tiuia
23.05.10, 22:30
No tak, Polskę zalewa wielka woda. Nas woda na razie omija...
Ale żeby nie było za różowo, że tak nic się nie dzieje, to za oknem dziś rano zauważyłam wielki kokon. A w nim i wokół niego pełno latających, bzykających bestii. Co ciekawe: kokon wczoraj jeszcze nie istniał!
Okna mam cały dzień zamknięte, bo szerszenie z definicji są groźne. Do tego Tymon może być uczulony na jad pszczół...
Dzwoniłam na straż pożarną (nie zajmują się usuwaniem gniazd szerszeni od dnia.... jakiegoś tam jakiegoś, pan z którym rozmawiałam nawet mi zacytował odpowiedni paragraf). Dzwoniłam do spółdzielni mieszkaniowej (spółdzielnia nie posiada osoby potrafiącej zlikwidować gniazdo i nie czuje się za bardzo odpowiedzialna za to). Dzwoniłam do straży miejskiej (straż powiedziała, że najpierw trzeba zgłosić do spółdzielni).
W ogóle to mieszkam na Ursynowie, na osiedlu na którym mieszka pełno ludzi, pełno dzieci. Gniazdo wisi sobie jakieś 5 metrów nad chodnikiem, na drzewie. Kurde! Czy naprawdę musi wydarzyć się jakieś nieszczęście zanim odpowiednie jednostki łaskawie zareagują i usuną ten kokon?