Dziewczyny, ja już nie wiem co robić. Mój roczny synek nie da mi się
ruszyć na krok. Bawię się z nim na podłodze, a gdy tylko wstaje on
zaczyna jęczeć i raczkuje za mną. Cały czas chce na ręce. Kiedy był
bardzo absorbujący w ósmym m-cu swojego życia, wszyscy mówili mi, że
to kryzys tegoż miesiąca i lęk separacyjny. Potem było nieco lepiej,
a teraz znów. To nie chodzi tylko o mnie. Tak jest również gdy
zostaje ze swoim tatą, czy dziadkami. Ale wiadomo, że mi się daje to
we znaki najbardziej, bo jestem z nim non stop. Mały jest
rewelacyjny i gdy siedzę obok niego, pięknie się bawi. Ale muszę być
obok. Nie mogę iść nawet do toalety

nie mogę zrobić nic. Muszę
uwijać się ze wszystkim gdy on śpi, ale śpi coraz mniej. Mamy
roczniaków, też tak macie?