Dzisiaj byłam na kolejnej w ciągu ostatnich miesięcy, rozmowie w
sprawie pracy i poraz kolejny jako matka z dwójką dzieci właściwie
nie mam szans na znalezienie pracy bo:
MUSZĘ zacząć pracę O 8:00 ( nieważne, że zwykle od 8 do ok 8:30
ludzie się schodzą a potem idą na kawę więc praca właściwa zaczyna
się ok 9:00)
To ja się pytam (retorycznie rzecz jasna) jakim cudem mam zawieźć
dziecko do przedszkola a drugie do szkoły ( w W-wie a mieszkam pod)
na 8:00 a potem przejeżdżając przez Warszawę dojechać na ....8:00??
Czy wszyscy mają tak komfortową sytuację, że dzieci im ktoś
zaprowadza do szkoły i przedszkola czy też wszyscy pracujący od 8:00
są mężczyznami/osobami bez dzieci/ mającymi pracę przysłowiowe 5
minut od domu/szkoły/przedszkola/ mającymi pomoc w postaci
babci,cioci itd.
Drugi punkt który mnie zadziwił dotyczy... umowy. Otóż
zaproponowałam umowę zlecenie na co Pani spojrzała na mnie bardzo
podejrzliwie i za chińskiego Boga nie mogła zrozumieć dlaczego tak
chcę. (Praca, gwoli wyjaśnienia jest na zastępstwo) Nawet argument
większej kasy dla mnie jej nie przekonał i zapytała czy jednak
rozważę podpisanie umowy na czas określony 0
No nie mogę tego zrozumieć - w końcu jak się przekonałam na własnej
skórze jak firma chce Cię zwolnić to i tak to zrobi więc czy
naprawdę umowa nas pracowników chroni??
No to sobie tak pogadałam