Dodaj do ulubionych

pytam sie was emamy

15.12.09, 12:57
na ile Wy obciazacie dziadkow opieka nad waszymi pociechami.
mam dwie przyjaciolki babcie-jedna juz na emeryturze i wciaz obarczana opieka
nad wnukami. Pierwsza wnuczka( teraz 4 lata)praktycznie cale dziecinstwo
spedzila u dziadkow, bo mama w pracy. Teraz Agatka chodzi do przedszkola w
kratke, jest mlodszy Kubus, ktorego tez podrzuca sie babci, gdy tylko mama ma
wiecje zajec.Czy to normalne? Jak Wy urzadzacie sie gdy starsze dziecko jest
chore- czy tez podrzucacie do babci aby bie zarazilo mlodszego?
Przyjaciolka jest przemeczona i zupelnie (wybaczcie) upupiona.
Druga przyjaciolka-babcia jest aktywna zawodowo, chodzi na koncerty i do kina,
jezdzi po swiecie, a wnukami ( malolaty - rok i dwa lata), zajmuje sie
wylacznie w prawdziwej potrzebie.
Dla mnie pierwsza sytuacja jest chora, druga normalna. A co Wy sadzicie?
Obserwuj wątek
    • cherry.coke Re: pytam sie was emamy 15.12.09, 12:59
      Jezeli sie nie zna sytuacji obu par rodzicow, to se mozna gdybac.
    • deodyma Re: pytam sie was emamy 15.12.09, 13:00
      nie obciazam nikogo.
      jestesmy sami w tym miescie, bez rodziny.
      jedni dziadkowie ponad 600 kilosow stad, moja mama 100 kilosow stad.
    • zlosliwe_malpisko Re: pytam sie was emamy 15.12.09, 13:10
      Nie obciążam ich wcale. Teściowie w innym kraju, rodzice 500km od
      nas.
      To co piszesz, to nie odkrycie Ameryki. Obarczanie kogokolwiek
      swoimi dziećmi/sprawami nie jet fair, powierzanie dzieci w umiarze,
      kiedy wszyscy są zadowoleni jest jak najbardziej w porządku.
      Ale nic nie jest czarne lub białe. Należałoby dokładniej znać
      sytuację.
    • iwoniaw Pierwsza babcia rozumiem buzi nie ma? 15.12.09, 13:11
      A nie, przepraszam, tobie pożaliła się w detalach jak bardzo jest "upupiona",
      dzieciom własnym za to nie powiedziała "nie, nie mogę, nie dzisiaj, nie częściej
      niż dzień w miesiącu" itp. Ciekawe czemu?

      Ja nie obciążam dziadków opieką nad wnukami wcale, ponieważ mają oni własne
      sprawy, część jeszcze pracuje, a babcia emerytowana ma mniej czasu niż gdy
      pracowała jako nauczycielka. Jak mam nóż na gardle i MUSZĘ zorganizować opiekę
      dla dziecka/dzieci, bo z mężem nie jesteśmy w stanie np. mieć wolnego, a dziecko
      chore, to obdzwaniam oczywiście i babcie i dziadków (w końcu bliższych niż inni
      krewni, o znajomych nie wspominając), ale jak nie mogą akurat pomóc, to trudno.

      Dla mnie nienormalne jest zarówno pozbywanie się dziecka pod byle pretekstem (z
      tym, że prośba o opiekę nad chorym dzieckiem, gdy samemu ma się nieciekawie w
      pracy nie podpada pod tę kategorię), jak i nieodmawianie opieki nad wnukiem
      wprost, za to obrabianie tyłka własnym dzieciom, jakim to się jest przez nich
      wykorzystywanym.
    • super-mikunia Re: pytam sie was emamy 15.12.09, 13:11
      Jeżeli babci i rodzicom i wnuszkom to odpowiada to czemu nie (??).

      Jedna z moich koleżanek ma bardzo komfortową sytuację (wg mnie):
      teściowo codziennie do nich przyjeżdża i zostaje sie u nich aż jej
      synowa wróci z pracy. Czyli jest z wnuczkiem, cały dzień (8-16). Z
      własnej nieprzymuszonej woli im obiad ugotuje (czyż to
      niecudowne smile ). Ona jest szczęśliwa bo nie siedzie bezczynnie w
      domu, a oni bo wiedza, ze dziecko jest pod dobrą opieką.

      Ja nie widze nic w tym złego, a chwialami zaazdroszczę.

      Choć sama też nie mam co narzekać. Moi rodzice odbierają mi syna 4 x
      w tygodniu ze żłobka dzięki temu, Młody nie musi spędzać w nim
      całego dnia. Siedzą też w nim w soboty kiedy np. oboje jesteśmyw
      szkole lub chcemy wyskoczyć do kina. Kiedy Młody miał 2 m-ce zostali
      się z nim na 2 dni dzięki temu moglismy sobie pojechać na Sylwestrea
      do innego miasta do znajomych. Nie mam na co narzekać.
      • czar_bajry Re: pytam sie was emamy 15.12.09, 13:18
        Jeśli babci pasuje opieka nad wnukami to czemu nie.
        To chyba indywidualna sprawa każdej rodziny a obcym nic do tego.
        Rozumiem że współczujesz koleżance która zajmuje się wnukami, a może ona to lubi
        i woli od podróży?
        Na siłę jej chyba nie zmuszajątongue_out
        • slonko1335 Re: pytam sie was emamy 15.12.09, 13:32
          A czemu piszesz, że obarczona? może sama chce?

          Wróciłam do pracy jak Alka miała 5,5 m-ca zajęła się nią moja mama, która świata
          poza nią nie widzi i nie wyobrażała sobie, że mogłoby być inaczej. Druga babcia
          jasno i wyraźnie powiedziała, że opiekować się wnukami nie ma zamiaru gdyż swoje
          dzieci już wychowała nie ma natomiast nic przeciwko temu żeby się zając od czasu
          do czasu byle nie za często.
          Od września Alka chodzi do przedszkola, ja jestem w domu z synem -roczniakiem,
          babcia przychodzi codziennie o 8 rano jak tylko mąz i Alka wyjdą do tego
          przedszkola, mówię do niej "mama wyśpij Ty się nie musisz tu lecieć z samego
          rana" ona odpowiada" a co ja mam robić jak wstałam o 6, w domu się nudzę tutaj
          przynajmniej z małym posiedzę", zabiera go na spacery, pilnuje jak muszę gdzieś
          wyjść. Weekend to najgorsze dla niej dni tygodnia bo zwykle mamy jakieś swoje
          zajęcia i nie przychodzi do wnuków, rano więc zwykle wpada powiedzieć mi, że
          jest zimno na dworze i mam ich ciepło ubraćwink albo a zrobiłam za dużo zimnych
          nóżek to Wam na śniadanie przynisołam, itd...rozglądam się właśnie za pracą,
          stwierdziliśmy, że moja mama z Szymkniem nie da już rady i Młody pójdzie albo do
          żłoba albo weźmiemy opiekunkę, moja mama jak to usłyszała to lament odstawiła,
          wczoraj siostra u mnie była mama już się jej poskarżyła jacy bezduszni jesteśmy
          i chcemy ją od dziecka odciąć...
          • ivaz Re: pytam sie was emamy 15.12.09, 13:43
            U nas jak tylko teściowa dowiedziała się ze jestem w ciąży od razu
            powiedziała, ze ja po macierzyńskim mogę wracac do pracy a ona się
            zajmie dzieckiem, ja do nieczego jej nie zmuszałam to była jej
            świadoma decyzja, proponowałam, ze wyslemy mała do żłobka lub
            zatrudnimy opiekunkę, to nawet nie chciała tego słuchać.
            Uważam opieka nad wnukami jest wyborem dziadków, ci co nie chca
            niepowinni być do tego zmuszania. Moja koleżanka np. płaciła swojej
            mamie za opiękę nad dzieckiem tyle samo co opiekuncę, choc mamie się
            swietnie powodziło, ale taki miły układ, im to odpowiadało i nikomu
            nic do tego
        • zlosliwe_malpisko Re: pytam sie was emamy 15.12.09, 13:34
          czar_bajry napisała:
          > Na siłę jej chyba nie zmuszajątongue_out

          zmuszać może i nie zmuszają, ale może być tak, że babci głupio jest
          odmówić, toż to przecież o wnuki chodzi.
          Tak jest u mnie w rodzinie. Mama jest bardzo zmęczona, w dodatku po
          3 operacjach i nigdy, przenigdy nie skarżyła się na siostrę, która
          od kilku lat obarcza ją opieką nad swoją gromadką. Razem z drugą
          siostrą wiemy, że nie ma już siły i jetseśmy potwornie wk...ne na
          ten stan rzeczy, ale mama nie potrafi odmówić i koniec. Dzieci bawi
          w tygodniu, w weekendy i często zostają u niej na noc. Co chwilę
          któreś jest podrzucane na parę dni.
          Nie można NIC z tym zrobić, bo mama musiałaby powiedzieć nie, a nie
          potrafi.
          • embeel Re: pytam sie was emamy 15.12.09, 13:47
            mame "udupiam" raz na 3 miesiace, kiedy do nas przyjezdza (mieszka
            ok. 1600 km od nas) a tesciowa tez mniej wiecej z taka
            czestotliwoscia (350 km odleglosci, swoje zycie, inne wnuki) ale
            ciesze sie, za kazdym razem, kiedy moze mi pomoc. Kiedy mloda miala
            wiatrowke i nie mielismy planu B rzucila wszystko i na drugi dzien
            byla u nas, ale nigdy nie dala odczuc, ze musiala zmienic plany, bo
            kocha swoja wnuczke i ma dla nas litosc.

    • kropkacom Re: pytam sie was emamy 15.12.09, 13:44
      Nie mam możliwości obciążania żadnej z babć tongue_out

      Kiedy małe były młodsze a my w kraju zdarzało się (w pewnym okresie często). Z
      doświadczenia wolę jednak sobie sama radzić (mimo że komplikacji dużo). Babcie
      oczywiście na początku były chętne ale potem widać było że są zmęczone sytuacją
      i odbijało się to na naszych kontaktach. Dlatego jak babcia deklaruje że zajmie
      się z przyjemnością (nawet jak sama nie pytana proponuje) to zastanowiłabym się
      chociaż kilka razy tongue_out Ja poszłam do pracy bo miałam zapewnienia że będzie ok ale
      jak kończyłam zastępstwo to cieszyłam się że nie muszę się na nikogo (poza
      mężem) zdawać.
      • tacomabelle Re: pytam sie was emamy 15.12.09, 13:58
        moi rodzice mieszkają ponad 200 km od nas, teściowie pod nosem bo
        tylko 2 km...

        na szczęscie i rodziców i teściów mamy normalnych, wszyscy są na
        emerytorze i choć mają wiele swoich zajeć, za dzieciaki daliby się
        pokroić smile starszy syn jeździ do rodziców od dwóch lat na 2-3
        tygodnie w trakcie wakacji, ma tam na miejscu kuzynów w swoim wieku,
        wielki ogród i dziadka z traktorem wink

        starszy syn chodzi do szkoły koło teściów, więc mozna go rano do
        nich podrzucić, dziade prowadzi go do szkoły, a po powrocie ze
        szkoły ma od razu obiad u babci, odbieram go ja albo maż po powrocie
        z pracy

        zostawiamy też dzieciaki u teściów w przypadkach kiedy niania
        młodszego nie może przyjśc, albo kiedy gdzieś wychodzimy albo
        wyjeżdżamy...
    • mniemanologia Re: pytam sie was emamy 15.12.09, 13:56
      Tesciową obciążyliśmy ponadpełnoetatową (8h naszej pracy + 2 godziny
      na dojazdy) opieką nad Młodym przez całe 2 lata, dopóki w wieku 2,5
      roku nie poszedł do przedszkola; a i teraz teściowa go odbiera i
      zajmuje się nim codziennie przez 2,5h.
      Gdy Młody jest chory, to ja z nim zostaję w domu albo się
      organizujemy tak, ze albo moja siostra z nim zostaje, albo teściowa.
      Raz było tak, że moja siostra odebrała Młodego z przedszkola -
      wówczas teściowa była trochę zmartwiona, bo po pierwsze tęskniła, a
      po drugie - bała się, ze to dlatego, że może mamy zastrzeżenia co do
      jej opiekowania się Młodym.
      Tesciowa - rencistka - tak, jest przemęczona, ale ona jest zawsze
      przemęczonym typem. Nie takim, co to chodzi na koncerty, do kina czy
      jeździ po świecie (choć ma możliwości - ale jeżdżenie samochodem ją
      męczy, a do samolotu nie wsiądzie). Całe dnie spędza w domu i tak. A
      tak - to ma cel w życiu. He he, i trochę ruchu.
      Aha - i wszystko odbywa się za obopólną zgodą.
      • kropkacom Re: pytam sie was emamy 15.12.09, 13:59
        > Aha - i wszystko odbywa się za obopólną zgodą.

        A co byś zrobiła jak by odmówiła? Braliście to w ogóle pod uwagę?
        • mniemanologia Re: pytam sie was emamy 15.12.09, 14:08
          kropkacom napisała:

          > > Aha - i wszystko odbywa się za obopólną zgodą.
          >
          > A co byś zrobiła jak by odmówiła? Braliście to w ogóle pod uwagę?

          To pytanie miałoby sens, gdybym napisała, że to my ją o to
          poprosiliśmy.
          Ale tak nie było.
          My planowaliśmy inne scenariusze. Ona zaproponowała swój. I my się
          zgodziliśmy.
        • tacomabelle Re: pytam sie was emamy 15.12.09, 14:10
          O takich rzeczach czy się zgodzi czy nie wie się długo długo
          wcześniej.
          • 184l Re: pytam sie was emamy 15.12.09, 15:30
            Przeczytalam uwaznie wszystkie wasze wypowiedzi i statystycznie wynika, ze w
            wiekszosci obciazacie swoje mamy/tesciowe opieka nad waszymi maluchami. Kilka z
            was pisze, ze babcia czulaby sie pokrzywdzona gdyby nie zajmowala sie maluchem.
            Moze byc i tak....
            Ja porownalam dwie sytuacje, w czym w pierwszej, gdzie przyjaciolka jest na
            kazde zawolanie i nawet wiecej, mlodzi bez zadnego problemu mogliby zatrudnic
            opiekunke do mlodszego dziecka, a starsze regularnie prowadzic do przedszkola (
            skonczone 4 lata, to chyba juz czas?).
            Przyjacioka czuje sie przeciazona i w porownaniu z okresem, kiedy nie bylo
            wnukow, cofnela sie intelektualnie. Tak, tak, cofnela sie! Bo nie ma czasu na
            przeczytanie ksiazki dla doroslych, bo nie ma mowy o pojsciu do kina, teatru,
            lub na koncert.Cale jej zycie podporzadkowane jest dwojce maluchow, mimo ze ta
            dwojka ma zrdowych i o b. dobrej pozycji spolecznej i materialnej,
            rodzicow.Teraz, na swieta chciala pojechac do pensjonatu ( oczywiscie z mezem i
            dziadkiem dzieci), ale nie miala odwagi powiedziec o tym synowej, gdyz ta
            ostatnia musialaby zajac sie przygotowaniami kuchennymi. Tak wiec i tym razem na
            babcie spadnie opieka nad dziecmi i cala robota kuchenna dla 6-osobowej
            rodziny!( dodam, ze aktualnie matka dzieci nie pracuje) Czy to nie za duzo?
            Wiele z was uwaza, ze to normalne, a ja uwazam ze jest to zwyczajne
            wykorzystywanie dobroci drugiej osoby, ktore dla mnie jest.. wybaczcie ze powiem
            dosadnie.. wredne!
            Za normalna uwazam sytuacje drugiej przyjacioki, ktora opiekuje sie wnukami
            wylacznie w sytuacjach naprawde wymagajacych jej interwencji, lub aby zapewnic
            wnukom miesiac wakacji, kiedy rodzice musza isc do pracy. Ta druga przyjacioka
            zyje normalnie, czyta ksiazki, jast na biezaco w repertuarze filmowym, chodzi
            regularnie na koncerty, po prostu normalnie zyje. I nie jest znerwicowana, co
            wyraznie widac u pierwszej.
            • chloe30 Re: pytam sie was emamy 15.12.09, 15:33
              184l napisała:

              >.Teraz, na swieta chciala pojechac do pensjonatu ( oczywiscie z
              mezem
              > i
              > dziadkiem dzieci), ale nie miala odwagi powiedziec o tym synowej,
              gdyz ta
              > ostatnia musialaby zajac sie przygotowaniami kuchennymi.

              N0o to musiała sie mocno cofnąć intelektualnie, żeby miec taki
              problem.
              I przeciążona jest na własne życzenie.
            • embeel Re: pytam sie was emamy 15.12.09, 15:35
              a ta pierwsza przyjaciolka - cofnieta - to ile ma lat, ze nie potrafi powiedziec
              'nie', 'nie tym razem' itp?
            • mniemanologia Re: pytam sie was emamy 16.12.09, 10:31
              184l napisała:

              > Ja porownalam dwie sytuacje, w czym w pierwszej, gdzie
              > przyjaciolka jest na kazde zawolanie i nawet wiecej, mlodzi bez
              > zadnego problemu mogliby zatrudnic opiekunke do mlodszego dziecka,
              > a starsze regularnie prowadzic do przedszkola (skonczone 4 lata,
              > to chyba juz czas?).
              > Przyjacioka czuje sie przeciazona i w porownaniu z okresem, kiedy
              > nie bylo wnukow, cofnela sie intelektualnie. Tak, tak, cofnela
              > sie! Bo nie ma czasu na przeczytanie ksiazki dla doroslych, bo nie
              > ma mowy o pojsciu do kina, teatru, lub na koncert.Cale jej zycie
              > podporzadkowane jest dwojce maluchow, mimo ze ta dwojka ma
              > zrdowych i o b. dobrej pozycji spolecznej i materialnej,
              > rodzicow.Teraz, na swieta chciala pojechac do pensjonatu
              > (oczywiscie z mezem i dziadkiem dzieci), ale nie miala odwagi
              > powiedziec o tym synowej, gdyz ta ostatnia musialaby zajac sie
              > przygotowaniami kuchennymi. Tak wiec i tym razem na
              > babcie spadnie opieka nad dziecmi i cala robota kuchenna dla 6-
              > osobowej rodziny!( dodam, ze aktualnie matka dzieci nie pracuje)

              Nie jest normalne, że przyjaciółka się godzi na coś takiego. I tyle.
              Bo ja rozumiem, ze to wyglądało tak, że została zapytana, czy może,
              i ona powiedziała, że tak, bo - jak piszesz - nie miała odwagi czy
              coś w tym stylu. No chyba że dzieci podrzuciły jej wnuki bez pytania
              jej o cokolwiek - no ale wtedy tym bardziej powinna zaprotestować.
              Przepraszam, że nie biore jej strony, choć szczerze jej współczuję -
              ale skoro robi "dobrą minę do złej gry", to skąd dzieci mają
              wiedzieć, że jej taki układ nie pasuje?
              Oczywiście, że wiem, że dziecko może uwsteczniać, sama się tak
              czułam po porodzie. Moją teściową akurat "pchnęło do życia", bo ona
              jest z tych, co to raczej, wiesz, całymi dniami umartwianie się,
              Trwam, Maryja i Nasz Dziennik, jej "książki dla dorosłych"
              to "Michnikowszczyzna" itp.

              > Za normalna uwazam sytuacje drugiej przyjacioki, ktora opiekuje
              > sie wnukami wylacznie w sytuacjach naprawde wymagajacych jej
              > interwencji, lub aby zapewnic wnukom miesiac wakacji, kiedy
              > rodzice musza isc do pracy. Ta druga przyjacioka
              > zyje normalnie, czyta ksiazki, jast na biezaco w repertuarze
              > filmowym, chodzi regularnie na koncerty, po prostu normalnie zyje.

              Bardzo fajnie smile

              Tylko wiesz, te dwie pani różni to, co widac nawet w Twoim opisie
              dotyczącym ich życia: jedna jest bierna, druga aktywna. Jedna sama
              decyduje, druga pozwala innym decydować o sobie. To nie jest tak, że
              one się różnią jedynie tym, że jedna ma dzieci, które wykorzystują
              jej dobroć, a druga nie. To błąd atrybucji - w przypadku, gdy się
              źle dzieje, przypisujesz sprawczość czynnikom zewnętrznym ("złe
              dzieci"), a w przypadku, gdy dzieje się dobrze, przypisujesz
              sprawczość czynnikom wewnętrznym.
              I o to, czy jest to normalne, czy nie - zapytaj przyjaciółki.
            • czar_bajry Re: pytam sie was emamy 16.12.09, 10:54
              Teraz, na swieta chciala pojechac do pensjonatu ( oczywiscie z mezem
              > i
              > dziadkiem dzieci), ale nie miala odwagi powiedziec o tym synowej, gdyz ta
              > ostatnia musialaby zajac sie przygotowaniami kuchennymi.

              Twoja przyjaciółka ma w takim razie problem ze sobą z nie z synami.
              Co to znaczy bała się powiedzieć?
              Biją ją i zmuszają? Wybacz ale nie rozumiem .



    • figrut Re: pytam sie was emamy 15.12.09, 16:50
      Jeśli wszystkim zainteresowanym taka sytuacja odpowiada, to nie widzę powodu dla
      którego ktoś miałby to roztrząsać. Babcie są różne. Moja Mama po dwóch godzinach
      z wnukami czuje przesyt i ma ochotę odpocząć, moja teściowa to taki typ, który
      nie czuje się zmęczony dziećmi i wszędzie by je zabierała ze sobą (wesela,
      imieniny).
    • 3zosia-2009 Re: pytam sie was emamy 15.12.09, 18:51
      Może tej pierwszej babci odpowiada takie życie?Ta druga jest,ok.
      Mojej mamy nie ma jak ją potrzebuje.Nie umie domyślić się że jest potrzebna.A
      jak przyjedzie to daje mi pieniądze,mam wrażenie jakby płaciła mi za
      milczenie.To dopiero jest chora sytuacja.A koleżankami niech się pani nie
      przejmuje.Prawda jest taka,że nigdy nie wiemy,kiedy to My poprosimy o pomoc!
    • jo-asiunka Re: pytam sie was emamy 16.12.09, 10:44
      W zasadzie wcale. Babcie mieszkają daleko, jednej (teściowej ofkors) nie
      zostawiłąbym dziecka nawet na chwilę (i mąż teżwink), druga - marzy o chwilach sam
      na sam z wnuczką i czasem się to zdarza - np. ostatnio moja cóka poszła z
      dziadkami na rajd. My mieliśmy wolne, a dziadkowie byli uszczęsliwieni
    • nutka07 Re: pytam sie was emamy 16.12.09, 11:01
      Nie obaciazamy wcale.
    • elza78 Re: pytam sie was emamy 16.12.09, 11:04
      Nie ma to jak sie przejmowac nadmiernie zyciem innych i je oceniac - kazdy zyje
      jak chce, jeden lubi podroze po swiecie i koncerty inny czas spedzony z wnukami
      czy to takie trudne do zrozumienia?
      Suma summarum dziwi taka wnikliwa analiza dwoch przypadkow i ich kontaktu z
      wnukami dla mnie TO jest chora sytuacja smile
      przyjaciolki wiedza ze wywlekasz ich brudy na forum ?
    • bacha1979 Re: pytam sie was emamy 16.12.09, 11:10
      Nie obarczalismy i nie obarczamy- mamy nianię. Babcie czy dziadkwoie
      zajuja się Maą sporadycznie i pewnie min. dlatego tak chętnie.
      • tullinka Re: pytam sie was emamy 16.12.09, 11:28
        Raz na dwa tygodnie, kiedy muszą pracować popołudniu córką zajmują się moi rodzice. A tak to mam nianię.
    • an_ni Re: pytam sie was emamy 16.12.09, 13:14
      na koncerty, do kina, po swiecie - to chyba codziennie inna
      atrakcja, bo ilez to zajmuje wyjscie do kina czy na koncert - caly
      dzien? dzien w dzien caly tydzien, tydzien w tydzien caly miesiac?
      w Polsce chyba promil emerytow moze sobie na to pozwolic, aby tak
      wypelnic sobie zycie atrakcjami!
      reszta gnusnieje od siedzenia w domu i lataniu po lekarzach
      • magda.kunicka Re: pytam sie was emamy 16.12.09, 13:16
        I znów polski syndrom - starsi ludzie nie mają już swojego życia, są po to żeby
        służyć młodszym. Stąd straszliwe ilości babć upupionych, które nawet nie
        protestują, bo uwierzyły, że do tego teraz sprowadza się ich rola. Smutne.
    • cegielka612 Re: pytam sie was emamy 16.12.09, 14:36
      We wszystkim trzeba zachować umiar, jak babcia chce i może opiekować się wnukami
      to dlaczego nie dać sobie pomóc. A jeśli nie ma ochoty to też nie ma problemu.
      Moja mama z synem została w ciągu jego życia (ma prawie 2 lata) jakieś 5 razy i
      to w wyjątkowych sytuacjach.
      Jedni lubią dzieci bardzo, inni trochę mniej, jakbym miała mamę która lubi
      dzieci i chciałaby się moimi zająć, to wolałabym żeby to była ona niż niania,
      która jednak jest osobą obcą.

    • adsa_21 Re: pytam sie was emamy 16.12.09, 14:53
      Moi rodzice codziennie z moim A.przebywaja a to dlatego ze mieszkamy
      razem i zajmuje sie A.kiedy mnie nie ma a zdarza sie to dosc czesto,
      ale:
      - to ja zaprowadzam i odprowadzam A. ze szkoly, chodze za
      zebrania,do lekarzy,dentysty itp.
      - jak jestem na zajeciach w weekend to staram sie A. "sprzedac"
      ojcu by dziadkow odciazyc
      - w wakacje moi rodzice zawsze jezdza z mlodym ale nie dlatego ze
      nie musza tylko chca.
      Moja mama od kiedy A. sie urodzil byla bardzo zaangazowana w opieke
      nad nim i ma z nim swietny kontakt do tej pory. Jesli by sie
      widziala z A. raz na tydzien lub rzadziej bylaby bardzo
      nieszczesliwa i obrazona.
    • liberata Re: pytam sie was emamy 16.12.09, 21:28
      A czy babcia - emerytka mówić nie potrafi?

      Moja mama zajmowała się młodszą wnuczką przez rok, a potem
      powiedziała: sorry Gregory, mam dosyć. Nikt nie miał pretensji,
      zatrudniliśmy opiekunkę.
      • alfa36 Re: pytam sie was emamy 16.12.09, 22:10
        Moja teściowa pada na twarz i zajmuje się dziecmi swojego mlodszego
        syna. W dodatku teraz ma męża po operacji i biega tak rano do syna,
        zabiera dzieci (rok i siedem lat), wraca, szykuje mężowi obiad,
        zaprowadza starszą do szkoly (caly czas ciągnie też mlodszą). I tak
        w kólko. Fakt oni (rodzice dzieci) malo zarabiają, więc pewnie
        babcia nie wyobraza sobie innej sytuacji, chce pomoc. I też
        zastanawialabym się, czy nie ma moja tesciowa buzi, tylko, że jak ja
        potrzebowalam pomocy, to jakos tesciowa buzię miala.
        Sama korzystam z pomocy swoich rodzicow, ale oni pomagają mi bardzo
        chętnie, kiedy chcielismy opiekunkę, moj tato prawie się na mnie
        obrazil. No i teraz, kiedy zachorowalo mi dziecko a moj tata jest w
        sanatorium, to nie pobieglam do mamy, żeby zajęła się dzieckiem, bo
        wiem, że byloby to dla niej za ciezkie.
    • na_pustyni Re: pytam sie was emamy 16.12.09, 22:28
      moja mama odbiera wnuczkę raz w tygodniu z przedszkola
      teść tak samo
      teściowa raz na pół roku
      chyba nie czują się obciążeni wink
    • agni71 Re: pytam sie was emamy 17.12.09, 08:54
      Mój tato przyjeżdża do nas (z innego miasta) przeważnie raz w miesiącu na
      jakies 4 dni (czasem raz na 2 miesiące) i wtedy pomaga mi przy dzieciach,
      np. odbiera z przedszkola i szkoły, pilnuje w domu, jak ja chcę wyjśc. Nie
      sądzę, by był tym upupiony, bo poza tym ma mnostwo czasu na spotkania ze
      znajomymi, czytanie ksiązek, ogladanie TV i chodzenie po sklepach - jest
      emerytem i to są jego rozrywki smile Moja mama nie zyje, nie miała okazji
      pozajmowac sie żadną wnuczką sad
      Teściowie mieszkaja 400 km od nas, bywaja u nas raz, dwa razy w roku na
      kilka dni - wtedy oczywiście pomagają. My do nich jeżdzimy kilka razy w
      roku - wtedy tez babcia stara sie spędzac czas z wnuczkami. Aktualnie
      jest "upupiona" przez swoja córkę, bo zajmuje sie praktycznie codziennie
      jej dzieckiem.
    • ciociacesia na bardzo 17.12.09, 09:03
      moja mama zajmuje sie młoda po 10-12 godzin dziennie. tyle mi zajmuje praca z
      dojazdami. moja sytuacja ogolnie rzecz biorac normalna nie jest, ale to ze
      rodzice dzieciom w potrzebie pomagaja jest akurat normalne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka