Dodaj do ulubionych

I kto się najbardziej rzuca?

07.05.10, 08:26
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7852014,Sejm_uchwalil_ustawe_o_przeciwdzialaniu_przemocy_w.html

I kto się najbardziej rzuca w komentarzach? Panowie.
Najgoręcej przeciwko nowelizacji ustawy protestowały środowiska
ortodoksyjno katolickie, organizacje wielodzietnych (Krupska + inni)
i panowie przekonani o tym, że są właścicielami swoich rodzin.
Obserwuj wątek
    • figrut Re: I kto się najbardziej rzuca? 07.05.10, 08:40
      Należałoby tylko ustalić, czy karą cielesną nazwiemy tłuczenie
      ręką/pasem/kablem i czym tam jeszcze, czy też pojedynczy klaps w
      chwili np. zagrożenia życia.
      Od ilu promili zaczyna się nietrzeźwość która uniemożliwia właściwą
      opiekę nad dzieckiem.
      Jakie kary dla urzędników (opieka, kurator) którzy nadużyli swoich
      praw - coś musi powstrzymywać tych ludzi przed nadinterpretacją
      przepisów.
      ...pracownik socjalny w szczególnych sytuacjach, np. gdy
      opiekunowie są nietrzeźwi, jest zobowiązany "zapewnić dziecku
      bezpieczeństwo" i powinien umieścić je u innej niezamieszkującej
      wspólnie osoby z rodziny
      , a jeśli jest to niemożliwe - w rodzinie
      zastępczej bądź placówce.

      Tu się zgodzę bez żadnych zastrzeżeń o ile pracownicy opieki nie
      pójdą na łatwiznę i "nie mogąc skontaktować się z członkiem rodziny"
      umieszczą dziecko w placówce opiekuńczo wychowawczej bo mniej
      zachodu.
      Czepiam się, ale chodzi o dzieci i o to, aby wraz z ustawą nie wylać
      dziecka z kąpielą. Całość mi się podoba, ale należałoby to bardziej
      uściślić, aby nie dochodziło do nadużyć z ŻADNEJ strony.
      • gabi683 Re: I kto się najbardziej rzuca? 07.05.10, 08:48
        powinien umieścić je u innej niezamieszkującej
        wspólnie osoby z rodziny,


        Popieram to wiadomo jest to dla mnie nie do końca dopracowane ale coś się
        zaczyna robić w kierunku aby dzieci nie zostawały same sobie.Po za-tym niech
        się martwią Ci co przemoc domowa maja na porządku dziennym i nic z tego sobie
        nie robią że krzywdzą
      • matsuda a jak to technicznie będzie wyglądać? 07.05.10, 08:49
        " powinien umieścić je u innej niezamieszkującej
        > wspólnie osoby z rodziny" skąd wezmą dane takiej osoby, jak się z nią
        skontaktują jeśli rodzice są tak nawaleni?
        • gabi683 Re: a jak to technicznie będzie wyglądać? 07.05.10, 08:53
          matsuda napisała:

          > " powinien umieścić je u innej niezamieszkującej
          > > wspólnie osoby z rodziny" skąd wezmą dane takiej osoby, jak się z nią
          > skontaktują jeśli rodzice są tak nawaleni?


          A policja od czego jest ,na jakim Ty świecie żyjesz myślisz ze trudno ustalić
      • echtom Re: I kto się najbardziej rzuca? 07.05.10, 10:27
        > Należałoby tylko ustalić, czy karą cielesną nazwiemy tłuczenie
        > ręką/pasem/kablem i czym tam jeszcze, czy też pojedynczy klaps w
        > chwili np. zagrożenia życia.

        Jeśli dasz klapsa dzieciakowi, który wkłada paluchy do kontaktu,
        jesteś złym rodzicem i nie ma dla ciebie usprawiedliwienia. Dobry
        rodzic to taki, który na wieść o piątce z matematyki pyta: "Dlaczego
        nie szóstka?".
        • angazetka Re: I kto się najbardziej rzuca? 07.05.10, 10:49
          Innych modeli rodzicielstwa nie ma?
          • echtom Re: I kto się najbardziej rzuca? 07.05.10, 10:56
            Są. Jesteś inteligentna, więc na pewno zrozumiałaś, do czego piję.
            • angazetka Re: I kto się najbardziej rzuca? 07.05.10, 10:58
              Jasne, tylko też jesteś inteligentna, a demagogią jedziesz wink
          • figrut Re: I kto się najbardziej rzuca? 07.05.10, 11:19
            > Innych modeli rodzicielstwa nie ma?
            Rodzicielstwo ma to do siebie, że nie jest jeszcze zamundurkowane i
            jednakowo wyglądające.
            U jednych normą jest zajmowanie się młodszym dzieckiem w rodzinie
            przez starsze, u innych jest to nie do pomyślenia, aby starsze
            musiało zająć się młodszym.
            U jednych normą jest wymaganie od dziecka nauki w konkretnych
            godzinach i na konkretnym poziomie, u innych od najmłodszych lat
            dzieciom pozwala się uczyć na błędach własnych zaniedbań.
            U jednych występują ciche dni w ramach kary, u innych jest to krzyk.
            Jedni pozwolą dziecku na własnej skórze skosztować jak smakuje
            spotkanie palca z wrzątkiem, inni dadzą ostrzegawczego klapsa,
            krzykną lub będą biegać za dzieckiem i usuwać wszystkie
            niebezpieczeństwa (nie zawsze się da).
            • echtom Re: I kto się najbardziej rzuca? 07.05.10, 11:23
              > u innych jest to nie do pomyślenia, aby starsze musiało zająć się
              młodszym.

              U jeszcze innych tego młodszego wcale nie ma wink
      • lola211 Re: I kto się najbardziej rzuca? 07.05.10, 13:03
        > Należałoby tylko ustalić, czy karą cielesną nazwiemy tłuczenie
        > ręką/pasem/kablem i czym tam jeszcze, czy też pojedynczy klaps w
        > chwili np. zagrożenia życia.

        Klaps to uderzenie, nie ma wcale koniecznosci go stosowac, nawet w
        sytuacjach niebezpiecznych.Ale jak rozumiem jest najlatwieszy do
        uzycia.
    • marychna31 Re: I kto się najbardziej rzuca? 07.05.10, 08:47
      Właśnie jakiś czas temu, kiedy ustawa była tak gorąco dyskutowana zastanawiałam
      się czego ludzie się tak boją. Wy się boicie? Mi nawet do głowy nie przyszło się
      bać, że ktoś mi odbierze dziecko, orzeknie, że jesteśmy z mężem niewydolnymi
      rodzicami, będzie ingerował w moją rodzinę. Nie robię nic niezgodnego z prawem,
      zawsze na pierwszym miejscu jest interes mojego dziecka, wywiązuje się ze
      wszystkich obowiązków. NIe czuję się w najmniejszym stopniu adresatka ustawy.
      Skąd w innych taki strach?

      Inna sprawa. Jakiś czas temu pełno było w mediach szumu o rzekomym "nie
      wypełnieniu testamentu L. Kaczyńskiego przez Komorowskiego", który nie wysłał
      ustawy o IPN do Trybunału Konstytucyjnego. Czy ci wszyscy gorący zwolennicy
      "wypełniania testamentów ofiar ze Smoleńska" tak gorącu są również zwolennikami
      wypełnienia testamentu p. Izabeli Jarugi Nowackiej w sprawie omawianej ustawy
      przeciwdziałającej przemocy w rodzinie?
      • figrut Re: I kto się najbardziej rzuca? 07.05.10, 09:01
        > Właśnie jakiś czas temu, kiedy ustawa była tak gorąco dyskutowana
        zastanawiałam
        > się czego ludzie się tak boją. Wy się boicie? Mi nawet do głowy nie
        przyszło si
        > ę
        > bać, że ktoś mi odbierze dziecko, orzeknie, że jesteśmy z mężem
        niewydolnymi
        > rodzicami, będzie ingerował w moją rodzinę. Nie robię nic
        niezgodnego z prawem,
        > zawsze na pierwszym miejscu jest interes mojego dziecka, wywiązuje
        się ze
        > wszystkich obowiązków. NIe czuję się w najmniejszym stopniu
        adresatka ustawy.
        > Skąd w innych taki strach?
        Jeszcze trzy lata temu mnie też by to do głowy nie przyszło. Dlatego
        właśnie jestem za precyzyjnym ustaleniem w jakich okolicznościach
        opieka tak głęboko może ingerować.
      • maurra Re: I kto się najbardziej rzuca? 07.05.10, 09:08
        Mnie ta ustawa też nijak do czerwoności nie rozpala, podobnie jak problem do ilu
        promili się nadaję albo że to był "klaps" ratujący życie, no ludzie litości...
        • papalaya a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 09:20
          jak mi gówniarz po raz kolejny pomimo 344286 ostrzeżeń i 305678373
          rozmów bedzie się bawił z kolegami w podpalanie skoszonej trawy na
          pustej działce sasiada
          • moofka Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 09:23
            papalaya napisała:

            > jak mi gówniarz po raz kolejny pomimo 344286 ostrzeżeń i 305678373
            > rozmów bedzie się bawił z kolegami w podpalanie skoszonej trawy na
            > pustej działce sasiada

            jezeli masz nieobliczalne dziecko specjalnej troski
            to lepiej od razu umiescic je w specjalistycznej placowce
            dobrze zamknietej
            • papalaya Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 09:30
              tjaaa, chłopcy forumowych mam to posłuszne i ułożone manekinki
              manekinki, broń Boże aby rozbijali sobie kolana, skakali przez
              płoty, wlazili na drzewa, bawili się w wojne (zgroza, bo to zabaw z
              plastikowym pistoletem ucząca dzieci zabijania) czy też prowadzili
              eksperymenty malego chemika...

              dzieci forumowych mam są eko, emo, vege i co tam jeszcze kultura
              masowa wymyśli

              dzieci forumowych mam nie plują, nie biją się, nie bekają, nie robią
              wygłupów, do razu rodzą sie ułożone i z odpowiednimi pogladami
              polipoprawnymi
              • marychna31 Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 09:34

                -> tjaaa, chłopcy forumowych mam to posłuszne i ułożone manekinki
                > manekinki, broń Boże aby rozbijali sobie kolana

                NIe widzisz różnicy między przestępstwem polegającym na podpalaniu cudzej
                własności a rozbijaniu sobie kolana czy wchodzeniu na drzewo? NIe widzisz
                patologii w rodzinie, w której ojciec nie potrafi w normalny sposób nauczyć
                dziecka co dobre a co złe?
                -
                Jakdługo należy karmić piersią
                • papalaya znów bredzisz marysieńko? 07.05.10, 09:40
                  jakie przestępstwo na listośc boską??? pusta działka budowlana i
                  wykoszone chwasty i zielsko na kupce, wykoszone przez zresztą przez
                  nas w uzgodnieniu z sasiedem...

                  do tego banda chłopaków bawiąca się w poszukiwaczy skarbów

                  przestepstwo...dobre...
                  • marychna31 mieszasz się w zeznaniach ;) 07.05.10, 09:56
                    to jak wszystko w porządku to czemu chcesz pobić dziecko?
                    • papalaya Re: mieszasz się w zeznaniach ;) 07.05.10, 10:23
                      co to znaczy "pobić"? połamać kości i wyrwać wlosy?

                      najpierw ośmieszasz się bredząc o "przestepstwie" a potem nie
                      rozumiesz dlaczego podpalanie i zwiazane z tym konsekwencje nie są
                      najodppwiedniejsz zabawą dla dzieci...

                      a ty w ogole masz dzieci?
                      • default Re: mieszasz się w zeznaniach ;) 07.05.10, 10:39
                        No to wytłumacz mu te kosekwencje. Najlepiej obrazowo i z dużą
                        przesadą, założę się, że lepiej to przemówi do dzieciaka niż lanie w
                        doopsko.
                        • papalaya Re: mieszasz się w zeznaniach ;) 07.05.10, 11:01
                          przeczytaj wątek
                    • figrut Re: mieszasz się w zeznaniach ;) 07.05.10, 11:27
                      marychna31 napisała:

                      > to jak wszystko w porządku to czemu chcesz pobić dziecko?
                      Nie jest w porządku, bo choć szkoda początkowo może nie obejmować
                      czyjejś własności, to ogień szybko może się rozprzestrzenić.
                      Mam sąsiada przez płot, piromana od lat najmłodszych. Testował ogień
                      na własnym podwórku za własną stolarnią jego ojca i wuja.
                      Kilkakrotnie babcia brała go w obronę aż spasowała i pozwoliła matce
                      na "wykonanie wyroku". Do dziś sąsiad wspomina jak to odechciało mu
                      się robić ogniska za budynkiem, bo tyłek bolał po tym okrutnie.
            • graue_zone Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 09:34
              A Ty może najpierw pomyśl, a potem pisz. Twoje dziecko reaguje za pierwszym
              razem? Jeśli tak to gratuluję. Bo moje nie. A są sytuacje, gdzie rzeczywiście od
              szybkiej reakcji zmoże zależeć życie dziecka (patrz: wybieganie na jezdnię) i za
              15654332277 razem może nie starczyć czasu na tłumaczenie. Nie twierdzę, że
              dzieci należy lać jak popadnie, ale trzeba jednak rozróżnić między jednorazowym
              klapsem w powyższej sytuacji a systematycznym katowaniem dziecka. A i tak
              sąsiedzi rodzin patologicznych nie będą nic słyszeć i zdziwią się kolejnym
              zatłuczonym dzieckiem....
              • gryzelda71 Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 09:40
                No ale ten klaps jest po fakcie,czy zanim dzieciak na tę nieszczęsna ulice
                wybiegnie?Bo jak tak umiesz przewidzieć jego zachowania to przytrzymaj a nie bij.
              • papalaya graue, dokładnie 07.05.10, 09:41
                no ale dla niewydarzonych mamusiek kazdy klaps to katowanie i
                tłuczenie na smierć
                • marychna31 Re: graue, dokładnie 07.05.10, 09:58
                  dla niewydarzonych tatuśków klaps to forma odreagowania w miejsce sensownego
                  systemu wychowawczego.
                • madzioreck Re: graue, dokładnie 08.05.10, 05:32
                  papalaya napisała:

                  > no ale dla niewydarzonych mamusiek kazdy klaps to katowanie i
                  > tłuczenie na smierć

                  Tu nie chodzi o to, że katowanie, tylko, że co ma zapobieganie nieszczęściu do
                  bicia, do klapsa? Czy klaps to jest przemyślane działanie, mające na celu
                  uratowanie życia? Czy aby nie dopuścić do wsadzenia palca do kontaktu trzeba
                  walić dziecko w tyłek? Co ta ma wspólnego z ratowaniem? To tylko wyładowanie
                  własnych emocji.
              • morekac Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 10:23
                A są sytuacje, gdzie rzeczywiście o
                > d
                > szybkiej reakcji zmoże zależeć życie dziecka (patrz: wybieganie na
                jezdnię) i z
                > a
                Wiedziałam, że ten argument padnie wink
                Cały czas mnie zastanawia, dlaczego 'klaps ratujący życie' ma być
                szybszy niż złapanie delikwenta za fraki i zdjęcie go z tej jezdni.
                A jak ma się dziecię notorycznie wyrywające się na ulicę - to zawsze
                pozostaje smycz.
                • maurra Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 10:36
                  bo trzeba jeszcze odreagować złość, że się nie upilnowało
                  samego siebie w dupę nie walnę a dziecko jest pod ręką

                  generalnie ws. tej ustawy protestują głównie ci co biją po dupie (dla "ratowania
                  życia dziecka", bo się nie słucha i inne w ten deseń) bo one inaczej wychowywać
                  nie umiom
                  • moofka Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 10:40
                    > generalnie ws. tej ustawy protestują głównie ci co biją po dupie
                    (dla "ratowani
                    > a
                    > życia dziecka", bo się nie słucha i inne w ten deseń) bo one
                    inaczej wychowywać
                    > nie umiom

                    tak
                    i sa swiecie przekonani o swojej rodzicielskiej pozal sie boze
                    skutecznosci
                    pobic bezbronne slabe dziecko umie kazdy
                    wychowac nie kazdy niestety
                    ustawa ustawa ale jedna jaskolka wiosny nie czyni
                    przydalaby sie akcja spoleczna i edukacyjna
                    jak INACZEJ dotrzec do dziecka i ksztaltowac pozadane postawy
                    skutecznie a bezpiecznie i godnie
                    oni tego nie wiedza po prostu
                • graue_zone Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 12:09
                  Dlatego, że czasem zdarza się, że nie zdążysz złapać, albo dziecko jest kilka
                  kroków przed Tobą. Widać nigdy nie miałaś do czynienia z uciekającym dzieckiem i
                  nie bardzo wiesz, o czym piszesz. Prowadziłaś 3,5-latka na smyczy? To się
                  sprawdza przy młodszych dzieciach, starszych nie.
                  • morekac Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 13:32
                    Widać nigdy nie miałaś do czynienia z uciekającym dzieckiem
                    > i
                    > nie bardzo wiesz, o czym piszesz
                    Bo moje - jak były młodsze - były w takich sytuacjach w trybie
                    karnym pakowane do wózka. Do wieku 3.5 roku doskonale wiedziały, że
                    nie ze mną takie numery.
                    Widziałam 5-latka na smyczy - w sytuacji, w której łatwo dziecko
                    zgubic, bo na lotnisku. Szczerze pozazdrościłam takiego
                    rozwiązania wink, bo sama byłam wtedy z dzieckiem w podobnym wieku.
                    I nie piszę o prowadzaniu na smyczy normalnie usłuchanego 3,5
                    latka, tylko o prowadzaniu na smyczy dziecka, które ma zamiłowanie
                    do uciekania na ulicę.
              • mamand Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 10:57
                > A są sytuacje, gdzie rzeczywiście od
                > szybkiej reakcji zmoże zależeć życie dziecka (patrz: wybieganie na
                > jezdnię) i za15654332277 razem może nie starczyć czasu na
                tłumaczenie.

                a nie lepiej trzymać dziecko za rękę?
                • nangaparbat3 Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 23:24
                  mamand napisała:


                  > a nie lepiej trzymać dziecko za rękę?

                  Anachroniczna jesteś. Teraz dzieci się prowadza na smyczy.
          • marychna31 Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 09:31
            Skoro tak sobie nie radzisz z własnym dzieckiem to faktycznie lepiej by było dla
            wszystkich (ciebie, dziecka, sąsiada, oraz innych obywateli RP), żeby do twojego
            domu wkroczyła Opieka Społeczna, zabrała dziecko i jego wychowanie powierzyła
            komuś, kto potrafi to robić.
            • papalaya Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 09:45
              to znaczy ddzieko ma mi być zabrane, bo wpadło na pomysl głupiej
              zabawy z kolegami? rozumiem, że 8-letni chłopcy nie mogą wpadac na
              pomysły glupich zabaw, bo jeśli wpadają to oznacza że rodzice sobie
              z nimi nie radzą?

              czyli głupia zabawa 8-latka to ewenement w skali galaktycznej?

              kontynuuj, robi się ciekawie i absurdalnie
              • moofka Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 09:47
                po raz kolejny pomimo 344286 ostrzeżeń i 305678373
                > rozmów

                jezeli tak masz
                to albo masz dziecko debila i sobie nie radzisz
                albo z twoja wydolnoscia wychowacza jest cos nie tak
                w kazdym przypadku pomoc fachowcow sie przyda
                • papalaya Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 09:51
                  widocznie to debil, widocznie nie masz dzieci a przynajmniej
                  chłopców, widocznie nie maszekasz pod miastem a w blokowej klitcce

                  dziękuję za radę, fachowa pomoc jest obecnie taka trendi i kul,
                  prawnicy, psychiatrzy i setki innym "specjalistów" zyją z jeleni,
                  ktorzy nie ptorafią sobie poradzić z wlasnymi dziecmi
                  • moofka Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 09:52
                    nawet najwiekszy debil zaczai po ktoryms razie
                    moze tlumaczysz nie tak
                    ze az tluc trzeba?
                    • papalaya Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 09:55
                      tłukę na specjalnym koźle kablem od żelazka

                      potem wcieram sól

                      na koniec zamykam w piwnicy i gasze światło

                      gratulecje dla twoch dzieci, że w amoku zabawy zawsze zachowują
                      zimne opanowanie i zdrowy rozsadek i po jednej rozmowie mozsze byc
                      pewna, że nigdy więcej nie rozdrapią sobie kolana
                      • moofka Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 09:59
                        ale co drapanie kolan ma do tego?
                        bijesz dzieci za rozdrapane kolano?
                        bo ja mam w torebce dyzurny zestaw na te okolicznosc
                        opatruje i pocieszam a nie tluke na dokladke
                      • marychna31 papalaya 07.05.10, 10:02
                        Każdy rodzic, którego dziecko nie wpada pod samochód i nie dokonuje czynów
                        przestepczych musi bić swoje dziecko? Potrafisz sobie w ogóle wyobrazić dobrze
                        wychowane dziecko, którego rodzice w ogóle nie bili?
                • deodyma Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 09:55

                  > jezeli tak masz
                  > to albo masz dziecko debila i sobie nie radzisz


                  oj, to ze mnie dopiero byl debil.
                  bylam gorsza od swojego brata, ktory do swietych tez sie nie
                  zaliczal, ale ja bilam go na glowe w 200 procentach o ilu nie w 300big_grin
                  az dziw, ze matka dala rade mnie wychowac bez zadnych fachowcowsmile
                  oczywiscie, teraz takich debili nie mabig_grin
              • morekac Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 10:48
                Moim zdaniem: jeśli 8-latek po raz kolejny podpala działkę sąsiada,
                powinien być bardziej pilnowany, żeby się nie wałęsał bez dozoru - i
                on, i koledzy. Prawdopodobnie powinien siedzieć w domu na d...pie i
                na dwór wychodzić wyłącznie pod czujnym okiem rodzicieli. Tak, to
                oznacza, że rodzice sobie z nimi nie radzą.
          • deodyma Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 09:46

            papalaya napisała:

            > jak mi gówniarz po raz kolejny pomimo 344286 ostrzeżeń i 305678373
            > rozmów bedzie się bawił z kolegami w podpalanie skoszonej trawy na
            > pustej działce sasiada



            popieramsmile
            a teraz czeka Cie linczbig_grin
            • papalaya lincz już się zaczął powyżej ;) 07.05.10, 09:53
              eko emo vege i inne wojowniczki politpoprawności ze swoimi
              superułożonymi dziećmi-robocikami już mnie zmieszały z blotem wink
              • moofka Re: lincz już się zaczął powyżej ;) 07.05.10, 09:57
                dlaczego zmieszaly
                i swiety by zwariowal jakby tlukt do bezmyslnej kupy sina bez
                zadnego efektu i reke podniosl i kija z komorki
                pytanie jest
                dlaczego twoje dzialania sa zupelnie ignorowane
                czy dziecko nie czai
                czy dziecko nie slyszy
                czy tak bardzo przejmuje sie tym co do niego gadasz
                • deodyma Re: lincz już się zaczął powyżej ;) 07.05.10, 10:02

                  > dlaczego twoje dzialania sa zupelnie ignorowane
                  > czy dziecko nie czai
                  > czy dziecko nie slyszy
                  > czy tak bardzo przejmuje sie tym co do niego gadasz
                  >




                  moofka, nie wiem jakim bylas dzieckiem i jakie Ty masz dzieci, ale
                  wiedz, ze sa takie dzieci, do ktorych zadne artgumenty nie trafiaja.
                  ja takim dzieckiem bylam.
                  bylam bardzo trudnym dzieckiem, ale tez mialam silny charakter i 10
                  osob moglo nademna stac i mi gadac a ja i tak zrobilam swoje.
                  • moofka Re: lincz już się zaczął powyżej ;) 07.05.10, 10:04
                    > moofka, nie wiem jakim bylas dzieckiem i jakie Ty masz dzieci, ale
                    > wiedz, ze sa takie dzieci, do ktorych zadne artgumenty nie
                    trafiaja.
                    > ja takim dzieckiem bylam.
                    > bylam bardzo trudnym dzieckiem, ale tez mialam silny charakter i
                    10
                    > osob moglo nademna stac i mi gadac a ja i tak zrobilam swoje.
                    >
                    jakiez to straszne grzechy masz na sumieniu?
                    • deodyma Re: lincz już się zaczął powyżej ;) 07.05.10, 10:11
                      nie bede sie rozpisywac, ale mam mam.
                      swieta na pewno nie bylamsmile
                      w rodzinie do dzis dnia kraza o mnie rozne historyjkibig_grin
                      napisze Ci tylko tyle, ze bylam swietnym materialem na poprawczaka.
                      • moofka Re: lincz już się zaczął powyżej ;) 07.05.10, 10:13
                        i co, bylas bita?
                        • deodyma Re: lincz już się zaczął powyżej ;) 07.05.10, 10:20
                          nosmile
                          swoje dziecko tez bede tlukla.
                  • gaja78 Re: lincz już się zaczął powyżej ;) 07.05.10, 10:31
                    deodyma napisała:

                    > bylam bardzo trudnym dzieckiem, ale tez mialam silny charakter i 10
                    > osob moglo nademna stac i mi gadac a ja i tak zrobilam swoje.

                    Najwyraźniej żadna z tych 10 osób - z jakichś powodów - nie była dla ciebie
                    autorytetem.
                    • deodyma Re: lincz już się zaczął powyżej ;) 07.05.10, 11:25

                      > Najwyraźniej żadna z tych 10 osób - z jakichś powodów - nie była
                      dla ciebie
                      > autorytetem.
                      >


                      wlasnie.
                      • nangaparbat3 Re: lincz już się zaczął powyżej ;) 07.05.10, 23:26
                        Ale moze to z nimi było cos nie tak, nie z Tobą?
                        • deodyma Re: lincz już się zaczął powyżej ;) 07.05.10, 23:38
                          jak myslisz, co z nimi bylo nie tak?
                          napisz mi o tymsmile
                          • nangaparbat3 Re: lincz już się zaczął powyżej ;) 07.05.10, 23:55
                            ja Ci tego nie napiszę - to Ty sama musisz sobie przypomniec.
              • deodyma Re: lincz już się zaczął powyżej ;) 07.05.10, 09:58
                e ta...
                ja juz dawno zostalam z blotem zmieszana i zyjebig_grin
                nie wierze, ze wszystkie dzieci sa idealne, ja sama bylam okropna,
                moj maz tez a jesl syn w nas sie wda, bedzie wesolobig_grin
                pomimo tego, ze ma dopiero 2 i pol roku, juz widac pewne
                podobienstwo w zachowaniu do nas obojga.
                jak na razie pol na pol a co bedzie dalej, wyjdzie w praniu)
                • nangaparbat3 Re: lincz już się zaczął powyżej ;) 07.05.10, 23:27
                  masz jak w banku, ze syn się wda, bo bedziesz go traktowac tak samo, jak kiedyś
                  traktowano Ciebie.
                  • deodyma Re: lincz już się zaczął powyżej ;) 07.05.10, 23:37
                    to znaczy jak?big_grin
                    napiszsmile
                    chetnie poczytambig_grin
                    szykuje sie psychologiczna analiza.
                    • nangaparbat3 Re: lincz już się zaczął powyżej ;) 07.05.10, 23:45
                      Nic sie nie szykuje, to proste jak drut.
                      Skoro uwazasz metody wychowawcze Twoich rodzicow za sluszne, bedziesz je
                      stosowac wobec własnego dziecka.
                      A ono zareaguje na nie podobnie jak Ty kiedys.
                      I tyle.
              • marychna31 papalaya, ciebie rodzice bili? nt 07.05.10, 10:03

                • papalaya a jakże 07.05.10, 10:27
                  najbardziej pamiętam jak dostałam kiedy z kolezanka wymyślilysmy
                  zabawie w jazdę figurową na lyżwach na swiezo wycyklinowanym
                  parkiecie

                  ale rozumiem cie, ty nigdy nie mialas takich pomysłow, szczytem
                  szaleństwa dla ciebie bylo wyrwanie lalce wlosa
                  • gaja78 Re: a jakże 07.05.10, 10:39
                    papalaya napisała:

                    > najbardziej pamiętam jak dostałam (...)

                    Twój syn też będzie pamiętał. Całe życie.
                    • echtom Re: a jakże 07.05.10, 10:42
                      Ja też pamiętam, jak raz dostałam paskiem za doprowadzenie opiekunki
                      do płaczu, i żadnej traumy z tego powodu nie mam. Wręcz przeciwnie -
                      czuję podziw dla mamy, że tak stanowczo zareagowała, zamiast
                      zrzędzić i truć.
                      • gaja78 Re: a jakże 07.05.10, 10:45
                        echtom napisała:

                        > Ja też pamiętam, jak raz dostałam paskiem za doprowadzenie opiekunki
                        > do płaczu, i żadnej traumy z tego powodu nie mam. Wręcz przeciwnie -
                        > czuję podziw dla mamy, że tak stanowczo zareagowała, zamiast
                        > zrzędzić i truć.
                        >

                        Dzieci są różne, mają różną wrażliwość. Mój ojciec do dziś nie może wybaczyć
                        swoim rodzicom, że go bili. Nie utrzymuje z nimi żadnych kontaktów.
                        • echtom Re: a jakże 07.05.10, 10:48
                          Naprawdę nie widzisz różnicy między biciem a jednorazową cielesną
                          karą za poważne przewinienie? Moje córki w ogóle nie pamiętają tych
                          klapsów sprzed kilkunastu lat.
                          • gaja78 Re: a jakże 07.05.10, 10:55
                            echtom napisała:

                            > Naprawdę nie widzisz różnicy między biciem a jednorazową cielesną
                            > karą za poważne przewinienie?

                            Nie wiedzę. Jaka to różnica ?

                            > Moje córki w ogóle nie pamiętają tych
                            > klapsów sprzed kilkunastu lat.

                            Zakładając, że mówią ci prawdę.
                            • echtom Re: a jakże 07.05.10, 11:02
                              > Zakładając, że mówią ci prawdę.

                              W to nie wątpię - są w takim wieku, że chętnie wytykają mi wszelkie
                              wychowawcze błędy i przewinienia smile
                              • gaja78 Re: a jakże 07.05.10, 11:05
                                echtom napisała:

                                > > Zakładając, że mówią ci prawdę.
                                >
                                > W to nie wątpię - są w takim wieku, że chętnie wytykają mi wszelkie
                                > wychowawcze błędy i przewinienia smile

                                Dość odważne to z twojej strony - wierzyć, że dzieci są wiarygodnymi krytykami
                                twoich metod wychowawczych. Dzieci są jeszcze dziećmi, zależnymi od ciebie, o
                                naprawdę trudnych sprawach jeszcze długo ci nie powiedzą, jeśli w ogóle
                                kiedykolwiek.
                                • echtom Re: a jakże 07.05.10, 11:19
                                  > o naprawdę trudnych sprawach jeszcze długo ci nie powiedzą, jeśli
                                  w ogóle kiedykolwiek.

                                  A jeśli w ogóle, to w jakim wieku?
                                  • gaja78 Re: a jakże 07.05.10, 11:20
                                    echtom napisała:

                                    > A jeśli w ogóle, to w jakim wieku?
                                    >

                                    Kiedy już nie będą dziećmi ? smile
                                    • echtom Re: a jakże 07.05.10, 11:24
                                      Znaczy od pełnoletności? smile
                                      • gaja78 Re: a jakże 07.05.10, 11:30
                                        echtom napisała:

                                        > Znaczy od pełnoletności? smile
                                        >

                                        Nie wiem, ludzie są różni, dojrzewają też różnie.
                                • szyszunia11 Re: a jakże 07.05.10, 23:44
                                  gaja78 napisała:

                                  > echtom napisała:
                                  >
                                  > > > Zakładając, że mówią ci prawdę.
                                  > >
                                  > > W to nie wątpię - są w takim wieku, że chętnie wytykają mi wszelkie
                                  > > wychowawcze błędy i przewinienia smile
                                  >
                                  > Dość odważne to z twojej strony - wierzyć, że dzieci są wiarygodnymi krytykami
                                  > twoich metod wychowawczych. Dzieci są jeszcze dziećmi, zależnymi od ciebie, o
                                  > naprawdę trudnych sprawach jeszcze długo ci nie powiedzą, jeśli w ogóle
                                  > kiedykolwiek.
                                  >

                                  ja moge powiedzic z perspektywy dziecka, mimo, ze mam swoje latawink
                                  tzn. dziecko MOZE bym szczere wobec matki, ja zawsze byłam. to po pierwsze. A po drugie, to tak jak dzieci Echtom, nie pamiętam ani jednego klapsa zdzieciństwa, mimo najwiekszych wysiłków pamieci. A ponoć rzadko, ale jakies tam były. Za to pamiętam dzieciństwo z maą kochająca, słuchającą mnie zawsze, majaca dla mnie czas... naprawde klapsy nie musza być traumą. Żeby nie było - nei jestem jakims propagatorem klapsów, co to, to nie. Stwierdzam jedynie obiektywny fakt, że klaps nie oznacza ruiny stosunków z dziecmi, smiem twierdzic, ze może w zadnym stopniu tych naprawde dobrych relacji nie naruszyć. Może to być duzo lepszym rozwiązaniem, niż kara oschłosci i nieczułości, nawet ta nieuswiadomiona.
                                  • cherry.coke Re: a jakże 07.05.10, 23:54
                                    Ja pamietam klapsy, a nie bylismy bynajmniej katowani. Dostawalismy klapsa albo
                                    "kapciem" w chwili calkowitej bezradnosci rodzicow, kiedy nasze brykanie bylo
                                    nie do opanowania innymi sposobami - niestety klapsami takze nie, uciekalo sie i
                                    brykalo dalej. Klaps to dla mnie wyraz kompletnej bezsilnosci i bezradnosci
                                    rodzica, dajacy zero efektu poza checia unikniecia go przez uciekanie lub
                                    ukrywanie jakichs faktow.
                          • maurra Re: a jakże 07.05.10, 11:11
                            echtom napisała:

                            > Naprawdę nie widzisz różnicy między biciem a jednorazową cielesną
                            > karą za poważne przewinienie? Moje córki w ogóle nie pamiętają tych klapsów sprzed kilkunastu lat.

                            ja swoje pamiętam

                            dzieci nie będą tez pamiętać, że im nie zmieniałaś pieluchy przez cały dzień, że zostawiałaś drące się w zamkniętym pokoju, że nie przytulałaś, że olewałaś regularne karmienie

                            jak przepisy miałyby rozróżniać co jest dopuszczalnym klapsem a co biciem

                            czy klaps od wielkiego dzwonu to jest klaps raz w miesiącu, raz w roku, raz w tygodniu, raz na kwartał

                            I co jeśli klapsa od wielkiego dzwonu da trzylatce byczek namiętnie pakujący w osiedlowej siłowni dzięki której ma łapę jak szufla do węgla
                    • papalaya Re: a jakże 07.05.10, 10:55
                      gaja78 napisała:

                      > papalaya napisała:
                      >
                      > > najbardziej pamiętam jak dostałam (...)
                      >
                      > Twój syn też będzie pamiętał. Całe życie.

                      i o to chodzi

                      a rodzice mieli rację
                      >
                  • angazetka Re: a jakże 07.05.10, 10:53
                    > ale rozumiem cie, ty nigdy nie mialas takich pomysłow,

                    Ależ lanie nie jest pomysłem dziecka, tylko rodzica.
                  • marychna31 Re: a jakże 07.05.10, 10:54
                    Widzisz, każdy z nas jest żywą reklamą metod wychowawczych swoich rodziców.
                    Przygladam ci sie od kilku dni, staram się wciągnąć w dyskusje, patrze jak
                    reagujesz na ludzi, na ich krytykę. Naprawdę nie chce ci sprawiać przykrości,
                    umówmy się więc że opiszę ci nie ciebie (bo przecież cię nie znam) ale twoją
                    forumową kreację.

                    NIe potrafisz konstruktywnie dyskutować, niczego nie uczysz się od adwersarza.
                    Na siłę antagonizujesz, przesadzasz, reagujesz histerycznie jakbys się bał, że
                    ktoś mając inne zdanie też może mieć swoje racje. NIe traktujesz ludzi z
                    szacunkiem (vide lalka) ale bardzo potrzebujesz poklasku i wsparcia. Płaszczysz
                    się i liżesz doopsko każdemu, kto ma choć trochę poglądy zbieżne z twoimi,
                    koniecznie potrzebujesz wsparcia. NIe potrafisz argumentować. Obrona twoich
                    racji to zawsze atak personalny na adwersarza.

                    Po co to wszystko piszę? Bo dla mnie to konsekwencja wychowywania przez bicie.
                    Ktoś kto miał nad tobą przewagę fizyczną, psychiczna, i ekonomiczną wreszcie,
                    nauczył cię, że nie wolno dyskutować tylko trzeba od razu atakować.
                    Słabszy=przedmiot do pomiatania. Nie rozmawiasz z ludźmi tylko ich atakujesz,
                    nie poznajesz tylko próbujesz za wszelką cenę sprowadzić do parteru. Boisz się
                    ludzi silnych, stąd pewnie ta aktywność na forum typowo kobiecym. Taki z ciebie
                    damski bokser.

                    Nie potrzebuje teraz twoich opisów jaki to jesteś wspaniały, męski i silny i jak
                    wdzięcznie walczysz z facetami. Po prostu zastanów się, na kogo chcesz wychować
                    swoje dzieci. Pamietaj, ze ty kiedyś będziesz słabszy fizycznie, możesz być na
                    ich utrzymaniu, możesz być chory i to twoje dzieci mogą odpowiadać za twoje
                    bezpieczeństwo. Czy chciałbyś wtedy, zeby twoje dzieci cię biły?
                    • morgen_stern Marychna, cudowne n/txt 07.05.10, 10:58

                    • papalaya brawo lalka 07.05.10, 11:02
                      możesz wkleić swoją chłupniczą psychoanalize do listu motywacyjnego,
                      gdy bedziesz szukać pracy w przedszkolu
                      • moofka no ale 07.05.10, 11:05
                        jezeli jestes taki mocny twardy madry i zdecydowany
                        to dlaczego nawet wlasny osmiolatek ma cie w srodku chudej dupy?
                        i nie wierzy jak mowisz ze trawy sasiadowi podpalac nie nalezy?
                        • papalaya Re: no ale 07.05.10, 11:17
                          nie wiedziałam, że może wpaś na taki pomysl...

                          niegdy nie mialaś w dzieciństwie głupich pomyslów?

                          btw mylisz mnie z jakimś gościem
                      • marychna31 no wlaśnie papalaya 07.05.10, 11:12
                        Czy potrafisz wyciągnąć jakiekolwiek wnioski z tego co napisałam powyżej? Czy
                        jeśli byłabym mężczyzną też pisałbys do mnie "lalka"? Kobieta jest słabsza więc
                        się jej nie boisz? "Lalka" ma podkreslać moją słabość a może moje niższe
                        umiejscowienie w hierarchii?

                        I co za pomysł z przypisaniem mi zawodu nauczycielki w przedszkolu? To
                        sfeminizowany zawód więc ośmieszający? Skąd ten mizoginizm? Bo kobiety sa
                        słabsze fizyznie więc nie godne szacunku?

                        Jestem doktorem nauk fizycznych. Czy to już wystarczająco godny szacunku zawód
                        by móc wdawać się z tobą w polemikę?
                  • nangaparbat3 Re: a jakże 07.05.10, 23:29
                    papalaya napisała:

                    > najbardziej pamiętam jak dostałam kiedy z kolezanka wymyślilysmy
                    > zabawie w jazdę figurową na lyżwach na swiezo wycyklinowanym
                    > parkiecie

                    A ja spryskalam kiedyś świeżo malowane sciany francuskim lakierem do wlosow -
                    nie wiem, co było wiekszą szkodą, bo to w latach 60., lakier kosztowal majatek.
                    Nie zbili mnie, pokrzyczeli, fakt.
              • morgen_stern Re: lincz już się zaczął powyżej ;) 07.05.10, 10:26
                No nie mogę pojąć dlaczego za nieudolność wychowawczą papalai (który
                jest facetem, teraz jestem pewna NA BANK) musi cierpieć jego
                dzieciak?
                Może to nie twój dzieciak jest niegrzeczny i krnąbrny, tylko ty jesteś beznadziejnym ojcem? Może mniej czasu przy forach dla kobiet,
                a więcej spędzanego z własnym dzieckiem? tongue_out
                • papalaya Re: lincz już się zaczął powyżej ;) 07.05.10, 10:28
                  cóz, ty natomiast jesteś zapoconym facetm z brzuszkiem, spelniającym
                  swoje fantacje na forum dla mam
                  • morgen_stern Re: lincz już się zaczął powyżej ;) 07.05.10, 10:38
                    Pfff, a co, kolegi szukasz? Tu nie znajdziesz tongue_out
                    • papalaya Re: lincz już się zaczął powyżej ;) 07.05.10, 10:55
                      kup sobie chomika
                • echtom Re: lincz już się zaczął powyżej ;) 07.05.10, 10:33
                  > Może to nie twój dzieciak jest niegrzeczny i krnąbrny, tylko ty
                  jesteś beznadziejnym ojcem?

                  Dzieci są różne. Mam troje - duża i młoda obrywały czasem w
                  dzieciństwie za "niegrzeczność i krnąbrność", średnia nigdy, bo nie
                  przejawiała takich zachowań.
                  • papalaya Re: lincz już się zaczął powyżej ;) 07.05.10, 10:35
                    ty też katowałaś dzieci?

                    tez cię zlinczują wink
                  • echtom PS 07.05.10, 10:38
                    Dziś właśnie ta nigdy-nie-bita sprawia mi największe kłopoty
                    wychowawcze tongue_out
                    • nangaparbat3 Re: PS 07.05.10, 23:32
                      Podobno z trójki dzieci zawsze najtrudniej temu średniemu sad
                      • echtom Re: PS 07.05.10, 23:52
                        Coś chyba jest na rzeczy z tą teorią o podobieństwie dzieci w ciągu parzystym i nieparzystym smile A że czwarte rzadko się pojawia, drugie przeważnie zostaje rodzinnym "odmieńcem".
          • kub-ma Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 10:08
            A nie lepsza byłaby kara w postaci np. zakazu robienia rzeczy którą
            uwielbia robić, albo nakazu zrobienia czegoś czego nienawidzi robić?
            • papalaya Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 10:30
              nie zawsze takie kary dzialają, stosują je nasi znajomi w stosunku
              do corki np. tydzień szlabanu na komputer albo zabaw z kolezankami

              nie działa

              wniosek: zgodnie z forumowym jedynie slusznym mysleniem oni nie są
              dobrymi rodzicami a corka to debilka wink
              • deodyma Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 11:30

                papalaya napisała:

                > nie zawsze takie kary dzialają, stosują je nasi znajomi w stosunku
                > do corki np. tydzień szlabanu na komputer albo zabaw z kolezankami
                >
                > nie działa
                >
                > wniosek: zgodnie z forumowym jedynie slusznym mysleniem oni nie są
                > dobrymi rodzicami a corka to debilka wink





                prawdasmile
                ja takim debilem bylam i nie raz pod moim zdresem padaly takie
                okreslenia, ale nie ze strony rodzinybig_grin
                i co? nic, bo gdy ktos mnie nazwal "debilem", smialam sie z tego,jak
                na debilke przystalobig_grin
            • gaja78 Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 10:32
              kub-ma napisała:

              > A nie lepsza byłaby kara w postaci np. zakazu robienia rzeczy którą
              > uwielbia robić, albo nakazu zrobienia czegoś czego nienawidzi robić?

              Aby na coś takiego wpaść, trzeba trochę pomyśleć i umieć panować nad emocjami.
              Albo jakąś książkę przeczytać - a to zbyt trudne bywa, jak widać sad

              Czasem czytam o klapsie wlepionym roczniakowi na pieluchę. Skóra mi cierpnie,
              ale nie aż tak, jak przy okazji tego wątku. Bicie 8-latka to patologia, to
              krzywdzenie dziecka, to proszenie się o jeszcze większy brak porozumienia z
              dzieckiem. Okropne sad
              • papalaya mamuśki sprowadzają sprawę ad absurdum 07.05.10, 10:39
                chyba jest roznica pomiędzy sporadycznym klapsem od wielkiego dzwonu
                a wychowaniem zakładającym bicie jako karę za cokolwiek, bicie
                rozumiane jako katowanie i świadome zadawanie bolu

                i nikt tu też nie wspomina o biciu niemowląt, jesli już to mowa jest
                o klapsie dla kilkulatka
                • moofka Re: mamuśki sprowadzają sprawę ad absurdum 07.05.10, 10:42
                  papalaya napisała:


                  >
                  > i nikt tu też nie wspomina o biciu niemowląt, jesli już to mowa
                  jest
                  > o klapsie dla kilkulatka

                  jestes nielogiczne i niekonsekwetne
                  niech zatem i niemowle wie
                  kiedy nalezy sie zamknac
                  • echtom Re: mamuśki sprowadzają sprawę ad absurdum 07.05.10, 10:53
                    > niech zatem i niemowle wie
                    > kiedy nalezy sie zamknac

                    Nie żartuj smile Klaps ma jakikolwiek sens tylko jako środek doraźny w
                    fazie rozwojowej, w której dziecko przyjmuje już proste komunikaty,
                    a jeszcze nie rozumie bardziej złożonej argumentacji.
                    • moofka Re: mamuśki sprowadzają sprawę ad absurdum 07.05.10, 10:55
                      no to i niemowle zaczai ze wrzask rowna sie lomot
                      i sie nie opyla
                      zreszta i to jest praktykowane
                      od jakiego wieku to jest uzasadnione?
                    • papalaya echtom, brawo 07.05.10, 10:57
                      z tego wynika niektórym politpoprawnym mamuśkom też by się taki
                      klaps przydał wink
                      • morgen_stern Re: echtom, brawo 07.05.10, 10:59
                        Ooo tak, babie też jest czasem dobrze przylać, co?
                        Weź już się chłopie nie kompromituj.
                        • marychna31 Re: echtom, brawo 07.05.10, 11:30
                          myślę, że tata papalay nie tylko dzieci wychowywał metodą silnej ręki.
                      • marychna31 Re: echtom, brawo 07.05.10, 11:28
                        > z tego wynika niektórym politpoprawnym mamuśkom też by się taki
                        > klaps przydał wink
                        Jestem pewna, że tak sądzisz. A emotka na końcu to pic na wodę.
                    • gaja78 Re: mamuśki sprowadzają sprawę ad absurdum 07.05.10, 10:58
                      echtom napisała:

                      > > niech zatem i niemowle wie
                      > > kiedy nalezy sie zamknac
                      >
                      > Nie żartuj smile Klaps ma jakikolwiek sens tylko jako środek doraźny w
                      > fazie rozwojowej, w której dziecko przyjmuje już proste komunikaty,
                      > a jeszcze nie rozumie bardziej złożonej argumentacji.

                      Przy okazji zapisujesz w mózgu dziecka przekonanie, że przemoc fizyczna jest
                      normalnym elementem relacji międzyludzkich.
                      • echtom Re: mamuśki sprowadzają sprawę ad absurdum 07.05.10, 11:10
                        Gaja, ja naprawdę mam w głębokim poważaniu akademickie teorie o
                        rujnującym wpływie klapsa na psychikę dziecka tudzież jego relacje z
                        rodzicami i światem. Problem leży zupełnie gdzie indziej.
                        • gaja78 Re: mamuśki sprowadzają sprawę ad absurdum 07.05.10, 11:18
                          echtom napisała:

                          > Gaja, ja naprawdę mam w głębokim poważaniu akademickie teorie o
                          > rujnującym wpływie klapsa na psychikę dziecka tudzież jego relacje z
                          > rodzicami i światem. Problem leży zupełnie gdzie indziej.
                          >

                          To nie są żadne akademickie teorie. Wystarczy świadomość, jak rozwija się mózg i
                          jak chłonie na pewnym etapie wszystko, co spotyka na swojej drodze. Szczegóły
                          fizycznej struktury mózgu są po części konsekwencją tego, czego uczymy małe
                          dzieci. Żadna to wydumana nauka, tylko podstawy rozwoju człowieka.
                    • angazetka Re: mamuśki sprowadzają sprawę ad absurdum 07.05.10, 10:59
                      Czy klaps jest prostym komunikatem?
                • maurra Re: mamuśki sprowadzają sprawę ad absurdum 07.05.10, 10:43

                  klaps jest świadomym zadaniem bólu
                  o klapsowaniu przez nieuwagę czy roztargnienie jakoś nie słychać
                  • papalaya Re: mamuśki sprowadzają sprawę ad absurdum 07.05.10, 10:59
                    klaps nie ma za zadanie upokorzyć dziecka, nie jest też główną
                    metodą wychowawczą

                    przeginając w druga strone mozna powiedzieć, ze tzw. "bezstresowe
                    wychowanie" takze nie zdaje egzaaminu
                  • nangaparbat3 Re: mamuśki sprowadzają sprawę ad absurdum 07.05.10, 23:40
                    maurra napisała:

                    >
                    > klaps jest świadomym zadaniem bólu


                    A bo tu trzeba zdefiniowac, co sie rozumie przez "klaps". Dla mnie to uderzenie
                    na tyle lekkie, ze bolu nie powoduje.
                    Co tez niewiele zmienia.
                    Sama dalam parę klapsów w pampersa corce, kiedy miala jakis rok z niewielkim
                    okladem, i osoba, ktora nigdy nie plakala rozwalając do krwi kolano czy
                    przygryzajac język podczas upadku, przy takim naprawdę symbolicznym i naprawdę w
                    pampersa klapsie podnosila wrzask jakbym ją ze skory obdzierala. Bo bicie, nawet
                    najlzejsze, upokarza.
                • dorota.alex Re: mamuśki sprowadzają sprawę ad absurdum 07.05.10, 11:00
                  Nie wyobrazam sobie uderzyc mojego 8-latka. I nie wyobrazam sobie
                  zeby w najdzikszej nawet zabawie podpalal sucha trawe albo jezdzil
                  na lyzwach po parkiecie. Jezeli wymaganie odrobiny rozsadku i
                  opanowania od 8-latka okreslasz od razu jako oszolomstwo eco i emo
                  itp. to sie nie dziwie, ze Twoj syn ma w nosie wszelkie zakazy i
                  normy. I tak bedzie dalej - bo Ty mu dajesz przklad. I bedzie coraz
                  gorzej bo dzieciak rosnie i moze miec coraz grozniejsze pomysly -
                  ale skoro dla rodzicow jest norma, ze "zdrowe i wesole dziecko" musi
                  czasami cos podpalic lub nieodwracalnie zniszczyc to tylko wspolczuc
                  sasiadom.
                  • moofka Re: mamuśki sprowadzają sprawę ad absurdum 07.05.10, 11:01
                    dorota.alex napisała:

                    > Nie wyobrazam sobie uderzyc mojego 8-latka. I nie wyobrazam sobie
                    > zeby w najdzikszej nawet zabawie podpalal sucha trawe albo jezdzil
                    > na lyzwach po parkiecie. Jezeli wymaganie odrobiny rozsadku i
                    > opanowania od 8-latka okreslasz od razu jako oszolomstwo eco i emo
                    > itp. to sie nie dziwie, ze Twoj syn ma w nosie wszelkie zakazy i
                    > normy. I tak bedzie dalej - bo Ty mu dajesz przklad. I bedzie
                    coraz
                    > gorzej bo dzieciak rosnie i moze miec coraz grozniejsze pomysly -
                    > ale skoro dla rodzicow jest norma, ze "zdrowe i wesole dziecko"
                    musi
                    > czasami cos podpalic lub nieodwracalnie zniszczyc to tylko
                    wspolczuc
                    > sasiadom.

                    no otoz
                    bo to bandzior rosnie
                    za podpalanie grozi wiezienie
                    ale tam tez nie bija
                    przynajmniej legalnie
                    resocjalizacja nie zaklada przemocy
                  • triss_merigold6 No dokładnie 07.05.10, 11:09
                    Dokładnie. Jakoś trzylatka można nauczyć, żeby nie mazał po
                    ścianach, nie niszczył sprzętów domowych i ogólnie nie wyrządzał
                    bezmyślnie większych szkód.
                    Jeśli 8-latek regularnie - mimo zakazów - podpala łąkę to
                    zainteresowałabym się jego zdrowiem psychicznym i potencjałem
                    intelektualnym.
                  • papalaya Re: mamuśki sprowadzają sprawę ad absurdum 07.05.10, 11:19
                    to masz ograniczona wyobraźnieę, albo memłonowate dziecko

                    moje mimo dzikich i sporadycznych wyskokow jest generalnie grzeczne
                    i ulozone...
                    • dorota.alex Re: mamuśki sprowadzają sprawę ad absurdum 07.05.10, 11:33
                      Nie mowimy o mojej wyobrazni, ani o moim dziecku, tylko o Twoich
                      metodach na wychowanie. I nie narzekaj ze dopiero lanie pomaga, bo w
                      wyrazny sposob jestes dumna z jego pomyslow. Chwalisz sie, ze
                      jezdzilas po domu na lyzwach - no bo nie bylas przeciez pierdola,
                      ktora najwyzej "wyrwie wlos lalce". I chwalisz sie wybrykami syna. I
                      syn to doskonale rozumie - ze tu to niby lanie - ale w oczach mamy
                      duma, ze "krew z krwi" i lobuziak a nie zaden "memlon"
                      I dopoki mama nie zrozumie, ze lobuziakiem i zywym rozbrykanym
                      dzieckiem mozna byc nie podpalajac laki sasiada - to bedzie coraz
                      gorzej. 8-latek podpali, 9-latek ukradnie, 10-latek pobije, 11-latek
                      zapali, 12-latek przycpa, 13-latek zmolestuje kolezanke itd. Kazde
                      zachowanie miesci sie w szeroko rozumianych granicach "zachowania
                      normalnego, zdrowego chlopaka". A jezeli dla innych norma w
                      zachowaniu oznacza cos innego? No coz, widocznie sa bez fantazji /
                      polotu / temperamentu / sama chodzaca nuda. Nie to co MOJ chlopak!
                      • kawka74 Re: mamuśki sprowadzają sprawę ad absurdum 07.05.10, 12:10
                        I chwalisz sie wybrykami syna. I
                        > syn to doskonale rozumie - ze tu to niby lanie - ale w oczach mamy
                        > duma, ze "krew z krwi" i lobuziak a nie zaden "memlon"

                        Takie podejście matki mają bardzo rzadko - to jest raczej męski punkt widzenia.
                        • cherry.coke Re: mamuśki sprowadzają sprawę ad absurdum 07.05.10, 12:11
                          kawka74 napisała:

                          > I chwalisz sie wybrykami syna. I
                          > > syn to doskonale rozumie - ze tu to niby lanie - ale w oczach mamy
                          > > duma, ze "krew z krwi" i lobuziak a nie zaden "memlon"
                          >
                          > Takie podejście matki mają bardzo rzadko - to jest raczej męski punkt widzenia.

                          Bo papalaya to facet - znany rowniez jako des4 smile
                          • triss_merigold6 Re: mamuśki sprowadzają sprawę ad absurdum 07.05.10, 12:17
                            Taaa... i rzuca się na forum dla matek, bo w realu od pierwszego
                            zaczepionego faceta dostałby oklep.
                            • cherry.coke Re: mamuśki sprowadzają sprawę ad absurdum 07.05.10, 12:43
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Taaa... i rzuca się na forum dla matek, bo w realu od pierwszego
                              > zaczepionego faceta dostałby oklep.

                              Babski krol + damski bokser smile
                          • kawka74 Re: mamuśki sprowadzają sprawę ad absurdum 07.05.10, 13:19
                            Ano widzę.
                            Kogucik.
                            • morgen_stern Re: mamuśki sprowadzają sprawę ad absurdum 07.05.10, 13:42
                              Tu na przykład występuje pod własną płcią - jezuuu, co za ćwok tongue_out

                              forum.gazeta.pl/forum/w,660,79052723,,Riwiera_czy_Turcja_Egejska.html?v=2
            • deodyma Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 11:28

              kub-ma napisała:

              > A nie lepsza byłaby kara w postaci np. zakazu robienia rzeczy
              którą
              > uwielbia robić, albo nakazu zrobienia czegoś czego nienawidzi
              robić?
              >




              a wies, ze na mnie to np nie dzialalo?big_grin
              i co wtedy?
              • angazetka Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 12:36
                A lanie działało?
                • deodyma Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 17:50
                  niebig_grin
                  na mnie nic nie dzialalo, niestety.
                  i tak bylo ze mna gdzies do 16 roku zyciabig_grin
                  • angazetka Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 18:30
                    Niezła musiałaś być wink
                    Tylko jaki sens ma bicie, skoro nawet nie działa?
                    • deodyma Re: a ja i tak wlepię w dooopsko 07.05.10, 21:04
                      w moim wypadku nie mialo zadnegobig_grin
                      ze bylam niezla, to malo powiedziane.
                      dzis jest co powspominac i z czego sie posmiacbig_grin
    • morgen_stern Re: I kto się najbardziej rzuca? 07.05.10, 10:23
      Jest jakiś fenomen w tych prawicowcach, pewne ich cechy i
      przyzwyczajenia są niezmienne - np. szczególne upodobanie do teorii
      spiskowych, ruso- i niemcofobia, odporność na konkretne argumenty (i
      brak własnych, poza insynuacjami, które są a priori traktowane jak
      twarde fakty), bicie dzieci jako metoda wychowawcza.. jesteście tak
      powtarzalni i przewidywalni, to aż nudne tongue_out
      • triss_merigold6 Oni to lubią 07.05.10, 11:07
        Ludzie o mentalności prawicowej (sprawdzić w google jak się ją
        ustala i bada) mają potrzebę funkcjonowania w strukturach
        hierarchicznych, tradycyjnych, akceptują przemoc i kochają
        podporządkowywać się autorytetom. Odbierz im prawo fizycznego
        sankcjonowania członków rodziny, a zawali im się znajomy świat.
        • papalaya Re: Oni to lubią 07.05.10, 11:20
          PZPR i inny komuniści???

          opis pasuje jak ulał
          • angazetka Re: Oni to lubią 07.05.10, 11:26
            Poszukaj sobie w necie haseł osobowość autorytatrna i
            prawicowy autorytaryzm
            , potem pogadamy.
            • triss_merigold6 Re: Oni to lubią 07.05.10, 11:30
              Biedny dekiel, nawet nie wie czego i kogo chce bronić ale twardo
              prezentuje obsesje. Bardzo typowe dla ludzi o osobowości
              autorytarnej, zwykle byli wychowywani w biedzie i bici w
              dzieciństwie.
          • triss_merigold6 Re: Oni to lubią 07.05.10, 11:27
            Synu, wymiar mentalności prawicowy lub lewicowy nie przekłada się na
            udział w konkretnych partiach politycznych. POczytaj sobie o
            postawach autorytarnych, znajdziesz je wśród ortodoksów
            komunistycznych, jak i u amerykańskich fundamentalistów religijnych.
            • papalaya Re: Oni to lubią 07.05.10, 11:40
              gościu, oszcżedź sobie wstydu, pisaleś o korelacji prawicowości z
              konkretnymi postawami...

              o ile się nie myle, prawicowość wiaze się z niezaleznością i
              zaufaniem we wlasne siły...
              • triss_merigold6 Re: Oni to lubią 07.05.10, 11:45
                Bo prawicowość jest skorelowana z konkretnymi zachowaniami i
                preferencjami natomiast i przekłada się na wybór ugrupować
                autorytarnych. A partie preferujące autorytarny model rządów mogą
                być zarówno z lewej strony (komuniści), jak i z prawej (faszyści).
                Buhahaha jak się ma niezależność w prawicowości do postawy
                podporządkowania autorytetom i hierarchii? Zaufanie we włąsne siły
                do preferowania silnej władzy państwowej i umiłowania tradycji? To
                kluczowe składniki mentalności prawicowej akurat.
                • papalaya Re: Oni to lubią 07.05.10, 12:40
                  no i dlatego musi do rodzinnych spraw wkroczyc panstwo - NAJWYŻSZY
                  AUTORYTET, ktoremu trzba się podporządkować

                  państwo rządzi, państwo radzi, państwo nigdy cię nie zdradzi

                  wychodzi na to, że autorzy ustawy to zaciekli prawicowcy...

                  kontynuuj, twoje wpadki logiczne sa coraz ciekawsze

                • morgen_stern Re: Oni to lubią 07.05.10, 12:40
                  A zobacz triss, jaki mizogin - jak zobaczył biedaczyna uczona gadkę, to
                  od razu założył, że z facetem gada, heheh, no co za prostactwo, jak
                  pragnę fiknąć smile marychna go cudnie wyżej rozpracowała smile
                  • triss_merigold6 Re: Oni to lubią 07.05.10, 12:56
                    Toż mówiłam, że dekiel. Tacy w realu też bywają agresywni ale łatwo
                    ich wbić w ziemię.
    • the_ukrainian Ja się nie rzucałem 07.05.10, 10:54
      Chociaż ta ustawa to tak nie do końca mi się podoba bo w Polsce nigdy nic nie
      wiadomo. Ale musi być jakiś bat na tyranów i sadystów płci obojga którzy mylą
      wychowanie dziecka z tresurą dzikich zwierząt.
    • martishia7 Re: I kto się najbardziej rzuca? 07.05.10, 11:01
      Cel słuszny, ale ustawa kiepska, kupy się nie trzyma i w dużej mierze stanowi
      superfluum. Jak zwykle, pomysł dobry, wykonanie kiepskie.
    • franczii Re: I kto się najbardziej rzuca? 07.05.10, 11:32
      Teoretycznie z tego by wynikalo, ze kiedy my z mezem wypijemy po 2 lampki wina
      to zajmujemy sie dziecmi w stanie nietrzezwosci i powinni nam je zabrac. Czy
      moze cos zle zrozumialam?
      • echtom Re: I kto się najbardziej rzuca? 07.05.10, 11:35
        Dobrze zrozumiałaś - w takiej sytuacji los Waszej rodziny zależałby
        od uznania pracownika socjalnego wink
        • triss_merigold6 A to dziwne 07.05.10, 11:38
          A to dziwne. Pracuję płacę podatki, dziecko chodzi do przedszkola,
          czasem choruje i bywa na badaniach, żyję w konkubinacie i żadna
          instytucja społeczna się mną nie interesuje. Policja również nie.
          Nie miewam nalotów, bo sąsiedzi coś zgłosili, nie puka kurator z
          komornikiem ani pani z MOP, żeby sprawdzać zawartość lodówki.
          No jak sądzisz, dlaczego?
          • echtom Re: A to dziwne 07.05.10, 11:42
            Do mnie zapukali dopiero po 17 latach.
            • triss_merigold6 Re: A to dziwne 07.05.10, 11:46
              Bo córka nie chodziła do szkoły, prawda? I groził jej ośrodek
              szkolno-wychowawczy. Czyli powód był.
              • echtom Re: A to dziwne 07.05.10, 12:32
                Dla mnie to nie był powód do rozkręcania machiny sądowniczej,
                skoro dziecko nikogo nie pobiło i nie okradło. Dla pedagoga
                szkolnego tak. Btw. przemocy żadnej nie było, a i tak grozili mi
                odebraniem dziecka, stąd moje ograniczone zaufanie do nawiedzonych
                misją wychowawczą urzędników.
      • triss_merigold6 Owszem źle zrozumiałaś 07.05.10, 11:35
        Owszem źle zrozumiałaś.
        Najpierw zadaj sobie pytania:
        - czy policja wyrywkowo sprawdza losowo wybranych mieszkańców
        osiedla w ich własnych domach alkomatem?
        - czy pracownicy opieki społecznej wpadają niezapowiedziani na
        kontrole do przypadkowych rodzin i grzebia im w szafkach?
        - czy nadzorem kuratorskim zostaje objęta rodzina w której NIE MA
        PROBLEMÓW?
        • echtom Re: Owszem źle zrozumiałaś 07.05.10, 11:38
          > - czy nadzorem kuratorskim zostaje objęta rodzina w której NIE MA
          > PROBLEMÓW?

          Zależy, jak zdefiniujemy "problemy".
          • triss_merigold6 Re: Owszem źle zrozumiałaś 07.05.10, 11:40
            Och, zależy co dana rodzina ma na koncie: przemoc domową,
            zaniedbania wobec dziecka, narażanie życia i zdrowia dziecka,
            alkoholizm, narkomanię, skrajną niewydolność ekonomiczną.
        • franczii Re: Owszem źle zrozumiałaś 07.05.10, 12:01
          W praktyce nie spodziewam sie niezapowiedzianych gosci w czasie kolacjibig_grin ale
          mnie chodzilo o teoretyczna mozliwosc. W mysl tego prawa chyba ona istnieje i w
          razie jakiegos donosu, ... Wiem sytuacja jak z telenoweli ale prawo beda wcielac
          ludzie, tylko ludzie ...
          • franczii Re: Owszem źle zrozumiałaś 07.05.10, 12:02
            wcielac w zycie ma sie rozumiec
          • triss_merigold6 Jakiego donosu cherie? 07.05.10, 12:07
            Jakiego donosu cherie? Proszę napisz, bo motyw donosów przewija się
            regularnie. Przedszkole/szkoła/pediatra może i powinno informować
            policję i opiekę społeczną, że dziecko chodzi brudne, posiniaczone,
            głodne, nietypowo się zachowuje. Sąsiedzi - że w danym mieszkaniu są
            burdy i butelki lecą przez okno albo, że pięciolatek wieczorem sam
            błąka się po osiedlu.
            • franczii Re: Jakiego donosu cherie? 07.05.10, 12:34
              Wlasnie sobie przypomnialam cos co sprawilo, ze sytuacja z donosem nabiera
              bardziej realnych ksztaltowbig_grin chodzi mi o pewna dyskusje forumowa na temat
              spozywania alkoholu w obecnosci dzieci i okazalo sie ze calkiem sporo osob ma
              bardzo rygorystyczne podejscie do tej sprawy i wyznaje zasade, ze przynajmniej
              jedno z rodzicow nie moze pic nawet malej ilosci w czasie gdy dzieci sa pod ich
              opieka. Nie zebym sie obawiala o siebie, w dalszym ciagu podkreslam, ze chodzi
              mi tylko i wylacznie o teoretyczna mozliwosc wystapienia takiej sytuacji.
              Zalozmy ze mam nielubiaca mnie tesciowa, ktora jest wlasnie taka rygorystyczna w
              kwestiach alkoholu, porozmawia z rownie nawiedzona kolezanka pracujaca w
              odpowiednich sluzbach, cos podkoloryzuje i juz ktos moze zapukac do drzwi i
              objac piecze nad dwojgiem malych dzieci chocby tylko na czas sprawdzenia stanu
              rodzicow i wyjasnien.
              Zeby sie dobrze zrozumiec nie krytykuje samej inicjatywy prawa w sprawie
              przeciwdzialania przemocy ale chyba powinno sie je skonstruowac w taki sposob,
              zeby ograniczyc do minimum mozliwosc nadinterpretowania go i naduzyc a w tym
              przypadku, teoretycznie bo teoretycznie ale jednak cale rzesze rodzicow stana
              sie przestepcami. A jesli dojdzie do jakiegos wypadku lub naglej choroby a
              rodzice maja po 0,5promila bo wlasnie w zaciszu domowym napili sie drinka po
              kolacji?
              • triss_merigold6 Re: Jakiego donosu cherie? 07.05.10, 12:41
                To uwierz, że policja ma doświadczenie + i tak jest przeciążona więc
                nie będzie zajmowała się rodzicami, którzy wypili po JEDYNM/DWÓCH
                piwach wieczorem we własnym domu. Problem w tym, że w Polsce
                istnieje super tolerancja dla alkoholików i mnóstwo osób
                pisząc/mówiąc "wypili troszkę przy grillu" jakoś zapomina dodać, że
                owo troszkę to było pół litra czystej na twarz.
    • kawka74 Re: I kto się najbardziej rzuca? 07.05.10, 11:52
      Trudno nie drżeć o swoje tyłki przy braku innych metod wychowawczych.

      Może bardziej przemówiłaby ustawa, gdyby zamiast 'dziecko' wstawić 'człowiek'.
      No, ale dziecko wyraźnie człowiekiem nie jest.
      • triss_merigold6 Re: I kto się najbardziej rzuca? 07.05.10, 12:09
        Trudno nie drżeć jak jest się ofiarą przemocy domowej, wychowuje
        dzieci w domu z przemocą i nie realizuje zaleceń służb, żeby zmienić
        postępowanie.
        Niektórzy chyba uważają, że ustawa godzi w ich święte prawo
        własności do kobiety i bachorów.
        • azile.oli Re: oj, mogą się pojawić nadużycia... 07.05.10, 12:46
          Wyobraźcie sobie taką sytuację - mój syn miał często siniaki, bo
          trenował zapasy, nie da się tego uniknąć przy tym sporcie.
          Bywałam z nim u lekarza, który na szczęście doskonale znał naszą
          rodzinę. Ale gdybym trafiła na kogoś przypadkowego, to kto wie...
          Obawiam się, że teraz wszyscy będą nie tyle uczuleni, co
          przeczuleni.
          Nie chce mi się tu teraz przedstawiać wszystkich sytuacji, kiedy
          najwspanialszą rodzinę może ktoś nawiedzić i przyczepić się do
          pierdoły. Mnie to na szczęście nie dotyczy, dzieci już prawie
          dorosłe.
          • triss_merigold6 Re: oj, mogą się pojawić nadużycia... 07.05.10, 12:53
            To po pierwsze dziecko samo by poinformowało skąd siniaki, a po
            drugie miałabyś świadków w postaci trenerów, lekarza sportowego +
            innych osób, które trenowały.
            Naprawdę uważasz, że siniaki i urazy powstałe przy sporcie są takie
            same i zlokalizowane w tych samych miejscach co siniaki i urazy po
            maltretowaniu?
            • azile.oli Re: oj, mogą się pojawić nadużycia... 07.05.10, 13:02
              Owszem, miałabym opinię trenerów. Tylko nie wiem, czy najpierw by
              dziecka nie zabrano, na wszelki wypadek, a potem pytano trenerów.
              Akurat siniaki powstałe w wyniku trenowania zapasów powstaja w
              takich miejscach, że równie dobrze mogą pochodzić z maltretowania.
              To są takie miejsca, które widzisz, gdy się dziecko rozbierze.
              Oczywiście, że dziecko samo mogłoby powiedzieć, skąd siniaki, ale
              zalożę się, że dzieci maltretowane niekoniecznie mówią prawdę, że to
              tatuś/mamusia. Jak mamusia powie, że na treningu - dziecko trzyma
              się tej wersji, jak spadło z rowerka, to spadło.
              Dziecko często chroni oprawcę. Z kolei normalny rodzic chroni swoje
              dziecko i nie chce, żeby je gdzieś zabierano.
              • echtom Re: oj, mogą się pojawić nadużycia... 07.05.10, 13:54
                > Tylko nie wiem, czy najpierw by dziecka nie zabrano, na wszelki
                wypadek, a potem pytano trenerów.

                Nie muszą od razu zabierać - samo wejście służb do domu jest
                wystarczająco traumatycznym przeżyciem.
              • kub-ma Re: oj, mogą się pojawić nadużycia... 07.05.10, 14:44
                I Twoi sąsiedzi orzekliby, że coś w tym musi być. A gdybyś była
                np.nauczycielką, to i możliwy ciąg dalszy.
              • wieczna-gosia Re: oj, mogą się pojawić nadużycia... 07.05.10, 20:29
                Triss siniaki ze sporow walki powstaja w takich miejscach jak z
                maltretowania bo to tez jest walka. Nierowna- ale walka.

                Jako patologia mialam kontakt z opieka gdy przy szczepieniu lekarka
                wykryla siniaka (mialam 17 lat no wiadomo jakie sa te gowniary
                zanieudane wlasne zycie wyzywaja sie na dziecku). Opieka spelaczna
                przyszla gdy nie bylo mnie w dmu i w protokole napisala ze NIE
                WPUSCILAM ICH. To ze nie wpuscilam bo mnie nie bylo tego juz nie
                dodalu. Ch... ich wie moze kota uslyszaly i doszly do wniosku ze sie
                ukrywam? Przyszly kilka razy w koncu na mnie trafily, i przez cala
                krotka rozmowe usilowaly ze mnie wycisnac zeznanie ze maz mnie bije.
                No naprawde widac bylo dokad zmierzaly ich pytania, jak pieknie mi
                tlumaczyly ze "pewnych spraw nie trzeba sie wstydzic".

                Ja osobiscie uwazam ze z wielu powodow opieka spoleczna u nas jest
                niewydolna tez dlatego ze zwyczajnie sie boi. I do takiej 17 latki
                pojdzie i zacznie jej po szafkach grzebac ale do alkoholika co z
                siekiera lata nic specjalnie sie nie zapuszcza.

                natomiast sama ustawa w moim przypadku srednio mie rusza- nie bije
                dzieci z zasady, jestem za madra i sie wybronie a poza tym nie mam
                niemowlakow a te starsze dosc dlugo mozna abusowac zanim ktokolwiek
                sie zainteresuje.....
                • cherry.coke Re: oj, mogą się pojawić nadużycia... 07.05.10, 20:44
                  > Jako patologia mialam kontakt z opieka gdy przy szczepieniu lekarka
                  > wykryla siniaka (mialam 17 lat no wiadomo jakie sa te gowniary
                  > zanieudane wlasne zycie wyzywaja sie na dziecku). Opieka spelaczna
                  > przyszla gdy nie bylo mnie w dmu i w protokole napisala ze NIE
                  > WPUSCILAM ICH. To ze nie wpuscilam bo mnie nie bylo tego juz nie
                  > dodalu. Ch... ich wie moze kota uslyszaly i doszly do wniosku ze sie
                  > ukrywam? Przyszly kilka razy w koncu na mnie trafily, i przez cala
                  > krotka rozmowe usilowaly ze mnie wycisnac zeznanie ze maz mnie bije.
                  > No naprawde widac bylo dokad zmierzaly ich pytania, jak pieknie mi
                  > tlumaczyly ze "pewnych spraw nie trzeba sie wstydzic".

                  Widzisz, dla ciebie jako osoby niebitej to zenada, ale gdybys faktycznie byla
                  bita przez faceta, zastraszona 17-latka to moze akurat ktores z tych pytan by
                  cos pomoglo? W koncu to nie wrozki - wolalabys, zeby sie w ogole nie odzywaly?
                  • echtom Re: oj, mogą się pojawić nadużycia... 07.05.10, 21:01
                    > W koncu to nie wrozki - wolalabys, zeby sie w ogole nie odzywaly?

                    Czasami tak. Przed akcją z kuratorem i sądem zaliczyłam zaskakujący epizod z sanepidem. 5-letnią młodą ugryzł pies i dostała profilaktycznie serię 5 zastrzyków przeciw wściekliźnie. Po czwartym zawitały do mnie bez zapowiedzi dwie panie z sanepidu. Chyba się zmartwiły, znajdując kartę szczepień młodej w idealnym porządku, bo na odchodnym jedna z nich rzuciła: "Tylko niech pani dopilnuje ostatniego szczepienia, bo inaczej może nastąpić zgon dziecka".
                  • wieczna-gosia Re: oj, mogą się pojawić nadużycia... 07.05.10, 21:10
                    cherry nie mam pojecia ale jakos tak zakladam, ze czlowiek na tyle
                    zastraszony by dawac sie bic zle funkcjonuje w sytuacji
                    przesluchania. panie nie przyszly ze mna pogadac z dobroci serca
                    tylko przyszly z wizja i teza i staraly sie te teze udowodnic. Jesli
                    JA mialam wrazenie jako osoba trzezwa, trzezwo myslaca i generalnie
                    pozbierana ze one po pierwsze nie maja mi nic do zaoferowania a po
                    drugie czulam obawe ze zabiora mi dziecko ( a przeciez nie bylo za
                    co) to jakos tak soie kombinuje ze osoba maltretowana zacisnelaby
                    zeby ym bardziej.
                    • echtom Re: oj, mogą się pojawić nadużycia... 07.05.10, 21:16
                      > panie nie przyszly ze mna pogadac z dobroci serca
                      > tylko przyszly z wizja i teza i staraly sie te teze udowodnic.

                      Jak tamte panie z sanepidu. Normalny człowiek by się ucieszył, że wszystko w porządku, zamiast gnębić i poniżać "podopieczną".
                    • cherry.coke Re: oj, mogą się pojawić nadużycia... 07.05.10, 23:20
                      wieczna-gosia napisała:

                      > cherry nie mam pojecia ale jakos tak zakladam, ze czlowiek na tyle
                      > zastraszony by dawac sie bic zle funkcjonuje w sytuacji
                      > przesluchania. panie nie przyszly ze mna pogadac z dobroci serca
                      > tylko przyszly z wizja i teza i staraly sie te teze udowodnic. Jesli
                      > JA mialam wrazenie jako osoba trzezwa, trzezwo myslaca i generalnie
                      > pozbierana ze one po pierwsze nie maja mi nic do zaoferowania a po
                      > drugie czulam obawe ze zabiora mi dziecko ( a przeciez nie bylo za
                      > co) to jakos tak soie kombinuje ze osoba maltretowana zacisnelaby
                      > zeby ym bardziej.

                      Wiesz, ale moze akurat ktos inny bylby w sytuacji na tyle zlej, ze one owszem
                      mialyby mu cos do zaoferowania, nawet jesli dla ciebie byly to dzialania zbedne
                      i irytujace. Moze ktos by sie chwycil tej brzytwy. Maja na wszelki wypadek nie
                      robic nic?
                • figrut Re: oj, mogą się pojawić nadużycia... 07.05.10, 21:21
                  i przez cala
                  > krotka rozmowe usilowaly ze mnie wycisnac zeznanie ze maz mnie
                  bije.
                  > No naprawde widac bylo dokad zmierzaly ich pytania, jak pieknie mi
                  > tlumaczyly ze "pewnych spraw nie trzeba sie wstydzic".
                  U mnie było podobnie z tym tylko, że mnie kuratorki jedna po drugiej
                  wmawiały, że musi być u nas problem alkoholowy i choć uparcie
                  mówiłam, że nie ma, to i tak były szukane "dowody zbrodni". Nie
                  docierało, że problem jest natury psychicznej, a nie w alkoholu. Nie
                  docierało też, że nie ma problemów materialnych. Przy jednym portfelu
                  (u nas jest jeden z którego razem korzystamy) upierano się, że mam
                  wydzielane pieniądze i nie docierało, że pieniądze są wspólne, rządzę
                  się nimi jak chcę i nigdy nie miałam ich wydzielanych.
        • figrut Re: I kto się najbardziej rzuca? 07.05.10, 12:55
          > Trudno nie drżeć jak jest się ofiarą przemocy domowej, wychowuje
          > dzieci w domu z przemocą i nie realizuje zaleceń służb, żeby
          zmienić
          > postępowanie.
          No i znowu mamy to do czynienia z dokopaniem kobiecie, bo jest
          ofiarą...
          Powiem szczerze, że po trzech latach mam już głęboko w d... wszelkie
          ZALECENIA które są TYLKO zaleceniami z urzędu. Poradziłam sobie sama
          dużo lepiej, niż te wszystkie "pomocne służby" które o kant d...
          można roztrzaskać bo są tylko standardowymi, suchymi zaleceniami.
          Wszyscy mają głęboko w tyłku realną pomoc. Ważne, żeby swoje odbębnić
          i mieć wynik. Nigdy więcej żadnej ingerencji obcych osób w moje
          życie. Potraktowano mnie standardowo, jak przemoc po alkoholu i wciąż
          się przy tym cholernym alkoholu upierano. Potraktowano nas
          standardowo, a nawet w więzieniu głupi mundurek podaje się na wymiar,
          a nie jak leci. U mnie jest już dobrze ale to tylko dlatego, że było
          leczenie, a nie rozprawy sądowe standardowo jak leci.
          Uważaj Triss, bo los bywa przewrotny. Nigdy nie będziesz miała
          pewności, czy za lat pięć np. Twój syn nie wplącze się w jakąś kabałę
          i zaczną się Tobie przyglądać po czym wyślą kilka pisemek na które
          się nie stawisz, bo będziesz w pracy. Następnie uznają, że Twoje
          młodsze dziecko nie ma dostatecznej opieki, a Tobie nie za dobrze
          wyszło wychowanie starszego, to trzeba Ci się przyjrzeć przy
          młodszym. Niemożliwe ? Bardzo możliwe. Opisałam Ci jeden z możliwych
          scenariuszy. Ten akurat dotknął żonę byłego policjanta która
          utrzymuje rodzinę i nie za bardzo ma czas na stawianie się na
          wezwania. Kobieta ma własny dom, dość dobrze płatną pracę, nie pije,
          nie bije.
    • demonii.larua Re: I kto się najbardziej rzuca? 07.05.10, 15:25
      To było do przewidzenia. A moja babcia mawia: kto broi, ten się boi.
      I już.
      • verdana Re: I kto się najbardziej rzuca? 07.05.10, 21:28
        A ja się tej ustawy boję. Bo z jednej strony teoretycznie ma ona na
        wzgledzie dobro dziecka, z drugiej - daje władzę w rece pań z opieki
        spolecznej, ktore nie zawsze władze miec powinny. Lane dziecko z
        tzw. "dobrego domu" dalej będzie lane, a podejrzani klienci MOPS-u
        moga miec problemy z błahuch powodow.
        Zapomniano tez o pewny, ale istotnym drobiazgu. Odebranie dziecka
        rodzicom to nie jest "kara dla rodziców" - to przede wszystkim
        niewyobrazalne przezycie dla dziecka. Jesli nie zabiera sie dziecka
        maltretowanego, tylko takie, ktorych rodzice raz czy dwa popełnili
        błąd - to przede wszystkim niszczy sie na zawsze poczucie
        bezpieczeństwa u dziecka. Sad moze dziecko po pewnym czasie zwrocić
        rodzicom, poczucia bezpieczenstwa już nikt dziecku nie zwroci.
        Odebranie dziecka to powinna byc ostateczna ostateczność - a nie
        decyzja pani z opieki.
        • echtom Re: I kto się najbardziej rzuca? 07.05.10, 23:15
          > Odebranie dziecka to powinna byc ostateczna ostateczność - a nie
          > decyzja pani z opieki.

          Właśnie.
        • triss_merigold6 Ale ten punkt nie przeszedł! 08.05.10, 09:11
          Ale akurat ten najbardziej kontrowersyjny punkt nie przeszedł w pierwotnym
          kształcie tylko w bardzo ograniczonym więc o co bicie piany na temat uprawnień
          pracowników socjalnych?!
          • echtom Re: Ale ten punkt nie przeszedł! 08.05.10, 09:26
            Nie znam szczegółów ustawy, bo niedługo będę miała wszystkie dzieci pełnoletnie i sprawa mało mnie dotyczy. Co do meritum wątku - Ty piszesz z punktu widzenia teoretyka, który służby socjalne zna tylko z reportaży, Figrut, Wieczna i ja zostałyśmy w którymś momencie życia przez nie przeczołgane, choć bardzo nam daleko do środowiska niepracujących alkoholików. Stąd nasza trauma i nieufność co do intencji i metod działania w/w instytucji, a sądzę, że osób z podobnymi doświadczeniami jest więcej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka