Dziewczyny Matki, pewnie niektóre z Was były w sytuacji, kiedy wasze dziecko
robi awanturę na ulicy... A zaraz odzywa się jakiś pan lub pani, zazwyczaj w
wieku mocno starszym, i krytykuje Was, wymądrza się, pani musi coś z tym
zrobić itd itp. Miałam dzisiaj sytuację tego typu, mam bowiem etap buntu
dwulatka, i kiedy kazałam się dziadkowi odczepić, stanowczo, ale wierzcie mi,
bez wulgaryzmów, usłyszałam, żebym spier.... stara k..... Dałam się
sprowokować i niestety odpowiedziałam w podobnym stylu, zostawiając go - na
szczęście - miotającego sie na przystanku i grożącego mi pięściami...
Oczywiście dziecko się uspokoiło po chwili jak zwykle po napadzie złości.. ale
nie podoba mi się moje zachowanie; oczywiście nazwanie kobiety kur.... jest
poza wszelką oceną, ale nie powinnam z nim podejmować dyskusji, jak widzę że
jest w wieku pozapoborowym i frustrat już na pierwszy rzut oka.
Może macie jakieś cudowne sposoby na takich wymądrzających się "życzliwych",
którzy po 1 minucie obserwacji mówią wam, że jestescie złą matką? Jakieś
ekstra asertywne teksty? Z góry dziękuję za pomoc... Muszę sobie wytworzyć
taki mechanizm. Będę wdzięczna za wszelkie mądre rady. Naprawdę są potrzebne