edit38
20.10.08, 08:54
Moja córcia ma 16 m-cy. Od urodzenia była dzieckiem bardzo
wrażliwym, źle znoszącym hałas, zamieszanie i tłumy ludzi. Od 3 m-ca
życia miała problemy ze snem (spała bardzo niespokojnie, budząc się
kilkanaście razy w nocy lub płacząc przez sen) Do tej pory jest
dzieckiem raczej nieśmiałym i bojącym się obcych (chociaż to
wszystko zależy od człowieka-do niektórych ludzi pójdzie od razu
pomimo że pierwszy raz w życiu widzi)
Dziadka (mojego teścia) boi się jak ognia, wystarczy że spojrzy na
nią a ona już ma łzy w oczkach, ale sobie „ciężko” na to zapracował –
przez te 1,5 roku był u nas 3 razy (jak się mała urodziła, na
roczku i tydzień temu teściowa wyciągnęła go na naszą rocznicę
ślubu) a poza tym ma wąsy i może to ją przeraża.
Babci (mojej teściowej) już się nie boi ale potrzebuje około 10-15
min aby się do niej przyzwyczaić (na początku na widok babci
reagowała podobnie jak na widok dziadka). Teraz teściowa odwiedza
nas dosyć często bo raz na 1-2 tygodnie (na godzinkę do 1,5) ale
przez pierwsze 7 m-cy przychodziła raz na m-c, ja również z
dzieckiem wybierałam się do teściów raz na miesiąc ponieważ odkąd
dowiedziałam się o ciąży zaczęłyśmy żyć z teściową jak pies z kotem
a mojego męża również tam nie ciągnie (częściej ja proponuję żeby
odwiedzić jego rodziców niż on a on woli wybrać się do moich
rodziców niż do swoich).
A teraz do sedna sprawy.
Od jakiegoś czasu mała już całkiem nieźle śpi (budzi się 1-3 razy na
noc a czasami prześpi całą noc) i z zasypianiem nie ma problemów,
śpiewam jej kołysankę daję całusa na dobranoc i wychodzę a po 5-10
min ona śpi. Niestety zauważyłam już jakiś czas temu że po
odwiedzinach u teściów mała ma problemy z zaśnięciem a w nocy śpi
bardziej niespokojnie niż zwykle. Wiem że jestem nieobiektywna
(ponieważ nie przepadam za teściową) więc zwróciłam na to uwagę
mężowi aby on się temu przyjrzał.
Wygląda to tak: miesiąc temu byliśmy u teściów i mała przed
zaśnięciem prawie pół godziny się awanturowała, nie pozwoliła mi
wyjść z pokoju i zasnęła na moich rękach, w nocy kilka razy się
budziła ale nie płakała bardzo mocno (noc jak większość z tym że
trochę więcej pobudek) Tydzień temu odwiedzili nas teście i o dziwo
okazało się że maleńka zasnęła bez problemu. Niestety w połowie nocy
obudził mnie dziki wrzask. Mała tak mocno płakała że nie potrafiłam
jej uspokoić przez około15 –20min. Stanęło na tym że mała zasnęła z
nami ale jeszcze przez około pół godziny popłakiwała. Wczoraj
byliśmy u teściów i powtórzyła się sytuacja sprzed tygodnia. Zuzia
ślicznie zasnęła a po 1,5 godziny snu zaczęła płakać tak
przeraźliwie że nic nie było w stanie jej uspokoić. Wczepiła się we
mnie jak mała małpka i nie chciała mnie puścić.
Mężowi jest ciężko pogodzić się z tym że zachowanie dziecka może
mieć coś wspólnego ze spotkaniem z dziadkami ale przyznaje, że coś
jest nie tak. Wczorajsza scena mogła być spowodowana również tym że
mała ząbkuje i wczoraj wieczorem miała 38 stopni temperatury. Z
drugiej jednak strony nie było po niej widać aby była wcześniej
rozdrażniona z tego powodu a przed spaniem dostała paracetamol.
Bardzo dziwi mnie to że już trzeci raz z rzędu po spotkaniu z
dziadkami dziecko tak rozpacza w nocy. (wcześniej wydawało mi się że
jest niespokojna po odwiedzinach u teściów ale nie przyglądałam się
temu aż tak dokładnie wiec nie wiem czy za każdym razem)
Co Wy o tym sądzicie? Czy możliwe jest to że to tylko przypadek a ja
ze względu na niechęć do teściowej uczepiłam się tego? Wiem że
zawsze można jeszcze jedną próbę zrobić i np. za tydzień znów
odwiedzić teściów ale powiem że nie mam odwagi, nie chcę narażać
dziecka na stres. Zakładając że na jej zachowanie rzeczywiście
wpływają spotkania z dziadkami to co mam robić? Przecież nie mogę
zabronić dziadkom (a raczej babci bo dziadek i tak nas nie odwiedza)
przychodzić do nas. Nie mogę też nie jeździć z małą do nich bo
powiedzą że ją do nich izoluję.