Czy w Waszych domach są tematy o których się nie rozmawia? Tematy których się
unika, udaje że nie istnieją?
Ostatnio rozmawiałam z koleżanką o takich tam babskich sprawach, między
innymi o kobiecej fizjologii, miesiączkach itd. Dziewczyna wyznała, że
dopiero od niedawna potrafi otwarcie o tym mówić, bo w jej rodzinnym domu to
był temat tabu. Słowa "okres" "miesiączka" nawet "kobiece dolegliwości" nie
miały racji bytu. W domu było ich pięcioro: rodzice, dwie siostry i brat, jak
by nie było, przewaga kobiet

a jednak. Opowiadała o paczkach podpasek
chowanych głęboko w szafce w łazience, zawsze dodatkowo zapakowanych w papier
lub nieprzezroczystą folię, tak by nie były widoczne (słowo: "podpaski"
zresztą także nie istniało)
Taka "zmowa milczenia" nie obowiązywała tylko w stosunku do męskiej części
rodziny ale także między kobietami.
Hmm, lekko zszokowana zaczęłam się zastanawiać jaka to by była okropność
mieszkać w takim domu.
I uświadomiłam sobie że w moim domu też są tematy których z różnych przyczyn
nie poruszamy. Kaliber problemów zupełnie inny, powody przemilczania
przeróżne, ale tematy tabu istnieją.
U mnie w domu takim tematem, jest moje palenie papierosów. Nie mogę się
odzwyczaić i dwa, trzy papierosy dziennie wypalam, zwykle na balkonie. Mój
mąż nie toleruje palenia, ale przecież głupi nie jest i doskonale wie, że
sobie popalam. Ale udaje, że nie wie. A ja udaję, że nie wiem, że on wie. I
tak od kilku lat mamy w domu temat tabu.
Po zastanowieniu znalazłam jeszcze dwa takie tematy. Ale to problemy
większego kalibru i nawet przy anonimowości na forum muszą pozostać tabu
A jak to jest w Waszych domach? Pełna otwartość?