Dodaj do ulubionych

mamicóreczka! co robic???

20.08.07, 13:14
Moja córeczka ma 16 miesięcy i szczerze mówiąc dopiero teraz zauwazylam jaką
jest mamusi córeczką. Normalnie by mi to nie przzeszkadzalo ale to przeciez
jej przede wszystkim szkodzi. W piątek wyszlam wieczorem na spotkanie z
kolezankami, malą mial uspic mąż. Zasnęla, ale po godzinnym placzu (prawie
zwymiotowala z tego placzu)!sad tragedia! nie wiem co robic? zawsze to ja ją
usypiam i w ogole zajmuje sie caly dzien bo mąz pracuje. Mala jest związana z
tatą, babciami, dziadkami ale gdy chodzi o usypianie to jest katorga! nie wiem
co robic, a poza tym chce zeby w koncu nauczyla sie zasypiac sama w lozeczku
bo do tej pory zasypiala ze mną na lozku i ją przenosilam do lozeczka, ale
ostatnio cos zaczela sciemniac i gapi sie godzine, wariuje i wcale spanie jej
nie w glowie mimo ze jest naprawde zmeczona. Jak takie duze dziecko tego
nauczyc? pomozcie prosze! pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • datelek Re: mamicóreczka! co robic??? 20.08.07, 13:45
      moja coreczka ma 17 miesięcy i robi dokładnie to samo. Tez tylko ja
      ją usypiam i robie to dokładnie tak samo jak Ty. Wisi na mnie
      24h/dobe. Myslę, ze dziecko powinno się przyzwyczaić do innych osób.
      Tyle, że w moim wypakdu to niezbyt możliwe...Może niech mąż, babcia
      zostają np. na godzinkę w ciągu dnia z nią samemu...? Albo npróbują
      ją uśpić podczas gdy Ty bedziesz w drugim pokoju "na posterunku"
      • joakal Re: mamicóreczka! co robic??? 20.08.07, 13:50
        bycie na posterunku nie jest najlepszym pomysłem, dziecko wie że mama jest obok i będzie robić wszystko żeby ją do siebie przywołać (repertuar dzieci jest ogromny i zwiększa się za każdym razem gdy dziecko postawi na swoim)
        najlepszy jest spacer, tata ma wtedy większe pole do popisu
    • joakal Re: mamicóreczka! co robic??? 20.08.07, 13:46
      najlepiej żeby nauką usypiania zajął się tata
      na początku może być ciężko (będzie płakać), ale po kilku nocach powinno już być OK
      na czas nauki najlepiej żebyś wybierała się na spacer wieczorem (dziecko będzie wiedzieć że ciebie teraz nie ma więc bunt będzie krótszy), przed wyjściem pożegnaj się i powiedz że zobaczycie się dopiero rano, wracaj cichutko jak już będzie spała
      my stosowaliśmy taką metodę i sprawdziła się świetnie (tylko dziecko było młodsze), teraz przeszliśmy na taką rutynę, że niezależnie kto usypia, jeśli zastosuje się do harmonogramu wieczornego mała zasypia w kilka minut (sama w swoim pokoju)
    • agnes0101 Re: mamicóreczka! co robic??? 20.08.07, 13:48
      Bardzo współczuję, a jednocześnie twój post powinien być przestrogą
      dla wielu mam, które nie wyobrażają sobie by ktoś inny zaimował się
      dzieckiem oprócz nich. Fakt piszesz że jest związane z tatą ,
      dziadkiem, więc w tym przypadku plus dla ciebie. Co w takiej
      sytuacji możesz zrobić. Na moje oko to pozostaje ci tylko próba
      nauczenia dziecka samodzielnego zasypiania , co wymaga oczywiście
      dużej konsekwencji ze strony rodziców. Z drugiej strony córka już na
      tyle jest rozumna że można jakość jej wytłumaczyć dlaczego powinna
      zasypiać w swoim łóżeczku. Możesz np. kupić jej jakąś ładną pościel,
      jakiegoś misia i tą drogą zasygnalizować że pora na samodzielne
      zasypianie. Dobrą metodą jest również puszczanie dziecku kołysanek.
      My np. tak robimy. Najpierw czytamy dziecku bajeczki, później
      włączamy kołysanki i dziecko słuchając zasypia. Czasamy np. gdy
      ma "kryzys" i domaga się naszego towarzystwa to niekiedy ulegamy , a
      czasami jak to trwa za długo w sensie dni to mówię np że mama za
      chwilę przyjdzie bo np. idzie siusiu czy coś tam musi zrobić, aż
      wkońcu mały zasypia sam. Zresztą wątków na temat samodzielnego
      zaypiania jest mnóstwo więc możesz poczytać. Ze swojej strony
      pozwolę sobie dać ci jedną radę. Staraj się by codzienny rytuał
      związany z przygotowaniem dziecka do snu wykonanywać na zmianę z
      mężem. Naprawdę bardzo to pomaga, zwłaszcza gdy nagle musisz gdzieś
      wyjechać, coś załatwić. Dla mnie nie ma tłumaczenia że tata ciężko
      pracuje, no chyba że pracuje codziennie do 22-ej. Natomiast jeśli
      wieczorami bywa w domu, to jednen dzień ty powinnaś uczestniczyć
      w "rytuale wieczornym" a kolejny dzień mąż. Mój mąż na początku
      bardzo się ociągał i wiele razy próbował się wymigać, ale teraz
      czytając takie posty jak twój, czy słuchając kolegów , wie że moja
      decyzja była słuszna. Przykład: mam obecnie chorą matkę i często
      muszę załatwić sporo spraw poza miejscem zamieszkania, więc nie
      nocuję w domu. Gdyby dziecko nie było przyzwyczajone że tata się nim
      zajmuje, czyta bajki , kąpie, kładzie spać, myślę że rozłąkę ze mną
      mały przeżyłby bardzo, czego przykładem jest twoja sytuacja. A takto
      ja przyjeżdżam dziecko zadowolone, uśmiechnięte, tata zresztą też.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka