Dodaj do ulubionych

pozne macierzynstwo

27.02.04, 11:38
Drogie e-mamy,
zadawalam juz to pytanie na forum emama (watek 64latka MAMA), ale jakos
utonelo w gaszczu innych watkow. Ponawiam je zatem w Salonie smile

Chec posiadania dziecka i stawanie sie rodzicami to piekne i silne przezycie.
Dzieki zdobyczom techniki i osiagnieciom medycyny staje sie to mozliwe nawet
w wieku bardziej stosownym dla bycia babcia. Przepraszam, nie jest moja
intencja urazenie kogokolwiek.
Moje pytanie brzmi jak zapatrujecie sie na bardzo pozne macierzynstwo? Mamy
przyklad dwoch mam z Indii 65 i 64-letniej... Ja jestem przeciwna ze wzgledu
na ryzyko wad rozwojowych i samotnosc tego dziecka.

Czekam na Wasze opinie.
Agnieszka
Obserwuj wątek
    • iju Re: pozne macierzynstwo 27.02.04, 12:01
      Ja myślę, że natura nie przypadkiem tak stworzyła kobietę, że w pewnym wieku
      nie może (naturalnie) mieć dzieci. Nikogo nie śmiem potępiać, ale statystyki są
      nieubłagane, pod względem biologicznym najlepiej rodzić dzieci między 18-30
      rokiem życia. Ma to swoje uzasadnienie, młody organizm mamy pozwala prawidłowo
      rozwinąć się maluszkowi, a mama ma więcej sił, żeby poradzić sobie z bezsennymi
      nocami, a wcześniej trudem porodu itp. Do kobiet należy decyzja kiedy? ale
      trzeba też myśleć o dziecku, czy aby za szybko nie pozostanie bez matczynej
      miłości, a nic jej nie zastąpi, wierzcie mi.
    • mmc2 Re: pozne macierzynstwo 28.02.04, 00:22
      wiesz wydaje mi sie ze zeby czyjes postepowanie oceniac trzeba najpierw tydzien
      w jego butach chodzic jak mowi indianskie przyslowie. Dla ciebie ciaza w tym
      wieku nie wchodzi w gre i dobrze. Ja nie wiem czym kierowaly sie te panie
      decydujac sie w tym wieku na dziecko i tez bym sie swiadomie na nie nie
      zdecydowala ale.... . Opowiem Ci swoja historie.
      W zeszlym roku zaszlam w ciaze i wlasciwie nie byloby w tym nic dziwnego gdyby
      nie to male ale... mam juz dwoje dzieci..... jedna corka 19 lat, druga 16 ja
      44. Przezylismy szok, wlasnie zaczynalam robic kariere zawodowa a tu los
      splatal mi figla. Moglabym legalnie usunac ale to nie rozwiazanie dla mnie.
      Jak zaczelam chodzic na kontrole, okazalo sie ze jest cala masa komplikacji.
      Najpierw cala masa miesniakow potem cukrzyca ciazowa, zwapnienia itd. od 9 tyg.
      bylam na zwolnieniu. Wtedy lekarze(mialam ich w sumie 8) wzieli sie za moje
      malenstwo. Zaczeli mi uswiadamiac ile ryzyk i chorob moze miec moje malenstwo.
      Bylam chora ze strachu. Lekarze tlumaczyli mi jak nierozsadnie jest z mojej
      strony decydowac sie na to dziecko "przeciez Pani ma juz dwie zdrowe corki",
      czy naprawde chce pani zrobic swojej rodzinie taka krzywde", czy chce pani
      zniszczyc zycie swoje i swoich dzieci opieka nad chorym dzieckiem?". Oni nie
      byli w stanie zrozumiec ze dla mnie to dziecko bez wzgledu na to czy chore, czy
      zdrowe, to poprostu moje dziecko. Taksamo jak moje dorosle corki. Dostalam
      skierowania na caly szereg badan prenatalnych. W 11 tyg. USG wykazalo zbyt
      groby kark dziecka podejrzenie Down-Syndrom skierowanie na badanie lozyska -
      nie poszlam. Skierowanie na badanie wod plodowych, bad. przerwalam w polowie
      poniewaz lekarz nie mogl sie przebic przez miesniaki a dla mnie to bylo bardzo
      bolesne. Dwa tygodnie potwornych boli, nie moglam zejsc z lozka, w miedzyczasie
      krwawienia, kontrola w szpitalu. Na szczescie wszystko o.k.. Kolejna kontrola
      (co 7 dni),lekarz: " pani musi zrobic to badanie, w pani przypadku to wszystko
      jedno czy pani poroni czy nie. A w ogole to co pani woli poronic zdrowe czy
      urodzic chore? W pani wieku!!!" Ilez ja razy slyszalam w ciagu tego czasu jaka
      jestem stara i co mowia statystyki o takich starych matkach. Zaden z tych
      lekarzy do konca nie zrozumial dlaczego tak zadecydowalam. Nie poszlam drugi
      raz na badanie wod plodowych(ale co 2 tyg.USG). W koncu te badania moga wykryc
      tylko schorzenia chromosomalne ale nawet nie okresla stopnia ciezkosci choroby(
      Na marginesie dodam ze wiele uszkodzen powstaje podczas samego porodu).
      No coz, trzy miesiace temu urodzilam zdrowa i sliczna coreczke. Wazyla 4280g i
      miala 54 cm dl.
      Ciesze sie z kazdej sekundy spedzonej z moim malenstwem i dziekuje opacznosci
      ze mi zrobila na starosc taki piekny prezent.
      Moja mama w tym wieku byla juz od roku babcia mojej pierworodnej corki.
      Powiedz czy tylko zdrowe dzieci maja prawo do zycia? Czy bedziemy selekcjonowac
      nasze potomstwo? Wedlug jakich kryteriow?
      A jesli chodzi o samotnosc, ile dzieci wychowuje sie w domach dziecka chociaz
      ich rodzice zyja? A jaka maja gwarancje mlodzi ze nie zachoruja lub nie zgina w
      wypadku np.samochodowym?
      Troche sie rozpisalam, pora konczyc.
      Pozdrowienia: bardzo stara i bardzo szczesliwa matka
      • bea-chiara Re: pozne macierzynstwo 28.02.04, 03:40
        Zgadzam sie z Toba i z cytowanym indianskim przyslowiem.Wlasnie Twoja historia
        jest dla mnie przykladem poznego macierzynstwa.Jednak zalozycielka watku podaje
        przyklad mam 63,64 letnich.Jest to wiec generacja ...poprzednia-tzn. wieku
        Twojej mamy!
        Pozdr.-Bea.
        • ewa.ad.can Re: pozne macierzynstwo 28.02.04, 05:52
          Tez nie naleze do mlodziutkich mam. Obecnie mam prawie 42 lata, 16 letnia
          corke i kochanego i zdrowiutkiego 2 letniego synka. Uwazam ze chyba inaczej
          nalezy podejsc do poznego maciezynstwa jezeli jest ono wynikiem naturalnych sil
          a inaczej jezeli kobieta juz kolo 50-tki decyduje sie na zajscie w ciaze dzieki
          medycznej sile. Wydaje mi sie ze w pierwszym przypadku jest to cudny dar w
          drugim mam mieszane uczucia,chyba za pozno , chociaz niektore 50 sa w lepszej
          kondycji niz 30-tki smile))) Ale 60-cio latki to chyba lekka przesada.

          Do mmc2 to wstretne jak potraktowali cie lekarze w ciazy. U mnie bylo calkiem
          inaczej, owszem badania mialam przeprowadzone i historie chorob przed ciaza tez
          mialam ale lekarze dodawali mi ciagle otuchy i nie szczedzili mi cieplych
          slow. Chociaz moze roznica lezy w tym ,ze w kraju w ktorym mieszkam ,pozne
          maciezynstwo nie nalezy do rzadkosci? Pozdrowienia Ewa
      • aarabeska Re: pozne macierzynstwo 28.02.04, 15:47
        mmc2 ! bardzo, bardzo dziekuje Tobie za tak osobista odpowiedz. Wiesz nigdy nie
        rozwazam takiej kwestii w kategoriach decyzji "selekcjonowania naszego
        potomstwa". Taka juz jestem. Kazde dziecko powolane do zycia ma wedlug mnie do
        niego prawo, takie samo, bez wzgledu na swoj stan zdrowia. Duzo, szczegolnie
        ostatnio mowi sie o tzw. jakosci zycia. Jest to jednak chyba temat na inny
        watek.

        Mysle, ze doszlo tu do pewnego nieporozumienia. Nie odmawiam nikomu prawa do
        macierzynstwa nawet w poznym wieku. Przyznasz jednak, ze racje biologiczne,
        medyczne i po czesci tez spoleczne (ktore notabene zostaly Tobie wielokrotnie
        przedstawione przez lekarzy, czesto w sposob malo delikatny) stoja przeciwko az
        tak poznemu, jak u wspomnianych przeze mnie w pierwszym poscie kobiet - 64 i 65-
        letniej. Nikt z nas nie ma gwarancji jak dlugo i w jakim stanie zdrowia bedzie
        zyl, ale tu juz od samego poczatku mowimy o wielkim zagrozeniu. Masz racje, ze
        dla mnie ciaza w poznym wieku nie wchodzi w gre. Za bardzo sie boje. Na razie
        jednak mam te swoje 24 lata i nie wiem jak sie moje/ nasze zycie potoczy.

        Jestem wdzieczna za osiagniecia medycyny, ale troche tez sie ich obawiam.
        Uwazam, ze niosa ze soba dylematy, na ktore nie jestesmy jeszcze chyba
        przygotowani.

        Ciesze sie razem z Toba Twoja coreczka i bardzo Tobie gratuluje i zycze, by
        dalej rosla i rozwijala sie zdrowo.

        Wszystkie mlode mamy w roznym wieku pozdrawiam bardzo cieplo
        Agnieszka
      • hancik5 Re: pozne macierzynstwo 01.03.04, 08:09
        MMC, gdy czytam Twoje słowa serce mi rośnie, jesteś niesamowicie dzielna i masz
        w sobie tak dużo miłości !Dodajesz mi też dużo odwagi, bo sama jestem w
        czwartym tygodniu ciąży i mam prawie 38 lat.
        Boję się co będzie...
        Niech żyją takie Mamy ja TY !!!
        • agata.z3 Re: pozne macierzynstwo 02.03.04, 11:30
          hancik trzymaj się dzielnie! Ja urodziłam swoje trzecie dziecko mając lat 39 i wszystko jest w porządku. Mam też koleżankę która zaszła w ciążę (po długich latach
          starań, metodą zapłodnienia pozaustrojowego) w 40 roku życia, urodzi mając 41! Niech żyją późne mamy!
          • hancik5 Re: pozne macierzynstwo 03.03.04, 11:12
            Agatko, dzięki !
            Mam już 4,5 letnią Kasinkę i tak się nią cieszę, że chciałabym jeszcze,
            jeszcze !!
            Ten drugi bąbel został poczęty z pełną świadomościa po 4 miesiącach starań, no
            i się porobiło !! To czwarty tydzień od poczęcia, a ja ciągle nie mogę w to
            uwierzyć, bo przecież jestem już taka "wiekowa", ale jak patrzę na mijego
            kochanego męża i widzę jak bardzo się cieszy, to wstępuje we mnie nadzieja.
            Agatko, jeszcze raz dziękuję za Twoje przemiłe słowa otuchy. Pozdrawiam gorąco !
      • iju Re: pozne macierzynstwo 11.03.04, 11:35
        Dopiero dziś przeczytałam Twoją wypowiedź, nie wiem czy Ty jeszcze tu zajrzysz,
        ale i tak chcę napisać, że nikomu nie mówię kiedy ma rodzić dzieci, czy ile ma
        ich mieć. Doskonale rozumiem kobiety, które decydują się na dzieci po
        wieloletnim leczeniu nie myśląc o swoim wieku, rozumiem też Twoją sytuację,
        pewnie postąpiłabym podobnie, ale to nie zmienia faktu, że nawet Ty sama nie
        planowałaś już dzieci, bo każdy wiek ma swoje prawa. A dzieci kocha się czy się
        je urodziło mając 20,30,40 lat. Ja przeczytałam ststystyki zamieszczone w
        artykule o późnym macierzyństwie i świadomie nie zdecydowałbym się na dziecko
        po 40, ale co mi życie przyniesie, zobaczę...To moja opinia.
        • mmc2 Re: pozne macierzynstwo 12.03.04, 12:18
          Witajcie,


          HANCIK5 dziekuje ci za zrozumienie i mile slowa. Wierze ze u Ciebie tez
          wszystko bedzie dobrze, trzymam za Ciebie mocno mocno kciuki.

          Ilju nie zgadzam sie z Twoim twierdzeniem co do wieku biologicznego kobiety.
          Ja uwazam ze natura stworzyla kobiete w celu podtrzymania gatunku i wyposarzyla
          ja w zdolnosci prokreacyjne od okresu dojrzewania do okresu przekwitania, tzn.
          do ok. 45. U niektorych kobiet proces ten zachodzi wczesniej u innych pozniej(
          slyszalam o kobietach -nawet tu na forum- 50 letnich ktore naturalnie zaszly w
          ciaze i rodzily).
          Uwazam ze naturalne i zgodne z biologia jest to ze w tym czasie kobiety rodza
          dzieci.
          Uwazam ze to w naszym kregu kulturowym wraz z intensywnym rozwojem cywilizacji
          ( i srodkow antykoncepcyjnych) przyjeto od ok. 70 lat za spolecznie pozytywny
          model rodziny: 2+1 lub 2+2. Ale jesli popatrzymy troche wstecz (historia
          czlowieka) i obok ( patrz: inne kultury) to kobiety rodzily dzieci dopoki nie
          weszly w okres przekwitania. Naturalnie nastepowala selekcja przez samoistne
          poronienia lub na skutek warunkow zyciowych, dzieci umieraly wczesnie nie
          osiagajac wieku dojrzalego.
          Oczywiscie nie chce przez to powiedziec ze chcialabym zeby te czasy wrocily.
          Ale nie zgadzam sie z tym zeby wykladnia naszego zycia byly spoleczne mody i
          martwe statystyki.
          Naturalnie nie planowalam juz dzieci, ale nie dlatego ze czuje sie za stara,
          tylko dlatego ze sie dlugo ksztalcilam i chcialam: robic kariere zawodowa( moda
          na samorealizacje) , zarabiac duuuuuuuzo pieniedzy i oplywac w dobrach
          materialnych.
          Pozdrowienia
      • irminka2 Re: pozne macierzynstwo 17.03.04, 07:53
        Miałam 39 lat, akurat zmieniłam pracę , dziciaki w wieku 13 i 12 lat , a tu
        niespodzianka. Moje przerażenie - jestem za stara na rodzenie dziecka i reakcja
        mojej lekarki : pani Irmino , przecież tam nic nie zardzewiało!Nie kierowała
        mnie na żadne badania prenatalne , ani amniopunkcję (czy jak to tam się
        zwie) .Ciąża przebiegła wręcz książkowo, poród niemal w biegu.Dziś mój prawie 6
        letni synek jest ukochaną maskotką całej rodziny, ja dostałam zastrzyk energii,
        a jaka to wspaniała kuracja odmładzająca dla organizmu!
        I dziś też dziękuję Opatrzności za ten prezent, choć świadomie nigdy bym się
        nie zdecydowała na trzecie dziecko. Nigdy jednak też , niezależnie od wieku i
        ryzyka nie usunęłabym ciąży.Nie potrafiłabym chyba żyć ze świadomością ,że
        zabiłam swoje dziecko - niezależnie jakie by nie było.
        A tak na marginesie , moja sąsiadka pół roku po mnie (zaraźliwe było albo co) w
        wieku 47 lat urodziła swoje pierwsze dziecko.Julka jest zdrowa ,śliczna
        (osobista narzeczona mojego synka). Nieraz sąsiadka marudzi ,że jej koleżanki
        są babciami w tym wieku , ale widzę jakim szczęściem jest dla nich Julcia.
        Pozdrawiam wszystkie późne mamy .Mmc2- broń Boże nie stare.My jesteśmy młode
        mamy , bo mamy małe dzieci!
        Irmina

        Zapraszam do kontaktu na priv lub gg 3537214
    • kiranna Re: pozne macierzynstwo 03.03.04, 22:36
      Coz, jeszcze 100-150 lat temu w naszej kulturze 30-latka to juz byla prawdziwa
      matrona, czesto wdowa, a nie kobieta w kwiecie wieku, u szczytu swoich
      mozliwosci smile
      Na szczescie zmienil sie styl zycia, odzywiamy sie zdrowiej, uprawiamy wiecej
      sportow niz poprzednie pokolenia, nie bez znaczenia jest rowniez postep
      medycyny, badania genetyczne, dostep do srodkow antykoncepcyjnych, dlatego
      mysle, ze czas przyzwyczaic sie do widoku nienajmlodszych "mlodych mam" i
      ugryzc sie w jezyk zanim pogratuluje sie slicznego wnusia wink
      40-letnia pierworodka nie jest i na pewno nie bedzie juz taka rzadkoscia, co by
      na ten temat nie mowily statystyki (podejrzewam, ze tez juz nie najnowsze).
      Coraz rzadziej tez rodza dziewczyny bardzo mlodziutkie, szczegolnie w krajach
      wysokorozwinietych. Najpierw myslimy o wyksztalceniu, karierze, potem o
      dzieciach. Ciaza jest coraz czesciej zaplanowana niz dzielem przypadku.
      Z drugiej strony zycie w stresie, pospiechu, zywnosc modyfikowana,
      zanieczysczenie srodowiska i wiele jeszcze innych czynnikow spowodowalo wzrost
      nieplodnosci. Kobiety, nieraz latami walczace o zajscie w ciaze rowniez
      zawyzaja statystyke pierworodek. Tu przykladem moge byc ja smile planowalam porod
      przed 30-tka, a urodzilam synka dopiero w wieku 34 lat. I nie czuje sie
      absolutnie staro, a wrecz przeciwnie, uwazam, ze to nie ja jemu dalam zycie, a
      on mnie smile pewnie, ze jestem czasem padnieta, ale ktora mama nie jest? Za to z
      niczego nie musialam rezygnowac, wyksztalcenie mam, zwiedzilam kawal swiata,
      kariere tez jakas tam zrobilam, wiem kim jestem i czego chce. Jasne, ze moje
      cialo nie jest juz takie super jak 20-latki, mozliwe, ze 15 lat wczesniej
      lepiej znioslabym ciaze i szybciej doszlabym do siebie po porodzie, ale za to
      jestem bardziej przygotowana na macierzynstwo psychicznie niz bylabym wtedy.
      Moi rodzice urodzili mnie wczesnie (mama-20/tata-23), podobno za wczesnie jak
      twierdza, nie byli wowczas gotowi na wychowywanie dziecka, choc zawsze
      slyszalam w domu, ze jestem dzieckiem milosci smile)
      Wlasnie probuje sobie przypomniec moja mame, kiedy byla w tym samym wieku co ja
      teraz. Ja mialam wowczas cale 15 lat, czulam sie strasznie dorosla, przezywalam
      swoja pierwsza i jak sadzilam dozgonna wink milosc. A rodzice? w moich oczach oni
      juz byli tacy starzy, gdzie im do pieluch, seksu, zycia i w ogole! wink) pamietam
      jak zloscilam sie kiedy ojciec calowal publicznie mame albo tanczyli
      rock'n'rolla przy ludziach(!) wink i bylam przerazona kiedy powiedzieli, ze moge
      miec rodzenstwo, plakalam w nocy. Alarm okazal sie falszywy, a ja wyraznie
      ucieszona. Dzis jak o tym mysle, jest mi po prostu glupio, strasznie glupio.
      Moje wlasne macierzystwo zblizylo mnie bardzo do mojej mamy, do tej pory
      blizszy kontakt mialam z ojcem. Teraz wiem jakim wysilkiem jest dla kobiety
      ciaza, ile jest w stanie zniesc w milczeniu matka dla dziecka. Nie zaluje
      poznego macierzynstwa, zaluje, ze tak pozno sie o tym dowiedzialam, moze
      inaczej ocenialabym swoja mame przez te lata.

      Podany w pierwszym poscie przyklad kobiet ponad 60-letnich to mimo wszystko
      skrajny, rzadki na swiecie przypadek. Zwroccie uwage, ze to sa mieszkanki
      Indii - kraju Trzeciego Swiata, tam sprawa swiadomego macierzynstwa ma sie
      nieco inaczej niz w Europie. Potrzeba by wiecej informacji na temat ich
      statusu, wyksztalcenia, miejsca zamieszkania, dostepu do sluzby zdrowia, itp.
      zeby stwierdzic czy byly swiadome, iz jeszcze moga miec dzieci, kiedy
      zorientowaly sie, ze sa w ciazy i czy w ogole byly pod opieka lekarza. Roznie
      to bywa...

      pozdrawiamsmile
      Anka
      • edytek1 Re: pozne macierzynstwo 04.03.04, 03:28
        Moja mama rodziła mnie mnie mając 23 lata i ze wszą słyszala, że to już
        najwyższy czas! Ja rodziłam mająć 25 lat i 80% ludzi myślało, że dziecko nam
        się poprostu trafiło. Cóż czasy się zmieniają. Pewnie nasze córki będą pisać na
        jakimś forum dla mam w okolicach 45 urodzin.wink. 65 lat i macieżyństwo?????? no
        cóż mój mały rozumek nie może tego pojąć.
      • ma.pi Re: pozne macierzynstwo 04.03.04, 19:57
        kiranna napisała:

        > Podany w pierwszym poscie przyklad kobiet ponad 60-letnich to mimo wszystko
        > skrajny, rzadki na swiecie przypadek. Zwroccie uwage, ze to sa mieszkanki
        > Indii - kraju Trzeciego Swiata, tam sprawa swiadomego macierzynstwa ma sie
        > nieco inaczej niz w Europie. Potrzeba by wiecej informacji na temat ich
        > statusu, wyksztalcenia, miejsca zamieszkania, dostepu do sluzby zdrowia, itp.
        > zeby stwierdzic czy byly swiadome, iz jeszcze moga miec dzieci, kiedy
        > zorientowaly sie, ze sa w ciazy i czy w ogole byly pod opieka lekarza. Roznie
        > to bywa...
        >
        > pozdrawiamsmile
        > Anka

        Autorka watku nie podala zbyt wielu danych. Jedna z tych par (bylo to ostatnio
        w mediach) ona 64 on chyba 70 (lub wiecej) przez cale swoje malzenstwo (pewnie
        ze 40 lat) starali sie o dziecko. Nigdy nie mieli. Na starosc skozystali ze
        sztucznego zaplodnienie. Dawczynia jajeczka byla chyba siostrzenica tej pani,
        sperme wzieto od meza. I spelnilo sie najwieksze marzenie ich zycia.
        Z jednej strony szokujace, a z drugiej czy mozemy ich potepiac?

        Pozdr.
        • aarabeska Re: pozne macierzynstwo 14.03.04, 21:48
          "Autorka watku" czyli ja smile) obiecuje w wolnej chwilce poszperac w sieci w
          poszukiwaniu informacji nt. poznego macierzynstwa. Glownie w celu zaspokojenia
          swojej zadzy wiedzy smile) ale jak cos znajde wiecej o paniach poruszanych przeze
          mnie w pierwszym watku - chetnie podrzuce na forum.

          Pozdrawiam bardzo serdecznie
          Agnieszka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka