Dodaj do ulubionych

Klaps-bicie ,przemoc??? bzdura!!!

22.12.05, 20:29
Zastanawiam się od dłuższgo czasu i czytam że klaps to przemoc bicie itp.
lpiej dziecko zostawić samo w pokoju to jest dla mnie bzdura jeśli mały
zacząlby sięrzucac krzyczeć i moje tak nie wolno by nie pomogło nie zostawila
bym go samego w pokoju bo to raczej by pogorszyło sprawe pewnie dała bym
lekkiego klapa dla mnie to niejest przemoc nie katuję nie bijędziecka a klaps
przez pieluche chyba nie wiem czy w ogóle boli udawanie ze nic się nie dzieje
też moim zdaniem nie rozwiązuje spawy dziecko wtedy myśli że to normale że tak
można
tylko nie piszcie że taaki 1,5 -2 latek nie rozumie że źle robi bijąc po
trwarzy gryząc czy coś takiego

a następna spawa to to że wczesniej jakoś nas i rodzice nie mówię że wszyscy
dawali klapy i wydaje mi się że dzieci były inne a nie chodziły jak chciały

może przesadzam niewiem ale mam sąsiada 7 latka bezstresowo wychawanego i
teraz matka ma srtes bo sobi z nim nie radz zawsze było Piotrus tak nie wolno
a Piotruś pluł na mamę i niestety tak jest coraz cześciej
Obserwuj wątek
    • vvega Re: Klaps-bicie ,przemoc??? bzdura!!! 22.12.05, 20:50
      było na ten temat już parę wątków.
      ja myslę że wychowanie bezstresowe nie polega na tym że dziecko może szystko
      robić, a na tym że pozwala mu sie robić to co nie jest dla niego i innych
      niebezpieczne czy przykre, i jesli ktoś dobrze pojmuje co to znaczy wychowywać
      bezstresowo to nie wejdzie mu dziecko na głowe.
      co do klapsa to niestety to nie to sposób na wychowanie dziecka tylko sposób
      na wyrzucenie z siebie swojej agresji pobudzonej bezradnościa w danym momencie,
      a dla dziecka jest upokarzające. Ja nie potrafiłabym uderzyć swojej córki.
      • lgosia1 Re: Klaps-bicie ,przemoc??? bzdura!!! 22.12.05, 21:23
        klaps to nauka dla dziecka, że jak nie będzie dawało sobie rady z innymi
        ludźmi, kolegami, bratem, siostrą, współpracownikami no i w końcu z rodzicami -
        to może sobie poradzić klapsem, "delikatnym" trzaśnięciem w mordę, tudzież
        lekkim zarysowaniem czyjejś denerwującej facjaty scyzorykiem - bo przecież nie
        ma innych rozwiązań nie? Żadne tam psychologiczne mediacyjne postępowania nie
        są tak dobre - jak zdzielić kogoś w dupsko. Przecież inaczej ludzie nie
        potrafią niczego zrozumieć! W końcu mama od dziecka uczyła jak skutecznie
        klapsami rozwiązywać problemy i jest to super doskonały sposób. No lepszych nie
        wynaleziono. Gdyby wynaleziono, to ludzkość żyłaby w wiecznej szczęśliwości, a
        tak zbrojnymi klapsami rozwiązujemy wszystkie konflikty - później jedynie
        modlimy się o pokój na ziemismile))))))

        Chyba nie muszę dodawać, że jestem zwolenniczką setek psychologicznych metod -
        ale nie klapsów. No tak, ale trudniej nauczyć się tych metod, trudno poczytać
        na ten temat książki, trudno pójść do psychologa i spytać się o radę, lepiej
        przyłożyć swemu ukochanemu dziecku w dupskosmile))) W końcu mnie lano też i na
        normalną osobę wyrosłam ?
        żeby nie było wątpliwości.... wcale nie jestem zwolenniczką bezstresowego
        chowania. Dziecko musi ponosić konsekwencje swych czynów - tylko na miłość
        boską są setki innych metod - nie
        tylko "klaps"....
        • lgosia1 Re: Klaps-bicie ,przemoc??? bzdura!!! 22.12.05, 21:36
          wypowiadałam się już na wielu podobnych wątkach, ale teraz mi dopiero przyszło
          do głowy... pytanie raczej - nie argument.
          Zwolenniczki klapsów wytłumaczcie mi proszę czym się różni klaps w dupkę
          nieposłusznego dziecka od spoliczkowania nieposłusznej żony. Przecież skoro do
          dziecka coś tam nie dociera i trzeba go zdzielić w dupsko, tak samo nie dociera
          coś tam do żony więc mąż musi ją zdzielić w mordę przecież. No czym to się
          różni? Czy mogę się posunąć dalej i stwierdzić że zwolenniczki klapsów dla
          nieposłusznych dzieci są również zwolenniczkami klapsów w policzek dla
          nieposłusznych żon? Chodzi mo oczywiście o sytuację policzkowania
          nieposłusznych żon - czyli o takie plaśnięcie w gębę, które nie jest katowaniem
          przecież - no od takiego plaśnięcia przecież się nie umiera nie?
          • lgosia1 Re: Klaps-bicie ,przemoc??? bzdura!!! 22.12.05, 21:41
            ach i jeszcze skoro mam wenę twórczą... to dodam, że takie policzkowane żony
            jakie grzeczne są. Obiad podadzą na czas, gazetę przyniosą. Od czasu gdy klapsa
            w gębę dostają to takie pokorniejsze jakieś. A te żonki bezstresowo chowane to
            pyskate, domagają się jakiegoś bzdurnego równouprawnienia i jeszcze mają
            czelność kazać facetom kosze na śmieci wynosić. No nie ma lepszego chowania niż
            przez walenie (delikatne oczywiście - nie tam żadne katowanie) w twarz.
            Pokornieje od razu żonkisia jak i synek który klapsy w tyłek dostaje. Czyli
            cele wychowawcze spełnione. Jest tak - jak wydaje się temu klapiącemu- tak jak
            powinno być
            • aka10 Re: Klaps-bicie ,przemoc??? bzdura!!! 22.12.05, 21:55
              Dawno juz sie tak nie usmialamsmileBrawo!Pozdrawiam.
              • vvega Re: Klaps-bicie ,przemoc??? bzdura!!! 22.12.05, 22:07
                ja teżsmile
        • acorns Re: Klaps-bicie ,przemoc??? bzdura!!! 22.12.05, 22:47
          > klaps to nauka dla dziecka, że jak nie będzie dawało sobie rady z innymi
          > ludźmi, kolegami, bratem, siostrą, współpracownikami no i w końcu z
          rodzicami -
          >
          > to może sobie poradzić klapsem, "delikatnym" trzaśnięciem w mordę, tudzież
          > lekkim zarysowaniem czyjejś denerwującej facjaty scyzorykiem - bo przecież
          nie
          > ma innych rozwiązań nie?


          Problem w tym, że czasem naprawdę innych rozwiązań nie ma. Chciałbym, żeby na
          świecie były tylko takie osoby do których dociera słowo mówione, spokojnym
          tonem wyrażona prośba. Niestety tak nie jest, więc czasem trzeba spoliczkować
          żonę, pogiąć patelnię na głowie męża, dać dziecku klapsa, obić ryja dresiarzom
          drącym mordy o 2 w nocy.

          > Dziecko musi ponosić konsekwencje swych czynów - tylko na miłość
          > boską są setki innych metod - nie
          > tylko "klaps"....

          Córka moja jest karana wyłącznie naturalnymi konsekwencjami tego co sama zrobi
          lub czego nie zrobi. Po prostu w pewnym momencie zabieram jej znad główki
          parasol ochronny i te konsekwencje spadają na nią. Już czas ku temu. Nie będę
          przecież klapsował 11sto latki (no chyba, że tak w żartach). Nigdy jej nie
          klapsowałem za karę. Niemniej jednak czasem trzeba dać dwulatkowi klapsa po to,
          żeby potem nie musieć bić sześciolatka. Mi się trafił wyjątkowo cywilizowany
          egzemplarz, więc tych klapsów dawać nie musiałem. Zresztą i tak wiedziałem jak
          jej spuścić trochę pary. Wyładowywała się podczas zabawy i nie starczało jej
          energii na dzikie awantury i wrzaski w domu, czego ciężko doświadczają
          niektórzy rodzice.
          • lgosia1 Re: Klaps-bicie ,przemoc??? bzdura!!! 22.12.05, 23:00
            acorns a co ty na taką teorię, że klaps rodzi klaps. Tzn klaps rodzi
            górnolotnie mówiąc - agresję tylko taką ze spóźnionym zapłonem? Ja wyznaję
            filozofię, że jak najbardziej da radę wychować dziecko bez klapsów stosując
            różne inne metody po fakcie nieposłuszeństwa - nawet dwulatka, nawet roczniaka -
            z którymi się filozoficznie nie pogada lub- jak zauważyłeś - można zapobiec
            nieposłuszeństwu przed... i wtedy niepotrzebne będą żadne metody "po", bo "po"
            żadnego nie będzie. No właśnie... chociażby to wyładowywanie się podczas
            zabawywink
            Gdybyśmy tak wszyscy mieli więcej świadomości na temat całych tych mechanizmów
            sprawczych w zachowaniach ludzkich, to naprawdę żadnym dresiarzom ryja obijać
            byśmy nie musieliwink
            Co do słowa mówionego.... na moim mężu np większe wrażenie robi moje milczenie.
            I tak jest zachwycony tą ciszą, że od razu pokorniejewink Przecież to oczywiste,
            że z dwulatkiem się filozoficznie nie pogada, tak samo jak oczywistym jest, że
            można sytuację problemową załatwić inaczej niż klapsem. No ale to tyle wymaga
            wysiłku z naszej strony a taki klapsik w dupę czy gębę jaki przyjemny dla nas
            jest nie? Nie dość, że posłuszeństwo wyegzekwowane (chwilowo) to jeszcze
            adrenalinka mile łechce po mózgownicy, no i jaka wartość nasza wysoka, wszak to
            my mamy rację i wiemy lepiej, a nie tam jakiś taki głupi dwulatek nie? I tyle
            miłych dla nas wrażeń w imię światłego celu "dobrego wychowania naszego
            dziecka". Przecież dziecko nam nie odda nie? Nie zarzuci nas argumentami, z
            którymi tylko problem byśmy mieli, bo trzeba by było wytężyć siły mózgowe na
            jakieś zbędne analizy. Walimy se klapsa i spokój. Znaczy się nie se, tylko
            naszemu jakże ukochanemu dziecku - i to wszystko usprawiedliwione celem
            wychowania naszego dziecka na porządnego człowieka.
            • lgosia1 Re: Klaps-bicie ,przemoc??? bzdura!!! 22.12.05, 23:04
              acorns napisał: "Mi się trafił wyjątkowo cywilizowany
              egzemplarz, więc tych klapsów dawać nie musiałem. Zresztą i tak wiedziałem jak
              jej spuścić trochę pary. "
              acorns - śmiem jeszcze twierdzić, że wcale nie trafił się tobie cywilizowany
              egzemplarz.... egzemplarzowi trafił się po prostu cywilizowany ojciec.
              Odnośnie swojego dziecka, boję się trochę, że mniej cywilizowana będę i
              jakiegoś klapsa w "szczytnym" celu jednak popełnię. Bo z natury leniwa i
              impulsywna jestemwink
              • lgosia1 Re: Klaps-bicie ,przemoc??? bzdura!!! 22.12.05, 23:11
                halo halo???? jest może jakiś wolny zwolennik - lub zwolenniczka klapsów do
                dyskusji???? Wenę mam dzisiaj - z chęcią podyskutuję.... wink
              • margarettka Re: Klaps-bicie ,przemoc??? bzdura!!! 22.12.05, 23:19
                ja tam nie mam wytlumaczenia dla klapsow, tak czy smak, to wyraz NASZEJ
                bezsilnosci/bezradnosci?braku cierpliwosci. Mam prawie dwulatka i czasem reka
                swierzbi, zeby normalnie przylac, bo zupelnie sie nie slucha 1000 razy mowie ze
                czegos nie wolno a on swoje i to z ta taka zlosliwa mina wink Dobrze wie w czym
                rzecz, bo rozgarniety jest...ale nie zamierzam i nie pozwalam sobie na wygode
                jaka jest przylanie bezbronnemu 12,5kg dziecku, ktore ufa tylko mi, kocha poki
                co tylko mnie i swojego tate, liczy tylko na nas, w zwiazku z czym tylko nas
                sprawdza nerwowo i daje sie we znaki. Jakim prawem mam go bic? Ja nie chce zeby
                mnie ktokolwiek bil, nawet jak jestem nieznosna...naprawde mozna uzyc innych
                metod, ja czesto przeczekuje, wycghodze do drugiego popkoju, licze do 10 i
                wierzcie mi, ze nerwy czasem mi puszczaja zdrowo, ale bicie (a klaps tez tym
                dla mnie jest) jest ostatnia metodo, po ktora bym siegnela, bo dla mnie nie ma
                na to wytlumaczenia procz wlasnego wyczerpania i braku cierpliwosci.

                To sie zdarza i nie dramatyzuje jesli nawet jakas mama pacnie w pupe
                dziecko...o ile ma swiadomosc, ze to nie bylo dobre. Martwi mnie fak, ze
                niektore mamy uwazaja, ze klaps to nic groznego... A czy pomyslalyscie jak sie
                Wasze dziecko wtedy czuje? Jak moze czuc sie czlowiek, ktorego bije olbrzym w
                porownaniu do niego i jeszcze jesli tym olbrzymem jest jego najukochansza mama
                ktorej ufa i w ktorej ramionach sie uspokaja i szuka pocieszenia...

                Po prostu uwazam, ze pewnych granic nie mozna przekraczac... nie mozna i
                koniec, a jesli to zrobimy (jestesmy tylko ludzmi) to potrafmy przyznac sie do
                bledu...
                • lgosia1 kobierek 23.12.05, 00:02
                  kobierek - na złe forum trafiłaś. Wejdź na KMW - tam się przyklaskuje wszelkim
                  objawom normalności w tego typu wydaniu - jak twoja filozofia na temat klapsów.
                  A im bardziej ta normalność idzie w stronę "niepopularną" w sensie "społecznie
                  naganną" tym większy poklaskwink. Cholerka też tam chyba dyskutantów powinnam
                  poszukać. No nikt dziś ze mną nie chce dyskutować buuuuusad(((
                  • sunflower Re: kobierek 23.12.05, 07:57
                    lgosia1 napisała:

                    > kobierek - na złe forum trafiłaś. Wejdź na KMW - tam się przyklaskuje
                    wszelkim
                    > objawom normalności w tego typu wydaniu - jak twoja filozofia na temat
                    klapsów.
                    >
                    > A im bardziej ta normalność idzie w stronę "niepopularną" w
                    sensie "społecznie
                    > naganną" tym większy poklaskwink. Cholerka też tam chyba dyskutantów powinnam
                    > poszukać. No nikt dziś ze mną nie chce dyskutować buuuuusad(((


                    Igosia, czy Ciebie nie za bardzo odurzył zapach gotowanej kiszonej kapusty ?

                    Pierwsze: Na KMW są matki ganz normalne. Nie przepite indywidua traktujące
                    kablem od żelazka swoja spłodzoną w pijackim zwidzie gromadkę.

                    Drugie: Ty nie dyskutanta szukasz, lecz poklasku. Zresztą, o czym tu
                    dyskutowac ? Jak ktos chce dzieciakowi dac klapsa, to Igosi nie bedzie się
                    tłumaczyl po co i dlaczego.

                    Trzecie: Wez sie do czegos pozytecznego, jak cierpisz na nadmiar energii. Tu
                    nikogo nie nawrocisz i nie zbawisz, ba, nawet nikt tego nie chce.
                  • joanna9920 Re: kobierek 23.12.05, 09:41
                    odwal się od KMW
                    • lgosia1 Re: kobierek 23.12.05, 13:01
                      no właśnie na tym KMW polega, że dowala się do wszystkiego, ale nie daj Boże
                      coś o KMW napisać, to się słyszy ODWAL SIĘ. Odwalam się, bo dyskutantów na
                      poziomie tam nie znajdę, a wbrew pozorom nie poklasku szukam, tylko
                      kontrargumentów. No coż joanna 9920 mam nadzieję, że nie każda uczestniczka KMW
                      jest poziomem podobna do ciebie?
                      • lgosia1 Re: kobierek 23.12.05, 13:12
                        ech kończąc temat z KMW chciałam przeprosić wszystkie mamy na KMW które są
                        jednak dyskutantkami na poziomie. Bo jednak tam są takie, choć jak widać nie
                        wszystkie. Jak wszędzie zresztą. Odwalam się na dobre - pa
                      • antonina_74 Re: kobierek 23.12.05, 13:20
                        Kurczę - miałam zniknąć z forum - ale Lgosiu tym razem przesadzasz smile Był na
                        KMW wątek o klapsach, długaśny i rozbudowany - poszukaj - z konkluzją bardzo
                        podobną do wszystkich wątków o klapsach - czyli czasem zdarza nam się ale nie
                        popieramy metody.
                        Tyle że na KMW można się przyznać że się zdarza i nie dostać od razu po łbie.
                        • lgosia1 Re: kobierek 23.12.05, 13:27
                          antonina nie czytałam tego wątkusad Miałam wczoraj fazę na dyskusje i naprawdę
                          próbowałam kogoś do niej sprowokować. Czasami naprawdę jestem ciekawa tych
                          kontrargumentów przemawiających za klapsami. Tym bardziej, że mój mąż i
                          przyjaciółka są za - tylko że ich argumenty jakoś nie przemyślane są. Myślałam,
                          że sprowokuję kogoś z KMW do rozmowy a tu kicha. Odwal się i tylewink Lecę zaraz
                          na KMW poszukać wątku - chociaż, kurczę - ciasto muszę teraz robić. Poczytam
                          innym razemcrying
              • acorns Re: Klaps-bicie ,przemoc??? bzdura!!! 23.12.05, 13:38
                Klaps ma wymowę symboliczną. Nie liczy się klaps jako uderzenie, bo on i tak
                nie jest bolesny. Liczy się to w jakich okolicznościach został wymierzony. Z
                córką zawsze sobie żartowałem w sposób taki, że jak ona leżała na brzuchu i np.
                czytała książkę to ja przechodząc dawałem jej klapsa w tyłek. Klapsy delikatne
                nie były. Z pewnością mocniejsze od tych, które za karę wymierzają mamusie
                choćby dlatego, że dużo pracowałem fizycznie, więc ręce mam dość ciężkie. A
                Młoda tylko się śmiała. Więc nie o sprawienie bólu tu chyba chodzi tylko o sam
                fakt wymierzenia kary bo taki sam klaps dany w żartach nie robi wrażenia.
                Ja tak układam relacje z córką (z innymi ludźmi również) żeby unikać sytuacji
                konfliktowych. Wychodzę z założenia że tak jak w medycynie leczyć się powinno
                przyczyny a nie objawy tak i w wychowaniu trzeba stawiać na unikanie przyczyn a
                nie działania doraźne w postaci walki ze zbuntowaną z różnych przyczyn 11sto
                latką.
    • 76kitka Re: Klaps-bicie ,przemoc??? bzdura!!! 23.12.05, 13:25

      dla mnie klaps to przemoc, choć mam kilka na swoim sumieniu. Wychowywanie, nie może być bezstresowe, bo nie da się uniknąć stresu w przyszłości, a dziecko nie nauczy się jak sobie z tym radzić, ale karać można w inny sposób, usadzić na kanapie na dwie minuty, zabrać narzędzie zbrodni jeśli np. bazgrze po ścianie, a wie, że nie wolno, szlaban na wieczorynkę. Na moijego małego najbardziej działa sadzanie. Mam wybitnie kreatywne dziecko i gdybym za wszystko miała Go karać biciem, zamiast ręki urosła by mi trzepaczka do dywanów. Żałuję każdego klapsa, ale czasem zabraknie mi cierpliwości, jednak wiem, że wtedy robię źle, nie szukam dla siebie wytłumaczenia.
      • ania800 Re: Klaps-bicie ,przemoc??? bzdura!!! 23.12.05, 15:30
        śmiać mi się trochę chce z tych metod typu rozmowa tłumaczenie szlaban na
        wieczorynkę to dobre dla 5 lata a nie dla 2 latka

        u mnie osttnio było na topie bicie wszyskich po twarzach i naprawdę próbowałam
        wszystkiego nie zwracałam uwagi-jeszcze gorzej tłumaczyłam że nie wolno to boli
        -nic z tego nadal bił
    • marghe_72 Re: Klaps-bicie ,przemoc??? bzdura!!! 23.12.05, 22:38
      nie chce mi sie powtarzac po raz enty tego samego

      sugeruję poszukac podobnych watków na forum Wychowanie i Emama

      Klaps nie jest metodą wychowawczą
      Wychowanie bez klapsów to nie wychowanie bezstresowe
      Dziecko zasluguje na szacunek, a jesli kogoś szanuje go Go nie piorę po tyłku/
      łapach, twarzy...

      to tak w duzym skrócie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka