może nie tyle dziecka co jego zachowania.
Od jakiegoś czasu moje prośby o cokolwiek (ubranie skarpetek, swterka,
założenie butów) kończą się jedna wielka awanturą. Nie, nie zrobi, bo nie
umie (co jest oczywista bzdura), zabawek nie pouklada (wieczorem przed
spaniem) bo nie umie. Dziś bylismy na zakupach to albo uciekal mi z wózka,
albo jezdzil tym wozkiem wjeżdżając ludziom w nogi, a jak się wkurzylam
wsadziałam do wóżka i przypięłam - to tak się zaczał drzeć że chyba nas
słyszały trzy okoliczne miasta

mam dosć po prostu. Wiem, że źle robię
reagując krzykiem i wlepiając mu klapsy, ale już nie daję rady!!!!!!!!!!
--Kaśka--