mamapim Re: zdaniem teściowej...:))) 05.07.05, 14:35 Mam bardzo dobrą teściową i właściwie nie powinnam na nią narzekać. Ale oczywiście zawsze znajdę coś co mi nie odpowiada ). Często coś przeciwnego też mnie denerwuje tylko u mojej mamy. A najbardziej śmieszy mnie - już nie drażni - u teściowej: * jest ok. 30 st., lekki wiaterek - Michałka nie powinnam wyprowadzać na dwór, bo go zawieje, bo "najgorsze są "ciągi", a on nie ma jeszcze miesiąca * branie dziecka na ręce gdy tylko zakwili - "jacy ci twoi rodzice są straszni, męczą dziecko..." itp *podobne zdanie gdy małego kładzemy na brzuszku * a najgorsze jest dla mnie, to że zwraca się do niego sepleniąc: "ci twjoji jodzice, ciemu płcieś itp." * i jeszcze mówienie "Bozia" na krzyż, medalik, książeczkę do nabożenśtwa, obrazek z Matką Bożą, Aniołem Stróżem, czy jakimś świętym... Te zachowania przy drugim dziecku znoszę spokojniej - to moje dziecko i ja je wychowuję i na szczęście teściowa to respektuje. Jej uwagi nigdy nie miały charakteru nakazujęcego lub potępiającego. I widzą, że nasze metody są skuteczniejsze. Starszy synek - Piotruś, 2 lata, jest bardzo niesforny, skręcony - ale konsekwencja w wychowaniu i też karanie (co wg dziadków jest znęcaniem się nad dzieckiem) daje takie skutki, że nas słucha a ich nie )) Natomiast moja mama też "ma swoje": *Piotruś za mało je - bo nie zjadł całego talerza zupy, a śniadanie zjadł 4 godz. temu i w międzyczasie babcia dała mu jabłko, kilka winogron, herbatnika i zrobioną przez siebie galaretkę... *czemu Piotruś jeszcze robi siusiu w pieluszki - my(ja i moje siostry) robiłyśmy do nocnika jak miałuśmy roczek... Na razie nic więcej nie pamiętam A wątek jest świetny. Bardzo poprawił mi humor. I widzę, że mam szczęście, bo po wytłumaczeniu wielu spraw rodzice i teściowie je przyjmują i dostosowują się do nas (np kupują owoce zamiast słodyczy - wyjątek mój tato, który na spółkę z 1,5 rocznym wnukiem zjadł 2 kg galaretek w czekoladzie A tak w ogóle to staram się ich przyjmować z uśmiechem i wierzę, że te uwagi i zachowania są z miłości. Marta - mama Piotrusia(1,5 roku) i Michała(1,5 mies.) Odpowiedz Link Zgłoś
mamapim Re: zdaniem teściowej...:))) 05.07.05, 14:36 Mam bardzo dobrą teściową i właściwie nie powinnam na nią narzekać. Ale oczywiście zawsze znajdę coś co mi nie odpowiada ). Często coś przeciwnego też mnie denerwuje tylko u mojej mamy. A najbardziej śmieszy mnie - już nie drażni - u teściowej: * jest ok. 30 st., lekki wiaterek - Michałka nie powinnam wyprowadzać na dwór, bo go zawieje, bo "najgorsze są "ciągi", a on nie ma jeszcze miesiąca * branie dziecka na ręce gdy tylko zakwili - "jacy ci twoi rodzice są straszni, męczą dziecko..." itp *podobne zdanie gdy małego kładzemy na brzuszku * a najgorsze jest dla mnie, to że zwraca się do niego sepleniąc: "ci twjoji jodzice, ciemu płcieś itp." * i jeszcze mówienie "Bozia" na krzyż, medalik, książeczkę do nabożenśtwa, obrazek z Matką Bożą, Aniołem Stróżem, czy jakimś świętym... Te zachowania przy drugim dziecku znoszę spokojniej - to moje dziecko i ja je wychowuję i na szczęście teściowa to respektuje. Jej uwagi nigdy nie miały charakteru nakazujęcego lub potępiającego. I widzą, że nasze metody są skuteczniejsze. Starszy synek - Piotruś, 2 lata, jest bardzo niesforny, skręcony - ale konsekwencja w wychowaniu i też karanie (co wg dziadków jest znęcaniem się nad dzieckiem) daje takie skutki, że nas słucha a ich nie )) Natomiast moja mama też "ma swoje": *Piotruś za mało je - bo nie zjadł całego talerza zupy, a śniadanie zjadł 4 godz. temu i w międzyczasie babcia dała mu jabłko, kilka winogron, herbatnika i zrobioną przez siebie galaretkę... *czemu Piotruś jeszcze robi siusiu w pieluszki - my(ja i moje siostry) robiłyśmy do nocnika jak miałuśmy roczek... Na razie nic więcej nie pamiętam A wątek jest świetny. Bardzo poprawił mi humor. I widzę, że mam szczęście, bo po wytłumaczeniu wielu spraw rodzice i teściowie je przyjmują i dostosowują się do nas (np kupują owoce zamiast słodyczy - wyjątek mój tato, który na spółkę z 1,5 rocznym wnukiem zjadł 2 kg galaretek w czekoladzie A tak w ogóle to staram się ich przyjmować z uśmiechem i wierzę, że te uwagi i zachowania są z miłości. Marta - mama Piotrusia(2 lata) i Michała(1,5 mies.) Odpowiedz Link Zgłoś
lina79 Re: zdaniem teściowej...:))) 06.07.05, 11:44 Moja tesciowa też miała parę wstawek: - notoryczne hustanie dziecka na rękach i w wózku ( aż sie bałam że mu wszystko wyczepie a na zwrócenie uwagi raegowała Ja tylko żartowałam ???? - ciagłe branie na rece, a bo miał takie czerwone oczka ( ateraz pyta czemu nie siedzi w kojcu lub w łużeczku)- sama go z tamtąd wyjmowała zwłaszcza jak sie dobrze bawił. Odkąd mały skonczył pół roku na widok babci reaguje marudzeniem, chce na rece -pytanie o 20 godzinie: a czym ty jesteś taka zmęczona (gdy naciągałam mięśnie karku) na szczescie mąż zareagował - kupowanie ciuchów używanych ( czesto zniszczonych poplamionych ) bo będzie miał po domu, za złotówkę kupiłam - W tym samym czasie gdy pojechałam kupic ubranko na chrzest, kupiła dwa do wyboru - mały na pewno jest: głodny, śpiący , chce mu sie kupkę, odbić- jak reagował marudzeniem na jej widok -małemu na pewno jest zimno( dziecko miało aż gorące rączki) -próby usypiania gdy tylko dziecko ziewnie (dopuki sie nie postawiłam spał co godzinę przez 15 min.) - i oczywiście co ze mnie za matka lub robienie o podobnym wydżwięku min Na razie tyle mi sie przypomniało. Dobrze że jest lato całymi dzniami siedzimy na polu. Dobre też było z trzymaniem na rękach: moja babcia mówiła to mi, mama siostrze a jak przyjechała druga babcia to mojej mamie- ubaw po pachy. Nie dajcie sie mamy. Pozdrawiam Lina Odpowiedz Link Zgłoś
jenny755 Re: zdaniem teściowej...:))) 06.07.05, 14:45 dziewczyny ja też usłyszałam kilka ciekawych tekstów: -mój synek jak się urodził i do tak 10 m-ca miał lekko skośne oczy, teściowa stwierdziła że muszę z tym koniecznie iść do okulisty bo to oznacza że bedzie miał zeza, -początki wstawania i chodzenia odbywały się na paluszkach, obowiązkowo do lekarza bo ma koślawe stopy i nie umie stawać normalnie, - jak synek miał 7 m-cy zafascynowało go mycie przez nas zębów, dostal swoją szczoteczkę i mył ząbki co dzisiaj jest rutyną, mój teść skwitował, po co tak małemu dziecku myć zęby, bo tak wogóle jak się nic nie zje to wystarczy tylko przepłukać buzię wodą z solą. co Wy na to? Dodam że teściowie czynnie pomagali wychować siostrze męża już trójkę dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
corecki Re: zdaniem teściowej...:))) 07.07.05, 08:40 Witajcie. Teściowa twierdzi że mały jest za chłodno ubrany i że go przekarmiam a moja mama mówi że go głodzę. Teściowa była bardzo zła że wybraliśmy takie a nie inne imie i to bez konsultacji z nią i bratem męża - brrry!!! Dodam że synek ma na imie Igor. Róbmy to co nam instynk podpowiada a jak mamy taka wolę to można posłuchać innych opini. Aga zona_mi napisała: > Kiedy, po pięciu latach oczekiwań, urodziłam pierwsze dziecko, radość > ogłuszyła mnie tak, że niezbyt wiele do mnie docierało. Kilka lat później, > przy następnym skarbie, pancerz radości okazał się mniej szczelny i okazało > się, że: > - nie umiem prawidłowo trzymać dziecka na rękach > - przeze mnie umiera z pragnienia, bo nie dopajam go > rumiankiem/herbatką/przegotowaną wodą > - złośliwie kładę je na brzuszku, chociaż może się udusić > - nie daję mu skórek chleba, chociaż (w wieku 4 miesięcy) zaczyna ząbkować > - nie uczę go chodzić jako półroczniaczka, prowadzając pod paszki > - mój pokarm jest za tłusty, więc dziecko ma zaparcia (normą była u niego > kupka raz na 5-7 dni, na luzie) > A jakie straszne błędy Wy popełniałyście, według Waszych teściowych, mam, > babć i innych znakomitych doradców? )))))) Odpowiedz Link Zgłoś
zielona_dama Re: zdaniem teściowej...:))) 21.07.05, 11:30 U mnie tez się trochę uzbierało od teściowej: 1. Mała ma 3 dni, ledwo wrócilismy ze szpitala. Skórka wiadomo, jak u noworodka - pomarszczona i zaczerwieniona. Diagnoza: odparzyliście dziecku pupę. Zalecenie: kapiel w wywarze z kory olszyny. Po dwóch dniach zaprosilismy do domu połozna i okazało się, że córka ma najnormalniejszą, zdrowa skórę noworodka 2. Mała ma 3 dni. W domu 22-23 st. C. Diagnoza: zamrozicie dziecko, załóżcie jej czapkę i zawińcie w koc. Ja trochę spanikowana, na chwilę straciłam rozum. Ta chwila wystarczyła by dziecko nabawiło się potówek, z którymi walczyłam tydzień. 3. Mała ma 2 miesiące i zasypia wyłącznie na rękach. Poza tym jest dość często noszona, przytulana i bujana. Diagnoza: rozpieścicie dziecko. Nigdy Wam nie będzie chciało samo spać! Tym razem okazałam się mądrzejsza i zapytałam teściową czy widziała kiedyć piętnastoletnie dziecko usypiające na rękach u mamy? Nie, nie widziała. Znaczy się, że kiedys sie odzwyczai. (Nota bene w wieku 4 miesięcy sama z siebie zaczęła pieknie usypiać we własnym łóżeczku. A czułości nadal dostaje od nas tyle ile tylko możemy jej dać) 4. MAła ma 4 miesiące. Zarzut: nie daję małej lanych klusek na mleku choc ona karmiła tak 3-miesięcznego mojego męża. Na nic się zdaje tłumaczenie, że krowie mleko nie jest odpowiednie dla tak małego dziecka. "Tyle dzieci tak się wychowało i żyją". Ano żyją, tylko dlacezgo mój mąż w wieku 28 lat ma niesprawną trzustkę? Czyżby krowioe mleko sprzed 28 lat? 5. Mała ma 6 miesięcy. Zarzut: jestem przewrazliwiona bo zapinam dziecko w pasy wożąc je w wózku i sadzając w foteliku do karmienia. Bez komentarza. 6. Mała ma 8 miesięcy. Zdrowo rosnie, pieknie się rozwija. Jes zgodnie ze wszystkimi normami i tabelami. Nie gotuję jej jednak sama obiadów, bo pracuję i wolę cały mój wolny czas poświęcic na zabawę z Małą a nie na stanie w kuchni. Mała je słoiczki Zarzut: Kiedy dacie jej coś normalnego do jedzenia? A nie ciągle te słoiki i słoiki? 7. No i cały czas: dlaczego nie ubieracie jej w te piękne falbanki i koronki, które dostała. Jak maj wytłumaczyć, że nie lubimy takiego stylu i wolimy by nasza córeczka czuła się ygodnie w dziewczęcym dresiku lub innych spodenkach? Na szczęście uwagi teściowej nie są zbyt nachalne. Raczej powie raz,a potem tylko patrzy na mnie jak na dziwadło. Przyznać jednak musze, że z niektórych jej rad skorzystałam bo były bardzo przydatne Moja rada - dziewczyny słuchajcie swojej intuicji. Czerpcie z rad mam i teściowych tyle ile uważacie za stosowne. To wy jesteście matkami Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
nadette Re: zdaniem teściowej...:))) 27.07.05, 13:03 Ja od swojej usłyszałam kiedy córka miała 3 miesiące, że powinnam pomyśleć już o drugim dziecku.Oczywiście zawsze było za zimno, za sucho, za mokro , żeby wyjśc z dzieckiem na spacer. Wtrącała się dosłownie do wszystkiego nawet wymusiła wybór matki chrzestnej. Mieszkaliśmy razem 2 lata pod jednycm dachem - efekt od 6 lat mieszkamy oddzielnie i odwiedzam ich nie częściej niż raz na kwartał. Córka ma 9 lat a ja na myśl o drugim dziecku a raczej o tym jak mi umilano życie przy pierwszym dziecku bronię się rękoma i nogami jak diabeł przed wodą święconą.W mojej sytuacji w grę wchodzi zmiana męża( żart) - za bardzo wpatrzony w swoją rodzinę i nie widzi nic złego jak babcia podczas wakacji prosi naszą córkę o modlitwy w ciągu dnia ( do 6 razy). Babcia prosi wiercąc dziurę w brzuchu tak długo aż człowiek zmęczony jej natręctwem zgodzi się na wszystko co chce. Odpowiedz Link Zgłoś
aomega Re: zdaniem teściowej...:))) 29.07.05, 15:43 ...a zdaniem mojej teściowej to,że urodziło nam się "takie" dziecko to tylko dlatego że nie chodzimy do kościoła i Boga mamy gdzieś. brrr..... www.jagoda.corka.pl Odpowiedz Link Zgłoś
ewa830 Re: zdaniem teściowej...:))) 31.07.05, 22:59 nie chcialam nic pisac, ale czytajac nie moglam powstrzymac sie od smiechu i tez naklikam cos o mojej tesciowej: - moj synek majac 8 miesiecy wazyl 8,5 kg (wedlug mnie to waga w sam raz) ale tesciowa ciagle swoje: jej syn a moj partner w tym wieku wazyl 13 kg i prosze jaki zdrowy. te sliczne sadelko ktore wylewalo mu sie zza koszulek to poprostu okaz zdrowia!!! - w tej chwili synek ma skonczone 10 miesiecy a od okolo 1,5 zaczyna wstawac i chce by z nim chodzic trzymajac go za raczki. i tak od okolo 1,5 miesiaca slysze tylko: ze trzrba mu kupic chodzik(na samym poczatku jego wstawania), teraz, ze jednak nie ma jak to chodzik (jej syn chodzil i nie ma problemow z kregoslupem). bylismy dzis w sklepie i zaraz na samym wejsciu tesciowa musiala pokazac mi jakie wspaniale sa teraz chodziki ))))))) - jak powiedzialam jej ze synek uwielbia jesc fasolke i nic mu po niej nie jest to stwierdzila ze to nie jest dla dobre dla 10miesiecznego brzdaca, ale za to dobre jest mieszanie biszkopcikow z roznymi srajdkami byle dzieciaka utuczyc i dawanie parowek w ogromnych ilosciach by pokazaly sie w koncu te faldki na nozkach i raczkach))) - ja robie mu obiadki sama i za kazdym razem jak tam jestesmy slysze cos w stylu: co ta matka Ci daje? brrrr pozdrawiam wszystkich P.S. rozbroil mnie ten watek z egzorcysta Odpowiedz Link Zgłoś
roma24 Re: zdaniem teściowej...:))) 02.08.05, 16:30 A co powiecie na zabawę teściowej z kilkumiesięczna obecnie wnuczką w "Rymowankę" - przez cały dzień rymowala imię córki "Majka-Kufajka" a na odjezdne rzuciła: "Matka-Szmatka"??nie musze dodawac, ze mnie zabolało... Dotąd uważałam ja za kobiete na poziomie i aby nie popsuć naszych formalnie poprawnych stosunków, chciałam uznać to zart. Jednak postanowiłam sobie odwet iichcę się mądrze odwdzięczyć za przydomek. Może coś podpowiecie? Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: zdaniem teściowej...:))) 13.08.05, 16:17 roma24 napisała: > A co powiecie na zabawę teściowej z kilkumiesięczna obecnie wnuczką > w "Rymowankę" - przez cały dzień rymowala imię córki "Majka-Kufajka" > a na odjezdne rzuciła: "Matka-Szmatka"??nie musze dodawac, ze mnie zabolało... > Dotąd uważałam ja za kobiete na poziomie i aby nie popsuć naszych formalnie > poprawnych stosunków, chciałam uznać to zart. Jednak postanowiłam sobie odwet > iichcę się mądrze odwdzięczyć za przydomek. Może coś podpowiecie? teściowa - krowa )) Odpowiedz Link Zgłoś
siwa7 DZIEKUJE!!! 24.01.06, 18:52 Dziekuje Wam! Naprawde - DZIEKUJE!!! Sporo czasu zajelo mi przeczytanie wszystkich wypowiedzi(rozlozylam sobie na kilka wieczorow bo moje kochane dziecie nie da mi dluzej posiedziec przed kompem ),ale dotrwalam do konca i ....nie macie pojecia o ile lepiej sie teraz czuje...ze nie tylko ja przez to przechodzilam Ile nasluchalam sie "dobrych rad" o wychowywaniu dziecka i karmieniu piersia(chociaz tesciowa i bratowa nie karmily piersia zadnego z ich trojki),ile stresu fundowanego nam po porodzie musimy zniesc wiecie same.... Teraz kiedy corcia ma juz 2,5 roku wydawalo mi sie,ze "dobre rady" sie skoncza,ale pewnie jeszcze sie naslucham.Pociesza mnie fakt,ze nie ja jedna Zycze powodzenia i trafnego podejmowania decyzji...WASZYCH DECYZJI Jeszcze raz dziekuje za ten watek Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
truscaveczka Re: zdaniem teściowej...:))) 03.06.06, 15:29 Ja bym zapytała słodko "Czemu mamusia tak brzydko o sobie mówi?" Odpowiedz Link Zgłoś
edytek1 do aomegi 12.08.05, 23:03 Twoja teściowa jest poprostu głupia... A córeczka jest urocza życzę Wam wszystkiego dobrego. Odpowiedz Link Zgłoś
iwonag4 Re: zdaniem teściowej...:))) 12.08.05, 11:25 Ja rowniez urodzilam synka po 5 latach i bardzo staram sie byc dobra matka wiec wszystkie uwagi tesciowej i jej corki doprowadzaja mnie do szalu.Podczas odwiedzin tesciowej tysieczny raz uslysze dlaczego 3-miesiecznemu dziecku nie klade poduchy pod glowke,nie klade go na boku albo dlaczego mu nie podloze cos pod glowke zeby mu sie glowa nie ruszala gdy go kolysze. Po urodzeniu dziecka spedzilam 2 miesiace u rodzicow bo moj maz musial wyjechac.To byly dla mnie bardzo trudne tygodnie-nerwy pod sama skora,placz-bardzo wszystko przezywalam-jak to po porodzie.Odwiedzala mnie wtedy corka mojej tesciowej i musialam wysluchiwac uwag typu:a co on taki naubierany(dodam ze dziewczyna jest panienka i nie ma zadnych doswiadczen z niemowleciem);kiedy powiedzialam ze maly ma gleboko katarek i nie moge dobrze mu oproznic noska,to sprawdzala czy mowie prawde;potem zalila sie ze maly ma pazurki za dlugie i sie podrapal.Taka wizyta rozstrajala mnie na reszte dnia.Doszlam do wniosku ze obie z tesciowa ubzduraly sobie ze mam depresje i sprawdzaly czy nie robie krzywdy wlasnemu uprwgnionemu dziecku.Mam ich dosc... Odpowiedz Link Zgłoś
arbuzek2 Re: zdaniem teściowej...:))) 12.08.05, 22:20 u mnie złote rady ma babcia- 1.czekolada i słodycze trzeba dawać, bo dziecku glukoza do mózgu nie dociera i będzie głupi 2.słodycze pomiędzy posiłkami apetytu nie hamują tylko wzmagają, bo rozpychają żołądek 3.jakbym dziecku dawała dużo tłuszczów i słodyczy toby alergii nie miał 4.po powrocie od ortopoedy, który stwierdził skrzywienie i zalecił więcej ruchu babcia stwierdziła, że to głupota, bo dziecko i tak się rusza cały czas i to właśnie od tej ruchliwości się pokrzywił, a jakby więcej bajeczek oglądał w telewizji i tłuściej jadł toby miał mocniejsze kości a wogóle to kiedyś mały został na cały dzień u babci i zjadł: 9.00 zupkę mleczną 9.30 hot doga 10.30 owocki 11.30 drożdżówkę 12.00 talerz zupki 13.00 delicje 14.30 drugie danie- schabowy, ziemniaczki 15.30 kakao i kanapki dobrze, że odebrałam go około czwartej, bo jutra by nie doczekał.Nie muszę chyba dodawać,że po powrocie do domu miał straszną niestrawność i przez kilka kolejnych dni był na diecie. Babcia i tak stwierdziła, że chuderlańka i tak mało zjadł, a niestrawność to od tego, że dziecko nieprzyzwyczajone i żołądek ma ściśnięty. Babcia jest wogóle bardzo dobra i kochana, ale czasem to ręce mi opadają Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: zdaniem teściowej...:))) 13.08.05, 00:19 Czytam, czytam i śmieję się ) Mam troje dzieci, moja matka i mój ojciec już nie żyją, ale teściowie na szczęście tak. I ponieważ mam troje dzieci, dla każdego ma przynajmniej 100 złotych rad. Tak więc.: - Kiedy urodziłam Julkę okazało się, że mała jest "za mała i straszliwie czerwona, i w ogóle co ona ma tak dużo włosów na grzywce, a z tyłu prawie łysa?!" - Julka ulewała. Teściowa orzekła, że na pewno ma zwężony przełyk, albo dziurę w żołądku... - Kiedy okazało się, że Julka (mając 2 miesiące) ma 3 wrzody żołądka i konieczna jest operacja, teściowa stwierdziła, że ja histeryzuję i żadnej operacjii nie będzie, bo dziecko jest za małe. - Podczas operacji mojej 3 miesięcznej córci Julki strasznie płakałam i wszystko to bardzo przeżywałam, a teściowa powiedziała, że "histeryzuję, niepotrzebnie ją kroili, że na pewno będą powikłania i że blizna z brzucha nie zejdzie i będzie miała problemy z seksem" ) Zaznaczam, iż blizna ma teraz około 2,5 cm długości i 5 mm szerokości, a Julka ma już prawie 2 latka ) - Kiedy zaszłam drugi raz w ciąże (to była wpadka, tak samo jak przy Julce) teściowa stwierdziła, że ja nie nadaję się do niczego poza rodzeniem dzieci. I stwierdziła jeszcze.: (jej słowa!) "Co wy, Michasiu (do mego męża) musicie robić po nocach, tylko się pieprzyć i pieprzyć" - Kiedy okazało się, że moja druga ciąża to ciąża mnoga, teściowa poleciała do Kościoła modlić się, żeby "więcej niż bliźniaki z tego nie wyszło". - Kiedy okazało się, że to bliźniaki, to powiedziała, że mają mieć na imię Anna Maria i Hanna Paulina. Nie brała pod uwagę, że to mogą być dwaj chłopcy lub parka - tak jak jest ) - Kiedy urodziłam parkę orzekła, że jeśli dzieci nie będą mieć na imię Hanna Paulina i Grzegorz Ryszard, to ona się obrazi. I obraziła się, bo początkowo dzieci miały zostać ochrzczone imionami Daria i Hubert, chociaż wyszło, że mamy Darię i Łukasza ) - Mam za mało mleka, bo karmię nie tylko bliźniaki, ale też Julkę. (Kiedy Darka i Łukaszek się urodzili, Jula była mała i była jeszcze na cycu) - Powinnam Julkę przerzucić na butelkę, a bliźniakom dać oba cycki, żeby jadły aż im się fałdki na nóżkach zrobią. - Kiedyś niechcąco za mocno ścisnęłam Łukaszka za nóżkę i miał maleńkiego, delikatnego siniaczka. Teściowa stwierdziła, że "po cholerę ja go w ogóle na ręce biorę, skoro mu tylko nogi kaleczę..." - Słowa teściowej - zapisane w zeszyciku ) - "Darka taka łysa, zupełnie głowa jak kolano, Hubert to samo, a Julka taką gęstą grzywkę miała. Pewnie łyse będą, a ja na peruki dawać nie będę!". Po tym tekście nie odzywałam się do teściowej 2 tygodnie... I jest tego jeszcze dużo, dużo więcej. Wg. teściowej dzieci nie powinny spać w jednym łóżeczku, bo na pewno będą się w nocy dotykać w nieodpowiednich miejscach. Zaznaczam, że łóżeczko dla dzieci zmajstrował teściu, bo mieszkaliśmy w mieszkanku 3-pokojowym i nie mieliśmy miejsca na przewijak, 3 łóżeczka i inne takie. Łóżeczko jest długie i szerokie, ma 2 przegródki z dykty obitej pluszem, żeby dzieci do siebie nie 'przechodziły'. Ostatnio teściu zamontował przezroczystą, gęstą siatkę, żeby się widzieli, ale nie przełazili jedno do drugiego. Śpią w takim wyrku póki co, jak Jula będzie 'za stara' to już z nimi spać nie będzie. Mamy w planach kupno łóżka piętrowego. Teściu zapowiedział, że może nam SAM ZBUDOWAĆ TRZYPIĘTROWE ŁÓŻECZKO, niewysokie, ale bezpieczne, żeby dzieci nie spadły, jakieś dykty itd. Zgodziliśmy się, bo łóżeczko ma być naprawdę niskie - pierwszy poziom prawie na ziemi, drugi na wysokości 'pod biustem', a trzeci na wysokości oczu. Teściowa oczywiście stwierdziła, że takie łóżeczko jest złe, bo się zawali, albo dzieci pospadają itd. W ogóle teściowa powiedziała, że każde z dzieci powinno mieć swój pokoik! Jasne, zwłaszcza, że mamy od maja domek jednorodzinny w którym jest 6 pokoi do kupy. Także mają pokoik wspólny i taki będą mieli dopóki nie stwierdzimy, że syna trzeba oddzielić od córek. Oczywiście jak będą starsi to każde z nich będzie mieć swoje wyrko, ale dla takich 4 i 5 latków piętruś to frajda. No ufff, już mnie palce bolą ) Pozdrawiam serdecznie wszystkie ofiary swoich teściowych i wszystkie fajne teściowe. Pozdrawiam też te wredne teściowe, żeby się nie czuły osamotnione ) Odpowiedz Link Zgłoś
syla33 Re: zdaniem teściowej...:))) 13.08.05, 22:52 blizna z brzucha nie > zejdzie i będzie miała problemy z seksem" Z tego to sie usmialam do lez, ciekawa teoria. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: zdaniem teściowej...:))) 13.08.05, 23:36 syla33 napisała: > blizna z brzucha nie > > zejdzie i będzie miała problemy z seksem" > > Z tego to sie usmialam do lez, ciekawa teoria. Teraz ja też się śmieję z tego, ale wtedy nie było mi do śmiechu ) Wyobraziłam sobie moją biedną córeczkę jako zakonnicę, bo ma bliznę na brzudchu od uszu do pięt... Teściowej wytłumaczyłam niedawno, że ta blizna zniknie. Tyle jej jużzniknęło, że ta reszta też z biegiem czasu zniknie, a raczej 2 czy 3 letnie dziecko seksu uprawiać nie będzie. Mam nadzieję... ) Odpowiedz Link Zgłoś
adrianna_c Re: zdaniem teściowej...:))) 14.08.05, 13:38 * nie zakładałam czapeczki w domu przez pierwsze kilka miesięcy, a przecież mały urodził się zimą - na pewno marznie * nie dopajałam herbatkami, a jak jest starszy to daję mu do picia wodę (którą najbardziej lubi pić) - "żałuję dziecku soczku" * kładłam na brzuszku * za dużo leżał w łóżeczku - "na pewno bolą go plecki" * za szybko go sadzałam (gdy już sam siadał) i za szybko pozwoliłam mu chodzić (jak już sam spacerował po całym mieszkaniu) * nie pozwalałam teściowej dokarmiać ciasteczkami, chlebkiem, paróweczką... * za cienko ubierałam w domu i na dwór Teraz: * kupuję mu za ciasne slipki - nie wiem na jakiej podstawie to stwierdzenie, bo większe by mu spadały * zabraniam czipsów, lizaków, cukierków, a przecież "wszystkie dzieci jedzą" - on też je (poza czipsami) ale w rozsądnych ilościach i raczej np. gorzką czekoladę niż lizaka * nadal "katuję" wodą zamiast dawać do picia napoje * nie zakładam małemu rękawiczek i szalika jak jest +10 stopni Celsjusza Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: zdaniem teściowej...:))) 14.08.05, 13:51 Chipsy można zjeść raz na jakiś czas, ja sama swoim dzieciom nie daję, bo są za małe, ale jak będą starsze nie zabronię - bo to smaczne, ale niezdrowe. W niewielkich ilościach i damy radę ) Woda przegotowana i mineralna to moje ulubione napoje, moje córeczki też lubią, synek woli soczki. Jednak nie uważam, aby moje córki czuły się katowane możliwością picia wody ) Jak jest +10 stopni to też nie zakładam szalika i rękawiczek, a niech marzną... ) Odpowiedz Link Zgłoś
karla1902 Re: zdaniem teściowej...:))) 24.08.05, 11:24 Witam serdecznie wszystkie młode mamy!!! Ja teściowej nie mam gdyż zmarła, zanim poznałam mojego męża, ale jestem przekonana, że gdyby żyła to też raczyłby mnie swoimi radami. Za to teść choć nie widujemy się często nadrabia za nich oboje. Np. dziwi się, że roczne dziecko nie woła, że chce siku i pieluchy nosi; jak była malutka to krzyczał, że noszę ją w pozycji pionowej (wg niego dziecko do 6 miesięcy powinno wyłącznie leżeć i nosić tylko na poduszce, a najlepiej to wcale nie nosić) Dlaczego nie ma chodzika??? (Mała zaczęła sama chodzić jak miała 13 miesięcy (stała sama od 8, ale chyba bała się zrobić kroczek), i wiele innych rzeczy, które doprowadzały mnie do szału. Babcia męża też ma wiele cennych rad takich jak: miałam za chudy pokarm (Małgosia przybierała na wadze prawidłowo), Powinnam jej od razu dać wszystkiego spróbować (tzn. w wieku 3-4 miesięcy, a nie do półroku wyłącznie pierś) Jak można dać dziecku wodę albo herbatkę, a nie soczek (moja niunia od pierwszego razu kiedy spróbowała soczku zaczęła nm pluć i tak jest do teraz (17 miesięcy) No i jak ja mogłam pozwolić jej bawić się na podłodze (same zarazki itp) dlaczego nie gotuję smoczka tylko myję??? (powinnam gotować za każdym razem jak mała go wypluje na podłogę) dlaczego dziecko śpi z nami??? i tak dalej i tak dalej... Aż kiedyś nie wytrzymałam jej gadania na temat jak to ona wspaniale wychowała swoje dzieci (jest ich czworo, sami rasiści, pesymiści, wszędzie widzą tylko złodzieji i na ulicy i w kościele i w telewizji, że aż się słuchać nie chce) i dwoje wnucząt (chłopiec 22 lat - narkoman w fazie wynoszenia co cenniejszych przedmiotów z domu i zasraszona 14 latka, która boi sięsama do koleżanki i do szkoły iść i muszą ją odwozić i odbierać), że powiedziałam jej co myślę o wychowaniu jej dzieci i wnucząt. Przyznaję że niezbyt grzecznie, ale poskutkowało. Moja mama też daje mi wiele rad, ścięłam się z nią kilka razy na ten temat i teraz tylko mówi coś w stylu: a może powinnaś dać jej to czy to?, albo: spróbuj zrobić tak czy tak to może pomoże. Trochę silnej woli i samozaparcia a napewno się uda. Trzeba tylko jasno określić granice. Powiedzieć jakie mamy oczekiwania co do wychowania NASZEGO dziecka i się ich trzymać. Życzę wielu sukcesów wychowawczych i radośći z pociech. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: najświeższy tekst mojej teściowej :-)) 18.08.05, 12:11 Przyszła do nas z wizytą i zobaczyła, że w TV leciał akurat teledysk popularnego Crazy Frog-a. Bliźniaki spały, ale Julia siedziała na podłodze wpatrzona w ekran i uśmiechnięta. Teściowa wpadła do pokoju, Julkę na ręce, telewizor wyłączyła i orzekła, że ja zamiast dziecku włączyć Teletubisie, to puszczam jakiegoś szczerbatego potwora!!! Wcięło mnie, a mój mąż, który właśnie wszedł do pokoju stwierdził, że 'lepsza szczerbata żaba na motorze niż stado przepięknych Pokemonów, i niech się mamusia nie denerwuje..." Ale się patrzyła Żeby nie było niedomówień ten cytacik zamieściłam jeszcze w wątku na temat Crazy Frog-a. Pozdrawiam ) Odpowiedz Link Zgłoś
mamaady tak ogólnie 18.08.05, 13:33 moja córka urodziła sie jako wcześniak, cały jej rozwój był więc opóżniony, ale nie jakoś tragicznie. Była w granicy dolnej normy dla dzieci urodzonych w terminie, ale jakoś wiekszość uwag mojej tesciowej dotyczyła jej rozwoju fizycznego. Tak więc 1. nie podnosiła główki jako miesięczne dziecko, to ja powinnam ja za tę główkę jakoś wyciągać, zeby jej rozruszać... 2. jako 11 miesięczne dziecko córka nie chodziła, ale szybko raczkowała, a ja jej nie pozwalałam prowadzać pod pachy. Oczywiście według teściowej nigdy sia nie nauczy chodzić, bo ja nie pozwalam... 3. moim podstawowym błędem jest to, że nie dawałam butli z mlekiem i krupczatką od początku, nie daję czekolady, chipsów, ani lodów (moje dziecko jest alergikiem, mleka jeszcze długo nie dostanie a teraz ma dopiero 15 miesięcy...) 4. dziecka nie niańczyć, musi sie wypłakać to płuca mu się wyrobią... 5. o mało nie dostałam zawału, jak zobaczyłam, że moja teściowa zbliża się do córeczki, wtedy jakoś 10 miesięcznej, z obgryzioną przez teściową KOŚCIĄ, żeby dać dziecku, to zęby lepiej wyjdą, a ja jestem zła matką bo jej nie daję kości a przecież wszyscy dają... Czy ktoś z was daje dziecku kości do lizania??? chyba wszystkie dajecie, tylko ja swemu dziecku żałuję Odpowiedz Link Zgłoś
mamaady Re: tak ogólnie 18.08.05, 13:54 i małego dziecka nie można głaskać ani dotykać po główce, bo mu się zniekształci, teściowa zawsze na mnie narzekała, bo jakoś ulubionym miejscem całusków była dla mnie buziunia mojej córeczki... a o chodzik też się pokłóciłyśmy, bo teściowa kupiła mojej córce, taki uzywany ale w dobrym stanie i chciała żebym trzymała tam dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: tak ogólnie 18.08.05, 14:22 Używany chodzik wcale nie jest zły, o ile jest bezpieczny i czysty. Mimo wszystko dla swoich dzieci używanych przedmiotów nie kupuję. A co do tych kości - u nas kości są na porządku dziennym, jemy je tonami, aż dziwne, że ty swojej córci ich nie dajesz hahaha )) Odpowiedz Link Zgłoś
tomekiela Re: tak ogólnie 18.08.05, 14:55 Pewnie, ja też bym się pokłóciła a chodzik to tylko zbędny grat i przyczynia się do mnóstwa urazów. Odpowiedz Link Zgłoś
alulka22 mojej teściowej nikt nie przebije!!! 18.08.05, 15:20 ostatnio była straszna kłótnia w domu bo jak przyszłam z pracy dziecko siedziało z różańcem w ręku (córka ma 10 m-cy) obstawiona świętymi obrazkami. I teściowa zarzuca mi że : * nie daje sie dziecku modlić w spokoju * nosić ją 24 godziny na dobę *przemywać jej tyłeczek tylko i wyłącznie szałwią bo ona tak siępodmywa do dziś * jak córcia kichnie to jużtrzeba biec do lekarza na pogotowie Chora kobieta. CHORE zasady Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: mojej teściowej nikt nie przebije!!! 18.08.05, 16:06 Chodzimy z dziećmi do Kościoła co niedzielę, fakt. Z Julką mówimy paciorek wieczorem, który uwielbia. Jednak bliźniaków rocznych nie uczymy modlitw i nie zmuszamy ich do modlenia się Wychowanie w wierze jest OK, sami tak dzieci wychowujemy, ale to co robi Twoja teściowa, to jest już naprawdę CHORE!!! Ja bym się przestraszyła gdybym zobaczyła moją córcię czy synka obstawionego jak Ołtarz świętymi obrazkami. Przestraszyłabym się, nie wiem czego, chyba tego widoku. Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Re: tak ogólnie 22.08.05, 00:11 > Czy ktoś z was daje dziecku kości do lizania??? chyba wszystkie dajecie, tylko > ja swemu dziecku żałuję Kurczę, a ja tu się zastanawiam jak pomóc synkowi w ząbkowaniu ))) ROTFL! Odpowiedz Link Zgłoś
agagor2 Re: zdaniem teściowej...:))) 18.08.05, 20:09 - nie dopajam - złe kupki - w czym złe do dziś się nie dowiedzałam, złe i kropka - głodny chodzi - każde marudzenie jest objawem tego, że jest głodny - nie chodzi w wieku 6 miesięcy, jej dzieci już chodziły i że konieczny jest chodzik. pół dnia tłumaczyliśmy, że chodzik jest zły. Co dostał na gwiazdkę?? Chodzik - jej dzieci w wieku 8 miesięcy już same siadały na nocnik - jej dzieci w wieku 12 miesięcy mówiły pełnymi zdaniami - nie pozwoliłam w wieku 3 mies dać czekolady (przecież to taka specjalna dla dzieci!!!)i teraz mam za swoje (ma 16 mies i jak babcia z prędkością kosmiczną, zebym nie zdążyła interweniować, wepchnęła mu kawałek do buzi to wypluł) - daję do picia specjlną herbatkę, a jej dzieci zawsze piły zwykłą - marnotrastwo Na szczęśćie mieszka 200km ode mnie A z tą czekoladą to widzę, ze u większości jest tak samo - pewnie wynika z tego, ze kiedyś była luksusem --- kacperekreszka.alpha.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: najlepszą obroną jest atak 18.08.05, 22:31 Wczoraj moja teściowa NA SIŁĘ wkładała mojemu rocznemu synkowi czapeczkę na główkę, bo Julka ochlapała mu trochę włoski wodą mineralną w zabawie, (oczywiście nie pozwalam się tak bawić, ale zdarzyło się - proszę na mnie nie naskakiwać, że topię dzieci...) i był taki ziąb w mieszkaniu (24 stopnie), że Łukaszek na pewno się przeziębi. Żadne tłumaczenia nic nie pomogły, a Łukasz cały czas czapeczkę z głowy ściągał. Wtedy pomoczyłam teściowej kosmyk włosów i zaczęłam krzyczeć i zawijać ją w koc. Zapytała, co robię. Odpowiedziałam.: Ma mamusia mokre włosy, a tu taki ziąb, jeszcze mi się mamusia przeziębi! Ale miała minę... Odpowiedz Link Zgłoś
kotka.szrotka Re: zdaniem teściowej...:))) 22.08.05, 17:41 Mamą będę niedługo ale już widzę konflikty: Teściowa - niekiedy komentuje sposób wychowania swojej pierwszej wnuczki i kwituje generalnie wszystko jednym zdaniem: "za bardzo jej na wolę dają", że nie upominają, nie karzą itd. - nie ubierają małej w te wszystkie fajne pomponiaste rzeczy, które robi małej na szydelkach tylko ubierają w takie szare i bure kolory a jeżeli coś kupuje małej to nie zakładają mówiąc, że niewłaściwy rozmiar, a przecież ona sprawdza w łazience rzeczy małej i rozmiar jest OK, jakie to dziecko wyrośnie. Moja mama - urodzę zimą, wspomniałam o konieczności kupienia wózka przed porodem i usłyszałam, żeby niczego nie kupować, a w ogóle po co mi wózek tak szybko, przecież nie powinnam wychodzić na spacer z dzieckiem wcześniej niż na wiosnę. Odpowiedz Link Zgłoś
karla1902 Re: zdaniem teściowej...:))) 24.08.05, 11:33 Nie słuchaj takich bzdur!!!! Moja koleżanka urodziła w marcu a na pierwszy spacer poszła w połowie maja (bo jej się wydawało, że za zimno!) i ma teraz w domu dwulatka nafaszerowanego antybiotykami, który średnio co dwa miesiące łapie jakąś infekcję. Ja ze swoją córcią wyszłam jak miała tydzień i przez 17 miesięcy tylko raz mi zachorowała. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: zdaniem teściowej...:))) 29.08.05, 15:09 Właśnie wróciliśmy z Zakopanego. Teściowa była z nami i nie krytykowała nas w żaden sposób. Powiedziała, że to dobrze, że pojechaliśmy, dzieci się górskiego powietrza nawdychają, to będą zdrowsze. Natomiast teściu dał popis. Kto to widział, żeby z dziećmi w góry jechać?! I kto to widział, żeby dwuletnie dziecko samo posadzić na bryczce konnej na Krupówkach?! To nic, że Julkę gazda trzymał na kolanach, to nic, i tak by spadła, bo przecież SAMA ZUPEŁNIE SIEDZIAŁA... Kto jest zdolny do tego, żeby w Dolinie Kościeliskiej pozwolić dziecku umoczyć palec w lodowatym górskim strumyku? Przecież od tego palca mokrego to cali mokrzy byli, normalnie kąpiel im zafundowaliśmy... W dodatku - dzieci nie wolno do konia zbliżyć, bo jeszcze koń ugryzie albo co gorsza parsknie. I w ogóle to jamnika wzięliśmy w góry, po tych kamieniach łazić musiał... I nie docierało do teścia, że pies zostawał z teściową w pokoju jak nie chciała z nami gdzieś iść, że Julkęna bryczce gazda trzymał, że dzieci były na rękach jak do konia podeszły, itd itp. Sużo by wymieniać. Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Re: zdaniem teściowej...:))) 29.08.05, 20:12 > co gorsza parsknie. )))) Nie mogę! Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: zdaniem teściowej...:))) 29.08.05, 22:58 Hehehe też mnie to teraz bawi ) Odpowiedz Link Zgłoś
mimi44 Re: zdaniem teściowej...:))) 30.08.05, 01:19 To ja sie tez dopisze. Na szczescie i rodzice i tesciowie mieszkają baardzo daleko(co tez ma swoje minusy),wiec córe wychowujemy we dwójke,a własciwie ja sama,bo mąż cały czas w pracy. Zdaniem mojej babci(bez komentarza))): -nie wolno jeść w ciąży duzo czekolady,bo dziecko urodzi sie zółte!!! -przez pierwsze 3 mies. trzeba buzie przemywac siuskami,potem łaskawie pozwoliła wodą)) No i typowe sprawy:daj jej spróbowac czekoladke;dla czego nie dajesz chlebka?;a co ona dziś piła?;to nie kolka!!!ktoś zauroczył,wiec na spacer tylko z czerwona wstążeczką na rączce i modlitwa na karteczce pod materacyk;połóz jej poduszke,przecierz sie męczy... itd..... Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: zdaniem teściowej...:))) 30.08.05, 09:53 mimi44 napisała: > To ja sie tez dopisze. > Na szczescie i rodzice i tesciowie mieszkają baardzo daleko(co tez ma swoje > minusy),wiec córe wychowujemy we dwójke,a własciwie ja sama,bo mąż cały czas w > pracy. > > Zdaniem mojej babci(bez komentarza))): > -nie wolno jeść w ciąży duzo czekolady,bo dziecko urodzi sie zółte!!! > -przez pierwsze 3 mies. trzeba buzie przemywac siuskami,potem łaskawie > pozwoliła wodą)) > No i typowe sprawy:daj jej spróbowac czekoladke;dla czego nie dajesz chlebka?;a > > co ona dziś piła?;to nie kolka!!!ktoś zauroczył,wiec na spacer tylko z czerwona > > wstążeczką na rączce i modlitwa na karteczce pod materacyk;połóz jej > poduszke,przecierz sie męczy... itd..... > Mam rozumieć, że Twoja Babcia swoje dzieci do 3 miesiąca życia kąpała... w moczu? ) Odpowiedz Link Zgłoś
mimi44 Re: zdaniem teściowej...:))) 30.08.05, 12:22 Chyba nie,bo to ostatnie rady sąsiadek(jak sie dowiedzieli ze jestem w ciąży) Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: zdaniem teściowej...:))) 30.08.05, 11:18 Wczoraj na spacerku rozmawiałam chwilę z sąsiadką. Wiekowa pani, która jest już teściową. I taki tekst poszedł.: Sąsiadka.: A moja synowa nazwała swoje dzieci Róża i Joachim... Nie podoba mi się... Ja.: Dlaczego? Oryginalnie. Sąsiadka.: No tak, ale Róża to takie... takie... drapiące (!) imię! A Joachim to jak baldachim... Ja.: No tak, Joachim może troszkę się tak kojarzy, ale Róża - czemu DRAPIĄCE?! Sąsiadka.: Bo róże mają kolce, droga pani. I poszła sobie. Uśmiałam stę z baldachimu i drapiącego imienia I pomyśleć, że moja ciotka, taka ciepła i sympatyczna, pulchna kobitka, ma takie drapiące imię ) Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Re: zdaniem teściowej...:))) 30.08.05, 12:05 Dobre! Mój ojciec tak obrzydzał imiona bratu, gdy ten "powił" syna: - Mariusz? - Narcyz Filodendron! A kiedy byłam w ciąży i wybieraliśmy imię nie znając jeszcze płci, dla chłopca wybraliśmy imię Marcin. Na to teściowa: - Okropne. Każdy Marcin, jakiego znam, jest głupkowaty! Odpowiedz Link Zgłoś
anaesthes Re: zdaniem teściowej...:))) 04.01.06, 14:19 Czy nasze teściowe się przypadkiem nie znają Też wybraliśmy imię Marcin. Stwierdziła, że "Wszystkie Marciny to łobuzy" czy jakoś tak. Urodziła się dziewczynka. Odpowiedz Link Zgłoś
janka744 Re: zdaniem teściowej...:))) 04.01.06, 16:26 moja tesciowa wprowadzała mi bez pukania do pokoju obce osoby, zeby sobie popatrzyły na dziecko. nie ważne ze mogłam stać nago na środku pokoju. uznała mnie za wyrodna matke bo podawałam małej obiadki ze słoików. komentowała jak ją ubieram. kiedy mała dostała uczulenia od cielęciny stwierdziła ze jest to NIEMOŻLIWE, bo JEJ dzieci i dzieci drugiego syna cielęcinkę uwielbiały. mała nie chciała lezec na brzuszku, co było nie do pomyślenia bo jej dzieci uwielbiały. powiedziała mi że moją córkę powinnam przytulać i brać na ręcę tylko kiedy ją przewijam albo karmię butelką, a nie nosić bez przerwy, jak ja to robię. kiedy nie wytrzymałam i powiedziałam ze to moje dziecko i ja decyduję co będzie jadło a ona niech się zajmie swoim najmłodszym synem a do mnie nie wtyrąca, zaczęła obrażać moją rodzinę, ze moja siostrzenica NIE MIAŁA PRAWA się urodzić, bo moja siostra studiuje. i JAKIM PRAWEM moja mam pomaga jej finansowo. jak chciałam cos za własne pieniądze sprezentowac swojej siostrzenicy to nazwała mnie złodziejką bo nie skonsultowałam tego z jej synem. na koniec w wulgarny sposób obraziła moją mamę i od tej chwili nie utrzymuję z nia żadnego kontaktu. córka też nie. bez przerwy tez była porównywana do ukochanej wnusi, córki córci. czas pokazał ze moje dziecko lepiej się rozwija intelektualnie i emocjonalnie, niz jej ukochana wnusia, bo ja nie marnuje czasu na plotkach, malowaniu paznokci, tylko przytulam moje dziecko ile sie da i bawie sie z nim, zostawiając zmywanie naczyn na później. pozdrawiam i życzę dobrych tesciowych, bo i takie na pewno są. choć może jest ich mniej niz tych co się wtracają nieproszone i myślą ze wszystko wiedzą lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
amneris Re: zdaniem teściowej...:))) 14.04.06, 19:53 zona_mi napisała: > Dobre! > Mój ojciec tak obrzydzał imiona bratu, gdy ten "powił" syna: > - Mariusz? - Narcyz Filodendron! > > A kiedy byłam w ciąży i wybieraliśmy imię nie znając jeszcze płci, dla chłopca > wybraliśmy imię Marcin. Na to teściowa: > - Okropne. Każdy Marcin, jakiego znam, jest głupkowaty! > Skąd ja to znam??? Teksty mojej tesciowej: Agata? -nogą zamiata! Tomasz?- na pewno bedzie gruby! Wszystkie Tomki, jakich znam, to grubasy! Odpowiedz Link Zgłoś
aniuniaszymunia Re: zdaniem teściowej...:))) 04.06.06, 22:53 No to u mnie było tylko na Simonkę i Doriana - A CO TO ZA IMIONA!!! Inne dzieci będą się śmiały, a to w ogóle Polskie? Ale jak ona nadawała synowi 30 lat temu Szymon na imię to jej teściowa też miała "ale" wiec moze to patologiczne Odpowiedz Link Zgłoś
asia_grzes Re: zdaniem teściowej...:))) 09.09.05, 12:46 nie denerwuj się,to normalne,że nasze mamy i tesciowe lepiej wiedza jak wychowywac nasze dzieci.nie chca zle,to pewne.wystarczy,że zmęzem wspólnie oglosicie jakie sa wasze reguły.ja na początku przeszlam batalie dotyczaca karmienia piersia ,z czasem przyznano mi rację o cudownym dzialaniu tego sposobu odżywiania.zabraniałam wszystkim lulania synka i nie ma problemu z jego zasypianiem.kategorycznie z mężem ustalilismy i egzekwujemy zasady wprowadzania nowych pokarmów.jesli wspólnie bedziecie mowic o waszych zasadach pielegfnacji dziecka,to inni musza sie temu podporzadkowac.proponuje podrzucic do poczytania fachowa literature jako dowod na to,że w medycynie wiele sie zmienilo,wiele jest badan i trzeba isc z duchem czasu.na pewno poskutkuje,bo nikt nie przyzna sie do tego,ze jest ,,zacofany".powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
kontaminacja Re: zdaniem teściowej...:))) 11.09.05, 16:55 Jestesmy z tesciami na dzialce. Tesciowa trzyma mala na reku, sila przytrzymujac (moja corka od noworodka nienawidzi noszenia). Mala w koncu wyciaga raczki do mnie, a co robi tesciowa? - zaczyna uciekac... Ten wzrok malej, do teraz pamietam. Odpowiedz Link Zgłoś
joln Re: zdaniem teściowej...:))) 11.09.05, 21:42 no coz, tekstow ciekawych bylo wiele, ale zapamietalam te: -w czasie rozmowy o pobieraniu moczu na posiew u coreczki, tesciowa poradzila, abym ubrala pieluche tetrowa, pozwolila duuzo nasikac o potem wykrecila te pieluche do sterylnego naczynia... -przed wyjazdem na wczasy (podroz cala noc) maz ucial sobie drzemke zaraz przed podroza, a tesciowa stwierdzila, ze szkoda ze sobie czegos na sen nie wzial to by sie lepiej przed "droga" wyspal Odpowiedz Link Zgłoś
reniadt Re: zdaniem teściowej...:))) 12.09.05, 14:27 Moja tesciowa tez ma mnostwo porad na kazda dolegliwosc dziecka. Troche mnie ostatnio denerwuja jej uwagi. Choc wiem, ze chce jak najlepiej to sposob w jaki to mowi jest bardzo drazniacy. Moje dziecko dwulatek, ma od ponad pol roku problemy z zaparciami i juz wiem ze sa to zaparcia nawykowe. prosilam meza zeby porozmawial z rodzicami by nie mowili przy maluchu o kupkach, zeby nie dawali mu biszkopcikow, ktorymi sie zapycha. Tesc zrozumial, tesciowa nie. Przychodzi i pyta sie nieustannie o kupki, poniewaz maluch koslawi jedna stopke pyta "ktora to ma noge krzywa", wczoraj stwierdzila wogole ze dziecko jest "krzywe", bo tak spi w lozeczku i wogole tak chodzi. No coz kiedy jest trzymane za jedna reke to automatycznie jest lekko przechylony w jedna strone, chyba kazdy zdrowy czlowiek tak ma. Z nozka nie mozna nic na razie zrobic, bo jest za maly. Oczywiscie twierdzi, ze lekarze teraz nic nie potrafia, ze kiedys felczerka to byla konkretna, wszystko wiedziala, na wszystko byl sposob. Po co dziecku wkladac do pupy czopki skoro mozna kawalek mydelka. Dziecko ma zaparcia, a ona mu owija jakimis cieplymi szmatkami brzuszek, zeby nie bolal. Stwierdzila ze ona wychowala czworo dzieci i zadne z nich nie mialo takich problemow. Powiedzialam jej ze z moim jest inaczej, ze jest to moje dziecko nie jej i problemy jakies ma. Chyba sie zdenerwowala, bo powinnam chyba przyznac ze cos ja robie nie tak skoro dziecko jest krzywe ma zaparcia itp. Nie mam wielkiego pola do popisu bo to dziadkowie opiekuja sie nim przez prawie caly dzien. Ja dojezdzam do pracy 140 km dziennie, jak wracam do domu to juz jest pozno. Nie mam mozliwosci znalezienia pracy w poblizu, a tym bardziej rezygnacji. Nie potrafie wytlumaczyc tesciowej ze nie powinna dawac czekolady, ciastek. Czasem dostaje nawet od nas cos slodkiego, ale nie chcialabym zeby to bylo na porzadku dziennym. W rodzinie meza wystepowala cukrzyca, tesciowa tez ja ma, dlatego nie chce zeby przesadzala z tymi slodyczami. Zali sie w rodzinie ze my to nawet dziecku cukierka nie pozwolimy zjesc. Straszna krzywda. Ustepuja mu z tesciem we wszystkim, a jemu rosna rozki. Bije tesciowa, ale ona sobie na to pozwala, mowi ze kiedys go oduczy. Na razie to wyglada tak "no uderz babcie", no to uderzy. Czasami spokojnie siedzi czy sie bawi a ona go zaczepia, nawet tesc ja upomina zeby sie z nim nie draznila, bo po co zaczepiac dziecko skoro sie ladnie bawi. Bledy oczywiscie popelnialam wedlug niej takie jak opisane powyzej chyba u akzdej z mam. Coz dodac, najwazniejsze ze kocha mojego synka, ze sie nim opiekuje, choc musze przyznac ze tesc robi to lepiej i maluch jego uwielbia. Na szczescie oprocz wspolnego budynku, mamy osobne mieszkania. Kiedys myslalam, ze sobie wychowam dziecko po swojemu, bede mu czytac, duzo z nim rozmawiac itp. rzeczywistosc jest inna. To jest odwieczny konflikt pokolen, ktory zawsze ebdzie, czy tego chcemy czy nie. Teraz ja narzekam na tesciowa, potem ktos bedzie narzekal na mnie, bo pewnie tez nie bede sie potrafila powstrzymac od dobrych rad. Odpowiedz Link Zgłoś
malika5 Re: zdaniem teściowej...:))) 13.09.05, 12:11 Najlepsze teksty w mojej rodzinie mają babcie: mojego męża: - jak płacze to znaczy że ktoś go zauroczył, powinnam zdjąć majtki i go nimi przeżegnać - jak mu coś wyskoczy- smarować moczem, również w buzi Moja babcia: - jak wróciłam z delegacji- nie dawaj mu cyca tylko najpierw ściągnij mleko bo jest stare - do mojej siostry powiedziała że jest lepszą matką, bo jej dziecko jest grubsze) Ale ja ją i tak kocham i mimo że sobie pogada to zawsze robi tak jak ja jej mówię gdy zostaje z małym Odpowiedz Link Zgłoś
aaricia104 Re: zdaniem teściowej...:))) 19.09.05, 23:06 Ja mieszkam z teściową i muszę powiedzieć, że nie jest tragicznie.Oczywiście czekolada jest na porządku dziennym. Miałam też problem z chodzikiem.Koniecznie chciała kupić,ale stwierdziliśmy z mężem, że jeżeli już musi na coś wydać pieniądze to niech kupi wysokie krzesełko.I kupiła... Zupełnie odmienna jest moja mama. U niej mój synek nie dostanie dosłownie ŻADNYCH słodyczy co mnie bardzo cieszy. Moja mama twierdzi, że jest za chudy, co jest niestety prawdą, i dlatego słodyczy od niej nie dostanie.Żeby jeszcze teściowa doszła do takiego wniosku, to bym była szczęśliwa. pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
aga.s1 Re: zdaniem teściowej...:))) 27.09.05, 18:00 Cześć dziewczyny! Niedawno odkryłam tę stronkę i jestem ubawiona po pachy! Świetny wątek więc postanowiłam także się dopisać. Ja na szczęście nie mieszkam z teściami i chociaż maja teściowa to wspaniała osoba, to jednak jest przesiąknięta stereotypami sprzed 30 lat. Oto kilka przykładów: -jak można wychować dziecko bez butli !!! przecież na pewno jest ciągle głodne ona sobie nie wyobraża jak dziecko może iść spać bez flachy mleka (moja córka ma trzy latka i do 2,5 była na cycu, butelki ani smoczka w ogóle nie zna) -jak można tak cienko ubierać dziecko, na pewno mu zimno, a bez czapeczki to już w ogóle nie do pomyślenia ! (córkę urodziłam w sierpniu, upały 30 stopni itp.) -jak można nie dawać dziecku pić, przecież mleko z piersi to tylko jedzenie, a dziecko potrzebuje herbatki a najlepiej wody z cukrem !!! i jeszcze inne tym podobne wariacje. Na szczęście oboje z mężem od początku postawiliśmy sprawę jasno: to nasze dziecko, my je wychowujemy i nie chcemy wtrącania. Do tej pory teściowa chyba się przekonała do naszych metod, bo córka świetnie się rozwija i nidgy jeszcze nie była nawet przeziębiona, a ma już trzy lata. Ale od urodzenia codziennie (do 2 lat, bo później nie chciała jeździć w wózku) była na spacerze po dwie, trzy godziny również w deszcz i zimą kiedy były mrozy, czego również teściowa nie mogła zrozumieć. Na szczęście moja teściowa da sobie przetłumaczyć, że teraz inaczej się wychowuje dzieci, chociaż nieraz zdarza jej się rzucić uwagę typu: przecież to dziecko nic nie je! Ciekawe, a jednak żyje, rośnie i ma się świetnie!!! Dodam jeszcze, że właśnie jestem w 10 tc z drugim dzidziusiem i bardzo jestem ciekawa czy powtórzą się te same rady. Jeśli tak to uśmieję się do łez!!! Serdecznie wszystkich pozdrawiam, będę częściej tu zaglądać! Odpowiedz Link Zgłoś
kalina121 Re: zdaniem teściowej...:))) 14.04.06, 14:04 Moja teściowa dosłownie zawala nas ubrankami dla dziecka i to by było super ale ma zupewnie inny gust niż ja i mąż, więc możecie wyobrazic sobie ja kupuję dla swojego dziecka ubrania i ona też pomijam to że dziecko ma wszystkiego 2 razy więcej niż miec powinno (wyrzucic tego się nie da -babcia się obrazi)to jeszcze mój mąż ciągle słucha jaki to ja mam zly gust-dziecka ubrac nie potrafie. Ale to jeszcze nic. moja koleżanka mieszka z teściową i tą od urodzin wnuczki wkłada do łóżeczka pod materac ...nóż,żeby dziecka nikt nie zauroczył.Już koleżanka z nią sama rozmawiała a jak nie skutkowało to i męża prosiła, mówiłi że niebieśpieczne itp nic nie skutkuje, oni wyciągają ona spowrotem wkłada.Dziś dziecko ma 1.5 roku zgadnijcie co ma w łóżeczku pod materacem... może ktoś zna sposób na upartą babcie? Odpowiedz Link Zgłoś
mysia124 Re: zdaniem teściowej...:))) 28.09.05, 10:15 U mnie klasycznie: -2 miesiące-nie daje soku, bo mi się nie chce myć sokowirówki -3 miesiące-dlaczego nie je piernika -4 miesiące- teściowa nakryła do stołu i mojemu dziecku też dała talerz zupy -7 miesięcy-dlaczego!!!! dałam śliwkę skoro to taki niebezpieczny owoc-do dziś nie wiem o co chodzi, ale większość komentarzy traktuje z przymróżeniem oka i nie przejmuje się nimi (już nie) Odpowiedz Link Zgłoś
mette-marit Re: zdaniem teściowej...:))) 30.09.05, 21:58 Widze, ze moja tesciowa nie odbiega w tym wytykaniu mi co moje dziecko powinno robic, od innych tesciowych.Ale chyba zadna z was nie uslyszala od swojej tesciowej, ze zabiera sie jej dziecko. Ona chcialaby zeby moja corka byla jej rodzonym dzieckiem, bo musi nadrobic zaleglosci w macierzynstwie, bo swoje dzieci oddala do zlobka. Wszystko byloby moze do zniesienia,gdyby nie fakt, ze tak naprawde dziecko dla niej jest jak lalka, ktora mozna sie pobawic, wtedy kiedy ma sie na to ochote nie patrzac czy dziecko jest w danym momencie glodne spiace lub nie ma ochoty na zabawe. Potrafi tez udawadniac mojemu mezowi i mnie, ze dziecko nas nie kocha i woli u niej siedziec na rekach. Niestety jeszcze przez rok bedziemy mieszkac razem z nia. Aga mama 9 miesiecznej pociechy. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiulaa155 Re: zdaniem teściowej...:))) 08.10.05, 10:40 Jestem świeżo upieczoną mamą 2-tygodniowej Julci, na razie teściowa nie powiedziała mi wprost co robię źle, ale wystarczy mi to jak na mnie patrzy kiedy cokolwiek robię z moim maleństwem, źle trzymam, źle karmię, jej wzrok mówi, że wszystko robię nie tak jak trzeba . Na szczęście nie mieszkamy razem. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: zdaniem teściowej...:))) 08.10.05, 13:03 1. Pampersy - Broń cię Panie Boże! 2. Żarcie w słoiczkach - zgroza! przez gazę wyciskać, przez sitko przecierać 3. kocyk - dlaczego nie śpi pod pierzynką? zamarznie i wszystko inne. Cokolwiem nie robiłam, było źle. Na szczęście to już eks-teściowa... Odpowiedz Link Zgłoś
mabasia Re: zdaniem teściowej...:))) 09.10.05, 17:31 No to i ja coś napiszę - moja chyba mnie nie lubi, ale stara się zachowac pozory. i tak na początku: - jakoś nie wierzyła w karmienie piersią - ona dawała butle bo lekarz jej tak zalecił, żeby dzievko jej nie zjadło..., jak już się przekonała do tego mojego karmienia - to opowiadała mi kilka razy jakie to niesamowite uczucie poczuć jak taki mały ludzik się przysysa (przypominam sam anie karmiła) - Nie wierzyła równie, że dziecko może nie mieć smoczka i nie zanć butli - oj nasłuchałam sie opowieści jak to znajoma, znajomego zanjomej miała wnuczka, którego niedobra matka karmiła tylko piersią i co się okazało dziecku w wieku dwóch lat jadło tylko mleko z piersi i nie umiało włożyć nic innego do buzi. - Teraz już rzadziej mnie zaczepia osobiście, ale jak spotka nas na spacerze to nie omieszka powiedzieć - Jasiu oj za krótkie skarpeteczki, oj zimno w nóżki, zimno... - z dzieckiem powinno sie spać, bo ona tak spała i wcale nie m,usiała spać z mężem, I dużo takich różnych innych uwag. Pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
sia77 Re: zdaniem teściowej...:))) 21.10.05, 00:29 U nas klasycznie afera o dopajanie i karmienie piersią. Mój synek przez pierwsze dwa miesiące wisiał na mnie prawie całą dobę. Chwilami miałam dosyć i wtedy słyszałam od teściowej, że pewnie mam zły pokarm i dlatego jest ciągle głodny. Dzieko w 4 miesiącu ważyło prawie 9 kg, ale to też jej nie przekonywało, że nie jest głodny, tylko chce się po prostu przytulać i być ciagle przy mamuni. Denerwowała się, że nie dopajamy małego. ona dopajała i jakoś dzieko przeżyło i miało się dobrze... I my mu napewno zaszkodzimy, odwodnimy itp. Pól rocznemu na spacerze dawała czekoladę. A wtedy jeszcze był tylko na piersi. "Biedaczka" zapomniala strzepać okruszki i sprawa się wydała... Cały czas przekonuje nas, że należy sie dziecku trochę przyjemności i że jesteśmy wyrodni, bo bronimy dzieciakowi słodyczy. Zupki ze słoiczka... Ja jestem leniwa, daję dziecku paskudztwa, a jej zupy najlepsze. Tyle, że ona gotuje tłusto i małemu zdarzeją sie po obiadkach u babci problemy żoładkowe. ale do babci to nie dociera. Oczywiscie wiecznie jest żle ubrany, najczęściej zbyt lekko. A przegrzwanie to wymysł lekkomyślnych mamuś. No i ledwo stanął samodzielnie, a babcia zaczeła prowadzic dziecko pod paszki na skręconym ręczniku. Na nasze protesty się straszliwie obrażała. Teraz mały ma póltora roku. Jest strasznie podobny do męża. Moja teściowa myśli chyba, że to klon jej synka; zapomina, że dziecko ma jakieś geny po matce. We wszystkim doszukuje się cech i zachowań własnego syna. Zaczyna mnie to naprawdę irytować. Mały jest dokładnie tak samo sprytny, inteligentny, wesoły jak jego tatuś w tym samym wieku. Ma taki sam smak i upodobania! No po prostu identycznie to samo!!! Robi mi sie już od tego słabo. Odpowiedz Link Zgłoś
agusia612 Re: zdaniem teściowej...:))) 04.11.05, 17:29 Hmmm od czego by tu zaczac, moze od poczatku: - ciagle za cienko ubieram synka i sie biedaczek przeziebi( pierwsza choroba na jaka zachorował zaraziła go tesciowa!!!, bo jak twierdziła nie jest chora i moze go calowac i nosic. mieszkamy razem wiec wole sie nie kłocic - jak ubiore go cieplej to sie zapoci i bedzie chory bo sie spoci... - nie daje mu skórki do chleba i oczywiscie to juz tragedia!!! - nie karmie go zwykłym mlekiem w proszku - nie dodaje do zupek ze słoiczków wegety, przeciez te zupki smaku nie maja!!! - jak zasypia to właczam małe swiatło i oczywiscie Maciek popsuje sobie wzrok - nie nosze go non stop na rekach i jak troch marudzi to zaraz biegnie do góry i mówi " nikt sie MOIM SYNKIEM nie zajmuje??" - no i tak dalej i dalej... po prostu jak bym nie zrobiła to źle. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_idalki Re: zdaniem teściowej...:))) 05.11.05, 16:49 Super wątek! ) U mnie też tradycyjne- "daj dziecku herbatki!" (moja mama) i dawanie do polizania kości- "masz od dzidzi wszystko co najlepsze" (moj tata- jednak potraktowane i przez niego i przeze mnie z duzym humorem). Jednak chyba nikt nie przebije mojej teściowej- "nie dawaj dziecku cyca bo to przecież NIEHIGIENICZNE!!!" Ludzie!! POza tym teściowa wymogła na moim kochanym ze bedzie przytwozil do niej ubranka malej do prania (tesciowie mieszkaja niedaleko, wiec ma po drodze, poza tym my mamy tylko "franie", a nie automat, itp, no i dla swietego spokoju sie zgodzilismy) i pierze je w jakims specjalnym proszku dla alergikow, gotuje dwa razy, prasuje rowniez dwa razy.. dodam ze mala ma ponad miesiac i nie trzeba juz chyba sterylizoac calego otoczenia.. No ale ona wie lepiej (dodam, ze jej drugi syn ma alergie na wszsystko co tylko mozna..czyzby efekt sterylnego wychowania?).No i oczywiscie standard- malej jest zimno (u niej w domu 34(!!) stopnie(powaznie-ma termometr w pokoju), nie idzie wytrzymac, mama cala czerwona mimo ze tylko w body i skarpetkach a ta jej zaklada rekawiczki.... zgroza!).No i cos czego mi sie nawet komentowac nie chce- gdy powiedzielismy ze chrzcimy dopiero na swieta to spytala sie czy nie boimy sie tak dlugo trzymac niechrzczonego dzieca.. Gdy spytalam czego się bać, odpowiedź-"no a jeśli wam umrze to nie pójdzie do nieba!!!!" No comment.. Aha, i jeszcze stwierdzenie, że "jestem jakąś wyrodną matką bo wychodzę na spacery z małą zamiast siedzieć ws domui się na nią tylko patrzeć i podziwiać.. ".Dodam, że gdy ona tylko ma możliwośc kontaktu z małą to bierze ją na ręce, siada przed tv i tak przez 2-3 godziny.. Zastanawiałam się dlaczego jest tak, że rady i pomysły moich rodzicow (czerwona kokardka i medalik w wózku-pomysł mojego taty-żeby jakas stara czarownica jej nie zauroczyla) przyjmuję z lekkim uśmieszkiem lub puszczam mimio uszu (a dla swietego spokoju godze się np.na czerwoną wstażeczkę, no bo jeśli naprawdę ktoś mi małą zauroczy to co wtedy zrobię?? ), a rady teściowej mnie denerwują.. I to chyba dlatego, że moi rodzice chcą mi pomóc i widzę u nich autentyczna troskę, a teściowa nie lubi mnie od pierwszego dnia gdy się poznałyśmy i tylko wytyka mi jaka jestem okropna.. No ale dziecko do tej pory żyje i z tego co widzę jest szczęśliwe... Damy radę!! Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: zdaniem teściowej...:))) 05.11.05, 23:35 Gdy mieszkalam z moja mama po urodzeniu corki,wszystko 'robilam nie tak'.Dziecko w mieszkaniu ubrane bylo jak na jesienny spacer,mama co noc kontrolowala mnie po kilka razy czy przypadkiem nie spie zamiast czuwac nad mala czy przypadkiem sie nie odkryla itd.itd..Teraz mieszkam z tesciowa-ona na dole,ja u gory i w koncu czuje sie dobra mama.Tesciowa mam wspaniala.Czasami daje mi jakies rady,ale nie obraza sie kiedy sie do nich nie stosuje.Crzcilam synow na roczek-bez jakiegokolwiek biadolenia ze strony tesciowej.Na spacer wyszlam w dniu powrotu ze szpitala[rodzilam latem],z noworodkami ubranymi tak jak ja plus cienki kocyk w razie ochlodzenia i czapeczke,bez becika oczywiscie-tesciowa nie panikowala. Odpowiedz Link Zgłoś