Dodaj do ulubionych

Wychowanie bezstresowe czy dyscyplinka:)

08.02.06, 11:31
Hm. Spotykam się z różnymi opiniami na ten temat która opcja jest lepsza, a która bardziej praktyczna, a może która bardziej wygodna dla nassmile? A przecież chodzi nam o dobro dziecka, czy rodzic który karci nie kocha? mówie o karze cielesnej. Narazie na temat swojego wychowania nie powiem nic bo jestem ciekawa jak to jest z wami i czy macie już konkretne zdanie na temat. Bo czas ucieka a trzeba dzieci wychowywaćsmilepowiedzcie co sie u was sprawdza no i jakiego pokroju macie dzieci, bo przecież każde jest innesmile
Zapraszam do rozmowy, w moim gronie zawsze to był temat jak kij w mrowisko mam nadzieje że po moim wypowiedziach nie rzucicie sie na mniesmile(gwoli wstępu)
Obserwuj wątek
    • mooh Moim zdaniem 08.02.06, 11:36
      to jest źle postawione pytanie. Zakłada bowiem, że istnieje tylko jedna
      alternatywa - wychowanie bezstresowe oraz dyscyplina z karami cielesnymi. Tak
      nie jest.
      • hipcia5 nic nie zakładam, to sa najpopularniejsze metody:) 08.02.06, 11:40
        ja znam wypowiedzi moic znajomych tylko na temat tych 2 metod. A może jest jeszcze coś innego? wogóle słyszy się o tych 2 opcjach.
        • enja11 Re: nic nie zakładam, to sa najpopularniejsze met 08.02.06, 11:50
          No, ale przecież jest coś jeszcze pomiędzy tymi dwoma metodami. Ja myślę, że
          przede wszystkim mamy w glowach złą definicję wychowania bezstresowego. Moim
          zdaniem nie polega ono na tym, że wszystkie chwyty dozwolone (ze strony
          dziecka, oczywiście). Chodzi o to, by zaoszczędzić dziecku niepotrzebnych
          stresów, a to nie oznacza braku reguł. Na te stresy będzie głównie narażone
          poza domem i dom, w którym reguły co wolno, a czego nie są jasno określone
          przygotowuje je do stawienia czoła późniejszym trudnościom. Przecież pokazanie
          dziecku, że napady złości nie przynoszą efektu uczy je załatwiania spraw
          inaczej niż wymuszaniem i właśnie zaoszczędza późniejszych sresów w kontaktach
          z kimś, komu mniej zależy na spełnieniu życzeń dziecka.
          Nie wiem, czy nie wyrażam sie zbyt chaotycznie, ale myślę, że istnieje wiele
          sposobów wychowywania, poza dyscypliną i "wszystkowolniactwem".
      • pampeliszka Mooh, 08.02.06, 11:46
        racja. Ja jestem przeciwko karom cielesnym, bo agresja tylko agresje wyzwala,
        przeciwko wychowywaniu bezstresowemu, ale za wychowywaniem z sensem, jasnymi
        regułami, co wolno, a czego nie i rozmawianiem i tłumaczeniem. Pewnie, ze kiedy
        male ma dopiero 10 m-cy, to nie zawsze zakaz działa, ale czasem tak.A czasem
        trzeba zabrac z miejsca przestępstwa...
      • be-ko Re: Moim zdaniem 08.02.06, 12:06
        Zgadzam się z Mooh. W końcu są, nazwijmy to dla porówniania - różne odcienie
        szarości.
        Każda matka napisze, że będzie chciała wychować swoje dziecko bezstersowo.
        Ale co to tak naparwde oznacza? Że oszczędzi mu stesów i problemów zwiazanych z
        np. częstymi gościnami ciotek i wujków, po wyjściu których dziecko ma wodę z
        mózgu; robienia rzeczy, które nie leżą w jego naturze; oszczędzanie mu
        przykrości związanych (kurcze, skąd mi się wziął ten przykład..?) z np.
        ciąganiem dziecka na pogrzeb ciotki itp.?
        Czy też bezstresowe wych. to samowolka/samopas - czyli dziecko mówi, mysli i
        robi co chce bez ukierunkowywania go.
        W takim razie będę chciałą wychować Koleżankę bezstresowo w pierwszym
        znaczeniu. A na dyscyplinę też znajdę spore miejsce - dziecko ma wiedzieć jakie
        jest jego miejsce, postaram się ją ukierunkować zgodnie z jej cechami
        osobowości, temperamentem.
        Co do kar cielesnych - nie sądzę, abym nigdy nie dała Koleżance klapsa. Ale
        tylko klapsa oczywiście - czyli takiej czynności, która nie jest nastawiona na
        zadanie bólu, tylko działa jako element zaskoczenia. Mnie również traktowano
        takimi klapsami i z własnego doświadczenia wiem, że skutkowały.

        No coś a propos tzw. bezstresowego wychowania - moja znajoma wychowuje swoja
        córkę bezstresowo (tak właśnie to określa). Dziewczynka więc pyskuje jak
        nakręcona (no ale przecież na nia nie nakrzyczą), manipuluje wszystkimi, sama
        decyduje np. o tym, o której pójdzie dzisiaj spać, i czy łaskawie umyje zęby. A
        ulubionym zajęciem dziewczynki jest ogladanie na dvd... jak wychodzi z brzuszka
        mamy.... Fuuuujjjj!!!!!!!!!
    • hipcia5 Re: Wychowanie bezstresowe czy dyscyplinka:) 08.02.06, 11:42
      niebawem będę
      • enja11 Re: Wychowanie bezstresowe czy dyscyplinka:) 08.02.06, 11:53
        Acha, mój mąż śmieje się ze mnie jak dwusetny raz powtarzam Jachowi, że nie
        można szarpać kwiatka. Mówi, że on i tak nie rozumie i radzi przestawić
        kwiatek. A ja myślę, że nie chodzi o to, aby uprzątać Jaszkowi pole, tylko żeby
        się nauczył, że nie wszystko jest do zabawy. I moim zdaniem on juz to rozumie,
        tylko szybko zapomina. Jak mu mówię, że nie wolno to nie rusza, ale jak widzi
        kwiatka po 15 min to znowu go pragnienie ogarniawink))))) Ale w końcu sie
        nauczy - wierzę w to - i myślę, że nauczy go to później szanować czyjeś rzeczy.
    • z1mka Re: Wychowanie bezstresowe czy dyscyplinka:) 08.02.06, 12:06
      ja bym natomiast chciała wychowywć mądrze.
      Faktycznie mamy złe pojęcie bezstresowego wychowania. Obie opcje Hipciu brzmią
      nieciekawie. bo z kolei twarda wojskowa dyscyplina też odstrasza... uncertain
      Są też i inne metody i próby szukania złotego środka...
      Mam do czynienia z dziećmi wychowywanymi bezstresowo i po prostu nie mogę
      później prze bardzo długi czas dojść do siebie po kontakcie nimi. Ale też znam
      dzieciaki, u których może twardej dyscypliny nie ma ale każde wie, co znaczą
      słowa rodziców i starszych - i to według mnie jest najważniejsze. Wzajemny
      szacunek... i bez stresu owszem. Dyscyplina nie może wiązać się ze stresem, a
      bezstresowe wychowanie nie może wykluczać dyscypliny całkowicie.
      W skrócie porządek musi być, ale wszyscy mają się czuć dobrze.
    • mooh Re: Wychowanie bezstresowe czy dyscyplinka:) 08.02.06, 12:07
      Żeby ustosunkować się do tak postawionego problemu, należałoby najpierw
      zdefiniować pojęcia. Przyjmuję, że wychowanie bezstresowe to jeden biegun, a
      dyscyplina z karami cielesnymi, to drugi. Jestem przeciwna obydwu modelom.
      Uważam je za w równym stopniu szkodliwe. Uważam, że człowiek musi się nauczyć
      rzetelnego podejścia do swoich obowiązków, ale nie dopuszczam używania przemocy
      w stosunku do dziecka. Kara cielesna upokarza i uczy, że czegoś się nie robi
      nie dlatego, że nie można, ale dlatego, żeby tej kary uniknąć. Stąd typowa w
      naszym społeczeństwie postawa, ze kraść nie wolno, chyba że nikt nie widzi.
      • mmala6 Re: Wychowanie bezstresowe czy dyscyplinka:) 08.02.06, 12:35
        a ja bym chciala,zebysmy sie tu wszystkie spotkaly za 10 lat i opowiedzialy jak
        wychowujemy swoje dziecismileTeoria teorią a praktyka praktyką.Niestety.

        Kiedys, dawno temu bylam zwolenniczka tzw bezstresowego wychowania w pojeciu
        "nie wolno na dziecko krzyczec, nie wolno dac klapsa, nie wolno mowic 'nie
        wolno'".Dopoki moja daleka kuzynka nie urodzila syna.Boze uchron!!!to jest
        dziecko (teraz ma jakies 7lat), ktore na rodzicow krzyczy, bije ich, robi CO
        CHCE i KIEDY CHCE, a wszyscy tlumacza "bo on taki nadpobudliwy" ,
        g....prawda.Mialam okazje widziec go jak byl duzo duzo mlodszy.Uwierzycie, ze on
        nadal spi z mama i nie wpuszcza ojca do malzenskiego loza?Nie i koniec.A oni
        (rodzice) z nim nie dyskutuja.
        Urodzil sie im drugi syn i jest dokladnie to samo.4 latka i chodzi z pampersem,
        bo nocnik to stres, je z butelki-bo lyzka to stres, spi z mama (i ze straszym
        bratem) bo lozeczko to stres, je tylko sloiki Gerbera i sldycze, bo reszta to stres.
        Nie jestem za karami cielesnymi ale tym chlopakom naprawde nalezalby sie
        porzadny klaps i to juz pare lat temu. Teraz to juz chyba tylko praca z
        psychologiem, a nie nagla zmiana sposobu wychowania.

        U nas jest podobnie jak u Enji, Mateusz od dawien dawna wie czego nie wolno mu
        dotykac.Tyle ze ja mysle, ze on nie tyle zapomina co sprawdza nas.I one
        (dzieci) beda nas tak do 18-stki sprawdzac i trzeba sie na to przygotowac i miec
        z ojcem wspolny front.
        Nie mam zadnego planu wychowania.
        Mam nadzieje, ze bede potrafila poradzic sobie bez klapsa.Bo czym innym jest
        klaps jak nie wyrazem bezradnosci rodzica? Wyrazem, ktory na dodatek upokarza i
        tak bezbronne wobec nas dziecko.
        Pisalam juz chyba na Niemowlaku, ze parodoksalnie dziecko,, ktore wie czego mu
        wolno a czego nie, zna granice i wie ze rodzice sa konsekwetni w ich
        przestrzeganiu czuja sie bardziej bezpiecznie i pewnie.A to jest podstawa do
        zdrowego rozwoju emocjonalnego i spolecznego, bo o takim mowimy.W przeciwnym
        razie w zycie dziecka wpuszczamy chaos, zmiennosc, dziecko przestaje byc pewne
        czy dobrze robi, przestaje byc pewne ze MY wiemy, co robimy.A przeciez to
        my-rodzice jestemy dla nich wzorem i do od nas ucza sie wszystkiego, i my MUSIMY
        wiedziec co robimy, choc beda nami targac watpliwosci.

        Ja bym chciala aby moje dziecko bylo szczesliwe i zdrowe emocjonalnie.Aby tak
        bylo my-rodzice musimy byc szczesliwi i zdrowi emocjonalnie.I chyba tak jestsmile
        • mooh Mmala 08.02.06, 12:48
          Racja. Ciekawe jak życie zweryfikuje nasze szlachetne teorie. Też mam nadzieję,
          ze uda mi sie Zosię wychować bez klapsa. Bicie to nie jest moja forma ekspresji
          złości, więc liczę na sukces. Zamierzam jednak wprowadzić bardziej klarowne
          zasady niż te, które obowiązywały w moim domu.
          • ezrapound Re: Mmala i Mooh 09.02.06, 09:36
            Mooh, zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Co do przykładu Mmali - to
            faktycznie daje do myślenia. Ale nie wierzę, że zbicie tego chłopca cokolwiek
            by naprawiło. Uważam kary cielesne za niedopuszczalne (co nie znaczy, że
            potępiam rodziców, którzy nie wytrzymali i dali klapsa, zobaczymy, czy sama się
            przed tym powstrzymam). Jestem głęboko przekonana, że bicie może tylko
            zaszkodzić. Równie szkodliwa jest sytuacja, w której dziecko rządzi w domu
            zamiast rodziców. Klarowne zasady - to podstawa.
      • paula63-63 Re: Wychowanie bezstresowe czy dyscyplinka:) 08.02.06, 12:42
        mnie sie to wydaje - w sferze teorii, rzecz jasnabig_grin - proste: przejrzyste,
        czytelne zasady i konsekwencja w ich przestrzeganiu (samemu!!!) i egzekwowaniu
        (od dzieci i innych współmieszkańców). Tak spójność owocuje szybko. I pisząc
        "konsekwencja" mam na myśli nie konsekwencję sztywną i żelazną, ile po prostu
        stanowczość. Robię od reguł odstępstwa, np. gdy dzieciom szczególnie na czymś
        zależy, ale chcę, że żeby wówczas wiedziały, że to odstepstwo i od jakiej
        reguły. Nie daję dzieciom kar typu: nie zrobiłeś czego albo zachowałeś się nie
        tak - nie będziesz oglądał dobranocki, bo wydaje mi się to głupie i trąci
        zamstą. Zamiast tego staram się stawiać sprawę jasno: jeśli chcesz oglądać
        bajkę, zabawki muszą byś do tego czasu sprzatnięte, bo inaczej zamiast bajki
        bedzie sprzatania ciąg dalszy, itd. Myślę (i widzę), że dzieci baaardzo wcześnie
        zaczynają rozumieć, co się do nich mówi - po prostu trzeba mówić. I nie mam
        problemów z dziećmi - jeśli zdarza mi się wrzasnąć niemiłosiernie czy dać klapsa
        sad, to dlatego że mam problem z sobą - swoim zmęczeniem, zniecheceniem, złością
        na osoby trzecie itp.
      • z1mka racja 08.02.06, 13:05
        Najpierw niech mi własnie ktoś wyjaśni czym są stresy w bezstresowym wychowaniu,
        przeciez stres stresowi nie równy, no i czym jest owa dyscyplina. Przecież moze
        być dyscyplina bez kar cielesnych....
        • ezrapound Re: racja 09.02.06, 09:39
          Z1mka, oczywiście, że może być dyscyplina bez kar cielesnych. A
          wychowanie "bezstresowe" - w dosłownym znaczeniu tego słowa, czyli "bez
          jakichkolwiek stresów" - to fikcja. Już poród jest dla dziecka stresem,
          odstawienie od piersi, konieczność samodzielnego zaśnięcia w łożeczku. Stres
          jest częścią życia, nie zawsze jest zły (stres przecież motywuje do działania,
          kiedy kładę moją córeczkę na brzuchu - a nienawidzi tego - i ona uczy się coraz
          sprawniejszego przewracania na plecki, to też jest rodzaj stresu dla niej). Ale
          musi być dostosowany do wieku i emocjonalnej dojrzałości dziecka, musi być
          taki, żeby dziecko mogło sobie z nim bez problemu poradzić.
    • mooh I jeszcze jedno 08.02.06, 13:43
      Klapsa wymierzonego w desperacji nie pochwalam, ani nie usprawiedliwiam, ale po
      ludzku rozumiem. Człowiek miewa lepsze i gorsze dni, a pomysłowość i
      temperament dzieci bywają nieokiełznane. Nie wyobrażam sobie natomiast kary
      cielesnej wymierzonej z premedytacją. Chodź tu, kochanie, teraz cię uderzę?
      Dowiodę, że jestem większa i silniejsza, upokorzę cię, a ty to musisz
      zaakceptować?
      Jak takiego małego człowieka nauczyć potem, że nikt nie ma prawa go "źle
      dotykać", skoro jest od początku uczone uległości wobec silniejszego? Jak
      pielęgnować w takim dziecku poczucie godności, dzięki któremu nie będzie się w
      starszym wieku upijać i puszczać na prawo i lewo? Zakazy i nakazy egzekwowane
      za pomocą siły nie dostarczą wzorców na dorosłe życie.
      • mmala6 Re: I jeszcze jedno 08.02.06, 14:33
        jestesmy tylko ludzmi i kazdemu z nas predzej czy pozniej puszcza nerwy, nie ma
        sie oszukiwac.Ja dostalam pare razy w tylek i jakkolwiek tego nie pochwalam ani
        milo nie wspominam, to jedno musze przyznac moim rodzicom:ze potrafili mnie czy
        mojego brata potem przeprosic.I chyba nawet te przeprosiny pamietam bardziej niz
        klapsy.
        Moj maz ma innych rodzicow, on nigdy nie uslyszal od nich slowa "przepraszam"
        choc robili rzeczy gorsze niz klaps (np. plucie w twarz).Wg ich systemu
        wychowania nie do pojecia jest aby rodzic przeprosil dziecko.Eh, na temat ich
        patologicznego wzorca rodziny mozna by conajmniej mgr napisac, wiec nie bede sie
        rozwodzic.
        Nie uwazam, ze zawsze mam racje i nie uwazam, ze milosc i szacunek dziecka mi
        sie nalezy jakoby "z urzedu".Wiekszosc problemow z dzieckiem bierze sie wlasnie
        z przekonania rodzicow o tym, ze sa nieomylni, zawsze maja racje i wszystko
        wiedza najlepiej.Bardzo chcialabym sie przed takim mysleniem uchronic, uczulamy
        siebie nawzajem z mezem na takie postawy i jakby co, to mamy oponowacsmile
        Ja bym chciala byc takim rodzicem, ktorego dziecko bedzie szczerze szanowac,
        ktoremu bedzie ufac i z ktorego zdaniem bedzie sie szczerze liczyc.Nie chodzi
        aby dziecko robilo to co sobie mamusia wymyslila i napisala na forum ale o
        to,zeby byla na tyle dla niego wazna, ze bedzie sie liczyc z jej zdaniem i ze
        bedzie mial ochote sie jej zwierzyc, poradzic, zapytac.

        Najprostsza recepta na wychowanie szczesliwego dziecka jest sluchanie go.
        I robmy to juz od malenkosci a bedziemy miec zdrowe i szczesliwe dzieciakismile)
        • pampeliszka O przepraszaniu 08.02.06, 15:44
          Wiecie co, strasznie mało rodzicow potrafi mowic przepraszam. Nie przypominam
          sobie, zeby mnie moi kiedykolwiek za cokolwiek przeprosili (nie pamietam
          rowniez, ze powinni byli, na szczescie). W rodzinach moich siostr jest tak samo.
          Kiedys mnie zezloscila moja siostrzenica, powiedzialam cos, czego nie musialam i
          potem ja przeprosiłam (miala mniej niz 10 lat). Byla w ciezkim szoku. I
          zachowala sie z klasa, bo stwierdzila, ze juz nie pamieta, co powiedzialam nawet.
          Patologiczni sa rodzice mojego meza, niedawno byla wielka awantura, bo ich
          mlodszy syn mial pretensje, ze jego mama weszla do jego mieszkania pod jego
          nieobecnosc i bez jego wiedzy. I chcial,zeby go przeprosila. Tylko tyle. A ona
          sie ciezko obrazila, a to przepraszam przez usta jej nie przeszlo. Zreszta tam
          zawsze problemy maja "przyschnac", a nie zostac przedyskutowane i rozwiazane.
          Moje siostry maja dokladnie taki sam uklad. A jak niesmialo wtracam (ze swoim
          malym stazem malzenskim), ze my zawsze siadamy i rozmawiamy, dopoki nie
          uznamy,ze temat jest wyczerpany do samego dna i nic nie zostaje, to mi mowia, ze
          sie czepiam tego biednego meza i go drecze niepotrzebnie...
          • guruburu Re: O wychowaniu 08.02.06, 21:09
            Ja mam taki projekt, bo jak wiadomo, życie weryfikuje:
            1. Bez klapsów. Ja takowych nie dostawałam i żyję, nie jestem bardzo
            rozpaskudzona wink
            2. Bez krzyku. Ojciec na mnie krzyczał i to dużo, aż do połowy liceum. Nie
            potrafię z nim rozmawiać nawet dziś. I pamiętam ten stres - cokolwiek mu
            powiedzieć...
            3. Już mówię córce, ze pewnych rzeczy 'nie wolno' - choć ma dopiero niespełna 5
            miesięcy wink No ale będę to w końcu konsekwentnie powtarzać jeszcze długo więc
            lepiej już zacząć.
            Zaskoczyła mnie koleżanka, której córka jest rówieśnicą mojej. zapytała się,
            czy spimy razem. Owszem, śpimy - na co ona stwierdziła, - 'o tak bezstresowo'.
            Nie rozumiem dlaczego spanie wspólne miałoby być bezstersowe vs. spanie w
            łóżeczku stresowe...
            • mmala6 Re: O wychowaniu 08.02.06, 21:19
              Okaze sie czy miala racje jak bedziesz mala przenosic do lozeczka.Jak skonczy
              sie tak jak u synow mojej kuzynki (moj post wyzej) to niestety bedzie miala
              racjewinkale moze sie uda tylko z odrobina stresu (od ktorego jeszcze zadne
              dziecko nie umarlo ani nie zachorowalo na chorobe psychiczna) a moze zupelnie bezsmile
              Moje dziecko spi w lozeczku i nie wyglada na zestresowanesmile)
              • paula63-63 Re: O wychowaniu 09.02.06, 02:46
                a moje średnie przez ponad rok spało z nami (mamy bardzo duże łóżko, a mnie nie
                chciało się wstawac na nocne karmienia) i bez problemu w pewnym momencie zostało
                wyeksmitowane do własnego łóżeczka - stresu i protestów zero.
      • ezrapound mooh 09.02.06, 09:40
        Jeszcze raz Ci przyklasnę, bo bardzo się z Tobą zgadzam.
        • guruburu O wychowaniu a nie o spaniu ;) 09.02.06, 10:10
          No dobra - skończmy te licytacje, bo wiadomo, każdy śpi jak mu wygodnie i jak
          uważa za słuszne.
          Jestem w stanie zrozumieć, że w chwili złosci wymsknie się klaps albo krzyknie
          się na dziecko. Jeśłi jednak dzieje się to często to raczej należy chyba
          popracować nad samoopanowaniem. Natomisat absolutnie nie mogę przyjąć 'klapsów'
          itp. kar cielesnych jako elementu metody wychowawczej, tj. zrobiłeś to i to
          źle, to teraz chodź, dostaniesz klapsa. Albo 'dyscyplina' w postaci pasa
          wiszącego na scianie. Nie widzę do czego by to miało prowadzić... A dodatkowo
          łatwo cos takiego stosować na dziecku, bo jest słabsze.
          Ale ale są jeszcze inne perfidne metody, nie wiem czy nie gorsze - np.
          wzbudzanie poczucia winy czy szantaż emocjonalny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka