Taka historia.

21.10.09, 15:32
We Francji.
Facet włamał się do domu (dzielnica willowa). Był zamaskowany, miał
rękawiczki i pistolet. Kazał mężczyźnie, kobiecie i ich synowi
trzynastoletniemu położyć się na podłodze, oblał ich benzyną i
zapowiedział, że ich podpali, jeśli nie dadzą pieniędzy.

Kobieta usiłowała się podnieść, więc włamywacz ją uderzył. Kiedy
zobaczył to mąż, rzucił się na faceta, odebrał mu pistolet i udusił
go. Z tego, co zrozumiałam, od tyłu, jednym ramieniem.
Nie wiem, jak się nazywa ten chwyt.

Teraz mężczyzna jest oskarżony o morderstwo z premedytacją. Dla mnie
to jednak ciągle obrona własna, rodziny, mienia.
Co sądzicie?
    • deodyma Re: Taka historia. 21.10.09, 15:35
      co ja o tym sadze?
      mezczyzna dzialal w obronie swojej rodziny.
      na jego miejscu zrobilabym to samo.
      najgorsze w tym wszystkim jest to, za zabil bydlaka a bedzie
      odpowiadal za czlowiekasad
    • malila Re: Taka historia. 21.10.09, 15:37
      Nie rozumiem w ogóle, dlaczego facet jest oskarżony o morderstwo. Że
      z premedytacją to już zupełnie jakiś odlot.
    • cherry.coke Re: Taka historia. 21.10.09, 15:37
      > Teraz mężczyzna jest oskarżony o morderstwo z premedytacją. Dla mnie
      > to jednak ciągle obrona własna, rodziny, mienia.

      Dla mnie tez. Sa chyba jakies klauzule co do przekroczenia granic obrony wlasnej
      w uzasadnionych przypadkach?
      • kannama Re: Taka historia. 21.10.09, 15:43
        z premedytacją? że niby siedział i rozmyślał jakby to udusić
        ewentualnego włamywacza? no i myśli i ma- włazi włamywacz!
        • cherry.coke Re: Taka historia. 21.10.09, 15:47
          Moglo byc tak, ze np. wlamywacz juz sie nie ruszal, a facet dusil dalej. Z
          jednej strony przekroczenie granic obrony konicznej, z drugiej strony trudno od
          ofiary napadu wymagac takiej przytomnosci umyslu.
          • wjw2 Re: Taka historia. 21.10.09, 15:54
            > Moglo byc tak, ze np. wlamywacz juz sie nie ruszal, a facet dusil
            dalej. Z
            > jednej strony przekroczenie granic obrony konicznej


            Myślę że oskarżyciel taką właśnie arumentację przedstawił.
            Napadnięty mógł obezwładnić, ogłuszyć napastnika.
            Jednakże, jak napisałaś, trudno w takich okolicznościach, benzyna,
            groźba podpalenia całej rodziny, zachować zdrowy rozsądek i
            opanowanie.

            Myślę, że za sprawą dobrego obrońcy sprawa zakończy się wyrokiem za
            morderstwo w afekcie.

    • ola_motocyklistka Re: Taka historia. 21.10.09, 15:49
      Obrona własna, a że przy "okazji" facet umarł to nadal obrona własna a nie
      morderstwo.
    • malila Najbardziej niezrozumiałe 21.10.09, 15:59
      wydaje mi się oczekiwanie od ofiary napadu, ze w ułamku sekundy w
      stanie zagrożenia oceni sytuację, którą potem sąd analizuje w
      spokoju miesiącami.
    • franczii Re: Taka historia. 21.10.09, 18:34
      a co wy byscie zrobily, gdyby sie wam w nocy do domu kto wpakowal? ja gdybym
      tylko miala mozliwosc to od razu uzylabym broni lub zadzgala, tak mi sie wydaje.
      nie zastanawialabym sie nad celem wizyty. to ze ktos mi wlezie do mieszkania to
      moja schiza.
    • denea Re: Taka historia. 21.10.09, 18:40
      Bulwersujące.
      Jak dla mnie obrona konieczna, a jeśli napadnięty przekroczył jej
      granice to cóż, zważywszy na okoliczności trudno mu się dziwić uncertain
      Mam nadzieję, że zrobi się podobny szum jak w Pl przy podobnych
      sprawach i ofiara (ofiara !) wyjdzie z tego obronną ręką.
      Uważam, że nie powinien siedzieć za tak okrutnego bydlaka uncertain
    • triss_merigold6 Re: Taka historia. 21.10.09, 18:41
      Urban legend z tym chwytem duszącym od tyłu. Musiałby mu zmiażdżyć
      krtań.
      • broceliande Re: Taka historia. 21.10.09, 19:23
        Clef de bras. To chyba to, nie?
        A historia prawdziwa, na 'Le point' czytałam.
    • angazetka Re: Taka historia. 21.10.09, 20:13
      Przekroczenie granic obrony koniecznej, a nie morderstwo z
      premedytacją. Moim zdaniem, ale nie jestem francuskim sądem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja