Dodaj do ulubionych

Dzieci w piaskownicy-RatunkU;///

24.05.07, 13:52
Własnie wrocilysmy z piaskownicy.Mało tam szału nie dostalam.Bylo szescioro
dzieci w wieku od 13 m-cy do ok 2,5 roku.4 dzieci bylo z babciami,jeden
chlopczyk z opiekunka i ja z moja corcia.Ja za normalne w piaskownicy uwazam
ze dzieci bawia sie wszystkimi zabawkami,raczej im sie nie wytlumaczy te to
jest Twoje a to dzidzi.Babunie oczywiscie patrzyly na mnie jak na czubka ze
pozwalam sie bawic mojej Zosi zabawkami ich wnukow(wnuczek).Mala zabawek nie
wynosila z piaskownicy tylko ladnie sie nimi bawila.Dwoch chlopczyklow caly
czas odganialo moja corcie twierdzac ze nie moze sie z nimi bawic po czym
same do nas podchodzily i psuly nam babki,zabieraly zabawki itd.Jak ja mam
malej wytlumaczyc ze nie moze ruszac zabawek innych dzieci i ze te dzieci sie
nie chca z nia bawic.Babunie oczywiscie reaguja tylko wtedy gdy ich pociechy
sa "poszkodowane".A jeszcze ich teksty:"Mateuszku nie biegaj bo sie
przewrocisz","Kubusiu,nie skacz bo sie spocisz","Natalko nie odchodz bo
pojdziemy do domu".Dziewczyny,czy ja przewrazliwiona jestem.Niech te dzieci
beda mialy wiecej wolnosci w zabawie i niech zostana nauczone komunikacji z
innymi dziecmi.Prosze o Wasze doswiadczenia w tej kwestii.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • sweet.joan Re: Dzieci w piaskownicy-RatunkU;/// 24.05.07, 14:06
      Moje doświadczenia w tej sprawie są takie, że nie każde dziecko chce się
      dzielić zabawkami i nie musi. Na pewno nie uważałabym na wstępie, że moje
      dziecko może brać wszystkie zabawki, które leżą w piaskownicy. Można zapytać,
      poprosić, zaproponować wymianę...
      Chyba że idziemy z jakimś dzieckiem razem, dobrze się znamy, to wtedy
      rzeczywiście wrzucamy wszystkie zabawki do kupy i bawimy się wszystkim razem.

      Jak mam w pracy na stole kilka długopisów, to też nie znaczy, że każdy może
      sobie wziąć. Może zapytać, poprosić o pożyczenie. A ja mogę odmówić wink

      Żeby nie było: jestem jak najbardziej za uczeniem dzieci, że należy się dzielić.
      Ale: dzielić się z umiarem i zawsze przy obopólnej zgodzie, a nie na zasadzie
      "wszystko wszystkich". Dziecko ma prawo do np. ulubionej łopatki, której nikomu
      nie chce dać/pożyczyć.
      • aska0303 Re: Dzieci w piaskownicy-RatunkU;/// 24.05.07, 14:28
        Ja Agę rozumiem, a propo np. długopisów: nie dajesz i nie zabierasz komuś, a w
        piaskownicy często jest tak ( zwłaszcza jak są babcie), że twojego nie wolno,
        ale cudze to owszem,może, a jak nie dasz to wtedy "wnuczek jest przecież
        malutki" i jesteś "złą" panią co zrobiła przykośc kruszynce. Tego że sytuacja
        była odwrotna już nie pamięta, bo twojemu nie bylo tak przykro jak jej wnusiowi.

        Też mnie szarpie.
        • agnieszka2401 Re: Dzieci w piaskownicy-RatunkU;/// 24.05.07, 14:43
          Wydaje mi się rze jak zwkle wszystko lezy po środku. Ja z moi rocznym
          Mateuszkiem chodze od niedwawna do piaskownicy. Uczę go że można pożyczyc komus
          swoja zabawke ale nie jest to obowiązek, bo dzieci przywiązuja się do swoich
          ulubionych rzeczy. Staram sie wytłumaczyc że jak on pożyczy to ktos też mu
          pożyczy łopatkę czy samochodzik. Ale niestety niekiedy zdarzaja sie takie
          głownie Bacie jak opisane wyżej i wtedy ręcę opadają. Aha i zawsze zwracam
          uwagę aby zapytac właściciela zbawki czy mozna pozyczyć - nie ucze brania bez
          pytania -i wkurzam się jak ktoś mi mówi ze nie trzeba sie pytać. Właśnie że
          trzeba bo jak nie nauczymy od małego że należy zapytać czy można to potem może
          być za późno na nuke dlaczego nie bierzemy cudzych rzeczy bez pytania. Mnie
          taka metoda sie sprawdziła bo mój starszy obecnie juz 11 letni syn był
          wychowywany w ten sam sposób. Nie miałam problemów z zabieranie cudzych
          zabawek , wyrywaniem. Z tym że moje dziecko zawsze wiedziało ŻE MA PRAWO
          ODMÓWIĆ POYŻCZENIA SWOJEJ ZABAWKI. Pozdrawiam wszystkie piaskownicowe mamy
          • faustine Re: Dzieci w piaskownicy-RatunkU;/// 24.05.07, 15:17
            U nas na osiedlu jest spora piaskownica , co za tym idzie jest w niej dużo
            dzieci i dużo zabawek . W sumie trudno pytac o zgodę na pozyczenie zabawki, bo
            nawet nie wiadomo kogo . Na początku naszej kariery piaskownicowej , zwracałam
            córce uwagę żeby nie ruszała cudzych zabawek . Ale po pierwsze półtoraroczniak
            nie zawsze chciał słuchac , po drugie zazwyczaj spotykałam się z
            natychmiastową zgodą innych mamuś na ich pożyczenie . Teraz zwracam przede
            wszystkim uwagę na to żeby mała nie wyrywała zabawek innym , poza tym zawsze
            przynosimy swoje " na wymianę" . Też jestem zdania że dzieci powinny nauczyc
            się komunikacji poprzez doświadczanie różnych sytuacji. A zgadzam się że są
            one nie zawsze łatwe i przyjemne .
    • hannajamrozek Re: Dzieci w piaskownicy-RatunkU;/// 24.05.07, 15:16
      Halo halo. Ale wy chyba nie mowicie o 1,5 rocznych dzieciach które na pewno nie
      zrozumie ,że to nie jest jego. W jego mniemaniu wszystko jest jego. ja mam 14
      miesiecznego synka i 2,5 corke. Bawimy sie w piaskownicy wszystkimi zabawkami i
      wszyscy bawią się naszymi i nie widze w tym żadnego problemu. Nikt niczego nie
      wynosi, potem każdy rodzic zbiera to co swoje i już. O co caly ten ambaras.
      Corka juz rozumie ze to nie jest wszystko jej, ale wezmie, pobawi sie i izie
      oodac dziewczynce czy chlopczykowi. Przeciez musza nauczyc sie dzieli. jak mamy
      chrupki, to też dzielimy nimi wszystkie dzieci w piaskownicy. U nas nie ma
      zadnego problemu z tym.
      • hannajamrozek Re: Dzieci w piaskownicy-RatunkU;/// 24.05.07, 15:17
        Przepraszam za bledy ale pisalam to w pospiechu. A córka ma 2,5 roku (tak dla
        jasnosci)
        • magdamroziuk Re: Dzieci w piaskownicy-RatunkU;/// 24.05.07, 15:34
          Kwestia dziecka i tłumaczenia. Mój synek jak miał 1,5 roku doskonale rozumiał,
          co jego, nigdy nie "podkradał", ale że mówić nie umiał, to najczęściej
          pokazywał palcemsmile Największy problem z oddaniem czyjejś zabawki mają dzieci,
          którym się pozwala brać wszytko co leży, "bo malutkie".
          Trzeba uczyć od małego.

          A u nas w piaskownicy generalnie prawie "komuna" panuje, ale moje dziecko wie,
          że jak ktoś mu zabiera bez pytania, to może odebrać (bez rękoczynów
          oczywiście). Teraz ma już 3,5 i chętnie się dzieli - pod warunkiem, że drugie
          dziecko poprosi o zgodę. Ale od małego wiedział, że jak nie chce dać którejś
          zabawki, to nie musi, to jego, to on decyduje.

          Polecam super książeczkę w tym temacie "Kamyczek To moje!". Rewelacja, pomaga
          zrozumieć dziecku istotę sprawy lepiej, niż nasze 100-krotne tłumaczenia.
          • aliennis Re: Dzieci w piaskownicy-RatunkU;/// 24.05.07, 19:04
            Dzieciaki w naszej osiedlowej piaskownicy zazwyczaj wszystkie bawią sie
            wszystkimi zabawkami i nikt nie robi z tego problemuno chyba ,ze trafi sie
            mały "sobek" ale rzadko.Wiekszosc dzieciaków juz sie zna ,wiec zgodnie sie
            bawia.
    • kopalnia.diamentow Re: Dzieci w piaskownicy-RatunkU;/// 24.05.07, 19:17
      Też zauważyłam, że z babcią w piaskownicy "nie ma lekko". Biedne te dzieci.
      Mnie przeraża naprzykład to - że one tak uparcie trzymają się tych
      przestarzałych, często skopromitowanych zasad. Moja teściowa wyznaje zasadę, że
      lepiej jak dziecku jest ciepło. Zajmowała się już jednym wnukiem, którego
      przegrzewała do tego stopnia, że ciemieniucha mu do 3 roku życia nawet między
      brwiami się robiła. Dziecko jest faszerowane antybiotykami od niepamiętnych
      czasów - jak nie zapalenie płuc to oskrzeli, jak nie katar to kaszel. Ale to
      nie od przegrzewania przecież - on taki chorowity z natury! Jestem zdziwiona,
      że pęd do zdobywania wiedzy przez nią jest zerowy. Nawet nie kupi sobie (nie
      mówiąc o prenumeracie) gazety z kategorii "Dziecko" - żeby zobaczyć co się
      zmieniło w tej dziedzinie od 30 lat. Po drugie - z nóg mnie zwala jej troska o
      czystość ubrań. Ostatnio na dwie godziny zawiozłam do niej dziecko - bo chciała
      z nim wyjść do piaskownicy. Ja przyjeżdzam - a mój syn jest ubrany w damskie
      rastopy, na nie getry-kolażówki i wymiętą koszulkę-kaftanik - po moim mężu!!! A
      zawiozłam go w dżinsowych krótkich spodenkach i polówce - akurat do
      piaskownicy. Ja go normalnie nie poznałam. Wyglądał jak bezdomna, skołowana
      sierotka - wśród innych dzieci...Tak mi się go zrobiło żal, że już więcej go
      tam samego nie zostawię. Bidulek tylko się nasłuchał - tam nie idź, to zostaw,
      wróć tutaj, siadaj i się nie ruszaj teraz jedz, teraz się baw tutaj...
      pozdrawiam,
      k.d.
      • peresia Re: Dzieci w piaskownicy-RatunkU;/// 24.05.07, 22:15
        To mi przypomina pewną wczorajszą scenkę na placu zabaw: na teren placu zabaw
        wchodzi babcia z około pięcioletnim wnuczkiem, chłopiec ubrany w jasne spodenki
        i koszulkę polo. Babcia co chwilę krzyczy: Kuuuuba nie wchodż do piaskownicy/na
        zjeżdżalnię/na huśtawkę, bo masz na sobie MARKOWE CIUCHY!
        W końcu biedny dzieciak usiadł na ławce obok babci.sad
    • asik37 Re: Dzieci w piaskownicy-RatunkU;/// 24.05.07, 19:46
      oczywiscie, ze 2 latkowi nie da sie wytłumaczyc to jest twoje i tym sie baw a
      nie rusz zabawek innych dzieci i nie mam nic przeciwko temu ze moje dziecko
      pobawi sie zabawkami innego dziecka i na odwrot (inne dziecko zabawkami synka)
      Ale jest rzecz ktora doprowadza mnie do szału a z ktorą od niedawna walczę.
      Otoz przychodzi zała masa dzieci z opiekunami (mamy bacie, nianie) BEZ ZADNYCH
      zabawek, ewentualnie z samą łopatką. I te dziecki podchodzą do dzieci z
      zabawkami, biorą zabawki nie dając nic w zamian, i nie są to pojedyncze
      przypadki ale coraz czestsze i te same dzieci nigdy nic nie maja. Ja wiem ze to
      moze byc problem dla opiekuna zbieranie po całej piaskownicy zabawek..ale
      litosci nie bede za kazdym razem mowic "prosze wez zabawkę" bo moje dziecko
      pozostanie z niczym a nie po to kupuję zabawki...wiec roznie to bywa z tym
      odawianiem pozyczania zabawek
    • na_pustyni Re: Dzieci w piaskownicy-RatunkU;/// 24.05.07, 20:00
      Mieszkam na osiedlu, gdzie jest kiepski plac zabaw, ale w piaskownicy siedzi
      bardzo dużo dzieci. Są różne - od takich, które kompletnie nie chcą się dzielić
      i bawią się tylko swoimi zabawkami do takich, którym wsio rawno, czy się ktoś
      ich zabawkami bawi, czy nie. Często w piaskownicy zostają czyjeś zabawki i
      czasami wychodzimy tylko z łopatka. Co do babć - ostatnio byłam świadkiem, jak
      na oko 1.5 chłopczyk przesuwał ręką piasek po blacie stolika na placu zabaw
      (naśladował inne dzieci), a babcia za każdym razem wycierała mu ręce chusteczką
      i strofowała, żeby się nie brudził...
      • iskierka40 na_pustyni 24.05.07, 20:30
        dziwna babcia, to po jaka cholere lazla do tego piachu z dzieckiem, biedne
        dziecko

        > i strofowała, żeby się nie brudził...


        w pierwszym momencie przeczytalam ze mu szorowała zebysmile))))))))
        to był by szok dopiero hihih
    • ik_ecc Re: Dzieci w piaskownicy-RatunkU;/// 24.05.07, 20:24
      U mnie jest ok, jest ogromna piaskownica i zabawkowa komuna raczej. Niemal
      kazde dziecko przynosi swoje a potem idzie sie bawic czyimis. wink Rodzice i
      opiekunowie nie maja nic przeciwko. Ja pilnuje tylko zeby nie bylo wyrywania
      sobie z rak i nie uwazam, ze dzieci musza sie dzielic. Moja corka (20 mies)
      doskonale juz rozumie koncept "to jest dziewczynki" (jesli ma ochote na czyjas
      zabawke a to dziecko nie ma ochoty sie dzielic) lub "teraz sie chlopczyk bawi"
      (jesli ktos sie bawi jej zabawka). Tak samo mowie "to jest zabawka I." jesli
      ktos chce zabrac nasza a moja corka nie ma na to ochoty. Ucze wymiany.

      Ogolnie jest ok, opiekunkowie sa bardzo do rzeczy, wiekszosc sie zna, bo
      codziennie przychodzi na ten plac. Zdarzaja sie jakies drobne scysje miedzy
      dziecmi, ale w koncu maluchy sie dopiero ucza. Nie widzialam jeszcze
      nieporozumien pomiedzy doroslymi.

      Jak na moj gust wiekszosc doroslych jest tez nadopiekuncza, ale nic mi do tego,
      do mojego dziecka sie nie wtracaja, to ja do ich tez nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka