od szóstego miesiąca inne pokarmy i jak do tej pory wszystko jest ok. Poza tym mała bardzo ładnie przybiera na wadze i nasza pediatra bardzo chwali jej postępy. Poza tym nie rozumiem o c chodzi z tą wodą z mózgu, bo po co w końcu miałabym piersi i mleko skoro nie miałabym ich używać? Odpowiedz Link Zgłoś
mka16 Re: mamakasieńki1 29.11.05, 05:08 niezly watek.... Ja tez jeszcze nie urodzilam, a juz slysze, ze dziecko napewno urodzi sie w lutym a nie w marcu (tesciowa wie lepiej niz lekarz), bo wszelkie objawy mialam za wczesnie (jak wymioty przelom 2/3 miesiaca i pierwsze ruchy ok 20 tyg). Na szczescie tesciowa daleko i puszczam to mimo uszu, ale czuje, ze bedzie ciezko jak sie maly urodzi. I jestem w szoku bo do tej pory nie wtracala sie w nasze zycie, a odkad jestem w ciazy zrobila sie "wszystkowiedzaca". A kobita mloda (56 lat) i wydawalo sie do tej pory sensowna. Ale zeby juz nie bylo, ze tak na nia ujadam, to czasem powie cos madrego jesli o cos spytam i nie mam nic przeciwk udzielaniu rad jesli rzeczywiscie mam z czyms problem czy watpliwosci. Odpowiedz Link Zgłoś
ania-jasia Re: zdaniem teściowej...:))) 29.08.05, 12:41 ja tez mam swoje za soba. zaczelo sie juz w ciazy. nie moglam jej donosic i przez 5 miesiecy do konca ciazy lezalam w szpitalu. kupe gadania bylo ze ja nic nie robie bo ona to w ciazy do pracy chodziloa na 2 zmiany i na krzeslach spac musiala. z kolei babcia meza mieszkala na wsi i w ciazy ziemniaki zbierala i tez jej nic nie bylo. nabawilam sie deprechy przez to ich paplanie! bo wiecie taka lewa baba ze mnie ze nawet dziecka nie moge donosic i na dodatek i tak przed terminem ropdze mimo ze leze przez pol ciazy i sie obijam! po porodzie tez kazdy mial swoje koncepcje wychowania naszego jasia- oczywiscie nie uwzgledniajac naszego zdania. babcia tradycyjnie twierdzila ze malemu wciaz zimno bo ma zimne lapki- nawet raz posluchjalam i nalozylam dodatkowe ciuszki tylko nie wiedxzialam ze przez miesiac bede probowala pozbyc sie potowek. dawanie czekolady to nic w porownaniu z tym ze tesc chcial mi dziecko w wieku 6 miesiecy bigosem podkarmic- bo nic mu nie daje i to wlasnie przez to dziecko bedzie miec pozniej uczulenie na jedzenie. jak maly mial 2 miesiace i jeszcze mial kolki to mu banana chcieli dac-bo niech sobie polize chociaz. miesiac po zajsciu z bananem zamiast c zedkac na nas przed blokiem tesc i tesciowa wzieli gloodnego jasia by=ez pieluch na zmiane i bez naszej wiedzy do ciooci mieszkajacej po drugiej stronie miasta- przez tydzien do nas nie przylazili jak im powiedzielismy ze tak sie n ie ma prawa wiecej zdarzyc bo sie martwilismy. jak zacza jas zabkowac i jak juz nie mialam sily to raz sie zlitowali i poszli z nim bo babci meza na spacer zebym mogla odpoczac. tylko ze czyms go po kiryjomu nakarmili i cala nac nie spalismy z mezem bo maly wyl z bolu.tez mi pomogli, no nie? ale na leb wszystkich bije ciotka meza! stara bezdzietna panna uwazajaca sie za eksperta od dzieci! bo ja przeciesz nie wiem jak i co! bo nie daje sie dzieciom ziemniakow z marchewka na sam poczatek tylko jablko, bo za malo do niego mowie, bo nie powinno sie dziecku pupy smarowac kremem tylko maka ziemniaczana posypywac, bo za drogie pieluchy kupujemy, bo ja nie tak sie odzywiam karmiac opiersia, dlugo by wymieniac! jak go wezme w nosidelko to tez gadania ze mu goroca ze go przegrzewam ale zeby ktoras przyszla jak mam cos do zalatwienia na miescie i z nim zostala to zadnej nie ma! bo ja caly dzien prawie siedze sama w domu i nie mam jak sie ruszyc bez malego! tak to juz jest do gadania to jest 100 ekspertow ale jak pomuc trzeba to zaden nie pomoze. zaczynam sie stawiac powoli na nogi i przeciw nim bo juz nie daJE RADY! wy tez badzcie silne bo te tesciowe i babcie i ciotki klotki nas wykoncza psychicznie 2716547- to moj gg jakby ktoras z was chciala pogadac o pomyslach rodzinki - piszcie! POZDRAWIAM) Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: zdaniem teściowej...:))) 12.08.05, 23:45 nikusia20 napisała: > Moja mama i teściowa są świtnymi babciami.Wychowuje córke po swojemu.Nikt mi > nie mówi co mam robić.Chyba mam szczęście.Tylko obawiam się teściowej że będzie > > wpychać słodycze mojej myszce.Jak córka miała 3 m-c teściow dała jej troszke > czekolady po kryjomu,ale się wszystko wydało bo się sukienka ubrudziła.Teściowa > > się przyznała.Wtedy to mnie śmieszyło,ale teraz nie.Ponieważ sytuacja się > powtórzyła .Moja córka ma 9m-c i dała jej ptasie mleczko,oczywiście terz po > kryjomu.Nie wiem co w tej sytuacji robić,tłumaczyłam jej ,że córka jest za > mała.Nic to nie daje,ona swoje :że kiedyś to.....Mnie terz nauczyli w > dzieciństwie jeś słodycze i tak mi pozostało.Jak mam do wyboru obiad czy > ciasto ,wybieram to drugie.Jestem szczupła,ale w środku sam cukier.Pozdrawiam. Nikusiu, wszystko pięknie, ale nie 'terz', tylko 'też' ) Odpowiedz Link Zgłoś
catalinka Re: zdaniem teściowej...:))) 19.03.05, 10:41 A u nas teściowa czyta te same czasopisma co ja i nie mam żadnych problemów właściwie. Nawet sama przyznała że teraz jest lepiej jak się nie krępuje niemowlaczków. Zaś miała pewne wątpliwości gdy kładłam małą na boku. Według mniej tylko na wznak. Kształtna główka itd. Pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
lara82 Re: zdaniem teściowej...:))) 20.03.05, 20:17 popłakałam się ze śmiechu. ja też miałam nic nie pisać , ale nie moge się powstrzymać. Mam takie szczęście że mieszkam z teściami((( Moja teściowa urodziła 3 dzieci , a moją malutką jak już brała na ręce to tylko w rożku do 4 miesiąca ( to nic że od 2 miesiąca już się w niego nie mieściła) -jak leżała to ciągnęła ją za nóżki ( dysplazja bioderek-3 miesiące)i niewiedziała ,że żle robi. Proszona o to ,aby tak nie robiła oczywiście robiła to pokryjomu -kiedyś ją karmiła, rozmawiała przez telefon(był oparty na ramieniu) i oglądała telewizję ( mała też oczywiście oglądała) jak to zobaczyłam, to myślałam ,że zawału dostanę ,ale ona niewie co żle robiła.No i się doczekałam. Przestała do nas zaglądać do pokoju,najwyżej na minutkę dziennie(nie muszę dodawać ,że teściu też)więc nazwaliśmy ich z mężem "babcia-minutka ,dziadek- minutek" , ale jak przychodzą goście to oczywiście się chwalią, że ją tak rozpieszają (mała ma 6 miesięcy i dostała od niej jedno ubranko na Dzień Kobiet i nic poza tym),a dziadek opowiada niestworzone historie(ma facet wyobrażnie) jak to się z nią bawi. A jeszcze coś o cioci dodam.Cioteczka chciała zobaczyć jak małą kąpie.Cały czas coś komentowała, a że niepodkładam ręczników, żeby se siedziała i bawiła(miała 3 miesiące ) i tak dalej ale najlepsze było to, żebym ją po kąpieli przykryła ręcznikiem wzięła oliwkę i ją naoliwiła tzn.wsadziła ręce pod ręcznik.???( bez komentarza ) O ludu drogi. Zycze nam wszystkim nam mamą więcej wytrwałości Odpowiedz Link Zgłoś
lara82 Re: zdaniem teściowej...:))) 20.03.05, 21:43 zapomnieałam jeszcze dodać , że jak malutka miała kolki, to moja teściowa mówiła ,że za mało jem i dziecko jest głodne i powinnam zjeść schabowego ,albo bigos , a ja na to że właśnie od tego mała ma kolki a ona ,że napewno jest głodna , bo ja przecież nic nie jem i za jej czasów dziecku w 4 miesiącu już dawano wszystko do jedzenia , nawet kapuste kiszoną ???????? a mój teściu powiedzał , że niedługo będzie jej dawać do jedzenia kości i marchew ?????? pozdrawiam cieplutko bez Laury życie by nie miało sensu forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=21799544 Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaa_p Re: zdaniem teściowej...:))) 23.03.05, 20:03 Ona to karmiła dzieci wg broszurki, dopajała a ja mam za "chudy pokarm" i dziecko płacze bo jest głodne ( dwa dni później przy szcziepiuwiu waga u 1.5 misiecznego Pysia = 5800!!!) a teraz to on powinien siedziec w kojcu a nie raczkowac po pokoju bo inaczej nie nauczy sie chodzić. *********************************** Wesołych Jaj Gochna-Samochna i Pysio ( 02.03.04) Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 do loli 211 21.03.05, 11:10 do loli 211 i innych dziewczyn broniących "niedozwolonych" zachowań mam i teściowych. Pytasz się jak te mamy wychowały własne dzieci. Ano ci powiem na własnym przykładzie. Przez to, że miałam oblizywany smoczek (akurat nie przez moją mamę, a przez jej teściową) - mam próchnicę od najmłodszych lat i miałam afty w niemowlęctwie. Przez to, że nadmiernie faszerowano mnie przy każdej temperaturce antybiotykami (na początku wina lekarzy, a później mojej mamy, której się wydawało, że po kilku chorobach już wie co lekarz powie i sama stawiała diagnozę) mam przebarwienia na zębach i w ogóle całe życie byłam chorowita. Przez to, że sadzano mnie na siłę i obkładano poduchami, przez to, że jeździłam w chodziku - mam ogromne problemy z kręgosłupem. Przez to, że miałam skazę białkową ale nikt nie wiedział, że nie wolno w takiej sytuacji podawać mleka- cierpiałam na okropne bóle brzucha przez dwa lata podobno non stop ryczałam. Tak wychowywano. I UWAGA!!!! To nie była mojej mamy wina. Jeszcze wtedy powszechnie nie wiedziano, że oblizywanie smoczka = się stoprocentowej próchnicy, że chodziki są złe dla kręgosłupa, że istnieje coś takiego jak skaza białkowa. Nie jest to mojej mamy wina, bo nie miała dostępu do wiedzy, do tylu gazetek, do internetu itp, itd. Od tamtej pory nauka poszła do przodu, zrobiono setki tysięcy badań naukowych na całym świecie, informacje o wynikach tych badań docierają w sekundę w każdy zakątek ziemi. I wybaczcie obrończynie teściowych. Ja nie mam pretensji do mam i teściowych, że gadają czasami (podkreślam "czasami") głupoty. Ale nie widzę powodu, by skazywać swoje dziecko na cierpienia pozwalając teściowej czy mamie stosować niektóre błędne zalecenia sprzed trzydziestu lat. Mam dziecko, które ma problemy z alergią. Podanie mu czekolady okupione jest dwoma tygodniami drapania do krwi i strasznym swędzeniem, niespaniem w nocy itp. itd. Podanie mu skórki chleba do ciamkania w czwartym miesiącu życia, akurat w przypadku alergika grozi dużym prawdopodobieństwem celiaki. Teściowa do dziś mi wypomina, że te alergie to jakoś chyba sama sobie wymyśliłam, albo dlatego, że mam wydelikacone dziecko, bo właśnie tej skórki nie podaję, a jej syn - mój mąż to nie miał takich problemów i w ogóle kiedyś o alergiach nie słyszano.... Czyżby???? Mój mąż i ja też jesteśmy strasznymi alergikami i śmiem twierdzić, że właśnie przez to, że mąż jadł już krupnik w trzecim miesiącu i był uczulony na truskawki i mleko - ale teściowa mówiła, że z tego się nie robiło wielkiego halo jak teraz. Nie robiło się - bo nie słyszano o alergiach kroczących. Oj długo bym mogła. O dobrodziejstwie przegrzewania dziecka i noszenia czapeczki nawet przy 30 stopniach C., o karmieniu sztucznym i to co trzy godziny, obowiązkowym dopajaniu, o nierozpieszczaniu dziecka polegającym na zostawianiu płaczącego niemowlaka i ćwiczeniu płuc dziecka itp. itd I nie mam pretensji do mam i teściowych o swoje zęby czy kręgosłup np.. Kiedyś tak zalecano i te błędy to nie ich wina. Mam pretensje do mam i teściowych o to, że nie mogą zrozumieć, że nauka idzie do przodu i nie można stosować i traktować za pewnik wszystkich sposobów rodem sprzed trzydziestu lat. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: do loli 211 21.03.05, 15:10 Obecnie tez wielu rzeczy nie wiadomo i za 20 lat okaze sie, ze z niewiedzy szkodzilismy dziecku. Razi mnie wysmiewanie sie z tesciowych i robienie z siebie specjalistek, ktore pozjadały wszelkie rozumy, a tak czesc emam sie zachowuje. Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 Re: do loli 211 21.03.05, 15:28 owszem - zdaję sobie z tego sprawę, że za 20 czy 30 lat może się okazać, że dzisiejsze niektóre zalecenia były jeszcze głupsze niż te stosowane przez nasze mamy. No ale chyba bardziej logicznym i mądrym wyborem jest podążanie za rozwijającą się wiedzę i nauką, niż tkwienie w bezsensach przeszłości??? W przeciwnym razie możnaby leczyć dzieci wkładaniem ich do pieca na trzy zdrowaśki. A to, że dzisiejsza statystyczna mama wie więcej od swojej statystycznej mamy i teściowej jest faktem bezsprzecznym i niepodważalnym. Kiedyś nie było takiego dostępu do wiedzy, takiego obiegu informacji, poziom wykształcenia był o wiele niższy. Inna sprawa, to kwestia dobrego wychowania, cierpliwości itp, itd. Ale tu też będę bronić młodych mam. Młoda mama, wymęczona, często na początku przerażona i niepewna potrzebuje wsparcia i pochwały a nie krytyki i "dobrych-głupich rad". Nie dziwię się, że młodym puszczają nerwy i zachowują się jakby "wszystkie rozumy pozjadały". Ja po 2 miesiącach próbach tłumaczeń, że czapeczka i kocyk przy 30 stopniach są niepotrzebne, bo dziecko jest przegrzewane; po próbach empirycznych - pokazywanie potówek, po konfrontacji z pediatrą, która krzyczała, że dziecko jest przegrzewane - usłyszałam: "co ty tam wiesz, słuchasz się lekarzy, a co tam taki lekarz wie". Po prostu nie wytrzymałam i zaczęłam stosować zasadę "nie bo nie, a jak chcesz inaczej, to nie zobaczysz wnuka" - nerwy mi puściły po prostu. Bo nie powinnam wtedy skupiać się nad udowadnianiem swoich racji, nad analizą ewentualnego sensu czy bezsensu noszenia tej czapeczki przy 30 stopniach - tylko skupiać się nad swoim dzieckiem i swoim samopoczuciem, by być uśmiechniętą młodą mamą a nie wymęczoną od ciągłych dyskusji na temat czapeczki. Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi UWAGA! UWAGA!!! 21.03.05, 15:34 Mamom (i nie tylko), które nie zauważyły, przypominam, że W TYTULE TEGO WĄTKU JEST SZEROKI UŚMIECH. Proszę się nie kłócić, tylko podzielić się z nami anegdotkami, które są śmieszne, bo nie oceniamy i nie krytykujemy, tylko próbujemy się uśmiechnąć, choć czasem nam nie do tego i nie czepiamy się ludzi mądrych, tylko takich, którzy mówią o zlewkach w słoikach, "przewróceniu oczu" i innych dyrdymałach. WIĘCEJ LUZU poproszę! )) Odpowiedz Link Zgłoś
mamakinguli Re: UWAGA! UWAGA!!! 21.03.05, 23:26 niestety ja również nasłuchałam się wielu przykrych uwag od mojej teściowej i teścia, czasem miałam ochotę wykrzyczeć że spójrzcie na Pyzę - jest zdrowym, pięknym dzieckiem, które ma teraz 8 m-cy, a nigdy (odpukać) nie chorowało! uśmiechnięta, radosna, szczęśliwa...więc dlaczego ciągle słyszę, że wszystko robię źle!Buntowałam się, nawet celowo ograniczałam kontakt małej z dziadkami a myśl o tym, że zbliża się czas powrotu do pracy i że ONI będą się nią zajmowali - przerażał mnie, zaczęłam już nawet szukać niani.Ale nagle zrozumiałam jedna ważną rzecz - Kochane Mamy - przecież to my kochamy nasze maleństwa bezwarunkowo i wierzcie, że dziadkowie kochają je tak samo!Wiem że Pyza będzie rozpuszczana przez nich i że ja na pewno wychowywałabym ją inaczej (bo kto to zrobi lepiej niż mama ale dziadkowie dadzą jej tyle miłości i czułości ile dałaby mama gdyby nie musiała iść do pracy!Oni kochają ją równie mocno jak ja i również (choć po swojemu)otoczą ją miłością, a czyż nie tego najbardziej potrzebuje taki mikro-człowieczek ?! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kangurzyca2 Re: do loli 211 21.03.05, 19:37 No ale przedmówczyni ma rację. Więc nie pozwalajmy by dobrodziejstwa sprzed 30 lat miały wpływ na życie naszych dzieci, by za 20 lat one nie mialy do nas żalu. Niestety, ale większość teściowych lubi wtrącać swoje trzy grosze, nie zawsze tam, gdzie są potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: do loli 211 21.03.05, 19:45 Ja tam nie pozwalam, ale i nie wysmiewam sie ze starszego pokolenia, a tak odbieram czesc wypowiedzi.Robie po swojemu, uwag wyslucham, ale sie nie zastosuje i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 Re: do loli 211 21.03.05, 20:05 ja też robię po swojemu, gorzej gdy mały idzie do babci. Jeśli nie przekonam babci do nowych zaleceń mogę być pewna, że stosuje swoje "metody wychowawcze". A jeśli ma być z uśmiechem... to mój największy uśmiech wzbudza twierdzenia, że tetrówka z ceratowymi gatkami jest o wiele lepsza niż przewiewny pampers, że moje dziecko będzie bezpłodne w związku z tym pampersem, że przez brak czerwonej wstążeczki przy wózku moje dziecko na pewno jest zauroczone, wielki błąd, że mój mały w czwartym miesiącu nie zjadł krupniku, ewentualnie barszczu no i nie ciamkał tej skórki chleba.. Picie z łyżeczki jest o wiele lepsze niż picie z niekapka - to nic, że dziecko wtedy bardzo mało pije, bo się po kilku minutach niecierpliwi. W ogóle teściowa wyznaje zasadę, że po co mieć lepiej - jak można mieć gorzej, przecież 30 lat temu było jeszcze gorzej i było dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
tumoi Re: do loli 211 04.07.05, 12:35 Ostatnio w jednym z artykułów poświęconych pielęgnacji niemowląt przeczytałam, że obecni "zachodni" 20-latkowie - mężczyźni mają problemy z płodnością. Przypuszcza się, że m.in. na skutek przegrzewania jąderek w pampersach. ("zachodni" dlatego, że tam na rynek wprowadzono znacznie wcześniej pampersy niż u nas) Muszę przyznać, że zastanowiło mnie to...i nie wiem co teraz myśleć. Odpowiedz Link Zgłoś
a_melia Re: zdaniem teściowej...:))) 21.03.05, 18:50 W ciąży miałam za duuuży brzuch. Ona nie miała takiego wielkiego (przytyła tylko 50kg - serio!). Oczywiście urodziłam za małe dzieci i ciągle za mało daję im jeść. Odpowiedz Link Zgłoś
news21 Re: zdaniem teściowej...:))) 23.03.05, 18:31 Wątek jest niby żartobliwy ale tak naprawdę wiele mam ma do teściowych zupełnie poważne pretensje. Mieszkacie z teściami, oni Wam pomagają, dają dzieciom prezenty a Wy i tak jesteście niezadowolone. Nikt nie jest doskonały ani teściowe ani Wy. Tak naprawdę wydaje się że nie macie poważnych problemów w życiu. Wierzcie mi teściowie mogliby się w ogóle nie zgodzić żebyście z nimi mieszkali, w ogóle nie interesowac się wnukami ani Wami, nie pomagać Wam w najmniejszym stopniu, nie kupować dziecku żadnych prezentow, nie chodzić z nim nawet na spacer, nie wpadać z wizytami itd. Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 Re: zdaniem teściowej...:))) 23.03.05, 18:46 jeśli chodzi o mnie, to raczej mam stabilną sytuację materialną Mieszkamy z mężem sami, nie potrzebujemy wsparcia ani finansowego ani w postaci pomocy praktycznej ani w postaci prezentów dla dziecka. Natomiast potrzebujemy wsparcia psychicznego, a nie krytyki. Ponieważ sama nie jestem doskonała, nie krytykuję teściów, że gotują za tłusto, że źle wydają pieniądze, że czasami stawiają swojego syna w niezręcznych przykrych sytuacjach. Natomiast oni owszem krytykują i radzą włącznie z wyrzucaniem moich rzeczy na śmietnik (z teściem szarpałam się pod śmietnikiem o własny karnisz do firanek), wywalaniem z moich szafek potrzebnych dla mnie rzeczy (teściowa stwierdziła, że tyle niepotrzebnych rzeczy trzymam - i pod moją nieobecność zrobiła mi porządek) I myślę, że większość dziewczyn ma podobne problemy, bo rodzice krytykują i pouczają tylko z racji tego, że są rodzicami i im się wydaje, że wiedzą lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
kangurzyca2 Re: zdaniem teściowej...:))) 23.03.05, 21:26 No z tym wyrzucaniem z szafek niepotrzebnych rzeczy to już teściowa przegięła i ingeruje w Wasze prywatne życie. Tutaj trzeba ostro zareagować, a nie stać z boku, bo będzie coraz gorzej. A może trzeba dla odmiany zrobić porządek w jej rzeczach? kiedy np. pójdzie na spacerek z małym??? Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 Re: zdaniem teściowej...:))) 23.03.05, 21:50 aaa planowałam już takie posunięcie)) Tzn ten porządeczek w jej rzeczach. Tylko ja niestety za dobra jestem i raczej na taką złośliwość się nie zdobędę, za to sobie na forum od czasu do czasu ponarzekam) Odpowiedz Link Zgłoś
kangurzyca2 Re: zdaniem teściowej...:))) 23.03.05, 22:15 mojam miała taką modę kupowania mi tego co się jej podoba np. firanki, mimo, że to ja chciałam wybrać. To też byłam dla niej miła i też jej wybrałam i nawet zawiesiłam. A co do porządków, to nauczyła się, że w szafie się nie grzebie. może niektórym by sie podobało, ale ja nie lubię, jak ona coś kupuje bez pytania, czy mnie się to podoba. wolę kupić sama i za własne pieniadze, zwłaszcza jeśli chodzi o dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
mamawiktorki Re: zdaniem teściowej...:))) 23.03.05, 22:25 No na szczęście moja teściowa nie grzebie w moich szafach i nie mówi mi że mam kapać dziecko w koszulce ( paranoja ))))) )ale jak wracam do domu to mówi do małej " o twoja czarownica wróciła " natomiast jak mała płacze pyta sie jej "kto cie bił " czym doprowadza mnie do szewskiej pasji bo jak by tak ktoś to usłyszał obcy to by uznał ze katuje swoje dziecko.Dodam ze mała ma 4,5 miesiaca. A i jeszcze było fajnie jak zaraz po porodzie musiałam dac dziecku butle niestety to moja mama kazała mi to robić w tajemnicy przed teściową a teściowa przed mamą. Fajnie co ? Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 Re: zdaniem teściowej...:))) 23.03.05, 22:30 sorry, że tak zbaczam z kangurzycą z tematu, ale jeśli ma być na wesoło, to jeszcze muszę to dodać: moi teściowie jak sobie coś wymieniają po 20 latach np używania, zawsze to stare próbują wcisnąć nam)) Polega to na tym, że jak się chwalę, że coś zamierzamy kupić, mówią: po co kupujecie, nie traćcie pieniędzy, my wam oddamy ten nasz dywan (tak chcieli już oddać karnisze, żyrandol). Jak ja mimo wszystko tłumaczę, że wolałabym kupić - to wtedy zaczynają kazanie, że są ważniejsze sprawy, na które trzeba trzymać pieniądze i żebyśmy się zastanowili, czy dobrze robimy, skoro oni mogą nam podarować te niepotrzebne im już rzeczy. Nie mogę zrozumieć tej ich troski o nasze pieniądze... bo my zarabiamy nieporównywalnie więcej niż oni a to właśnie oni raczej powinni oszczędzać na takich zakupach jak nowy karnisz, czy żyrandol. Łomatko.... naprawdę śmieszą mnie te podarunki Odpowiedz Link Zgłoś
isabellla Re: zdaniem teściowej...:))) - 30.04.06, 23:54 Nigdy od nikogo (oprócz moich rodziców) nic nie dostałam, a teściowa by jeszcze z nas ciągneła. Jak chcę pomocy to musze wynając pomoc domową lub opiekunkę (rodzice mieszkają 200 km od nas). Nawet jak miałam rękę do pachy w gipsie to teściowa nie zainteresowała się czy sobie radzę. A co do rad, jak by zaczeła to pewnie by się ucieszyła, że mieszkam na parterze i w moim bloku nie ma schodów. Pozdrawiam wszystkie umęczone mamy i nie dawajcie się. Odpowiedz Link Zgłoś
truscaveczka Re: zdaniem teściowej...:))) 03.06.06, 13:21 Mieszkamy na swoim, moja teściowa NIGDY nie dała prezentu mojej córeczce, ale z drugiej strony opiekuje się małą, gdy chcę zejść do sklepu na chwilę. I - uwaga - ośwadczyła, że z dzieckiem nie zostanie, mam nie chodzić do pracy póki mała nie będzie dobrze mówić i korzystać z nocnika, bo ona jej przewijać nie będzie. No to tyle w zakresie życzliwych teściowych. Odpowiedz Link Zgłoś
berecik7 Re: zdaniem teściowej...:))) 11.05.05, 15:43 Zdaniem teściowej (bardzo fajnej babki skądinąd) do naszego synka należy wezwać egzorcystę, bo...lubi sobie popłakać równo o godz. 18. Ta punktualność moją teściową po prostu przeraża. Odpowiedz Link Zgłoś
melena2 Re: zdaniem teściowej...:))) 11.05.05, 16:31 Kochaneńkie, przynajmniej Wasze teściowe wykazują zainteresowanie swoimi wnukami. Jestem teraz w 6 m-cu, na początku ciąży przeleżałam się w szpitalu (zagrożenie poronieniem), a po powrocie do domu usłyszałam jak teściowa narzeka, że "to dziecko wszystko w domu zdezorganizuje". Miło? Odpowiedz Link Zgłoś
kklementynka Re: zdaniem teściowej...:))) 16.05.05, 16:59 oj miło... jak mojej córeczce zęby długo nie wychodziły (miała już rok skonczony) to teściowa powiedziala, że dziecku siostry koleżanki jedej pani z pracy (!!!) denntystka nacięła dziąsełka, zeby się ząbki BEZSTRESOWO wyrżnęły pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
white_calla Re: zdaniem teściowej...:))) 17.05.05, 21:24 No rewelacyjny wątek!!! No to z mojej strony (a raczej teściowej): -dziecko jak płacze, jęczy lub pomiałkuje to znaczy, że chce kupe. -nie nalezy dawać Małej zabawek bo jak je widzi to szeroko otwiera oczka i macha łapkami, znaczy za bardzo sie przejmuje. -dlaczego dziecko płacze jak chce spać.Niech śpi. -Wszystkie okna mają być pozamykane a w domu kompletna cisza bo jest dziecko -Rączki zimne dziecku zimno -czy ona juz dostaje soki (dwumiesięczniak)bo jej dzieci dostawały -w porównaniu z jej dziecmi (trzy chlopy 4500 przy urodzeniu każdy, moja maleńka 2700)... (tu padają różne rzeczy np: mała słabiej przybiera na wadze) -ich syn a mój mąż sie strasznie darł wiec szkoda, że nam się Mała nie drze bo mielibyśmy za swoje. A mała ma dopiero 2,5 miesiąca. Ciekawe co dalej. ~~~~~~~~~~~~ calla Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Re: zdaniem teściowej...:))) 17.05.05, 21:44 Wygląda na to, że jeszcze większość przed Tobą )) Pozdrawiam Zona Odpowiedz Link Zgłoś
sylvia2005 Re: zdaniem teściowej...:))) 17.05.05, 23:10 A ja chciałam sie pochwalić teściem. Jak urodziłam to po 30 minutach był w szpitalu i po znajomościach dostał wnuka do pokoju (ja jeszcze na porodówce, niświadoma i mało kontaktująca). Przybył razem z dwoma ciociami mojego dziecka (siostrami męża). Nigdy mu tego nie zapomnę, to przecież były moje chwile, no nie? Po dwóch dniach od wyjścia ze szpitala musiałam jechać z małym na kontrolną wizytę do szpitala (żółtaczka i wysypka poporodowa). Niestety musiałam jechać z teściem bo innego transportu nie miałam a do szpitala daleko. Najpierw wysłuchałam, że przecież mogłam iść do swojej przychodni. Potem zawiózł mnie nie do szpitala tylko do przychodni obok szpitala(bo w szpitalu nie przyjmują). No i dobrze, że są miejsca siedzące w samochodzie i siedziałam, bo zapytał mnie, czy mi się już macica skurczyła??? (!!!) Non stop słuchałam jego porad w kierunku mojego męża (przy mnie), że powinien szarpać dziecko za ręce i nogi wieczorem, tak w ramach ćwiczeń - szybciej się zmęczy i pójdzie łądnie spać. Najlepsze było jak mały miał 4 m-ce, dziadek przyjechał w odwiedziny i ja kazałam mu ręce umyć bo chciał go wziąć. Obraził się śmiertelnie (nie powiedział mi tego wprost) bo przecież przyjechał prosto z domu, czysty, a nie z pracy. a ja się zastanawiałam, dlaczego jest taki milczący na chrzcinach (niestety musiał przyjechać po tym incydencie). Mam charakter jaki mam, ale przez ten szpital na początku bardzo się zraziłam i obecnie traktuję go bezuczuciowo. Zapomniałam wspomnieć, że teść ma 4 dzieci i chyba dlatego jest takim ekspertem,choć z tego co wiem to jak były malutkie to siedział na kontrakcie w NRD. A teściową mam ok. Nawet słyszałam jak mnie chwaliła, że moje dziecko takie czyściutkie... Raz mnie tylko rozśmieszyła: mojemu mężowi przelewała wosk nad głową bo się budził i krzyczał: kwiaty, dużo kwiatów, lecą kwiaty! Więc sąsiadka jej poradziła i poskutkowało!!! (mówiła to ze śmiechem w tle). Dla porównania: moja mama jest kochana i akceptuje wszystko co robię, nawet jak źle, chociaż też karmiła mnie co 3 godziny. Moj tata wiecznie krytykuje, że rozpieszczam dziecko i pozwalam mu robić co mały złośnik chce. Niech żyją kobiety w tej rodzinie. Dziewczyny, please, nie dajcie umrzeć temu wątkowi!!!! (chociaż nie wiem czy ktoś jeszcze pobije kąpanie w ubrankach i zlewki w słoiczkach...) Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Re: zdaniem teściowej...:))) 18.05.05, 08:52 > Dziewczyny, please, nie dajcie umrzeć temu wątkowi!!!! (chociaż nie wiem czy > ktoś jeszcze pobije kąpanie w ubrankach i zlewki w słoiczkach...) Też uważam to za mistrzostwo świata )) Odpowiedz Link Zgłoś
kssia Re: zdaniem teściowej...:))) 22.05.05, 00:13 Witam Ostatnio moja teściowa stwierdziła , obserwując moją 2 - latke jedząca lewą ręką "Kasiu, ona jednak bedzie lewo ręczna , ale nie przejmuj sie taka ułomność to nic strasznego". Zostalismy w ten sposób uświadomieni że mamy ułomne dziecko))) Właściwie każda wizyta u teściowej owocuje mozliwościa dopisania się do tego wątku.Moja teściowa to orginał np daje mojej młodej kawałek ciasta a potem goni za nia po domu z talerzykiem i zbiera po niej okruszki w końcu zabiera ją do kuchni gdzie mała musi tkwic przy stole póki nie skończy. Ostatnio przyleciała do mnie i mówi żebym jej nie dawała więcej picia bo ona nie połyka tylko trzyma w buzi . Popatrzylismy na siebie z mężem z usmiechem oooo jaka troskliwa babcia dba żeby sie młoda nie pomoczyła Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Re: zdaniem teściowej...:))) 23.05.05, 00:09 > "Kasiu, ona jednak bedzie lewo ręczna , ale nie przejmuj sie taka ułomność to > nic strasznego". Zostalismy w ten sposób uświadomieni że mamy ułomne > dziecko))) )))) > Niestety częściej teściówka daje powody do złości niz do smiechu ale nie mam > jakos ochoty o tym pisać To dobrze, gdyż to jest wątek wesoły i z przymrużeniem oka )) Odpowiedz Link Zgłoś
dorotka242 Re: zdaniem teściowej...:))) 21.05.05, 11:34 Natoamist moja teściowa,a macocha mojego męża, kobieta nie mająca dzieci w ogóle (posiada 4 psy+1kota)stwierdziła,że dziecko 2 miesięczne nie powinno już w dzień absolutnie spać.A według niej potówki wzieły się z tąd,że dziecko myjemy niedokładnie.Dodam że małego myła moja mama, n miała nas troje. Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: zdaniem teściowej...:))) 23.05.05, 09:34 Wczoraj byliśmy u teściowej i dosłownie mnie ogłuszyła. Mamy 2 synków, za kilka dni urodzę trzeciego. I moja teściowa patrząc jak chłopcy się ganiają stwierdziła, że kiedyś dzieci byłt lepsz, grzeczniejsze. A wszystko to dlatego, że zaraz po urodzeniu dostawały klapsa w tyłek od lekarza! to je uczyło pokory! I jak teraz będę rodzić to mam dopilnować żeby tak potraktowano synka! Odpowiedz Link Zgłoś
monika.chorw Re: zdaniem teściowej...:))) 25.05.05, 15:19 Witajcie! Gratuluje pomyslu!!! Moja tesciowa twierdzi: 1. Nie powinnam malego calować po nozkach, bo bedzie seplenil! 2. Skutkiem podawania dziecku jedzenia w sloiczkach jest szybkie i nieproporcjonalne w stosunku do masy cial - ROSNIECIE GLOWY!!! 3. Nie powinno sie za czesto kapać dziecka, bo bedzie mialo b.jasna karnacje skory. 4. Zaraz po urodzeniu powinnam dziecku rekami uformować ksztalt glowy, bo bedzie mialo szpiczasta! Odpowiedz Link Zgłoś
nishimagome Re: zdaniem teściowej...:))) 25.05.05, 21:30 Biedne teściowe Boję się momentu, kiedy zostanę teściową żony mojego syna, na szczeście mam jeszcze córkę, a z matkami mamy lepszy kontakt. Bezkonkurencyjny tekst mojej teściowej: Rozważamy w rodzinnym gronie poród rodzinny i obecność mojego męża przy porodzie. Mąż jest raczej delikatny i niepraktyczny, więc nie byłam pewna, czy chcę żeby był przy porodzie (wolałabym raczej się nim nie zajmować w takiej chwili). A na to moja teśiowa: No lepiej chyba, żeby go przy porodzie nie było, bo to przecież tak, jakbyś przy nim kupę robiła... Mnie zatkało... Poza tym jest OK, nie wtrąca się. Nie zna się na dzieciach, to się nie odzywa. Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: zdaniem teściowej...:))) 26.05.05, 18:35 Wśród kobie starszego pokolenia często panuje pogląd że kobieta nie powinna się pokazywać mężowi w niekorzystnych sytuacjach, np. kiedy farbuje włosy, w wałkach na głowie, w stanie zaniedbanym, nieumalowana. Znam takie dwie panie mocno starsze, które właśnie tak postępują. Mając po 80-tce wyglądają super, bardzo zadbane i eleganckie. Być może chodziło o coś podobnego. Odpowiedz Link Zgłoś
eccia0102 Re: zdaniem teściowej...:))) 26.05.05, 19:33 Moja tesciowa tez jest rewelacyjna,uwaza ze moje dziecko jest mniej bystre niz jej synus a mój mąż gdyz -Nie siadala na nocniku w wieku 6 miesiecy -nie mowiła na rok A tak pozatym ojciec nie jest potrzebny do wychowywania dziecka bo to problem matki i tak np. dostawalam opie... jak mąż usypiał karmił bawił sie z dzieckiem bo mąz sie przemecza a ja trace kontakt z dzieckiem. Mój pokarm był wodnisty(tesciowa miała tak tłusty,och sama smietana)dziecko głodowało. I tak najlepsze co zrobiła to po porodzie przyszła do szpitala i widząc ze dziecko cierpi z głodu(nie miałam pokarmu i miałam problem z nauczeniem sie przystawiac do cyca) latała jak wsciekła po oddziale i pytała inne nowoupieczone mamusie czy mogą spuscic troche mleczka do słoika dla mojej córeczki. Oczywiscie jesli chodzi o wychowywanie to zle wychowuje dziecko i jestem strasznie oporna bo nie słucham jej rad na jaki kolwiek temat. Na szczescie tesciowa nie mieszka z nami i widujemy ją od czasu do czasu.Pozdrawiam Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
sylvia2005 Re: zdaniem teściowej...:))) 27.05.05, 23:56 Eccia, wygrałaś z tym słoiczkiem, a raczej z tesciową... Szkoda, że z toba nie rodziłam, musiał to byc świetny widok na porodówce. Apropos, skąd teściowa wzięła słoiczek, przyszła z nim w odwiedziny??? Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Re: zdaniem teściowej...:))) 28.05.05, 09:01 > przystawiac do cyca) latała jak wsciekła po oddziale i pytała inne > nowoupieczone mamusie czy mogą spuscic troche mleczka do słoika dla mojej > córeczki. )) Mam duże poczucie humoru, ale za taki numer to chyba bym udusiła! )) I co te matki mówiły? Dała któraś??? Odpowiedz Link Zgłoś
eccia0102 Re: zdaniem teściowej...:))) 28.05.05, 16:25 Jesli chodzi o słoiczek, tesciowa była salową w tym szpitalu,wiec nie miała problemu ze zdobyciem czystego pojemniczka na super tłuste mleczko. Na szczescie zadna matka przebywająca na oddziale nie wzieła słów tesciowej na serio,ale trudno było sie schowac przed usmieszkami personelu i pacjentek Straszny obciach mi zrobiła.Nie jestem pewna czy napisałam o wykłócaniu sie o moja diete z lekarzami,ale moja tesciowa naprzynosiła mi mleczka (krowiego),jogurtów owocowych i gdy sie dowiedziała ze niestety musi to zabrac spowrotem stwierdziła ze lekarze w dzisiejszych czasach są niedouczeni bo przeciez "IM WIECEJ MLEKA KROWIEGO WYPIJE TYM WIECEJ BEDE MIAŁA MOJEGO MLEKA" ,a kto to widział zeby "MLEKO ROBIŁO SIE Z WODY I HERBATEK DLA KARMIĄCYCH".Natomiast słuchajac o alergii na mleko krowie powiedziała do lekarza"CZEGO TERAZ LEKARZE NIE WYMYSLĄ<ALERGIA NA MLEKO?" Po prostu zenada na całej długosci,na szczescie w szpitalu byłam tylko dwa dni. Pozdrawiam Edyta i Amelka Odpowiedz Link Zgłoś
sylvia2005 Re: zdaniem teściowej...:))) 28.05.05, 23:12 Eccia, myśle że obciach to teściowa przede wszystkim sobie zrobiła. Pomyśl, ona pewnie dalej tam pracuje i ludzie może dalej wytykają ją palcami, a ty tylko byłaś tam dwa dni... Podrowionka, mama Pawełka. Odpowiedz Link Zgłoś
szylo Re: zdaniem teściowej...:))) 02.07.05, 15:55 witam dziewczyny... tak czytam i czytam .... czasami padam ze śmiechu , ale czasami widać w tych wypowiedziach autentyczny ból... takie mam pytanie w związku z tym... przecież wasze dzieci nie zrobiły się same.. macie (tak sądzę) w większości mężów i ojców swoich dzieci... czyli bezpośrednich potomków waszych teściowych.. gdzie są oni i ich opinie w sytuacjach nie śmiesznych , ale tych strasznych.. przecież nie może być, że wszyscy oni są maminymi synkami z głęboko zakorzenionym kompeksem Edypa.. czy na prawdę zawsze wolą dla śwętego spokoju nic nie powiedzieć..? jestm ojcem trzylatka.. moja matka mieszka jakieś 600 m od nas, wiem że kocha naszego synka ale od samego początku zna granice swojej ingerencji w nasze życie... nie oczekiwałem ,że to moja żona załatwi to z nią tylko po prostu sam jej wszystko wytłumaczyłem.. oczywiście nie od razu było idealnie, ale kilka odpowiednio umieszczonych uwag szybko przywróciło odpowiednią atmosferę spotkań rodzinnych co do mojej teściowej (czyli matki mojej żony)... mieszka ponad 200 km od nas i widujemy ją i w ogóle resztę rodziny żony dość rzadko, w związku z tym pozwalamy babci na odrobinę szaleństwa. ale jak tylko zaczyna robić coś z czym się nie zgadzamy mowimy jej o tym, a ona wtedy a) argumentuje swoje stanowisko, ale nie natarczywie.. b) zgadza się z nami c) idzie pracować przy gospodarstwie i w tych rozmowach uczestniczymy na równych prawach.. arówno moja żona jak i ja... w końcu teraz to takrze moja mama.. z cylku "podtrzymanie wątku": matka do mnie: "synku , czy Michał już chodzi?" ja: "mamo, on ma dopiero 4 miesiące" matka z wyrzutem: "no ty w tym wieku już chodziłes" !!!!!!!! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kuby2 Re: zdaniem teściowej...:))) 09.11.05, 01:44 szylo napisał: > witam dziewczyny... > tak czytam i czytam .... czasami padam ze śmiechu , ale czasami widać w tych > wypowiedziach autentyczny ból... > takie mam pytanie w związku z tym... > przecież wasze dzieci nie zrobiły się same.. macie (tak sądzę) w większości > mężów i ojców swoich dzieci... czyli bezpośrednich potomków waszych > teściowych.. > gdzie są oni i ich opinie w sytuacjach nie śmiesznych , ale tych strasznych.. > przecież nie może być, że wszyscy oni są maminymi synkami z głęboko > zakorzenionym kompeksem Edypa.. > czy na prawdę zawsze wolą dla śwętego spokoju nic nie powiedzieć..? > jestm ojcem trzylatka.. moja matka mieszka jakieś 600 m od nas, wiem że kocha > > naszego synka ale od samego początku zna granice swojej ingerencji w nasze > życie... > nie oczekiwałem ,że to moja żona załatwi to z nią tylko po prostu sam jej > wszystko wytłumaczyłem.. oczywiście nie od razu było idealnie, ale kilka > odpowiednio umieszczonych uwag szybko przywróciło odpowiednią atmosferę spotkań > > rodzinnych > co do mojej teściowej (czyli matki mojej żony)... mieszka ponad 200 km od > nas i widujemy ją i w ogóle resztę rodziny żony dość rzadko, w związku z tym > pozwalamy babci na odrobinę szaleństwa. ale jak tylko zaczyna robić coś z czym > się nie zgadzamy mowimy jej o tym, a ona wtedy > a) argumentuje swoje stanowisko, ale nie natarczywie.. > b) zgadza się z nami > c) idzie pracować przy gospodarstwie > i w tych rozmowach uczestniczymy na równych prawach.. arówno moja żona jak i > ja... w końcu teraz to takrze moja mama.. > > z cylku "podtrzymanie wątku": > > matka do mnie: "synku , czy Michał już chodzi?" > ja: "mamo, on ma dopiero 4 miesiące" > matka z wyrzutem: "no ty w tym wieku już chodziłes" > !!!!!!!! > > pozdrawiam I szawgrowie mogą być upierdliwi!! Szwagier opowiadając o swoim synku, który skończył dwa tygodnie wymyślał niesamowite historyjki, ale najlepsze było , kiedy powiedział: "wracałem z pracy ,a Justyna(jego żona) trzymała Mikołaja przy oknie,mały jak zobaczył , ze jestem już zupełnie blisko domu śmiał się w głos i machał rączkami na powitanie" nie wtrzymałam tego i wypaliłam: " to jest nic , mój Łukasz kiedy miał dwa tygodnie to już siedział w fotelu i pogwizdywał czytając gazetę" Odpowiedz Link Zgłoś