Dodaj do ulubionych

Co z tymi migdałkami...?

22.03.09, 22:24
U mojej córki - prawie 4 lata stwierdzono przerośniete migdałki
podniebne(podobno brdzo duze)oraz trzeci migdal tez dośc duzy. Od
wrzesnia zaczeła chodzić do przedszkola.Laryngolog do którego
chodzimy próbuje wszelkich sposobów - teraz 2 dawka broncho-vaxom,i
zaczyna mówic o usunięciu. Zasięgneliśmy wiec rady innego
laryngologa,ten dał syropek i krople do nosa i tez radzi usunięcie.
Córka od września ma non stop katar, 2 razy antybiotyk bo infekcja
była poważniejsza - to chyba duzo nie jest. Jestem przeciwniczką
usuwania migdałkow,tym bardziej ,ze moja mama mówi ze tez tak miałam
i pomogła zmiana klimatu....sama nie wiem co myslec,co robic.moze
ktos miał podobny problem i doradzi cos...bede wdzięczna.
Obserwuj wątek
    • tijgertje Re: Co z tymi migdałkami...? 23.03.09, 00:22
      111a4 napisała:
      Jestem przeciwniczką
      > usuwania migdałkow,tym bardziej ,ze moja mama mówi ze tez tak
      miałam
      > i pomogła zmiana klimatu....sama nie wiem co myslec,co robic.moze
      > ktos miał podobny problem i doradzi cos...bede wdzięczna.

      Tak, tez tak mialam i tez pomofgla zmiana klimatu, przeprowadzka z
      miasta na wies, skonczyly sie chorobska wszelakie. Do czasu... az
      poszlam na studia sad Kilka lat temu migdaly daly mi sie bardzo we
      znaki, ciagle lapalam infekcje gardla. Akurat mielismy usuwac
      migdaly mojemu synowi (mial 3 lata), lekarz zapraponowal, zeby i
      moimi sie zajac. Faktycznie sie ich pozbylam i wiesz co? Jedyne,
      czego zaluje, to ze tyle lat z tym czekalam. Gdyby rodzice wtedy
      zdecydowali sie na zabieg, to prawdopodobnie mialabym kilak lat
      znacznie zdrowszych i nie tak scharatany zoladek. Mialam 33 lata,
      jak sie pozbylam migdalow i od tego czasu przynaj,mniej z gardlem
      mam swiety spokoj. Moj mlody od zabiegu w zasadzie nie choruje,
      nosowy odrosl i miesiac temu zostal wyciety ponownie, zalozone nowe
      dreny do uszu i od razu mam inne dzieckosmile Jesli 2 lekarzy zaleca
      usuniecie, to bym sie nie zastanawiala. U 4-latka funkcje obronne
      organizmu zostaly juz przejety przez inne organy, nie tylko migdaly,
      wiec nie sa dziecku niezbedne. Wiem,z e wielu lekarzy jest za tym,
      zeby leczyc farmakologicznie, ale moj laryngolog przekonal mnie
      twierdzac, ze skuteczne leczenie moze trwac nawet do 5 lat, w tym
      czasie dziecko faszeruje sie ogromna liczba lekow nieobojetnych dla
      reszty organizmu, a nawet calkowite wyleczenie nie daje absolutnie
      zadnej gwarancji na to, ze roblem nie wroci np za 2 -3 lata. W
      czasie, gdy migdaly sa problemem dziecko znacznie gorzej je, moze
      chrapac, a co za tym idzie miec nocne bezdechy, grazace powaznym
      niedotlenieniem, oddychajac buzia znalcznie latwiej lapie wszystkie
      infekcje. To, czy poddasz dziecko zabiegowi to twoja decyzja, ale
      zastoanow sie, jaka jest szansa ze 2 lekarzy zgodznie postawilo ta
      sama diagnoze, czy tydzien znosnego bolu po zabiegu jest wart tych
      wszystkich wieloletnich problemow, jesli migdaly nie zostana
      usuniete? Naprawde chcesz tego dla dziecka? Trzeba zobaczyc malucha
      po zabiegu, zeby zrozumiec roznice w zachowaniu i jakosci zycia
      dzieckawink No i nie masz pewnosci, ze leczenie bedzie skuteczne,
      moze sie okazac, ze po roku meczenia dziecka migdaly beda tak
      wielkie, ze niezbedna bedzie NATYCHMIASTOWA operacja. Bylam
      przeciwna usuwaniu migdalow, dopoki nie przekonalam sie na wlasnym
      dziecku i wlasnym gardle, jaka jest roznica.
      • lilka69 Re: tijgertjie 23.03.09, 22:08
        pewnie myslisz, ze migdaly tak jak wyrostek robaczkowy sa zbedne, co?
        • tijgertje Re: tijgertjie 24.03.09, 00:09
          lilka69 napisała:

          > pewnie myslisz, ze migdaly tak jak wyrostek robaczkowy sa zbedne,
          co?

          W pewnym wieku owszem. U ZDROWYCH nastolatkow trzeci sam zanika, moj
          byl jednak wredniejszy i dawal mi sie niezle we znaki niewyspaniem,
          mojemu mezowi tez, strasznie mu sie na uszy w nocy rzucal wink
          Wyrostka jeszcze sie nie pozbylam wink
    • katklos Re: Co z tymi migdałkami...? 23.03.09, 08:57
      U mojego syna, wtedy również 4-letniego, po pierwszym roku przedszkola, było to
      samo - ogromne stykające sie migdały podniebienne i przerośnięty trzeci, co
      skutkowało wiecznym katarem, chorobami, słabym apetytem (nie dziwię sie, bo
      przełykanie z takimi migdałami to musiał być koszmar), chrapaniem i niespokojnym
      snem (na końcu już bezdechami), do tego wykryto niedosłuch. Zdecydowaliśmy się
      na usunięcie i gdyby cokolwiek odrosło, bez wahania usunęłabym raz jeszcze.
      Dziecko mi odżyło, po prostu odżyło!! Nie choruje praktycznie - jest katar,
      kaszel, ale nic poza tym, je z apetytem, cudownie się wysypia, poprawiła sie
      jego kondycja fizyczna, dziecko po prostu tryska energią - jego jakość życia
      poprawiła sie diametralnie.
      Aha, co roku spędzamy nad morzem 3 do 4 tygodni, po takim pobycie migdały nieco
      malały, ale po tygodniu wszystko wracało do stanu wyjściowego.
      • 111a4 Re: Co z tymi migdałkami...? 23.03.09, 21:28
        Dziękuję za to,że sie odezwalyście i tak szczegółówo opisały swoje
        doświadczenia.Dziś byłam z córką u pediatry,ten stwierdził,ze by sie
        wstrzymał(inna pani pediatra dała skierowanie na oddział)i narazie
        migdałków nie wycinał,co najwyżej tylko ten trzeci.Moja córka śpi
        normalnie,wcina za czterech,jestbardzo żywiołowa. Fakt - ciągle
        oddycha buzią...Nie wiem sama co robic,pediatra doradził
        skonsultowac z trzecim laryngologiem ale my juz mamy dośc tych
        ciągłych badań,lekarzy...Dziekuję Wam serdecznie,wezmę pod uwagę to
        co napisałyście.
        • mynia0 Re: Co z tymi migdałkami...? 24.03.09, 13:23
          ja miałam identyczną historię z córką jak katlos. usunęlam dziecku 3
          migdał, bo był bardziej szkodliwy niz pozyteczny uncertain wiecznie
          zapchany nos, ciagłe antybiotyki, ciągły ropny katar, niedosłuch i
          wysięk w uszach przez pól roku. do tego bezdechy i takie tam. nie
          było na co czekać.

          czasem zabieg musi sie odbyć. moja córka też odżyła, przybrała na
          wadze, szybciej sie rozwija - nie to samo dziecko. ale jeśli nie
          masz probemów z bezdechami, wysiękiem w uszach i niedosłuchem, to
          ja bym czekała z zabiegiem. można próbowac migdała obkurczyć lekami,
          no i najwazniejsze - unikac infekcji, bo to one powodują za duży
          przerost 3 migdała.
          • 111a4 Re: Co z tymi migdałkami...? 24.03.09, 21:35
            Dzięki. No właśnie u nas póki co takich problemów nie ma o jakich Ty
            napisałas.Jedynie ten ciągły katar!Unikać infekcji - trudna
            sprawa,córka do przedszkola chodzić musi...Boję się strasznie tego
            wycinania.Jak to przebiega?Ile trwa pobyt w szpitalu?Jak długo
            dziecko do siebie dochodzi? Córka ma traumatyczne przeżycie po
            pobycie w szpitaly na hematologii(2 tygodnie),w tym samym szpitalu
            miałybyśmy wycinać migdałki....Ostatnio kiedy tam byliśmy na
            badaniach córka spytała - mamuś ale dziś do domu wrócimy...Tym
            trudniej mi decyzje podjąc..
            • mynia0 Re: Co z tymi migdałkami...? 25.03.09, 08:55
              sam zabieg jest dośc banalny i stosunkowo krótki, trwa kilkanaście
              minut, o wiele dłuzej trwa przygotowanie do znieczulenia i
              wybudzenie z narkozy. moja córka była na bloku operacyjnym w sumie
              2 godziny,ale miała jeszcze zabieg na uszkach. na salę przywoża
              dopiero, jak dziecko jest zupełnie wybudzone. nie ma się czego
              specjalnie obawiać, wiem, że mi się łatwo mówi, bo to już za mną,
              ale wiem też, co czułam prze zzbaiegiem i teraz wiem, że
              niepotrzebnie demonizowałam pewne rzeczy. pobyt w szpitalu - to
              zalezy, my bylismy 3 dni - w przeddzień badania, potem dzień zabiegu
              i na 3 dzien do domu. ale są szpitale, które puszczają po badaniach
              do domu na noc i trzeba przyjść z dzieckiem w dzień zabiegu rano,
              oczywiście na czczo.

              dzieci zabieg znosza różnie, jedne kilka godzin po zabiegu szaleją
              po szpitalnych korytarzach, inne niestety czują sie gorzej. nie
              przewidzisz.

              ja na Twoim miejscu chyba na razie czekałabym z zabiegiem,
              spróbowałabym leków uodparniających,, ziół itp. w tej chwili podaje
              córce tran i wyciąg z aloesu, w momentach trudniejszych ratujemy
              sie syropkiem z czosnku, miodu i cebuli, myślę, że warto spróbowac.
              i polecam bardzo leczenie klimatyczne - sanatorium, morze / jeśli
              mieszkasz w innym klimacie niż morski oczywiście wink bo jak
              mieszkasz nad morzem, to trzeba jechać w góry wink/ nam leczenie
              klimatyczne bardzo pomogło.
    • izabelaw33 Re: Co z tymi migdałkami...? 25.03.09, 12:20
      Witam smile

      moja starsza córka miała usunięte migdałki w wieku 5 lat i była to
      najtrafniejsza decyzja jaką w życiu podjęłam, też się wahałam bo
      jeden lekarz mówił, że to ochrona, że może jeszcze poczekać a inny
      coś zupełnie innego. Córka chorowała do tego stopnia, że do teraz
      pamiętam 6 miesięcy w czasie których lekarz zapisał jej 7x
      antybiotyk - kompletna masakra!! Dziś Natalia ma lat 17 i od chwili
      usunięcia migdałów ani razu nie zażywała antybiotyku, ewidentnie w
      jej przypadku migdały były siedliskiem bakterii.

      Sam zabieg (w szpitalu) odbył się bez narkozy, wyłącznie na
      znieczulenie miejscowe bo jakoś tak bałam się ogólnego znieczulenia.
      W tym wieku dziecko niezmiernie szybko dochodzi do siebie i tak
      naprawdę im młodsze tym lepiej znosi zabieg. Pamiętam chłopca
      starszego o 1,5 roku który bardziej i dłużej odczuwał wszystkie
      dolegliwości i ból. Moja Natalia na drugi dzień po zabiegu zajdała
      się kurczakiem z rożna smile

      Pozdrawiam sedecznie smile))
      • mynia0 Re: Co z tymi migdałkami...? 25.03.09, 12:47
        > W tym wieku dziecko niezmiernie szybko dochodzi do siebie i tak
        > naprawdę im młodsze tym lepiej znosi zabieg

        no to akurat jestbzdura, moja córka miała 3 lata i znosła zabieg
        fatalnie. to zależy od ogranizmu, a nie od daty urodzenia.

        i wiesz, co innego ciagłe antybiotyki i ciągłe choroby, a co innego
        katar, o którym pisze autorka. ja zdecydowałam o zabiegu z
        podobnych powodów co Ty, bo moja córka brała na te nieszczęsne uszy
        antybiotyk za antybiotykiem. i rzeczywiście, tez trafiłam w 10 z
        tą decyzją. ale stan dziecka autorki jest inny, więc byłabym
        ostrożniejsza w sądach wink

        i jeszcze jedno - dzisiaj migdały usuwa sie tylko w narkozie - i
        dobrze, bo to jest paskudny zabieg na żywca. mój mąz to przechodził
        i nie wspomina za dobrze. a poza tym, lekarz nie musi się spieszyć i
        tkanke migdała usuwa dokładniej, bo pacjent nie rusza sie i nie
        wrzeszczy tylko spokojnie śpi wink
    • cafe.inka Re: Co z tymi migdałkami...? 26.03.09, 08:59
      Moja córka też miała przerośnięty migdał - gardłowy, czyli trzeci. Non stop choroby o dramatycznym przebiegu, każde przeziębienie przechodziło w ostrą infekcję bakteryjną i kończyło się co najmniej trzytygodniowym kaszlem i sterydami wziewnymi. Od czasu usunięcia migdała... nie to dziecko! Jest super!!! Była wprawdzie chora kilkakrotnie, ale były to zwykłe wirusówki, które przechodziły po Tantum Verde i witaminie C, bez 40-stopniowych, gwałtownych skoków temperatury i rzeki zielonych gilów z nosa. Zatem ja polecam - zabieg drobny, niegroźny, a korzyść dla dziecka ogromna. Słyszałam o osobach, którym to nie pomogło, ale u nas jest po prostu rewelacja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka