Dodaj do ulubionych

zdaniem teściowej...:)))

    • mamapim Re: zdaniem teściowej...:))) 05.07.05, 14:35
      Mam bardzo dobrą teściową i właściwie nie powinnam na nią narzekać. Ale
      oczywiście zawsze znajdę coś co mi nie odpowiada smile). Często coś przeciwnego
      też mnie denerwuje tylko u mojej mamy. A najbardziej śmieszy mnie - już nie
      drażni - u teściowej:
      * jest ok. 30 st., lekki wiaterek - Michałka nie powinnam wyprowadzać na dwór,
      bo go zawieje, bo "najgorsze są "ciągi", a on nie ma jeszcze miesiąca
      * branie dziecka na ręce gdy tylko zakwili - "jacy ci twoi rodzice są straszni,
      męczą dziecko..." itp
      *podobne zdanie gdy małego kładzemy na brzuszku
      * a najgorsze jest dla mnie, to że zwraca się do niego sepleniąc: "ci twjoji
      jodzice, ciemu płcieś itp."
      * i jeszcze mówienie "Bozia" na krzyż, medalik, książeczkę do nabożenśtwa,
      obrazek z Matką Bożą, Aniołem Stróżem, czy jakimś świętym...
      Te zachowania przy drugim dziecku znoszę spokojniej - to moje dziecko i ja je
      wychowuję i na szczęście teściowa to respektuje. Jej uwagi nigdy nie miały
      charakteru nakazujęcego lub potępiającego. I widzą, że nasze metody są
      skuteczniejsze. Starszy synek - Piotruś, 2 lata, jest bardzo niesforny,
      skręcony - ale konsekwencja w wychowaniu i też karanie (co wg dziadków jest
      znęcaniem się nad dzieckiem) daje takie skutki, że nas słucha a ich nie smile))
      Natomiast moja mama też "ma swoje":
      *Piotruś za mało je - bo nie zjadł całego talerza zupy, a śniadanie zjadł 4
      godz. temu i w międzyczasie babcia dała mu jabłko, kilka winogron, herbatnika i
      zrobioną przez siebie galaretkę...
      *czemu Piotruś jeszcze robi siusiu w pieluszki - my(ja i moje siostry)
      robiłyśmy do nocnika jak miałuśmy roczek...
      Na razie nic więcej nie pamiętam
      A wątek jest świetny. Bardzo poprawił mi humor. I widzę, że mam szczęście, bo
      po wytłumaczeniu wielu spraw rodzice i teściowie je przyjmują i dostosowują się
      do nas (np kupują owoce zamiast słodyczy - wyjątek mój tato, który na spółkę z
      1,5 rocznym wnukiem zjadł 2 kg galaretek w czekoladziesmile
      A tak w ogóle to staram się ich przyjmować z uśmiechem i wierzę, że te uwagi i
      zachowania są z miłości.
      Marta - mama Piotrusia(1,5 roku) i Michała(1,5 mies.)

    • mamapim Re: zdaniem teściowej...:))) 05.07.05, 14:36
      Mam bardzo dobrą teściową i właściwie nie powinnam na nią narzekać. Ale
      oczywiście zawsze znajdę coś co mi nie odpowiada smile). Często coś przeciwnego
      też mnie denerwuje tylko u mojej mamy. A najbardziej śmieszy mnie - już nie
      drażni - u teściowej:
      * jest ok. 30 st., lekki wiaterek - Michałka nie powinnam wyprowadzać na dwór,
      bo go zawieje, bo "najgorsze są "ciągi", a on nie ma jeszcze miesiąca
      * branie dziecka na ręce gdy tylko zakwili - "jacy ci twoi rodzice są straszni,
      męczą dziecko..." itp
      *podobne zdanie gdy małego kładzemy na brzuszku
      * a najgorsze jest dla mnie, to że zwraca się do niego sepleniąc: "ci twjoji
      jodzice, ciemu płcieś itp."
      * i jeszcze mówienie "Bozia" na krzyż, medalik, książeczkę do nabożenśtwa,
      obrazek z Matką Bożą, Aniołem Stróżem, czy jakimś świętym...
      Te zachowania przy drugim dziecku znoszę spokojniej - to moje dziecko i ja je
      wychowuję i na szczęście teściowa to respektuje. Jej uwagi nigdy nie miały
      charakteru nakazujęcego lub potępiającego. I widzą, że nasze metody są
      skuteczniejsze. Starszy synek - Piotruś, 2 lata, jest bardzo niesforny,
      skręcony - ale konsekwencja w wychowaniu i też karanie (co wg dziadków jest
      znęcaniem się nad dzieckiem) daje takie skutki, że nas słucha a ich nie smile))
      Natomiast moja mama też "ma swoje":
      *Piotruś za mało je - bo nie zjadł całego talerza zupy, a śniadanie zjadł 4
      godz. temu i w międzyczasie babcia dała mu jabłko, kilka winogron, herbatnika i
      zrobioną przez siebie galaretkę...
      *czemu Piotruś jeszcze robi siusiu w pieluszki - my(ja i moje siostry)
      robiłyśmy do nocnika jak miałuśmy roczek...
      Na razie nic więcej nie pamiętam
      A wątek jest świetny. Bardzo poprawił mi humor. I widzę, że mam szczęście, bo
      po wytłumaczeniu wielu spraw rodzice i teściowie je przyjmują i dostosowują się
      do nas (np kupują owoce zamiast słodyczy - wyjątek mój tato, który na spółkę z
      1,5 rocznym wnukiem zjadł 2 kg galaretek w czekoladziesmile
      A tak w ogóle to staram się ich przyjmować z uśmiechem i wierzę, że te uwagi i
      zachowania są z miłości.
      Marta - mama Piotrusia(2 lata) i Michała(1,5 mies.)

      • lina79 Re: zdaniem teściowej...:))) 06.07.05, 11:44
        Moja tesciowa też miała parę wstawek:
        - notoryczne hustanie dziecka na rękach i w wózku ( aż sie bałam że mu wszystko
        wyczepie a na zwrócenie uwagi raegowała Ja tylko żartowałam ????
        - ciagłe branie na rece, a bo miał takie czerwone oczka ( ateraz pyta czemu nie
        siedzi w kojcu lub w łużeczku)- sama go z tamtąd wyjmowała zwłaszcza jak sie
        dobrze bawił. Odkąd mały skonczył pół roku na widok babci reaguje marudzeniem,
        chce na rece
        -pytanie o 20 godzinie: a czym ty jesteś taka zmęczona (gdy naciągałam mięśnie
        karku) na szczescie mąż zareagował
        - kupowanie ciuchów używanych ( czesto zniszczonych poplamionych ) bo będzie
        miał po domu, za złotówkę kupiłam
        - W tym samym czasie gdy pojechałam kupic ubranko na chrzest, kupiła dwa do
        wyboru
        - mały na pewno jest: głodny, śpiący , chce mu sie kupkę, odbić- jak reagował
        marudzeniem na jej widok
        -małemu na pewno jest zimno( dziecko miało aż gorące rączki)
        -próby usypiania gdy tylko dziecko ziewnie (dopuki sie nie postawiłam spał co
        godzinę przez 15 min.)
        - i oczywiście co ze mnie za matka lub robienie o podobnym wydżwięku min
        Na razie tyle mi sie przypomniało. Dobrze że jest lato całymi dzniami siedzimy
        na polu.
        Dobre też było z trzymaniem na rękach: moja babcia mówiła to mi, mama siostrze
        a jak przyjechała druga babcia to mojej mamie- ubaw po pachy.
        Nie dajcie sie mamy. Pozdrawiam
        Lina
        • jenny755 Re: zdaniem teściowej...:))) 06.07.05, 14:45
          dziewczyny ja też usłyszałam kilka ciekawych tekstów:
          -mój synek jak się urodził i do tak 10 m-ca miał lekko skośne oczy, teściowa
          stwierdziła że muszę z tym koniecznie iść do okulisty bo to oznacza że bedzie
          miał zeza,
          -początki wstawania i chodzenia odbywały się na paluszkach, obowiązkowo do
          lekarza bo ma koślawe stopy i nie umie stawać normalnie,
          - jak synek miał 7 m-cy zafascynowało go mycie przez nas zębów, dostal swoją
          szczoteczkę i mył ząbki co dzisiaj jest rutyną, mój teść skwitował, po co tak
          małemu dziecku myć zęby, bo tak wogóle jak się nic nie zje to wystarczy tylko
          przepłukać buzię wodą z solą.
          co Wy na to?
          Dodam że teściowie czynnie pomagali wychować siostrze męża już trójkę dzieci.
    • corecki Re: zdaniem teściowej...:))) 07.07.05, 08:40
      Witajcie.
      Teściowa twierdzi że mały jest za chłodno ubrany i że go przekarmiam a moja
      mama mówi że go głodzę. Teściowa była bardzo zła że wybraliśmy takie a nie
      inne imie i to bez konsultacji z nią i bratem męża - brrry!!! Dodam że synek ma
      na imie Igor. Róbmy to co nam instynk podpowiada a jak mamy taka wolę to można
      posłuchać innych opini.
      Aga

      zona_mi napisała:

      > Kiedy, po pięciu latach oczekiwań, urodziłam pierwsze dziecko, radość
      > ogłuszyła mnie tak, że niezbyt wiele do mnie docierało. Kilka lat później,
      > przy następnym skarbie, pancerz radości okazał się mniej szczelny i okazało
      > się, że:
      > - nie umiem prawidłowo trzymać dziecka na rękach
      > - przeze mnie umiera z pragnienia, bo nie dopajam go
      > rumiankiem/herbatką/przegotowaną wodą
      > - złośliwie kładę je na brzuszku, chociaż może się udusić
      > - nie daję mu skórek chleba, chociaż (w wieku 4 miesięcy) zaczyna ząbkować
      > - nie uczę go chodzić jako półroczniaczka, prowadzając pod paszki
      > - mój pokarm jest za tłusty, więc dziecko ma zaparcia (normą była u niego
      > kupka raz na 5-7 dni, na luziesmile)
      > A jakie straszne błędy Wy popełniałyście, według Waszych teściowych, mam,
      > babć i innych znakomitych doradców? smile))))))
    • zielona_dama Re: zdaniem teściowej...:))) 21.07.05, 11:30
      U mnie tez się trochę uzbierało od teściowej:
      1. Mała ma 3 dni, ledwo wrócilismy ze szpitala. Skórka wiadomo, jak u
      noworodka - pomarszczona i zaczerwieniona. Diagnoza: odparzyliście dziecku
      pupę. Zalecenie: kapiel w wywarze z kory olszyny. Po dwóch dniach zaprosilismy
      do domu połozna i okazało się, że córka ma najnormalniejszą, zdrowa skórę
      noworodka

      2. Mała ma 3 dni. W domu 22-23 st. C. Diagnoza: zamrozicie dziecko, załóżcie
      jej czapkę i zawińcie w koc. Ja trochę spanikowana, na chwilę straciłam rozum.
      Ta chwila wystarczyła by dziecko nabawiło się potówek, z którymi walczyłam
      tydzień.

      3. Mała ma 2 miesiące i zasypia wyłącznie na rękach. Poza tym jest dość często
      noszona, przytulana i bujana. Diagnoza: rozpieścicie dziecko. Nigdy Wam nie
      będzie chciało samo spać! Tym razem okazałam się mądrzejsza i zapytałam
      teściową czy widziała kiedyć piętnastoletnie dziecko usypiające na rękach u
      mamy? Nie, nie widziała. Znaczy się, że kiedys sie odzwyczai. (Nota bene w
      wieku 4 miesięcy sama z siebie zaczęła pieknie usypiać we własnym łóżeczku. A
      czułości nadal dostaje od nas tyle ile tylko możemy jej dać)

      4. MAła ma 4 miesiące. Zarzut: nie daję małej lanych klusek na mleku choc ona
      karmiła tak 3-miesięcznego mojego męża. Na nic się zdaje tłumaczenie, że krowie
      mleko nie jest odpowiednie dla tak małego dziecka. "Tyle dzieci tak się
      wychowało i żyją". Ano żyją, tylko dlacezgo mój mąż w wieku 28 lat ma
      niesprawną trzustkę? Czyżby krowioe mleko sprzed 28 lat?

      5. Mała ma 6 miesięcy. Zarzut: jestem przewrazliwiona bo zapinam dziecko w pasy
      wożąc je w wózku i sadzając w foteliku do karmienia. Bez komentarza.

      6. Mała ma 8 miesięcy. Zdrowo rosnie, pieknie się rozwija. Jes zgodnie ze
      wszystkimi normami i tabelami. Nie gotuję jej jednak sama obiadów, bo pracuję i
      wolę cały mój wolny czas poświęcic na zabawę z Małą a nie na stanie w kuchni.
      Mała je słoiczki Zarzut: Kiedy dacie jej coś normalnego do jedzenia? A nie
      ciągle te słoiki i słoiki?

      7. No i cały czas: dlaczego nie ubieracie jej w te piękne falbanki i koronki,
      które dostała. Jak maj wytłumaczyć, że nie lubimy takiego stylu i wolimy by
      nasza córeczka czuła się ygodnie w dziewczęcym dresiku lub innych spodenkach?

      Na szczęście uwagi teściowej nie są zbyt nachalne. Raczej powie raz,a potem
      tylko patrzy na mnie jak na dziwadło. Przyznać jednak musze, że z niektórych
      jej rad skorzystałam bo były bardzo przydatne smile

      Moja rada - dziewczyny słuchajcie swojej intuicji. Czerpcie z rad mam i
      teściowych tyle ile uważacie za stosowne. To wy jesteście matkami smile

      Pozdrawiam
      Ania
      • nadette Re: zdaniem teściowej...:))) 27.07.05, 13:03
        Ja od swojej usłyszałam kiedy córka miała 3 miesiące, że powinnam pomyśleć już
        o drugim dziecku.Oczywiście zawsze było za zimno, za sucho, za mokro , żeby
        wyjśc z dzieckiem na spacer. Wtrącała się dosłownie do wszystkiego nawet
        wymusiła wybór matki chrzestnej. Mieszkaliśmy razem 2 lata pod jednycm dachem -
        efekt od 6 lat mieszkamy oddzielnie i odwiedzam ich nie częściej niż raz na
        kwartał. Córka ma 9 lat a ja na myśl o drugim dziecku a raczej o tym jak mi
        umilano życie przy pierwszym dziecku bronię się rękoma i nogami jak diabeł
        przed wodą święconą.W mojej sytuacji w grę wchodzi zmiana męża( żart) - za
        bardzo wpatrzony w swoją rodzinę i nie widzi nic złego jak babcia podczas
        wakacji prosi naszą córkę o modlitwy w ciągu dnia ( do 6 razy). Babcia prosi
        wiercąc dziurę w brzuchu tak długo aż człowiek zmęczony jej natręctwem zgodzi
        się na wszystko co chce.
    • aomega Re: zdaniem teściowej...:))) 29.07.05, 15:43
      ...a zdaniem mojej teściowej to,że urodziło nam się "takie" dziecko to tylko
      dlatego że nie chodzimy do kościoła i Boga mamy gdzieś.
      brrr.....
      www.jagoda.corka.pl
      • ewa830 Re: zdaniem teściowej...:))) 31.07.05, 22:59
        nie chcialam nic pisac, ale czytajac nie moglam powstrzymac sie od smiechu i
        tez naklikam cos o mojej tesciowej:

        - moj synek majac 8 miesiecy wazyl 8,5 kg (wedlug mnie to waga w sam raz) ale
        tesciowa ciagle swoje: jej syn a moj partner w tym wieku wazyl 13 kg i prosze
        jaki zdrowy. te sliczne sadelko ktore wylewalo mu sie zza koszulek to poprostu
        okaz zdrowia!!!

        - w tej chwili synek ma skonczone 10 miesiecy a od okolo 1,5 zaczyna wstawac i
        chce by z nim chodzic trzymajac go za raczki. i tak od okolo 1,5 miesiaca
        slysze tylko: ze trzrba mu kupic chodzik(na samym poczatku jego wstawania),
        teraz, ze jednak nie ma jak to chodzik (jej syn chodzil i nie ma problemow z
        kregoslupem). bylismy dzis w sklepie i zaraz na samym wejsciu tesciowa musiala
        pokazac mi jakie wspaniale sa teraz chodziki smile)))))))

        - jak powiedzialam jej ze synek uwielbia jesc fasolke i nic mu po niej nie jest
        to stwierdzila ze to nie jest dla dobre dla 10miesiecznego brzdaca, ale za to
        dobre jest mieszanie biszkopcikow z roznymi srajdkami byle dzieciaka utuczyc i
        dawanie parowek w ogromnych ilosciach by pokazaly sie w koncu te faldki na
        nozkach i raczkachsmile)))

        - ja robie mu obiadki sama i za kazdym razem jak tam jestesmy slysze cos w
        stylu: co ta matka Ci daje? brrrr

        pozdrawiam wszystkich

        P.S.
        rozbroil mnie ten watek z egzorcysta smile
        • roma24 Re: zdaniem teściowej...:))) 02.08.05, 16:30
          A co powiecie na zabawę teściowej z kilkumiesięczna obecnie wnuczką
          w "Rymowankę" - przez cały dzień rymowala imię córki "Majka-Kufajka"
          a na odjezdne rzuciła: "Matka-Szmatka"??nie musze dodawac, ze mnie zabolało...
          Dotąd uważałam ja za kobiete na poziomie i aby nie popsuć naszych formalnie
          poprawnych stosunków, chciałam uznać to zart. Jednak postanowiłam sobie odwet
          iichcę się mądrze odwdzięczyć za przydomek. Może coś podpowiecie?
          • morgen_stern Re: zdaniem teściowej...:))) 13.08.05, 16:17
            roma24 napisała:

            > A co powiecie na zabawę teściowej z kilkumiesięczna obecnie wnuczką
            > w "Rymowankę" - przez cały dzień rymowala imię córki "Majka-Kufajka"
            > a na odjezdne rzuciła: "Matka-Szmatka"??nie musze dodawac, ze mnie zabolało...
            > Dotąd uważałam ja za kobiete na poziomie i aby nie popsuć naszych formalnie
            > poprawnych stosunków, chciałam uznać to zart. Jednak postanowiłam sobie odwet
            > iichcę się mądrze odwdzięczyć za przydomek. Może coś podpowiecie?


            teściowa - krowa smile))
          • agnieszkapolinska1 Re: zdaniem teściowej...:))) 22.01.06, 21:25
            babcia srabcia?
            • siwa7 DZIEKUJE!!! 24.01.06, 18:52
              Dziekuje Wam! Naprawde - DZIEKUJE!!! Sporo czasu zajelo mi przeczytanie
              wszystkich wypowiedzi(rozlozylam sobie na kilka wieczorow bo moje kochane
              dziecie nie da mi dluzej posiedziec przed kompem wink ),ale dotrwalam do konca i
              ....nie macie pojecia o ile lepiej sie teraz czuje...ze nie tylko ja przez to
              przechodzilam wink Ile nasluchalam sie "dobrych rad" o wychowywaniu dziecka i
              karmieniu piersia(chociaz tesciowa i bratowa nie karmily piersia zadnego z ich
              trojki),ile stresu fundowanego nam po porodzie musimy zniesc wiecie same....
              Teraz kiedy corcia ma juz 2,5 roku wydawalo mi sie,ze "dobre rady" sie
              skoncza,ale pewnie jeszcze sie naslucham.Pociesza mnie fakt,ze nie ja jedna wink
              Zycze powodzenia i trafnego podejmowania decyzji...WASZYCH DECYZJI smile Jeszcze
              raz dziekuje za ten watek smile Pozdrawiam
          • truscaveczka Re: zdaniem teściowej...:))) 03.06.06, 15:29
            Ja bym zapytała słodko "Czemu mamusia tak brzydko o sobie mówi?" big_grin
      • edytek1 do aomegi 12.08.05, 23:03
        Twoja teściowa jest poprostu głupia... A córeczka jest urocza życzę Wam
        wszystkiego dobrego.
    • iwonag4 Re: zdaniem teściowej...:))) 12.08.05, 11:25
      Ja rowniez urodzilam synka po 5 latach i bardzo staram sie byc dobra matka wiec
      wszystkie uwagi tesciowej i jej corki doprowadzaja mnie do szalu.Podczas
      odwiedzin tesciowej tysieczny raz uslysze dlaczego 3-miesiecznemu dziecku nie
      klade poduchy pod glowke,nie klade go na boku albo dlaczego mu nie podloze cos
      pod glowke zeby mu sie glowa nie ruszala gdy go kolysze.

      Po urodzeniu dziecka spedzilam 2 miesiace u rodzicow bo moj maz musial
      wyjechac.To byly dla mnie bardzo trudne tygodnie-nerwy pod sama
      skora,placz-bardzo wszystko przezywalam-jak to po porodzie.Odwiedzala mnie wtedy
      corka mojej tesciowej i musialam wysluchiwac uwag typu:a co on taki
      naubierany(dodam ze dziewczyna jest panienka i nie ma zadnych doswiadczen z
      niemowleciem);kiedy powiedzialam ze maly ma gleboko katarek i nie moge dobrze mu
      oproznic noska,to sprawdzala czy mowie prawde;potem zalila sie ze maly ma
      pazurki za dlugie i sie podrapal.Taka wizyta rozstrajala mnie na reszte
      dnia.Doszlam do wniosku ze obie z tesciowa ubzduraly sobie ze mam depresje i
      sprawdzaly czy nie robie krzywdy wlasnemu uprwgnionemu dziecku.Mam ich dosc...
    • arbuzek2 Re: zdaniem teściowej...:))) 12.08.05, 22:20
      u mnie złote rady ma babcia-
      1.czekolada i słodycze trzeba dawać, bo dziecku glukoza do mózgu nie dociera i
      będzie głupi
      2.słodycze pomiędzy posiłkami apetytu nie hamują tylko wzmagają, bo rozpychają
      żołądek
      3.jakbym dziecku dawała dużo tłuszczów i słodyczy toby alergii nie miał
      4.po powrocie od ortopoedy, który stwierdził skrzywienie i zalecił więcej ruchu
      babcia stwierdziła, że to głupota, bo dziecko i tak się rusza cały czas i to
      właśnie od tej ruchliwości się pokrzywił, a jakby więcej bajeczek oglądał w
      telewizji i tłuściej jadł toby miał mocniejsze kości
      a wogóle to kiedyś mały został na cały dzień u babci i zjadł:
      9.00 zupkę mleczną
      9.30 hot doga
      10.30 owocki
      11.30 drożdżówkę
      12.00 talerz zupki
      13.00 delicje
      14.30 drugie danie- schabowy, ziemniaczki
      15.30 kakao i kanapki
      dobrze, że odebrałam go około czwartej, bo jutra by nie doczekał.Nie muszę
      chyba dodawać,że po powrocie do domu miał straszną niestrawność i przez kilka
      kolejnych dni był na diecie. Babcia i tak stwierdziła, że chuderlańka i tak
      mało zjadł, a niestrawność to od tego, że dziecko nieprzyzwyczajone i żołądek
      ma ściśnięty. Babcia jest wogóle bardzo dobra i kochana, ale czasem to ręce mi
      opadają smile
      • ibulka Re: zdaniem teściowej...:))) 13.08.05, 00:19
        Czytam, czytam i śmieję się smile)
        Mam troje dzieci, moja matka i mój ojciec już nie żyją, ale teściowie na
        szczęście tak. I ponieważ mam troje dzieci, dla każdego ma przynajmniej 100
        złotych rad. Tak więc.:

        - Kiedy urodziłam Julkę okazało się, że mała jest "za mała i straszliwie
        czerwona, i w ogóle co ona ma tak dużo włosów na grzywce, a z tyłu prawie
        łysa?!"
        - Julka ulewała. Teściowa orzekła, że na pewno ma zwężony przełyk, albo dziurę
        w żołądku...
        - Kiedy okazało się, że Julka (mając 2 miesiące) ma 3 wrzody żołądka i
        konieczna jest operacja, teściowa stwierdziła, że ja histeryzuję i żadnej
        operacjii nie będzie, bo dziecko jest za małe.
        - Podczas operacji mojej 3 miesięcznej córci Julki strasznie płakałam i
        wszystko to bardzo przeżywałam, a teściowa powiedziała, że "histeryzuję,
        niepotrzebnie ją kroili, że na pewno będą powikłania i że blizna z brzucha nie
        zejdzie i będzie miała problemy z seksem" smile) Zaznaczam, iż blizna ma teraz
        około 2,5 cm długości i 5 mm szerokości, a Julka ma już prawie 2 latka smile)
        - Kiedy zaszłam drugi raz w ciąże (to była wpadka, tak samo jak przy Julce)
        teściowa stwierdziła, że ja nie nadaję się do niczego poza rodzeniem dzieci. I
        stwierdziła jeszcze.: (jej słowa!) "Co wy, Michasiu (do mego męża) musicie
        robić po nocach, tylko się pieprzyć i pieprzyć" uncertain
        - Kiedy okazało się, że moja druga ciąża to ciąża mnoga, teściowa poleciała do
        Kościoła modlić się, żeby "więcej niż bliźniaki z tego nie wyszło".
        - Kiedy okazało się, że to bliźniaki, to powiedziała, że mają mieć na imię Anna
        Maria i Hanna Paulina. Nie brała pod uwagę, że to mogą być dwaj chłopcy lub
        parka - tak jak jest smile)
        - Kiedy urodziłam parkę orzekła, że jeśli dzieci nie będą mieć na imię Hanna
        Paulina i Grzegorz Ryszard, to ona się obrazi. I obraziła się, bo początkowo
        dzieci miały zostać ochrzczone imionami Daria i Hubert, chociaż wyszło, że mamy
        Darię i Łukasza smile)
        - Mam za mało mleka, bo karmię nie tylko bliźniaki, ale też Julkę. (Kiedy Darka
        i Łukaszek się urodzili, Jula była mała i była jeszcze na cycu)
        - Powinnam Julkę przerzucić na butelkę, a bliźniakom dać oba cycki, żeby jadły
        aż im się fałdki na nóżkach zrobią.
        - Kiedyś niechcąco za mocno ścisnęłam Łukaszka za nóżkę i miał maleńkiego,
        delikatnego siniaczka. Teściowa stwierdziła, że "po cholerę ja go w ogóle na
        ręce biorę, skoro mu tylko nogi kaleczę..."
        - Słowa teściowej - zapisane w zeszyciku smile) - "Darka taka łysa, zupełnie
        głowa jak kolano, Hubert to samo, a Julka taką gęstą grzywkę miała. Pewnie łyse
        będą, a ja na peruki dawać nie będę!". Po tym tekście nie odzywałam się do
        teściowej 2 tygodnie...

        I jest tego jeszcze dużo, dużo więcej. Wg. teściowej dzieci nie powinny spać w
        jednym łóżeczku, bo na pewno będą się w nocy dotykać w nieodpowiednich
        miejscach. Zaznaczam, że łóżeczko dla dzieci zmajstrował teściu, bo
        mieszkaliśmy w mieszkanku 3-pokojowym i nie mieliśmy miejsca na przewijak, 3
        łóżeczka i inne takie. Łóżeczko jest długie i szerokie, ma 2 przegródki z dykty
        obitej pluszem, żeby dzieci do siebie nie 'przechodziły'. Ostatnio teściu
        zamontował przezroczystą, gęstą siatkę, żeby się widzieli, ale nie przełazili
        jedno do drugiego. Śpią w takim wyrku póki co, jak Jula będzie 'za stara' to
        już z nimi spać nie będzie.
        Mamy w planach kupno łóżka piętrowego. Teściu zapowiedział, że może nam SAM
        ZBUDOWAĆ TRZYPIĘTROWE ŁÓŻECZKO, niewysokie, ale bezpieczne, żeby dzieci nie
        spadły, jakieś dykty itd. Zgodziliśmy się, bo łóżeczko ma być naprawdę niskie -
        pierwszy poziom prawie na ziemi, drugi na wysokości 'pod biustem', a trzeci na
        wysokości oczu. Teściowa oczywiście stwierdziła, że takie łóżeczko jest złe, bo
        się zawali, albo dzieci pospadają itd.
        W ogóle teściowa powiedziała, że każde z dzieci powinno mieć swój pokoik!
        Jasne, zwłaszcza, że mamy od maja domek jednorodzinny w którym jest 6 pokoi do
        kupy. Także mają pokoik wspólny i taki będą mieli dopóki nie stwierdzimy, że
        syna trzeba oddzielić od córek. Oczywiście jak będą starsi to każde z nich
        będzie mieć swoje wyrko, ale dla takich 4 i 5 latków piętruś to frajda.

        No ufff, już mnie palce bolą smile) Pozdrawiam serdecznie wszystkie ofiary swoich
        teściowych i wszystkie fajne teściowe. Pozdrawiam też te wredne teściowe, żeby
        się nie czuły osamotnione smile)
        • syla33 Re: zdaniem teściowej...:))) 13.08.05, 22:52
          blizna z brzucha nie
          > zejdzie i będzie miała problemy z seksem"

          Z tego to sie usmialam do lez, ciekawa teoria.
          • ibulka Re: zdaniem teściowej...:))) 13.08.05, 23:36
            syla33 napisała:

            > blizna z brzucha nie
            > > zejdzie i będzie miała problemy z seksem"
            >
            > Z tego to sie usmialam do lez, ciekawa teoria.

            Teraz ja też się śmieję z tego, ale wtedy nie było mi do śmiechu smile)
            Wyobraziłam sobie moją biedną córeczkę jako zakonnicę, bo ma bliznę na brzudchu
            od uszu do pięt... tongue_outtongue_out
            Teściowej wytłumaczyłam niedawno, że ta blizna zniknie. Tyle jej jużzniknęło,
            że ta reszta też z biegiem czasu zniknie, a raczej 2 czy 3 letnie dziecko seksu
            uprawiać nie będzie.

            Mam nadzieję... smile)
    • adrianna_c Re: zdaniem teściowej...:))) 14.08.05, 13:38
      * nie zakładałam czapeczki w domu przez pierwsze kilka miesięcy, a przecież
      mały urodził się zimą - na pewno marznie
      * nie dopajałam herbatkami, a jak jest starszy to daję mu do picia wodę (którą
      najbardziej lubi pić) - "żałuję dziecku soczku"
      * kładłam na brzuszku
      * za dużo leżał w łóżeczku - "na pewno bolą go plecki"
      * za szybko go sadzałam (gdy już sam siadał) i za szybko pozwoliłam mu chodzić
      (jak już sam spacerował po całym mieszkaniu)
      * nie pozwalałam teściowej dokarmiać ciasteczkami, chlebkiem, paróweczką...
      * za cienko ubierałam w domu i na dwór
      Teraz:
      * kupuję mu za ciasne slipki - nie wiem na jakiej podstawie to stwierdzenie, bo
      większe by mu spadały
      * zabraniam czipsów, lizaków, cukierków, a przecież "wszystkie dzieci jedzą" -
      on też je (poza czipsami) ale w rozsądnych ilościach i raczej np. gorzką
      czekoladę niż lizaka
      * nadal "katuję" wodą zamiast dawać do picia napoje
      * nie zakładam małemu rękawiczek i szalika jak jest +10 stopni Celsjusza
      • ibulka Re: zdaniem teściowej...:))) 14.08.05, 13:51
        Chipsy można zjeść raz na jakiś czas, ja sama swoim dzieciom nie daję, bo są za
        małe, ale jak będą starsze nie zabronię - bo to smaczne, ale niezdrowe. W
        niewielkich ilościach i damy radę wink)
        Woda przegotowana i mineralna to moje ulubione napoje, moje córeczki też lubią,
        synek woli soczki. Jednak nie uważam, aby moje córki czuły się katowane
        możliwością picia wody wink)
        Jak jest +10 stopni to też nie zakładam szalika i rękawiczek, a niech
        marzną... smile)
      • karla1902 Re: zdaniem teściowej...:))) 24.08.05, 11:24
        Witam serdecznie wszystkie młode mamy!!! Ja teściowej nie mam gdyż zmarła,
        zanim poznałam mojego męża, ale jestem przekonana, że gdyby żyła to też
        raczyłby mnie swoimi radami. Za to teść choć nie widujemy się często nadrabia
        za nich oboje. Np. dziwi się, że roczne dziecko nie woła, że chce siku i
        pieluchy nosi; jak była malutka to krzyczał, że noszę ją w pozycji pionowej (wg
        niego dziecko do 6 miesięcy powinno wyłącznie leżeć i nosić tylko na poduszce,
        a najlepiej to wcale nie nosić) Dlaczego nie ma chodzika??? (Mała zaczęła sama
        chodzić jak miała 13 miesięcy (stała sama od 8, ale chyba bała się zrobić
        kroczek), i wiele innych rzeczy, które doprowadzały mnie do szału.
        Babcia męża też ma wiele cennych rad takich jak: miałam za chudy pokarm
        (Małgosia przybierała na wadze prawidłowo), Powinnam jej od razu dać
        wszystkiego spróbować (tzn. w wieku 3-4 miesięcy, a nie do półroku wyłącznie
        pierś) Jak można dać dziecku wodę albo herbatkę, a nie soczek (moja niunia od
        pierwszego razu kiedy spróbowała soczku zaczęła nm pluć i tak jest do teraz (17
        miesięcy) No i jak ja mogłam pozwolić jej bawić się na podłodze (same zarazki
        itp) dlaczego nie gotuję smoczka tylko myję??? (powinnam gotować za każdym
        razem jak mała go wypluje na podłogę) dlaczego dziecko śpi z nami??? i tak
        dalej i tak dalej... Aż kiedyś nie wytrzymałam jej gadania na temat jak to ona
        wspaniale wychowała swoje dzieci (jest ich czworo, sami rasiści, pesymiści,
        wszędzie widzą tylko złodzieji i na ulicy i w kościele i w telewizji, że aż się
        słuchać nie chce) i dwoje wnucząt (chłopiec 22 lat - narkoman w fazie
        wynoszenia co cenniejszych przedmiotów z domu i zasraszona 14 latka, która boi
        sięsama do koleżanki i do szkoły iść i muszą ją odwozić i odbierać), że
        powiedziałam jej co myślę o wychowaniu jej dzieci i wnucząt. Przyznaję że
        niezbyt grzecznie, ale poskutkowało.
        Moja mama też daje mi wiele rad, ścięłam się z nią kilka razy na ten temat i
        teraz tylko mówi coś w stylu: a może powinnaś dać jej to czy to?, albo: spróbuj
        zrobić tak czy tak to może pomoże.
        Trochę silnej woli i samozaparcia a napewno się uda. Trzeba tylko jasno
        określić granice. Powiedzieć jakie mamy oczekiwania co do wychowania NASZEGO
        dziecka i się ich trzymać. Życzę wielu sukcesów wychowawczych i radośći z
        pociech.
    • ibulka Re: najświeższy tekst mojej teściowej :-)) 18.08.05, 12:11
      Przyszła do nas z wizytą i zobaczyła, że w TV leciał akurat teledysk
      popularnego Crazy Frog-a. Bliźniaki spały, ale Julia siedziała na podłodze
      wpatrzona w ekran i uśmiechnięta. Teściowa wpadła do pokoju, Julkę na ręce,
      telewizor wyłączyła i orzekła, że ja zamiast dziecku włączyć Teletubisie, to
      puszczam jakiegoś szczerbatego potwora!!! Wcięło mnie, a mój mąż, który właśnie
      wszedł do pokoju stwierdził, że 'lepsza szczerbata żaba na motorze niż stado
      przepięknych Pokemonów, i niech się mamusia nie denerwuje..."
      Ale się patrzyła big_grinbig_grinbig_grin

      Żeby nie było niedomówień ten cytacik zamieściłam jeszcze w wątku na temat
      Crazy Frog-a.
      Pozdrawiam smile)
      • mamaady tak ogólnie 18.08.05, 13:33
        moja córka urodziła sie jako wcześniak, cały jej rozwój był więc opóżniony, ale
        nie jakoś tragicznie. Była w granicy dolnej normy dla dzieci urodzonych w
        terminie, ale jakoś wiekszość uwag mojej tesciowej dotyczyła jej rozwoju
        fizycznego. Tak więc
        1. nie podnosiła główki jako miesięczne dziecko, to ja powinnam ja za tę główkę
        jakoś wyciągać, zeby jej rozruszać...
        2. jako 11 miesięczne dziecko córka nie chodziła, ale szybko raczkowała, a ja
        jej nie pozwalałam prowadzać pod pachy. Oczywiście według teściowej nigdy sia
        nie nauczy chodzić, bo ja nie pozwalam...
        3. moim podstawowym błędem jest to, że nie dawałam butli z mlekiem i krupczatką
        od początku, nie daję czekolady, chipsów, ani lodów (moje dziecko jest
        alergikiem, mleka jeszcze długo nie dostanie a teraz ma dopiero 15 miesięcy...)
        4. dziecka nie niańczyć, musi sie wypłakać to płuca mu się wyrobią...
        5. o mało nie dostałam zawału, jak zobaczyłam, że moja teściowa zbliża się do
        córeczki, wtedy jakoś 10 miesięcznej, z obgryzioną przez teściową KOŚCIĄ, żeby
        dać dziecku, to zęby lepiej wyjdą, a ja jestem zła matką bo jej nie daję kości
        a przecież wszyscy dają...
        Czy ktoś z was daje dziecku kości do lizania??? chyba wszystkie dajecie, tylko
        ja swemu dziecku żałuję wink
        • mamaady Re: tak ogólnie 18.08.05, 13:54
          i małego dziecka nie można głaskać ani dotykać po główce, bo mu się
          zniekształci, teściowa zawsze na mnie narzekała, bo jakoś ulubionym miejscem
          całusków była dla mnie buziunia mojej córeczki...

          a o chodzik też się pokłóciłyśmy, bo teściowa kupiła mojej córce, taki uzywany
          ale w dobrym stanie i chciała żebym trzymała tam dziecko.
          • ibulka Re: tak ogólnie 18.08.05, 14:22
            Używany chodzik wcale nie jest zły, o ile jest bezpieczny i czysty. Mimo
            wszystko dla swoich dzieci używanych przedmiotów nie kupuję.

            A co do tych kości - u nas kości są na porządku dziennym, jemy je tonami, aż
            dziwne, że ty swojej córci ich nie dajesz hahaha smile))
          • tomekiela Re: tak ogólnie 18.08.05, 14:55
            Pewnie, ja też bym się pokłóciła a chodzik to tylko zbędny grat i przyczynia
            się do mnóstwa urazów.
            • alulka22 mojej teściowej nikt nie przebije!!! 18.08.05, 15:20
              ostatnio była straszna kłótnia w domu bo jak przyszłam z pracy dziecko
              siedziało z różańcem w ręku (córka ma 10 m-cy) obstawiona świętymi obrazkami. I
              teściowa zarzuca mi że :

              * nie daje sie dziecku modlić w spokoju

              * nosić ją 24 godziny na dobę

              *przemywać jej tyłeczek tylko i wyłącznie szałwią bo ona tak siępodmywa do dziś

              * jak córcia kichnie to jużtrzeba biec do lekarza na pogotowie

              Chora kobieta. CHORE zasady
              • ibulka Re: mojej teściowej nikt nie przebije!!! 18.08.05, 16:06
                Chodzimy z dziećmi do Kościoła co niedzielę, fakt. Z Julką mówimy paciorek
                wieczorem, który uwielbia. Jednak bliźniaków rocznych nie uczymy modlitw i nie
                zmuszamy ich do modlenia się uncertain
                Wychowanie w wierze jest OK, sami tak dzieci wychowujemy, ale to co robi Twoja
                teściowa, to jest już naprawdę CHORE!!!
                Ja bym się przestraszyła gdybym zobaczyła moją córcię czy synka obstawionego
                jak Ołtarz świętymi obrazkami. Przestraszyłabym się, nie wiem czego, chyba tego
                widoku.
        • zona_mi Re: tak ogólnie 22.08.05, 00:11
          > Czy ktoś z was daje dziecku kości do lizania??? chyba wszystkie dajecie,
          tylko
          > ja swemu dziecku żałuję wink

          Kurczę, a ja tu się zastanawiam jak pomóc synkowi w ząbkowaniu smile)))
          ROTFL!
    • agagor2 Re: zdaniem teściowej...:))) 18.08.05, 20:09
      - nie dopajam
      - złe kupki - w czym złe do dziś się nie dowiedzałam, złe i kropka
      - głodny chodzi - każde marudzenie jest objawem tego, że jest głodny
      - nie chodzi w wieku 6 miesięcy, jej dzieci już chodziły i że konieczny jest
      chodzik. pół dnia tłumaczyliśmy, że chodzik jest zły. Co dostał na gwiazdkę??
      Chodzik
      - jej dzieci w wieku 8 miesięcy już same siadały na nocnik
      - jej dzieci w wieku 12 miesięcy mówiły pełnymi zdaniami
      - nie pozwoliłam w wieku 3 mies dać czekolady (przecież to taka specjalna dla
      dzieci!!!)i teraz mam za swoje (ma 16 mies i jak babcia z prędkością kosmiczną,
      zebym nie zdążyła interweniować, wepchnęła mu kawałek do buzi to wypluł)
      - daję do picia specjlną herbatkę, a jej dzieci zawsze piły zwykłą - marnotrastwo
      Na szczęśćie mieszka 200km ode mniesmile
      A z tą czekoladą to widzę, ze u większości jest tak samo - pewnie wynika z tego,
      ze kiedyś była luksusem

      ---
      kacperekreszka.alpha.pl/
    • ibulka Re: najlepszą obroną jest atak 18.08.05, 22:31
      Wczoraj moja teściowa NA SIŁĘ wkładała mojemu rocznemu synkowi czapeczkę na
      główkę, bo Julka ochlapała mu trochę włoski wodą mineralną w zabawie,
      (oczywiście nie pozwalam się tak bawić, ale zdarzyło się - proszę na mnie nie
      naskakiwać, że topię dzieci...) i był taki ziąb w mieszkaniu (24 stopnie), że
      Łukaszek na pewno się przeziębi. Żadne tłumaczenia nic nie pomogły, a Łukasz
      cały czas czapeczkę z głowy ściągał. Wtedy pomoczyłam teściowej kosmyk włosów i
      zaczęłam krzyczeć i zawijać ją w koc. Zapytała, co robię. Odpowiedziałam.: Ma
      mamusia mokre włosy, a tu taki ziąb, jeszcze mi się mamusia przeziębi!
      Ale miała minę... big_grinbig_grinbig_grin
    • kotka.szrotka Re: zdaniem teściowej...:))) 22.08.05, 17:41
      Mamą będę niedługo ale już widzę konflikty:
      Teściowa - niekiedy komentuje sposób wychowania swojej pierwszej wnuczki i
      kwituje generalnie wszystko jednym zdaniem: "za bardzo jej na wolę dają", że
      nie upominają, nie karzą itd.
      - nie ubierają małej w te wszystkie fajne pomponiaste rzeczy, które robi małej
      na szydelkach tylko ubierają w takie szare i bure kolory a jeżeli coś kupuje
      małej to nie zakładają mówiąc, że niewłaściwy rozmiar, a przecież ona sprawdza
      w łazience rzeczy małej i rozmiar jest OK, jakie to dziecko wyrośnie.

      Moja mama - urodzę zimą, wspomniałam o konieczności kupienia wózka przed
      porodem i usłyszałam, żeby niczego nie kupować, a w ogóle po co mi wózek tak
      szybko, przecież nie powinnam wychodzić na spacer z dzieckiem wcześniej niż na
      wiosnę.
      • karla1902 Re: zdaniem teściowej...:))) 24.08.05, 11:33
        Nie słuchaj takich bzdur!!!! Moja koleżanka urodziła w marcu a na pierwszy
        spacer poszła w połowie maja (bo jej się wydawało, że za zimno!) i ma teraz w
        domu dwulatka nafaszerowanego antybiotykami, który średnio co dwa miesiące
        łapie jakąś infekcję. Ja ze swoją córcią wyszłam jak miała tydzień i przez 17
        miesięcy tylko raz mi zachorowała.
        • ibulka Re: zdaniem teściowej...:))) 29.08.05, 15:09
          Właśnie wróciliśmy z Zakopanego. Teściowa była z nami i nie krytykowała nas w
          żaden sposób. Powiedziała, że to dobrze, że pojechaliśmy, dzieci się górskiego
          powietrza nawdychają, to będą zdrowsze.
          Natomiast teściu dał popis. Kto to widział, żeby z dziećmi w góry jechać?! I
          kto to widział, żeby dwuletnie dziecko samo posadzić na bryczce konnej na
          Krupówkach?! To nic, że Julkę gazda trzymał na kolanach, to nic, i tak by
          spadła, bo przecież SAMA ZUPEŁNIE SIEDZIAŁA... Kto jest zdolny do tego, żeby w
          Dolinie Kościeliskiej pozwolić dziecku umoczyć palec w lodowatym górskim
          strumyku? Przecież od tego palca mokrego to cali mokrzy byli, normalnie kąpiel
          im zafundowaliśmy... W dodatku - dzieci nie wolno do konia zbliżyć, bo jeszcze
          koń ugryzie albo co gorsza parsknie. I w ogóle to jamnika wzięliśmy w góry, po
          tych kamieniach łazić musiał... I nie docierało do teścia, że pies zostawał z
          teściową w pokoju jak nie chciała z nami gdzieś iść, że Julkęna bryczce gazda
          trzymał, że dzieci były na rękach jak do konia podeszły, itd itp. Sużo by
          wymieniać.
          • zona_mi Re: zdaniem teściowej...:))) 29.08.05, 20:12
            > co gorsza parsknie.

            smile))))
            Nie mogę!
            • ibulka Re: zdaniem teściowej...:))) 29.08.05, 22:58
              Hehehe też mnie to teraz bawi smile)
    • mimi44 Re: zdaniem teściowej...:))) 30.08.05, 01:19
      To ja sie tez dopisze.
      Na szczescie i rodzice i tesciowie mieszkają baardzo daleko(co tez ma swoje
      minusy),wiec córe wychowujemy we dwójke,a własciwie ja sama,bo mąż cały czas w
      pracy.

      Zdaniem mojej babci(bez komentarzasmile))):
      -nie wolno jeść w ciąży duzo czekolady,bo dziecko urodzi sie zółte!!!
      -przez pierwsze 3 mies. trzeba buzie przemywac siuskami,potem łaskawie
      pozwoliła wodąsmile))
      No i typowe sprawy:daj jej spróbowac czekoladke;dla czego nie dajesz chlebka?;a
      co ona dziś piła?;to nie kolka!!!ktoś zauroczył,wiec na spacer tylko z czerwona
      wstążeczką na rączce i modlitwa na karteczce pod materacyk;połóz jej
      poduszke,przecierz sie męczy... itd.....
      • ibulka Re: zdaniem teściowej...:))) 30.08.05, 09:53
        mimi44 napisała:

        > To ja sie tez dopisze.
        > Na szczescie i rodzice i tesciowie mieszkają baardzo daleko(co tez ma swoje
        > minusy),wiec córe wychowujemy we dwójke,a własciwie ja sama,bo mąż cały czas
        w
        > pracy.
        >
        > Zdaniem mojej babci(bez komentarzasmile))):
        > -nie wolno jeść w ciąży duzo czekolady,bo dziecko urodzi sie zółte!!!
        > -przez pierwsze 3 mies. trzeba buzie przemywac siuskami,potem łaskawie
        > pozwoliła wodąsmile))
        > No i typowe sprawy:daj jej spróbowac czekoladke;dla czego nie dajesz
        chlebka?;a
        >
        > co ona dziś piła?;to nie kolka!!!ktoś zauroczył,wiec na spacer tylko z
        czerwona
        >
        > wstążeczką na rączce i modlitwa na karteczce pod materacyk;połóz jej
        > poduszke,przecierz sie męczy... itd.....
        >

        Mam rozumieć, że Twoja Babcia swoje dzieci do 3 miesiąca życia kąpała... w
        moczu? smile)
        • mimi44 Re: zdaniem teściowej...:))) 30.08.05, 12:22
          Chyba nie,bo to ostatnie rady sąsiadek(jak sie dowiedzieli ze jestem w ciąży)
    • ibulka Re: zdaniem teściowej...:))) 30.08.05, 11:18
      Wczoraj na spacerku rozmawiałam chwilę z sąsiadką. Wiekowa pani, która jest już
      teściową. I taki tekst poszedł.:
      Sąsiadka.: A moja synowa nazwała swoje dzieci Róża i Joachim... Nie podoba mi
      się...
      Ja.: Dlaczego? Oryginalnie.
      Sąsiadka.: No tak, ale Róża to takie... takie... drapiące (!) imię! A Joachim
      to jak baldachim...
      Ja.: No tak, Joachim może troszkę się tak kojarzy, ale Róża - czemu DRAPIĄCE?!
      Sąsiadka.: Bo róże mają kolce, droga pani.
      I poszła sobie.

      Uśmiałam stę z baldachimu i drapiącego imienia smile I pomyśleć, że moja ciotka,
      taka ciepła i sympatyczna, pulchna kobitka, ma takie drapiące imię smile)
      • zona_mi Re: zdaniem teściowej...:))) 30.08.05, 12:05
        Dobre! smile
        Mój ojciec tak obrzydzał imiona bratu, gdy ten "powił" syna:
        - Mariusz? - Narcyz Filodendron!

        A kiedy byłam w ciąży i wybieraliśmy imię nie znając jeszcze płci, dla chłopca
        wybraliśmy imię Marcin. Na to teściowa:
        - Okropne. Każdy Marcin, jakiego znam, jest głupkowaty!
        • anaesthes Re: zdaniem teściowej...:))) 04.01.06, 14:19
          Czy nasze teściowe się przypadkiem nie znająsmile Też wybraliśmy imię Marcin.
          Stwierdziła, że "Wszystkie Marciny to łobuzy" czy jakoś tak. Urodziła się
          dziewczynka.
          • janka744 Re: zdaniem teściowej...:))) 04.01.06, 16:26
            moja tesciowa wprowadzała mi bez pukania do pokoju obce osoby, zeby sobie
            popatrzyły na dziecko. nie ważne ze mogłam stać nago na środku pokoju. uznała
            mnie za wyrodna matke bo podawałam małej obiadki ze słoików. komentowała jak ją
            ubieram. kiedy mała dostała uczulenia od cielęciny stwierdziła ze jest to
            NIEMOŻLIWE, bo JEJ dzieci i dzieci drugiego syna cielęcinkę uwielbiały. mała nie
            chciała lezec na brzuszku, co było nie do pomyślenia bo jej dzieci uwielbiały.
            powiedziała mi że moją córkę powinnam przytulać i brać na ręcę tylko kiedy ją
            przewijam albo karmię butelką, a nie nosić bez przerwy, jak ja to robię. kiedy
            nie wytrzymałam i powiedziałam ze to moje dziecko i ja decyduję co będzie jadło
            a ona niech się zajmie swoim najmłodszym synem a do mnie nie wtyrąca, zaczęła
            obrażać moją rodzinę, ze moja siostrzenica NIE MIAŁA PRAWA się urodzić, bo moja
            siostra studiuje. i JAKIM PRAWEM moja mam pomaga jej finansowo. jak chciałam cos
            za własne pieniądze sprezentowac swojej siostrzenicy to nazwała mnie złodziejką
            bo nie skonsultowałam tego z jej synem. na koniec w wulgarny sposób obraziła
            moją mamę i od tej chwili nie utrzymuję z nia żadnego kontaktu. córka też nie.
            bez przerwy tez była porównywana do ukochanej wnusi, córki córci. czas pokazał
            ze moje dziecko lepiej się rozwija intelektualnie i emocjonalnie, niz jej
            ukochana wnusia, bo ja nie marnuje czasu na plotkach, malowaniu paznokci, tylko
            przytulam moje dziecko ile sie da i bawie sie z nim, zostawiając zmywanie naczyn
            na później. pozdrawiam i życzę dobrych tesciowych, bo i takie na pewno są. choć
            może jest ich mniej niz tych co się wtracają nieproszone i myślą ze wszystko
            wiedzą lepiej.
        • amneris Re: zdaniem teściowej...:))) 14.04.06, 19:53
          zona_mi napisała:

          > Dobre! smile
          > Mój ojciec tak obrzydzał imiona bratu, gdy ten "powił" syna:
          > - Mariusz? - Narcyz Filodendron!
          >
          > A kiedy byłam w ciąży i wybieraliśmy imię nie znając jeszcze płci, dla chłopca
          > wybraliśmy imię Marcin. Na to teściowa:
          > - Okropne. Każdy Marcin, jakiego znam, jest głupkowaty!
          >
          Skąd ja to znam???
          Teksty mojej tesciowej:
          Agata? -nogą zamiata!
          Tomasz?- na pewno bedzie gruby! Wszystkie Tomki, jakich znam, to grubasy!
          • aniuniaszymunia Re: zdaniem teściowej...:))) 04.06.06, 22:53
            No to u mnie było tylko na Simonkę i Doriana - A CO TO ZA IMIONA!!! Inne dzieci
            będą się śmiały, a to w ogóle Polskie?


            Ale jak ona nadawała synowi 30 lat temu Szymon na imię to jej teściowa też
            miała "ale" wiec moze to patologiczne big_grin
    • asia_grzes Re: zdaniem teściowej...:))) 09.09.05, 12:46
      nie denerwuj się,to normalne,że nasze mamy i tesciowe lepiej wiedza jak
      wychowywac nasze dzieci.nie chca zle,to pewne.wystarczy,że zmęzem wspólnie
      oglosicie jakie sa wasze reguły.ja na początku przeszlam batalie dotyczaca
      karmienia piersia ,z czasem przyznano mi rację o cudownym dzialaniu tego
      sposobu odżywiania.zabraniałam wszystkim lulania synka i nie ma problemu z jego
      zasypianiem.kategorycznie z mężem ustalilismy i egzekwujemy zasady wprowadzania
      nowych pokarmów.jesli wspólnie bedziecie mowic o waszych zasadach pielegfnacji
      dziecka,to inni musza sie temu podporzadkowac.proponuje podrzucic do poczytania
      fachowa literature jako dowod na to,że w medycynie wiele sie zmienilo,wiele
      jest badan i trzeba isc z duchem czasu.na pewno poskutkuje,bo nikt nie przyzna
      sie do tego,ze jest ,,zacofany".powodzenia
      • kontaminacja Re: zdaniem teściowej...:))) 11.09.05, 16:55
        Jestesmy z tesciami na dzialce. Tesciowa trzyma mala na reku, sila przytrzymujac (moja corka od noworodka nienawidzi noszenia). Mala w koncu wyciaga raczki do mnie, a co robi tesciowa? - zaczyna uciekac... Ten wzrok malej, do teraz pamietam.
        • joln Re: zdaniem teściowej...:))) 11.09.05, 21:42
          no coz, tekstow ciekawych bylo wiele, ale zapamietalam te:
          -w czasie rozmowy o pobieraniu moczu na posiew u coreczki, tesciowa poradzila,
          abym ubrala pieluche tetrowa, pozwolila duuzo nasikac o potem wykrecila te
          pieluche do sterylnego naczynia...
          -przed wyjazdem na wczasy (podroz cala noc) maz ucial sobie drzemke zaraz przed
          podroza, a tesciowa stwierdzila, ze szkoda ze sobie czegos na sen nie wzial to
          by sie lepiej przed "droga" wyspal
    • reniadt Re: zdaniem teściowej...:))) 12.09.05, 14:27
      Moja tesciowa tez ma mnostwo porad na kazda dolegliwosc dziecka. Troche mnie
      ostatnio denerwuja jej uwagi. Choc wiem, ze chce jak najlepiej to sposob w jaki
      to mowi jest bardzo drazniacy. Moje dziecko dwulatek, ma od ponad pol roku
      problemy z zaparciami i juz wiem ze sa to zaparcia nawykowe. prosilam meza zeby
      porozmawial z rodzicami by nie mowili przy maluchu o kupkach, zeby nie dawali
      mu biszkopcikow, ktorymi sie zapycha. Tesc zrozumial, tesciowa nie. Przychodzi
      i pyta sie nieustannie o kupki, poniewaz maluch koslawi jedna stopke
      pyta "ktora to ma noge krzywa", wczoraj stwierdzila wogole ze dziecko
      jest "krzywe", bo tak spi w lozeczku i wogole tak chodzi. No coz kiedy jest
      trzymane za jedna reke to automatycznie jest lekko przechylony w jedna strone,
      chyba kazdy zdrowy czlowiek tak ma. Z nozka nie mozna nic na razie zrobic, bo
      jest za maly. Oczywiscie twierdzi, ze lekarze teraz nic nie potrafia, ze kiedys
      felczerka to byla konkretna, wszystko wiedziala, na wszystko byl sposob. Po co
      dziecku wkladac do pupy czopki skoro mozna kawalek mydelka. Dziecko ma
      zaparcia, a ona mu owija jakimis cieplymi szmatkami brzuszek, zeby nie bolal.
      Stwierdzila ze ona wychowala czworo dzieci i zadne z nich nie mialo takich
      problemow. Powiedzialam jej ze z moim jest inaczej, ze jest to moje dziecko nie
      jej i problemy jakies ma. Chyba sie zdenerwowala, bo powinnam chyba przyznac ze
      cos ja robie nie tak skoro dziecko jest krzywe ma zaparcia itp. Nie mam
      wielkiego pola do popisu bo to dziadkowie opiekuja sie nim przez prawie caly
      dzien. Ja dojezdzam do pracy 140 km dziennie, jak wracam do domu to juz jest
      pozno. Nie mam mozliwosci znalezienia pracy w poblizu, a tym bardziej
      rezygnacji. Nie potrafie wytlumaczyc tesciowej ze nie powinna dawac czekolady,
      ciastek. Czasem dostaje nawet od nas cos slodkiego, ale nie chcialabym zeby to
      bylo na porzadku dziennym. W rodzinie meza wystepowala cukrzyca, tesciowa tez
      ja ma, dlatego nie chce zeby przesadzala z tymi slodyczami. Zali sie w rodzinie
      ze my to nawet dziecku cukierka nie pozwolimy zjesc. Straszna krzywda. Ustepuja
      mu z tesciem we wszystkim, a jemu rosna rozki. Bije tesciowa, ale ona sobie na
      to pozwala, mowi ze kiedys go oduczy. Na razie to wyglada tak "no uderz
      babcie", no to uderzy. Czasami spokojnie siedzi czy sie bawi a ona go zaczepia,
      nawet tesc ja upomina zeby sie z nim nie draznila, bo po co zaczepiac dziecko
      skoro sie ladnie bawi. Bledy oczywiscie popelnialam wedlug niej takie jak
      opisane powyzej chyba u akzdej z mam. Coz dodac, najwazniejsze ze kocha mojego
      synka, ze sie nim opiekuje, choc musze przyznac ze tesc robi to lepiej i maluch
      jego uwielbia. Na szczescie oprocz wspolnego budynku, mamy osobne mieszkania.
      Kiedys myslalam, ze sobie wychowam dziecko po swojemu, bede mu czytac, duzo z
      nim rozmawiac itp. rzeczywistosc jest inna. To jest odwieczny konflikt pokolen,
      ktory zawsze ebdzie, czy tego chcemy czy nie. Teraz ja narzekam na tesciowa,
      potem ktos bedzie narzekal na mnie, bo pewnie tez nie bede sie potrafila
      powstrzymac od dobrych rad.
    • malika5 Re: zdaniem teściowej...:))) 13.09.05, 12:11
      Najlepsze teksty w mojej rodzinie mają babcie: mojego męża:
      - jak płacze to znaczy że ktoś go zauroczył, powinnam zdjąć majtki i go nimi
      przeżegnać
      - jak mu coś wyskoczy- smarować moczem, również w buzi
      Moja babcia:
      - jak wróciłam z delegacji- nie dawaj mu cyca tylko najpierw ściągnij mleko bo
      jest stare
      - do mojej siostry powiedziała że jest lepszą matką, bo jej dziecko jest
      grubszesmile)
      Ale ja ją i tak kocham i mimo że sobie pogada to zawsze robi tak jak ja jej
      mówię gdy zostaje z małym
      • aaricia104 Re: zdaniem teściowej...:))) 19.09.05, 23:06
        Ja mieszkam z teściową i muszę powiedzieć, że nie jest tragicznie.Oczywiście
        czekolada jest na porządku dziennym. Miałam też problem z chodzikiem.Koniecznie
        chciała kupić,ale stwierdziliśmy z mężem, że jeżeli już musi na coś wydać
        pieniądze to niech kupi wysokie krzesełko.I kupiła...
        Zupełnie odmienna jest moja mama. U niej mój synek nie dostanie dosłownie
        ŻADNYCH słodyczy co mnie bardzo cieszy. Moja mama twierdzi, że jest za chudy,
        co jest niestety prawdą, i dlatego słodyczy od niej nie dostanie.Żeby jeszcze
        teściowa doszła do takiego wniosku, to bym była szczęśliwa.
        pozdrawiam
        Aga
        • aga.s1 Re: zdaniem teściowej...:))) 27.09.05, 18:00
          Cześć dziewczyny!
          Niedawno odkryłam tę stronkę i jestem ubawiona po pachy! Świetny wątek więc
          postanowiłam także się dopisać.
          Ja na szczęście nie mieszkam z teściami i chociaż maja teściowa to wspaniała
          osoba, to jednak jest przesiąknięta stereotypami sprzed 30 lat. Oto kilka
          przykładów:
          -jak można wychować dziecko bez butli !!! przecież na pewno jest ciągle głodne
          ona sobie nie wyobraża jak dziecko może iść spać bez flachy mleka (moja córka
          ma trzy latka i do 2,5 była na cycu, butelki ani smoczka w ogóle nie zna)
          -jak można tak cienko ubierać dziecko, na pewno mu zimno, a bez czapeczki to
          już w ogóle nie do pomyślenia ! (córkę urodziłam w sierpniu, upały 30 stopni
          itp.)
          -jak można nie dawać dziecku pić, przecież mleko z piersi to tylko jedzenie, a
          dziecko potrzebuje herbatki a najlepiej wody z cukrem !!!
          i jeszcze inne tym podobne wariacje. Na szczęście oboje z mężem od początku
          postawiliśmy sprawę jasno: to nasze dziecko, my je wychowujemy i nie chcemy
          wtrącania. Do tej pory teściowa chyba się przekonała do naszych metod, bo córka
          świetnie się rozwija i nidgy jeszcze nie była nawet przeziębiona, a ma już trzy
          lata. Ale od urodzenia codziennie (do 2 lat, bo później nie chciała jeździć w
          wózku) była na spacerze po dwie, trzy godziny również w deszcz i zimą kiedy
          były mrozy, czego również teściowa nie mogła zrozumieć.
          Na szczęście moja teściowa da sobie przetłumaczyć, że teraz inaczej się
          wychowuje dzieci, chociaż nieraz zdarza jej się rzucić uwagę typu: przecież to
          dziecko nic nie je! Ciekawe, a jednak żyje, rośnie i ma się świetnie!!!
          Dodam jeszcze, że właśnie jestem w 10 tc z drugim dzidziusiem i bardzo jestem
          ciekawa czy powtórzą się te same rady. Jeśli tak to uśmieję się do łez!!!
          Serdecznie wszystkich pozdrawiam, będę częściej tu zaglądać!
          • kalina121 Re: zdaniem teściowej...:))) 14.04.06, 14:04
            Moja teściowa dosłownie zawala nas ubrankami dla dziecka i to by było super ale
            ma zupewnie inny gust niż ja i mąż, więc możecie wyobrazic sobie ja kupuję dla
            swojego dziecka ubrania i ona też pomijam to że dziecko ma wszystkiego 2 razy
            więcej niż miec powinno (wyrzucic tego się nie da -babcia się obrazi)to jeszcze
            mój mąż ciągle słucha jaki to ja mam zly gust-dziecka ubrac nie potrafie.

            Ale to jeszcze nic. moja koleżanka mieszka z teściową i tą od urodzin wnuczki
            wkłada do łóżeczka pod materac ...nóż,żeby dziecka nikt nie zauroczył.Już
            koleżanka z nią sama rozmawiała a jak nie skutkowało to i męża prosiła, mówiłi
            że niebieśpieczne itp nic nie skutkuje, oni wyciągają ona spowrotem wkłada.Dziś
            dziecko ma 1.5 roku zgadnijcie co ma w łóżeczku pod materacem... może ktoś zna
            sposób na upartą babcie?
    • mysia124 Re: zdaniem teściowej...:))) 28.09.05, 10:15
      U mnie klasycznie:

      -2 miesiące-nie daje soku, bo mi się nie chce myć sokowirówki
      -3 miesiące-dlaczego nie je piernika
      -4 miesiące- teściowa nakryła do stołu i mojemu dziecku też dała talerz zupy
      -7 miesięcy-dlaczego!!!! dałam śliwkę skoro to taki niebezpieczny owoc-do dziś nie wiem o co chodzi, ale większość komentarzy traktuje z przymróżeniem oka i nie przejmuje się nimi (już nie)
    • mette-marit Re: zdaniem teściowej...:))) 30.09.05, 21:58
      Widze, ze moja tesciowa nie odbiega w tym wytykaniu mi co moje dziecko powinno
      robic, od innych tesciowych.Ale chyba zadna z was nie uslyszala od swojej
      tesciowej, ze zabiera sie jej dziecko. Ona chcialaby zeby moja corka byla jej
      rodzonym dzieckiem, bo musi nadrobic zaleglosci w macierzynstwie, bo swoje
      dzieci oddala do zlobka. Wszystko byloby moze do zniesienia,gdyby nie fakt, ze
      tak naprawde dziecko dla niej jest jak lalka, ktora mozna sie pobawic, wtedy
      kiedy ma sie na to ochote nie patrzac czy dziecko jest w danym momencie glodne
      spiace lub nie ma ochoty na zabawe. Potrafi tez udawadniac mojemu mezowi i
      mnie, ze dziecko nas nie kocha i woli u niej siedziec na rekach. Niestety
      jeszcze przez rok bedziemy mieszkac razem z nia.

      Aga mama 9 miesiecznej pociechy.
    • kasiulaa155 Re: zdaniem teściowej...:))) 08.10.05, 10:40
      Jestem świeżo upieczoną mamą 2-tygodniowej Julci, na razie teściowa nie
      powiedziała mi wprost co robię źle, ale wystarczy mi to jak na mnie patrzy
      kiedy cokolwiek robię z moim maleństwem, źle trzymam, źle karmię, jej wzrok
      mówi, że wszystko robię nie tak jak trzeba smile. Na szczęście nie mieszkamy razem.
    • mama_kotula Re: zdaniem teściowej...:))) 08.10.05, 13:03
      1. Pampersy - Broń cię Panie Boże!
      2. Żarcie w słoiczkach - zgroza! przez gazę wyciskać, przez sitko przecierać
      3. kocyk - dlaczego nie śpi pod pierzynką? zamarznie
      i wszystko inne. Cokolwiem nie robiłam, było źle.
      Na szczęście to już eks-teściowa...
    • mabasia Re: zdaniem teściowej...:))) 09.10.05, 17:31
      No to i ja coś napiszę - moja chyba mnie nie lubi, ale stara się zachowac
      pozory. i tak na początku:
      - jakoś nie wierzyła w karmienie piersią - ona dawała butle bo lekarz jej tak
      zalecił, żeby dzievko jej nie zjadło..., jak już się przekonała do tego mojego
      karmienia - to opowiadała mi kilka razy jakie to niesamowite uczucie poczuć jak
      taki mały ludzik się przysysa (przypominam sam anie karmiła)
      - Nie wierzyła równie, że dziecko może nie mieć smoczka i nie zanć butli - oj
      nasłuchałam sie opowieści jak to znajoma, znajomego zanjomej miała wnuczka,
      którego niedobra matka karmiła tylko piersią i co się okazało dziecku w wieku
      dwóch lat jadło tylko mleko z piersi i nie umiało włożyć nic innego do buzi.
      - Teraz już rzadziej mnie zaczepia osobiście, ale jak spotka nas na spacerze to
      nie omieszka powiedzieć - Jasiu oj za krótkie skarpeteczki, oj zimno w nóżki,
      zimno...
      - z dzieckiem powinno sie spać, bo ona tak spała i wcale nie m,usiała spać z mężem,
      I dużo takich różnych innych uwag.
      Pozdrawiamy
    • sia77 Re: zdaniem teściowej...:))) 21.10.05, 00:29
      U nas klasycznie afera o dopajanie i karmienie piersią. Mój synek przez
      pierwsze dwa miesiące wisiał na mnie prawie całą dobę. Chwilami miałam dosyć i
      wtedy słyszałam od teściowej, że pewnie mam zły pokarm i dlatego jest ciągle
      głodny. Dzieko w 4 miesiącu ważyło prawie 9 kg, ale to też jej nie
      przekonywało, że nie jest głodny, tylko chce się po prostu przytulać i być
      ciagle przy mamuni. Denerwowała się, że nie dopajamy małego. ona dopajała i
      jakoś dzieko przeżyło i miało się dobrze... I my mu napewno zaszkodzimy,
      odwodnimy itp.
      Pól rocznemu na spacerze dawała czekoladę. A wtedy jeszcze był tylko na
      piersi. "Biedaczka" zapomniala strzepać okruszki i sprawa się wydała... Cały
      czas przekonuje nas, że należy sie dziecku trochę przyjemności i że jesteśmy
      wyrodni, bo bronimy dzieciakowi słodyczy.
      Zupki ze słoiczka... Ja jestem leniwa, daję dziecku paskudztwa, a jej zupy
      najlepsze. Tyle, że ona gotuje tłusto i małemu zdarzeją sie po obiadkach u
      babci problemy żoładkowe. ale do babci to nie dociera.
      Oczywiscie wiecznie jest żle ubrany, najczęściej zbyt lekko. A przegrzwanie to
      wymysł lekkomyślnych mamuś.
      No i ledwo stanął samodzielnie, a babcia zaczeła prowadzic dziecko pod paszki
      na skręconym ręczniku. Na nasze protesty się straszliwie obrażała.
      Teraz mały ma póltora roku. Jest strasznie podobny do męża. Moja teściowa myśli
      chyba, że to klon jej synka; zapomina, że dziecko ma jakieś geny po matce. We
      wszystkim doszukuje się cech i zachowań własnego syna. Zaczyna mnie to naprawdę
      irytować. Mały jest dokładnie tak samo sprytny, inteligentny, wesoły jak jego
      tatuś w tym samym wieku. Ma taki sam smak i upodobania! No po prostu
      identycznie to samo!!! Robi mi sie już od tego słabo.
    • agusia612 Re: zdaniem teściowej...:))) 04.11.05, 17:29
      Hmmm od czego by tu zaczac, moze od poczatku:
      - ciagle za cienko ubieram synka i sie biedaczek przeziebi( pierwsza choroba na
      jaka zachorował zaraziła go tesciowa!!!, bo jak twierdziła nie jest chora i moze
      go calowac i nosic. mieszkamy razem wiec wole sie nie kłocic
      - jak ubiore go cieplej to sie zapoci i bedzie chory bo sie spoci...
      - nie daje mu skórki do chleba i oczywiscie to juz tragedia!!!
      - nie karmie go zwykłym mlekiem w proszku
      - nie dodaje do zupek ze słoiczków wegety, przeciez te zupki smaku nie maja!!!
      - jak zasypia to właczam małe swiatło i oczywiscie Maciek popsuje sobie wzrok
      - nie nosze go non stop na rekach i jak troch marudzi to zaraz biegnie do góry i
      mówi " nikt sie MOIM SYNKIEM nie zajmuje??"
      - no i tak dalej i dalej... po prostu jak bym nie zrobiła to źle.
    • mama_idalki Re: zdaniem teściowej...:))) 05.11.05, 16:49
      Super wątek! smile)
      U mnie też tradycyjne- "daj dziecku herbatki!" (moja mama) i dawanie do
      polizania kości- "masz od dzidzi wszystko co najlepsze" (moj tata- jednak
      potraktowane i przez niego i przeze mnie z duzym humorem). Jednak chyba nikt
      nie przebije mojej teściowej- "nie dawaj dziecku cyca bo to przecież
      NIEHIGIENICZNE!!!" Ludzie!! POza tym teściowa wymogła na moim kochanym ze
      bedzie przytwozil do niej ubranka malej do prania (tesciowie mieszkaja
      niedaleko, wiec ma po drodze, poza tym my mamy tylko "franie", a nie automat,
      itp, no i dla swietego spokoju sie zgodzilismy) i pierze je w jakims specjalnym
      proszku dla alergikow, gotuje dwa razy, prasuje rowniez dwa razy.. dodam ze
      mala ma ponad miesiac i nie trzeba juz chyba sterylizoac calego otoczenia.. No
      ale ona wie lepiej (dodam, ze jej drugi syn ma alergie na wszsystko co tylko
      mozna..czyzby efekt sterylnego wychowania?).No i oczywiscie standard- malej
      jest zimno (u niej w domu 34(!!) stopnie(powaznie-ma termometr w pokoju), nie
      idzie wytrzymac, mama cala czerwona mimo ze tylko w body i skarpetkach a ta jej
      zaklada rekawiczki.... zgroza!).No i cos czego mi sie nawet komentowac nie chce-
      gdy powiedzielismy ze chrzcimy dopiero na swieta to spytala sie czy nie boimy
      sie tak dlugo trzymac niechrzczonego dzieca.. Gdy spytalam czego się bać,
      odpowiedź-"no a jeśli wam umrze to nie pójdzie do nieba!!!!" No comment..
      Aha, i jeszcze stwierdzenie, że "jestem jakąś wyrodną matką bo wychodzę na
      spacery z małą zamiast siedzieć ws domui się na nią tylko patrzeć i
      podziwiać.. ".Dodam, że gdy ona tylko ma możliwośc kontaktu z małą to bierze ją
      na ręce, siada przed tv i tak przez 2-3 godziny..

      Zastanawiałam się dlaczego jest tak, że rady i pomysły moich rodzicow (czerwona
      kokardka i medalik w wózku-pomysł mojego taty-żeby jakas stara czarownica jej
      nie zauroczyla) przyjmuję z lekkim uśmieszkiem lub puszczam mimio uszu (a dla
      swietego spokoju godze się np.na czerwoną wstażeczkę, no bo jeśli naprawdę
      ktoś mi małą zauroczy to co wtedy zrobię?? smile ), a rady teściowej mnie
      denerwują.. I to chyba dlatego, że moi rodzice chcą mi pomóc i widzę u nich
      autentyczna troskę, a teściowa nie lubi mnie od pierwszego dnia gdy się
      poznałyśmy i tylko wytyka mi jaka jestem okropna.. No ale dziecko do tej pory
      żyje i z tego co widzę jest szczęśliwe... smile
      Damy radę!! smile
      • figrut Re: zdaniem teściowej...:))) 05.11.05, 23:35
        Gdy mieszkalam z moja mama po urodzeniu corki,wszystko 'robilam nie tak'.Dziecko
        w mieszkaniu ubrane bylo jak na jesienny spacer,mama co noc kontrolowala mnie po
        kilka razy czy przypadkiem nie spie zamiast czuwac nad mala czy przypadkiem sie
        nie odkryla itd.itd..Teraz mieszkam z tesciowa-ona na dole,ja u gory i w koncu
        czuje sie dobra mama.Tesciowa mam wspaniala.Czasami daje mi jakies rady,ale nie
        obraza sie kiedy sie do nich nie stosuje.Crzcilam synow na roczek-bez
        jakiegokolwiek biadolenia ze strony tesciowej.Na spacer wyszlam w dniu powrotu
        ze szpitala[rodzilam latem],z noworodkami ubranymi tak jak ja plus cienki kocyk
        w razie ochlodzenia i czapeczke,bez becika oczywiscie-tesciowa nie panikowala.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka