Dodaj do ulubionych

Nadgorliwa BABCIA

05.11.05, 13:58
Witam!Poradźcie mi co mam zrobić z nadgorliwą babcią?Jest to moja mama i juz
tyle razy powtarzałam jej żeby się nie wtrącała a ona i tak robi to
samo.Wsadza nos we wszystko jak ubieram córke,co jej daje jeść,nawet do
naszego mieszkania.To jest nie do wytrzymania a ona tego nie widzi.Twierdzi
że jestem jej córką i ma do tego prawo.Już i tak kilka razy poszły iskry z
tego powodu ale to nic nie daje.Ciągle mi dokarmia córke nie docieraja do
niej moje słowa,traktuje wnuczkę jakby była jej córką.Były momenty iż moja
córka bardziej słuchała babci niż mnie!Przecież to już przesada pomóżcie mi
jak porozmawiać z upartą kobietą!!!!!
Obserwuj wątek
    • haganna Re: Nadgorliwa BABCIA 05.11.05, 14:35
      A opiekuje się nią na codzień?
      Ja bym takiej upartej babci limitowała dostęp do wnuczki. Ma być tak, jak ty
      chcesz, a jak nie, to do widzenia : "zobaczymy się za tydzień, jak Ci mamo
      przejdzie". Prosto i skutecznie.
      Babcia nie ma prawa kwestionować Twoich zaleceń. Nie i już.
    • aniap26 Re: Nadgorliwa BABCIA 05.11.05, 18:44
      mam taki sam problem z moja mama, i moja corka ma juz 3 lata a sytuacja sie nie
      zmienila, tez byly z tego powodu awantury i nic to niedalo. moja corka tez woli
      babcie ode mnie bo babcia na wszystko pozwala,, kupuje ciagle prezenty i
      slodycze. ostatnio mieszkam zagranica wiec mam spokoj ale mama zamecza mnie
      nawet przez internet. czekam tylko az moje siostry beda mialy swoje dzieci i
      wtedy bedzie mogla zajac sie innymi wnukami.
    • anmala Re: Nadgorliwa BABCIA 05.11.05, 22:29
      O to widze, że jast nas więcej. Ja ograniczam dostęp babci do wnuczki. Nie
      mogłam sie z nią dogadać (córką) po powrotach od babci. Pisk, wrzask, płacz
      generalnie wycie bo nie jest tak jak ona chce. A na dokarmianie babci znalazłam
      inna metodę, ona lata za wnuczka z kanapka i okrzykiem przeciez ty nic nie
      zjadłaś a ja latam za babcia z tym samym okrzykiem. Babcia się denerwuje ale
      troszkę odpuszcza, albo wrecz wyjmuję jedzenie babci z rąk i tyle.
    • a_melia Re: Nadgorliwa BABCIA 06.11.05, 17:30
      Ja mam taki sam problem z jedynym wyjątkiem: osobą upartą, głuchą na wszelkie
      prośby i z niezmiennym patentem na rację jest moja teściowa. Jedynym plusem w
      całej sytacji jest jej wielotygodniowa praca za granicą. Chociaż po powrocie ze
      zdwojoną siłą rządzi i stara się podporządkować rodzinkę. Moja rada : omijać z
      daleka szerokim łukiem, jak najmniej spotkań. Przynajmniej na moją to działa.
      Traktuje to jak karę. Najgorzej jest poprosić ją o jakąkolwiek pomoc. Efekt
      murowany: rano ona melduje się u mnie, bo w końcu znowu okazało się, że jest
      niezbędna.
      Pozdrawiam,
      Amelia
      • renataas Re: Nadgorliwa BABCIA 06.11.05, 19:39
        Boszz dziewczyny, jak nas wiele. U mnie było podobnie, babcia-teściowa wcinała
        się dosłownie we wszystko, łącznie z ilością ubranek dla dziecka (że niby ma za
        dużo). Na początku przyjeżdżała codziennie sama ustalając porę wink)))) I
        zaczynało się jazgotanie, nie kładź na brzuszku, nie kołysz wózkiem (na
        spacerze), włóż skarpeteczki, zamknij okno (na dworze +20), czapeczka zła bo
        nie zawiązywana pod bródką, i milion innych dobrych rad, nie... to było nie do
        wytrzymania. Jak jechałam po zakupy, to padał tekst jedź wolno, spokojnie,
        załatw sobie wszystko ja się małą zajmę. A ja jechałam jak oszalała z gazem do
        deski, żeby tylko jak najszybciej wrócić do mojego skarba. Moim zdaniem to
        właśnie babcie powinny zająć się zaopatrzeniem, gotowaniem i sprzątaniem a ja
        dzieckiem. Wkurzyłam się raz drugi piąty, poszło ostro, babcia się nieco
        nadymała i jakby obraziła. Ale trudno, mówię. Wierzcie mi, czasem padałam na
        pysk, ale powiedziałam sobie NIE!!!! Ja chcę wychowywać moje dziecko, ba! mam
        nawet taki obowiązek i paszła mi won! Stawałam na głowie, żeby tylko wszyscy
        widzieli, że daję sobie świetnie radę bez jej pomocy (wyciąganie gorącej
        szarlotki z pieca, z 3 miesięcznym maluchem na ręku). Latałam po 10 razy do
        samochodu po siaty z zakupami, albo i z dzieckiem w jednej ręce i torbami w
        drugiej. Zdaje się, że dotarło. Do tego jestem osobą, która nie da sobie
        niczego narzucić i tak długo będę upierać się przy swoim, aż wygram. Oczywiście
        nie da się zastosować moich rad w innych przypadkach, ale ja uważam, że tylko
        stanowczość i zdecydowanie. Czasem zdarzają się takie istoty jak moja teściowa,
        że dają w końcu za wygraną. Mnie się udało. Widujemy się niezbyt często, ale
        jak bardzo kochamy wink))))
        Pozdrawiam wszystkie nękane mamusie
        • mania_j Re: Nadgorliwa BABCIA 07.11.05, 13:34
          O dziewczyny!!!
          Sama mam dwoje dzieci - w wieku 10 lat i 2 lata
          moje dzieci tez maja babcie - czasem tez nadgroliwe.
          Sama jest okrutnym nerwusem, duzo rzeczy mnie denerwuje ale zupelnie nie
          rozumiem waszefo nastwaienia do tych babć.
          Przeciez one robia to wszystko z milosci. Nie musicie robic tego co wam kaza
          ale sluchac rad warto, powiedzcie im co wy o tym myslicie i sie usmiechnijcie.
          Ja tez sie czasem denerwuje ale pomyslcie co jest lepsze???
          Troska i zainteresowanie babci wnukami czy kompletny brak zainteresowania
          nimi???
          Pewnie sie oburzycie ale mi sie wydaje ze powinniscie troche przymknac oko na
          te nadgroliwe babice - niech sobie doradzaja jak chca wam pomoc.
          Babcie przeciez sa dla dzieci takie kochane. Dobrze ze od czasu to czasu troche
          poropieszczaja dzieci. Skoro u Was jest rygor w domu to niech chcociaz u tej
          babci maja swobode jesli babci to odpowiada???
          Nie chce nikomu nic zarzucac - nie chce powiedziec ze za duzy rygor trzymacie -
          wcale tak nie mysle. Tylko dajcie babciom kochac wnuki i pozajmowac sie nimi,
          na pewno nie zrobia im krzywdy. A dzieci na pewno bede szczesliwe.
          Spojrzcie na te bacie troche inaczej, postawcie sie na ich moiejscu - kiedys na
          pewno tez bedziecie mialy wnuki i tez bedziecie chcialy uczestniczyc w ich
          zyciu.
          Pozdrawiam
          • renataas Re: Nadgorliwa BABCIA 07.11.05, 18:11
            Zgodzę się i z tym, że czasem trzeba dać luz i pozwolić babci na robienie po
            swojemu. Tylko zauważ, że do tego trzeba dorosnąć. Piszesz, że masz dzieci 10 i
            2 lata. To już na tyle dużo, że można zacząć akceptować odmienność babci. I
            mnie się udało. Babcia nadal robi wszystko po swojemu i ja po swojemu. Ale to
            co się działo na początku to koszmar. Zamiast cieszyć się dzieckiem latałam po
            zakupy, sprzątałam, albo gotowałam. Bo babci wydawało się, że ona tu jest
            jedyna i niezastąpiona, tylko przy maleństwu. Wydaje mi się, że w całej tej
            dyskusji bardziej chodzi o to jak pogodzić te dwa światy i nie dać się zjeść,
            bo babcia wie lepiej. Poza tym są ludzie, którzy nigdy nie wpadną na to, że
            młodzi mają swoje zdanie i swoje racje, i to jest najgorsze. Gorsze niż
            nadgorliwość, choć ta ostatnia ponoć jest gorsza od faszyzmu.
            Pozdrawiam
            • haganna Re: Nadgorliwa BABCIA 08.11.05, 09:51
              Chyba raczej dzieci muszą do tego dorosnąć. Babcia głucha na wszystkie
              argumenty, łącznie z protestami i płaczem dziecka SZKODZI zamiast pomagać. I
              dopóki dziecko samo nie powie NIE i od babci nie ucieknie, to babcia nie
              pojmie, że rzeczywiście źle robi.
        • basia313 Re: Nadgorliwa BABCIA 09.11.05, 02:24
          renataas napisała:

          > Boszz dziewczyny, jak nas wiele. U mnie było podobnie, babcia-teściowa
          wcinała
          > się dosłownie we wszystko, łącznie z ilością ubranek dla dziecka (że niby ma
          za
          >
          > dużo). Na początku przyjeżdżała codziennie sama ustalając porę wink)))) I
          > zaczynało się jazgotanie, nie kładź na brzuszku, nie kołysz wózkiem (na
          > spacerze), włóż skarpeteczki, zamknij okno (na dworze +20), czapeczka zła bo
          > nie zawiązywana pod bródką, i milion innych dobrych rad, nie... to było nie
          do
          > wytrzymania. Jak jechałam po zakupy, to padał tekst jedź wolno, spokojnie,
          > załatw sobie wszystko ja się małą zajmę. A ja jechałam jak oszalała z gazem
          do
          > deski, żeby tylko jak najszybciej wrócić do mojego skarba. Moim zdaniem to
          > właśnie babcie powinny zająć się zaopatrzeniem, gotowaniem i sprzątaniem a ja
          > dzieckiem.

          NO tego to zupelnie nie rozumiem.Babcia to chyba nie sluzaca.

          Wkurzyłam się raz drugi piąty, poszło ostro, babcia się nieco
          > nadymała i jakby obraziła. Ale trudno, mówię. Wierzcie mi, czasem padałam na
          > pysk, ale powiedziałam sobie NIE!!!! Ja chcę wychowywać moje dziecko, ba! mam
          > nawet taki obowiązek i paszła mi won! Stawałam na głowie, żeby tylko wszyscy
          > widzieli, że daję sobie świetnie radę bez jej pomocy (wyciąganie gorącej
          > szarlotki z pieca, z 3 miesięcznym maluchem na ręku).

          Kobieto Ty narazilas swoje wlasne dziecko na niebezpieczenstwo poparzenia, dla
          udowodnienia babci, ze sama potrafisz.

          Latałam po 10 razy do
          > samochodu po siaty z zakupami, albo i z dzieckiem w jednej ręce i torbami w
          > drugiej. Zdaje się, że dotarło. Do tego jestem osobą, która nie da sobie
          > niczego narzucić i tak długo będę upierać się przy swoim, aż wygram.
          Oczywiście
          >
          > nie da się zastosować moich rad w innych przypadkach, ale ja uważam, że tylko
          > stanowczość i zdecydowanie. Czasem zdarzają się takie istoty jak moja
          teściowa,
          >
          > że dają w końcu za wygraną. Mnie się udało. Widujemy się niezbyt często, ale
          > jak bardzo kochamy wink))))
          > Pozdrawiam wszystkie nękane mamusie
    • mynia0 Re: Nadgorliwa BABCIA 07.11.05, 12:57
      z upartymi kobietami rozmawiać sie nie da. niestety, jak bedzie Wam bardzo
      doskwierać namolnośc babć, pozostaje tylko ograniczyć kontakty na jakiś czas.
      musiałam to zrobić w stosunku do teściowej. pomogło. teraz mam spokój, a babcia
      nie daje dziecku nic do jedzenia, dopóki nie pozwolę. a zaczęło się od
      czekolady, którą babcia chciała dać 2- miesięcznej wnusi...
    • g0sik wyprowadzić się od mamy / zatrudnić opiekunkę n/t 07.11.05, 13:20
    • karynk Re: Nadgorliwa BABCIA 08.11.05, 12:11
      A może zastosuj "regulamin"?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23334&w=26098623

      karynk
    • figrut Re: Nadgorliwa BABCIA 08.11.05, 19:59
      Mialam ten sam problem ze swoja mama.To co przezylam mieszkajac z nia to
      koszmar[mialam nawet conocne kontrole czy przypadkiem nie spie zamiast pilnowac
      czy dziecko sie nie odkrylo].Potrafila smazyc frytki 2letniej dziewczynce o 12w
      nocy-w wieku 5lat corka wazyla juz 30kilo.Teraz juz zeszczuplala-ma 15 lat i
      "dziekuje" babci za swoje rozstepy na brzuchu i udach.
      Nasze mamy i tesciowe nie maja prawa wtracac sie do NASZEJ rodziny-mialy do
      tego prawo gdy bylysmy dziecmi.Babcie sa od rozpieszczania wnukow,ale MADREGO
      rozpieszczania.

      ps.Tesciowa jest wspaniala babcia dla moich
      mlodszych smerfow.
    • corokia Re: Nadgorliwa BABCIA 08.11.05, 20:08
      smile)) moja mama na poczatku tez taka była,
      do wszystkiego sie wtrącała itp...
      no ale nadszedł dzień kiedy nie wytrzymałam tych
      wszystkich "dobrych rad" i wybuchłam poprostu!
      i było nawet tak ,ze nie wpuszczałam własnej mamy do domu !
      (nie otwierałam jej drzwi chociaz dobrze wiedziałam ze to ona
      sie dobija)
      okropna jestem co? ale nie dało sie inaczej!
      no i po jakims czasie wkoncu zrozumiala,ze to moja -nasza
      córka i my mamy swoje zdanie....
      teraz jest o nieboooo lepiej! juz nie matkuje mojej córce smile
      i nie daje rad !
    • 0ania Re: Nadgorliwa BABCIA 08.11.05, 21:36
      Kochaniutka!
      Mam ten sam problem (moja mama wmawia mi,ze wnuki kocha sie bardziej niż dzieci).
      Też nie mam antidotum.Boli mnie to, ale czekam na rozwój zdarzeń.Może to błąd,
      ale co tam!!! Wiem,ze mój synek i tak najbardziej na świecie kocha mnie i
      swojego tatusia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka