żłobek

IP: *.* 29.03.03, 00:22
Mam zamiar podjąć pracę i niestety jestem zmuszona oddać synka 16 mieiecy do żłobka. Czy to dobry pomysł, czy któraś to przeszła, co lepsze dla dziecka? Ja już w domu nie mogę wytrzymać, ale szkoda mi dziecka, chyba za bardzo go kocham. Proszę o radę. Co myslicie o złobkach.
    • betra Re: żłobek 07.04.03, 11:20
      Jeżeli mogłabym wybierać to na pewno wolałabym zapewnić synowi opiekunkę.
      Niestety finansowowo nie stać mnie. Opiekę w żłobku ma naprawdę dobrą, bardzo
      chętnie chodzi do żłoka. Pod tym względem jestem zadowolona, ale minus żłobka
      to choroby, więcej choruje niż jest z żłobku. Niestety mamy przyprowadzają
      chore dzieci do żłobka, pokryjomu dając antybiotyk(sama widziałam). Widocznie
      mój syn ma bardzo słabą odporność, mimo że chodzi już przeszło rok to ciągle
      choruje. Nie sprawdziło się, że do roku będzie chorobał a potem będzie lepiej,
      słowa innych mam i lekarki. Trzeba być świadomym tego, że dziecko może częściej
      chorować i co wtedy opieka na dziecko (L4)i obawa zwolnienia z pracy czy
      posyłać chore do żłobka?
      • mika_p Re: żłobek - off topic 07.04.03, 11:41
        Berto, spróbuj wynegocjowac jakąś nagrodę od mocderatora wink O ile licznik nie
        kłamie, własnie napisałaś 20 000-go posta.
    • iwa.mamaprzemka Re: żłobek 07.04.03, 16:11
      O moich doświadczeniach w tej sprawie Ci nie opowiem, na razie mogę podzielić
      sie z Tobą swoimi planami i przemyśleniami na ten temat.

      Ja zamierzam posłać swojego synka do żłobka od września, będzie miał wtedy 15 m-
      cy. Początkowo myśleliśmy o opiekunce (samo słowo żłobek tak źle się kojarzy!)
      ale słuchając od znajomych opowiadań o tym , że po ra zkolejny zmieniają
      nianię , bo się nie angażuje w opiekę nad dzieckiem zaczeliśmy sie zastanawiać
      nad tym problemem jeszcze raz. Oto co nas przekonało do żlobka:

      - lepiej niech spędza czas z innymi dziećmi niż z nianią, która będzie chciała
      odpocząć i np. posadzi go przed telewizorem. Dzieci nigdy nie siedzą i nic nie
      robią , nawet jak opiekunka sie nimi nie zajmuje (czego nie można wykluczć) to
      same sobie znajdą zajęcie. Wiem, że są oddane i fantastyczne nianie, ale
      znalezienie takiej jest szalenie trudne. Myśląc o niani zastanawiałam sie czy
      ja potrafiła bym z zaangażowniem opiekować sie obcym dzieckiem dzień w dzień -
      odpowiedź brzmi nie - dlatego uważam, że jest duże prawdopodobieństwo ,że
      trafiłabym na nianię, która owszem będzie dbała o to żeby dziecku nic złego sie
      nie stało ale nie koniecznie będzie dbała o jego rozwój, ciekawe zabawy... .

      - pozytywne opinie innych mam o żłobku. Dzieci bardzo szybko uczą sie od
      rówieśników (niestety też złych rzeczy ale to też jest rozwój smile)

      - czasy się zmieniły i dzisiejsze żłobki nie mają już nic wspólnego z
      przechowalniami dzieci z pzrzed 20 lat. Po porostu prawa rynku.

      Oczywiście uważam, że żlobek żłobkowi nie jest równy i tzreba uważnie go
      wybrać. W majowym numerze Dziecka ma być artykuł "niania czy żłobek - co
      lepsze" - coś dla nas!
      Pozdrawiam.
    • a_pynia Re: żłobek 08.04.03, 08:19
      Moja córusia w marcu skończyła 2 lata i od 1 kwietnia chodzi do żłobka (piszę o
      tym w wątku "posłałam dziecko do żłobka"). Nie wiem dlaczego, ale myśl o
      opiekunce jest mi bardziej wstrętna, niż myśl o żłobku (pomijając kwestie
      finansowe). Nie mogę znieść myśli, że obca kobieta miała by mi zaglądać w kąty,
      co będzie robić z moim dzieckiem. A w żłobku jest więcej opiekunek, cały czas
      pod kontrolą sanepidu, kontakt z innymi dziećmi i mniejsze prawdopodobieństwo,
      że dziecko będzie siedziało od rada do popołudnia przed telewizorem. Więcej się
      nauczy (Agatka jakoś dziwnym trafem po pierwszym dniu spędzonym w żłobku
      zaczęła wołać siusiu! Przypadek, czy "małpowanie" innych dzieci?). W moim
      żłobku "ciocie" są bardzo miłe, jedzenie dobre, Agatka powoli się przyzwyczaja,
      już nie płacze. A im wcześniej dziecko pójdzie do żłobka, tym szybciej się
      przyzwyczai. Jedynym wielkim minusem żłobka jest to, że Agaciątko musi wstawać
      o 6:00 rano. A tak by chętnie jeszcze pospała! (ale zarazem jest to wielki
      plus, bo wieczorem idzie spać najpuźniej o 20:30, a wcześniej nawet o 23:00).
      Tak więc nie taki żłobek straszny, jak go malują!
      Pozdrawiam
      • grzalka Re: żłobek 08.04.03, 08:42
        powiem tak- są dzieci i dzieci oraz są żłobki i żłobki
        może to brzmi enigmatycznie, ale chodzi mi o to, żę są dzieci które w żłobku
        się aklimatyzują świetnie, a są takie które muszą mieć opiekunkę
        sama najlepiej znasz swoje dziecko, a poza tym musisz spróbować, żeby się
        przekonać
        ja przeciwniczką żłobków nie jestem, mam zamiar posłać córeczkę do żłobka (ale
        na 3-4h) od września- będzie miała prawie 2 latka
        oczywiście jak pomysł nie wypali to ją stamtąd zabiorę
      • edziecko_edytam Re: żłobek 08.04.03, 08:52
        Ago,
        ja też czytałam Twoje posty o żłobeczku.
        Jesteś dzielna i tego samego życzę wszytkim mamom - żłobkowiczów.

        Kiedy mój synek rozpoczynał karierę złobkową (we październiku), to ja płakałam
        a zaprowadzał go tatuś. Panie poradziły, by robiła to na początku osoba
        odporniejsza, bo jak dziecko widzi łzy, to przeżywa, że coś złego mu się stanie.
        A tata się uśmiechał i mówił, że potem przyjedzie.
        Bywały dni, że i ja zaprowadzałam maluszka, wtedy podsłuchiwałam pod drzwiami,
        bo zdarzało się, że maluszek zapłakał (choć przy tacie już od dawna nic a nic
        nie marudził i z uśmiechem robił mu 'pa pa'), a jak 'ciocia' brała go na rączki
        i zamykała drzwi, to już zaraz słyszałam, jak coś mu opowiadała a on od razu
        się uspokajał.

        Jeśli chodzi o opiekunkę... to mieliśmy przez kilka miesięcy, ale
        zrezygnowaliśmy, bo zaglądała w kąty, wynosiła jedzenie, naciągnęła nas na
        telefon... pamiętam, jak z mężem przeżywaliśmy, jak by tu jej delikatnie
        zwrócić uwagę, bo przecież następnego dnia zostawialiśmy jej nasz największy
        skarb - naszego synka i obawialiśmy się, jak ona go będzie traktowała....

        a w żłobeczku, maluszek jest pod fachową opieką, sanepid sprawdza jedzenie,
        opłaty nie wykańczają nas, jest pielęgniarka a raz w tygodniu przychodzi pani
        doktor...
        Owszem na początku bardzo dużo chorował.... ale przecież każdy to musi
        przejść, mam nadzieję, że w przedszkolu nie będziemy tak często na zwolnieniu
        lekarskim. Uodporni się.

        Dziewczyny - będzie dobrze.
        Musimy być silne... przecież dzieci i tak kiedyś będą musiały się od nas
        oddalić. Będą silniejsze,... szybciej nauczą się samodzielności.

        A my teraz (dopóki jeszcze potrzebują) dawajmy im jak najwięcej miłości, by
        zawsze wiedziały, że cokolwiek się zdarzy, to i tak my je kochamy.

        Edyta i 23miesięczny Włodziuś
    • domali Re: żłobek 08.04.03, 10:08
      Ja też byłam zmuszona posłać mojega Skarba do żłobka. Miał wtedy rok i trzy
      tygodnie. Aklimatyzacja trawała 3 tygodnie, najgorszy był drugi tydzień, ale
      potem było już z górki. Plusy żłobka to to, że dzieciaczki mają kontakt ze
      sobą. Dzięki temu Wiktorek zupełnie nie ma oporów przed kontaktami z ludźmi,
      nawet na ulicy zaczepia dzieciaczki. Teraz jest już tak zahartowany w
      rozstaniach ze mną, że nawet nie odwraca się, kiedy Go wpuszczam do grupy.
      Ewidentnym minusem są choroby... ale nie da się tego niestety uniknąć... bywa
      tak, że Wiktor idzie w rano do żłobka zdrowy, a wieczorem już ma katar... Ale
      mam nadzieję, że w końcu się uodporni. Poza tym kiedyś i tak trzeba dziecko
      oddać do żłobka lub przedszkola i będzie ono musiała swoje odchorować.
      Nie mam większych zastrzeżeń co do żłobka. Cały czas jest tam pielęgniarka,
      dwa albo trzy razy w tygodniu ogląda je pediatra, codziennie jest wywieszany
      jadłospis, więc wiadomo, co dzieciaczki jadły.
      Powodzenia w podejmowaniu decyzji! Dominika i WIktorek
    • majah76 Re: żłobek 08.04.03, 16:14
      Powoli przekonuję sie do żłobka po tych postach smile)) Narazie tkwię w martwym
      punkcie, bo: pracy jeszcze nie mam (nie szukałam, boję się zaczą szukać, bo co
      zrobię nagle z dzieckiem jeśli dostanę świetną ofertę???), na opiekunkę mnie
      nie stać, rodzice mieszkają daleko, a druga babcia nie wchodzi w rachubę.
      Jestem z Olą sama.
      Dziecko powinno najpierw zaaklimatyzować się (czy to żłobek czy opiekunka), a
      dopiero potem mozna chyba spokojnie zacząć coś ze sobą robić w kierunku
      znalezienia pracy.
      Tylko słyszałam też o przedszkolach od 2 roku życia. Co lepsze dla
      dwulatka????????????

      Jeśli ktoś wie o dobrym, sprawdzonym żłobku w Krakowie albo ewentualnie o takim
      przedszkolu (tylko publiczne, narazie prywatne jest dla nas nieosiagalne) to
      proszę o wskazanie.
      Niestety nie mam znajomych z małymi dziećmi, a dzieci które spotykamy na
      spacerach do żłobka nie chodzą (ani do przedszkola...).

      I najlepiej w okolicach Olszy, ale niekonieczne.

      Będę b wdzieczna za jakieś namiary.
      Majka z Oleńką.
    • gag10 Re: żłobek 18.04.03, 13:15
      Witam. Mój synuś ma 14 miesięcy a do żłobka poszedł jak miał 4 m-ce i na dzień
      dzisiejszy pomimo tego że na początku krajało mi się serce to uważam że
      podjęłam słuszna decyzję i żłobek na pewno nie zaszkodził mojemu maluchowi,
      jedynie pomógł. Radek dobrze sie rozwija, siada bez oporów na nocnik itp. z
      radością idzie do żłobka i niezbyt chetnie z niego wychodzi. Od poczatku jak
      poszedł do żłobka to tylko raz przez tydzień nie chodził bo był przeziebiony a
      tak to jest dobrze i nie mamy problemów ze zwolnieniami. Takż że wszystko
      zalezy od odporności dziecka. Uważam jednak że to głównie my rodzice
      powinniśnmy się przestawić na inne myslenie bo w moim otoczeniu do tej pory
      jest wiele osób które uważają że zmarnowałam dziecko posyłając je do żłobka a
      ja naprawde nie moge powiedzieć złego słowa na placówke do której chodzi mój
      mały. Wręcz przeciwnie patrząc na dzieci znajomych których dzieci sa z nianiami
      moge powiedzieć że wolę zobek, przynajmniej maluch nie siedzi cały dzień tylko
      przed telewizorem /oczywiście zdarzają się i inne nianie, ale wiadomo ile
      kosztują/. Pozdrawiam na rówieśnikach załozyłam forum mali żłobkowicze i tam
      tez czekam na wypowiedzi mam.
    • grajka11 Re: żłobek 29.04.03, 09:58
      Mogę pochwalić żłobek w Bielsku-Białej, bo tutaj od listopada zeszłego roku
      chodzi mój Grześ. Bardzo cieszę się, że tam chodzi, ja nie martwię się, że
      zwolnią mnie z pracy a on jest uśmiechnięty, pachnący i dzień ma swój rytm,
      który zachowujemy w dni wolne. Na starym forum opisywałam jak Grześ poradził
      sobie na początku swojej edukacji. Całe lato do jesieni południowe spanie miał
      w wózku na polu, jak poszedł do żłobka był zdziwiony co od niego chcą, cicie
      nie zmuszały go do spania w łóżeczku, a on skrajnie śpiący wdrapał się do
      wózka dla lalek i tam zasnął. Przez pierwsze dni tak zasypiał a ciocie go
      przenosiły, potem się przyzwyczaił i teraz w domu też zasypia sam w łóżeczku.
      Po posiłkach i spaniu siada na nocniczek bez protestów, czasem często coś
      złapiemy i Grześ bije sobie brawo a my jemu. Ostatnio siada na nocnik w
      spodenkach i chyba wtedy sisia, nie umie zawołać, ale czuje że mu się chce,
      traktujemy to jak etap edukacji, bo oczywiście nie zdążę go rozebrać. Po
      posiłku ściera swój stoliczek, bawimy się w pociąg, bierze mnie za rączki i
      tańczymy w kółeczko (musiałam zrobić wywiad co ciocie im śpiewają, bo Grześ ma
      ulubione piosenki, czemu dale wyraz grymasem lub uśmiechem). Jedzonko mu
      smakuje wszystko zjada,a jest bardzo urozmaicone, nawet zaczął ostatnio sam
      trafiać łyżeczką do buzi, tam ma możliwość pultać w celu edukacyjnym. Bardzo
      jestem zadowolona, a najlepszą reklamą jest to, że w sobotę Grześ "ubiera"
      czapkę, butki i stoi w przedpokoju i woła brum, brum - on jedzie do żłobka.
      Faktem jest, że w zimie chorował, ale po ostatniej grypie przytrzymałam go w
      domu 2 tygodnie, żeby wydobrzał i zaszczepiłam (za radą pediatry) przeciw
      wirusom Hibb, od tego czasu mam spokój. Pogoda też lepsza, dużo jest na polu i
      jest zdrowy i uśmiechnięty.
      Pozdrawiam i polecam.
      Graga.
    • paula71 Re: żłobek 29.04.03, 12:30
      Mój Mati chodzido żłobka odkąd skończył 6 miesięcy , teraz ma 11. Zarówno on
      jak i my rodzice jestesmy bardzo zadowoleni. Opieka fantastyczna , dzieci
      usmiechniete i czyste . Pieknie je, spi i jest bardzo grzeczny , uczy sie
      kontaktu z dziećmi. Goraco polecam złobek , czasy z lat 70 mineły i teraz
      żłobki wygladaja inaczej. Jezeli chodzi o Kraków to polecam żłobek przy ul.
      Opolskiej - tam my chodzimy , równiez znam dobre opinie kolezanek o złobku przy
      ul.Rakowickiej praz Pradnickiej.
      Głowa do góry i do pracy!!!!! a dzieciaczek do zabawy do złobka.
      Pozdrawiam
    • monika.zdz Re: żłobek 05.05.03, 12:16
      Ja,posłałam mojego syna do złobka jak mial około 1,5 roku. Niestety Kuba ciagle
      chorowal,a ma taka przypadłość,że każdy katar kończy sie u niego zapaleniem
      ucha.Od września do stycznia uzbierało się około 12 dni w żłobku,reszta na
      chorobie lub rekonwalescencji.Zrezygnowaliśmy ze żłobka w lutym, z
      żalem,ponieważ Kubuś lubił tam chodzć i od razu było widać ,że szybciej się
      rozwija (mowa).Teraz siedzi w domu z tatusiem na urlopie wychowawczym.Od
      września spróbujemy żłobka znowu i mam nadzieję,że choroby nie będą aż tak
      częste.Postanowiłam tym razem nie popuścić,przetrwać nieunikniony okres
      chorób.Zaszczepiłam dziecko na co mogłam i ufnie czekam na wrzesień.Myśl o
      opiekunce,obcej babie,która większość czasu spędzałaby z moim dzieckiem jest
      dla mnie okropna.I chociaż w pewnym momencie istniała taka opcja ,żeby Kubą
      opiekowała się niania -cieszę się ,że nic z tego nie wyszło.W dzisiejszych
      czasach nawet rodzone matki zachowują się czasem nieracjonalnie względem
      swojego potomstawa,a ja boję się,że wyprowadzona z równowagi opiekunka mogłaby
      skrzywdzić mojego ancymonka.Mam większe zaufanie do żłobków,szczególnie tych
      państwowych,które siłą rzeczy są pod kontrolą.Pozdrawiam.
      mz
Pełna wersja