sikorki_2
14.08.03, 14:09
Znamy się od dawna a to co w tytule zaczęło się jakiś miesiąc temu kiedy
założył sobie własną skrzynkę. Oczywiście na tę okoliczność wymieniliśmy się
adresami ... I tak zaczęła się nasza korespondencja. Nie robiłam z niej
tajemnicy i mąż wiedział i wie, że sobie popisujemy, w końcu to nawet jego
kolega. I bardzo często spotykamy się w czwórkę, a nawet w szóstkę bo mamy
również dzidziusie i to prawie w tym samym wieku. I ta korespondencja z
takiej wybitnie luźnej zrobiła się bardziej osobista i o tym już mąż nie wie.
To nie jest klasyczny bajer - nie ten typ mężczyzny i nie ten styl. To są
słówka i półsłówka, takie czary – mary typu ładnie wczoraj wyglądałaś,
pysznie jak kawa, która piliśmy itp.Nawet mówię na niego czarodziej.
Powiecie, że próżność wzięła górę, ale ja naprawdę lubię jego liściki, są na
poziomie i zresztą która z nas nie chciałaby znów usłyszeć coś miłego na swój
temat. Więc nasza korespondencja tak sobie trwa, nazywamy ją wirtualne
eldorado i cieszymy się, że coś się dzieje. Ale ... no właśnie ale ... może
powinnam głębiej i moralnej na to spojrzeć, w końcu mamy swoje połówki,
dzieci ... a może cieszyć się powtórką sztubakowskich czasów? Robię coś złego
czy nie? Jak to widzicie i oceniacie? W małżeństwie wszystko gra.
Ewa