------------------------------------------------------------------------------
--
Mam problem z 2,5 letnia coreczka, budzi sie w nocy (na szczescie nie
codziennie) z placzem, krzyczy "nie, nie, nie", nie daje sie dotknac,
przytulic, polozyc do lozka, zupelnie nie wie czego chce - prosi by dac jej
papier do wytarcia noska - potem krzyczy ze nie chce, prosi zeby jej zalozyc/
zdjec skarpetki, spodenki od pizamki - potem krzyczy nie i placze. Nie wiem,
jak sie zachowac, chcialabym jej jakos pomoc, ale nie potrafie. Nie wiem, czy
powinnam przeczekac i po prostu byc przy niej, czy probowac zagadywac -
opowiadam o kaczce Katastrofie i Panu Kuleczce z wieczornych bajek. Dzis
trwalo to od 5 do 6, potem sie uspokoila, polozyla kolo mnie i po pol godziny
zasnela. Macie podobne problemy? Z czego moga wynikac? Dodam, ze coreczka
przez caly dzien jest pod opieka babc, z ktorymi ma fantastyczny kontakt i
prowadzi dos regularny tryb zycia, nie oglada telewizji (od czasu do czasu
Kubus Puchatek), duzo rysuje, spiewa, opowiada wierszyki. Ale w nocy obie
przezywamy dramaty....
Magda