Nastolatki

08.12.09, 20:51
Fajne sa.
Najwazniejsze sa kolezanki, rodzice na niczym sie nie znaja,czepiaja
sie o wszystko, ale jak przychodzi co do czego, to mamusiu przytul.
Zwierzenia kto sie kocha w kim,jaka muza jest na topie i ze róz to
obciach.
Piersi rosna, a w głowce raz powazne sprawy na miare filozofow, raz
typowe bzdurki.
Jak mowi do mnie "no w koncu chwytasz, siostro", to wiem ze jest tak
jak chcialam- bez dystansu, zadecia, na luzie.
smile

Tak mnie nastroiło, sluchajac Roda Stewartawinkprzy okazji.
    • irmaaa Re: Nastolatki 08.12.09, 20:59
      smile
      Moja mówi: "kumasz, matka?", a ma dopiero 8 lat.
      Fajnie,że nastolatki są fajne, ogólnie przyjęto,że jest inaczej i trochę mnie to
      martwi.
      • lejdi111 Re: Nastolatki 08.12.09, 21:15
        a mi się podoba jak mówią 'czuję do niego mięte' zamiast coś zaiskrzyło smile
        • irmaaa Re: Nastolatki 08.12.09, 21:24
          Z tą miętą to już dawno był.,Pamiętam swoje mocno starsze ciotki,które używały
          tego określenia.
    • lejdi111 Re: Nastolatki 08.12.09, 21:30
      a może i było ale do mnie dopiero teraz to dotarło smile
      • czar_bajry Re: Nastolatki 08.12.09, 23:59
        A moja już drugi dzień na fochutongue_out
    • olamka1 A mnie wkurzają :( 09.12.09, 00:20
      NIE denerwują Was te teksty??? Tzn. w sensie: AKCEPTUJĘ, gdy moja Panna (10lat)
      rozmawia "slangowato" z koleżankami, ale wkurza mnie, gdy odzywa się tak do mnie
      sad NIE podoba mi się to i już!
      • czar_bajry Re: A mnie wkurzają :( 09.12.09, 00:39
        Mam już drugą nastolatkę, starsza przetarła szlak.
        Pilnuję aby w domu mówiły "poprawnie" i zawsze zwracam uwagę na język.
        Niestety mam mały wpływ jak rozmawiają poza domemsmirk
        Wiem za to jedno ze dla moich córek chcę być matką a nie koleżanką, tych mają na
        pęczki a mnie jedną i one także wolą widzieć we mnie matkę niż koleżankę, nie
        znaczy to że nie opowiadają o swoich problemach.

      • zonka77 niektóre denerwują i nie pozwoliłabym do siebie 09.12.09, 10:54
        powiedzieć "kumasz matka"
        Nie chcę być kumpelą-luziarą dla mojej córki. Chcę być mamą.MOja córka ma 8 lat.
        Z mega cierpliwością wysłuchuję jacy chłopcy są głupi, jak Małgosia na przemian
        jest najfajniejsza na świecie i najgorsza na świecie. Córa gada ze mną chętnie i
        o wszystkim. Ale gdyby powiedziała "kumasz matka" powiedziałabym - córeczko, nie
        do mnie w ren sposób, bo ja kochanie jestem twoją MAMĄ nie kumpelą.
        • lola211 Re: niektóre denerwują i nie pozwoliłabym do sieb 09.12.09, 11:05
          8 latke od 11 latki dziela lata swietlne.

          Nie chcę być kumpelą-luziarą dla mojej córki

          Masz pełne prawo, kazda ma jakis tam wymarzony model relacji.




      • lola211 Re: A mnie wkurzają :( 09.12.09, 11:06
        Mnie jak widac nie denerwuja.
    • ahhna Re: Nastolatki 09.12.09, 02:26
      O kurde, w czuły punkt trafiłaś. Ja już nie chcę, mam dość,
      wysiadam... Halo, aborcjonistki, uchwalcie późną aborcję, taką do 15
      roku życia bachorątka (ktoś tu już zgłaszał taki postulat smile).
      Ostatnio usłyszałam: ogarnij się, w znaczeniu: przestań pitolić.
      Najgorsze, że wyrywają jej się takie teksty do innych dorosłych.
      Byłam i jestem dość luźną matką i mam teraz za swoje. Moja
      nastolatka ni cholery nie rozumie, że inaczej mówi się do kumpli,
      inaczej do rodziców i jeszcze inaczej do obcych dorosłych. Mam teraz
      jazdę, oj mam, nie tylko ze słownictwem... Syndrom gimnazjum jak ta
      lala... A myślałam, że to tylko takie gadanie.
      • olamka1 Syndrom gimnazjum... 09.12.09, 08:02
        ... rozwiń co to takiego... . Moja jest w podstawówce a już "się boję"...
        • e.logan Re: Syndrom gimnazjum... 09.12.09, 08:17
          Miałam o to samo zapytac.
          Moja co prawda konczy w tym roku gimnazjum ale nie wiem o co
          chodzi..
        • kali_pso Re: Syndrom gimnazjum... 09.12.09, 08:22

          Sa trudne, to mi przychodzi pierwsze do głowy, na pytanie jakie sa nastolatki. Trudne bo ten czas to okres burzy i naporu- hormony grają, rozwój emocjonalny nie idzie w parze ze społecznym. Trzeba duzo cierpliwości- widzę po swoich uczniach- łatwo zranic takiego gimnazjalistę, kapryśni są, zmienni, raz Cie kochaja i przytula się raz nie zpoznaja na korytarzu, ale nie dlatego, ze cie przestali kochac, tylko cos innego w duszy akurat gra, głowa w górze, w chmurach...bardzo wrazliwi i nieumiejacy sobie radzic z naporem uczuć..dziewczyny wyjatkowo czułe na płeć przeciwną, fochliwe, grymasne a zarazem takie delikatne.
          Jak podskakują mówie im "K. równaj do pionu," i usmiecham się..one wiedza, że mogą ze mną duzo, ale granice musza być wytyczone. Ale ja lubie te dzieci, siedzimy czasem po lekcjach i gadamy o perfumach czy chłopakach..lubie ich słuchac, lubie wyobrazac sobie, że kiedys tez taka byłam..hehehehehe..i zaz droszcze im, ze tyle, jeszcze przed nimi i boje się o to samo- że tyle jeszcze je może spotkać smutnych chwil w zyciu.
          • sanrio kali_pso... 09.12.09, 10:00
            nie wiem czemu ale wzruszyłam się Twoim opisem...aż mi się łezka
            zakręciła...może z powodu na utraconą nastolatkowość czy może z powodu, że moja
            córka też będzie nastolatką i ja wyobrażam sobie, że będzie taka jak w twoim
            poście, a przecież może być jakąś chodzącą tragedią typu wagary, narkotyki i
            takie tamsad
            • aggy80 Re: kali_pso... 09.12.09, 14:29
              kali_pso!
              oby wiecej takich nauczycielek jak ty smile
        • ahhna Re: Syndrom gimnazjum... 10.12.09, 00:02
          > ... rozwiń co to takiego... . Moja jest w podstawówce a już "się
          boję"...

          Nie bój się, bo może nie będzie przechodzić. Liczne koleżanki, a
          także znajome nauczycielki, a także koleżanki nauczycielki opisywały
          mi ten syndrom. Dziecko ma stosunkowo jeszcze pstro w głowie, a
          zmienia radykalnie środowisko (z podstawówki na gimnazjum, w naszym
          pokoleniu miało to miejsce dwa lata później: przejście z podstawówki
          do liceum). I w tym nowym środowisku na nowo musi wyrobić sobie i
          ugruntować pozycję w grupie. Zrobi więc wszystko i jeszcze więcej,
          żeby nie być przez tę nową grupę odrzucone. Rodzic może sobie długo
          i namiętnie pitulić. To tak w skrócie.
      • nangaparbat3 Re: Nastolatki 09.12.09, 08:40
        Po pierwsze twoj "dowcipny" tekst o aborcji nastolatków jest denny - ja znam
        ludzi, którzy usłyszeli od matek "żaluje, ze cie nie wyskrobałam" - to nie jest
        rzadkie, i nic gorszego chyba powiedziec nie mozna.
        po drugie - nie mowimy inaczej do kazdego, na tym dowsip polega, ze mowimy tak
        samo do wszystkich, z dziecmi na czele, a na arcybiskupie, rektorze i panu
        prezydencie kończąc - i wtedy nasze dzieci tez tak mówią.
        po trzecie: nasze dzieci SĄ naszy odbiciem, czasem w krzywym zwierciadle, ale są.
        A na rodzaj zwierciadla tez wplywa, jacy my sami jesteśmy.
        • ahhna Re: Nastolatki 09.12.09, 23:51
          > Po pierwsze twoj "dowcipny" tekst o aborcji nastolatków jest
          denny - ja znam
          > ludzi, którzy usłyszeli od matek "żaluje, ze cie nie wyskrobałam" -
          to nie jest
          > rzadkie, i nic gorszego chyba powiedziec nie mozna.
          > po drugie - nie mowimy inaczej do kazdego, na tym dowsip polega,
          ze mowimy tak
          > samo do wszystkich, z dziecmi na czele, a na arcybiskupie,
          rektorze i panu
          > prezydencie kończąc - i wtedy nasze dzieci tez tak mówią.
          > po trzecie: nasze dzieci SĄ naszy odbiciem, czasem w krzywym
          zwierciadle, ale s
          > ą.
          > A na rodzaj zwierciadla tez wplywa, jacy my sami jesteśm

          > ludzi, którzy usłyszeli od matek "żaluje, ze cie nie wyskrobałam" -
          to nie jest
          > rzadkie, i nic gorszego chyba powiedziec nie mozna.
          > po drugie - nie mowimy inaczej do kazdego, na tym dowsip polega,
          ze mowimy tak
          > samo do wszystkich, z dziecmi na czele, a na arcybiskupie,
          rektorze i panu
          > prezydencie kończąc - i wtedy nasze dzieci tez tak mówią.
          > po trzecie: nasze dzieci SĄ naszy odbiciem, czasem w krzywym
          zwierciadle, ale s
          > ą.
          > A na rodzaj zwierciadla tez wplywa, jacy my sami jesteśmy.


          Ło matko, więcej luzu smile Naprawdę uważasz, że powiedziałabym coś
          takiego córce? To żart miał być, i to wyłącznie na użytek forum. W
          dodatku zapożyczony od kogoś tutaj, sprzed paru dni. Nie udał się?
          No trudno smile

          Owszem, mówimy różnymi stylami. Studiowałam to parę lat i nawet tego
          uczyłam wink Stylistyka to sie nazywa. Tę samą treśc można, a nawet
          należy wyrazić na kilka sposobów, nie z powodu jakiegoś zakłamania,
          tylko dlatego, że różne więzi łączą cię z różnymi ludźmi, różna ich
          jest ranga w społeczeństwie, a język jest bogaty i wszystkie te
          różnice oddaje. Nie ma powodu, by z tego bogactwa rezygnować. Na tym
          polega dowcip i tego należy nauczyć młodzież: że do koleżanki można
          powiedzieć: weź se stara na luz, ale do nauczyciela czy później
          przełożonego niekoniecznie. Choć oczywiście nie każdy nauczyciel
          powyższą odzywkę odbierze zaraz jak obrazę majestatu.

          Ty w ogóle widziałaś ostatnio nastolatka z bliska?

          Jeśli dzieci są zwierciadłem rodziców, to ja się sobie bardzo
          podobam wink I nie ma tu nic do rzeczy, że córa akurat przechodzi
          trudny okres ściśle związany z wiekiem. Koleżanka nauczycielka
          pieknie to powyżej opisała. Ja ten czas przechodziłam znacznie
          gorzej, ale mojej mamie nie chciało się gadać ze mną godzinami.
          • nangaparbat3 Re: Nastolatki 10.12.09, 00:16
            Sa dowcipy, które nie nadaja się nawet na forum. Fajnie jest, kiedy o ludziach
            mowimy tylko takie rzeczy, jakie mozemy im powtorzyc prosto w oczy. Zwlaszcza
            dotyczy to najblizszych.
            Nastolatke mam we wlasnym domu - i w pracy też. Nie narzekam, na odwrót.
            • ahhna Re: Nastolatki 10.12.09, 01:08
              > Sa dowcipy, które nie nadaja się nawet na forum.

              Może i tak, nie wiem. Ale czy to jest akurat taki dowcip? Ja akurat
              jestem przeciwniczką aborcji, może dlatego pozwoliłam sobie na taki
              żart. Jak te lesbijki z WO żartujące z lesbijek, nazywające je
              lesbami.

              Fajnie jest, kiedy o ludziach
              > mowimy tylko takie rzeczy, jakie mozemy im powtorzyc prosto w
              oczy.

              Bo ja wiem, czy fajnie? Powiedziałabyś swojej nastolatce, że masz
              czasem ochotę spietruszyć na Hawaje na rok, bo masz dość odrabiania
              z nią dzień w dzień matematyki między uspypianiem niemowlaka a
              sprzątaniem kuchni, w tej jednej godzinie, którą masz dla siebie w
              ciągu dnia? A swojemu mężowi, że czasami nie możesz na niego
              patrzeć? A swojemun niemowlakowi, że powyżej dziurek w nosie masz
              wstawania do niego po 4 razy w nocy? Przyjaciólce przecież powiesz
              to wszystko (?). A ja piszę przecież anonimowo na forum. Bliskim bym
              tak nie powiedziała, a wszystkie te stany nie są mi obce. Na
              szczęście przemijające - moim zdaniem nie ma potrzeby niepokoić
              dzieci przemijającymi dołami. Chyba że ty masz takie idealne życie,
              że ich nie miewasz - gratulacje w takim razie.
      • kali_pso Re: Nastolatki 09.12.09, 08:50
        Moja
        > nastolatka ni cholery nie rozumie, że inaczej mówi się do kumpli,
        > inaczej do rodziców i jeszcze inaczej do obcych dorosłych.


        No tak rzeczywiście, ma dziewczyna kłopot z jaźnią;0p
        • ahhna Re: Nastolatki 09.12.09, 23:55
          > No tak rzeczywiście, ma dziewczyna kłopot z jaźnią;0p

          To się stylistyka nazywa, nie jaźń. Uczą tego i w gimnazjum, tylko
          widać w starszych klasach, niż moje dziecko jest.
      • margolcia-best Re: Nastolatki 15.03.10, 12:48
        Moja nastolatka powiedziała ostatnio do mnie że głupszym sie ustępuje.Brak mi
        sił!Brak szacunku dla rodziców dla wszystkich dorosłych.Ratunkuuuu
    • lola211 Re: Nastolatki 09.12.09, 09:02
      To, ze córka zwróci sie do mnie czasami jak do kolezanki akceptuje,
      tym bardziej ze jest to zartobliwe,sporadyczne, nie ma w tym nic
      nagannego, nie narusza mojej godnosci ani uchybia czci.

      Do innych doroslych sobie nie pozwala,wie kiedy i co mozna.
      Ja mam uraz z dziecinstwa, gdyz moja matka byla na tym punkcie
      bardzo czula i nawet tekst "podac ci herbate" byl uwazany za zbyt
      poufały, musialo padac "mamo".Dystans mamy do dzis,nie jest to dla
      mnie dobra sytuacja.

      Aha- córka na glowe mi nie wchodzi, zachowac sie potrafi i ogolnie
      jest fantastycznym dzieckiem.

      Taki mamy model i tego sie bede trzymac, bo widze ze efekty sa
      bardzo dobre.
      • ahhna Re: Nastolatki 10.12.09, 00:26
        > Do innych doroslych sobie nie pozwala,wie kiedy i co mozna.

        Jeśli tak, to całkiem w porządku. Ja, okazuje się, muszę tego moje
        dziecko z mozołem uczyć, no ale kto powiedział, że będzie łatwo smile

        > Ja mam uraz z dziecinstwa, gdyz moja matka byla na tym punkcie
        > bardzo czula i nawet tekst "podac ci herbate" byl uwazany za zbyt
        > poufały, musialo padac "mamo".Dystans mamy do dzis,nie jest to dla
        > mnie dobra sytuacja.

        To przesada w drugą stronę, ale myślę sobie, że tu raczej język był
        odbiciem dystansu płynącego gdzieś z głębi, nie na odwrót. W takiej
        sytuacji nic nie pomoże, niestety. Z drugiej strony wiem, że jest
        możliwe wyrażanie się do kogoś w innym stylu niż młodzieżowy i
        ciepły żywy kontakt, ale to chyba rzeczywiście nie między rodzicami
        i ich dziećmi, a między dziadkami a wnukami np.

        Ja też zresztą nie jestem zwolenniczką zbyt sztywnego języka w domu,
        ale - u nas przynajmniej - wiąże się to z wykonaniem dodatkowej
        pracy: wyjaśnianiem na okrągło, że tak to tylko do nas można
        powiedzieć. Jeśli twoje dziecko samo to wyczuwa, to masz z górki.
        Moje się trochę w tym gubi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja