Dziewczyny, mam tremę niczym młode dziewczę przed egzaminami na studia, albo
jeszcze gorzej...
Ale już padam na pysk. Dosłownie.
Sądziłam, że wytrwam karmiąc Srajdzinkę jeszcze do wiosny, ale ona zamiast
chcieć ssać rzadziej - domaga się częściej. Wczoraj po południu już kolejny
raz zaglądała mi w dekold, szarpiąc za bluzkę. Grymasząc, syczała "cycy, cycy"...
Już dwukrotne karmienie w nocy jej nie satysfakcjonuje, teraz budzi się
pięć-sześć razy, a od 5 rano chciałaby najchętniej (któż by nie chciał...?)
spać przy cycu, z mamą w jednym łóżku.
Sprawa wymyka się spod kontroli, bo ja nieprzytomna poddaję się (oj, wszystko
nie bez złości...) i biorę ją do naszego łóżka coraz częściej (dziś o 4!),
żeby złapać chwilę spokojnego snu.
Dziś byliśmy u pediatry, poradziła małą odstawić, bo dziecko od tych nocnych
pobudek na cyca też jakieś niedospane (oczęta lekko podkrążone...).
A zatem -próbujemy. Teraz Srajdzinka zasnęła w objęciach Taty. Nie wiem jak
przetrwamy kolejne dnie. Chociaż dnie są najmniej groźne, bo Srajdzinka je
tylko raz do przedpołudniowej drzemki, najgorsze są nocki i przed nimi drżę...
Szczerze mówiąc trochę mi żal. E tam... trochę, BARDZO. Bo lubię ją karmić i
czuć jej bliskość, te małe łapki na sobie, cieplutki policzek...
Ale prędzej czy później i tak trzeba będzie ten proces zakończyć, dac jej
autonomię, nauczyć samodzielnego usypiania. A moja intuicja podpowiada mi, że
będzie coraz trudniej.
Humor mam lekko wisielczy, ciut mnie w środku telepie, i płakać się chce...

Jak bym to ja była tym malcem, którgo mają od mamy oderwać...
Wiem, że czekają nas ciężkie noce (ile to może trwać? tydzień, dwa?) więc
trzymajcie kciuki, proszę.
Jeśli w ogóle wytrwam w tym postanowieniu i nie złamię się już dzisiejszej nocy...
Wszystkie mamy, które są PO odstawieniu: wesprzyjcie i dajcie kilka dobrych
rad. Rety, jak ja jej będę w te małe oczęta patrzeć?
Co robić by nie poczuła się odrzucona? Czuję się jakaś... bezradna, głupia. No
kompletnie nierzeczywista, jak by mnie ktoś wsadził w pociąg jadący w
nieznane. Nowe doświadczenie przed nami.
Buuuuuu...