Dodaj do ulubionych

Niewidzialna

18.05.10, 17:20
Jestem świeżo po lekturze "Lata przed zmierzchem" Doris Lessing. Pisarka dotknęła tam rzeczy, o której często wcześniej myślałam, a mianowicie - tak mocno ogólnie ujmując - o "powinności" kobiet do dobrego wyglądu, do bycia atrakcyjną, dobrze ubraną, w pełnym kobiecym rynsztunku itp.

Oczywiście nie neguję tego, bo zaraz mnie wyzwiecie od brzydkich i zaniedbanych feministek (ja jestem ładną i uroczą feministką, tak dla jajec), ale stanie się na pewien czas niewidzialną to ciekawy eksperyment.
Przepis jest prosty - wystarczy ubrać się w zwykłe spodnie, nieopinające pośladki i ogólnie w coś burawego i niezwracającego uwagi, nie mieć makijażu (włożenie okularów korekcyjnych na nos mile widziane), nie kręcić dupką podczas chodzenia itp.
Elementy stałe w postaci nadwagi/niedowagi, wady postawy, figury odbiegającej od aktualnie obowiązującego wzorca mile widziane.

Efekt natychmiastowy - stajemy się niewidzialne! Faceci omiatają nas niewidzącym spojrzeniem, inne kobiety nie lustrują części garderoby, nóg, torebki. I okazuje się, że nie będąc obiektem seksualnym nie istniejemy na ulicznym wybiegu.
Lubię czasem założyć czapkę niewidkę. Nie ogarnia mnie taka euforia + złość w związku z tym faktem, jak bohaterki książki, bo bywałam niewidzialna dużo wcześniej, dużo dłużej i jakoś tak bez mojej intencji tongue_out ale bywa zabawnie.

Kobieta w książce Lessing robiła np. taki eksperyment, że przechodziła koło robotników budowlanych kręcąc biodrami w sukieneczce wywołując oczywiście gwizdy i okrzyki, po czym za rogiem dokonywała szybkiej metamorfozy i kiedy przechodziła koło nich drugi raz słyszała już tylko ciszę.
Ale z nią to była trochę odmienna sprawa, bo jako dojrzała matka czwórki dorosłych dzieci mogła rzeczywiście poczuć stosowną ulgę po odkryciu, że naprawdę NIE MUSI być wciąż w pełnej gotowości z włosami prosto od fryzjera i w eleganckiej sukience. Wcześniej przyjmowała a priori, że tak po prostu powinno być.
Ale gdzie kończy się chęć zwykłego podobania się, a zaczyna wewnętrzny przymus, który każe robić pełny makijaż na wyjście do sklepu? No i różnica pomiędzy "chcę ładnie wyglądać" a "powinnam ładnie wyglądać"?

Ponieważ nie spodziewam zbyt wielu wypowiedzi na temat, a raczej pytań w rodzaju "o so chozi?" pozwolicie, że po prostu podziękuję wszystkim, którzy przebrnęli przez ten przydługawy wywód tongue_out
Obserwuj wątek
    • nowel1 Re: Niewidzialna 18.05.10, 17:28
      Czytałam; rzecz niezła, chociaż nie dziejowa.. Refleksje na temat -
      podobne.
      W kontekście "niewidzialności" najbardziej mnie zastanawia, co takiego
      siedzi we mnie, że nie chcę/nie lubię być niewidzialna.
      Czy to jest nabyte (wychowanie, media), czy też jednak właśnie zupełnie
      pierwotne (instynkt przetrwania i przedłużenia gatunku??)
      • morgen_stern Re: Niewidzialna 18.05.10, 17:30
        Co do książki - zgadzam się smile

        Zapomniałam jeszcze dodać, że w momentach niewidzialności odczuwam
        ulgę i jakby.. wolność? Ogarnia mnie takie cudowne wdupiemanie smile
        • nangaparbat3 Re: Niewidzialna 18.05.10, 17:35
          > Zapomniałam jeszcze dodać, że w momentach niewidzialności odczuwam
          > ulgę i jakby.. wolność? Ogarnia mnie takie cudowne wdupiemanie smile
          >
          U mnie to jakby w drugą stronę - im bardziej JESTEM, tym mniej mnie obchodzi,
          czy na mnie patrzą. I jak.

          Ale w sumie ten sam chyba efekt.
        • echtom Re: Niewidzialna 18.05.10, 18:22
          Ja też bardzo lubię niewidzialność. Nie szukam partnera, a z potrzeby sprawdzania swej atrakcyjności już wyrosłam. Bycie niewidzialną na co dzień ma jeszcze jedną zaletę - wystarczy minimum środków, by zrobić wrażenie - np. włożyć krótką spódnicę zamiast dżinsów wink Zauważyłam jeszcze jedno ciekawe zjawisko - widzialna czy nie, z wiekiem coraz bardziej podobam się kobietom.
          • nangaparbat3 Re: Niewidzialna 18.05.10, 18:25
            Zauważyłam jeszcze jedno ciekawe zjawisko - widzia
            > lna czy nie, z wiekiem coraz bardziej podobam się kobietom.
            >

            Dobre smile
            Musimy sie wreszcie spotkac smile
            • echtom Re: Niewidzialna 18.05.10, 18:42
              > Musimy sie wreszcie spotkac smile

              Też o tym myślę smile Btw. zaglądałaś na pocztę gazetową?
              • nangaparbat3 Re: Niewidzialna 18.05.10, 20:58
                Wysłałam smile
    • croyance Re: Niewidzialna 18.05.10, 17:58
      Ale Morgen, to przeciez codzienne doswiadczenia wiekszosci kobiet:
      takie zycie, ze raz chce sie byc widzialna, a raz niewidzalna. Jak
      ide na zakupy do sklepu kupic kapuste i ziemniaki, to widzialnosc nie
      jest moim priorytetem, ale jak ide na randke, dajmy na to, to wtedy
      tak.

      Skad Ty wytrzasnelas babe, ktora po czworce dzieci wpadla na taka
      oczywistosc?
    • elza78 Re: Niewidzialna 18.05.10, 18:00
      "Ale gdzie kończy się chęć zwykłego podobania się, a zaczyna wewnętrzny przymus,
      który każe robić pełny makijaż na wyjście do sklepu? No i różnica pomiędzy "chcę
      ładnie wyglądać" a "powinnam ładnie wyglądać"? "

      jak dla mnie zastanowic sie trzeba czy na prawde kobietom powinno chodzic o to
      aby wiecznie byc obiektem seksualnym? aby byc postrzegane jedynie poprzez
      pryzmat cyckow tylkow dup i tym podobnych?
      z jednej strony robi sie afery o seksistowskie reklamy z drugiej strony
      bombarduje sie facetow zewszad wlasna seksualnoscia jakby kobieta 18+ nic wiecej
      nie miala do zaoferowania.
      przymus - przymusu nie ma dla tych kobiet ktore poczucie wlasnej wartosci
      opieraja na trwalszej materii niz wyglad zewnetrzny. ja brutalnie patrzac
      obiektywnym okiem dziele kobiety na te do bzykania i te do kochania i co dziwne
      obydwie formy potrafia byc jednakowo piekne zewnetrznie, to co je odroznia od
      siebie to przymus o ktorym piszesz. forma pierwsza oprocz wygladu nie ma nic
      wiecej swiatu do zaoferowania, forma druga moze pozwolic sobie na ekstrawagancje
      ubrana dresu i wykonywania zajec niekobiecych, bo jej kobiecosc i piekno przede
      wszystkim wyplywaja z wnetrza wyglad zewnetrzny jest jedynie dodatkiem -
      opakowaniem, i to jest kwintesencja kobiecosci, kobieta ktora sie kocha i
      podziwia a nie jedynie pozada.
      • croyance BTW 18.05.10, 18:11
        Czytalam ostatnio ciekawy artykul o roznicach etnicznych i klasowych
        wsrod uczennic z jakiegos amerykansko-meksykanskiego miasteczka.

        Okazalo sie, ze 'epatowanie seksualnoscia' i noszenie wyzywajacych
        strojow przez pracujaca klase (niezaleznie od pochodzenia) bylo takim
        tylko pozornie, a de facto wcale nie mialo nic wspolnego z checia
        bycia atrakcyjna dla facetow.

        Dziewczyny z klasy sredniej mialy przedluzone dziecinstwo i ich
        doroslosc w pewien sposob zaczynala sie pozniej. Dziewczyny, ktore
        nie mogly kontynuowac dalej nauki potrzebowaly widzialnego,
        symbolicznego 'oznakowania' swojej doroslosci by odroznic sie od
        tych, ktore postrzegaly za bardziej uprzywilejowane, ale i bardziej
        dziecinne, oraz dla podkreslenia kobiecej solidarnosci wewnatrz
        wlasnej grupy.

        Dziewczyny opisywaly np. jak szykuja sie wspolnie na wyjscie, robia
        sobie makijaze, maluja paznokcie, przymierzaja swoje stroje, i
        bardziej sluzylo to budowaniu wiezi pomiedzy nimi, niz checia
        podrywu (gdy wychodzily, siedzialy w grupie i niespecjalnie mialy
        kontakt z chlopakami).

        Pisarka, zreszta feministka i specjalistka genderowa, wywnioskowala z
        tego, ze 'stajemy sie kobietami tez dla innych kobiet', i nie
        wszystko jest z definicji dla facetow smile a malowanie np. paznokci i
        noszenie mini czesto jest komunikatem skierowanym wlasnie do kobiet,
        i bardziej indykatorem klasowo-etnicznym, niz genderowym.
        • croyance Re: BTW 18.05.10, 18:12
          nie wiem, czy mozna zaladowac go w sieci, ale jak ktoras z Was jest
          zainteresowana, moge podeslac pdfa.

          www.jstor.org/pss/3175379
        • elza78 Re: BTW 18.05.10, 18:37
          i wlasnie to kolejny stereotyp, ze babki nie potrafia pomiedzy soba rywalizowac
          na plaszczyznie intelektualnej bo nic w tym kontekscie wartosciowego nei
          przedstawiaja, zachowanie ktore opisujesz w zasadzie charakterystyczne dla
          nastolatek, jest przeciez forma rywalizacji jak u zwierzakow - pawie np pokazuja
          sobie kolorowe ogony zeby odstraszyc rywala i przekazac jasny komunikat - jestem
          tak zajebisty ze moja przewaga jest miazdzaca wiec mozesz nawet nie startowac...
          kwestia tego tylko czy to o to powinno chodzic?
          widzialnosc - niewidzialnosc nigdy nie bralam udzialu w rytualach typowo
          dziewczecych jakie opisujesz choc wiem ze takie zachowania maja miejsce.
          z popularnych seriali mlodziezowych amerykanskich dowiadujemy sie ze
          najwazniejsza jest popularnosc ktora jest wprost proporcjonalna do gotowosci
          seksualnej i urody.
          wkurzajace sa wlasnie tego typu stereotypy wpychajace mlode dziewcze w spirale
          rywalizacji z kolezankami przy pomocy odkrywania dupska...
          pozniej jest trudno wyplenic ten stereotyp z kultury trudno jest dlatego byc
          kobieta na meskim kierunku, wykonywac meski zawod, bo aby to robic w miare
          naturalnie czesto trzeba byc niewidzialna big_grin
          wniosek - same strzelamy sobie w stope i przy takich zachowaniach do
          rownouprawnienia nigdy nei dojdzie bo zawsze bedziemy traktowane jako przedmiot
          do potencjalnego zaspokajania potrzeb faceta
          • croyance Re: BTW 18.05.10, 18:42
            Eee, ale ja pisalam o czyms zupelnie innym. Zachowanie, ktore opisalam,
            nie mialo nic wspolnego z rywalizacja (a juz tym bardziej
            rywalizacja plciowa, ze tak powiem, o partnera), tylko opieralo sie na
            kwestii tozsamosci i samoidentyfikacji z okreslona grupa
            spoleczna.
            • elza78 Re: BTW 18.05.10, 19:06
              ja wlasnie o tym pisze, ze to kobiety same miedzy soba ustalaja taka taktyke gry big_grin
              no i jak swiat ma sie nie dostosowywac? wink
              postrzegajac takie zenskie "bojowki" strojace sie na dyskoteke jako pewnego
              rodzaju stado samic mamy gotowa odpowiedz smile
              pewne cechy determinuja przynaleznosc do grupy fajnie jesli sa to cechy ktore
              cos daja bo jesli jest to wzajemne puszenie sie i pokazywanie piorek to poprostu
              jestesmy same jako plec zepsute od samego poczatku i zadna o niczym innym nie
              marzy tylko o tym aby byc jak najfajniejsza dla stada uncertain
              nie wiem mam nadzieje ze moja corka bedzie niewidzialna wink
              • croyance Re: BTW 18.05.10, 19:20
                Co zlego jest w byciu najfajniejsza w stadzie? big_grin
                • elza78 Re: BTW 18.05.10, 19:26
                  nie jest to cel sam w sobie tylko efekt, jednak niewiele kobiet o tym wie tongue_out
                  mozna byc najfajniejsza dupa w stadzie
                  mozna byc najfajniejsza kobieta w ogole...
                  kobieta - partnerem, nie kobieta - przedmiotem, trofeum.
                  mysle ze roznice zaczynaja sie od stada wlasnie.
                  ja nigdy nie mialam stada bo zawsze pobudki kierujace stadem wydawaly mi sie
                  "niskie" big_grin
                  jak to mowia dupa rzadzi swiatem - to smutna prawda i wcale jak widac takie
                  postrzeganie kobiet nie jest zalezne jedynie od meskiej checi aby taki stan
                  rzeczy sie utrzymywal, bo gros kobiet sama aspiruje do bycia najfajniejsza dupa
                  w stadzie big_grin
                  masakra uncertain
                  zenadasuspicious>
                  • croyance Re: BTW 18.05.10, 20:07
                    Nie zgadzam sie z Toba, i nie bardzo wiem, jak ma sie to do tego, co
                    pisalam wczesniej. W ogole seksistowskie wydaje mi sie zalozenie, ze
                    wszystko, co biedne sieroty kobiety robia, to proba przypodobania sie
                    mezczyznom, jakby nie byly zdolne do jakiejkolwiek innej motywacji.

                    Pisalam o wysylaniu pewnych komunikatow, ktore z facetami nie mialy
                    nic wspolnego, ani z rywalizacja, a odnosily sie do
                    podkreslenia swojej tozsamosci spolecznej i klasowej. Czyli pokazania
                    przez ubior, kim jestesmy, a kim nie. Gdzie tu rywalizacja?

                    Chcesz czy nie chcesz zreszta, tez masz swoje stado, i tez ubierasz
                    sie w jego kostium: chociazby Europejki. Tez masz okreslona tozsamosc
                    i identyfikujesz sie z okreslona grupa.
                    • elza78 Re: BTW 18.05.10, 20:47
                      chyba sie nie rozumiemy no coz big_grin
                      kazdy ma takie stado na jakie zasluguje wink
          • echtom Re: BTW 18.05.10, 18:44
            > wniosek - same strzelamy sobie w stope i przy takich zachowaniach do rownouprawnienia nigdy nei dojdzie bo zawsze bedziemy traktowane jako przedmiot do potencjalnego zaspokajania potrzeb faceta

            To akurat święta prawda smile
    • el_jot Re: Niewidzialna 18.05.10, 18:26
      Ja to odkryłam też po urodzeniu dziecka. Wcześniej dokładnie tak jak
      opisujesz: makijaż wszędzie i zawsze, nawet na spacer z psem, do
      najbliższego sklepu po bułki, buty na obcasie, odpowiedni strój, bo
      bałam się, że inaczej mnie nikt nie zauważy i że będę taka jakaś
      nijaka, a ja nie chciałam być nijakasmileTylko, że wtedy czytałam
      Cosmopolitan i chciałam żyć wg przepisów z tej gazety, jak seks - to
      tylko kosmiczny, jak ubranie - to tylko seksy(ale nie tak jak Doda),
      jak makijaż - to tylko full wypas. A po urodzeniu dziecka - pełny
      luz. Może też wiek robi swoje? Podobno po 30-tce kobiecie jest
      łatwiej,akceptuje się taką jaka jest
      • el_jot I jeszcze jedno 18.05.10, 19:01
        Przed urodzeniem dziecka też wiedziałam, że jak się ubiorę
        odpowiednio to będę niewidzialna, ale ja nie mogłam być
        niewidzialnawink
    • lola211 Re: Niewidzialna 18.05.10, 18:44
      Dawno sama to odkryłamsmile.I korzystam, w zaleznosci od nastroju.Czy
      chce byc zauwazona(kilka prostych trikow) czy nie.Działa.
    • shellerka Re: Niewidzialna 18.05.10, 19:06
      ja rozumiem o co chodzi i szczerze mówiąc - zachęciłaś mnie do lekturybig_grin
      pytanie, czy w książce są odpowiedzi na te pytania?
      • morgen_stern Re: Niewidzialna 18.05.10, 20:00
        Cytatshellerka napisała:

        > ja rozumiem o co chodzi i szczerze mówiąc - zachęciłaś mnie do
        lekturybig_grin
        > pytanie, czy w książce są odpowiedzi na te pytania?


        To nie poradnik, shellerka, ale literatura piękna wink dobra nie daje
        odpowiedzi, tylko zmusza czytelnika do samodzielnej próby odpowiedzi
        na nie.
        • morgen_stern Re: Niewidzialna 18.05.10, 20:03
          Ale bełkot zasunęłam.. muszę popracować nad zdaniami złożonymi tongue_out
          • lilka69 morgen stern 19.05.10, 09:22
            nie potrzebujesz samokrytyki, watek jest jasno i spojnie napisanysmile

            w dodatku z poczuciem humoru i dystansem do siebie.

            jednakze nie bede dlugo komentowac bo nie mam na to teraz czasu.ja wole byc sama
            dla siebie WIDZIALNA ale nie w stroju dody. mam przy okazji wrazenie po lekturze
            postow , ze popadamy w skrajnosci w skrajnosc. nie kazde dbanie o siebie
            prowadzi do wizerunku dody!
    • anika772 Re: Niewidzialna 18.05.10, 19:23
      No przebrnęłamsmile Zachęciłaś mnie do przeczytania książki.
    • sanrio Re: Niewidzialna 18.05.10, 19:33
      No akurat mogę się do tego ustosunkować, gdyż jestem ostatnio mocno
      niewidzialnawinkKiedyś nie malowałam się w ogóle, bo byłam z natury piękna hehe,
      później nadszedł czas, że aby wyjść z domu trza było nakładać przeróżne
      specyfiki. Ale styl zawsze miałam taki "na paniusię" - szpileczki, spódniczeczki
      i obcisłe doły. No i robotnicy byli zachwyceni. Nie tylko robotnicysmile A
      teraz...wygoda ponad wszystko, może niestety, bo czuję czasem, że chyba lepiej
      byłoby założyć obcas i rajstopy, ale nie potrafię się zmusić. Co nie znaczy, że
      nie chadzam w szpilkach - chadzam, tylko, że bardzo rzadko.
    • morgen_stern Re: Niewidzialna 18.05.10, 20:02
      No i masz! Croyance, na którą tak liczyłam w tej dyskusji, mnie nie
      zrozumiała, natomiast zrozumiała mnie elza! Idę pochlastać się tarką do
      jarzyn tongue_out
      • nangaparbat3 Re: Niewidzialna 18.05.10, 20:56
        morgen_stern napisała:

        > No i masz! Croyance, na którą tak liczyłam w tej dyskusji, mnie nie
        > zrozumiała, natomiast zrozumiała mnie elza!

        Moze w zyciu najpiekniejsza jest nieprzewidywalnosc?
        W kazdym razie jjak sie tą tarka pochlastasz, to wszyscy sie bedą na Ciebie
        gapic. Byle po twarzy tongue_out
        • morgen_stern Re: Niewidzialna 18.05.10, 21:01
          O nienie, nie będę kaleczyć mojej miłej, feministycznej buźki smile
          • nangaparbat3 Re: Niewidzialna 18.05.10, 21:07
            To sie uspokoilam smile
      • elza78 Re: Niewidzialna 18.05.10, 22:36
        moze po tym co napisalam zrozumiesz skad sie wziela moja mizogynia big_grin
        takim zachowaniom poprostu mowie stanowcze NIE bo to nas jako plec upadla, a ze
        widze to dokola nadmiernie czesto w stadach kobiet stad zwyczajnie staram sie
        nimi nie otaczac, bo wkurza mnie ze ida na latwizne wink
    • czar_bajry Re: Niewidzialna 18.05.10, 20:05
      ale fajne, muszę wypróbowaćsmile

      komentarze : bez charakteryzacji możesz próbować- nie są mile widzianebig_grin
    • attiya Re: Niewidzialna 18.05.10, 20:13
      nie na temat
      a coś się tej Ziai tak czepła smile
      • morgen_stern Re: Niewidzialna 18.05.10, 20:26
        Śmieszna jest tongue_out
    • aluc Re: Niewidzialna 18.05.10, 20:15
      hmmm... sprowadzenie tematu do obecności makijażu czy opiętych gaci na
      tyłku wydaje mi się zbytnim uproszczeniem, żeby nie powiedzieć -
      strywializowaniem rzeczy

      znacznie więcej tkwi we łbie niż na tyłku
      • morgen_stern Re: Niewidzialna 18.05.10, 20:26
        Ale ja piszę o tej właśnie zewnętrznej powłoce i o tym, jak to wpływa
        na postrzeganie nas (lub niedostrzeganie) przez innych ludzi, więc
        gdzie tu widzisz trywializację?
        • aluc Re: Niewidzialna 18.05.10, 21:19
          abogdyż wydajemi się, że najlepiej kryje nas nasz osobiste
          wewnętrzne wyzwolenie od bycia obiektem seksualnym, a nie zewnętrzna
          powłoka

          i nawet nie chodzi mi o widoczne i dostrzegalne zachowania, ale
          tkwiącą w nas gotowość (lub brak takowej) do bycia postrzeganą w
          tych kategoriach, bez względu na ogólny stan odpicowania
    • jo-asiunka Re: Niewidzialna 18.05.10, 20:59
      Przeczytałam, bardzo często mówi o tym Tokarczuk. Stąd też chyba taka a nie inna
      bohaterka jej ostatniej książki. Polecam!
      • nangaparbat3 Re: Niewidzialna 18.05.10, 21:31
        Czytałam. Ale ta "niewidzialnosc" kobiety 50 plus to cos wiecej i znacznie
        gorszego nie "nieobejrzenie sie za". To lekceważenie osoby - nie warto jej
        słuchac, bo nic waznego nie moze miec do powiedzenia.
        Skoro nie jest seksualnie atrakcyjna, przestaje istniec W OGOLE. Sytuacja jest
        jakby odwrotnoscią tego, o czym pisze Biscotti. Niestety.
        • morgen_stern Re: Niewidzialna 18.05.10, 21:51
          Czyli nie ma ucieczki z tej pułapki? Czy zlewamy bycie kobietą do
          zjedzenia, czy nie, i tak jesteśmy uwięzione w tym stereotypie, tylko z
          różnym skutkiem?
        • echtom Re: Niewidzialna 19.05.10, 08:35
          Czyli jedyna szansa to w wieku 50 minus popracować nad atutami,
          które nie znikną wraz z menopauzą. Chyba zacznę pracować nad
          wizerunkiem energicznej babci-turystki, bo znajomością fizyki
          nuklarnej raczej nikomu nie zaimponuję wink
    • lolinka2 Re: Niewidzialna 18.05.10, 21:09
      To ja mam tak odwrotnie niż większość przedmówczyń: na ogół lubię być
      niewidzialna - jestem sama ze sobą i dla siebie. Ci, co powinni mnie
      zauważyć nie patrzą na odzież jako na wyznacznik mojej zauważalności
      smile
      I od czasu do czasu (powiedzmy ze 2 x tydz) robię się na prawdziwą
      kobietę - z przyjemnością i bez uczucia przesytu, dla siebie a nie
      dla zaspokajania potrzeb czyichkolwiek smile Tak w ramach dopieszczania
      kobiecej próżności w sobie...
      Książki nie czytałam - może się skuszę...
      • bi_scotti Re: Niewidzialna 18.05.10, 21:17
        Jak mawia szefowa mojego meza, profesor fizyki nuklearnej (w luznym
        tlumaczeniu) "wylacznie noszac skromne ubranie i hijab mam poczucie,
        ze koledzy profesorowie traktuja mnie jak uczona a nie jak uroczy
        dodatek do wspolnych zdjec" wink Cos zapewne w tym jest - Jej
        akurat "niewidzialnosc" to raczej "widzialnosc" w sferze, na ktorej
        jej zalezy i w ktorej faktycznie jest "kims" niezaleznie od plci. A
        kobieta to jest zapewne dla swojego meza, z ktorym ma 4 calkiem
        udanego potomstwa.
        • e.mama.s Re: Niewidzialna 18.05.10, 21:39
          Bardzo lubię być niewidzialna ale rzadko mam okazję. Po pierwsze
          lubię być szykownie ubrana do pracy i nie ttylko (co nie znaczy, że
          chodzę w szpilkach) po drugie jestem dość rozpoznawalna.
    • foczkaka Re: Niewidzialna 18.05.10, 21:39
      Ksiazki nie czytaam, ale mam podobne spozstrzezenia.
      TYlko znam to z drugiej strony. Ja ZAWSZE byam niewidzialna. I nie wiedziaam ze
      mozna inaczej.
      Dopiero na pocztku studiow troche schudlam, zaczelam sie malowac, inaczej
      ubierac i... ludzie zaczeli mnie dostrzegac. Faceci na ulicy, kobiety, nawet
      ekspedientki w sklepach zaczeli zauwazac ze JESTEM. Kilka razy zrobilam
      eksperyment: wyszlam w starych ciuchach i bez mejk apu, a potem znow w nowej
      odslonie. Roznica w postrzeganiu przez innych ludzi jest ogromna.
      Teraz zwykle jestem niewidzialna, bo tak mi wygodniej. Bycie postrzegana jako
      obiekt seksualny czesto mnie peszy. A czasem robie to po prostu na przekor.
    • sotto_voce Re: Niewidzialna 18.05.10, 22:55
      Przypomniał mi się taki żarcik rysunkowy - stoi sobie grupka dresów,
      identyczne kaptury na głowach, identyczne workowate spodnie,
      identyczne adidasy na nogach i dyskutują o tym, jak wprowadzenie
      mundurków szkolnych szalenie stłamsi ich indywidualną ekspresję.
      Myślę, że z tą niewidzialnością to jest tak, że dużo zależy od tego,
      kto jest naszą grupą odniesienia i czy wpisujemy się w panującą w
      niej konwencję. To chyba nie jest jednak takie proste, w takim samym
      rynsztunku można być w jednej grupie lub sytuacji widzialnym z
      aprobatą, w drugiej widzialnym z dezaprobatą, a w trzeciej
      niewidzialnym. Są grupy, dla których stać się widzialną jest
      dziecinnie proste - wystarczy właśnie założyć mini i kozaczki na
      szpilkach - gwizdy murowane.
    • kunegunda32 Re: Niewidzialna 19.05.10, 00:36
      Kiedy skończyłam czytać Twój wywód, przed oczami stanęła mi scenka z przed kilku
      lat. Byłam wtedy w Londynie u mojej kumpeli i wybierałyśmy się do klubu z jej
      znajomymi z pracy, zaczęłyśmy właśnie przygotowania do wyjścia kiedy w drzwiach
      stanął kolega odmiennej orientacji który miał nas zabrać do klubu. My oczywiście
      w lesie, więc stwierdził, że on poczeka. Usiadł na kanapie i zaczął się
      przyglądać jak się malujemy, kumpela dokleja sobie pracowicie sztuczne rzęsy,
      tipsy, w biustonosz wkłada specjalne wkładki, wciska w obciskające body, jak
      wkładamy buty na wysokim obcasie i tak dalej. I widzę że coraz bardziej mu
      kopara opada. W końcu stwierdził że nie podejrzewał, że to wszystko jest takie
      pracochłonne i mało wygodne. na co kumpela mu na to " A Ty myślałeś, że to takie
      proste wyglądać pięknie od niechcenia?". I po tym wszystkim zaczęłam się
      zastanawiać po kiego wuja my się tak męczymy? Większość z nas musi uważać na
      dietę żeby nie ściągnąć na siebie uwagi ludzi z Greepeace (przylatują z wiadrami
      i polewają), depilujemy sobie wszystko co się da, wcieramy w siebie tony jakiś
      specyfików, wciskamy się w niewygodne nierzadko ciuchy, buty po których bolą
      stawy i kręgosłup, decydujemy na bolesne operacje itd. I stwierdziłam że wolę
      być niewidzialna, tzn wtedy tak tego nie nazywałam, po prostu stwierdziłam że
      nie zamierzam się katować i robić czegoś co mi nie odpowiada, stałam się
      niewidzialna. Tzn, nie do końca czasami jeśli miałam na to ochotę stawałam się
      widzialna. I okazało się że czasem wystarczy się odezwać żeby zostać zauważoną,
      że nagle po paru minutach konwersacji opada ze mnie peleryna niewidka. I fakt,
      wtedy poczułam się wolna.
      • hanalui Re: Niewidzialna 19.05.10, 00:50
        Cytat kunegunda32 napisała:
        zaczęłyśmy właśnie przygotowania do wyjścia kiedy w drzwiach
        > stanął kolega odmiennej orientacji który miał nas zabrać do klubu.
        (...)
        I widzę że coraz bardziej mu
        > kopara opada. W końcu stwierdził że nie podejrzewał, że to
        wszystko jest takie
        > pracochłonne i mało wygodne. na co kumpela mu na to " A Ty
        myślałeś, że to taki
        > e
        > proste wyglądać pięknie od niechcenia?".


        Jakis niegejowaty ten gey...sorry ale nawet niegejowej orientacji
        faceci wiedza ile to zajmuje
    • hanalui Re: Niewidzialna 19.05.10, 00:55
      Jak dla mnie niewidzialnosc to stan naszego umyslu, wlasnego umyslu
      i w dupieminie tego co sie tam chce miec bez wzgledu na to co sie ma
      na sobie.
      • kali_pso o to to... 19.05.10, 06:26
        > Jak dla mnie niewidzialnosc to stan naszego umyslu,



        Dokładnie tak.
        Ostatnio w swoim zyciu obserwuję pewna prawidłowość( i nie powiem,
        że mi się to nie podoba, czy ccoświnkppp- niewazne czy jestem w
        dzinsach, włosy mam związane w węzeł i przedzieram sie przez
        chaszcze- jestem w stanie wrócić z każdego wyjścia czy wyjazdu "z
        kimś", co do którego jestem pewna, że wystarczyłoby kiwnąc
        palcem...a może nawet niewink

        Nie działa tutaj więc wypięta pupa, doklejone rzęsy czy opięte
        ciuchy- działa pewien magnetyzm w zachowaniu, sposobie mówienia,
        zaangażowaniu w to, co się robi. To wywołuje w naszej postawie,
        mimice, usmiechu coś takiego od czego nie mozna oderwac oczusmile To,
        czy stajemy sie niewidzialne czy też nie zaczyna się od wewnatrz,
        jestem pewna...rozkład wewnętrzny naszej kobiecości, ciekawej
        osobowości przenika na zewnatrz..


        Bo jak rozumiem nie chodziło w tym poście jedynie o kwestie bycia
        widzialnym przez robotników na budowie, to każda potrafi, jak załozy
        wystarczająco krótka spódnicę i wystarczająco wysoki obcaswink
        • morgen_stern Re: o to to... 19.05.10, 09:39
          Cytatjestem w stanie wrócić z każdego wyjścia czy wyjazdu "z
          > kimś", co do którego jestem pewna, że wystarczyłoby kiwnąc
          > palcem...a może nawet niewink


          Kalipso, z całym szacunkiem, ale złapanie chętnego na dymanko to nie
          jest jakiś szczególny wyczyn i naprawdę nie trzeba być do tego
          świetną laską..
        • szyszunia11 Re: o to to... 19.05.10, 21:52
          kali_pso napisała:


          >
          > Bo jak rozumiem nie chodziło w tym poście jedynie o kwestie bycia
          > widzialnym przez robotników na budowie, to każda potrafi, jak załozy
          > wystarczająco krótka spódnicę i wystarczająco wysoki obcaswink

          właśniesmile
          • morgen_stern Re: o to to... 19.05.10, 21:54
            Nie dziwię się, że tak ochoczo zgadzasz się z kalipso, ona też wnioski
            wyciąga jakoś obok smile
            • el_jot Re: o to to... 19.05.10, 21:57
              morgen_stern napisała:

              > Nie dziwię się, że tak ochoczo zgadzasz się z kalipso, ona też
              wnioski
              > wyciąga jakoś obok smile
              >
              No właśniesmile
      • iwoniaw Zupełnie inaczej to widzę 19.05.10, 18:10
        Niewidzialność nie ma przełożenia na stan umysłu (czy też stan umysłu
        na niewidzialność). To coś zupełnie innego niż umiejętność życia bez
        całego tego kosmetyczno-ciuchowego sztafażu i zdystansowania się do
        rad z pisemek kolorowych. To raczej stan umysłu otoczenia, które nie
        dostrzega/ nie ocenia/ nie postrzega jako konkurencji/partnera do
        współdziałania (na różnych płaszczyznach) osoby, która nie wpisuje
        się w schemat. A że czasem to pomaga, a czasem wprost przeciwnie, to
        zupełnie inna dyskusja.
    • mikas73 Re: Niewidzialna 19.05.10, 07:15
      Bywam i niewidzialna i widzialna, jak określiła to autorka książki.
      Mam w głębokim mniemaniu, że wychodzę bez makijażu jak mam ochotę, w
      dżinsach i wygodnych butach na zakupy, czy na spacer z dzieckiem.
      Śmieszą mnie miny spotkanych i zdziwionych znajomych z pracy, także
      kobiet, co niektórzy patrzą na mnie wręcz z zażenowaniem, bo u mnie
      różnica w byciu „soute” a nie, jest ogroooooomna. Dorosłam do tego
      już i traktuję jako małą prowokację.

      Z drugiej strony mnie wkurza taki stereotyp; że tylko babka z tzw.
      grupy niewidzialnej zasługuje na bycie konkurentką na niwie
      zawodowej. Pracuję w męskim zawodzie (noszę przeważnie kask i
      gumowce), gdzie na zebraniach jest czasami 30 facetów i ja jedna,
      szkoliłam też po 100 osiłków. Ubrana w zwykłą dopasowaną spódnicę i
      białą koszulę, w pełnym rynsztunku, staję się mega zauważalna jakoś
      (wiem, to przez te proporcje 100:1 big_grin ). Nienawidzę tych
      milusińskich min, skierowanych do mnie co niektórych, nowych,
      oferentów z zewnątrz, na zasadzie : „A co teraz nasz ptaszek nam
      zaćwierka?”. Uwielbiam za to zdziwione miny, lekkie podenerwowanie,
      kiedy nie znajdują argumentów, skoncentrowanie się na obronie a nie
      moim wyglądzie, aż wreszcie co dla niektórych staję się wrednym
      babskiem ale przede wszystkim dobrym fachowcem. To lubię i nie będę
      niewidzialna, tylko dlatego, żeby „na wejściu” traktowali mnie
      poważnie.

      Rzeczywiście ja nie czuję przymusu bycia widzialną, ja czasami po
      prostu chcę i to lubię i o ten przymus w tym wszystkim chodzi, on
      niszczy całą naszą kobiecość.
      • morgen_stern Re: Niewidzialna 19.05.10, 09:13
        Cóż, nie stroję się jakoś specjalnie na codzień, na ogół bywam raczej
        niewidzialna, ale na brak powodzenia nie narzekam.. Bardziej chodziło
        mi o bycie widzialna czy niewidzialną dla osób postronnych,
        przechodniów, w poczekalni, w tramwaju, no generalnie tam, gdzie nie
        wdajemy się w dyskusje oczarowując rozmówcę dowcipem oraz
        inteligencją.
        O tej wewnętrznej "widzialności" przebijającej przez skórę i stare
        dżinsy to chyba na tym etapie nie można mówić..
        • mikas73 Re: Niewidzialna 19.05.10, 09:49
          > O tej wewnętrznej "widzialności" przebijającej przez skórę i stare
          > dżinsy to chyba na tym etapie nie można mówić..

          Rzeczywiście trudno... ale tak naprawdę kobieta ŚWIADOMA (tak to
          ujmę), ma gdzieś opinię Józka-tramwajarza,maga widzialnej laski w
          stylu Dody i innych osób, mających czelność wyciągać wnioski z
          naszej "zewnętrznej" niewidzialności, kim tu się przejmować?
    • kura17 Re: Niewidzialna 19.05.10, 13:34
      nagle wiekszosc jest/chce byc niewidzialna, wolna i wyzwolona...
      ... tylko jak to sie ma do niedawnego watku o malowaniu, huh?...
      • lola211 Re: Niewidzialna 19.05.10, 15:57
        Ale makijaz absolutnie nie zapewnia zaraz widzialnosci.Kwestia jego
        rodzaju.
        Maluje sie codziennie praktycznie(chyba ze siedze w domu).Jak chce
        byc transparentna to robie makijazowe minimum, za to gdy chce
        zwracac uwage- siegam po eyeliner i inne cuda.
        Ale to nie makijaz robi roznice, tylko reszta, zwlaszcza buty i
        sukienka.Wowczas nie ma bata- kazdy zauwazy.
    • szyszunia11 Re: Niewidzialna 19.05.10, 21:26
      morgen_stern napisała:

      > Jestem świeżo po lekturze "Lata przed zmierzchem" Doris Lessing.

      podziwiam, ja kupiłam tę książkę w Wielkanoc, pzeczytałam może 1/3 i nie mogą przebrnąc dalej. Mimo kilku kawałków dobrej prozy (np. o tym, jak to wychodzące za mąż dziewczęta pogrążają się nagle w niebycie) jest to dla mnie dzieło strasznie nudne.


      ogólnie w coś burawego i niezwracającego uwagi, nie mieć makijażu (włożeni
      > e okularów korekcyjnych na nos mile widziane)

      z tymi okularami korecyjnymi to sie nie zgodzę. Moje intrygują zwracają uwagę i kobiet i mężczyzn, niektórych na dłużejsmile tak więc wszystko zalezy od modelu.



      >
      > Efekt natychmiastowy - stajemy się niewidzialne! Faceci omiatają nas niewidzący
      > m spojrzeniem, inne kobiety nie lustrują części garderoby, nóg, torebki.

      no ale co w tym widzisz dziwnego? żyjemy w świecie pełnym informacyjnego szumu, dlatego człowiek wykształcił mechanizmy obronne, coby nie zwariować rejestrując zbyt wiele swoim umysłem. Dlatego wielu rzeczy nie zauważamy. Zauwazamy to, co jakichs powodów się odróżnia, wybija. Czasem dlatego, że akurat na takie a nie inne cechy jestesmy uwrazliwieni (np. będąc w ciąży zauwazałam mnóstwo kobiet w ciąży, teraz "lustrujuę" wózki spacerowa, kiedy indziej w ogóle bym ich nei zarejestrowała) a czasem po prostu dlatego, że obiekt jakos odróżnia się od tła. Nie ma co do tego dorabiać ideologii.


      > Kobieta w książce Lessing robiła np. taki eksperyment, że przechodziła koło rob
      > otników budowlanych kręcąc biodrami w sukieneczce wywołując oczywiście gwizdy i
      > okrzyki, po czym za rogiem dokonywała szybkiej metamorfozy i kiedy przechodził
      > a koło nich drugi raz słyszała już tylko ciszę.

      a dziwi Cię ten fakt? szczerze mówiąc nei widze w tym nic odkrywczego, zwazywszy moze niezbyt wyszukane gusta i sposób wyrazu wśród większości robotników. Mnie by sie nei chciało eksperymentu robić, te same wnioski wyciągnęłabym drogą dedukcji.

      po odkryciu, że naprawdę NIE
      > MUSI być wciąż w pełnej gotowości z włosami prosto od fryzjera i w eleganckiej
      > sukience. Wcześniej przyjmowała a priori, że tak po prostu powinno być.

      lepiej późno niż wcale.
      • morgen_stern Re: Niewidzialna 19.05.10, 21:36
        Cóż.. nie każdy musi przeczytać tę książkę i nie każdy musi zrozumieć
        to, co miałam na myśli tongue_out
        • szyszunia11 Re: Niewidzialna 19.05.10, 21:45
          morgen_stern napisała:

          > Cóż.. nie każdy musi przeczytać tę książkę i nie każdy musi zrozumieć
          > to, co miałam na myśli tongue_out

          tys prowdowink
      • setia Re: Niewidzialna 19.05.10, 21:58
        szyszunia11 napisała:
        Mni
        > e by sie nei chciało eksperymentu robić, te same wnioski wyciągnęłabym drogą de
        > dukcji.

        mnie też zaskoczył ten przemyślny eksperyment na równi zresztą z głebokimi
        wnioskami z niego wyciągniętymi.
        • morgen_stern Re: Niewidzialna 19.05.10, 22:00
          O rany, przecież to tylko wyrwany fragment z książki, z całego jej
          kontekstu, a wy się czepnęłyście tego nie wiem czemu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka