Jestem osoba cierpliwa i bardzo opanowana.A jednak dzisiaj nie wytrzymalam,
kiedy to po raz kolejny prosilam o nie bawienie sie stojakiem z plytami (juz
kilka razy go przewrocil) i w koncu krzyknelam. Maly zrobil sie smutny i
poszedl sie bawic do zabawek. Wiem,ze nie ma sensu strofowanie dziecka do 1,5
roku zycia (moj Maly na 11 miesiecy), ale chyba juz mozna pomalu wyznaczac
granice co mozna a co nie. Jak uwazacie?? przyznam po cichu,ze przez chwile
mialam wyrzuty sumienia,ale wzielam sie w garsc