Dodaj do ulubionych

mamo, którędy rodzi się dzidziuś? :)

    • de_la_hoya Re: mamo, którędy rodzi się dzidziuś? :) 23.06.08, 16:08
      Mój czterolatek przeszedł inny proces.
      Dziecko w brzuchu więc to oznacza, że mama je połknęła.
      Jak teraz wyjąć takie duże coś?
      Mama wypluje mu braciszka (kiedyś zwymiotował to co zjadł więc uznał, że będzie
      tak samo).
      Nie wyprowadzałam z błędu.
      Na szczęście miałam cc więc jeden kłopot odpadł, bo pierwsze co powiedział jak
      brata zobaczył to to, że wypluć do się go na pewno nie dało bo za duży.
      Pokazałam bliznę i powiedziałam że tak wyjęli.
      I z bani.
      • babcia47 Re: mamo, którędy rodzi się dzidziuś? :) 23.06.08, 18:07
        jak go dzieci na podwórku, w przedszkolu lub w szkole wysmieją za
        taka naiwność i brak elementarnej wiedzy, a przy tym uswiadomia w
        brutalnie i w obsceniczny sposób.. to Ci niewatpliwie
        podziekuje..wtedy bedziesz sie musiała sporo natrudzić by mieć to "
        z bani" a przy tym zachowac zaufanie i autorytet..
    • evatka Re: mamo, którędy rodzi się dzidziuś? :) 23.06.08, 22:27
      przez brzuszek, w końcu jak jest cesarka to przez brzuchwink
      • keltoi O, blizna. 24.06.08, 03:53
        U mnie temat wyszedł jakoś sam. Bo ja się z Mamą kąpałam, w ogóle w domu latało się po kąpieli nago, latem jak było bardzo gorąco...
        W każdym razie, w trakcie kąpieli zauważyłam, że Mama ma bliznę na brzuchu i zapytałam po czym to, na co Mama mi powiedziała "Po Tobie" i się zaczęła śmiać. Zdziwiłam się niepomiernie, na co Mama wytłumaczyła mi tak (pokazując palcem mniej więcej):

        U Mamy w brzuchu są jajniki [pokazanie palcem, gdzie]. W tych jajnikach, jak sama nazwa wskazuje, są jajeczka, takie malusieńkie. Jak Mama i Tata chcą mieć dziecko, to się kochają, czyli Tata używa siusiaka, żeby swoje nasienie, takie coś, co jest w jądrach przetransportować do brzucha Mamy, żeby się mogły połączyć z jajeczkiem. Jak się połączą, to w brzuchu jest takie specjalne miejsce, nazywa się macica [chichot na śmieszną nazwę], gdzie rośnie dziecko, a potem się rodzi. No i są dwie opcje:
        - Pan Doktor robi specjalną operację - i właśnie tu, gdzie Mama ma bliznę robi nacięcie i przez nie wyjmuje dziecko, no i zostaje taka blizna.
        - Albo dziecko wychodzi, jak to się mówi - siłami natury. Czyli tam gdzie są dziurki do robienia siusiu, [wskazanie pod wodę w odpowiednią stronę] jest też ta, przez którą Tata transportuje nasienie, i też tamtędy rodzi się dziecko. Ona się wtedy robi o wiele większa i to jest niesamowite w ciele kobiety. No, i właśnie tak się dzieci rodzą. Jak chcesz, to pożyczymy od wujka (który jest lekarzem położnikiem, czyli właśnie pomaga Mamom rodzić dzieci) taki specjalny atlas i pokażę Ci to dokładniej.

        Ani nie wpadłam w szok, ani nie miałam traumy, normalnie. Faktycznie jakiś czas później oglądałyśmy atlas, a ja się chichrałam na kolejne "medyczne nazwy" - pochwa, cewka moczowa, usiłowałam czytać łacińskie nazwy. Miałam jakieś 5 lat i zaczynałam czytać, więc ubaw miałam po pachy. Nie wiem jak, ale Mama zrobiła z tego zabawę pt "Zgadnij, jak to się czyta" i "Zobacz, gdzie co jest", więc były też te wszystkie śledziony (rodzinny kawał przez lata - "to się robi ze śledzi, które zjesz?"), wątroby, do czego to się przydaje i co robi. Ja się świetnie bawiłam, Ona powiedziała mi wszystko bez żenady, może dlatego. Jakby się denerwowała i żenowała, to chyba też odebrałabym to jako denerwujące i żenujące - i dopiero wtedy byłby problem! wink

        W każdym razie, konkluzja była taka, że to, na co zakładamy bieliznę [no, oczywiście, że kiedyś też będziesz nosić stanik!] jest prywatne - czyli ogląda to rodzic, partner, lekarz. No, jeszcze pielęgniarka, tak? Kwestia partnera i odpowiedzialności wyszła gdzieś tak... jak miałam 12 lat. Też bez żenowania, chrząknięć i nerwów. O ile pamiętam, to właśnie padła kwestia, że seks najlepiej z kimś, z kim ewentualnie mogłabym być do końca życia i mieć dzieci. Bo niby są prezerwatywy, tabletki, spirale, ale nigdy nie ma 100% pewności.
        O. I było ok.
        • tina181 Re: O, blizna. 24.06.08, 18:28
          A jak wyjasnic dziecku 4 lata, chlopak, do czego sa podpaski?
          Przeciez jak sie powie, ze mama krwawi, to padnie ze strachu?
          • babcia47 Re: O, blizna. 24.06.08, 19:44
            mój kiedyś przyuważył kiedy wymieniałam podpaske w toalecie i bardzo
            sie przestraszył, że coś nie tak ze mna..wytłumaczyłam mu, ze ten
            domek dla dzieci co mama ma w brzuszku (macica) co miesiąc
            jest "sprzatany"...a że wiedział juz do czego jest krew, że przenosi
            tlen i jedzenie dla nas i dla dziecka , które rosnie w
            mamy "domku"..wiec mu powiedziałam, że po sprzątaniu wszelkie
            nieporządane rzeczy, stare komórki, zanieczyszczenia krewka wynosi
            na zewnątrz i szykuje domek na wypadek gdybyśmy sie zdecydowali na
            nowe dziecko by był posprzatany i gotowy..czasem jak duzo
            tego "kurzu" sie nazbiera to mame troche boli (nie dało sie ukryć)
            ale nie bardzo..
            • bazylea1 Re: O, blizna. 26.06.08, 11:06
              podoba mi sie ten pomysł - na razie nie wytłumaczyłam dziecku o co
              chodzi z miesiączką.

              odnośnie śmierci - moj starszak jakis rok temu (jak miał 4 lata)
              przeżył fazę pytań o smierc. oczywiscie nie opowiadałam mu o plamach
              opadowych, sama się tez na tym temacie nie bardzo znam. odpowiadam
              po prostu na jego pytania, mówiąc prawdę ale starając się złagodzić
              nieco przekaz (czy dzieci umierają? czasem tak, ale zdarza się to
              rzadko).
          • truscaveczka Re: O, blizna. 30.06.08, 07:29
            tina181 napisał:

            > A jak wyjasnic dziecku 4 lata, chlopak, do czego sa podpaski?
            > Przeciez jak sie powie, ze mama krwawi, to padnie ze strachu?
            Nie padnie. Moja trzylatka została przez babcię już uświadomiona i ma czasem
            jazdy, że "mnie telaz nie psieśkadzaj, klewka mi z siuśki leci i się musię
            połozić" tongue_out
            Ta sama osoba uświadomiła dziecię, co to jest śmierć (na przykładzie kotka
            konsumującego wróbla) oraz że Murzyn to małpa.
            Nie pytajcie mnie, co pomyślałam o teściowej ;p
          • adazwolk Re: O, blizna. 01.07.08, 01:19
            nie padnie, niepadnie. Mama po prostu musi tegio uzywać ( dla
            bardziej zestresowanych porównanie do pieluszki) coś leci to musi
            wsiąknąc i kropka. a dlaczego leci to później jak zapyta. i tylko
            prawda! dzieci nie sa głupie mają tylko wystraszonych rodziców!
        • goblin.girl Re: skąd się biorą 25.06.08, 09:50
          Polecam to:
          www.youtube.com/watch?v=6mtFGd8uUIk
          www.youtube.com/watch?v=fyFdAS0puNQ&feature=related
          świetny dokument i bardzo daje do myślenia smile również o tym, dlaczego warto
          mówić dzieciom prawdę, kiedy zaczynają pytać.
          • elefterija Re: skąd się biorą 27.06.08, 17:03
            A u mnie to było tak.
            Jamniczka była w ciąży. Mój 4 letni syn i 5 letnia wówczas córka spytali jak te
            małe pieski wyjdą z tej suczki. Ja na to ,że widziały dziurkę między jej nogami
            więc pieski wyjdą tamtędy.
            Dzieci: ale dziurka jast za mała
            Ja:rozciąga się jak balonik w czasie porodu, a potem wraca do małych rozmiarów
            Dzieci:a my jak się urodziliśmy?
            Ja: dokładnie tak samo
            Dzieci:aha. A co to jest transformator? smile))

            To tylko nam się wydaje, że poród to jest dla dziecka niewiadomo co. A jak się
            do tego podchodzi normalnie to i dziecko podchodzi normalnie.
            Polecam przykład ze zwierzętami, nie krępują się jak dziecko zgłębia ich
            szczegóły anatomiczne.
            • madaw Re: skąd się biorą 28.06.08, 18:56
              Musze przyznac ze niektore z was macie fajne pomysly na tlumaczenie
              dzieciom pewnych spraw.Bardzo podobal mi sie pomysl o domku dla
              dzidziusia.JA mojej 4 letniej coreczce powiedzialam o porodzie ze
              wyszla z brzuszka.Ale jak? zapytala.Wiec powiedzialam ze pan doktor
              ja wyciagnal.Ale jak? zapytala.Wiec powiedzialam ze przecial mi
              brzuszek i ja wyciagnal.Mialam cesarke oczywiscie.A ona sie
              przerazila tym przecinaniem,i zapytala czy mnie bolalo.Powiedzialam
              ze nie,bo dostalam takie tabletki przeciwbolowesmileI tylewink
              • matizka Re: skąd się biorą 29.06.08, 21:50
                Moja córka niespełna 3 letnia też zastanawiała się jak braciszek
                wyjdzie z brzuszka -też początkowo podejrzewała pępek, ale ja tego
                nie potwierdzałam zbyt chętnie ale też nie mówiłam jak. W końcu
                myśląc głośno doszła do wniosku: już wiem pupcią (dla niej i cicpcia
                i pupcia to wtedy było jedno słowo).

                Ale rozwaliła mnie za jis czas gdy juz nie mogła doczekać się
                braciszka. mamo, zdejmij juz te majtki, niech on się wreszcie
                urodzi!smile
    • adazwolk Re: mamo, którędy rodzi się dzidziuś? :) 01.07.08, 00:49
      Moj czterolatek teraz ( a jak pytał tez chyba miał 3 i pół) przyjął
      do wiadomości, że przez dziurkę, którą ma mamusia między nózkami.
      Szczera prawda i nie boli. Dla niego to normalne , ze tak jest i już
      wie. Żaden "Kolega" nie będzie go musiał uświadamiać. więcej
      szczegółów później, łącznie z tym jak się tam dzidziuś dostał, ale
      po kolei i w miarę rozsądnie. No jak się chciało być rodzicem to się
      trzeba zmierzyć z rzeczywiśtością wink Nie wolno kłamać, nigdy !!!
      Dzieciaki są mądre i fajne!
    • bea.bea Re: mamo, którędy rodzi się dzidziuś? :) 03.07.08, 07:48
      a po co oijac w bawełnę..
      ty się krępujesz, a dla niego to zwykła ciekawość

      technicznie to yotubie znajdz film o porodzie...jesli nie człowiek to pies, albo
      inne zwierze..i obejżyjcie razem, jak bajkę o pinokiu...
      tylko możesz mu objaśnić to i owo...

      moje dziecko widziąło jak rodza się szczeniaczki...widziało jak rodza się
      dzieci...żyje i traumy nie ma...
    • melka12 Re: mamo, którędy rodzi się dzidziuś? :) 06.08.08, 13:08
      Ja mam 4 letniego synka i właśnie urodziłam dwa miesiące temu
      drugiego. Starszy od początku wiedział, że jestem w ciąży, co to
      oznacza (w brzuszku jest dzidziuś na razie maleńki jak groszek ale
      będzie coraz większy), w zasadzie codziennie coś na temat ciąży i
      dziudziusia było mówione, chodził z nami na usg i siedział przejęty
      u męża na kolanach. Jeszcze przed ciążą czytałam mu książeczki dla
      dzieci o ciąży, porodzie (są takie chociaż w Polsce z tym ubogo)
      miałam tez fajną książeczkę niemiecką gdzie ciąża była pokazana w
      każdej fazie, a poród w bardzo fajny ciepły sposób.
      Tłumaczyłam swojemu synkowi, że dzidziuś wychodzi z brzucha
      przez "pipkę" bo takiego okreslenia w domu używamy, wiedział co to
      macica, łożysko, po co jest pępowina i jak wygląda. Bardzo go to
      interesowało i wszystko pięknie pamiętał tylko początkowo ciągle mu
      się myliło i zamiast plemniczki mówił pierniczki wink. Myślę, że jeśli
      nie jest się pruderyjnym i sprawy ciała oraz seksu traktuje się
      normalnie to łatwo jest to dziecku wytlumaczyć - można uzywać słów
      pipka, siusiaczek, tatuś daje mamusi nasionko - plemniczek, powstaje
      z tego dzidziuś, dzidziuś mieszka w domku jakim jest macica je to co
      mama tylko przez pępowinę, proste. Przed moim porodem urodziła moja
      siostra przez cesarkę - tez mu tłumaczyliśmy na czym to polega, że
      dzidziuś nie znalazł drogi do pipki i pan dr musiał wyjąć go przez
      brzuch. Przed porodem pytał czy to boli i nie ściemniałam tylko
      wyjaśniłam że boli ale krótko a dzidziusia nic nie boli - wszystko
      było na spokojnie, bez wymijających odpowiedzi. I moje dziecko jest
      spokojne, wie co chciało, nie ma z tego sensacji itp. Nawet ostatnio
      zabrałam go na wizytę do ginekologa bo nie miał z kim zostać wink
      siedział na krzesle za fotelem - wytłumaczyłam mu że tylko pani
      doktor może mnie oglądać i że sprawdzamy czy nasz dzidziuś nie
      narobił w pipce jakiś szkód kiedy się rodził. Ani pani doktor ani
      inne panie w gabinecie jakoś nie były zszokowane, że przyszlam z
      małym chłopcem.
      Tak samo postępujemy przy tłumaczeniu drugiego tematu tabu dla
      małych dzieci - smierci. Odkąd umarł mój dzidek synek ciągle
      rozstrząsa problem aniołów, zadaje pytania co robia jak jest burza,
      jak się ubierają, czy jak sie idzie do nieba to trzeba zdjąć butki
      itp. Jedyne czego mu nie powiedziałam to to, że zmarli leżą w ziemi -
      wie że idą do nieba a grób to takie miejsce gdzie się ich wspomina.
      Naprawdę to niewiele wysiłku żeby nauszyć dzieci świata prosto i
      przystepnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka