Gość: magdako
IP: *.*
21.07.02, 21:26
dziewczyny ! wczoraj przeżylismy z mężem chwile grozy ! wieczorem po karmieniu mojej malutkiej mai ( 5 tygodni) ulało się moje mleczko z KRWIĄ ! przerażeni zaraz zadzwoniliśmy do naszej pani doktor, kazała obserwować małą i zasugerowała, że mogła wgryźć się tak mocno w moje brodawki, faktycznie mam dosyć popękane ale kiedy po godzinie powtórzyło sie to samo i nie mogła to już być krew z brodawek (zresztą nie było na nich śladu krwawienia) mąż pojechał po panią doktor maja była cały czas spokojna, wręcz zadowolona i n ie wyglądała na chore dziecko lekarz bardzo dokładnie ją badała, oglądała, potem moje piersi, potem obserwowała jak ją karmię (wizyta trwała godzinę), stwierdziła, że pierwszy raz spotkała się z takim przypadkiem w swojej praktyce, nie mogła to być krew z żołądka bo była żywoczerwona, jak ze skaleczenia, w buźce mai też nic nie znalazła, w końcu postawiła diagnozę, że pękła jej jakaś żyłka w jamie ustnej, wykrwawiła się i zasklepiła sama, dlatego nie ma śladu dzisiaj jest już wszystko OK co wy na to ??? pozdrawiam magda