w-i-k-i
08.05.10, 04:01
Zastanawiam sie czy kobiety poswiecajace sie calkowicie rodzinie i
domowi, oddane, potulne, wierne, swiadomie i szczerze sa w stanie
powiedziec, ze sa spelnione i zadowolone z zycia. Zaispirowala mnie
moja kolezanka, ktora niedawno odwiedzilam - ma nieiwielki domek z
ogrodem na wsi za NY, meza na wysokim stanowisku i 2 dzieci.Rozrywki
mojej bohaterki postu to ,,odprawianie" meza do pracy, a dzieci do
szkoly, zakupy, serial, dbanie o ogrod, obiad, odbior dzieci,
lekcje, kolacja, itd. itd. Pani z ,,przyklejonym" usmiechem na
ustach twierdzi, ze jest spelniona. Choc jest wiele znaczen bycia
szczesliwym i spelnionym, to jednak smiem watpic. Po 4 godzinach
pobytu tam, myslalam, ze uciekne chociazby przez okno - zycie
calkiem jak z filmu (nie wiem czy pamietam wlasciwy tytul),,Dzien
swira".Choc jest w wieku 35 lat, to wyglada jak starsza Pani, o
figurze blizej nie znanego rozmiaru, wlosach blizej nieznanego
koloru, a mentalnie zaprogramowana by byc i zyc dla rodziny. Az
strach pomyslec co bedzie gdy dzieci podrosna i sie wyprowadza, a
maz zdradzi - bo z calym szacunkiem, ale wyglad i mentalnosc zony,
same o to prosza. Dziwne zycie -normalnie nienormalne, mnie
przeraza. Nie wiem co tam bardziej straszy, mloda kobieta stara
mentalnie, czy atmosfera prowizorycznej kontroli nad zyciem wlasnym
i innych.